"Żądamy poprawy łowieckiej ustawy" - po takim hasłem warszawskimi ulicami przeszła antymyśliwska manifestacja. W Polsce rośnie opór wobec zmian prawnych, które dają myśliwym pierwszeństwo w korzystaniu z lasu. Aktywiści: "I kwestie praw, i wolności człowieka, i przyrodnicze przemawiają za tym, że ustawa w obecnym kształcie jest nie do przyjęcia"

Manifestację rozpoczął happening przed siedzibą Zarządu Głównego Polskiego Związku Łowieckiego na Nowym Świecie. Przebrani za myśliwych ekolodzy trzymali na smyczach udających psy aktywistów, którzy nosili na twarzach maski z podobiznami polityków. Otwierający zgromadzenie Radosław Sawicki z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot przypomniał, że

zarówno partia rządząca jak i opozycja głosowały za budzącymi sprzeciw zmianami w prawie łowieckim. Między innymi za możliwością karania za przeszkadzanie w polowaniach.

„Mamy nadzieję, że kiedy dojdzie do głosowania w Sejmie to posłanki i posłowie opamiętają się i zwrócą uwagę, że według statystyk CBOS ok. 80 proc. Polek i Polaków nie zgadza się na zwiększanie przywilejów myśliwych” – mówił Sawicki.

Ewa Sufin-Jacquemart z Fundacji Strefa Zieleni powiedziała, że podczas prac nad zmianami w prawie łowieckim posłowie i posłanki z PiS i Kukiz’15 odrzucili wszystkie poprawki zgłoszone przez stronę społeczną. Odczytała nazwiska wszystkich polityków, którzy przyłożyli do tego rękę.

Sufin-Jacquemart przypomniała również niektóre z odrzuconych społecznych postulatów. W tym zachowanie przez polityków możliwości udziału dzieci w polowaniach. Podkreśliła, że jest to niezgodne z ustawą o ochronie zwierząt, która zakazuje zabijania na oczach najmłodszych. „To jest absolutnie nieetyczne i szkodliwe dla naszych dzieci. Nie możemy do tego dopuścić” – dodała.

Szefowa Fundacji Strefa Zieleni skrytykowała też odrzucenie przez polityków zapisów mówiących o konieczności badań okulistycznych i psychologicznych pod kątem posiadania broni. Za szczególnie bulwersującą uznała wypowiedź rzeczniczki PZŁ Diany Piotrowskiej, która powiedziała, że rocznie jest tylko kilka wypadków z użyciem broni palnej – i „tylko” trzy śmiertelne – za które są odpowiedzialni myśliwi.

Głos zabrał Piotr Cykowski z Akcji Demokracji. W swoim wystąpieniu podkreślił, że zmiany w prawie łowieckim uprzywilejowują myśliwych kosztem niepolujących obywateli: „Las nie może stać się strzelnicą. Nie zgadzamy się na to”.

„I kwestie praw i wolności człowieka, i przyrodnicze przemawiają za tym, że ustawa w obecnym kształcie jest nie do przyjęcia” – dodał.

Na manifestacji przemawiał także prof. Andrzej Elżanowski – etyk, zoolog i wybitny działacz na rzecz praw zwierząt. Elżanowski podkreślał, że integralnym elementem polowań jest okrucieństwo, co jest sprzeczne z ustawą o ochronie zwierząt.

Wyjaśniał, że pewne formy polowań – jak polowania z nagonką albo przy lisich norach – a także przyuczanie psów do norowania można traktować jako formy ostrego znęcania się nad zwierzętami. „Gdyby nie kontekst myśliwski, takie działanie byłoby traktowane jako pastwienie się ze szczególnym okrucieństwem.

„Myśliwi mają mandat nie tylko na legalne zabijanie dla przyjemności, ale również na legalne znęcanie się nad zwierzętami” – mówił.

Fala antymyśliwskich protestów

Protesty zaczęły się na początku 2018 roku. Manifestację 26 lutego w Warszawie zorganizowało aż 12 inicjatyw i organizacji: Fundacja Dzika Polska, Warszawiacy Przeciw Myśliwym, Obywatele Przeciwko Zagrożeniom Wynikającym z Polowań, Nie podaję ręki myśliwym – Społeczna kampania informacyjna, Fundacja Prawnej Ochrony Zwierząt Lex Nova, Akcja Demokracja, BASTA Inicjatywa na Rzecz Zwierząt, Fundacja Strefa Zieleni, Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, Koalicja „Niech Żyją!”, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva! i OTOZ Animals.

Impuls dla protestów dało przegłosowanie w grudniu ubiegłego roku zmian Prawa łowieckiego zawartych w specustawie o zwalczaniu chorób zakaźnych u zwierząt. Umożliwiały one m.in. karanie grzywną za „umyślne utrudnianie lub uniemożliwianie” polowań.

Drugą istotną przyczyną było odrzucenie przez speckomisję sejmową niemal wszystkich poprawek społecznych do Prawa łowieckiego. Okazało się jednak, że z takiego stanu rzeczy niezadowolony jest Jarosław Kaczyński, który prywatnie nie lubi polowań i nie ma najlepszego zdania o myśliwych.



OKO.press – dzięki informatorowi zbliżonemu do PiS – dotarło do listy postulatów, których uwzględnienia w nowym prawie łowieckim domaga się Jarosław Kaczyński:

  1. wykreślenie przepisu mówiącego o karach za umyślne utrudnianie lub uniemożliwianie polowań („przemycono” go w specustawie dotyczącej chorób zakaźnych zwierząt, pisaliśmy o tym tu);
  2. wprowadzenie zakazu szkolenia, sprawdzianów i konkursów psów myśliwskich na żywych zwierzętach (o tej brutalnej praktyce pisaliśmy tu);
  3. wprowadzenie zakazu udziału w polowaniach dzieci do 16 roku życia;
  4. wprowadzenie zakazu stosowania amunicji ołowianej;
  5. zwiększenie odległości wykonywania polowań od zabudowań mieszkalnych (z pewnością powyżej 100 metrów, być może więcej niż przyjęte przez posłów podczas prac nad nowelizacją 150 metrów).

Dowiedzieliśmy się też, że Jarosław Kaczyński popiera przyjętą już przez posłów połączonych komisji poprawkę umożliwiającą wyłączenie własnej ziemi z obwodu łowieckiego na podstawie notarialnego oświadczenia woli. Te propozycje zostaną prawdopodobnie zgłoszone na na najbliższym posiedzeniu Sejmu.

„To pierwszy, historyczny moment, w którym pojawia się szansa na wprowadzenie jakichkolwiek społecznych zmian w prawie łowieckim. Do tej pory o prawie łowieckim stanowili tylko myśliwi” – mówił OKO.press Tomasz Zdrojewski z „Koalicji Niech Żyją!”.


Dziennikarz i publicysta. Członek zespołu redakcyjnego „Dzikiego Życia”. Jeśli czegoś nie pisze lub nie czyta, to najpewniej siedzi gdzieś w lesie. Instruktor sztuki przetrwania.
W OKO.press pisze o ekologii (w tym o działalności min. Szyszki) i dokonaniach komisji smoleńskiej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym