Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Kreml twierdzi, że zatrzymał zamieszanych w atak terrorystyczny na salę koncertową Crocus po Moskwą. I że złapano ich “w obwodzie briańskim, niedaleko granicy z Ukrainą”. Władze jeszcze nie odważyły się zwalić winy na Ukrainę, ale milczą o tym, że odpowiedzialność za zamach miało wziąć Państwo Islamskie.
Zatrzymanych ma być 11 osób, w tym wszyscy czterej zamachowcy. Komunikat sformułowany jest tak, jakby sztab kryzysowy znajdował się w gabinecie Putina:
„Jak poinformował Kreml, dyrektor FSB Aleksander Bortnikow powiadomił Władimira Putina o zatrzymaniu terrorystów, którzy brali udział w ataku na salę koncertową Crocus City Hall. Trwają prace nad ustaleniem tożsamości wspólników terrorystów”. ”Zatrzymani są obecnie przewożeni do Moskwy" a
"posiadali odpowiednie kontakty po stronie ukraińskiej”.
Skąd Moskwa to wie, skoro nie wie jeszcze, kim ci ludzie są?
Wieczorem 22 marca propaganda podawała już, że zamachowcy odjechali z miejsca zdarzenia białym renault. Było to już w parę godzin po zdarzeniu. Jeśli to renault dojechało do Briańska, to pościg nie był błyskawiczny. Teraz jednak wygląda na to, że FSB szykuje już dla świata jakąś wersję, kto był winien. Bo na pewno nie FSB.
Przeczytaj także:
W zamachu w sali koncertowej Crocus pod Moskwą zginęły w piątek wieczorem co najmniej 93 osoby, a ponad 100 jest rannych. Sprawcy mieli strzelać do ludzi z karabinów maszynowych i podpalili budynek. Nie brali zakładników. Nie wiadomo, ile ciał jest w ruinach płonącego i zawalonego budynku. Ucieczka była utrudniona, bo – jak to w Rosji – wyjścia ewakuacyjne były zamknięte.
Poza wzmacnianiem roli Putina propaganda stara się skierować wściekłość ludzi przeciwko samym zamachowcom, a nie służbom Putina, które do zamachu dopuściły. Wysocy kremlowscy urzędnicy wzywają do zemsty, niszczenia wroga. Posuwają też wygodny w takich sytuacjach dla władzy temat: żeby przywrócić karę śmierci.
Jednocześnie propaganda Kremla podkreśla, że kondolencje i wyrazy wsparcia płyną do Moskwy z całego świata. Jakby zamach wyrwał Rosję z izolacji, którą świetnie było widać w poniedziałek, po ogłoszeniu „zwycięstwa wyborczego” Putina. Pogratulowało mu tego ledwie kilka państw.
Sam Putin nie zabrał głosu. Oficjalny komunikat głosi tylko, że rozmawiał z urzędnikami o stanie rannych. Sprawa jest dla niego trudna, że ledwie w piątek nadał do poddanych wideoprzesłanie z podziękowaniem za wsparcie w wyborach. Było ono cukierkowo-infantylne, nijak nieprzystające do obecnej rzeczywistości. Nie może jednak twierdzić, że zamachu się nie spodziewał – przecież sam, i to już w powyborczy poniedziałek wzywał FSB w publicznym wystąpieniu do rozprawienia się z rosnącym zagrożeniem terrorystycznym – ale ukraińskim. Przed zamachem ISIS ostrzegali jednak Putina Amerykanie, co przyznaje obecnie propaganda. Ale mówi też, że ostrzeżenie było tylko “ogólne".
Plac Czerwony w Moskwie został po ataku zamknięty dla publiczności. Płonie kolejna rosyjska rafineria ostrzelana przez ukraińskie drony – tym razem w Samarze.
Przeczytaj także: