Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
„Będę dążyć do tego, by to bezprawne rozporządzenie zostało cofnięte” – mówi wiceministra klimatu i środowiska Anita Sowińska, odnosząc się do zmiany granic Świętokrzyskiego Parku Narodowego
„Musimy chwilę poczekać, aż będzie podział kompetencji wewnątrz ministerstwa. Nie jest to na sto procent zatwierdzone, kto zajmie się parkami narodowymi. Zapewniam jednak, że będę dążyć do tego, by to bezprawne rozporządzenie zostało cofnięte” – powiedziała w rozmowie z TVN24 wiceministra Anita Sowińska.
Przypomnijmy: od kwietnia 2019 roku trwały rządowe prace zmierzające do usunięcia z granic Świętokrzyskiego Parku Narodowego niewielkiego fragmentu w szczytowej partii Łyśca. Chcieli przejąć go Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej (którzy zajmują tamtejszy klasztor). Planowali zbudować na Łyścu centrum turystyczno-noclegowe.
Ministrowie środowiska z rządu Zjednoczonej Prawicy (Henryk Kowalczyk, Michał Woś, Michał Kurtyka, Anna Moskwa) argumentowali, że sporny fragment o powierzchni 1,35 ha „utracił swoje wartości przyrodnicze i kulturowe”. Według obrońców granic ŚPN ta teza jest całkowicie fałszywa.
„Nasze badania przyrodnicze wykazały, że pomysł wycięcia fragmentu Świętokrzyskiego Parku Narodowego i przekazania go Oblatom z klasztoru na Świętym Krzyżu nie ma żadnego uzasadnienia merytorycznego — tylko polityczne” – mówił OKO.press Łukasz Misiuna prezes Stowarzyszenia Psychoedukacyjno-Przyrodniczego MOST z Kielc w listopadzie 2020 roku. W raporcie przyrodnicy wykazali, że teren charakteryzuje się ”relatywnie wysokim walorem przyrodniczym i dużym bogactwem gatunkowym, a stanowiąc swoistą, nieleśną enklawę, zwiększa różnorodność biologiczną Parku".
Mimo tego w styczniu 2022 premier Morawiecki podpisał rozporządzenie, zabierając Parkowi sporne 1,35 ha. W zamian za to do Parku dopisano 62 hektary oddalonego od ŚPN lasu. Przyrodnicy nazywali to rozwiązanie „szpagatem prawnym”.
Łukasz Misiuna komentował: „Rozumiem, że wobec śmierci na granicy, fali samobójstw wśród dzieci, dyskryminacji osób LGBT, przemocy wobec kobiet, kryzysu gospodarczego i inwigilacji obywateli na niewyobrażalną skalę, sprawa ŚPN jest marginalna. Natomiast jest dobrze udokumentowana i dobrze obrazuje patologię żrącą dziś Polskę”.
Jeszcze jako posłanka Lewicy w poprzedniej kadencji Anita Sowińska interweniowała w sprawie ŚPN. W TVN 24 zaznaczyła, że działania parlamentarzystów i społeczników przyniosły pewne efekty: „Dzięki tej presji osiągnęliśmy to, że działki nie zostały ojcom oblatom przekazane na własność, jak miało to się odbyć, tylko wydzierżawione. Chciałabym, żeby ten teren wrócił z powrotem do parku narodowego”.