Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W związku z tzw „aferą śmieciową” funkcjonariusze CBA prowadzą w czwartek 5 marca przeszukania we wrocławskim Urzędzie Miejskim, miejskiej spółce Ekosystem i ponad 10 innych lokalizacjach
Rzecznik służb specjalnych Jacek Dobrzyński poinformował dziś, że agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego rozpoczęli szeroko zakrojone przeszukania w związku z tzw wrocławską aferą śmieciową. „Od rana na polecenie katowickiego wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej, agenci CBA prowadzą przeszukania w kilkunastu lokalizacjach, między innymi na terenie Wrocławia i ościennych powiatów. Trwa zabezpieczanie dokumentacji i nośników pamięci m.in. w Urzędzie Miasta Wrocław i komunalnej spółce Ekosystem. Śledztwo dotyczy przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez urzędników w związku z odbiorem i zagospodarowaniem odpadów komunalnych z terenu Wrocławia” – napisał Dobrzyński w serwisie X.
Katowicki wydział Prokuratury Krajowej wszczął w styczniu śledztwo w sprawie wielomiesięcznego opóźniania przetargów ogłaszanych przez spółkę Ekosystem a dotyczących kompleksowego wywozu odpadów komunalnych z Wrocławia. Ponieważ przetargi się nie odbywały, miasto musiało zamawiać usługi „z wolnej ręki”, co mogło oznaczać wielomilionowe straty dla budżetu Wrocławia. Sam Ekosystem przyznał, że kontrakty z „wolnej ręki” kosztują miasto ok 15 proc. więcej niż te będące wynikiem przetargów. Na tej podstawie wrocławski radny Piotr Uhle wyliczył, że miasto mogło stracić nawet 40 mln zł i złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury.
Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, agentów CBA prowadzących przeszukania we Wrocławiu mogą też interesować wątki dotyczące afery Collegium Humanum i nielegalnego pozyskiwania dyplomów przez urzędników i pracowników miejskich spółek.
Zastępca szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha zapowiedział, że USA będą blokować europejskie pomysły na zwiększenie potencjału atomowego
„Stany Zjednoczone nie poprą rozwoju niezależnych zdolności nuklearnych przez takie kraje jak Polska, Niemcy czy państwa skandynawskie” — mówił w trakcie debaty w think tanku Council on Foreign Relations Elbridge Colby, zastępca Pete'a Hegsetha, sekretarza wojny USA.
„Nie słyszałem wiarygodnych informacji na temat tego, by europejskie rządy naprawdę myślały o niezależnym nabyciu (broni atomowej) i złamaniu ich zobowiązań wynikających z Traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Myślę, że, oczywiście, co najmniej stanowczo byśmy się temu sprzeciwiali. To hipotetyczne, ale jesteśmy przeciwni takiej ewentualności” – mówił Elbridge Colby.
Rosnące zagrożenie wojną ze strony Rosji i malejąca wiarygodność Stanów Zjednoczonych jako sojusznika stały się motywami, dla których w Europie ożyła na nowo dyskusja na temat ewentualnych możliwości zwiększenia potencjału atomowego krajów europejskich.
W lutym prezydent Karol Nawrocki stwierdził w wywiadzie z Polsatem, że jest zwolennikiem budowy przez Polskę własnego potencjału nuklearnego. Pokrewne głosy pojawiały się też w debacie publicznej krajów skandynawskich i Niemiec.
Przeczytaj także:
W marcu premier Donald Tusk ogłosił, że jest w trakcie rozmów z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem na temat objęcia krajów europejskich (w tym Polski) francuskim parasolem atomowym. Gotowość do tego deklarował również sam Macron. Jeszcze w styczniu w podobnym tonie wypowiadał się premier Szwecji. „Rozmawiamy o potencjale nuklearnym z Wielką Brytanią i Francją. Dopóki niebezpieczne kraje posiadają broń jądrową, zdrowe demokracje również powinny być w stanie ją posiadać” – mowił Ulf Kristersson. W podobnym tonie wypowiadał się premier Norwegii Jonas Gahr Støre. W piątek 13 lutego kanclerz Niemiec Friedrich Merz ogłosił na konferencji w Monachium, że rozpoczął rozmowy z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem na temat stworzenia europejskiego systemu odstraszania nuklearnego.
Przeczytaj także:
Iran zaatakował jeden z tankowców oczekujących w Zatoce Perskiej na odblokowanie cieśniny Ormuz
W nocy z 4 na 5 marca w północnej części Zatoki Perskiej, około 60 km od wybrzeży Kuwejtu, ale poza jego wodami terytorialnymi Iran zaatakował tankowiec. Poinformowało o tym brytyjskie centrum operacji handlowych morskich (UKMTO). Według irańskich deklaracji tankowiec miał należeć do Stanów Zjednoczonych. Choć statek nabiera wody, a możliwy wyciek z niego stanowi zagrożenie ekologiczne, załoga jest już całkowicie bezpieczna. Po ataku z tankowca zaobserwowano odpływającą w kierunku wybrzeży Iranu niewielką łódź. „W wodzie ze zbiornika ładunkowego znajduje się olej, który może mieć negatywny wpływ na środowisko, statek nabrał wody, nie zgłoszono żadnych pożarów, a załoga jest bezpieczna” – poinformowało UKMTO.
Od pierwszych godzin wojny USA i Izraela z Iranem zablokowana pozostaje strategiczna cieśnina Ormuz stanowiąca wyjście z Zatoki Perskiej do Zatoki Omańskiej i następnie na wody Morza Arabskiego. Irański Korpus Strażników Rewolucji regularnie powtarza deklaracje, że każdy statek próbujący przepłynąć przez cieśninę zostanie zaatakowany. Choć amerykańska flota zniszczyła już do 20 okrętów irańskiej marynarki wojennej i nadal ściga pojedyncze jednostki, Iran może blokować cieśninę i bez własnej floty wojennej. Cieśnina ma w najwęższych miejscach około 60 km szerokości – w pogodne dni z irańskiego wybrzeża widać Oman. Do Iranu należą też położone niemal w środkowej części wejścia do cieśniny 4 niewielkie wyspy – na 3 z nich znajdują się lotniska, każda jest ufortyfikowana. Statki przepływające przez cieśninę mogą więc być atakowane z lądu lub w sposób, w jaki został zaatakowany tankowiec w północnej części Zatoki Perskiej. Iran może posługiwać się prymitywnymi środkami, bowiem cywilne statki nie są uzbrojone w zaawansowane systemy obronne.
Siłowe odblokowanie cieśniny Ormuz wymaga więc nie tylko panowania na morzu – co flota Stanów Zjednoczonych w zasadzie już osiągnęła – lecz także kontroli nad położonym w rejonie cieśniny wybrzeżem Iranu i należącymi do tego państwa wyspami.
Blokada cieśniny Ormuz uniemożliwia wychodzenie z Zatoki Perskiej tankowców ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kataru, Omanu, Bahrajnu i wschodnich wybrzeży Arabii Saudyjskiej. Znaczna liczba załadowanych już statków oczekuje na odblokowanie cieśniny na wodach Zatoki. Statki płynące po ładunek oczekują z kolei na Morzu Arabskim. Ma to ogromny negatywny wpływ na gospodarki krajów Azji Południowej (bo to one są przede wszystkim odbiorcami ropy i gazu z Zatoki) a pośrednio na stan gospodarki światowej. Możliwe skutki przedłużającej się blokady opisał w OKO.press Marcel Wandas:
Przeczytaj także:
Polska wysyła samoloty wojskowe do ewakuacji swoich obywateli z Bliskiego Wschodu, Podobnie robią inne państwa, które do tej pory zachęcały do korzystania z rozwiązań komercyjnych. Wojna się zaostrza, zgodnie z zapowiedzią Trumpa Amerykanie zamierzają eskortować tankowce przez Cieśninę Ormuz, ale na razie „skupiają się na konflikcie”
Rano Samoloty Sił Powietrznych RP wystartowały z Polski, aby wesprzeć działania związane z ewakuacją polskich obywateli z rejonu Bliskiego Wschodu – poinformowało w czwartek po godz. 6 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.
Premier Tusk w środę ogłosił, że podjął decyzję o wykorzystaniu wojskowych samolotów do wsparcia ewakuacji Polaków z Bliskiego Wschodu i skierował taki wniosek do prezydenta Nawrockiego. Prezydent jako zwierzchnik sił zbrojnych podpisał postanowienie „o użyciu Polskiego Kontyngentu Wojskowego Bliski Wschód w działaniach ewakuacji polskich obywateli przebywających w Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie, Egipcie, Izraelu, Katarze, Kuwejcie, Omanie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich”.
Zgodnie z postanowieniem od 5 do 31 marca 2026 r. do 150 żołnierzy może zostać zaangażowanych przy ewakuacji z krajów Bliskiego Wschodu obywateli polskich, w szczególności osób wymagających wsparcia medycznego.
Wcześniej polski rząd wykluczał używanie wojska do ewakuacji – podobnie postępowało wiele innych krajów. Ale wojna USA–Izrael z Iranem wkracza w szósty dzień i gwałtownie się zaostrzyła.
Rząd Australii wysłał więc wojsko w ramach planowania awaryjnego [po swoich obywateli. Australijski departament obrony wysłał dziś ciężki samolot transportowy C-17A Globemaster Królewskich Australijskich Sił Powietrznych oraz wielozadaniowy samolot transportowy-cysternę KC-30A. Rząd Australii nadal jednak apeluje do Australijczyków o skorzystanie z komercyjnych opcji powrotu do domu.
Czarterowy lot rządu USA przywiózł Amerykanów z Bliskiego Wschodu do USA, a dodatkowe loty są organizowane do różnych miejsc w regionie W poniedziałek Departament Stanu wezwał Amerykanów z 14 krajów Bliskiego Wschodu do natychmiastowego opuszczenia regionu, korzystając z „dostępnych środków transportu komercyjnego”. Ale wielu obywateli USA nie jest w stanie wydostać się z zagrożonego regionu. Krytykowany za opieszałość Departament wyjaśnił, że „ułatwia loty czarterowe” ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Arabii Saudyjskiej i Jordanii dla obywateli USA potrzebujących takiej pomocy.
W środę rozkaz ewakuowania Rosja z terenów zagrożonych wojną wydał też Putin.
Z powodu zamknięcia większości przestrzeni powietrznej regionu dziesiątki tysięcy podróżnych utknęło w martwym punkcie z powodu konfliktu. Linie lotnicze na Bliskim Wschodzie zostały w tym tygodniu praktycznie sparaliżowane. Linie Emirates i Etihad Airways obsługują obecnie ograniczoną liczbę połączeń z Dubaju i Abu Zabi.
Na zdjęciu – tablica informacyjna na loitnisku Balice w Krakowie. Fot. Jakub Wlodek / Agencja Wyborcza.pl
Szósty dzień wojny USA i Izraela z Iranem zaczął się irańskim atakiem na Izrael. Wojsko izraelskie poinformowało, że rozpoczyna nową, szeroko zakrojoną falę ataków na Teheran.
W środę amerykański okręt podwodny zatopił irański okręt wojenny u wybrzeży Sri Lanki, a obrona powietrzna NATO zniszczyła irański pocisk balistyczny wystrzelony w kierunku Turcji. Premier Kanady Mark Carney powiedział w czwartek, że nie może wykluczyć udziału swojego kraju w eskalującej wojnie na Bliskim Wschodzie.
Wojna nadal paraliżowała żeglugę przez Cieśninę Ormuz w czwartek, blokując kluczowe dostawy ropy naftowej i gazu z Bliskiego Wschodu. Trump zobowiązał się do zapewnienia ubezpieczenia i eskorty morskiej dla statków, aby powstrzymać wzrost cen ropy. Według szacunków Reutersa, co najmniej 200 statków pozostaje zakotwiczonych u wybrzeży.
Marynarka Wojenna USA ma zatem eskortować tankowce przez Cieśninę Ormuz „tak szybko, jak to możliwe”. Na razie jednak skupia się na konflikcie
- powiedział sekretarz energii USA Chris Wright w środę w Fox News.
Próba zatrzymania wojny nie udała się a amerykańskim Senacie. Republikanie stosunkiem głosów 53 do 47 zablokowali w nocy rezolucję zakładającą, że działania militarne muszą być zatwierdzone przez Kongres
Przeczytaj także:
Po telefonicznej rozmowie Orbán-Putin do Moskwy przyjechał szef węgierskiej dyplomacji Szijjártó, by rozmawiać o dostawach taniej rosyjskiej ropy. Putin przyznał jednak publicznie, że „nie wszystko zależy od Rosji”. Oddał jednak z niewoli dwóch żołnierzy ukraińskich węgierskiego pochodzenia, żeby Szijjártó „zabrał ich swoim samolotem” i miał sukces.
Szef MSZ Węgier Péter Szijjártó przyleciał do Moskwy 4 marca, by dostać „gwarancje, że nawet w czasie kryzysu będziemy mieli ropę naftową i gaz ziemny po cenach, które pozwolą obniżyć ceny usług komunalnych. To dla nas bardzo ważne” – powiedział.
Dzień wcześniej o taniej ropie dla Węgier rozmawiał z Putinem przez telefon premier Viktor Orbán.
Za miesiąc na Węgrzech odbędą się wybory parlamentarne. Sondaże sugerują zwycięstwo ugrupowania TISZA pod wodzą Pétera Magyara.
Przeczytaj także:
Putin w publicznej części spotkania niczego obiecać ekipie Orbána nie mógł: „Nie wszystko zależy od nas, ale, powtarzam, zawsze byliśmy wiarygodnymi dostawcami” – mówił. Potem specjalnie wypowiedział się w rosyjskiej telewizji, co jest wydarzeniem nadzwyczajnym (na zdjęciu głównym). Powtórzył, że Rosja byłaby pewnym kontrahentem, gdyby ktoś chciał jej ropę kupić.
„Europa dostarcza niekończącej się pomocy Ukrainie, a ona sprawa Europie coraz więcej problemów” – tłumaczył. – „Nie dość, że Europa nie chce kupować rosyjskiej ropy, to jeszcze podrożała ropa bliskowschodnia. A Rosja sprzedawałaby węglowodorowy po korzystnych cenach. I będzie je sprzedawać – ale komu innemu, nie Europie”.
Wcześniej rzecznik Putina Pieskow przyznał, że kraje europejskie nie zwróciły się do Rosji o wznowienie lub zwiększenie dostaw energii w związku z sytuacją w Iranie.
Przy okazji Putin przyznał, że jego zdaniem to Ukraińcy wysadzili rurociąg Nord Stream w 2022 r. – tę wersję do tej pory Moskwa odrzucała. Bo przecież Ukraina, jaką widzi ją Rosja, nie byłaby w stanie do takich operacji. Musiał to zrobi ktoś naprawdę potężny – np. USA w czasach „błędnej polityki” Joe Bidena. Teraz Putin twierdzi, że Ukraińcy planują też wysadzić Blue Stream z Turcji.
Przeczytaj także:
Z Kremla Węgrzy wyszli z gwarancjami, że Rosja nie podniesie im cen ropy. Rosja i Węgry „zgodziły się szukać alternatywnych dróg dostaw energii, jeśli rurociągi będą niedostępne”.
Po ataku Amerykanów i Izraelczyków na Iran Putin znowu – drugi raz w ciągu tygodnia – nie może pomóc sojusznikowi. To zaś, że na jej ropę nie ma tylu chętnych, co w przeszłości, boleśnie godzi w jej budżet.
Węgry do tej pory kupowały tanio rosyjską ropę gazociągiem „Przyjaźń”, który jednak w styczniu Rosjanie uszkodzili. Od 27 stycznia ta droga jest dla Węgier zamknięta. Ukraińcy powtarzają, że rurociąg wymaga naprawy, a oni mają też do naprawienia inne, ważniejsze dla Ukrainy szkody wyrządzone przez Rosję. Tymczasem – jak alarmuje rosyjska telewizja – zapasy ropy się Węgrom kończą.
Przeczytaj także:
4 marca Ukraina poinformowała Słowację, drugi obok Węgier zależny od rosyjskiej ropy kraj europejski, że w najbliższych dniach nie należy się spodziewać wznowienia przesyłu ropy rurociągiem „Przyjaźń”. Kolejna aktualizacja ma zostać opublikowana w piątek.
Węgry mogą teraz kupować ropę od innych dostawców, po cenach rynkowych. Ta jednak podrożała po ataku USA i Izraela na Iran. Sprzedac ją mogą Chorwaci. I Węgrzy próbowali wymusić na nich, by brali dla Węgier rosyjską ropę z tankowców. Chorwaci odmówili, więc 4 marca węgierska spółka naftowa MOL i jej słowacka spółka zależna Slovnaft zgłosiły chorwackiego operatora rurociągów naftowych JANAF do unijnego organu nadzoru konkurencji za nadużywanie pozycji monopolistycznej.
Przeczytaj także:
Orban próbuje też na Unii wymusić, by skłoniła Ukrainę do przepuszczania ropy z Węgier. Od tego uzależnił 3 marca poparcie dla kolejnego pakietu wsparcia dla Ukrainy oraz kolejnego pakietu sankcji dla Rosji. Równocześnie negocjuje z Rosją – być może o tankowcach z floty cienia, bo nieoczekiwanie i o nich Putin wypowiedział się dla swojej telewizji. Powiedział m.in., że wczorajszy pożar takiego tankowca na Morzu Śródziemnym był wynikiem aktu terrorystycznego, a nie wypadku.
Na razie Szijjártó dostał od Putina dwóch uwolnionych z niewoli żołnierzy ukraińskich węgierskiego pochodzenia. Mieli podwójne ukraińsko-węgierskie obywatelstwo, a nad jednym z nich zdążyli już popracować Rosjanie. Ich ministerstwo obrony opublikowało apel tego jeńca o uwolnienie z opowieścią o tym, jak Ukraińcy zmobilizowali go, chociaż był ciężko chory, i zabrali „jak do Auschwitz”.
„Dbamy o każdego Węgra, chronimy każdego Węgra, niezależnie od tego, gdzie na świecie się znajduje. Niestety, ostatnio wielu Węgrów zostało wysłanych na front ukraiński w wyniku przymusowej mobilizacji na Ukrainie” – skomentował Szijjártó.