Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Tysiące ludzi zebrało się w sobotę 30 grudnia w centrum Belgradu, by zaprotestować przeciwko fałszerstwom, które ich zdaniem miały miejsce w wyborach parlamentarnych 17 grudnia
Protesty opozycji w Serbii trwają już od kilkunastu dni. Jak informuje Reuters, była to największa taka demonstracja od momentu ogłoszenia wyników wyborów parlamentarnych. Według wstępnych danych z 96 proc. komisji podanych przez serbską Państwową Komisję Wyborczą rządząca od 2012 roku Serbska Partia Postępowa (SNS) prezydenta Aleksandara Vučića zdobyła 46,7 proc. głosów, a jej koalicjant – Socjalistyczna Partia Serbii (SPS) – 6,6 proc. Łącznie daje to około 148 miejsc w liczącym 250 posłów, jednoizbowym parlamencie i pewną większość na kolejną kadencję.
Opozycyjna Serbia Przeciwko Przemocy, która zajęła drugie miejsce w wyborach z wynikiem 23,6 proc. poparcia, oskarżyła SNS o powszechne fałszowanie głosów. Władze zaprzeczają. Ale wstępny raport misji obserwacyjnej OBWE wskazuje na nieprawidłowości w procesie wyborczym:
"Przedterminowe wybory parlamentarne z 17 grudnia, choć technicznie dobrze zarządzane i oferujące wyborcom wybór alternatyw politycznych, były zdominowane przez zdecydowane zaangażowanie prezydenta, co w połączeniu z przewagą systemową partii rządzącej stworzyło niesprawiedliwe warunki.
Dzień głosowania naznaczony był licznymi niedociągnięciami proceduralnymi, w tym wymienić należy niekonsekwentne stosowanie zabezpieczeń podczas głosowania i liczenia głosów, częste przypadki naruszenia tajności głosowania oraz liczne przypadki głosowania grupowego.
Choć ramy prawne w Serbii zapewniają odpowiednią podstawę do przeprowadzenia demokratycznych wyborów, kilka kluczowych kwestii pozostaje nierozwiązanych. Chodzi zwłaszcza o zapobieganie niewłaściwemu wykorzystywaniu urzędów publicznych i zasobów państwowych, rozdzielenie funkcji publicznych od działań związanych z kampanią wyborczą, a także o skuteczne mechanizmy zapobiegania zastraszaniu i presji na wyborców, w tym i naciskom i kupowaniu głosów" – czytamy w raporcie OBWE.
Jak pisaliśmy w OKO.press, jeśli chodzi o manipulowanie wyborami, Serbia mogłaby służyć jako źródło inspiracji dla wszelkich „demokracji nieliberalnych” w Europie. Samo głosowanie, mimo licznych przekupstw, fałszerstw i nacisków, jest z grubsza uczciwe. Problem tkwi jednak w tym, że poprzedza je wielotygodniowa kampania, mająca zapewnić w nim zwycięstwo Aleksandarowi Vučiciowi i jego ludziom. I to przy użyciu całego arsenału, jakim dysponuje serbskie państwo.
Tysiące protestujących pod serbskimi flagami i transparentami z napisem „Nie akceptujemy” wiwatowało w sobotę 30 grudnia na cześć Mariniki Tepic, liderki opozycyjnego sojuszu Serbia Przeciwko Przemocy. Polityczka od 18 grudnia prowadzi strajk głodowy przeciwko fałszerstwom wyborczym. „Te wybory muszą zostać unieważnione” – powiedziała wg Reutersa Tepic do protestujących zgromadzonych przed hotelem Moskwa.
Jovana Djokovic, 29-letnia programistka, powiedziała Reutersowi, że przyjechała na protest ze swoimi rodzicami z Kraljeva, miasta położonego 177 kilometrów na południe od Belgradu: „Przyszłam tutaj, aby wyrazić swój sprzeciw wobec wyników wyborów. Wybory nie były uczciwe”.
Sobotni protest był wspierany przez organizacje studenckie i inicjatywę skupiającą osoby publiczne, w tym wybitnych intelektualistów i aktorów, nazwaną ProGlas. Pełne wyniki wyborów ze 100 proc. komisji zostaną opublikowane przez Państwową Komisję Wyborczą najwcześniej za kilka tygodni.