Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Likwidator TVP zamknął rano siedzibę TVP Info w centrum Warszawy „okupowaną” od ponad 3 tygodni przez posłów PiS i propagandystów uznających się za „legalne” władze stacji. Michał Adamczyk smsuje do nas z odciętego budynku: „nie wpuszczają nawet policji, która została poproszona o interwencję”. Gliński alarmuje: nie możemy wyjść
Sypią się kolejne plany ludzi PiS. Michał Adamczyk – były prezenter „Wiadomości” i dyrektor Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, obecnie mianujący się jedynym legalnym prezesem TVP – wczoraj w liście do 30 byłych już głównie dyrektorów tej stacji, zwołał ich na spotkanie w budynku na Placu Powstańców Warszawskich. „Obecność obowiązkowa” zaznaczał.
To już raczej się nie stanie. W środę, 10 stycznia, o godz. 21:26, Samuel Pereira, były zastępca dyrektora TAI, doniósł na platformie X, że w nocy likwidator TVP zamyka budynek na Placu Powstańców. „Co dalej? Wyprzedaż garażowa drogiego sprzętu i likwidacja?” – pytał w dramatycznym tonie.
Jak już pisaliśmy w OKO.press, likwidator TVP – Daniel Gorgosz – faktycznie zamyka budynek do odwołania. Siedzibę zamknięto nie w nocy – jak pisał Pereira – ale o 8 rano. Więcej można przeczytać w naszym tekście:
Przeczytaj także:
Michał Adamczyk i Samuel Pereira nie odbierają telefonów.
Ale ten pierwszy smsuje o aktualnej sytuacji: „zablokowano wszystkie drzwi nawet wyjścia ewakuacyjne. Łamane są przepisy BHP – nie wolno blokować wyjść ewakuacyjnych” pisze. Dodaje, że ochrona „rzekomego likwidatora” nie wpuszcza do budynku ani pracowników TVP ani nawet policji, którą przebywający wewnątrz wezwali na interwencję.
Ok. 10.30 były minister Piotr Gliński donosił o „eskalacji”. „Od 20 min. nie mogę ani ja ani inni posłowie i pracownicy opuścić budynku TVP. Jesteśmy tu nielegalnie przetrzymywani przez anonimowe osoby. Wezwana policja nie przyjeżdża z interwencją".
Samuel Pereira nie chce relacjonować sytuacji w budynku. W smsie pisze: „Będę panu odpowiadał, jeśli przestanie pan używać hejterskich określeń w swoich tekstach. To niegrzeczne”
Pytam: konkretnie jakich?
Na razie bez odpowiedzi.
Przypomnijmy: od 20 grudnia, gdy nowe władze TVP przejęły kontrolę nad firmą, jedynym punktem którego nie udało im się w pełni przejąć jest właśnie budynek TAI na placu Powstańców. Stąd nadawane były programy informacyjne, m.in. TVP Info czy „Wiadomości”. Oprócz propagandystów wiernych byłej władzy, z „interwencją poselską”, rotacyjnie ale – jak przekonywali – cały czas przebywali w nim posłowie PiS. Przynajmniej para posłów siedziała przy jedynym już otwartym (dwa pozostałe zamknięto) wejściu i decydowała, kto może wejść do budynku oprócz osób posiadających aktywne karty.