Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
To już oficjalnie: Łukasz Gibała obejmie urząd prezydenta Krakowa. Państwowa Komisja Wyborcza opublikowała wyniki wyborów. Gibała zebrał przeszło 62-procentowe poparcie. – To miażdżąca wygrana — ocenia prof. Marek Bankowicz, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
„Ten dzień przejdzie do historii!” – mówił Łukasz Gibała po zobaczeniu wyników exit poll. Oficjalne wyniki wyborów, które po godzinie 1 w nocy opublikowała Państwowa Komisja Wyborcza, nie pozostawiają złudzeń.
Łukasz Gibała zostaje nowym prezydentem Krakowa. Ma za sobą spore, sięgające ponad 62 procent głosów poparcie.
Koalicja Obywatelska traci więc urząd prezydenta w drugim co do wielkości mieście w Polsce — i oddaje go swojemu byłemu koledze z partii, który od przeszło dekady określa się jako niezależny polityk.
Do wyborów w Krakowie poszło 44,27 procent uprawnionych do głosowania krakowian, co daje nieznacznie wyższy niż w I turze wynik. Ale wciąż mniejszy niż podczas wyborów na prezydenta Krakowa przed dwoma laty. Jak pisali na łamach OKO.press Marcel Wandas i Katarzyna Kojzar, możliwe, że nowy prezydent zostanie zaprzysiężony 21 października, gdy zaplanowana jest sesja Rady Miasta. Zakończy kadencję z końcem urzędowania innych organów samorządowych, czyli w pierwszej połowie 2029 roku.
Wyniki wyborów w Krakowie już zdążyły ucieszyć polityków prawicy, którzy próbują przypisać sobie sukces Łukasza Gibały.
„Do zwycięstwa przyczynili się w decydującym stopniu wyborcy prawicy. Mam nadzieję, że będzie o tym pamiętał” – napisała na portalu X była premier PiS Beata Szydło. „Kandydatka rządu zmasakrowana. Za rok będzie zmiana!” – prognozuje (życzeniowo) Przemysław Wipler z Konfederacji. „Tusk dostał lanie” – orzekł z kolei Maciej Wąsik, europoseł PiS.
Krakowianie wybrali nowego prezydenta na nieco ponad 2-letnią kadencję. Wcześniejszy włodarz Krakowa, Aleksander Miszalski z Koalicji Obywatelskiej, został odwołany w referendum lokalnym. To pierwsza taka sytuacja w mieście wojewódzkim w Polsce od 15 lat.
Kampania referendalna w mieście była szeroko zakrojona. — Do tej pory nie mieliśmy w Polsce kampanii referendalnej przygotowywanej tak „na bogato” jak w Krakowie — mówił OKO.press prof. Marek Bankowicz, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. — To były banery, ulotki, hasła „OdzyskajMY Kraków”. To była spójna identyfikacja wizualna, konkretne ludzkie historie, obszerne gazetki referendalne, rozmaite działania w internecie. Prawo w kontekście referendum jest dość liberalne i nie ma żadnych limitów i ograniczeń finansowych dotyczących nakładów na referendum, ale komitet będzie musiał złożyć sprawozdanie finansowe. Jestem bardzo ciekaw, jak wysokie środki wyłożono na organizację tej szeroko zakrojonej kampanii — mówił nam politolog tuż po referendum.
2 września, kiedy komitet opublikował sprawozdanie finansowe, okazało się, że Stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały, bezpartyjnego samorządowca (a wcześniej byłego posła Platformy Obywatelskiej i Ruchu Palikota) sfinansowało akcję referendalną w 95 proc., wydając na nią niemal 2 miliony złotych. Gibała poprzednie wybory z Miszalskim przegrał o włos — zabrakło mu 5 tysięcy głosów. Dla porównania: w wyborach na prezydenta Krakowa kandydaci mogą wydać maksymalnie 400 tysięcy złotych.
W mieście szybko zaczęły padać głosy, że Łukasz Gibała „kupił sobie Kraków”. Obecne wybory na prezydenta Krakowa są bowiem jego czwartą próbą objęcia tego urzędu. W końcu skuteczną. Gibała startował w każdych wyborach na prezydenta miasta od 2014 roku.
Jego prezydentura jest sporą zagadką. Samorządowiec nie zdradził na razie nazwisk wiceprezydentów; nie wiadomo więc, jakimi ludźmi otoczy się w Magistracie.
Przeczytaj także: