Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Kandydat PiS na prezydenta Warszawy uważa, że osoby poniżej 18. roku życia mają ograniczoną zdolność do czynności prawnych i w związku z tym nie powinny kupować pigułki „dzień po” bez recepty
W piątek 29 marca 2024 Andrzej Duda zawetował ustawę o dostępie do antykoncepcji awaryjnej bez recepty. Prezydentowi przeszkadza, że pigułkę ellaOne (bo o nią chodzi) mogłyby kupować już piętnastoletnie kobiety.
Ze stanowiskiem prezydenta zgodził się w rozmowie z TVN24 Tobiasz Bocheński, kandydat PiS na prezydenta Warszawy.
„Osoby poniżej 18. roku życia w prawie cywilnym mają ograniczoną zdolność do czynności prawnych. W wielu sprawach nie mogą podejmować samodzielnych decyzji” – argumentował Bocheński.
Stwierdził, że nastolatki mogą pójść do lekarza z rodzicami. Na uwagę prowadzącego rozmowę Piotra Marciniaka, że liczy się czas i chodzi o to, żeby szybko dostać się do lekarza, Bocheński odpowiedział: „Nikt nie twierdzi, że mają się nie dostać pilnie do lekarza”.
Kandydat PiS jeszcze w inny sposób bronił decyzji prezydenta, która została powszechnie skrytykowana.
„Większość parlamentarna specjalnie zastawiła tego rodzaju pułapkę. A teraz słyszymy o planie B, który jest planem A” – powiedział Bocheński. Ten „plan B” to rozporządzenie, które pozwoli farmaceutom wystawiać receptę na pigułkę. Ministra Izabela Leszczyna zapowiedziała, że takie rozwiązanie wejdzie w życie od 1 maja.
Na koniec Bocheński wyłamał się jednak z chóru polityków PiS w sprawie pigułki. Część posłów PiS uważa, że chodzi o tabletkę wczesnoporonną, co nie jest prawdą. Na pytanie prowadzącego, czy mowa jest o pigułce wczesnoporonnej czy antykoncepcyjnej, Bocheński powiedział, że chodzi o tabletkę antykoncepcyjną.
Bocheński prezentuje się w warszawskiej kampanii wyborczej jako łagodna twarz Prawa i Sprawiedliwości.
W tej samej rozmowie kandydatka Lewicy na prezydenta Warszawy Magdalena Biejat powiedziała, że Andrzej Duda „stanął po stronie zabobonu i uprzedzeń”. Dodała, że prezydent nie potraktował kobiet podmiotowo i nie wysłuchał racjonalnych argumentów płynących z życia.
Biejat stwierdziła, że decyzji prezydenta nie da się usprawiedliwić. Zwracała uwagę, że według prezydenta kobiety mogą współżyć od 15. roku życia, ale nie mogą użyć antykoncepcji, w przypadku której liczy się czas. Jej zdaniem decyzja Andrzeja Dudy dyskryminuje osoby o mniejszych dochodach.
„Prezydent mówi: radźcie sobie same, nie będę się przejmować” – skomentowała Magdalena Biejat.