0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.plFot. Maciek Jaźwieck...

Dzień na żywo. Ostatni dzień kampanii samorządowej

Na żywo

Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach

Google News

09:03 23-03-2024

Prawa autorskie: Fot. STRINGER / AFPFot. STRINGER / AFP

Kreml insynuuje ukraiński ślad w zamachu pod Moskwą. FSB miało zatrzymać zamachowców

Kreml twierdzi, że zatrzymał zamieszanych w atak terrorystyczny na salę koncertową Crocus po Moskwą. I że złapano ich “w obwodzie briańskim, niedaleko granicy z Ukrainą”. Władze jeszcze nie odważyły się zwalić winy na Ukrainę, ale milczą o tym, że odpowiedzialność za zamach miało wziąć Państwo Islamskie.

Zatrzymanych ma być 11 osób, w tym wszyscy czterej zamachowcy. Komunikat sformułowany jest tak, jakby sztab kryzysowy znajdował się w gabinecie Putina:

„Jak poinformował Kreml, dyrektor FSB Aleksander Bortnikow powiadomił Władimira Putina o zatrzymaniu terrorystów, którzy brali udział w ataku na salę koncertową Crocus City Hall. Trwają prace nad ustaleniem tożsamości wspólników terrorystów”. ”Zatrzymani są obecnie przewożeni do Moskwy" a

"posiadali odpowiednie kontakty po stronie ukraińskiej”.

Skąd Moskwa to wie, skoro nie wie jeszcze, kim ci ludzie są?

Pościg

Wieczorem 22 marca propaganda podawała już, że zamachowcy odjechali z miejsca zdarzenia białym renault. Było to już w parę godzin po zdarzeniu. Jeśli to renault dojechało do Briańska, to pościg nie był błyskawiczny. Teraz jednak wygląda na to, że FSB szykuje już dla świata jakąś wersję, kto był winien. Bo na pewno nie FSB.

Przeczytaj także:

W zamachu w sali koncertowej Crocus pod Moskwą zginęły w piątek wieczorem co najmniej 93 osoby, a ponad 100 jest rannych. Sprawcy mieli strzelać do ludzi z karabinów maszynowych i podpalili budynek. Nie brali zakładników. Nie wiadomo, ile ciał jest w ruinach płonącego i zawalonego budynku. Ucieczka była utrudniona, bo – jak to w Rosji – wyjścia ewakuacyjne były zamknięte.

Rosja po zamachu

Poza wzmacnianiem roli Putina propaganda stara się skierować wściekłość ludzi przeciwko samym zamachowcom, a nie służbom Putina, które do zamachu dopuściły. Wysocy kremlowscy urzędnicy wzywają do zemsty, niszczenia wroga. Posuwają też wygodny w takich sytuacjach dla władzy temat: żeby przywrócić karę śmierci.

Jednocześnie propaganda Kremla podkreśla, że kondolencje i wyrazy wsparcia płyną do Moskwy z całego świata. Jakby zamach wyrwał Rosję z izolacji, którą świetnie było widać w poniedziałek, po ogłoszeniu „zwycięstwa wyborczego” Putina. Pogratulowało mu tego ledwie kilka państw.

Putin milcząco wyraża troskę

Sam Putin nie zabrał głosu. Oficjalny komunikat głosi tylko, że rozmawiał z urzędnikami o stanie rannych. Sprawa jest dla niego trudna, że ledwie w piątek nadał do poddanych wideoprzesłanie z podziękowaniem za wsparcie w wyborach. Było ono cukierkowo-infantylne, nijak nieprzystające do obecnej rzeczywistości. Nie może jednak twierdzić, że zamachu się nie spodziewał – przecież sam, i to już w powyborczy poniedziałek wzywał FSB w publicznym wystąpieniu do rozprawienia się z rosnącym zagrożeniem terrorystycznym – ale ukraińskim. Przed zamachem ISIS ostrzegali jednak Putina Amerykanie, co przyznaje obecnie propaganda. Ale mówi też, że ostrzeżenie było tylko “ogólne".

Plac Czerwony w Moskwie został po ataku zamknięty dla publiczności. Płonie kolejna rosyjska rafineria ostrzelana przez ukraińskie drony – tym razem w Samarze.

Przeczytaj także:

18:54 22-03-2024

Prawa autorskie: Fot. Sergei VEDYASHKIN / Moskva News Agency / AFPFot. Sergei VEDYASHK...

Krwawy atak w Moskwie, wielu zabitych. Państwo Islamskie przyznało się do zamachu

Pięciu zamaskowanych napastników otworzyło ogień z broni automatycznej do ludzi zgromadzonych w sali koncertowej na przedmieściach Moskwy. Władze mówią o ponad 60 zabitych i 140 rannych. Do ataku przyznało się Państwo Islamskie

[Aktualizacja o 7 rano 23 marca]

Co się wydarzyło:

  • Zamaskowani napastnicy wieczorem 22 marca otworzyli ogień do ludzi w centrum handlowym pod Moskwą.
  • Słychać było również wybuchy, centrum stanęło w płomieniach.
  • Rosyjskie FSB poinformowało, że zginęło ponad 60 osób, a ponad 140 zostało rannych.
  • Do ataku przyznało się Państwo Islamskie. Terroryści twierdzą, że zdołali uciec z miejsca masakry.
  • Biały Dom wydał oświadczenie, w którym informuje, że nic nie wskazuje na udział Ukrainy w zamachu.
  • Również Michajło Podolak z Kancelarii prezydenta Zełenskiego stwierdził, że Ukraina nie ma nic wspólnego z zamachem.
  • Rzeczniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji Maria Zacharowa wezwała społeczność międzynarodową do potępienia „potwornej zbrodni”. Poddała też w wątpliwość oświadczenie Waszyngtonu: „Skąd oni już wiedzą, że to nie Ukraina?” – zapytała.
  • W błyskawicznym tempie władze Moskwy i przyfrontowych obwodów kurskiego i biełgorodzkiego, a także okupowany Krym, odwołały imprezy masowe.

Do ataku doszło w sali koncertowej oddalonej ok. 28 km od centrum Moskwy. Sala funkcjonuje w centrum handlowym Crocus City Hall, może pomieścić ponad 6 tys. osób. Napastnicy mieli otworzyć ogień tuż przed rozpoczęciem koncertu rosyjskiego rockowego zespołu Picnic. „Nagle za nami rozległy się huki i strzały. Zaczęła się bieganina, wszyscy biegli do ruchomych schodów. Wszyscy krzyczeli, wszyscy biegli” – mówi jeden ze świadków cytowany przez Agencję Reutera. Zabito co najmniej 40 osób, ponad 100 zostało rannych.

Krótko przed godz. 23 czasu polskiego do ataku przyznało się Państwo Islamskie.

Pełne oświadczenie tej organizacji terrorystycznej opublikowane na koncie w serwisie Telegram brzmi następująco:

„Bojownicy Państwa Islamskiego zaatakowali duże zgromadzenie chrześcijan w mieście Krasnogorsk na obrzeżach stolicy Rosji, Moskwy, zabijając i raniąc setki osób i powodując ogromne zniszczenia w tym miejscu. Po ataku bojownicy bezpiecznie wycofali się do swoich baz”.

Wcześniej, kilka minut po godz. 21 polskiego czasu, rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, w oświadczeniu przekazanym przez rosyjską państwową agencję informacyjną TASS, powiedział: „Zaraz po rozpoczęciu ataku prezydent został o nim poinformowany. Prezydent jest stale informowany przez wszystkie odpowiednie służby o tym, co się dzieje i jakie środki są podejmowane. Prezydent wydał już wszystkie niezbędne instrukcje”.

Atak w Moskwie. Kto jest sprawcą, co zrobi Putin?

Już na początku marca ambasada USA w Rosji ostrzegła, że „ekstremiści” planują atak w Moskwie oraz stwierdziła, że ludzie powinni unikać koncertów i tłumów oraz zwracać uwagę na swoje otoczenie. Amerykanie wydali swoje ostrzeżenie kilka godzin po tym, jak rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) poinformowała, że udaremniła atak na synagogę w Moskwie przygotowywany przez terrorystów z Państwa Islamskiego.

Rosyjskie media mówią o „akcie terroru”. Dzieje się to po kilku dniach powyborczych zapowiedzi prezydenta Rosji Władimira Putina, że rozprawi się ze „zdrajcami”, a w Ukrainę uderzy atakiem odwetowym. Do tej pory wyglądało to na reakcję wobec ukraińskich ataków po rosyjskiej stronie frontu (obwód biełgorodzki jest całkowicie zdestabilizowany ukraińskimi atakami). Teraz jednak te groźby można powiązać z atakiem pod Moskwą.

Biały Dom kilkadziesiąt minut po ataku ogłosił, że nie ma żadnych śladów jakiegokolwiek ukraińskiego uczestnictwa w tym zamachu. Również strona Ukraińska stanowczo zaprzeczyła, żeby miała cokolwiek wspólnego z atakiem.

Niepokojącą koincydencją jest fakt, że zaledwie cztery dni temu, 18 marca, prezydent Putin zażądał od Federalnej Służby Bezpieczeństwa wzmożenia działań antyterrorystycznych, ponieważ „wróg jest silny i niebezpieczny”:

„Proszę FSB, by wraz z innymi służbami wywiadowczymi i organami ścigania, pod koordynacją Krajowego Komitetu Antyterrorystycznego, o poważne wzmocnienie działań antyterrorystycznych we wszystkich obszarach, mając świadomość, że mamy do czynienia z silnym, niebezpiecznym wrogiem, w którego arsenale są szerokie możliwości informacyjne, techniczne i finansowe” – stwierdził rosyjski prezydent na transmitowanym spotkaniu z zarządem FSB.

Świat pospieszył z kondolencjami, ale Moskwa nie wydaje się być nimi usatysfakcjonowana. Tak wynika przynajmniej z komunikatów rosyjskiego MSZ. Rosja wystąpiła o pilne zwołanie Rady Bezpieczeństwa NZ w sprawie zamachu pod Moskwą.

17:05 22-03-2024

Prawa autorskie: Fot. ANGELA WEISS / AFPFot. ANGELA WEISS / ...

Chiny i Rosja wetują rezolucję ONZ, wzywającą do zawieszenia broni w Strefie Gazy

Rada Bezpieczeństwa ONZ odrzuciła w piątek rezolucję wzywającą do natychmiastowego zawieszenia broni w Strefie Gazy. Przygotowany przez Stany Zjednoczone dokument zawetowały Rosja i Chiny. Wcześniej podobne rezolucje wetował... Waszyngton. A dramat w Strefie Gazy trwa

Rezolucja wzywała do natychmiastowego zawieszenia broni i sześciotygodniowego rozejmu, który miałby chronić ludność cywilną oraz umożliwić efektywne dostarczanie pomocy humanitarnej do Strefy Gazy.

Jak pisze Agencja Reutera, rezolucja odzwierciedlała zaostrzające się stanowisko Waszyngtonu dotyczące polityki rządu Binjamina Netanjahu wobec Palestyńczyków w Strefie Gazy. Do te pory w trakcie trwającego konfliktu zapoczątkowanego ubiegłorocznym atakiem palestyńskiego Hamasu na Izrael, Stany Zjednoczone same trzykrotnie wetowały rezolucje wzywające do natychmiastowego zawieszenia broni.

Tym razem ambasadorka USA przy ONZ Linda Thomas-Greenfield oskarżyła Rosję i Chiny o zawetowanie rezolucji z „cynicznych” i „małostkowych” powodów. Powiedziała, że oba państwa sprzeciwiły się projektowi rezolucji tylko dlatego, że została napisana przez USA. Thomas-Greenfield skrytykowała również oba kraje za brak potępienia ataku Hamasu na Izrael z 7 października.

„Pomimo całej ich płomiennej retoryki, dobrze wiemy, że Rosja i Chiny nie podejmują żadnych realnych działań dyplomatycznych, aby przyspieszyć trwały pokój w Strefie Gazy lub w znaczący sposób przyczynić się do pomocy humanitarnej” – mówiła po głosowaniu w Radzie Bezpieczeństwa przedstawicielka Stanów Zjednoczonych.

Skąd weto Rosji i Chin? Rosjanie argumentują, że przygotowana przez USA rezolucja była „wyjątkowo upolityczniona” i zawierała zielone światło dla Izraela do przeprowadzenia operacji wojskowej w Rafah – to miasto, gdzie od momentu rozpoczęcia konfliktu schroniła się ponad połowa z 2,3 miliona mieszkańców Strefy Gazy. Również Chiny skrytykowały projekt rezolucji za brak wyraźnego sprzeciwu wobec planowanej operacji wojskowej Izraela w Rafah.

Stany Zjednoczone chciały, aby poparcie Rady Bezpieczeństwa dla zawieszenia broni było powiązane z uwolnieniem zakładników przetrzymywanych przez Hamas w Strefie Gazy. Według izraelskich danych, Palestyńczycy z w ataku z 7 października zabili 1200 osób, a 253 wzięli do niewoli. Z kolei wg źródeł palestyńskich prawie 32 tys. osób zostało zabitych w wyniku późniejszej ofensywy Izraela w Strefie Gazy.

Nie jest wykluczone, że jeszcze w piątek 22 marca Rada Bezpieczeństwa zajmie się kolejnym projektem rezolucji wzywającej do rozejmu. Prezydent Francji Emmanuel Macron zapowiedział, że jego kraj będzie współpracował z Jordanią i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, aby przekonać Rosję i Chiny do poparcia.

15:39 22-03-2024

Prawa autorskie: Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.plFot. Maciek Jaźwieck...

Ordo Iuris w organizacji pod kuratelą Rosji? Mocne śledztwo Onetu

Skrajnie prawicowa polska organizacja Ordo Iuris jest częścią siatki Agenda Europe, założonej w gronie 15 europejskich, amerykańskich i rosyjskich lobbystów – ujawnił Onet. Portal wskazuje na powiązania Agendy Europe z ludźmi bliskimi reżimowi Władimira Putina

„Agenda Europe powstała po to, by ściągnąć jak największą liczbę organizacji do realizacji ultrakonserwatywnych pomysłów legislacyjnych pod rosyjską kuratelą” – pisze w Onecie Klementyna Suchanow. Jej tekst powstał na podstawie e-maili członków Agendy Europe, do których wgląd uzyskała grupa dziennikarzy z kilku krajów – poza Onetem to przedstawiciele OpenDemocracy (Wielka Brytania), Dagens ETC (Szwecja), Investico dla De Groene Amsterdammer (Holandia), Novosti (Chorwacja).

„Kiedy czyta się e-maile, widać strukturę działania Agendy Europe” – informuje Onet. „Góra – kilkanaście członków grupy, przenosi rosyjskiego wirusa i infekuje całą grupę, tak że pozostali członkowie mogą być nieświadomi tego, co się dzieje i do czego są wykorzystywani” – czytamy w tekście Suchanow. Agenda Europe aktywnie działa na rzecz zakazu prawa do aborcji i ograniczenia praw osób LGBT.

Jak czytamy, początki Agendy Europe to między innymi wspólne podpisanie listu poparcia dla antygejowskich ustaw Putina latem 2013 r.

Ordo Iuris, Agenda Europe i Rosja

Z Polski w komunikacji siatki Agendy Europe aktywnie występuje Aleksander Stępkowski, do 2016 r. szef Ordo Iuris, obecnie sędzia Sądu Najwyższego, który uzyskał nominację po zmianach przeprowadzonych w wymiarze sprawiedliwości przez rządzące w latach 2015-2023 Prawo i Sprawiedliwość. Aktywny wg Onetu miał być również Jerzy Kwaśniewski, obecny szef Ordo Iuris.

Jak czytamy w portalu, w AE są też obecne inne polskie organizacje, np. CitizenGo Polska. Kiedy Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej de facto zakazał aborcji w Polsce w październiku 2020 r., Magdalena Korzekwa-Kaliszuk z CitizenGo (często występująca w mediach elektronicznych jako przedstawicielka ruchu pro-life) napisała o tym błyskiem na forum grupy, zbierając entuzjastyczne gratulacje.

Na forum Agendy Europe żywo rozmawiano również o projekcie całkowitego zakazu aborcji, który był procedowany w polskim Sejmie w 2016 r. i po raz pierwszy wywołał wówczas masowy sprzeciw społeczny, nazwany wówczas „Czarnym protestem”.

Wg informacji Onetu Stępkowski jako szef Ordo Iuris miał również robocze kontakty z Rosjanami powiązanymi z reżimem Władimira Putina. Razem z człowiekiem rosyjskiego oligarchy Konstantego Małofiejewa (agresję Rosji na Ukrainę nazwał m.in. „świętą wojną”), Pawłem Parfientiewem, Stępkowski miał wg Onetu planować wspólną pracę nad wypracowywaniem w ONZ zapisów dotyczących dostępu do edukacji seksualnej i praw reprodukcyjnych. Onet przytacza konkretny e-mail Stępkowskiego: „6 sierpnia [2015] nowy prezydent [Andrzej Duda] obejmie urząd. Postaram się zwrócić jego uwagę na tę kwestię, mimo że rząd będzie stary. Ordo Iuris będzie walczyć do końca i jeszcze dłużej!”.

Ani Stępkowski, ani Kwaśniewski nie odpowiedzieli Onetowi na wysłane do nich pytania o udział w Agendzie Europe. Wypowiedziała się jednak była prawniczka Ordo Iuris, Karolina Dobrowolska (b. Pawłowska): „Mam wrażenie, że duża część z nas (osób o poglądach nazywanych konserwatywnymi) została oszukana i wmanewrowana w polityczną grę. Opisywane przez Panią informacje uważam za niepokojące – szczególnie gdy spojrzy się na nie z dzisiejszej perspektywy. Uważam, że wymagają jak najpilniejszego wyjaśnienia, a ruch konserwatywny powinien wreszcie zdecydowanie odciąć się od Rosji”.

14:46 22-03-2024

Prawa autorskie: Fot. Patryk Ogorzalek / Agencja Wyborcza.plFot. Patryk Ogorzale...

Nie będzie głosowania nad odbudową zasobów przyrodniczych! Polska chciała się wstrzymać od głosu

Dyrektywa o odbudowie zasobów przyrodniczych nie miałaby szansy na akceptację unijnych ministrów środowiska. Dlatego głosowanie zostaje przesunięte, aby wynegocjowane już prawo nie przepadło zupełnie

Nie udało się zebrać większości dla poparcia dyrektywy o odbudowie zasobów przyrodniczych (tzw. NRL – z ang. Nature Restoration Law), kluczowej części Zielonego Ładu.

Sprawa miała być poddana pod wstępne głosowanie podczas piątkowego (22 marca) spotkania ambasadorów państw członkowskich przy UE. Okazało się jednak, że Nature Restoration Law nie miałoby szansy na zdobycie większości głosów popierających. Gdyby projekt został odrzucony, wieloletnia praca tysięcy osób poszłaby na marne.

To ciekawy obrót spraw. Jeszcze w środę oraz w czwartek było wiadomo, że Polska zagłosuje przeciwko dyrektywie, ale ni stąd ni zowąd zdanie w sprawie dyrektywy zmieniły Węgry, które zadeklarowały sprzeciw. Tym samym polski głos nie był potrzebny, by prawo mogło zostać zablokowane.

Ze względu na taki obrót spraw, żeby prawo, w którego negocjacje włożono przez ostatnie dwa lata bardzo dużo pracy, nie przepadło zupełnie, belgijska prezydencja zdecydowała o wycofaniu go z obrad poniedziałkowej (25 marca) Rady ds. Środowiska.

Co dalej?

Z jednej strony to dobra wiadomość – dyrektywa wciąż leży na stole i czeka na lepszy moment. Trudno jednak stwierdzić, czy taki moment w ogóle nadejdzie przed czerwcowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego, po których nastąpi wymiana składu unijnych instytucji.

Protesty rolników, które miały ogromny wpływ na stanowisko poszczególnych państw w sprawie dyrektywy, w tym Polski, raczej w najbliższym czasie nie ustaną. Istnieje zaś duże prawodopodobieństwo, że instytucje europejskie następnej kadencji będą jeszcze bardziej zdominowane przez niechętną Zielonemu Ładowi prawicę.

Ponadto prezydencję w Radzie w drugim półroczu 2024 roku będą sprawowały Węgry. Przy tym, że są przeciwko wejściu dyrektywy w życie, trudno liczyć na to, że będą się angażować w budowę poparcia dla tego prawa. Podobna sytuacja może mieć miejsce na początku 2025 roku, kiedy prezydencję obejmuje Polska. No chyba, że wiatr nastrojów społecznych znowu zmieni kierunek i Koalicja Obywatelska wróci do swoich zielonych postulatów z kampanii wyborczej.

Istnieje więc spore ryzyko, że dyrektywa ostatecznie przepadnie.

Donald Tusk narzuca swoje zdanie

Stanowisko Polski w sprawie dyrektywy o odbudowie zasobów przyrodniczych, zostało narzucone przez premiera Donalda Tuska. Szefująca Ministerstwu Środowiska Paulina Hennig-Kloska z Polski 2050 rekomendowała poparcie dyrektywy. We wtorek 19 marca doszło na posiedzeniu rządu do spięcia między Hennig-Kloską a premierem w tej sprawie, o czym pisaliśmy w OKO.press.

Dyrektywa o odbudowie zasobów przyrodniczych to jeden z ważniejszych elementów Zielonego Ładu. Zobowiązuje państwa członkowskie do odbudowy siedlisk naturalnych znajdujących się w złym stanie. Chodzi o odbudowę zarówno ekosystemów morskich, jak i lądowych, w tym mokradeł, bagien czy torfowisk, które mają kluczowe znaczenie dla magazynowania wody oraz regulacji temperatur.

Zakłada także przywrócenie większej różnorodności biologicznej w ekosystemach rolniczych.

Zgodnie z nowymi przepisami do 2030 roku Unia musiałaby odtworzyć co najmniej 20 proc. zdegradowanych obszarów lądowych i morskich, a do 2050 roku – wszystkie ekosystemy wymagające odbudowy. Zakresem rozporządzenia objęte są lasy, obszary trawiaste i tereny podmokłe, a także rzeki, jeziora i rafy koralowe.

Przeczytaj także: