0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.plFot. Maciek Jaźwieck...

Ostatni dzień kampanii samorządowej

Na żywo

Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach

Google News

18:57 02-01-2024

Prawa autorskie: Anwar AMRO / AFPAnwar AMRO / AFP

Atak dronem w Bejrucie. Nie żyje jeden z liderów Hamasu

Agencja Reutera powołując się na trzy niezależne źródła w libańskich służbach bezpieczeństwa, informuje, że za atakiem stoi Izrael. W wybuchu miał zginąć jeden z liderów palestyńskiego Hamasu Saleh al-Arouri

We wtorek wieczorem libańska telewizja poinformowała, że na południowych przedmieściach Bejrutu doszło do eksplozji, w której zginął jeden z przywódców palestyńskiego Hamasu Saleh al-Arouri. Według agencji Reutera, która powołuje się na anonimowe źródła w libańskich służbach bezpieczeństwa, za atakiem z drona stoi Izrael. Także amerykańskie służby obronne wskazują, że to IDF jest odpowiedzialny za nalot na kwaterę Hamasu w Bejrucie – podaje Washington Post.

Al-Arouri (na zdjęciu niżej po lewej stronie na pierwszym planie) miał być na izraelskiej liście ludzi do „wyeliminowania” na długo przez atakiem z 7 października. Odpowiadał za stworzenie militarnego skrzydła Hamasu na Zachodnim Brzegu, od 2010 roku wchodził w skład w biura politycznego Hamasu, a od 2017 roku był jego wiceprzewodniczącym.

Męzczyzna w turbanie i dwaj męzczyźni w garniturze
25 października 2023: biuro Hezbollahu w Libanie. Hassan Nasrallah (po prawej) rozmawia z Ziadem Nakhale i Salehem al-Arouri (z lewej). Fot. Hezbollah's Media Office / AFP

Sygnał dla Hezbollahu?

Według libańskich mediów wybuch nie bez powodu miał miejsce w przededniu zapowiadanego na środę przemówienia przywódcy Hezbollahu Hasana Nasrallaha.

Imad Harb, dyrektor instytutu badawczego Arab Center w Waszyngtonie, w rozmowie z Al-Dżazirą stwierdził, że zabójstwo al-Arouriego może prowadzić do „groźnej eskalacji” konfliktu. Harb tłumaczył, że to pierwszy od 7 października atak na urzędników Hamasu poza terytoriami kontrolowanymi przez Palestyńczyków. Dodatkowo, do zdarzenia doszło na obszarze działania Hezbollahu, daleko od granicy libańsko-izraelskiej. Według Harba ma to być przesłanie dla Hezbollahu (który prowadzi wymianę ognia z Izraelem), że dla nikogo nie ma bezpiecznego miejsca – niezależnie, gdzie się ukrywa.

Premier Libanu Nadżib Mikati jednoznacznie potępił atak, stwierdzając, że była to „próba wciągnięcia Libanu w wojnę”.

Izrael oficjalnie nie przyznał się do zabójstwa al-Arouriego. Mark Regev, doradca premiera Benjamina Netanjahu, w wywiadzie dla telewizji MSNBC stwierdził, że Izrael nie bierze odpowiedzialności za atak. „Ale ktokolwiek to zrobił, musi być jasne – to nie był atak na państwo libańskie... ktokolwiek to zrobił, wykonał chirurgiczne uderzenie przeciwko przywódcom Hamasu” – stwierdził Regev.