Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Produkcja polskiego samochodu elektrycznego Izera może w końcu nie ruszyć – sugeruje wypowiedź ministry Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.
Polityczka zapowiedziała gruntowny audyt inwestycji, które mają zostać sfinansowane z Krajowego Planu Odbudowy. Środki z KPO miały zasilić również zwiększenie możliwości produkcyjnych fabryk samochodów elektrycznych w Polsce. W Izerze, choć niebezpośrednio, „zaszyte” są środki z KPO. Jednym z warunków wypłaty środków na „wsparcie dla gospodarki zeroemisyjnej” jest budowa fabryk pozwalających na produkcję 100 tys. samochodów elektrycznych – czyli tylu, ile na początku ma zjeżdżać z linii produkcyjnych Izery Jaworznie – do połowy 2026 roku.
Mimo to Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ma wątpliwości co do sensu stawiania zakładu Izery. „To był projekt uznany za sztandarowy, dofinansowywany (przez państwo – przyp. red.). I teraz powstaje poważne pytanie, czy to jest opłacalne, realizowalne, wpisujące się w strategię rozwoju Polski” – mówiła Polskiej Agencji Prasowej szefowa resortu funduszy i polityki regionalnej.
„KPO został napisany w taki sposób, żeby te pieniądze mogły pójść właściwie tylko na Izerę” – zauważał w rozmowie z OKO.press Hubert Różyk z Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych, obecnie rzecznik Ministerstwa Klimatu. – „Bez Izery w Polsce będą powstawały nowe auta elektryczne, np. z fabryki w Tychach. W końcu dojdziemy do 100 000, ale przepadną pieniądze zapisane w KPO. To jest problem dla nowego rządu, który będzie musiał naprawiać błędy poprzedników” – twierdzi Różyk.
Przeczytaj także: