Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Na początku lutego parlamentarny zespół na rzecz zakazu hodowli zwierząt na futro ma zająć się projektem ustawy, która może zakończyć cierpienie milionów norek, jenotów i lisów.
„Nasz projekt przewiduje pięć lat na odejście od hodowli oraz degresywny system odszkodowań polegający na tym, że im szybciej hodowca zaprzestanie działalności, tym większy procent przychodu otrzyma w ramach odszkodowania. Zakładamy również odprawy dla pracowników” – mówiła Małgorzata Tracz w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. Jej zdaniem ustawa z takimi zapisami ma większe szanse na wejście w życie niż „piątka dla zwierząt”. Procedowana w 2020 roku ustawa, której jednym z elementów był zakaz hodowli zwierząt futerkowych, nie przewidywała żadnych odszkodowań.
Przeczytaj także:
Projekt, który przygotowuje Małgorzata Tracz, ma być przedstawiony na początku lutego. Wtedy trafi do konsultacji.
Hodowanie zwierząt na futra zakazane jest m.in. w Austrii, Chorwacji, Czechach, Luksemburgu, Macedonii Północnej, Serbii, Holandii, Słowenii, Wielkiej Brytanii oraz Estonii. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zaczął obowiązywać także w Polsce. Szczególnie, że ten biznes przestaje się opłacać – przekonuje Tracz. Coraz więcej ferm się zamyka. W Polsce zostało ich obecnie ok. 200.
Hodowla zwierząt futerkowych wiąże się z ogromnym cierpieniem norek, lisów i jenotów. Zwierzęta przetrzymuje się w ciasnych klatkach. Norki zabijane są przez zagazowanie, a lisy i jenoty – przez rażenie prądem. „Często dostajemy zgłoszenia dotyczące ferm, gdzie zwierzęta są źle traktowane. Po śledztwie okazuje się, że prawo nie jest łamane. Prawo jest po prostu dla zwierząt tak okrutne” – mówiła w OKO.press Martyna Kozłowska z Vivy.
Przeczytaj także:
Ale do nadużyć i łamania praw zwierząt mimo wszystko dochodzi bardzo często. Regularnie ujawniają to organizacje prozwierzęce.
Fundacja Viva kilka dni temu, na początku 2024 roku, opublikowała śledztwo z ferm norek w województwie Pomorskim.
Od 4 do 20 listopada aktywiści obserwowali fermy w miejscowościach Bożepole Królewskie i Buszkowy. Zarejestrowali wielokrotnie powtarzające się sytuacje stosowania przemocy wobec norek, m.in. wyciąganie zwierząt z klatek i przenoszenie za ogony, rzucanie z impetem do skrzyń ubojowych czy kręcenie norkami w powietrzu, trzymając je za ogony. Dodatkowo na jednej z ferm zwierzęta były uderzane ręką i upychane siłowo w przepełnionej skrzyni ubojowej.
„Pracownicy traktowali zwierzęta przedmiotowo, a zarejestrowane sytuacje noszenia za ogony i rzucania nie były pojedynczymi zachowaniami, tylko standardową praktyką na tych fermach. Kolejny raz pokazujemy, że w takich miejscach nie ma żadnych prób zminimalizowania bólu i stresu tych zwierząt. Kolejny raz pokazujemy, że kontrole na fermach nie działają” – mówi Łukasz Musiał koordynator kampanii Stopklatka w Vivie.
Viva podkreśla, że pierwszy obywatelski projekt ustawy zakazującej hodowlę zwierząt na futra trafił do Sejmu aż 10 lat temu.
„Obecny rząd dopiero objął władzę, ale oczekujemy podjęcia natychmiastowych działań. Nie możemy czekać przez kolejne lata i biernie przyglądać się tragicznemu losowi czterech milionów zwierząt rocznie. Wyborcy nie wybaczą większości sejmowej bezczynności w tej sprawie” – mówi Cezary Wyszyński prezes Fundacji Viva!