0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.plFot. Maciek Jaźwieck...

Ostatni dzień kampanii samorządowej

Na żywo

Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach

Google News

13:33 19-01-2024

Prawa autorskie: ScreenScreen

„Pomidor”. Artur Soboń z PiS testuje odporność komisji śledczej

Były wiceminister aktywów państwowych zastosował obstrukcję przesłuchania przez komisję śledczą. Na każde pytanie powtarzał to samo. Wygląda na to, że to nowa strategia PiS wobec rozliczeń.

„Wszystko, co miałem do powiedzenia w objętej przesłuchaniem sprawie, zawarłem w swobodnej części swojej wypowiedzi”.

Tę frazę Artur Soboń, były wiceminister aktywów państwowych w rządzie Mateusza Morawieckiego, powtórzył przed komisją śledczą ds. wyborów kopertowych kilkadziesiąt razy. Były to jego odpowiedzi na niemal wszystkie pytania członków komisji. Intencja obstrukcji posiedzenia była tu oczywista.

Soboń czyta

We wspomnianej swobodnej części wypowiedzi (od której zaczyna się przesłuchanie każdego świadka), Soboń przez kilkanaście minut odczytywał treść dzienników urzędowych ministerstwa aktywów państwowych dotyczącą zakresu jego kompetencji w resorcie. Spółka po spółce, komórka po komórce, wymieniał instytucje, które nadzorował.

Czy pan zamierza czytać do 17.30? — zapytał przewodniczący Dariusz Joński. — Nie — odpowiedział Soboń. Po czym wrócił do wymieniania instytucji w rodzaju „zakładów unasienia zwięrząt” czy licznych specjalnych stref ekonomicznych w różnych miejscach Polskich.

W końcu przewodniczący Dariusz Joński przy wsparciu kilkorga posłów zdołali Sobonia odwieść od tej recytacji i nakłonić do przedstawienia jedynego płynącego z niej wniosku — otóż Soboń chciał dowieść, że nie nadzorował Poczty Polskiej w trakcie afery z wyborami kopertowymi.

W dalszej części swej swobodnej wypowiedzi Soboń odniósł się do zeznań Jarosława Gowina, który wspomniał o mailu wysłanym przez Sobonia do Michała Dworczyka a zawierającym krytyczną ocenę pomysłu przeprowadzenia wyborów kopertowych. Stwierdził, że ten „prywatny” mail (pochodzący ze słynnej „skrzynki Dworczyka” – przyp. red) został „nielegalnie” opublikowany przez serwis Poufna Rozmowa a on sam nie jest w stanie potwierdzić jego autentyczności.

PiS nie chce odpowiedzi

Potem, gdy rozpoczęło się zadawanie pytań, Soboń na niemal każde z nich odpowiadał tym samym zdaniem – „Wszystko, co miałem do powiedzenia w objętej przesłuchaniem sprawie, zawarłem w swobodnej części swojej wypowiedzi” – powtarzał. Wyjątki zrobił tylko w wypadku pytań o wykształcenie.

Zachowanie Sobonia wyglądało na strategię PiS. Bo kiedy do głosu doszedł członek komisji z PiS, to nie zadawał pytań, tylko wygłaszał komentarze polityczne przedstawiające stanowisko PiS wobec afery z wyborami kopertowymi.

Soboń odpowiadał cały czas tak samo: „Wszystko, co miałem do powiedzenia w objętej przesłuchaniem sprawie, zawarłem w swobodnej części swojej wypowiedzi”.

„Wszystko, co miałem...”

Ostatecznie na wniosek posłanki Filiks komisja ograniczyła czas pytań do minuty. Przerwało to polityczne analizy PiS, ale Soboń mógł częściej powtarzać: „Wszystko, co miałem do powiedzenia w objętej przesłuchaniem sprawie, zawarłem w swobodnej części swojej wypowiedzi”. Czasem dodawał, że w swobodnej wypowiedzi informacja jest zawarta. A czasem — kiedy posłowie wskazywali, że nie ma w niej słowa o tym, o co pytają, odpowiadał, że to wszystko, co ma do powiedzenia, gdyż „wszystko, co miałem do powiedzenia w objętej przesłuchaniem sprawie, zawarłem w swobodnej części swojej wypowiedzi”.

Strategia była o tyle korzystna, że Soboniowi nie można było zarzucić odmowy odpowiedzi (świadek musi odpowiadać na pytania). Tyle że odpowiedź była zawsze taka sama.

„Czyli bawimy się w pomidora” – skomentowała posłanka PSL Agnieszka Kłopotek