0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

20 minut temu

Prawa autorskie: "Wiesti", 22 maja 2026"Wiesti", 22 maja 20...

Rosja ma planować prowokację na terytorium Polski, aby przetestować NATO – ostrzega wywiad

Celem prowokacji ma być eskalacja napięć i zmuszenie zachodnich sojuszników do zawieszenia pomocy dla Ukrainy. Źródła cytowane przez polski Onet i brytyjski „The Telegraph” podają, że operacja może rozpocząć się za kilka miesięcy.

Co się dzieje?

Według Onetu (w tekście z 30 czerwca) wśród rozważanych scenariuszy ataku na Polskę znajdują się m.in. ataki dronów lub rakiet na infrastrukturę krytyczną, np. elektrownie, a także symulowane ataki powietrzne, które zmusiłyby Polskę do rozmieszczenia systemów obrony powietrznej.

3 lipca relację tę zacytował „The Telegraph” i dodał swoje źródła.

To już kolejne publiczne ostrzeżenie pochodzące ze źródeł wywiadowczych. 26 czerwca takie informacje opublikował brytyjski „The Guardian”. Dziennik pisał, że Rosja może zaatakować Polskę lub kraje bałtyckie. Powoływał się na podobne źródła.

Przeczytaj także:

Teraz jedno z polskich źródeł przekazuje, że w ekstremalnym scenariuszu mógłby dojść do „ataku hybrydowego w rejonie przygranicznym”, a także do niewielkiej inwazji lądowej sił rosyjskich lub białoruskich — przez Kaliningrad na północy lub Białoruś na wschodzie. Rosja mogłaby też upozorować naruszenie terytorium Polski awarią GPS lub operacją ratunkową mającą na celu odzyskanie uszkodzonego śmigłowca.

Moskwa kalkuluje, że pod presją USA Polska będzie zmuszona do negocjacji. Moskwa się w końcu wycofa z zajętych terenów, ale fakt, że NATO nie użyło siły, uzna za sukces. Przy tym jednym z warunków negocjacyjnych Moskwy może być zaprzestanie wspierania Ukrainy.

Ryzyko prowokacji potwierdziło kilka źródeł: ambasador jednego z sojuszników Polski w NATO, źródło w polskim Ministerstwie Obrony Narodowej oraz źródło w służbach bezpieczeństwa w krajach bałtyckich. To ostatnie potwierdziło dziennikowi „The Telegraph”, że takie plany są omawiane w Moskwie. Po prowokacji Rosja może próbować twierdzić, że to Ukraina ją przeprowadziła.

Publikacja „The Telegraph” zawiera dodatkowo ostrzeżenie dla Moskwy.

Wedle źródeł dziennika NATO może odpowiedzieć na prowokację bezpośrednimi atakami na Kaliningrad. Niedawne ćwiczenia morskie na Łotwie z udziałem Marynarki Wojennej i Piechoty Morskiej USA miały pokazać Moskwie, że każdy atak na wschodnią flankę będzie de facto atakiem na siły amerykańskie.

Źródła Onetu podkreślają, że żadna prowokacja nie będzie miała charakteru „klasycznej wojny” i że Rosja nie podjęła jeszcze ostatecznej decyzji.

Jaki jest kontekst?

7 i 8 lipca w Ankarze, z udziałem Donalda Trumpa zaczyna się szczyt NATO. Jak pisze w analizie dla OKO.press Paulina Pacuła, stawką szczytu jest to, czy uda się przekonać Moskwę, że art. 5 pozostaje realną gwarancją bezpieczeństwa, a nie tylko pustą deklaracją. Sposób, w jaki Waszyngton ogranicza swoje zaangażowanie w NATO, może podważać zaufanie, na którym opiera się odstraszanie.

Przeczytaj także:

Rosja Putina znajduje się w coraz trudniejsze sytuacji. A sam Putin lubi opowiadać, że w sytuacji zagrożenia należy przejść do ataku. Ukraińcy przenieśli wojnę do Rosji, otwarli tam praktycznie drugi front. Rosjanie zakosztowali więc skutków wojny Putina. Gubernator wspomnianego przez „The Telegraph” obwodu królewieckiego (kaliningradzkiego) zabiegał 2 lipca osobiście u Putina do dostawy paliw. Z powodu kłopotów z komunikacją z Rosją kontynentalną obwód znalazł się na końcu wydłużającej się kolejki po paliwo do samochodów i samolotów.

Propaganda Kremla od wielu miesięcy „operację specjalną” w Ukrainie nazywa już wojną — ale z całym Zachodem, a w szczególności z Europą. To ma tłumaczyć brak sukcesów rosyjskiej armii. Jednocześnie Kreml próbuje osłabić determinację Europy w pomocy Ukrainie. Stąd wspieranie wszystkich antyukraińskich ruchów politycznyuch (łącznie z polską akcją odebrania Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy, co opisała w OKO.press Anna Mierzyńska). Ale też nieustające straszenie, że skoro Europa wspiera Ukrainę, to Rosja może ją uznać za stronę konfliktu.

„Eskalacja napięć w Europie wobec Rosji zmusza Moskwę do zaplanowania dodatkowych środków mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa narodowego” – oznajmił np. 2 lipca rzecznik Putina Pieskow. Kreml eskaluje groźny, bo krwawe ataki na Ukrainę nie przynoszą efektów.

„Póki co to jest straszenie, wojna psychologiczna — mówił w niedawnej rozmowie z OKO.press ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich Marek Menkiszak. – Ale jeśli będzie nieskuteczna, a Kreml postrzegać będzie Zachód jako osłabiony, podzielony i niegotowy do czynnego oporu, to może zaryzykować spełnienie części gróźb”.

To, że Rosja może spróbować zniszczyć Sojusz przy pomocy hybrydowego ataku, analizują wojskowi od wielu miesięcy. Opisała to Paulina Pacuła:

Przeczytaj także:

37 minut temu

Prawa autorskie: 03.07.2026 . Warszawa . KPRM . Premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej . Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl03.07.2026 . Warszaw...

Tusk reaguje na aferę Szpitala Południowego. Dymisji w rządzie nie ma, są za to źli lekarze

Donald Tusk na konferencji prasowej poinformował, że ministra zdrowia i prezes NFZ mają do wtorku czas na przedstawienie rekomendacji dotyczących zmian w systemie ochrony zdrowia, które miałyby ograniczyć występujące w nim patologie. Dymisji na razie nie ma

Co się wydarzyło?

Premier rządu Donald Tusk wystąpił w piątek 3 lipca na konferencji prasowej poświęconej sprawie Szpitala Południowego. Po tym wystąpieniu jest jasne, że szef rządu ewidentnie stara się ograniczyć odpowiedzialność polityczną za aferę Szpitala Południowego do władz Warszawy (godzinę wcześniej prezydent miasta Rafał Trzaskowski ogłosił dymisje dwóch swoich zastępczyń – Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry). Ze słów premiera wynika, że dymisji w rządzie – przynajmniej na razie – nie będzie, jednak Tusk zapowiedział, że ewentualne decyzje w sprawie ministry zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy i prezesa NFZ Filipa Nowaka podejmie w najbliższą środę (8 lipca). Do wtorku 7 lipca ministra zdrowia i prezes NFZ mają przedstawić premierowi swoje rekomendacje dotyczące metod ograniczenia patologii w służbie zdrowia.

A jeśli chodzi o patologie w służbie zdrowia, to Donald Tusk mówił przede wszystkim o trzech z nich – i temu poświęcił zdecydowaną większość swego wystąpienia. Intencja tego wydaje się czytelna – premier stara się przesunąć uwagę opinii publicznej z kwestii odpowiedzialności politycznej na sferę nieprawidłowości i patologii w służbie zdrowia.

Po pierwsze więc, premier domagał się zniknięcia „saloników VIP” z tych szpitali, w których funkcjonować by miały analogiczne do tych ujawnionych w Szpitalu Południowym mechanizmy. Po drugie, mówił o „zeszytach” i skracaniu kolejek czy ułatwianiu dostępu do procedur medycznych po znajomości. Po trzecie – piętnował gigantyczne zarobki części lekarzy i mówił o „niemoralnych jednostkach”, których działania rzutują na wizerunek całej służby zdrowia.

Jaki jest kontekst?

Godzinę przed premierem wystąpił na konferencji prasowej prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Przypomniał, że w związku z aferą Szpitala Południowego wymienione zostały zarząd i rada nadzorcza placówki, poinformował też o dymisji dwóch kluczowych wiceprezydentek miasta, które współodpowiadały za warszawską służbą zdrowia – Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry. Synchronizacja obu konferencji wydaje się świadczyć o tym, że mamy do czynienia z określoną strategią polityczną. Odpowiedzialność za aferę ma ograniczać się do władz Warszawy i zarządu oraz rady nadzorczej szpitala. Rząd ma natomiast podjąć próbę ucieczki do przodu, przygotowując projekt zmian w systemie ochrony zdrowia, które miałyby ograniczyć występujące w nim patologie.

Przeczytaj także:

09:14 03-07-2026

Prawa autorskie: 03.07.2026 Warszawa , Plac Bankowy 3/5 . Prezydent m.st. Warszawy Rafal Trzaskowski podczas konferencji prasowej . Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl03.07.2026 Warszawa ...

Trzaskowski poinformował o dymisji dwóch wiceprezydentek Warszawy

Rafał Trzaskowski na konferencji prasowej reaguje na serię afer związanych ze Szpitalem Południowym. Ogłasza dymisje dwóch wiceprezydentek miasta i przedstawia nowe standardy powoływania do zarządów i rad nadzorczych miejskich spółek

Co się wydarzyło?

W związku z sytuacją w Szpitalu Południowym wiceprezydentki Warszawy Renata Kaznowska i Aldona Machnowska-Góra podały się do dymisji – o czym poinformował na konferencji prasowej w piątek 3 lipca prezydent miasta Rafał Trzaskowski. Trzaskowski podziękował im współpracę, podkreślając, że nie rozstrzyga o winie i odpowiedzialności za aferę szpitalną.

Prezydent Warszawy ogłosił też wprowadzenie nowych standardów dotyczących odpartyjnienia zarządów i rad nadzorczych miejskich spółek. „Osoby zasiadające w spółkach mają czas do końca lipca, by zdecydować: albo praca dla Warszawy, albo członkostwo w partii politycznej” – mówił Trzaskowski.

„Kwestia upartyjnienia spółek od lat rodzi emocje i wątpliwości. Politycy mogą się sprawdzać w zarządach spółek. Marszałek Adam Struzik i Wiesław Raboszuk – ich praca w spółkach transportowych pomagała tworzyła system transportu metropolitalnego. Ale kryzys musi wywołać refleksję i wymaga rozwiązań radykalnych. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że ludzie sprawują swoje funkcje wyłącznie dzięki swojej kompetencji i niezależności, a nie zasługom dla partii” – tak uzasadniał swoją decyzję Trzaskowski.

Jaki jest kontekst?

Dymisje w zarządzie miasta i nowe standardy dotyczące zatrudniania na kluczowe stanowiska w miejskich skutkach to bezpośredni skutek ujawnionych przez portal Zero.pl i Onet nieprawidłowości w Szpitalu Południowym. Najpierw dziennikarze Zero.pl ujawnili, że na niezwykle lukratywnym stanowisku koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w szpitalu pracował Dawid Kacprzyk, lekarz w trakcie specjalizacji, który wcześniej pełnił funkcję szefa młodzieżówki Koalicji Obywatelskiej i był promowany przez szefa warszawskich struktur KO Marcina Kierwińskiego. W szpitalu miał również – według Zero.pl – za sprawą Kacprzyka funkcjonować „salonik VIP”, w którym poza kolejnością miały być przyjmowane osoby związane z warszawskim układem rządzącym. Następnie dziennikarze Zero.pl i Onetu opisali makabryczny proceder „handlu zwłokami”, którego we współpracy z zakładami pogrzebowymi miał się dopuszczać szef szpitalnego prosektorium. Wyszły na jaw również inne nieprawidłowości związane z funkcjonowaniem szpitala i zarządzaniem nim.

Afera ze Szpitalem Południowym ma druzgocące skutki dla wizerunku Koalicji Obywatelskiej – zarówno jeśli chodzi o politykę warszawską, jak i ogólnokrajową.

Przeczytaj także:

08:50 03-07-2026

Prawa autorskie: 23.04.2013 Poznan , ul. Tylne Chwaliszewo 2 . Kamienica , w ktorej miesci sie kaplica lefebrystow . Fot. Lukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl23.04.2013 Poznan , ...

Lefebryści są już poza Kościołem katolickim. Papież ich ekskomunikował

972 lata po Wielkiej Schizmie chrześcijaństwa przyszedł czas na małą schizmę katolicyzmu. Papież ekskomunikował lefebrystów

Co się wydarzyło?

Papież Leon XIV ekskomunikował w czwartek 2 lipca biskupów, księży i wiernych, którzy oficjalnie przystąpili do zwanego od imienia swego założyciela lefebrystami Bractwa Kapłańskiego Piusa X. Ekskomunika jest skutkiem aktu skrajnego nieposłuszeństwa wobec Watykanu, którego dopuścili się dwaj (dotąd legalni) biskupi kierujący Bractwem. Bez zgody papieża wyświęcili oni 1 lipca na biskupów czterech kapłanów należących do Bractwa. Reakcja Watykanu nastąpiła już dzień później.

Bractwo Kapłańskiego Piusa X zostało uznane za organizację schizmatyczną. Cała szóstka (dwóch dotychczasowych i czterech wyświęconych bez zgody Watykanu) biskupów została uznana za ekskomunikowanych „ipso facto” i „latae sententiae”, czyli poprzez sam czyn uczestnictwa w nielegalnej konsekracji. Ekskomunika obejmuje też wszystkich księży należących do Bractwa (jest ich na całym świecie około 700, a ich liczba w ostatnich latach powoli rosła) oraz tych wiernych, którzy do Bractwa oficjalnie przystąpili. To ostatnie dotyczy jedynie kilkuset osób – tzw braci oraz seminarzystów Bractwa, bowiem jest to organizacja zrzeszająca przede wszystkim księży.

Jaki jest kontekst?

Bractwo Kapłańskie Piusa X powstało w 1970 roku z inicjatywy francuskiego arcybiskupa Marcela Lefebvre'a w bezpośredniej reakcji na reformy Kościoła podjęte podczas Soboru Watykańskiego II. Bractwo zrzeszało skrajnie konserwatywnych księży, którzy odmówili zaakceptowania postanowień Soboru. Lefebryści odprawiają msze trydenckie, używają tradycyjnych szat liturgicznych i uważają się za kontynuatorów prawdziwego, przedsoborowego Kościoła.

Ich stosunki z Watykanem zawsze były dość trudne. W 1975 roku Lefebvre został suspensowany, z kolei w roku 1988 ekskomunikowany za samowolne wyświęcenie księży. W 2009 roku ekskomunikę z wyświęconych przez niego kapłanów zdjął Benedykt XVI. Raz na marginesie Kościoła, momentami zaś wręcz poza nim, lefebryści stanowili najbardziej konserwatywne skrzydło katolicyzmu.

06:06 03-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Tetiana DZHAFAROVA / AFPFot. Tetiana DZHAFAR...

Do 30 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych czwartkowego ataku Rosji na Kijów

Ratownicy wydobyli w piątek 3 lipca spod gruzów ciała kolejnych trzech osób, zwiększając tym samym liczbę ofiar śmiertelnych zmasowanego ostrzału rosyjskiego do 30. Trzy osoby są nadal poszukiwane.

Co się dzieje?

Po czwartkowym, brutalnym i krwawym ataku na Kijów trwa akcja ratownicza i szacowanie strat. W mieście ogłoszono żałobę.

Zginęło co najmniej 30 osób, rannych zostało nawet 100. Pawło Pietrow, rzecznik Państwowej Służby Ratunkowej w Kijowie, powiedział w komentarzu dla portalu „hromadske”: Jeśli chodzi o liczbę ofiar zabitych przez Rosję, był to jeden z największych ataków na Kijów".

Symbolem ostatniego ataku są ruiny ośmiopiętrowego bloku mieszkalnego w dzielnicy Darnytsky: 64 mieszkania zostały zrównane z ziemią, dom zamienił się w stos betonu i poskręcanego metalu. Na miejscu katastrofy ekipy ratownicze uratowały 17 mieszkańców, w tym 7 osób wyciągnęły spod gruzów.

Według ukraińskich sił powietrznych głównym celem ostatniego ataku był właśnie Kijów. Wiadomo już, że Rosjanie zaatakowali miasto 74 pociskami i 496 dronami różnego typu. Cechą charakterystyczną było jednoczesne użycie środków napadu powietrznego różnego typu z różnych kierunków, a także dużej liczby pocisków balistycznych i odrzutowych bezzałogowych statków powietrznych.

Obrona przeciwlotnicza zneutralizowała 48 pocisków i 476 dronów.

Przeczytaj także:

.

3 lipca Rosja zaatakowała Ukrainę, w tym głównie Sumy, gdzie zginęły cztery osoby. Celem ataków były stacje benzynowe

Jaki jest kontekst?

Rzeczniczka rosyjskiego MSZ ogłosiła, że atak na Kijów dotyczył „celów militarno-strategicznym, wykorzystywanym przez reżim kijowski do zabijania cywilów”. Według ukraińskich władz zdecydowana większość rosyjskich ataków jest wymierzona nie w cele wojskowe, lecz w infrastrukturę cywilną. Ostatni atak uszkodził ponad 130 budynków, w tym bloki mieszkalne, stację pogotowia ratunkowego i hotele w centrum miasta.

Z analizy rosyjskiej propagandy wynika, że ataki na Ukrainę są teraz w Rosji sposobem na ustabilizowanie sytuacji wewnętrznej. Codziennie nad Rosją obrona zestrzeliwuje po kilkaset ukraińskich dronów (średnia dla czerwca to 620). Kilka procent trafia do celu — a to już duże liczby. Rośnie też liczba ataków ukraińskimi rakietami dalekiego zasięgu. Ukraińcy za cel obrali logistykę na zapleczu frontu i instalacje naftowe w głębi Rosji.

Narastający w efekcie tych ataków kryzys paliwowy i energetyczny propaganda Kremla łagodzi opowieściami o tym, że Ukraińcy mają jeszcze gorzej (stąd ataki na stacje benzynowe) i że Ukraina jest słusznie karana za cierpienia Rosji (stąd bestialskość ataków). Po wczorajszym ataku na Kijów rzecznik Putina Pieskow zapowiedział kolejne: „Rosja będzie nadal zwiększać presję na reżim w Kijowie, aby osiągnąć swoje cele”.

Stały przedstawiciel Ukrainy w OBWE Jurij Witrenko powiedział na to, że Kreml nasila ataki na ludność cywilną, ponieważ nie udało mu się złamać ukraińskiego oporu.

Kryzys w Rosji narasta

Kryzys paliwowy, który ogarnął niemal wszystkie regiony Rosji, narasta i – jak pisze „The Moscow Times” – ma wszelkie szanse stać się największym w najnowszej historii kraju.

W ponad 40 regionach wprowadzono oficjalne ograniczenia sprzedaży benzyny. Źródło z branży naftowej poinformowało „Kommiersanta”, że w nadchodzącym miesiącu prawdopodobnie niemożliwe będzie zwiększenie mocy przerobowych rosyjskich rafinerii uszkodzonych przez ataki dronów. Wolumeny rafinacji w tym miesiącu „w najlepszym razie” utrzymają się na poziomie z czerwca. I to zakładając, że nie dojdzie do dalszych ataków na rafinerie — mówią rozmówcy gazety.

Tymczasem do takich ataków dochodzi: 2 czerwca trafiona została zaopatrująca Moskwę rafineria kstowska.

„Najbardziej niepokojące jest to, że kryzys dopiero się zaczyna” – „The Moscow Times” cytuje eksperta. „Dzieje się to w krytycznym momencie dla rosyjskiej gospodarki, wraz z początkiem sezonu żniw” – mówi inny rozmówca portalu.

Długie kolejki na stacjach benzynowych podsycają rosnące niezadowolenie wśród ludzi, którzy i tak już cierpią z powodu inflacji, ograniczeń internetu i malejących nadziei na szybkie zakończenie wojny.

Przeczytaj także: