Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W nocy biuro prasowe Polski 2050 poinformowało, że głosowanie unieważniono. Powodem są „nieprzewidziane problemy techniczne” w głosowaniu online. Rada Krajowa partii ma teraz niezwłocznie wskazać nowy termin II tury wyborów.
W poniedziałek 12 stycznia 2026 miała odbyć się druga, rozstrzygająca tura wyborów na przewodniczącą partii Polska 2050. Feminatyw nieprzypadkowy, bo po pierwszej turze w wyborach zostały dwie kandydatki:
Głosowanie w II turze rozpoczęło się w poniedziałek o godz. 16. Ogłoszenie wyników planowano na godz. 22. Nie zrobiono tego jednak.
„Sprawa z gatunku najpoważniejszych. Zastanawiamy się, co zrobić. Więcej informacji damy rano” – przekazał nieoficjalnie TVN 24 jeden z polityków Polski 2050.
W nocy biuro prasowe Polski 2050 poinformowało, że głosowanie unieważniono.
„Z powodu nieprzewidzianych problemów technicznych, niezależnych od Krajowej Komisji Wyborczej, doszło do przedwczesnego zamknięcia systemu głosowania. W związku z tym II tura wyborów Przewodniczącego Partii Polska 2050 z 12 stycznia 2026 r. została w całości unieważniona” – napisał w mediach społecznościowych poseł Polski 2050 Marcin Skonieczka.
Rada Krajowa Polski 2050 ma teraz niezwłocznie wskazać nowy termin II tury wyborów.
W październiku 2025 roku Szymon Hołownia ogłosił, że nie wystartuje w wyborach na przewodniczącego partii Polska 2050. Miesiąc później zrezygnował z funkcji marszałka Sejmu.
Wcześniej zaczął starania o funkcję Wysokiego Komisarza ONZ do spraw Uchodźców. Otrzymał w tej kwestii poparcie rządu oraz prezydenta. W 2025 roku Hołownia odbył szereg podróży zagranicznych, które miały przybliżyć go do objęcia stanowiska. Ostatecznie jednak funkcję objął Barham Salih, były prezydent Iraku.
O przejęcie władzy po Szymonie Hołowni poza Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz (277 głosów w I turze), i Pauliną Hennig-Kloską (131), ubiegali się też Joanna Mucha (119), Ryszard Petru (95) i Rafał Kasprzyk (34).
Wyniki wyborów w Polsce 2050 są ważne nie tylko dla samej partii, ale również dla całej koalicji rządzącej.
„Być może ze względu na tę polityczną stawkę wybory w Polsce 2050 okazały się dużo ciekawsze i dużo bardziej brutalne niż początkowo można się było spodziewać. I niż by sugerował wizerunek centrowej, chodzącej środkiem drogi partii” – piszą w OKO.press Dominika Sitnicka i Agata Szczęśniak.
Przeczytaj także:
Prokuratura skierowała akty oskarżenia wobec 33 osób zamieszanych w tzw. aferę NCBiR. Są wśród nich przedsiębiorcy oraz tzw. „słupy”, którzy – według ustaleń prokuratury – mieli wyłudzać dotacje na rzekome prace badawczo-rozwojowe.
Prokuratura Regionalna w Warszawie poinformowała o skierowaniu do Sądu Okręgowego w Warszawie pierwszego aktu oskarżenia w sprawie nieprawidłowości w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR).
Aktem oskarżenia objęto 33 osoby, w tym przedsiębiorców oraz tzw. „słupy”, które zostały oskarżone m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, oszustwa na szkodę NCBiR, wystawianie fałszywych faktur VAT oraz tzw. pranie brudnych pieniędzy. Oskarżeni mieli wyłudzić z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju niemal 5 milionów złotych, a usiłowali wyłudzić niemal 43 miliony złotych. Aż dziesięcioro oskarżonych przyznało się do popełnienia zarzucanych czynów. Wobec tej grupy prokuratura wystąpiła do SO w Warszawie o skazanie bez przeprowadzenia rozprawy w trybie art. 335 § 2 kodeksu postępowania karnego.
Prokuratura Regionalna w Warszawie zarzuca oskarżonym, że od czerwca 2022 r. do stycznia 2024 r. działali w zorganizowanej grupie przestępczej, której celem było wyłudzanie pieniędzy od Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR), pochodzących z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.
„Grupa zawierała umowy inwestycyjne i grantowe za pośrednictwem funduszy Scitech Fund, w ramach programu „Inteligentny Rozwój 2014–2020 – BRIDGE ALFA” i konkursu „Szybka Ścieżka – Innowacje Cyfrowe”. Współpracowano ze spółkami formalnie prowadzonymi przez tzw. „słupy”, które w rzeczywistości nie prowadziły żadnych prac badawczo-rozwojowych. Projekty były tworzone wyłącznie po to, aby uzyskać dofinansowanie.
Po otrzymaniu grantów pieniądze były przelewane na konta innych podmiotów pod pozorem fikcyjnych transakcji, potwierdzanych fałszywymi fakturami VAT lub wypłatami wynagrodzeń. Następnie środki były wypłacane w gotówce, aby ukryć ich przestępne pochodzenie” – czytamy w komunikacie prokuratury.
Prokuratura Regionalna w Warszawie planuje w najbliższym czasie skierować w tej sprawie kolejne akty oskarżenia.
Narodowe Centrum Badań i Rozwoju to rządowa agencja zajmująca się dystrybucją funduszy (unijnych i krajowych) przeznaczonych na badania i rozwój. W 2023 roku NCBiR znalazło się w środku politycznej afery, gdy media ujawniły, że wielomilionowe dotacje otrzymują podejrzane podmioty, w niejasny sposób powiązane z władzą.
Najgłośniejsze przypadki opisywane przez media w tamtym czasie to przyznanie niemal 55 mln złotych z programu „Szybka Ścieżka” firmie prowadzonej przez 26-letniego Kacpra W. Firmę zarejestrowano na 10 dni przed terminem zgłaszania ofert w konkursie. Największą, prawie 123-milionową dotację przyznano firmie Piotra M., znajomego ówczesnego wiceministra funduszy i polityki regionalnej Jacka Żalka, który zarządzał NCBiR.
Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:
Przeczytaj także:
Marszałek Czarzasty przekazał, że trwają analizy prawne dotyczącego tego, czy Zbigniewowi Ziobrze będzie można odebrać uposażenie w związku z jego ucieczką na Węgry.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zareagował na informacje o azylu politycznym Zbigniewa Ziobry na Węgrzech. W rozmowie z dziennikarzami zapowiedział, że jeszcze w tym tygodniu pochyli się nad ekspertyzami prawnymi i podejmie „stosowne decyzje związane z ograniczeniem uposażenia pana Ziobry”.
Włodzimierz Czarzasty skomentował także samą ucieczkę byłego ministra na Węgry. „Rozumiem, że jeżeli ktoś uważa, że może za to, co zrobił, spotkać go kara, to ucieka i się przed tym broni. Czy mi się to podoba? Nie. Czy go dopadnie sprawiedliwość?" – mówił przewodniczący Nowej Lewicy. Dodał też, że „nie będzie z tego kpił, ani nie będzie się z tego śmiał”.
Zbigniew Ziobro przebywa w Budapeszcie od października 2025. Posłowi PiS i byłemu ministrowi sprawiedliwości polska prokuratura chce postawić aż 26 zarzutów. Śledczy zarzucają Ziobrze m.in. założenie i kierowanie grupą przestępczą, przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków w związku z rozdysponowaniem środków Funduszu Sprawiedliwości.
Na Węgrzech od kilkunastu miesięcy przebywa także Marcin Romanowski, poseł PiS oraz były wiceminister w resorcie Zbigniewa Ziobry. W związku ze sprawą Funduszu Sprawiedliwości na Romanowskim ciąży 11 zarzutów. To pierwszy poseł, który otrzymał azyl polityczny od rządzonych przez Viktora Orbana Węgier.
Na początku 2025 roku Marcin Romanowski zrzekł się statusu posła zawodowego i od tego czasu nie pobiera uposażenia poselskiego. Kilka miesięcy później redakcja „Faktu” ujawniła, że były wiceminister, choć przebywa za granicą, pobiera jednak ryczałt na prowadzenie biur poselskich. To 23 tysiące złotych miesięcznie.
Przeczytaj także:
Były polski minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który ukrywa się na Węgrzech, oraz jego żona Patrycja Kotecka dostali od Viktora Orbana azyl. Poinformował o tym sam Ziobro na X.
Już w piątek Węgry poinformowały Radę Unii Europejskiej „o podjęciu decyzji w sprawie zatwierdzenia wniosku o azyl dla dwóch obywateli Polski". W liście, który trafił również do ambasad państw członkowskich, brakowało nazwisk uchodźców politycznych. Można było podejrzewać, że chodzi o Ziobrę i jego żonę Patrycję Kotecką
12 stycznia Ziobro i jego adwokat mec. Bartosz Lewandowski wydali oświadczenia na X"
Ziobro napisał, że „wybiera walkę z politycznym bandytyzmem i bezprawiem” i „stawia opór postępującej dyktaturze”.
Pochwalił Orbána jako sojusznika Trumpa:
„Bardzo dziękuję premierowi Viktorowi Orbánowi. W liście sprzed kilku dni, prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump podkreślił, że odważne przywództwo premiera Viktora Orbána i jego konsekwentna obrona zasad czynią z Węgier przykład dla świata – kraju wiary, rodziny i suwerenności. Tego samego, niestety, nie da się powiedzieć o Polsce pod rządami Donalda Tuska”.
„Podjąłem decyzję, że nie pozwolę, aby moje dzieci zostały pozbawione opieki matki, a moja żona – w zastępstwie za mnie – stała się ofiarą psychopatycznej zemsty Donalda Tuska. Dlatego wystąpiłem o objęcie jej międzynarodową ochroną. Za stosowanie brutalnych i bezprawnych metod członkowie rządzącego dziś w Polsce reżimu Donalda Tuska poniosą surowe konsekwencje. Do tej walki przyłożę rękę osobiście” – napisał Ziobro.
W tym samym czasie jego adwokat ogłosił:
Zbigniew Ziobro przebywa w Budapeszcie od października 2025. Posłowi PiS i byłemu ministrowi sprawiedliwości polska prokuratura chce postawić aż 26 zarzutów. Śledczy zarzucają Ziobrze m.in.
Chodzi m.in. o ustawianie konkursów i przeznaczanie pieniędzy funduszu na kampanie wyborcze polityków Suwerennej Polski.
Przeczytaj także:
7 listopada Sejm zagłosował za uchyleniem immunitetu Zbigniewowi Ziobrze i umożliwieniem prokuraturze przedstawienia mu 26 zarzutów. Zagłosowano także za umożliwieniem zastosowania wobec niego aresztu tymczasowego. Prokuratura wnioskowała o to, wskazując, że istnieje ryzyko, że Ziobro może utrudniać śledztwo poprzez kontakty z innymi osobami lub może ukryć się za granicą.
W czwartek 15 stycznia sąd ma zdecydować o ewentualnym areszcie dla Ziobry.
Przeczytaj także:
5 grudnia Ziobro wystąpił przed polskimi mediami zdalnie i ogłosił, że wróci do Polski tylko wtedy, kiedy władza przywróci zmiany Ziobry w sądownictwie, w tym obsadę stanowisk prezesów sądów. Wcześniej zgadzał się stawić na przesłuchanie u konsula w Brukseli lub Budapeszcie. Jeszcze wcześniej groził polskim sędziom:
Przeczytaj także:
Węgierskie media podkreślają, że Budapeszt jest tylko tymczasowym azylem dla polityków Zjednoczonej Prawicy. W kwietniu 2026 na Węgrzech odbędą się bowiem wybory, a w sondażach przewagę nad rządzącym Fidszem ma opozycyjna partia TISZA Petera Magyara. Lider opozycji jest przeciwny rozdawaniu azylów, o czym mówił wyraźnie, komentując sprawę Marcina Romanowskiego.
Przeczytaj także:
"Poważnie rozważam przeprowadzenie ataku na Iran w reakcji na tłumienie antyreżimowych protestów' – powiedział Donald Trump na pokładzie samolotu Air Force One. Dodał jednak, że władze Iranu chcą rozmawiać i że może się z nimi spotkać.
Trump wcześniej dwukrotnie groził irańskiemu reżimowi mocną odpowiedzią, jeśli będzie strzelać do uczestników antyreżimowych protestów. Teraz pytany, czy poważnie rozważa opcję ataku na Iran, potwierdził, że „przygląda się temu” dodając że zamierza spotkać się z synem obalonego w 1979 r. szacha Iranu Rezą Pahlawim, który namawia USA do ataków na reżim.
„Wojsko się nad tym zastanawia i rozważamy kilka bardzo mocnych opcji” – powiedział Trump reporterom. Ujawnił też, że „przywódcy Iranu” zadzwonili do niego w sobotę i „chcą negocjować”. Dodał, że może się z nimi spotkać, ale ocenił również, że być może będzie zmuszony do działania przed rozmowami.
Według „Wall Street Journal” Trump spotka się we wtorek z czołowymi członkami gabinetu i wojska, by omówić sposób odpowiedzi na irańskie protesty. Opcje działań w Iranie mają obejmować m.in. wzmocnienie antyrządowych głosów w internecie, cyberataki przeciwko irańskim obiektom wojskowym i cywilnym, nałożenie większych sankcji na reżim oraz ataki wojskowe. Trump chce też porozmawiać z Elonem Muskiem o przywróceniu w Iranie internetu. Władze go tam wyłączyły cztery dni temu, by powstrzymać protesty.
W odpowiedzi na zapowiedzi Trump Teheran zagroził atakiem na amerykańskie bazy wojskowe w regionie.
Groźby Trumpa, z którymi po raz pierwszy wystąpił już 4 stycznia, nie oznaczają inwazji lądowej, podobnej do tej z Iraku w 2003 roku. Amerykanie pokazali jednak w czerwcu 2025 roku, że w razie potrzeby są w stanie przeprowadzić szybki i skuteczny atak powietrzny na terenie Iranu.
Protesty w Iranie rozpoczęły się 28 grudnia w odpowiedzi na wzrost cen, a następnie zwróciły się przeciwko duchownym, którzy sprawują władzę od rewolucji islamskiej z 1979 r. To nie są pierwsze protesty w Iranie, a władze zdołały je przetrwać. Jednak teraz Teheran jest osłabiony i wciąż odczuwa skutki ubiegłorocznej wojny, a jego pozycja w regionie osłabła.
Przeczytaj także:
Nagrania z Teheranu, opublikowane w sobotę w mediach społecznościowych, pokazują tłumy maszerujące nocą, klaszczące i skandujące hasła. Tłum „nie ma końca ani początku”, jak mówi mężczyzna. Nagrania z północno-wschodniego miasta Meszhed pokazały dym buchający w nocne niebo z pożarów na ulicy, zamaskowanych protestujących i drogę usłaną gruzami, jak pokazało inne nagranie opublikowane w sobotę. Słychać było odgłosy eksplozji. Telewizja państwowa pokazała dziesiątki worków na zwłoki leżących na ziemi przed biurem koronera w Teheranie. Według doniesień medialnych zwłok ofiary to ofiary działań „uzbrojonych terrorystów”. Pokazano także nagrania bliskich osób zgromadzonych przed Centrum Medycyny Sądowej Kahrizak w Teheranie, oczekujących na identyfikację ciał – pisze Reuters.
Według najnowszych danych – pochodzących od aktywistów w Iranie i za granicą – amerykańska organizacja obrońców praw człowieka HRANA poinformowała, że potwierdziła śmierć 490 protestujących i 48 funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa, a w ciągu dwóch tygodni zamieszek aresztowano ponad 10 600 osób.
Przeczytaj także: