Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Wcześniej sąd w Czelabińsku zakazał dystrybucji nagrodzonego Oscarem filmu na terytorium Federacji Rosyjskiej. Dokument obnaża prawdę o tym, jak wygląda propaganda wojenna i indoktrynacja dzieci w rosyjskich szkołach.
27 marca Ministerstwo Sprawiedliwości Federacji Rosyjskiej wpisało do rejestru tzw. „zagranicznych agentów” laureata Oscara Pawła Talanikina – operatora filmowego z miasta Karabasz na Uralu, autora i głównego bohatera filmu dokumentalnego „Pan Nikt kontra Putin”.
Wczoraj (26 marca) sąd w Czelabińsku zakazał rozpowszechniania produkcji na terytorium Rosji. Wcześniej prokuratura stwierdziła, że film przedstawia Rosję w negatywnym świetle i propaguje „ekstremizm i terroryzm”, a rosyjskie władze uznały, że film szerzy „negatywne postawy” wobec nich oraz wojny w Ukrainie.
Przeczytaj także:
Do listy agentów zagranicznych dołączyli również biznesmen Witalij Ginzburg, dziennikarka Marina Skorykowa oraz projekt „Chrześcijanie przeciwko wojnie”.
W Rosji wszyscy obywatele, którzy inaczej myślą, niż głosi reżim są uznawani za agentów.
Film „Pan Nikt kontra Putin”, nakręcony przez amerykańskiego reżysera Davida Borensteina i rosyjskiego operatora Pawła Talankina, zdobył nagrodę w kategorii „Najlepszy film dokumentalny” podczas 98. ceremonii rozdania Oscarów, która odbyła się 15 marca.
Film pokazuje, w jaki sposób rosyjskie władze indoktrynują uczniów w czasie pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie. Podstawą filmu są materiały wideo nakręcone przez Talankina w szkole w Karabaszu – apele, zebrania, uroczyste wieczory i „patriotyczne” lekcje propagujące wojnę. Talankin te materiały nagrywała potajemnie w ciągu dwóch lat. W 2024 roku wyjechał z Rosji, zabierając ze sobą nakręcony materiał.
„Przez cztery lata patrzyliśmy w niebo, wypatrując spadających gwiazd, żeby wypowiedzieć bardzo ważne życzenie. Ale są kraje, gdzie zamiast spadających gwiazd z nieba spadają bomby i latają drony. W imię naszej przyszłości, w imię wszystkich naszych dzieci, zatrzymajcie teraz wszystkie te wojny” – mówił Talankin po odebraniu Oscara.
W OKO.press można przeczytać rozmowę Romana Pawłowskiego-Felberga z Pawłem Talankinem, który opowiada o warunkach powstania filmu oraz nastrojach społecznych w Rosji:
Przeczytaj także:
„Znajoma napisała mi niedawno, że w weekend majowy świętowali i kłócili się o mnie: »Wszyscy czekają, aż przyczołgasz się do nich na kolanach i zaczniesz prosić o wybaczenie«. Taka narracja panuje w Rosji wszędzie. Wszyscy czekają, aż ci, którzy nie zgadzają się z wojną, wrócą na kolanach” – mówił na naszych łamach Talankin.
Posłom i posłankom koalicji rządzącej nie udało się odrzucić prezydenckiego weta do nowelizacji Kodeksu postępowania karnego. Zabrakło 20 głosów.
Do odrzucenia prezydenckiego weta konieczna jest większość trzech piątych głosów (w tym wypadku 264 głosy). W głosowaniu udział wzięło 440 posłów. Za ponownym uchwaleniem ustawy głosowało 244 posłów, przeciwko było 180 (w tym 175 spośród 177 zebranych posłów klubu PiS), a 16 osób wstrzymało się od głosu.
13 marca prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizacji Kodeksu postępowania karnego z 27 lutego. Reforma miała dotyczyć m.in. zakazu korzystania przez sąd z nielegalnych dowodów (np. nielegalnych podsłuchów – taką możliwość korzystania z tzw. owoców zatrutego drzewa wprowadził PiS) oraz ograniczenia tymczasowych aresztów. W nowelizacji zawarto również zmianę definicji podejrzanego, zgodnie z którą osoba już od momentu zatrzymania w związku z podejrzeniem przestępstwa mogłaby uzyskać status podejrzanego, co dawałoby jej z automatu prawo do adwokata. Na etapie prac Sejmu, wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha mówił, że ta nowelizacja to „jedną z największych, jak nie największą, kompleksowa reforma postępowania karnego od momentu wprowadzenia Kodeksu postępowania karnego w 1997 r.”.
Wówczas rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz wyjaśniał, że prezydent zdecydował o wecie „z troski o bezpieczeństwo obywateli i skuteczność państwa w walce z najgroźniejszą przestępczością”. W uzasadnieniu weta wskazywano m.in. na brak jednoznaczności i spójności systemowej niektórych nowych rozwiązań.
Wcześniej Sejm dwukrotnie bezskutecznie próbował odrzucić weto Nawrockiego – w grudniu nie udało się zebrać większości głosów potrzebnej do odrzucenia weta do ustawy o kryptoaktywach, a następnie do tzw. ustawy łańcuchowej.
Weto prezydenta w sprawie tej noweli zostało źle odebrane przez kibiców, z którymi dotychczas Karol Nawrocki miał doskonałe relacje. Kibole liczyli, że nowelizacja poprawi ich sytuację w starciu z wymiarem sprawiedliwości. Podczas ostatnich meczów na polskich stadionach wystawiali banery krytykujące Karola Nawrockiego. Była to skoordynowana ogólnopolska akcja.
„K. Nawrocki – po cichu ustawę wetujesz, wieloletnie areszty bez dowodów akceptujesz” – hasło na transparencie, który wywiesili fani Motoru Lublin.
„Prezydencie – zapomniałeś, dzięki kogo głosom wygrałeś. Jak Judasz nasze ideały dla prezesa zaprzedałeś” – treść banneru na stadionie Cracovii.
Jak podaje PAP, szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki już zapowiedział, że prezydent zaraz złoży swój projekt nowelizacji Kpk. Wprowadzałaby ona ograniczeń przedłużania tymczasowego aresztowania, ale inaczej regulowałaby kwestie tymczasowego aresztu dla osób, które mogą być podejrzane o pedofilię.
Według Boguckiego w projekcie prezydenckim przewidziany jest zakaz stosowania „owoców z zatrutego drzewa”. Jednak byłyby wyjątki -kiedy chodzi o bezpieczeństwo państwa, czy bezpieczeństwo dzieci.
Sejm przegłosował ustawy, które mają ograniczyć wzrost cen paliw na stacjach. Nowe przepisy miałyby obniżyć VAT i akcyzę na paliwa oraz wprowadzić maksymalne ceny detaliczne. Trafią teraz do Senatu.
W piątek, 27 marca Sejm uchwalił nowelizację ustawy o zapasach ropy naftowej, produktów naftowych i gazu ziemnego oraz zasadach postępowania w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa paliwowego państwa i zakłóceń na rynku naftowym oraz zmianę ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej.
Za głosowało 428 posłów, przeciw było 12.
Dzień wcześniej Donald Tusk zapowiedział wprowadzenie regulacji mających na celu powstrzymanie wzrostu cen paliw w związku z wojną na Bliskim Wschodzie. Pozwolą one na obniżenie cen benzyny na stacjach o około 1,20 złotego na litrze.
Rozwiązania przewidują obniżenie stawki VAT na paliwa z 23 proc. na 8 proc. i akcyzy na paliwa do minimum wymaganego przepisami unijnymi, czyli na benzynę o 29 groszy, a na olej napędowy o 28 groszy.
Ustawa pozwala na ustalenie maksymalnej ceny paliwa (by uniemożliwić zawyżanie cen przez podmioty dokonujące sprzedaży), która ma być ogłaszana w formie obwieszczenia przez ministra energii i zacznie obowiązywać od dnia następującego po publikacji. W przypadku ogłoszenia przed dniami wolnymi od pracy stawka będzie obowiązywać do najbliższego dnia roboczego.
Za naruszenie przepisów przewidziane są wysokie kary – przekroczenie ustalonych cen może skutkować grzywną do 1 mln zł (nakładać ją będzie szef Krajowej Administracji Skarbowej).
Przeczytaj także:
W czwartek wieczorem odbyło się pierwsze czytanie projektów ustaw. Drugie czytanie – w piątek przed południem. Sejm przyjął projekty niemal jednomyślnie, choć wczoraj w stronę rządu padała krytyka ze strony opozycyjnych partii, że rząd zbyt długo – prawie miesiąc od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie – zwlekał z wprowadzeniem rozwiązań i w związku z tym stracili zwykli Polacy.
Teraz uchwalone ustawy trafią do Senatu, który ma zająć się nimi po godz. 14. Jeśli przyjmie je bez poprawek, to zostaną przekazane do podpisu prezydenta Karola Nawrockiego. Miałyby wejść w życie jeszcze przed Świętami Wielkanocnymi.
Aktualizacja. Senat przyjął bez poprawek ustawy umożliwiające obniżkę cen paliw.
Te rozwiązania są odpowiedzią polskiego rządu w związku z kryzysową sytuacją wywołaną poprzez atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran. Nowe przepisy powinny ograniczyć presję cenową, przyczynić się do poprawy sytuacji gospodarstw domowych, przedsiębiorstw prowadzących działalność w sektorze transportowym, logistycznym oraz rolnictwa.
Szczegółowo o skutkach wojny w Iranie dla rynku paliw pisał w OKO.press Marcel Wandas:
Przeczytaj także:
Ropa Brent, pochodząca z Morza Północnego i uważana za wyznacznik cenowych trendów, w czwartkowe popołudnie osiągała cenę 106 dolarów za baryłkę. Przed atakiem USA i Izraela na Iran było to około 70 dolarów.
Centralne sterowanie maksymalnymi cenami paliw to mechanizm znany między innymi ze Słowacji, Węgier i Chorwacji. VAT na paliwa na czas obecnego kryzysu obcięła już między innymi Hiszpania.
Według amerykańskiego prezydenta Stany Zjednoczone nieustannie zajmują się przekierowaniem broni z różnych części świata, ponieważ dysponują ogromnymi zapasami amunicji.
Jak podaje „Europejska Prawda”, Donald Trump podczas otwartego posiedzenia swojego gabinetu odpowiedział na pytanie dziennikarki na temat tego, że Pentagon rozważa przekierowanie broni dla Ukrainy na Bliski Wschód.
„Robimy to cały czas. Rozumiecie, dysponujemy ogromnymi zapasami amunicji. Mamy je w innych krajach, na przykład w Niemczech i w całej Europie. Mamy ich, wiecie, mnóstwo. I czasami pobieramy je z jednego miejsca i wykorzystujemy w innym” – stwierdził.
Trump po raz kolejny powtórzył, że poprzednia administracja przeznaczała „zbyt dużo” środków na pomoc dla Ukrainy. (Kwoty podawane przez Trumpa są zawyżone).
„Pomagaliśmy Ukrainie, to Biden to zapoczątkował i przeznaczył na ten cel 350 miliardów dolarów – to zbyt dużo, zdecydowanie za dużo. A teraz sprzedajemy to NATO. Sprzedajemy to NATO, a oni prawdopodobnie przekazują to w większości Ukrainie, myślę, że przekazują to Ukrainie, ale płacą nam za wszystko, co oddajemy, nie dajemy już nic za darmo” – powiedział Trump.
Dodał, że sytuacja w Ukrainie jest „bardzo złożona”, ale Stany Zjednoczone nadal pracują nad jej rozwiązaniem.
Wcześniej „The Washington Post” poinformował, że Pentagon rozważa możliwość przekierowania na Bliski Wschód uzbrojenia przeznaczonego dla Ukrainy, ponieważ wojna w Iranie powoduje wyczerpanie zapasów niektórych kluczowych rodzajów amunicji armii amerykańskiej. Wśród broni, która mogłaby trafić na Bliski Wschód zamiast do Ukrainy, znajdują się zaawansowane pociski przechwytujące, zamówione w ramach program PURL (Prioritised Ukraine Requirements List). PURL to mechanizm uruchomiony w sierpniu 2025 roku, który pozwala krajom NATO finansować zakupy broni i amunicji z amerykańskich zapasów, a potem przekazywać je Ukrainie. Rozmówcy gazety zaznaczyli jednak, że ostateczna decyzja nie została jeszcze podjęta.
Przeczytaj także:
Boris Pistorius, minister obrony Niemiec, które uczestniczą w programie PURL, nie potwierdził doniesień o ewentualnym przekierowaniu amerykańskiej broni z planowanej pomocy dla Ukrainy na Bliski Wschód.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył, że jak dotąd administracja Donalda Trumpa nie wstrzymała dostaw rakiet do systemów obrony przeciwrakietowej Patriot, mimo trwającej wojny na Bliskim Wschodzie. Natomiast zaznaczył, że dostawy rakiet nie są tak duże, jak tego potrzebuje Ukraina.
Jak pisaliśmy, po rozpoczęciu amerykańskiej inwazji na Iran ukraińscy urzędnicy wyrażali obawy, że dostawy amerykańskiej broni, głównie pocisków do systemu Patriot (PAC-3) – jedynych pocisków zdolnych do zestrzelenia rosyjskich rakiet balistycznych – zostaną wstrzymane z powodu wydarzeń na Bliskim Wschodzie.
Na początku marca komisarz UE ds. obrony i przestrzeni kosmicznej Andrius Kubilius poinformował, że w ciągu trzech dni na Bliskim Wschodzie zużyto około 800 amerykańskich pocisków przechwytujących, co przewyższa liczbę pocisków wykorzystanych przez Ukrainę w okresie zimowym.
W rosyjskich mediach społecznościowych poinformowano o kolejnym ataku dronów na główne porty nad Morzem Bałtyckim – Ust-Ługę i Primorsk. Według wstępnych informacji nie ma ofiar.
Według rosyjskich mediów społecznościowych po 1 w nocy 27 marca lokalni mieszkańcy zgłosili wybuchy w trzech rejonach – wyborskim, kirowskim i kolpińskim w obwodzie leningradzkim.
Kanały na Telegramie opublikowały nagrania z ataku. Kanał Exilenova+ poinformował o wybuchach w okolicy portów Primorsk i Ust-Luga, które są największymi w regionie i odpowiadają za znaczną część eksportu produktów naftowych Federacji Rosyjskiej. Supernova+ donosiła o wybuchu zbiornika z produktami naftowymi w porcie Ust-Ług (na zdjęciu).
Lotnisko Pułkowo w Sankt Petersburgu tymczasowo nie przyjmowało ani nie obsługiwało lotów. W nocy liczba opóźnionych i odwołanych lotów przekroczyła 60. Nad ranem Rosawiacja (rosyjskie lotnictwo) ogłosiła zniesienie ograniczeń dotyczących odlotów i przylotów na lotnisku.
Aleksander Drozdenko, gubernator obwodu leningradzkiego, poinformował, że w nocy z 27 na 28 marca rosyjska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła 36 dronów nad obwodem leningradzkim. Dodał, że nie ma informacji o osobach rannych.
Doszło też do ataku dronów na strefę przemysłową miasta Czerepowiec w obwodzie wołgogradzkim. Gubernator obwodu Georgij Filimonow informował o pracy obrony przeciwlotniczej. Według niego odnotowano osiem uderzeń, a kolejne 10 dronów zostało zestrzelonych przez obronę przeciwlotniczą. Według wstępnych informacji nie było ofiar.
Jak donoszą lokalne kanały na Telegramie, powołując się na relacje mieszkańców, drony zaatakowały zakład „Apatit” – jeden z największych zakładów chemicznych w Rosji, produkujący nawozy fosforowe, kwasu fosforowego i siarkowego, a także jest jednym z czołowych rosyjskich producentów nawozów NPK, amoniaku i saletry amonowej.
Rosja coraz bardziej odczuwa skutki wojny, którą rozpoczęła. Ukraina od ponad półtora roku usiłuje zmniejszyć rosyjski potencjał przemysłowo-militarny. Od kilku dni atakowane są porty oraz rafinerie w okolicach Petersburga.
W nocy 25 marca drony zaatakowały port Ust-Ługa w obwodzie leningradzkim, w wyniku którego na terenie portu wybuchł pożar. Kolejnej nocy, 26 marca – pod atakiem była rafineria „Kiryshinaftorgsintez”.
Porty Ust-Ługa i Primorsk to kluczowe porty Federacji Rosyjskiej nad Bałtykiem, przez który Rosja realizuje eksport ropy naftowej i produktów ropopochodnych, w szczególności z wykorzystaniem statków „floty cieni”. Zgodnie ze statystykami, około 50-60 proc. rosyjskiego eksportu ropy naftowej odbywa się właśnie przez Bałtyk. A dzięki dochodowi z eksportu surowców Rosja nadal może prowadzić wojnę przeciwko Ukrainie.
Przeczytaj także:
W nocy 27 marca rosyjscy żołnierze uderzyli w budynek mieszkalny w Charkowie. 8 osób zostało rannych. W wyniku rosyjskich ataków na obwody sumski, doniecki, chersoński, zaporoski w ciągu poprzedniej doby zginęły trzy osoby, a siedem odniosło obrażenia. Tylko w obwodzie zaporoskim Rosjanie przeprowadzili łącznie 971 ataków na 42 miejscowości – 17 nalotów, zaatakowali 717 razy za pomocą dronów, czterokrotnie ostrzeliwali z wyrzutni rakietowych oraz przeprowadzili 233 ataki artyleryjskie.
Przeczytaj także: