Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Minister Krzysztof Hetman zapowiada, że nie tylko utrzyma, ale jeszcze bardziej otworzy program „Bezpieczny kredyt 2 proc.”. O ile pozwolą mu na to sytuacja budżetowa i minister Domański
Minister rozwoju Krzysztof Hetman na antenie TVN24 zapowiedział, że chce kontynuować program „Bezpieczny kredyt 2 proc.”. „Chciałbym go trochę zmodyfikować, tak aby był otwarty dla większej liczby naszych rodaków. Może uda się go potanić, nie powodując kosztów dla budżetu państwa” – mówił polityk PSL. Dodał, że oprocentowanie może zostać zmniejszone w zależności od analiz wpływu na budżet państwa. Ostateczna decyzja będzie wymagała jednak konsultacji z ministrem finansów Andrzejem Domańskim.
Przeczytaj także:
1 grudnia rząd PiS zwiększył pulę środków przeznaczonych na kredyt 2 proc. z 11 mld do 16 mld zł. Ale program cieszył się takim zainteresowaniem, że już 23 listopada 2023 wartość ponad 40 tys. zawartych umów przekraczała 16,5 mld zł. Minister Hetman przyznał, że pieniądze na program, który miał być kontynuowany w 2023/2024 roku w zasadzie się skończyły i można by go zamknąć. Ale on chce go otworzyć dla „większej liczby rodaków”.
To misja straceńcza, bo sytuacja na rynku nieruchomości jest katastrofalna. Ożywienie popytu na kredyty mieszkaniowe tylko podbiło ceny mieszkań na rynku pierwotnym i wtórnym. Najbardziej zdrożały kawalerki i mieszkania do 60 metrów kwadratowych, które kwalifikują się do programu. Średnia cena transakcyjna najmniejszych lokali w Warszawie (35-60 mkw) w trzecim kwartale 2023 roku wzrosła aż o 5,7 proc. Rok temu za metr kwadratowy kawalerki płaciło się w stolicy średnio 11 tys. zł, dziś już 12 tys. zł. I końca wzrostu nie widać.
W OKO.press pisaliśmy wielokrotnie, że dopłaty do kredytów ograniczają dostępność mieszkań.
„Jak pokazują badania, dofinansowanie kredytu faktycznie pomaga, ale tylko tym, którzy mają benefit bycia pierwszymi. Pierwsze osoby, które skorzystają z programu, faktycznie zyskują większą zdolność kredytową i mogą kupić sobie mieszkanie. Ale już za moment rynek się dostosowuje, podnosi ceny i siła nabywcza poszukujących mieszkania staje się taka sama, jak przed wprowadzeniem programu. Na dodatek ci, którzy się nie łapią na program mieszkaniowy ze względu na jego różne kryteria: wiek, dochód, liczbę dzieci itd., mają trudniej niż przedtem. Bo rosną ceny” – mówił OKO.press dr Adam Czerniak, ekspert rynku mieszkaniowego, naukowiec ze Szkoły Głównej Handlowej.
Więcej o pompowaniu cen dopłatami do kredytów pisaliśmy tutaj:
Przeczytaj także: