Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
„Otrzymałem cztery pierwsze projekty ustaw – po dwa autorstwa Lewicy i Konfederacji” – poinformował na portalu X (wcześniej Twitter) marszałek Sejmu Szymon Hołownia. Zapewnił, że będą procedowane w kolejności zgłoszenia po ukonstytuowaniu komisji sejmowych. „W moim gabinecie nie ma miejsca na sejmową zamrażarkę” – napisał Hołownia.
O jakie projekty ustaw chodzi?
Lewica zgłosiła dwa pomysły liberalizujące prawo aborcyjne w Polsce. Pierwsza ustawa zakłada dekryminalizację aborcji, czyli modyfikację art. 152 KK:
Druga ustawa dopuszcza legalne przerywanie ciąży do 12. tygodnia niezależnie od powodu, a po 12. tygodniu w określonych przypadkach:
Przeczytaj także:
Konfederacja także postanowiła powiedzieć „sprawdzam”, ale w sprawie podatków. Złożyła dwa projekty ustaw dotyczące podwyższenia kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł, a także dobrowolnego ZUS-u dla przedsiębiorców. I zaliczyła poważną wpadkę. Jak pisał w OKO.press Jakub Szymczak, gdyby pierwszy projekt Konfederacji wszedł w życie, kwota wolna wyniosłaby...500 tys. zł.
Przeczytaj także:
„Słyszałem wczoraj niezwykle dużo agresji, pogardy, nienawiści; okrzyków, które nigdy nie powinny paść na sali polskiego parlamentu, dobiegających (...) z prawej strony sali” – przekazał w środę marszałek Sejmu Szymon Hołownia podczas briefingu prasowego.
„To były okrzyki od »puknij się w głowę« przez okrzyki »spadaj«, przez różnego rodzaju nawet semi-wulgarne słowa, które padały pod adresem i przemawiających i marszałka prowadzącego obrady” – opowiadał Hołownia. „Czasami miałem wrażenie, że uczestniczę w spektaklu, którego nikt nie powinien oglądać. To był bardzo smutny dzień z perspektywy człowieka, który w Sejmie jest po raz pierwszy; który przyszedł tu z potrzebą wprowadzenia atmosfery pewnego szacunku”.
We wtorek 14 listopada, podczas drugiego dnia posiedzeniu Sejmu posłowie PiS próbowali wykorzystać brak doświadczenia Hołowni i storpedować obrady. „Nie pozwolę na trollowanie obrad Sejmu. Ktokolwiek będzie chciał to zrobić” – stwierdził lider Polski 2050.
Przeczytaj także:
I zapowiedział zmiany w regulaminie Sejmu. „Uważam że ten przepis (...), który pozwala każdemu przedstawicielowi instytucji, które najczęściej Sejm wyłania, zabrać głos w dowolnym momencie posiedzenia Sejmu, oznacza zaproszenie do obstrukcji prac parlamentu. Będę proponował prezydium po wczorajszych doświadczeniach, komisji regulaminowej, rozpatrzenie zmian w tym punkcie” – tłumaczył marszałek.
Chodzi o art. 186 ust.2 regulaminu Sejmu, który brzmi: „Marszałek Sejmu udziela głosu członkom Rady Ministrów, Prezesowi Najwyższej Izby Kontroli, Szefowi Kancelarii Prezydenta oraz sekretarzowi stanu w Kancelarii Prezydenta zastępującego Szefa Kancelarii Prezydenta na danym posiedzeniu, poza kolejnością mówców zapisanych do głosu, ilekroć tego zażądają”.
Pytany o zapowiedź wygłoszenia orędzia, Hołownia odpowiedział, że ma nadzieję, że będzie to jutro (czwartek, 16 listopada 2023). „Zobaczymy jak to wszystko się ułoży. To też gorące dni i uchwycenie rytmu tej sejmowej maszyny trochę czasu zajmie” – powiedział.
Wcześniej tłumaczył, że swoje słowa skieruje do wszystkich Polek i Polaków, którzy wybrali nowy Sejm. „To jest taki moment, w którym wypada przedstawić się, powiedzieć dlaczego, powiedzieć, o co chodzi, co chcielibyśmy zrobić, jakich zmian można oczekiwać” – zapowiadał Hołownia.
„Odwiedziłam dziś Strefę Gazy, aby spotkać się z dziećmi, ich rodzinami i pracownikami UNICEF. To, co zobaczyłam i usłyszałam, było druzgocące. Dzieci doświadczyły powtarzających się bombardowań, strat i przesiedleń. Wewnątrz Strefy Gazy nie ma bezpiecznego miejsca dla miliona najmłodszych” – napisała w oświadczeniu Catherine Russel, dyrektorka generalna UNICEF.
Russel pisze, że obie strony konfliktu dopuszczają się poważnych i godnych potępienia naruszeń wobec dzieci. Obejmują one zabijanie, okaleczanie, porwania, ataki na szkoły i szpitale oraz odmowę dostępu do pomocy humanitarnej.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że w Strefie Gazy zginęło ponad 4,6 tys. dzieci, a prawie 9 tys. zostało rannych.
„Wiele dzieci zaginęło i uważa się, że zostały pogrzebane pod gruzami zawalonych budynków i domów, co jest tragicznym skutkiem użycia materiałów wybuchowych na zaludnionych obszarach. W międzyczasie noworodki wymagające specjalistycznej opieki zmarły w jednym ze szpitali w Gazie, ponieważ zabrakło prądu i środków medycznych, a przemoc zbiera powszechne żniwo” – ocenia dyrektorka UNICEF.
Podczas spotkania w szpitalu Al Naser w Khan Yunis Russel spotkała się z pacjentami i wysiedlonymi rodzinami. „16-letnia dziewczyna powiedziała mi ze szpitalnego łóżka, że jej okolica została zbombardowana. Przeżyła, ale lekarze twierdzą, że już nigdy nie będzie mogła chodzić. Na szpitalnym oddziale noworodkowym maleńkie dzieci walczą o życie w inkubatorach, a lekarze martwili się, jak będą mogli korzystać z tego sprzętu bez paliwa” – opisuje.
Z perspektywy humanitarnej największym problemem jest brak paliwa. „Niektóre szpitale i ośrodki zdrowia przestały funkcjonować. Bez paliwa zakłady odsalania nie mogą produkować wody pitnej, a dostawy pomocy humanitarnej nie mogą być dystrybuowane” – stwierdza Russel. „Czasowe otwieranie przejść granicznych Gazy dla dostaw pomocy humanitarnej jest niewystarczające, aby zaspokoić gwałtownie rosnące potrzeby. A ponieważ zima jest tuż za rogiem, zapotrzebowanie na paliwo może stać się jeszcze większe. Gdy opuszczałem dziś Strefę Gazy, padał deszcz, potęgując nieszczęście”.
Przeczytaj także:
Dyrektorka generalna UNICEF wystąpiła też z apelem o natychmiastowe zawieszenie broni:
„Ponownie wzywam wszystkie strony do zapewnienia dzieciom bezpieczeństwa i pomocy, zgodnie z międzynarodowym prawem humanitarnym. Tylko strony konfliktu mogą naprawdę powstrzymać ten horror. Wzywam również do wprowadzenia natychmiastowego humanitarnego zawieszenia broni, do bezpiecznego uwolnienia wszystkich uprowadzonych i przetrzymywanych dzieci oraz do zapewnienia podmiotom humanitarnym bezpiecznego, trwałego i niezakłóconego dostępu do potrzebujących z pełnym zakresem usług i dostaw ratujących życie”.
Po tygodniach walk i oblężenia, IDF wtargnął do największego szpitala w Strefie Gazy. W środku wciąż znajduje się ponad 600 pacjentów, w tym 37 małych dzieci. Dyrektor WHO: „Straciliśmy kontakt z personelem medycznym. Bardzo martwimy się o bezpieczeństwo ich i ich pacjentów”
W środę na ranem izraelskie oddziały wkroczyły do szpitala Dar Asz-Szifa w Gazie. To największa placówka medyczna w Strefie Gazy, a także miejsce schronienia dla kilku tysięcy Palestyńczyków. Walki wokół szpitala toczyły się od wielu dni, a przebywający w środku lekarze mówili o „oblężeniu”. We wtorek brytyjski dziennik „The Guardian” donosił, że na dziedzińcu kompleksu leżą setki ciał, a sytuacja w środku jest „katastrofalna”. „Nie mamy elektryczności. W szpitalu nie ma wody. Nie ma jedzenia” – relacjonował pracownik Lekarzy Bez Granic.
Szef Światowej Organizacji Zdrowia Tedros Adhanom napisał na portalu X, że Asz-Szifa „nie funkcjonuje już jako szpital”. Według Munira al-Bursza, lekarza i podsekretarza ministerstwa zdrowia w Strefie Gazy, w placówce przebywa ok. 600 pacjentów, w tym 37 małych dzieci. Opiekuje się nimi ponad 250 pracowników medycznych. W szpitalu utknęło także 2-3 tys. cywili chroniących się przed nalotami.
Ministerstwo zdrowia Strefy Gazy cytowane przez palestyńską agencję informacyjną Szebab twierdzi, że „dziesiątki żołnierzy” weszły rano do budynku oddziału ratunkowego Asz-Szifa, a na terenie kompleksu pojawiły się izraelskie czołgi. Rzecznik ministerstwa zdrowia w Gazie Aszraf al-Kidra przekazał Al-Dżazirze, że „armia okupacyjna jest teraz w piwnicy i je przeszukuje. Są wewnątrz kompleksu, strzelają i przeprowadzają bombardowania”.
BBC cytuje palestyńskiego dziennikarza Raszdiego Abualufa, który miał rozmawiać ze swoim kolegą przebywającym w szpitalu Asz-Szifa: „Chader, dziennikarz, który jest w szpitalu, mówi, że izraelskie siły chodzą od pokoju do pokoju, piętro po piętrze, przesłuchując wszystkich – zarówno personel, jak i pacjentów – a towarzyszą im medycy i osoby mówiące po arabsku. Przesiedleńcy, którzy schronili się w kompleksie, zostali zmuszeni do zebrania się na dziedzińcu, a niektórzy przechodzą kontrole bezpieczeństwa. Dodaje, że izraelskie wojsko ma ”pełną kontrolę„ i nie dochodzi do strzelanin”.
Izraelskie wojsko twierdzi, że przed wejściem do szpitala zabili terrorystów, a po drodze napotkali „ładunki wybuchowe”. IDF utrzymuje, że od 2005 roku Hamas rozbudowywał sieć podziemnych tuneli pod szpitalem, które dziś tworzą rozległe centrum dowodzenia. Zarzucają Hamasowi, że stosuje tzw. ekranowanie – wykorzystywanie obiektów cywilnych, w tym szpitali i szkół, do ukrycia składów broni, magazynów i oddziałów. Tym IDF uzasadnia prowadzenie „precyzyjnej i kierunkowej operacji przeciwko Hamasowi w określonej części szpitala Asz-Szifa bazując na informacjach wywiadowczych”.
Izraelska armia zapewnia, że wraz z izraelskimi żołnierzami do szpitala weszły zespoły medyczne i osoby posługujące się językiem arabskim, które „przeszły specjalistyczny trening, który przygotował ich do działania w tym złożonym i wrażliwym środowisku, tak aby nie wyrządzić szkód cywilom”.
Jednocześnie IDF wezwała bojowników Hamasu, którzy mają znajdować się w szpitalu, do kapitulacji.
„Doniesienia o wtargnięciu wojsk do szpitala Asz-Szifa są głęboko niepokojące” – napisał w mediach społecznościowych dyrektor WHO Tedros Adhanom. „Ponownie straciliśmy kontakt z personelem medycznym szpitala. Bardzo martwimy się o bezpieczeństwo ich i ich pacjentów”.
„W moim głębokim przekonaniu, jeżeli prezes by odszedł z pełnienia funkcji prezesa PiS, to tak, grozi nam rozpad. Tego się obawiam. Uważam, że powinien być jak najdłużej prezesem partii, bo ma umiejętność łączenia różnych frakcji, które są wewnątrz partii” – stwierdził Piotr Müller w programie „Gość Radia Zet”.