Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W sobotę rano armia izraelska zbombardowała cele w Iranie. W atak zaangażowane są także siły USA w regionie. Zbombardowana została m.in. siedziba dowództwa wywiadu Gwardii Rewolucyjnej.
Izrael przypuścił „prewencyjny atak” na Iran – poinformował w sobotę rano minister obrony Izraela Israel Kac. Dodał, że ze skutkiem natychmiastowym wprowadził „stan wyjątkowy w całym kraju”.
Irańskie media państwowe poinformowały, że w Teheranie słychać było eksplozje. Zaatakowana została m.in. siedziba wywiadu Gwardii Rewolucyjnej (IRGC), a także cele w centrum Teheranu.
Mieszkańcy Teheranu zgłaszali, że widzieli dym unoszący się z dzielnicy, w której znajduje się pałac prezydencki i Rada Bezpieczeństwa Narodowego.
Zaatakowane zostały także inne miasta w Iranie m.in. Kom, Isfahan, Kermanshah, and Karaj.
Według The New York Times, w atakach rakietowych na Iran uczestniczą też siły USA w regionie. Źródła izraelskie potwierdziły agencji Reuters, że operacja była planowana od miesięcy we współpracy z Waszyngtonem, a data rozpoczęcia została ustalona kilka tygodni temu.
W momencie ataku izraelskie siły zbrojne wysłały do wszystkich obywateli ostrzeżenie, aby pozostali w pobliżu schronów. „To ostrzeżenie ma przygotować społeczeństwo na ewentualność wystrzelenia rakiet w kierunku państwa Izrael” – poinformowały izraelskie siły zbrojne.
Źródło związane z służbami bezpieczeństwa Izraela potwierdziło serwisowi Walla, że Stany Zjednoczone są zaangażowane w ataki – pisze Jerusalem Post.
Najwyższy przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei, nie przebywa w Teheranie i został przeniesiony do „bezpiecznej lokalizacji” – dowiedziała się agencja Reuters od irańskiego urzędnika.
Jednocześnie irańscy urzędnicy przekazali Reutersowi, że „Teheran szykuje się do odwetu; odpowiedź będzie miażdżąca”.
Jak pisze Jerusalem Post, jednym z celów ataków jest „likwidacja zagrożeń dla Izraela, ze szczególnym uwzględnieniem wyrzutni rakietowych i baz bezzałogowych statków powietrznych”.
25 lutego polski MSZ wezwał wszystkich obywateli RP do natychmiastowego opuszczenia Iranu.
New York Times cytuje przedstawicieli władz USA, którzy przewidywali szybką reakcję Iranu i ataki rakietowe na amerykańskie bazy i ambasady w regionie. Spodziewali się także, że ugrupowania paramilitarne wspierane przez Teheran również zaatakują amerykańskie interesy w regionie. Powodem tak znacznej mobilizacji wojskowej sił USA na Bliskim Wschodzie była między innymi chęć ochrony amerykańskich baz przed ewentualnym kontratakiem Iranu.
Jak pisał w piątek 27 lutego Jakub Szymczak w OKO.press, są trzy opcje ataku USA na Iran, a szef Dowództwa Centralnego amerykańskich sił zbrojnych przedstawił je Donaldowi Trumpowi. To ustalenia telewizji ABC i portalu Axios.
Dziennikarze podają również, że zdaniem wielu osób z otoczenia prezydenta USA w ataku przewodnią rolę powinien odegrać Izrael. Według doniesień ABC i Axiosa jeden z najwyższych rangą amerykańskich wojskowych generał Dan Caine, ostrzegł Trumpa, że zaatakowanie Iranu może doprowadzić do przeciągającego się konfliktu i mocno nadwyrężyć zapasy rakiet obrony powietrznej.
Mimo to prezydent USA przekonuje o potrzebie reakcji na rzekome prace nad irańskimi pociskami o zasięgu obejmującym Stany Zjednoczone. Zdaniem sekretarza stanu Marco Rubio Iran znajduje się „na drodze do opracowania broni, która mogłaby dotrzeć do kontynentalnej części USA.” Według Waszyngtonu atak Iranu będzie możliwy już „wkrótce”.
Według niektórych źródeł agencji Reutera w analizach amerykańskiego wywiadu nie ma dowodów na wystąpienie takiego ryzyka. Reuters podaje, że oficjalne dokumenty wskazują na możliwość powstania takiej broni, ale z perspektywą roku 2035. Na razie pewne jest to, że Iran zbudował infrastrukturę pozwalającą na wystrzeliwanie satelitów w przestrzeń kosmiczną, która w przyszłości, po modyfikacjach, mogłaby posłużyć również pociskom balistycznym.
W czwartek 26 lutego zakończyła się kolejna tura rozmów w Genewie, w której brały udział delegacje USA i Iranu. Obie utrzymują, że w żadnym momencie nie rozmawiały ze sobą bezpośrednio, a jedynie za pośrednictwem szefa dyplomacji Omanu.
„Obie strony dalej podtrzymują iluzję, że nie rozmawiają w Genewie bezpośrednio, by Irańczycy mogli pokazywać swoim obywatelom, że z Amerykanami się nie rozmawia. Jasne jest, że za kulisami dochodzi do spotkań twarzą w twarz. Nie jest natomiast jasne, czy spotkania te prowadzą do czegokolwiek innego niż wybuch wojny” – pisał na naszych łamach Jakub Szymczak. Jak ocenia, negocjacje mogły nie doprowadzić do wyczekiwanego przełomu. Trump nadal przekonuje o śmiertelnym zagrożeniu ze strony Iranu, choć wcześniej oceniał, że irański program jądrowy został całkowicie zniszczony przez USA w atakach z czerwca 2025 roku.
„Wszyscy zachowują się tak, jakby wojna była nieunikniona. Dalej nie widać szybkiej ścieżki, na której obie strony mogłyby zbliżyć swoje stanowiska do siebie. Jeśli ma się to zmienić, kolejna szansa w przyszłym tygodniu w Wiedniu (jeśli Trump w międzyczasie nie zmieni zdania i nie zarządzi ataków). W międzyczasie znów pozostaje nam w napięciu śledzić kolejne dwuznaczne sygnały z jednej i drugiej strony” – pisze Szymczak.
Przeczytaj także:
Mateusz Morawiecki trafi przed partyjną komisję etyki, co może skończyć się zawieszeniem go w prawach członka. Podobny los może czekać trzech innych polityków PiS. Powodem jest ostra wymiana zdań z Patrykiem Jakim i konflikt między frakcjami w partii.
Mateusz Morawiecki trafi przed partyjną komisję etyki po tym, jak w ostrych słowach odpowiedział Patrykowi Jakiemu na jego wypowiedź podczas czwartkowego spotkania ze studentami w Lublinie. Jeden z jego uczestników zapytał Jakiego, czy gwarantuje, że w razie powrotu PiS do władzy Polska nie zaciągnie pożyczki podobnej do programu SAFE.
Przeczytaj także:
„Proszę spojrzeć na stanowisko partii. My mimo całej tej propagandy twardo zachowujemy się tak jak trzeba. Żadne sondaże, żaden szantaż finansowy – nic na nas finalnie nie wpłynie. Wyciągnęliśmy wnioski. Nie ukrywam, że bałem się tego, jak zachowa się nasza partia, ale teraz jestem podbudowany. Oczywiście jest kilku posłów u nas, którzy zachowują się inaczej, którzy nie uczą się i nie wyciągają wniosków” – stwierdził Jaki.
O SAFE pozytywnie wypowiadał się między innymi Michał Dworczyk, były szef kancelarii Morawieckiego z czasów, gdy ten był premierem. Sam Morawiecki w Kanale Zero stwierdził, że „nie kupuje się kota w worku”, ale nie odrzucił definitywnie perspektywy przystąpienia do krytykowanego przez wielu polityków PiS programu. Były premier, widocznie dotknięty wypowiedzią Jakiego, postanowił odpowiedzieć mu na platformie X (Twitter):
„Skoro obecnie jesteś ekspertem i znasz remedium na każdy problem, to powiedz: jak poszła sztandarowa reforma sądownictwa? No i jak przysłużyła się Polsce Twoja ustawa o IPN? Dopiero gdy cokolwiek się robi, to w ogóle jest szansa na ich popełnienie. Od dłuższego czasu zajmujecie się głównie krytykowaniem — i to nie Donalda Tuska, a dorobku rządu PiS z lat 2015-2023. Rządu, w którym sami byliście. To właśnie dlatego od wygranych wyborów prezydenckich tak bardzo spada nam poparcie” – pisał Morawiecki.
„W związku z wczorajszym naruszeniem wydanego przez kierownictwo PiS zakazu wszczynania w mediach społecznościowych szkodliwych dla Polski i całego naszego środowiska politycznego dyskusji, p. prezes Jarosław Kaczyński podjął decyzję o skierowaniu do partyjnej komisji etyki spraw następujących posłów: p. Mateusza Morawieckiego, p. Ireneusza Zyski i p. Mirosławy Stachowiak-Różeckiej. Wypowiedzi i wpisy innych członków partii, w tym sprawa p. Patryka Jakiego, są wciąż analizowane ze względu na złożony kontekst. Do komisji etyki trafiła już wcześniej sprawa p. Jacka Kurskiego w związku z jego wypowiedzią w jednym z programów telewizyjnych” – poinformował w piątek po południu rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Rafał Bochenek.
Ireneusz Zyska i Mirosława Stachowiak-Różecka również wzięli udział w wymianie postów na platformie X.
„Panie pośle, przyznaję, że odwagi Panu nie brakuje, ale to nie wystarczy, żeby być mężem stanu. Dobrze, że bierze Pan przykład z Mateusza Morawieckiego i spotyka się ze studentami. Wskazana jest praca nad rozwojem osobistym. Klasy Mateusza Morawieckiego jednak Pan nie osiągnie”- pisał Zyska.
Kurski z kolei już wcześniej był na cenzurowanym za krytykę politycznego środowiska Mateusza Morawieckiego.
W tle decyzji Kaczyńskiego znajduje się ciągnący się od miesięcy konflikt pomiędzy partyjnymi frakcjami. Pierwsza z nich, pozostająca po stronie Morawieckiego, nazywana jest M&M-sami. Po drugiej stronie mają znajdować się Jacek Kurski, Przemysław Czarnek i sam prezes PiS Jarosław Kaczyński, którzy w politycznym żargonie nazywani są „maślarzami”. Według obserwatorów sceny politycznej tarcia spowodowane są dołującymi wynikami sondażowymi. PiS traci między innymi na wzmacniającej się pozycji Konfederacji oraz Konfederacji Korony Polskiej.
Przeczytaj także:
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie, która znajduje się TUTAJ
Sejm zagłosował za uczestnictwem Polski w programie zakupów sprzętu wojskowego SAFE. Teraz dokument czeka na podpis prezydenta.
Sejm przyjął poprawki Senatu do ustawy, która daje zielone światło do skorzystania z programu zbrojeniowego SAFE. Opiera się on na pożyczce zaciągniętej wspólnie z innymi państwami UE, z możliwością rozszerzenia o kraje Europejskiego Obszaru Gospodarczego, państwa stowarzyszone z Unią i Ukrainę.
Według ustawy za wydatkowanie środków będzie odpowiadał Bank Gospodarstwa Krajowego, który utworzy Finansowy Instrument Zwiększania Bezpieczeństwa. To tam miałoby trafić 43,7 mld euro z pożyczki SAFE. Polska byłaby największym beneficjentem tego programu, a rząd deklaruje, że niemal 90 proc. środków trafi na zakupy w polskich firmach. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty jeszcze dziś planuje podpisać ustawę i skierować ją do prezydenta, do którego należy ostateczny głos w tej sprawie. Według lidera Nowej Lewicy należy spodziewać się weta głowy państwa.
„On jest zideologizowany, bo po prostu myśli w kategoriach ideologii, a nie w kategoriach dobra państwa polskiego” – oceniał Czarzasty jeszcze przed głosowaniem. – Myślę, że nie podpisze. (...) Idea jest taka: zmienia się świat i w ramach tego zmieniającego się świata trzeba budować siły Polski i siły Europy, i Unii Europejskiej, dlatego że Unia Europejska w pewnej chwili musi wypracować sobie olbrzymią samodzielność. Elementem tej samodzielności jest uzbrojenie krajów Unii Europejskiej i danie możliwości krajom Unii Europejskiej produkowania uzbrojenia tego, którego nie produkowała" – mówił Czarzasty na antenie TOK FM.
Przeciwna przyjęciu pieniędzy z oprocentowanej na 3 proc. pożyczki jest prawica. Politycy PiS i Konfederacji przekonują, że na kontraktach z SAFE w pierwszej kolejności skorzystają Niemcy, wbrew zapowiedziom premiera o zwiększonych zakupach u krajowych producentów. Według wielu krytyków Polska powinna sięgać w pierwszej kolejności po amerykański sprzęt.
„Musimy mieć pewność, że te środki nie będą wstrzymane czy zawieszone” – mówił z kolei prezydent Karol Nawrocki. To kolejna z obaw prawicy – możliwość uzależnienia wypłat z funduszu od przestrzegania unijnych zasad, między innymi tych dotyczących praworządności.
„System antydronowy SAN, pojazdy minowania BAOBAB, bojowe wozy piechoty Borsuk, transportery opancerzone ROSOMAK, zestawy przeciwlotnicze Piorun – to tylko kilka hitów polskiej zbrojeniówki, na których produkcję mają zostać przeznaczone środki z programu SAFE. Do polskich firm ma trafić 89 proc. funduszy z programu. Do niemieckich – 0,37 proc.” – wyliczała na łamach OKO.press Paulina Pacuła.
Jak wynika z danych zaprezentowanych przez przedstawicieli rządu podczas konferencji, narodowy plan inwestycji obronnych zakłada, że:
Środki z programu mają trafić do niemal 12 tysięcy firm w Polsce.
Przeczytaj także:
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie, która znajduje się TUTAJ
Wcześniej podobny ruch Amerykanie wykonali w ambasadzie w Bejrucie. Po wczorajszych rozmowach z Iranem w Genewie USA wciąż nie wydały żadnego komunikatu
Amerykański Departament Stanu ogłosił w piątek 27 lutego, że ewakuuje większość personelu amerykańskiej ambasady w Izraelu. To odpowiedź na rosnące napięcia w stosunkach z Iranem. Ruch ten sugeruje, że Amerykanie mogą w najbliższym czasie planować uderzenie w Iran. I spodziewa się kontruderzenia w Izrael ze strony Irańczyków.
W komunikacie zasugerowano, że pracownicy powinni rozważyć opuszczenie Izraela, dopóki loty komercyjne są dostępne. Z kolei ambasador Mike Huckabee w wiadomości do pracowników ambasady napisał, że jeśli chcą wyjechać z kraju, powinni to zrobić dziś.
Wcześniej w podobny sposób Amerykanie ewakuowali część personelu z ambasady w Bejrucie.
Z kolei w czwartek 26 lutego, już po rozmowach dyplomatycznych z Irańczykami w Genewie, wiceprezydent J.D. Vance przekazał w rozmowie z „Washington Post”, że chociaż preferuje dyplomację, to jego zdaniem uderzenie w Iran jest niewykluczone. Jednoczesnie przekonywał (jako przeciwnik międzynarodowych interwencji militarnych), że uderzenie takie nie oznacza długotrwałej wojny. Nie wytłumaczył jednak, w jaki sposób zagwarantuje, że wypowiedzenie Iranowi wojny nie wciągnie Amerykanów w konflikt na dłużej, niż życzyłby sobie tego Vance.
W zeszłym roku Amerykanie na krótko włączyli się w wojnę Izraela z Iranem i zaatakowali instalacje związane z irańskim programem atomowym. Niedługo potem Donald Trump wymusił na Iranie i Izraelu zakończenie wojny. W tym roku napięcia między USA i Iranem wróciły na najwyższy poziom, gdy Trump zagroził w styczniu, że przyjdzie z pomocą protestującemu w Iranie społeczeństwu. Następnie Amerykanie podjęli rozmowy dyplomatyczne z Iranem, ich trzecia runda odbyła się w czwartek 26 lutego w Genewie.
Choć sygnały od Irańczyków po rozmowach brzmiały pozytywnie, na razie nic nie wzkazuje na to, by w Genewie udało się doprowadzić do przełomu i znaleźć ścieżkę do faktycznego porozumienia. Główni negocjatorzy – Jared Kushner i Steve Witkoff – nie wydali swojego stanowiska. Nie znamy zdania Donalda Trumpa. Stanowiska obu krajów wciąż zdają się być bardzo odległe. Więcej o trzeciej rundzie rozmów można przeczytać w naszym tekście.
Przekonanie J.D. Vance'a, że możliwy jest ograniczony atak, który nie doprowadzi do eskalacji i pozwoli zmusić Iran do negocjacyjnych ustępstw wydaje się na dziś naiwne. Sygnały płynące z Iranu sugerują, że Iran zamierza ostro odpowiedzieć na atak. Pomimo zdecydowanej przewagi militarnej i technologicznej USA, Iran ma możliwość by zaszkodzić Amerykanom i ich bazom w regionie. Eskalacja po „ograniczonym” amerykańskim ataku może łatwo wymknąć się spod kontroli.
Przeczytaj także:
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie, która znajduje się TUTAJ
Decyzja zależy od Parlamentu Europejskiego, w którego ławach zasiada Braun. Chodzi o wypowiedzi polityka podważające zbrodnie nazistowskie.
Prokurator generalny Waldemar Żurek wystąpił z wnioskiem do Parlamentu Europejskiego o uchylenie immunitetu europosłowi Grzegorzowi Braunowi. Prokuratura chce postawić liderowi Konfederacji Korony Polskiej zarzut publicznego zaprzeczania zbrodniom nazistowskim.
Według prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości Braun powinien stanąć przed wymiarem sprawiedliwości przez wielokrotne wypowiedzi dotyczące między innymi zbrodni Holocaustu. Skrajnie prawicowy polityk stwierdził między innymi, że „Auschwitz z komorami gazowymi to niestety fake”.
„Wypowiedzi pana Brauna na różnych wystąpieniach, ale także w mediach ocenione zostały przez prokuraturę jako naruszające prawo i zaprzeczające zbrodniom nazistowskim i podpisałem kolejny wniosek do PE o uchylenie w tym zakresie immunitetu eurodeputowanego. Chcę powiedzieć z całą stanowczością: nie będzie zgody na tego typu wypowiedzi w Polsce” – mówił Żurek.
Nie byłaby to pierwsza sprawa sądowa, z którą boryka się Braun. W toku jest proces w sprawie między innymi ugaszenia gaśnicą świec chanukowych w Sejmie w grudniu 2023 roku oraz wtargnięciem do Narodowego Instytutu Kardiologii. 23 lutego Braun składał zeznania w tej sprawie, starając się wyjaśnić antysemicki akt tym, że działał w ramach „wyższej i najwyższej konieczności”. Jednocześnie próbował jak najszybciej opuścić salę sądową, tłumacząc, że powinien jak pilnie udać się do Brukseli. Sędzia ustalił, że dokończy zeznania podczas kolejnego posiedzenia.
Aby proces w sprawie świec chanukowych mógł się rozpocząć, także niezbędne było uchylenie politykowi immunitetu przez Parlament Europejski. PE podjął decyzję w tej sprawie w maju 2025 roku. Z kolei 13 listopada 2025 r. PE uchylił mu immunitet na wniosek prokuratury w sprawie o naruszenie nietykalności cielesnej lekarki w szpitalu w Oleśnicy. Głosowanie nad najnowszym wnioskiem prokuratury będzie więc już trzecią taką decyzją Europarlamentu wobec lidera Konfederacji Korony Polskiej.
Dzięki listopadowemu głosowaniu w Brukseli śledczy mogą postawić Braunowi zarzuty za wtargnięcie do Powiatowego Zespołu Szpitali w Oleśnicy i próbę uniemożliwienia pracy ginekolożce Gizeli Jagielskiej. Zamierzali to zrobić 17 lutego. Jednak w dniu przesłuchania polityk złożył wniosek o o wyłączenie ze śledztwa prokurator Karoliny Stockiej-Mycek, która była referentką w sprawie. Na kolejne przesłuchanie Braun ma się stawić w Prokuraturze Okręgowej we Wrocławiu 4 marca.
Przeczytaj także:
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie, która znajduje się TUTAJ