Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Ojciec Natalii miał przyjść na komisariat o 9:40. Dopiero po 12 przyjęto zgłoszenie o zaginięciu dziewczyny. Policja rozpoczęła wewnętrzną kontrolę, żeby sprawdzić, czy funkcjonariusze z Andrychowa działali zgodnie z procedurami.
14-letnia Natalia 28 listopada wyszła z domu w Andrychowie na autobus do szkoły. Po 8 zadzwoniła do ojca, mówiąc, że źle się czuje i nie wie, gdzie jest.
Pięć godzin później znaleziono ją w pobliżu supermarketu. Mimo reanimacji i przewiezienia Natalii do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu nie udało się jej uratować. Szpital informował, że jej ciało miało temperaturę 22°C.
Przeczytaj także:
Sprawą zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Krakowie. 1 grudnia przeprowadzono sekcję zwłok. Z jej wstępnych wyników dowiadujemy się, że Natalia zmarła na wskutek obrzęku mózgu i masywnego krwawienia. To był prawdopodobnie dlatego dziewczynka miała problemy z mową, słabo się czuła i była zdezorientowana.
Hipotermia nie miała wpływu na jej śmierć. „Wyborcza” podała w piątek (1.12), że Prokuratura wciąż czeka m.in. na wyniki badań toksykologicznych.
Jednocześnie Prokuratura wyłączyła policję z postępowania. Będzie sprawdzać wątek działań policji i analizować, czy doszło do zaniedbań ze strony funkcjonariuszy z Andrychowa.
Rozpoczęło się również wewnętrzną kontrolę na policji. „Musimy sprawdzić, czy wszystkie działania podjęte przez policjantów od momentu przyjęcia zawiadomienia o zaginięciu do czasu odnalezienia 14-latki zostały prawidłowo przeprowadzone i zgodne z procedurami” – przekazała mediom Barbara Szczerba z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.
Głównym zarzutem wobec policji jest zbyt wolna reakcja na zgłoszenie o zaginięciu Natalii. Jak relacjonowali bliscy dziewczynki, jej ojciec przyszedł na policję około 9:40. „Kazali mu czekać w poczekalni, aż zejdzie funkcjonariusz” – relacjonowała pani Anna, sąsiadka rodziny Natalii, w rozmowie z TVN24. Z komisariatu wyszedł dopiero o 12:36.
Policja dziewczynki nie znalazła, nie namierzyła również jej telefonu, który cały czas był aktywny. O godz. 13:23 zauważył ją znajomy ojca. Leżała pod billboardem w centrum miasta, 500 metrów od komisariatu.