Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Dyrektor Generalny Lasów Państwowych wydał leśnikom dyspozycję, żeby nie wyłączać z wycinek żadnych lasów. Wyjątkiem mają być te, które w styczniu wyznaczył resort klimatu i środowiska. To zamyka organizacjom społecznym drogę negocjacji z LP
Dyrektor Generalny LP Witold Koss (na zdjęciu) wydał polecenie: nie wyłączamy żadnych lasów z wycinek. To zła wiadomość dla wszystkich organizacji i miłośników przyrody, którzy walczą o swoje lokalne lasy i rozmawiają o tym z Lasami Państwowymi. Dyspozycja Kossa może oznaczać zerwanie rozmów między leśnikami a stroną społeczną. A takie negocjacje trwają m.in. w Szczecinie w sprawie cennej Puszczy Bukowej. Sprawę jako pierwsza opisała „Gazeta Wyborcza”.
Tylko 10 lasów jest bezpiecznych – wszystkie te, które Ministerstwo Klimatu i Środowiska wciągnęło na swoją listę. 8 stycznia 2024 ogłosiło, że w tych miejscach będzie obowiązywać półroczne moratorium na wycinki drzew.
Listę lasów objętych zakazem można znaleźć tutaj:
Przeczytaj także:
"Pracujemy nad systemowym rozwiązaniem, w którym znajdzie się więcej obszarów i które będzie konsultowane z przedstawicielami Lasów Państwowych, samorządami i lokalnymi społecznościami” – ogłosiła na konferencji prasowej ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska.
To kontrowersyjny krok, który podzielił nie tylko środowisko leśników, ale również organizacje zajmujące się ochroną środowiska. Zarzucały resortowi niejasne kryteria wyboru lasów objętych moratorium. Dlatego też miesiąc później wiceminister Mikołaj Dorożała powołał ekspercki zespół, składający się z przedstawicieli LP, naukowców i społeczników, który ma pracować nad powiększeniem tej listy oraz nad rozwiązaniami systemowymi dla lasów.
Zespół pracuje, a jednocześnie do wszystkich regionalnych dyrekcji LP trafiło pismo podpisane przez dyrektora Witolda Kossa. OKO.press otrzymało jego kopię.
„(...) trwają intensywne prace zespołu zadaniowego powołanego przy Ministrze Klimatu i Środowiska oraz zespołu w DGLP powołanego Zarządzeniem nr 5 DGLP z 2024 roku do spraw związanych z analizą danych oraz współpracą w zakresie wskazania obszarów leśnych cennych przyrodniczo i ważnych społecznie, stąd polecam – w innych obszarach niż wskazane w poleceniu MKiŚ z dnia 8.01.br – wstrzymanie się ze wszelkimi działaniami ograniczającymi lub modyfikującymi gospodarkę leśną do czasu opracowania wytycznych i zatwierdzenia ustaleń przez Ministra Klimatu i Środowiska oraz Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych” – czytamy.
To oznacza, że do momentu opracowania rozwiązań przez zespół działający przy ministerstwie, rozmowy ze stroną społeczną dotyczące wstrzymania wycinek zostają zamrożone. Niezależnie od tego, na jakim są etapie.
„Obywatelskie ruchy leśne mają duże nadzieje związane z nowym otwarciem w polityce leśnej. Tymczasem ta decyzja wywoła efekt mrożący i wzmocni konflikty na linii społeczeństwo-leśnicy. Nawet jeśli nadleśniczowie chcieliby oddolnie wypracować nowe rozwiązania, to mają związane ręce” – komentowała w „GW” Marta Jagusztyn z Fundacji Lasy i Obywatelki.
Jak decyzję tłumaczą same Lasy Państwowe? Rafał Zubkowicz, p.o. rzecznika prasowego LP odpisał „GW”, że rozmowy ze stroną społeczną nie zostają zerwane. Jednak po zmianach w rządzie i w dyrekcji LP, pojawiło się wiele inicjatyw dotyczących ochrony lasów w całej Polsce. „To stawia nas w sytuacji, w której musimy wypracować pewne standardy, jak systemowo podchodzić do tych oczekiwań” – pisze rzecznik.
Organizacje społeczne podkreślają jednak: postulaty dotyczące wstrzymania wycinek nie są nowe, rozmowy trwają od lat w wielu miejscach w całym kraju. Decyzja dyrektora Witolda Kossa może je ostatecznie przekreślić.