Partie opozycji - Platforma Obywatelska i .Nowoczesna - przygotowały pakiet zmian prawnych dotyczących polowań, w tym ustawy Prawo łowieckie. Chcą odrzucenia przepisu o karaniu za przeszkadzanie w polowaniu i zamknięcia wstępu myśliwym do parków narodowych i rezerwatów przyrody. To dobre propozycje, których inspiracją na pewno były organizacje ekologiczne

„Projekt zmierza w szczególności do wyeliminowania możliwości prowadzenia polowań w parkach narodowych i rezerwatach przyrody, jak również uchylenie przepisu […] stanowiącego o karaniu za »umyślne utrudnianie lub uniemożliwianie polowania«” – czytamy w uzasadnieniu.

Jest to więc przede wszystkim reakcja na zmiany w prawie łowieckim „przemycone” w specustawie dotyczącej zwalczania chorób zakaźnych u zwierząt. Ustawa ta została przegłosowana – również głosami opozycji – 14 grudnia 2017 roku:



Trudno się oprzeć wrażeniu, że przedstawiony przez PO i .N projekt nowelizacji rozwiązania jest propozycją naprawy złego prawa, które zostało wprowadzone również z winy opozycji. I są to – należy to podkreślić – propozycje dobre.

Widać w nich przede wszystkim ślad stanowiska osób i organizacji zrzeszonych w Koalicji „Niech Żyją!”, przede wszystkim Pracowni na rzecz Wszystkich Istot i Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze.

Nie uwzględniono wszystkich poprawek postulowanych przez organizacje pozarządowe, ale ujęto część najważniejszych.

Żadnych kar

Projekt nowelizacji wyrzuca z prawa łowieckiego zapis mówiący o tym, że za umyślne uniemożliwianie lub utrudnianie polowania można dostać karę.

Ten zapis pierwotnie był wymierzony przeciwko aktywistom antymyśliwskim zakłócającym polowania. Ale szybko się okazało – przed czym ostrzegały organizacje ekologiczne – że jego ofiarą zaczną padać wszyscy ci, którzy korzystają z lasu, a nie są myśliwymi.

Jak np. mistrz świata świata w psich zaprzęgach Igor Tracz, który podczas treningu spotkał w pomorskich lasach myśliwych przygotowujących się do polowania zbiorowego. Ci wyprosili go z lasu, mówiąc, że utrudnia im polowanie, a „prawo jest po ich stronie”. (Potem okazało się, że powołali się na nowe przepisy za wcześnie – weszły w życie 16 stycznia 2018 r., a oni polowali 13.).

PO i .N wskazały w swoim uzasadnieniu, że przepis jest niezgodny z ustawą o lasach (art. 26 ust. 1), który głosi, że „lasy stanowiące własność Skarbu Państwa […] są udostępniane dla ludności”. Autorzy nowelizacji podnieśli również to, że swoboda poruszania się po kraju – również po lesie – jest zapisana w Konstytucji RP (art. 52). Zaś o kontrowersyjnym punkcie specustawy napisali:

„Skutkować będzie tym, że w stanie faktycznym prawo myśliwych do wykonywania polowania stanie się prawem nadrzędnym nad społecznym prawem do swobodnego korzystania z lasów. Myśliwi będę mieli w ten sposób uprzywilejowany w stosunku do reszty społeczeństwa dostęp do zarówno do lasów, jak i prywatnej ziemi”.

Tym bardziej – co też podkreślono – że dostęp społeczeństwa do informacji o tym, gdzie odbywają się polowania zbiorowe jest znacząco utrudniony.  A miejsca polowań zbiorowych nie zawsze są oznaczane.



Parki narodowe i rezerwaty nie dla myśliwych

Specustawa z 14 grudnia 2017 wprowadziła zapis, który mówi, że odstrzały redukcyjne zwierząt łownych w parkach narodowych i rezerwatach przyrody odbywają się zgodnie z warunkami wykonywania polowań i zasadami selekcji populacyjnej i osobniczej zwierząt łownych.

To znaczy, że Polski Związek Łowiecki (PZŁ) nie tylko określa „techniczne” sposoby realizacji polowań. Czyli np. o jakich porach dnia może odbywać się polowanie, czy z jakiej odległości można strzelać do zwierząt. Ale też zasady selekcji, które wskazują np. jakie ma być zagęszczenie zwierząt łownych na danym terenie, czy jaka ma być proporcja samic do samców.

Trafnie napisali więc autorzy opozycyjnej propozycji nowelizacji, że „tym samym umożliwiono prowadzenie odstrzałów redukcyjnych zwierząt łownych w parkach narodowych i rezerwatach przyrody w sposób typowy dla polowań na terenach niechronionych”.

Dlatego zarekomendowali wprowadzenie zapisu ustawy Prawo łowieckie w tym punkcie (art. 8 ust. 2) w kształcie zbliżonym do pierwotnego (wyłączono parki narodowe): „Odstrzały redukcyjne zwierząt łownych w rezerwatach, prowadzone w oparciu o przepisy o ochronie przyrody, odbywają się na zasadach określonych w ustawie i zgodnie z obowiązującymi okresami ochronnymi i kryteriami selekcji”.



Nie dla polowań zbiorowych na terenach chronionych

W pakiecie zmian pojawiają się również pozytywne propozycje zmian w ustawach o ochronie przyrody i o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt. Jeśli chodzi o pierwszą z wymienionych ustaw, to najważniejsza sugerowana modyfikacja (art. 15 ust. 1 pkt 4) dotyczy

wykluczenia na terenie parków narodowych i rezerwatów przyrody polowań zbiorowych, polowań z nagonką, polowań z użyciem psów oraz nęcenia zwierząt (wysypywania karmy w określonych miejscach, by przyzwyczaić je do przychodzenia).

Oznacza to, że tego rodzaju odstrzały, które w parkach narodowych – zgodnie z ustawą o ochronie przyrody – powinno się prowadzić tylko ze względów ochronnych albo sanitarnych (nie jest to gospodarka łowiecka), mogłyby być wykonywane jedynie przez indywidualnych myśliwych. Opozycja postuluje, by mogli to być tylko pracownicy parków narodowych albo uprawniona do tego służba weterynaryjna (dziś obowiązujące przepisy nie zabraniają udziału w odstrzałach w parkach „szeregowym” myśliwym z PZŁ).

To bardzo dobre propozycje: obecne prawo nie zabrania np. polowań zbiorowych, również z nagonką. Wiadomo, że w ramach odbywającego się w Polsce odstrzału dzików walki z ASF są one dopuszczone w Magurskim Parku Narodowym.

Tymczasem polowania zbiorowe wprowadzają wyjątkowy niepokój w środowisku. Mnogość myśliwych i kanonada strzałów straszą i płoszą również zwierzęta niebędące celem odstrzału redukcyjnego. A przechodząca nagonka może np. zadeptać bądź uszkodzić stanowisko jakiegoś cennego gatunku roślin.

Dlatego polowania zbiorowe w sposób oczywisty są sprzeczne z funkcjami ochronnymi parków narodowych i rezerwatów.

Propozycje zmian będą najpewniej dyskutowane na połączonych komisjach środowiska i rolnictwa 5 lutego. Tego samego dnia swoje propozycje oficjalnie ma przedstawić również minister środowiska Henryk Kowalczyk. OKO.press pisało o nich tu:



Dziennikarz i publicysta. Członek zespołu redakcyjnego „Dzikiego Życia”. Jeśli czegoś nie pisze lub nie czyta, to najpewniej siedzi gdzieś w lesie. Instruktor sztuki przetrwania.
W OKO.press pisze o ekologii (w tym o działalności min. Szyszki) i dokonaniach komisji smoleńskiej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym