Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Andrzej Duda odnosi się do swoich słów o Krymie z 2 lutego. I znów wygląda na to, że mówi coś więcej, niż chciał powiedzieć
„Nie wiem czy Ukraina odzyska Krym. On jest szczególny również ze względów historycznych” – powiedział w piątek 2 lutego prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla „Kanału Zero”. Mówił też, że „jeśli popatrzymy historycznie, to przez więcej czasu był w gestii Rosji”.
Słowa polskiego prezydenta komentowano na całym świecie, w Polsce wywołały spore oburzenie.
W sobotę 3 lutego prezydent doprecyzował swoje słowa, co z uznaniem przyjął minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski: „Napaść rosyjska na Ukrainę i okupacja międzynarodowo uznanych terytoriów Ukrainy, w tym Krymu, to zbrodnia. Ta wojna nie może się zakończyć zwycięstwem Rosji. Trzeba zatrzymać, pokonać i zablokować na przyszłość rosyjski imperializm. Ukraina musi wygrać, bo tę wojnę musi wygrać Wolny Świat” – napisał prezydent w mediach społecznościowych.
Na briefingu prasowym podczas swojej wizyty w Kenii odniósł się do tych słów jeszcze raz:
„Jeżeli chodzi o mój piątkowy wywiad, proszę też brać pod uwagę konwencję tego wywiadu. To nie była napięta rozmowa z politykiem, to był wywiad, który traktowaliśmy po części, oczywiście po części jako taką spokojną, luźną rozmowę na różne tematy, niekoniecznie bardzo poważne, ale ten rzeczywiście, którego dotknęli panowie redaktorzy był bardzo poważny i po części ja wybiegłem moimi myślami także do różnych dyskusji, które słyszę na arenie międzynarodowej, natomiast jeżeli chodzi o nasze stanowisko wobec rosyjskiej agresji na Ukrainę i tego, w sposób musi zakończyć się ta wojna, to przywrócenie prymatu prawa międzynarodowego. To oznacza powrót Ukrainy do jej międzynarodowo uznanych granic, do pełnej kontroli nad terytoriami, które są międzynarodowo uznanymi terytoriami Ukrainy, czyli również Krymu, chcę to z całą mocą podkreślić”.
Wypowiedź prezydenta jest chaotyczna. Ale zdaje się on tutaj sugerować, że w dyskusjach, które słyszy na arenie międzynarodowej mówi się, że Ukraina niekoniecznie odzyska Krym. Nawet jeśli jest tak rzeczywiście – co bardzo możliwe – prezydent nie powinien publicznie tego przyznawać. Może to kolejny raz dać paliwo dla rosyjskiej propagandy.