Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Pierwszą turę wygrał Flavio Bolsonaro, syn byłego prezydenta Jaira Bolsonaro. Drugim z kandydatów w dzisiejszych wyborach jest obecny prezydent Luiz Inacio Lula da Silva. Sondaże nie dają odpowiedzi, kto ma większe szanse na wygraną.
W Brazylii trwa druga tura wyborów prezydenckich. Mieszkańcy wybierają między Flavio Bolsonaro, prawicowym politykiem, synem Jaira Bolsonaro (byłego prezydenta skazanego za próbę zamachu stanu) i lewicowym prezydentem Luizem Inacio Lula da Silvą. Sondaże wskazują na niemal dokładny podział społeczeństwa, trudno więc wskazywać w tym wyścigu faworyta.
Reuters podkreśla, że zwycięstwo 45-letniego Bolsonaro przedłużyłoby falę zwycięstw prawicowych kandydatów z Ameryki Łacińskiej, przychylnych prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi. Waszyngton był oskarżany o ingerencję w wybory w Brazylii – ten argument wykorzystywał również Lula, wskazując też na zwiększone cła, jakie Trump nałożył na Brazylię po skazaniu Bolsonaro seniora. Nazwał je “zastraszaniem”. Choć powiązania Trumpa z klanem Bolsonaro nie są tajemnicą, Waszyngton zaprzecza zarzutom dotyczącym ingerencji w wybory.
Komentatorzy zaznaczają, że Flavio Bolsonaro nie tylko wygrał pierwszą turę, ale odniósł też sukces w odbywających się równocześnie wyborach parlamentarnych i stanowych. Jego Partia Liberalna zdobyła najwięcej mandatów w Izbie Deputowanych. Bolsonaro po ewentualnej wygranej „będzie miał do dyspozycji więcej narzędzi, by wprowadzać w życie autorytarny program swojego ojca” – oceniła brazylijska dziennikarka Miriam Leitao na łamach dziennika „O Globo”, cytowana przez PAP.
Jego zwycięstwo „może wstrząsnąć instytucjami, zwłaszcza jeśli będą jej towarzyszyć próby osłabienia sądów i mechanizmów publicznego nadzoru nad administracją” – ocenił w rozmowie z PAP Bhreno Vieira, politolog z Uniwersytetu Federalnego w Pernambuco.
Bolsonaro może liczyć na głosy elektoratu zmagającego się z wysokimi kosztami utrzymania i dużym zadłużeniem gospodarstw domowych, który uważa, że Luli nie udało się rozwiązać jego problemów – zauważa Reuters. Podczas prezydentury Luli nie udało się również zwalczyć przemocy gangów.
„Stoimy przed dwoma zupełnie różnymi projektami dla kraju” – powiedział 63-letni wyborca Nuno Rau, architekt i pisarz, cytowany przez “Guardiana”. „Jeden wskazuje na koniec praw socjalnych i koniec samej demokracji; po drugiej stronie jest ktoś, kto walczył o dystrybucję dochodów i bezpłatną edukację publiczną. Mogę mieć pewne zastrzeżenia do Luli, ale nie ma sposobu, abym zagłosował na Bolsonaro” – dodał.
Brytyjski dziennik cytuje również Aparecidę Moreirę, 62-letniego prawnika, który zagłosuje na Bolsonaro głównie ze względu na proponowaną przez niego politykę bezpieczeństwa „żelaznej pięści”, polegającą m.in. na budowie pięciu „megawięzień”.
„Zgadzam się z pomysłem Bolsonaro dotyczącym chemicznej kastracji gwałcicieli, ponieważ nie ma gorszej zbrodni niż gwałt” – powiedział “Guardianowi”.
“Chyba nawet Flavio Bolsonaro nie spodziewał się tak korzystnego wyniku I tury wyborów prezydenckich w Brazylii. Syn byłego prezydenta Jaira Bolsonaro zdobył 47,03 proc. ważnych głosów, podczas gdy urzędujący prezydent Luiz Inácio Lula da Silva 45,16 proc. Ale w ciągu ostatnich 40 lat kandydat, który zajął w I turze drugie miejsce, nie wygrał wyborów” – pisała w OKO.press Janina Petelczyc po pierwszej turze, która odbyła się 4 października.
Lula, dziś 80-letni, ubiega się o kolejną kadencję. Jak wskazywała Petelczyc, był już prezydentem w latach 2003-2010. Później krajem przewodziła predestynowana przez niego Dilma Rousseff z partii pracujących. Długi okres rządów tej partii zakończył się jej impeachmentem, nazywanych często „zamachem stanu w białych rękawiczkach”.
Z kolei Jair Bolsonaro, ojciec Flavio, był prezydentem w czasie COVID-19, z którego kpił. Brazylia była drugim po USA krajem z największą liczbą ofiar pandemii. Przegrał wybory z Lulą, po czym próbował doprowadzić do zamachu stanu. Przez to dziś odbywa w areszcie domowym karę 27 lat pozbawienia wolności, bez możliwości startowania i głosowania w wyborach.
“Ryzyko nie polega na tym, że syn powtórzy działania ojca, ale że go prześcignie” – napisała cytowana już brazylijska dziennikarka Miriam Leitao.
Petelczyc wskazywała, że zakaz startu dla Jaira nie oznacza koniec rządów rodziny Bolsonaro. Flávio walczy o prezydenturę, Michelle Bolsonaro, żona Jaira, została wybrana do Senatu, drugi syn, Carlos Bolsonaro zdobył mandat senatorski w Santa Catarina. Kolejny syn Jair Renan Bolsonaro został deputowanym federalnym, podobnie jak brat byłego prezydenta Renato Bolsonaro.
W tegorocznych wyborach prezydenckich do głosowania uprawnionych jest dokładnie 158 milionów 745 tysięcy 463 Brazylijczyków.
“Z polskiej perspektywy sama procedura może wyglądać trochę futurystycznie. Nie ma papierowej karty i nie stawia się krzyżyka. Wyborca podchodzi do urządzenia przypominającego terminal, wpisuje numer kandydata, a na ekranie pojawia się jego nazwisko i fotografia. Jeżeli wszystko się zgadza, naciska przycisk potwierdzenia” – pisał w OKO.press Marek Łoś, Polak mieszkający w Brazylii.
Przeczytaj także: