0:00
05 sierpnia 2020

Myśliwi nie wiedzą, do czego strzelają i zabijają ptaki pod ścisłą ochroną. Ekolodzy chcą moratorium

15 sierpnia zaczyna się sezon polowań na ptaki. Z gatunków objętych ścisłą ochroną gatunkową najczęściej giną: śmieszki, mewy białogłowe, łabędzie nieme, cyranki i perkozy dwuczube a także rzadkie podgorzałki i hełmiatki. Wiele ptaków nie ginie od razu, ale zostają ranne, co wydłuża ich śmierć

Wydrukuj

"Za niecałe dwa tygodnie, 15 sierpnia, rozpoczyna się sezon polowań na ptaki. Pierwsze na celowniku znajdą się zagrożone gatunki kaczek i łyski, mimo że o pilne objęcie ich ścisłą ochroną gatunkową wnioskowała jeszcze w zeszłym roku Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody –bezskutecznie" - pisze Fundacja Niech Żyją!

Dlatego organizacja złożyła do ministra środowiska Michała Wosia wniosek o wprowadzenie moratorium - zawieszenie na pięć lat polowań na ptaki.

Ponadto, organizacja zwraca się do ministra o powołanie interdyscyplinarnego zespołu eksperckiego. Jego zadaniem byłoby m.in. przeprowadzenie długofalowego monitoringu liczebności wszystkich gatunków ptaków, na które w Polsce można polować.

Fundacja apeluje również o zmiany prawne dotyczące ochrony przyrody - w szczególności dzikich ptaków - które będą odpowiadać na aktualne wyzwania z tym związane.

"Wniosek Fundacji Niech Żyją! wynika z braku gospodarczego i przyrodniczego uzasadnienia dla polowań na ptaki. Polowania te są nie tylko okrutnym procederem, ale też powodują ogromne szkody w przyrodzie" - przekonuje organizacja.

Wniosek o moratorium to ponad 100 stron lektury opracowanej m.in. przez profesjonalnych ornitologów. Przeczytamy tam nie tylko o tym, że polowania na ptaki są zagrożeniem dla wielu gatunków (i środowiska w ogóle), ale również że są wątpliwe z punktu widzenia unijnego i rodzimego prawa ochrony środowiska oraz utrudniają rozwój coraz popularniejszej ptasiej turystyki (birdwatchingu).

Fundacja Niech Żyją! występuje w imieniu koalicji Niech Żyją!, która zrzesza 50 organizacji pozarządowych i osób prywatnych. Celem jest m.in. objęcie wszystkich dzikich ptaków pełną ochroną i zakazem polowań.

Regulować, ale po co?

W Polsce na liście ptaków łownych jest 13 gatunków: kaczki krzyżówki, cyraneczki, głowienki i czernice, gęsi zbożowe, białoczelne i gęgawy oraz łyski, gołębie grzywacze, bażanty, kuropatwy, jarząbki i słonki.

Adam Zbyryt, ornitolog z Polskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków i jeden z autorów wniosku o moratorium, pisze, że polowania mogą być istotnym czynnikiem spadku wielkości populacji dzikich ptaków.

"Aktualnie postrzega się je jako substytut drapieżnictwa, a jednym z jego głównych zadań jest regulacja pogłowia zwierząt, nadmiernie rozwijających się na skutek braku ich naturalnych wrogów.

Jednakże pogląd, jakoby myśliwi stanowili odpowiednik szczytowych drapieżników w ekosystemach uległ w ostatnim czasie zdyskredytowaniu" - pisze Zbyryt,

Badania pokazują, że dzikie zwierzęta reagują inaczej większym stresem na obecność człowieka w łowisku niż pozaludzkich drapieżników. W tym kontekście jedyną funkcją, jaką myśliwi pełnią w dzikiej przyrodzie, jest redukowanie wielkości populacji gatunków łownych.

"O ile argument dotyczący regulacji liczebności może odnosić się do niektórych ssaków (np. dzików), o tyle w przypadku ptaków łownych jest on nieuzasadniony ze względu na biologię i ekologię większości z nich (są to gatunki wędrowne)" - przekonuje ornitolog. I dodaje:

"Kultywowanie polowań na ptaki w dzisiejszych czasach wywodzi się z głęboko zakorzenionej tradycji, z czasów kiedy ptaki stanowiły ważne źródło pożywienia, jednakże obecnie pełnią one głównie rolę rekreacyjną i ekonomiczną".

Polowania mają za to negatywny wpływ na życie ptaków. Prowadzą m.in. do wymuszonych migracji i związanej z tym utraty atrakcyjnych siedlisk, czy przenoszenia się tych zwierząt na mniej atrakcyjne żerowiska.

Na polskiej liście gatunków łownych są również takie, których wielkości populacji zniżkują: głowienka, czernica, cyraneczka i łyska. Pierwszy z nich jest nawet zagrożony wyginięciem w skali świata. Dlatego w 2019 r. polski komitet Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody wezwał Ministerstwo Środowiska do natychmiastowego wstrzymania polowań na te ptaki i objęcia ich ochroną.

Strzelanie na oślep

Ornitolog dr Michał Skakuj, inny autor wniosku o moratorium, przekonuje, że podczas polowania, tuż przed oddaniem strzału, niemożliwe jest potwierdzenie przynależności gatunkowej ptaka. M.in. dlatego, że w chwili celowania oko dostosowuje się do przyrządów celowniczych oddalonych od niego o kilkadziesiąt centymetrów, a nie do lecącego kilkadziesiąt metrów dalej ptaka.

"Zatem niemożliwe jest rozpoznanie detali ubarwienia i sylwetki, niezbędnych do potwierdzenia oznaczenia olbrzymiej większości gatunków ptaków" - pisze dr Skakuj.

Jest to niewykonalne w szczególności w sytuacji, w której ptaki nadlatują w kierunku myśliwego, bo wtedy ich charakterystyczne cechy gatunkowe są w zasadzie niewidoczne.

"Możliwość identyfikacji ograniczona się do krótkiej chwili kiedy nadlatujące ptaki zaczynają być widoczne z boku lub od spodu. Podobnie w przypadku ptaków zrywających się mamy do czynienia z utrudnioną widocznością części cech diagnostycznych, co bardzo utrudnia identyfikację" - pisze ornitolog.

"W złych warunkach oświetlenia, a szczególnie w nocy wizualna identyfikacja ptaków łownych w warunkach polowania jest niemożliwa" - dodaje.

To zaś prowadzi do zabijania ptaków chronionych, spoza listy gatunków łownych. Zbyryt przywołuje dane, że na stawach rybnych nawet ponad 30 proc. upolowanych ptaków to właśnie takie "pomyłki". "Mimo że część z nich zabijana jest poza okresem polowań, a więc można je przypisać zarządcom stawów rybnych, to jednak najwięcej tego typu ptaków odnajdywano w sezonie [łowieckim - red.]" - pisze ornitolog.

Z gatunków objętych ścisłą ochroną gatunkową najczęściej giną: śmieszki, mewy białogłowe, łabędzie nieme, cyranki i perkozy dwuczube a także rzadkie podgorzałki i hełmiatki.

Wiele ptaków nie ginie od razu, ale zostają ranne, co wydłuża ich śmierć. Może to być nawet 20-30 proc. wszystkich ptaków, do których się strzela podczas polowań. Co ważne, nie wlicza się ich do statystyk łowieckiego tzw. pozyskania.

Na bakier z prawem

Biorąc to wszystko pod uwagę, zdaniem Fundacji Niech Żyją, polowania na ptaki w Polsce wchodzą w kolizję z prawem ochrony przyrody:

  • art. 7 ust. 1 Dyrektywy ptasiej - ponieważ łowy na ptaki zagrażają wysiłkom podejmowanym w związku z ich ochroną, szczególnie na obszarach Natura 2000;
  • art. 7 ust. 4 Dyrektywy ptasiej - ponieważ sezon łowiecki na ptaki zaczyna się 15 sierpnia a więc w czasie, gdy część ptaków wodnych jeszcze odchowuje młode;
  • art. 6. ust. 3 Dyrektywy siedliskowej i przepisy Konwencji o różnorodności biologicznej z Rio de Janeiro - ponieważ plany łowieckie dotyczące obszarów Natura 2000 nie podlegają ocenie oddziaływania na środowisko;
  • art. 125 ustawy o ochronie przyrody - ponieważ gatunki chronione, spoza listy łownej, i siedliska mogą być zabijane i niszczone jedynie z powodów uzasadnionych potrzebami ochrony przyrody i racjonalną gospodarką.
"W dobie dramatycznego zaniku różnorodności biologicznej wokół nas, czyli rzeczywistego, bezpowrotnego wymierania kolejnych gatunków, nie da się obronić działalności, której sednem jest zabijanie żywych istot dla rozrywki, bez żadnego uzasadnienia ekonomicznego i przyrodniczego.

Wprowadzając moratorium na polowania na dzikie ptaki możemy dać przykład innym państwom europejskim i dokonać odważnego przełomu. Wyobraźmy sobie nasz kraj, Rzeczpospolitą Polską, jako lidera w dziedzinie ochrony życia i zachowania naturalnej, dzikiej przyrody, gdzie piękne, dzikie ptaki są bezpieczne" - kończy swój wniosek Fundacja Niech Żyją!

Całość wniosku o moratorium można przeczytać tu.

Udostępnij:

Robert Jurszo

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne