0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.plFot. Maciek Jaźwieck...

Ostatni dzień kampanii samorządowej

Na żywo

Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach

Google News

14:35 27-03-2024

Prawa autorskie: Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Zuchowicz...

Woś przed komisją śledczą ds Pegasusa. Spóźniony, wysyła SMS-y, mówi o kotletach

Michał Woś – były zastępca Zbigniewa Ziobry jako ministra sprawiedliwości i poseł Suwerennej Polski – próbował zarówno bagatelizować sprawę Pegasusa, jak i zrzucać z siebie odpowiedzialność za nią.

Były wiceminister sprawiedliwości i obecny poseł Suwerennej Polski Michał Woś stawił się na przesłuchanie przed komisją śledczą ds Pegasusa mocno spóźniony. Przyszedł minutę po tym, jak komisja zdążyła przegłosować wniosek do sądu o ukaranie go za niestawiennictwo. – „Chciałem zwrócić uwagę, że stawiłem się na godz. 12.00. Zostałem poinformowany przez sekretarza komisji o opóźnieniu i, że ok. 12.40 z hakiem powinienem się tutaj stawić – więc się stawiłem.” – tak się tłumaczył.

W środę przed południem w pokoju Wosia w hotelu poselskim rozpoczęło się przeszukanie prowadzone przez ABW w związku ze sprawą Funduszu Sprawiedliwości i fundacji Profeto byłego egzorcysty, ks Michała Olszewskiego.

Przeczytaj także:

„W postanowieniu prokuratorskim nie został wskazany hotel sejmowy. Przeszukanie mojego pokoju jest działaniem absolutnie nielegalnym, bandyckim. Ma podtekst wyłącznie polityczny” – tak komentował to na początku przesłuchania przed komisją Woś.

Chwilę później na posiedzeniu odbyła się mała awantura, w wyniku której poseł Sebastian Łukasiewicz ze Zjednoczonej Prawicy został wykluczony z obrad za głośne komentowanie ich przebiegu poza kolejnością. W ślad za nim – już z własnej woli – wyszli posłowie Jacek Ozdoba i Mariusz Gosek, którzy postanowili zbojkotować posiedzenie w reakcji na wykluczenie partyjnego kolegi.

Potem zaczęło się właściwe przesłuchanie. Na wstępie Woś ogłosił, że ABW zabrała mu notatki. „- Zabezpieczono laptop, na którym miałem notatki dotyczące dzisiejszego przesłuchania. W związku z tym uważam, że jest to celowe działanie polityczne obecnej koalicji rządzącej. Notatki, uważam, że to celowe, zostały zabrane przez służby Tuska. Ja próbowałem dla państwa te notatki odtworzyć. Ocena moja tych działań, całej afery Pegasusa, jest jednoznaczna, to działanie skrajnie polityczne” – mówił Woś.

Jego taktyka przed komisją polegała na jednoczesnym bagatelizowaniu sprawy Pegasusa i zrzucaniu odpowiedzialności za nią z resortu sprawiedliwości, siebie i Zbigniewa Ziobry.

„O nazwie Pegasus dowiedziałem się z prasy w 2020 lub 2021 r., kiedy ”Gazeta Wyborcza„ odgrzała ten kotlet. W Polsce nazwa Pegasus nie funkcjonowała” – mówił Woś.

„Nie jest prawdą, że Woś i Ziobro kupili Pegasusa. Nie jest prawdą, że MS kupiło Pegasusa. My zgodnie z procedurą przekazaliśmy dotację dla CBA, co odbywało się w 100 proc. zgodnie z prawem, wbrew narracji politycznej, którą państwo przyjęli i, którą wmawiacie opinii publicznej, żeby wywołać ferment, jakoby miało się dziać coś niedobrego” – opowiadał przed komisją Woś.

W trakcie przesłuchania były wiceminister zaczął coś pisać w telefonie. „Do żony piszę” – ogłosił.

„Szanowni państwo, świadek podczas przesłuchania nie może posługiwać się telefonem ani notatkami ” – poinformował wezwany na pomoc przez prezydium komisji obecny na posiedzeniu ekspert ds prawnych. Po tym komunikacie Woś odniósł telefon (razem z ładowarką) na biurko komisji.

"Wszystkie służby wiedziały, że pojawiło się nowe źródło możliwości korzystania ze środków, takie jak Fundusz Sprawiedliwości. Wszyscy mogli zwrócić się o te środki – tak Michał Woś opowiadał o metodologii wykorzystywania pieniędzy przeznaczonych na pomoc ofiarom przestępstw na potrzeby służb i instytucji wspierających Zjednoczoną Prawicę.

„Nie pamiętam, jak to dokładnie przebiegało” – stwierdził Michał Woś, pytany o to, czy to on samodzielnie podjął decyzję o wypłacie 25 mln zł z Funduszu Sprawiedliwości dla CBA na zakup Pegasusa.