Po raz drugi gwoździem do trumny umowy brexitowej stała się opinia prawna Geoffreya Coxa - najwyższego doradcy prawnego rządu. Dała argumenty eurosceptykom.
Jednak ostatecznym efektem może być przesunięcie Brexitu. W środę i czwartek kolejne głosowania w brytyjskim parlamencie. Tusk: " Rozwiązanie kryzysu jest w Londynie"

Skala porażki premier Wielkiej Brytanii jest ogromna. 242 głosy za, 391 przeciw nowej umowie brexitowej. Theresa May przegrała 149 głosami.

Głosowanie pokazuje jednak też zmianę nastrojów w Westminsterze. W porównaniu ze styczniowym głosowaniem, 40 członków Izby Gmin, poprzednio będących przeciwko porozumieniu brexitowemu, tym razem zdecydowało się poprzeć umowę. Choć wśród nich aż 39 to torysi, wciąż co czwarty przedstawiciel partii rządzącej głosował przeciwko propozycji uzgodnionej przez ich premier. Tak duża liczba zbuntowanych we własnych szeregach sprawia, że Theresa May nie może liczyć na szybkie przeforsowanie drobnych zmian w Brukseli. Unijni liderzy nie mają powodów wierzyć, że premier Wielkiej Brytanii panuje nad własną partią. W ciągu najbliższych dni inicjatywa znajdzie się po stronie brytyjskiego parlamentu.

Twardy Brexit za 17 dni wydaje się mało prawdopodobny, lecz pole do negocjacji zawęża się coraz bardziej.

Tusk: rozwiązanie obecnego kryzysu jest w Londynie

Tuż po głosowaniu oświadczenie wydał Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. „Żałujemy wyniku dzisiejszego głosowania. Jesteśmy rozczarowani, że brytyjski rząd nie był w stanie zapewnić większości dla porozumienia o wyjściu [z UE], na które obie strony zgodziły się w listopadzie” – napisał Tusk.

Jego zdaniem „Unia Europejska zrobiła wszystko, co możliwe, żeby osiągnąć porozumienie”, a „jeśli jest rozwiązanie obecnego kryzysu, to można je znaleźć w Londynie”.

Tusk dodaje, że jeśli Wielka Brytania wystąpi o przedłużenie procesu wychodzenia z Unii, to państwa UE rozważą to i zdecydują jednomyślnie. Jednocześnie zaznacza, że wzrosło prawdopodobieństwo Brexitu bez umowy.

  • Przeczytaj oświadczenie Przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska

    We regret the outcome of tonight’s vote and are disappointed that the UK government has been unable to ensure a majority for the withdrawal agreement agreed by both parties in November.

    On the EU side we have done all that is possible to reach an agreement. Given the additional assurances provided by the EU in December, January and yesterday, it is difficult to see what more we can do.

    If there is a solution to the current impasse, it can only be found in London.

    The EU, for its part, continues to stand by the withdrawal agreement, including the backstop, which serves to prevent a hard border in Ireland and preserve the integrity of the single market unless and until alternative arrangements can be found.

    With only 17 days left to 29 March, today’s vote has significantly increased the likelihood of a no-deal Brexit. We will continue our no-deal preparations and ensure that we will be ready if such a scenario arises.

    Should there be a UK reasoned request for an extension, the EU27 will consider it and decide by unanimity.

    The EU27 will expect a credible justification for a possible extension and its duration. The smooth functioning of the EU institutions will need to be ensured.

Prokurator generalny w centrum negocjacji

Już po raz drugi gwoździem do trumny umowy brexitowej stała się opinia prawna Geoffreya Coxa, prokuratora generalnego Anglii i Walii oraz najwyższego doradcy prawnego rządu. Poprzednio była ona cytowana przez twardych eurosceptyków przy okazji odrzucenia umowy przez parlament w styczniu.

Prokurator generalny ostrzegał wtedy, że proponowany w umowie tymczasowy mechanizm broniący otwartej granicy między Republiką Irlandii a Ulsterem znacznie ogranicza suwerenność Zjednoczonego Królestwa i grozi, że zostanie ono trwale w unii celnej z Brukselą.

Wielu eurosceptycznych członków Partii Konserwatywnej i koalicyjnej północno-irlandzkiej partii unionistycznej ogłosiło wówczas, że do czasu zmiany rekomendacji przez Coxa nie poprą żadnej umowy.

Cox dołączył w ostatnich miesiącach do grona czołowych brexitowych negocjatorów po stronie Wielkiej Brytanii. Premier Theresa May wierzyła, że pozwoli to na wypracowanie porozumienia, które prokurator generalny uzna za niezagrażające brytyjskiej suwerenności. Był on obecny w czasie negocjacji ostatniej szansy, które doprowadziły do porozumienia w Strasburgu. Zgodnie z wynegocjowanym tam rozwiązaniem, choć licząca prawie sześćset stron umowa wyjścia nie uległa zmianie, to przyjęto trzy dodatkowe dokumenty. Kluczowym dodatkiem było sześciostronicowe wyjaśnienie rozstrzygnięć pozwalających Wielkiej Brytanii na zawieszenie mechanizmu awaryjnego (backstopu).

Wieczny mechanizm tymczasowy

Backstop ma zagwarantować utrzymanie otwartej granicy w Irlandii po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE.

Eurosceptycy obawiają się, że jego rola będzie dużo większa i pozwoli on Unii na zablokowanie wyjścia Zjednoczonego Królestwa z rynku wspólnego, dopóki Unia będzie chciała.

Opinia prawna Coxa z grudnia 2018 roku tylko utwierdziła te obawy. Napisał w niej bowiem, że nie istnieje żaden mechanizm prawny dający Londynowi możliwość jednostronnego uniknięcia takiego scenariusza.

Konsekwencja może przynieść niespodziewane konsekwencje

Wieczorem 11 marca 2019 Theresa May wspólnie z Jean Claudem Junckerem ogłosili, że uzgodnili nową propozycję rozwiązania kontrowersyjnego mechanizmu zabezpieczającego otwartą granicę pomiędzy Republiką Irlandii i Irlandią Północną.

Ale już we wtorkowe popołudnie, na parę godzin przed głosowaniem, na Theresę May spadł miecz Damoklesa, a właściwie Geoffreya Coxa.

Po całonocnej refleksji prokurator generalny ogłosił, że nie może zmienić swojej rekomendacji, ponieważ ryzyko prawne utraty suwerenności wciąż istnieje.

Z legalistycznego punktu widzenia trudno spodziewać się było innej decyzji – dodatkowy dokument nie zmieniał, a jedynie objaśniał, wcześniejszą umowę brexitową. Jednak polityczne owoce decyzji Coxa są trudne do przecenienia.

Kiedy prokurator generalny oznajmił, że obstaje przy swojej pierwotnej ocenie, szanse Theresy May na zwycięstwo w głosowaniu spadły do zera.

Kolejne głosowania odbędą się już w środę 13 marca. Ich przedmiotem będzie chaotyczny Brexit bez umowy.

Pierwsze głosowanie będzie dotyczyć poparcia dla takiego scenariusza. Byłby on katastrofalny dla Wielkiej Brytanii, oraz bolesny dla krajów UE, w tym Polski. Jest właściwie pewne, że taki scenariusz zostanie odrzucony.

Drugie głosowanie, zaproponowane przez lidera laburzystów Jeremy’ego Corbyna, ma na celu usunięcie chaotycznego Brexitu jako dopuszczalnego scenariusza negocjacyjnego. „Financial Times” donosi, że w drugim głosowaniu wśród konserwatystów nie będzie obowiązywać dyscyplina partyjna, a sama Theresa May zamierza poprzeć propozycję swojego politycznego adwersarza.

Wyniki głosowania pokażą, jak wielu członków Izby Gmin jest gotowych powstrzymać chaos za wszelką cenę. Będzie to próba sił między dwiema frakcjami torysów: proeuropejską i skrajnie eurosceptyczną. Będzie to również wstęp do czwartkowego głosowania dotyczącego poparcia dla przedłużenia okresu negocjacyjnego z UE. Duże poparcie dla propozycji Partii Pracy może stanowić mocny sygnał dla Brukseli, że wbrew pozorom nastroje koncyliacyjne zaczynają przejmować inicjatywę.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym