0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.plFot. Maciek Jaźwieck...

Dzień na żywo. Ostatni dzień kampanii samorządowej

Na żywo

Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach

Google News

22:31 15-02-2024

Prawa autorskie: Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Zuchowicz...

Sikorski i Cameron wzywają USA do pomocy Ukrainie

„To nasz wspólny apel do Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych i osobiście do pana marszałka Mike’a Johnsona (…) Apelujemy, aby ten pakiet pomocy został przegłosowany” – powiedział Radosław Sikorski po spotkaniu z szefem brytyjskiego MSZ Davidem Cameronem.

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski spotkał się dziś z szefem MSZ Wielkiej Brytanii Davidem Cameronem. Tematem rozmów było umacnianie potencjału obronnego Ukrainy, wymiana doświadczeń w sprawie egzekwowania sankcji na Rosję oraz współpraca sojusznicza w ramach NATO.

Powstrzymać rosyjski imperializm

„Najważniejszym tematem naszej dzisiejszej rozmowy była sprawa najpilniejsza, czyli zachowanie pokoju w Europie i na świecie oraz trwająca od dwóch lat agresja Rosji przeciwko Ukrainie i wynikające z niej zagrożenie dla porządku bezpieczeństwa w Europie” – mówił Sikorski na wspólnej konferencji prasowej z Cameronem.

„Pana ministra Camerona nie trzeba przekonywać do tego, że agresywna polityka Putina stanowi zagrożenie nie tylko dla państwowości Ukrainy, ale dla bezpieczeństwa całego kontynentu” – dodał.

„Powstrzymanie rosyjskiego imperializmu stanowi podstawowy warunek dla wolności i systemu wartości cywilizowanego świata” – podkreślił.

Sikorski powiedział, że on i David Cameron rozmawiali o „konkretnych działaniach”, które chcą podjąć w najbliższych tygodniach celem umocnienia potencjału obronnego Ukrainy.

Sikorski wspomniał też, że przedstawił Cameronowi postulaty, jakie podnosi na forum Unii Europejskiej na rzecz zwiększenia zdolności produkcyjnych przemysłu zbrojeniowego państw członkowskich.

„Wymieniliśmy się też doświadczeniami narodowymi w dziedzinie egzekwowania sankcji, jakie i nasze państwa i Unia Europejska nałożyły na Rosję” – mówił.

Minister spraw zagranicznych w rządzie Donalda Tuska dodał też, że Wielka Brytania „jest jednym z najważniejszych sojuszników Polski w Europie i na świecie”.

„Mamy zbliżone, a w wielu sprawach tożsame stanowiska w najważniejszych obszarach polityki bezpieczeństwa i polityki wschodniej. Wspólnie opowiadamy się za utrzymywaniem silnych relacji transatlantyckich oraz wzmacniania odstraszania i obrony Sojuszu Północnoatlantyckiego. Ściśle współpracujemy w zwalczaniu terroryzmu, przestępczości zorganizowanej i dezinformacji. Współdziałamy na forach międzynarodowych na rzecz promocji demokracji, poszerzania sfery bezpieczeństwa” – powiedział.

Cameron: Musimy wspierać Ukrainę

Po Sikorskim głos zabrał David Cameron.

Szef brytyjskiego MSZ powiedział, że „bardzo ważnym jest, żebyśmy wspierali się w sprawie pomocy Ukrainie„. ”To jest wyzwanie dla naszego pokolenia" – podkreślił.

Mówiąc o sytuacji w Ukrainie i niebezpieczeństwie płynącym z Rosji Putina, Cameron przywołał sytuację Polski z okresu II wojny światowej,

„Stoi tu dzisiaj dwóch ministrów spraw zagranicznych jak w latach 30., kiedy mieliśmy do czynienia z podobnym wyzwaniem w przypadku agresywnego dyktatora, który starał się zmienić świat siłą i ignorował suwerenność, nienaruszalność granic innych państw. Z tym właśnie mamy do czynienia w przypadku Putina” – zaczął.

Cameron podkreślił, że „wyzwanie polega na tym, czy mamy wystarczającą wolę polityczną, by stawić temu czoła”. Wspomniał, że chodzi o siłę „wojskową, ekonomiczną, dyplomatyczną”.

„Zbiorowo nasze gospodarki przekraczają siłę gospodarczą Rosji. Pytanie jest takie, czy mamy wolę polityczną. Wiem, że Polska i Wielka Brytania taką wolę mają” – podkreślił.

„Zrobimy wszystko, co możliwe, żeby przekonać naszych sojuszników, by zaangażowali się w pomoc dla Ukrainy tak, jak robimy to my. Ostatnim razem, gdy pozwoliliśmy na to, by dyktator w Europie najechał na inne kraje, Polska poniosła największe konsekwencje. Polska została tak naprawdę w pełni wyzwolona dopiero po upływie kolejnych 50 lat” – mówił.

„Wszyscy powinniśmy o tym pamiętać, kiedy patrzymy na niebezpieczeństwo związane z tym, co czyni Putin w Ukrainie. Musimy wspierać ten kraj” – dodał.

Apel do Kongresu USA

Na koniec wspólnej konferencji prasowej obaj politycy wygłosili apel do amerykańskiego Kongresu, który wciąż jeszcze nie przyjął ustawy umożliwiającej administracji prezydenta Bidena przekazywanie dalszego wsparcia militarnego i finansowego dla Ukrainy.

Sprawa utknęła teraz w zdominowanej przez Republikanów Izbie Reprezentantów, po tym jak dwa dni temu przegłosował ją ostatecznie zdominowany przez Demokratów Senat.

Ustawa, która wyszła z Senatu, nie zawiera jednak zapisów dotyczących ochrony południowej granicy USA, w związku z czym szanse na to, że Republikanie ją zaakceptują są niewielkie,

„Z uwagi na siłę i potęgę USA bardzo nam zależy, żeby Kongres amerykański zatwierdził pakiet pomocy, aby wesprzeć Ukrainę finansowo, ale przede wszystkim militarnie w tych nadchodzących miesiącach” – powiedział brytyjski minister.

Cameron podkreślił też, że „obecnej sytuacji przyglądają się wszystkie kraje na świecie, w tym Chiny czy Iran, (…) aby sprawdzić, czy my, jako kraje zachodnie, jesteśmy wiarygodnymi sojusznikami”.

Z tym podobnym apelem do Kongresu USA zwrócił się też Radosław Sikorski.

„Chciałbym, aby państwo to potraktowali jako nasz wspólny apel do Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych i osobiście do pana marszałka Mike'a Johnsona, aby poddał pod głosowanie pakiet pomocy dla Ukrainy. To jest (...) epokowa decyzja, która wpłynie na wiarygodność amerykańską na całym globie” – powiedział Sikorski.

21:24 15-02-2024

Prawa autorskie: Daina Le Lardic © Unia Europejska 2024 - Źródło : PEDaina Le Lardic © Un...

Polski rząd chce jak najszybszego zamknięcia procedury art. 7 TUE ws. Polski

Minister Sprawiedliwości Adam Bodnar poinformował, że na najbliższym posiedzeniu Rady ds. Ogólnych UE przedstawi państwom członkowskim plan, który pozwoli zamknąć wobec Polski procedurę art. 7 o uchybieniu zobowiązaniom państwa członkowskiego. Chce, by udało się to zrobić jeszcze przed wyborami europejskimi

Po spotkaniu ministra Adama Bodnara z szefową Parlamentu Europejskiego Robertą Metsolą, Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało komunikat, w którym informuje, że na przyszłotygodniowym posiedzeniu Rady do Spraw Ogólnych przedstawiony zostanie plan działania, który doprowadzi do zakończenia wobec Polski procedury przewidzianej w art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej.

Minister Bodnar ma nadzieję, że stanie się to jeszcze przed wyborami do PE.

To bardzo istotna informacja. Także w kontekście szans na wypłaty środków z funduszy spójności oraz KPO dla Polski.

Co Komisja zarzucała Polsce?

Procedura z artykułu 7 TUE została uruchomiona wobec Polski w 2017 roku na wniosek Komisji Europejskiej. Otwarcie procedury antynaruszeniowej wobec Polski poparł także Parlament Europejski.

Mija zatem już ponad siedem lat, kiedy Polska objęta jest procedurą uznawaną w UE za „opcję atomową”.

Powodem uruchomienia wobec Polski artykułu 7 były dokonane przez rząd Zjednoczonej Prawicy zmiany w prawie, mające na celu demontaż niezawisłości sądów: zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa, Sądzie Najwyższym, Trybunale Konstytucyjnym i ustawie o sądach powszechnych.

Komisja Europejska kilkukrotnie wzywała rząd Zjednoczonej Prawicy do zaprzestania łamania prawa, ale ten nie zastosował się do tych wezwań.

W tym stanie prawnym funkcjonujemy niemal do dziś: z upolitycznionym Trybunałem Konstytucyjnym, nielegalną KRS, wadliwymi izbami Sądu Najwyższego oraz niezgodnym z prawem europejskim systemem dyscyplinarnym sędziów.

To także z tego powodu przez cały okres rządów PiS, Polsce nie były wypłacane środki z Krajowego Planu Odbudowy ani z funduszy spójności na lata 2021-2027.

Nowe władze – a zwłaszcza Ministerstwo Sprawiedliwości – usiłują praworządność przywrócić.

Artykuł 7 – gdzie jesteśmy?

Procedura z art. 7 Traktatu o UE przewiduje sankcje wobec państwa członkowskiego za naruszenie podstawowych wartości Unii wymienionych w art. 2 TUE. Składa się z kilku etapów. W przypadku Polski (oraz Węgier, wobec których ta sama procedura została uruchomiona na wniosek Parlamentu Europejskiego) poczyniono tylko pierwszy krok.

W pierwszym etapie Rada (czyli ministrowie państw członkowskich), na uzasadniony wniosek jednej trzeciej państw członkowskich, Parlamentu Europejskiego lub Komisji Europejskiej (w przypadku Polski był to wniosek Komisji Europejskiej), stwierdzają, stanowiąc większością czterech piątych głosów oraz po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego, „istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez państwo członkowskie wartości, o których mowa w artykule 2”.

Owo „stwierdzenie ryzyka” poprzedza procedura wysłuchania państwa członkowskiego, w ramach której wnioskujący, czyli Komisja Europejska, przedstawia rekomendacje i daje szansę na zaniechanie i naprawienie naruszeń.

Wobec Polski stwierdzono istnienie takiego ryzyka, ale nie zdecydowano się iść krok dalej.

Choć zdaniem wielu, m.in. członków Parlamentu Europejskiego było to zasadne.

Krok dalej to już etap, w którym Rada Europejska, stanowiąc jednomyślnie na wniosek jednej trzeciej państw członkowskich lub Komisji Europejskiej (i po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego), może stwierdzić poważne i stałe naruszenie przez to państwo członkowskie wartości, o których mowa w artykule 2.

A to już pociąga za sobą punkt 3 – nałożenie sankcji.

Podpunkt 3 artykułu 7 mówi właśnie o tym. Po dokonaniu stwierdzenia owego naruszenia, Rada, stanowiąc większością kwalifikowaną, może zdecydować o zawieszeniu niektórych praw wynikających ze stosowania Traktatów dla tego państwa członkowskiego. Łącznie z prawem do głosowania w Radzie.

Wobec Polski nigdy tego podpunktu nie zastosowano. Rząd PiS zachował prawo głosu w Radzie. Państwa członkowskie zatrzymały się na pierwszym kroku z art. 7.

Jak zakończyć procedurę art. 7?

Żeby zakończyć procedurę artykułu 7, państwo członkowskie, wobec którego stwierdzono „ryzyko naruszeń”, musi przedstawić Radzie dowody na to, że owych naruszeń zaniechało. Wówczas Rada może, stanowiąc większością kwalifikowaną, „zdecydować o zmianie lub uchyleniu środków (jeśli jakieś zostały podjęte), w przypadku zmiany sytuacji, która doprowadziła do ich ustanowienia”.

Czyli decyzję o zamknięciu procedury art. 7 wobec Polski mogą podjąć państwa członkowskie stanowiąc większością kwalifikowaną. A to oznacza co najmniej 15 państw reprezentujących co najmniej 65 proc. ludności UE.

To zatem poszczególne państwa członkowskie będą oceniać sytuację w Polsce i podejmować decyzję, czy ich zdaniem Polska już praworządność naprawiła.

Zapowiedź Ministerstwa Sprawiedliwość napawa więc optymizmem.

Wynika z niej bowiem, że Ministerstwo Sprawiedliwości planuje uporać się z przywracaniem praworządności i naprawą wymiaru sprawiedliwości do czerwca, przed wyborami do Parlamentu Europejskiego.

Jak minister sprawiedliwości ma zamiar tego dokonać, przy tym, że prezydent Andrzej Duda zapowiada odsyłanie wszelkich ustaw zatwierdzonych przez Sejm do Trybunału Konstytucyjnego – tego jeszcze nie wiemy.

Wiemy jednak, że zrealizowanie działań, które mogą zamknąć art. 7 wobec Polski, oznacza de facto naprawę wymiaru sądownictwa, a więc i zrealizowanie wymogów dotyczących odblokowania funduszy spójności oraz wypełnienie wymagań tzw. super kamieni milowych. To wszystko to zatem trzy pieczenie na jednym ogniu.

Polska ma zablokowanych 59,8 mld euro środków z KPO oraz 76,5 mld środków z funduszy spójności.

O czym jest artykuł 7 TUE?

Artykuł 7 Traktatu o Unii Europejskiej mówi o ochronie podstawowych wartości Unii Europejskiej – „szacunku dla ludzkiej godności, wolności, demokracji, równości, poszanowania praworządności, praw człowieka oraz praw mniejszości”, i o tym, co robić, jeśli państwo członkowskie je narusza.

Demontując niezależność wymiaru sprawiedliwości Polska naruszyła zasadę praworządności.

Taki charakter miały zmiany w Trybunale Konstytucyjnym i ustawy sądowe – dotyczące Krajowej Rady Sądownictwa, sądów powszechnych i Sądu Najwyższego. Komisja domagała się od Polski wycofania tych ustaw, albo ich zmiany – tak, by były zgodne z Konstytucją RP i europejskimi standardami ochrony sędziowskiej niezawisłości.

W polskim systemie prawnym zasada praworządności stanowi zasadę naczelną i została uregulowana w art. 7 Konstytucji RP z 1997 roku: „Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.” Jest również podstawową zasadą prawną Unii Europejskiej, dwukrotnie wymienioną w Preambule i bezpośrednio w artykule 2 Traktatu o Unii Europejskiej (dalej TUE).

19:36 15-02-2024

Prawa autorskie: Foto Aris MESSINIS / AFPFoto Aris MESSINIS /...

Konserwatywny premier Grecji wzywa do uznania małżeństw osób LGBTQ+

„Powiedzcie TAK równości!” – wzywa premier Kyriakos Mitsotakis z centroprawicowej partii Nowa Demokracja. Grecki parlament jeszcze dziś zagłosuje nad uznaniem małżeństw osób LGBTQ+.

W greckim parlamencie trwa debata na temat zaproponowanej przez rząd premiera Kyriakosa Mitsotakisa ustawy legalizującej małżeństwa osób LGBT+. Ustawa zakłada także prawa adopcyjne dla par, ale nie zezwala na surogację.

Ustawa, nad którą głosowanie może się odbyć jeszcze dzisiaj, ma szansę zostać przyjęta.

W greckim parlamencie większość ma obecnie konserwatywna Nowa Demokracja, ale duża część posłów tej partii jest gotowa poprzeć projekt. Poparcie dla projektu zapowiedziały też cztery opozycyjne wobec rządu partie lewicowe, których głosy przesądzą o większości.

Jeśli ustawa zostanie przyjęta, Grecja będzie pierwszym krajem na świecie ortodoksyjnie chrześcijańskim, w którym uznawane są prawa osób LGBTQ+.

„Dla każdego demokraty to będzie bardzo radosny dzień” – cytuje wypowiedź premiera anglojęzyczny grecki portal Ekathimerini.

Debacie parlamentarnej towarzyszą demonstrację w obronie praw człowieka na placu Syntagma w centrum Aten.

Grecki parlament rozbrzmiewał dziś wieloma głosami wsparcia dla praw osób LGBTQ+, ale słychać było też liczne głosy sprzeciwu.

„Nie możemy odwracać oczu od tego, co te osoby przeżywają przez lata, spędzając życie w ukryciu, zmagając się z niesprawiedliwym traktowaniem urzędowym” – amerykański portal Voice of America cytuje wypowiedź posłanki Nowej Demokracji Mari Syrengali, która zamierza głosować za projektem.

Innego zdania jest były premier z ramienia Nowej Demokracji Antonis Samaras, który skrytykował plan rządu. Samaras uważa, że „to prawo ma swoje źródło w błędnym przekonaniu, że małżeństwa jednopłciowe są prawem człowieka, podczas gdy tak nie jest”. Zapowiedział, że zagłosuje przeciwko.

Na wejście w życie ustawy uznającej prawa osób LGBTQ+ nie zgadza się też grecki kościół prawosławny. Głowa greckiego kościoła, patriarcha Jeronimos, powiedział, że głosowanie w parlamencie powinno być imienne, by wyborcy wiedzieli, kto jak zagłosował.

Nadzieję na to, że głosowanie zakończy się sukcesem wyraziły światowe organizacje broniące praw człowieka, w tym grecka National Commission for Human Rights.

18:17 15-02-2024

Prawa autorskie: 10.11.2019 Warszawa Wlochy , ul. Paganiniego . Sluzby dokonuja przeszukania posesji przy ulicy Paganiniego 6 we Wlochach . fot. Dariusz Borowicz / Agencja Wyborcza.pl10.11.2019 Warszawa ...

ABW zatrzymała osobę, która planowała podpalenia na zlecenie rosyjskich służb

Zatrzymany miał planować podpalenia obiektów na terenie Wrocławia znajdujących się „w bliskiej odległości od elementów infrastruktury o znaczeniu strategicznym” – informuje ABW.

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego informuje o zatrzymaniu, do którego doszło 31 stycznia 2024 we Wrocławiu.

Funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę, który działając w zorganizowanej grupie przestępczej, na zlecenie rosyjskich służb wywiadowczych, planował podpalenia na terenie Wrocławia.

Do zatrzymania doszło dzięki temu, że wcześniej ABW weszła w posiadanie informacji, że obywatel Ukrainy, działając na zlecenie rosyjskich służb specjalnych planuje podjęcie na terytorium RP tzw. działań dywersyjno-sabotażowych.

Jak informuje ABW, podpalenia miały dotyczyć obiektów, które znajdują się „w bliskiej odległości od elementów infrastruktury o znaczeniu strategicznym”.

W trakcie zatrzymania i przeszukania, agenci ABW znaleźli dowody planowanego przestępstwa.

W wyniku śledztwa zatrzymanemu postawiono zarzuty z art. 258 § 1 k.k. oraz z art. 130 § 7 i 8 k.k., tj. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze międzynarodowym. Za zarzucone podejrzanemu czyny grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności.

Podejrzany został tymczasowo aresztowany na okres 3 miesięcy.

Śledztwo prowadzi Wydział Zamiejscowy we Wrocławiu Delegatury ABW w Poznaniu pod nadzorem Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji we Wrocławiu.

17:24 15-02-2024

Prawa autorskie: PETRAS MALUKAS / AFPPETRAS MALUKAS / AFP

Biden zaprasza Dudę i Tuska do Białego Domu. Prztyczek dla Dudy i dla Trumpa?

Dzień po tym, jak Donald Trump powtarza swoje absurdalne twierdzenia na temat NATO, prezydent USA Joe Biden wysyła zaproszenie do Polski na wizytę państwową. Ale to wizyta w niestandardowym formacie. Biden chce rozmawiać o demokratycznych wartościach, i z prezydentem Dudą, i z Donaldem Tuskiem

Biały Dom poinformował o tym, że prezydent Joe Biden zaprasza na łączoną wizytę państwową prezydenta Polski Andrzeja Dudę oraz premiera Donalda Tuska. Wizyta ma się odbyć 12 marca.

To dość zaskakujące zaproszenie. Do tej pory prezydenci USA spotykali się raczej z głowami państw odpowiadającymi im rangą. Ale prezydent Joe Biden zdecydował się na wymowny krok. Na wspólną wizytę do Białego Domu zaprasza prezydenta Andrzeja Dudę i premiera Donalda Tuska.

Oświadczenie w tej sprawie opublikowała rzeczniczka Białego Domu Karine Jean-Pierre. Zaproszenie pełne jest istotnych sygnałów.

„Żelazne oddanie NATO”

„Prezydent Biden ugości prezydenta Andrzeja Dudę oraz premiera Donalda Tuska z Polski podczas połączonego spotkania w Białym Domu 12 marca” – czytamy w oświadczeniu prasowym opublikowanym na stronie Białego Domu w czwartek 15 lutego.

"Liderzy ponownie wyrażą niezachwiane wsparcie dla Ukrainy broniącej się przed brutalną rosyjską agresją. To spotkanie będzie też uhonorowaniem 25. rocznicy wejścia Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego i podkreśli wspólne, żelazne oddane Stanów Zjednoczonych i Polski zobowiązaniom NATO, dzięki którym wszyscy jesteśmy bezpieczni.

Trójka liderów skoordynuje też przygotowania do nadchodzącego szczytu NATO w Waszyngtonie.

Liderzy omówią też silne amerykańsko-polskie strategiczne partnerstwo w zakresie bezpieczeństwa energetycznego, solidne relacje gospodarcze oraz wspólne zaangażowanie Stanów Zjednoczonych i Polski w wartości demokratyczne" – czytamy w zapowiedzi wydarzenia.

Zaproszenie jest krótkie, ale jak bogate w treści.

Prztyczek dla Trumpa?

Po pierwsze, pojawia się dosłownie kilka dni po tym, jak swoimi rewelacjami znów uraczył świat Donald Trump.

Trump, który nominację na kandydata Republikanów w listopadowych wyborach prezydenckich w USA ma już niemal w kieszeni, w sobotę 10 stycznia podczas wiecu wyborczego w Karolinie Południowej, wprost zasugerował, że jego zdaniem ochrona z artykułu 5 NATO, która mówi o kolektywnej obronie, nie przysługuje państwom, które nie przeznaczają co najmniej 2 proc. swojego PKB na zbrojenia.

Trump zacytował swoją rozmowę z jednym z przywódców europejskich:

„Jeden z prezydentów dużego kraju zapytał mnie: no cóż, proszę pana, jeśli nie zapłacimy i zostaniemy zaatakowani przez Rosję, czy będzie pan nas chronił? Odpowiedziałem: Nie, nie będę was chronił. Właściwie zachęcałbym ich, żeby zrobili z wami, co chcą. Musicie zapłacić”.

W treści zaproszenia Biały Dom podkreśla wyraźnie: spotkanie z prezydentem Dudą i premierem Tuskiem to też podkreślenie wagi zobowiązań płynących z NATO, które gwarantują nam wszystkim bezpieczeństwo.

Prztyczek dla Dudy?

Ale ciekawa jest też formuła amerykańskiego zaproszenia. Prezydent Andrzej Duda ma przyjechać na spotkanie z amerykańskim prezydentem w towarzystwie premiera Donalda Tuska.

To wyraźny ukłon w stronę polskiego premiera.

USA są doskonale świadome łamania demokracji, którego w Polsce dopuszczał się PiS i prezydent Duda. W trakcie spotkania ma być mowa o „wspólnym zaangażowaniu Stanów Zjednoczonych i Polski w wartości demokratyczne”. To może być bardzo ciekawa rozmowa zważywszy na problemy, jakie ze strony prezydenta Duda napotyka nowa większość rządząca usiłująca realizować reformy przywracające praworządność.

Andrzej Duda już zapowiedział, że w związku z tym, iż jego zdaniem pozbawieni mandatów poselskich politycy PiS Maciej Wąsik i Mariusz Kamiński wciąż są posłami, to wszystkie ustawy, które zostaną przyjęte przez Sejm bez ich udziału, Duda będzie automatycznie kierował do Trybunału Konstytucyjnego.

Czy dla Andrzeja Dudy, który wyraźnie troszczy się o swój międzynarodowy wizerunek, takie spotkanie może być kubłem zimnej wody na opamiętanie?

Duda odpowiada na zaproszenie

Prezydent Andrzej Duda skomentował zaproszenie we wpisie na platformie X.

„Wspólna wizyta Prezydenta i Premiera w Waszyngtonie w rocznicę wejścia Polski do NATO pokazuje, że sojusz Polski i USA jest i będzie silny bez względu na to, kto rządzi w obu krajach. Polska, wydając 4% PKB na obronność, jest wiarygodnym sojusznikiem i wzorem dla innych państw Sojuszu”.