Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Putin po wyborach formułuje ofertę dla Zachodu: Nawalny mógłby żyć, gdybyście się pospieszyli. Przynajmniej teraz pospieszcie się i zacznijcie negocjować, bo zacznę rozstrzeliwać jeńców na froncie
W środku nocy Putin odwiedził swój sztab wyborczy i zabrał głos po raz pierwszy po wyborach. Wspomniał Aleksieja Nawalnego i ogłosił, że był gotowy wypuścić go pod warunkiem, że nie wróciłby do Rosji. A śmierć Nawalnego jest “smutnym wydarzeniem”. Żołnierzom rosyjskim walczącym z armią Putina w Ukrainie zagroził rozstrzelaniem. Ogłosił, że żołnierze NATO masowo giną na froncie.
O śmierci Nawalnego Putin nie wspomniał do tej pory słowem. Cały jego powyborczy wywód sprowadzał się do tego, że jest gotów do rozmów w sprawie Ukrainy, ale jeśli jego warunki nie będą spełniane, nie zawaha się użyć okrutnych środków.
Przy czym warunków jeszcze nie sformułował, więc najwyższa pora, by przystąpić do zakulisowych negocjacji z nim.
Skala możliwości Putina jest jednak ograniczona. Putinowi “wyborczego zwycięstwa” pogratulował tylko Iran, Białoruś, Nikaragua, Kazachstan, Indie, Bahrajn, Korea Północna, Syria i Burundi. Chiny zaś wyraziły zadowolenie.
Przeczytaj także:
Dowodem, że Putin gotowy jest do negocjacji, miała być sprawa Aleksieja Nawalnego. Putin mógł go wypuścić, ale doszło do „nieszczęścia”. Czyli oferta i groźba w jednym (jak pisaliśmy w „GOWORIT MOSKWA” śmierć Nawalnego nastąpiła w momencie rozpaczliwych starań Putina o negocjacje). Gdyby się Zachód pośpieszył z negocjacjami, Nawalny móglby żyć.
Według Putina na kilka dni przed śmiercią Nawalnego powiedziano mu o propozycji wymiany Nawalnego „za część osób przebywających w więzieniach w krajach zachodnich”. „Możecie mi wierzyć, możecie nie, osoba, która ze mną rozmawiała, nie dokończyła jeszcze zdania, powiedziałem: »Zgadzam się«" – powiedział. Zaznaczył, że zgodził się tylko pod jednym warunkiem: że Nawalny po wymianie nie powinien wracać do Rosji.
Śmierć była Aleksieja Nawalnego „smutnym zdarzeniem”, ale “takie jest życie”.
Była oferta — i nie ma oferty.
“Nie jestem jeszcze gotowy, aby powiedzieć, co i jak powinniśmy zaanektować i kiedy, ale nie wykluczam, że mając na uwadze tragiczne wydarzenia, które mają dziś miejsce, będziemy zmuszeni w pewnym momencie, gdy uznamy to za stosowne, stworzyć pewną strefę sanitarną na dzisiejszych terenach podległych reżimowi kijowskiemu” – powiedział.
Ta strefa – jak wyjaśnił – ma być “dość trudna do pokonania, przy użyciu środków walki, których używa wróg, przede wszystkim, oczywiście, zagranicznych”.
Potem Putin zagroził egzekucjami:
„Nie mamy kary śmierci, ale zawsze będziemy traktować tych ludzi [z Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego], teraz i w przyszłości, jak tych, którzy znajdują się w strefie walk” – tak Putin pogroził rozstrzeliwaniem.
Putin ogłosił, że jego wojska cały czas posuwają się do przodu. “Ostrożnie, ale każdego dnia. To coś więcej niż aktywna obrona”. Co można interpretować jako ostrzeżenie, że im później zaczną się rokowania, tym gorzej dla Ukrainy. Jednocześnie jednak przyznał, że z Ukrainą łatwo nie jest, więc i Rosjanom łatwo nie będzie. „Przede wszystkim trzeba rozwiązać problemy w ramach specjalnej operacji wojskowej, wzmocnić zdolności obronne, wzmocnić Siły Zbrojne (Rosji – przyp. red.) – to się dzieje, jak wszyscy widzimy, w bardzo dobrym tempie i z doskonałej jakości” – powiedział Putin.
„Obecny jest tam (w Ukrainie – przyp. red.) personel wojskowy państw NATO. Wiemy. Słyszymy tam mowę francuską i angielską. Nie ma w tym nic dobrego, przede wszystkim dla nich, bo giną, w dużych liczbach” – powiedział Putin.
Pogroził też wojną światową — ale umiarkowanie: "Myślę, że we współczesnym świecie wszystko jest możliwe, ale ja już mówiłem i dla wszystkich jest jasne, że to będzie o krok od III wojny światowej na pełną skalę. Myślę, że mało kto się tym interesuje – powiedział Putin, odpowiadając na pytanie, jak prawdopodobny jest konflikt na pełną skalę między Rosją a NATO.
Całe “wybory„ Putin podsumował po carsku: ”Wybór narodu rosyjskiego jest dla mnie ważny, liczę na naród rosyjski i działam w interesie tego narodu i państwa rosyjskiego. Jestem bardzo wdzięczny obywatelom Rosji za wsparcie". “Robimy wszystko, aby maksymalnie uświadomić sobie, czego ludzie oczekują nie tylko ode mnie osobiście, ale od władz w państwie. w najszerszym znaczeniu tego słowa.
Ciekawe tu jest także to, że Putin przemawiał 18 marca, czyli w rocznicę aneksji ukraińskiego Krymu. Do tej pory Rosja to bardzo świętowała — teraz jednak musi się skupić na świętowaniu tego, jak wspaniały jest Putin. Taka demonstracja siły nie oznacza jednak prawdziwej siły.
Przeczytaj także:
Uwaga: linki są dostępne za pośrednictwem VPN