Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Umowa między Arabią Saudyjską a Ukrainą ma wzmocnić międzynarodową rolę Ukrainy jako „dodatkowego dostawcy bezpieczeństwa”.
Kijów poszukuje nowych partnerstw, a kraje Bliskiego Wschodu potrzebują ukraińskiej wiedzy w zakresie zwalczania dronów.
Podczas wizyty na Bliskim Wschodzie prezydent Wołodymyr Zełenski uzgodnił porozumienia obronne ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i Katarem. Wcześniej podobną umowę podpisał także z Arabią Saudyjską.
Kijów twierdzi, że dokument „kładzie podwaliny pod przyszłe kontrakty, współpracę technologiczną i inwestycje, jednocześnie wzmacniając międzynarodową rolę Ukrainy jako dawcy bezpieczeństwa”.
Według agencji Reutera porozumienia z Katarem i Arabią Saudyjską mają obowiązywać przez 10 lat.
Zełenski podkreślił w komunikacie na Telegramie, że Ukraina jest gotowa dzielić się swoim doświadczeniem i systemami z Arabią Saudyjską, aby zwiększyć ochronę życia ludności. Dodał, że Ukraińcy już piąty rok stawiają opór atakom z użyciem broni balistycznej i dronów produkowanych w Rosji na bazie irańskich Shahedów, które są obecnie używane przeciwko krajom Zatoki Perskiej. Zaznaczył, że współpraca może być korzystna dla obu stron.
Umowę podpisano 26 marca, przed spotkaniem Zełenskiego z następcą tronu Arabii Saudyjskiej Mohammedem bin Salmanem Al-Saudem w Dżuddzie. Stronę ukraińską podczas podpisania umowy reprezentowali sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Rustem Umerow, pierwszy zastępca szefa Administracji Prezydenta Serhij Kysłycia oraz szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy Andrij Hnatow.
Dla Kijowa to kolejny krok w budowaniu pozycji państwa, które nie tylko broni się przed rosyjską agresją, ale też eksportuje własne doświadczenie wojenne.
„Ukraina jest jedynym państwem na świecie, które naprawdę rozumie, w jakim tempie ewoluuje współczesne pole walki. Współpraca zbrojeniowa z Ukrainą daje dostęp do know how, które w inny sposób trudno zdobyć” – mówi w rozmowie z Pauliną Pacułą dla OKO.press Thomas Van Vynckt z think tanku Friends of Europe.
Przeczytaj także:
Jak informuje BBC, niektóre z doniesień medialnych sugerują, że Stany Zjednoczone rozważają przekierowanie broni przeznaczonej dla Ukrainy do Zatoki Perskiej z powodu wojny z Iranem.
Dziennik „Washington Post” powołuje się na źródła, które donoszą, że Pentagon rozważa przekierowanie broni przeznaczonej dla Ukrainy na Bliski Wschód, ponieważ wojna w Iranie wyczerpuje część najistotniejszej amunicji armii USA.
Od początku wojny USA i Izraela z Iranem Kijów oferował wsparcie w obronie przed irańskimi dronami, które są również wykorzystywane przez armię rosyjską na Ukrainie. W połowie marca Ukraina miała 201 ekspertów wojskowych na Bliskim Wschodzie, a kolejnych 34 było gotowych do rozmieszczenia w krajach Zatoki.
Przeczytaj także:
Jerzy Owsiak ogłosił w poniedziałek, że Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy udało się w tym roku zebrać ponad 263 mln 477 tys. zł.
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy znów udowodniła, jak wielka jest siła jednoczącej Polaków dobroczynności. Tegoroczny finał zakończył się wynikiem 263 477 929,83 zł. Oficjalne podsumowanie zbiórki ogłosił prezes fundacji Jerzy Owsiak podczas konferencji prasowej w siedzibie WOŚP.
Zebrane środki przeznaczone zostaną na wsparcie gastroenterologii dziecięcej.
WOŚP w tym roku grał pod hasłem „Zdrowe brzuszki naszych dzieci”, zbierając pieniądze na diagnostykę i leczenie chorób układu pokarmowego u najmłodszych pacjentów.
W akcję zaangażowało się na całym świecie w sumie 1681 sztabów (w tym 88 zagranicznych) i 120 tys. wolontariuszy. Kwesta zamknęła się wtedy kwotą 183 mln zł, ale — jak co roku — na ostateczny wynik trzeba było poczekać. Jest znacznie wyższy, chociaż nieco niższy niż rok wcześniej.
W ubiegłym roku ostateczna kwota zebrana podczas 33. finału przekroczyła 289 milionów złotych.
Za zebrane pieniądze WOŚP planuje kupić nowoczesny sprzęt dla dziecięcych oddziałów gastroenterologicznych. Na liście zakupów jest m.in. konsola chirurgiczna da Vinci Xi, która pozwala lekarzowi sterować robotem chirurgicznym, wykonującym skomplikowane procedury w mało inwazyjny sposób.
Przez ponad trzy dekady działalności Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zebrała rekordowe środki, które znacząco wpłynęły na rozwój polskiej medycyny.
Najwyższe kwoty odnotowano w ostatnich latach – blisko 290 mln zł podczas 33. Finału w 2025 roku, ponad 281 mln zł w 2024 roku oraz ponad 243 mln zł w 2023 roku. Dzięki tym środkom do szpitali w całym kraju trafiło ponad 71,5 tysiąca nowoczesnych urządzeń, a szacuje się, że dziś co piąty sprzęt medyczny w Polsce został sfinansowany przez WOŚP.
Przeczytaj także:
W najnowszym stanowisku Donald Trump znów mówi o zmianie reżimu w Iranie, która w rzeczywistości się nie dokonała. I grozi popełnieniem zbrodni wojennych
Rano czasu waszyngtońskiego Donald Trump podzielił się z nami swoim najnowszym stanowiskiem na temat przebiegu wojny i rozmów z Iranem:
„Stany Zjednoczone Ameryki prowadzą poważne rozmowy z NOWYM I BARDZIEJ ROZSĄDNYM REŻIMEM w celu zakończenia naszych operacji wojskowych w Iranie. Osiągnięliśmy znaczny postęp, ale jeśli z jakiegokolwiek powodu porozumienie nie zostanie wkrótce zawarte – choć prawdopodobnie tak się stanie – oraz jeśli Cieśnina Ormuz nie zostanie natychmiast „otwarta dla interesów”, zakończymy nasz uroczy „pobyt” w Iranie, wysadzając w powietrze i całkowicie niszcząc wszystkie ich elektrownie, szyby naftowe oraz wyspę Chark (a być może także wszystkie zakłady odsalania!), których celowo jeszcze nie „tknęliśmy”. Będzie to odwetem za wielu naszych żołnierzy i innych ludzi, których Iran zarżnął i zabił w ciągu 47-letnich „rządów terroru” starego reżimu”.
Przeanalizujmy krótko to stanowisko.
To nie pierwszy raz, gdy Trump mówi o nowm reżimie w Iranie. W pierwszym dniu wojny Trump mówił do Irańczyków: „kiedy skończymy, przejmijcie rządy. To zadanie należy do was. To może być jedyna szansa na kolejne pokolenia”. Kolejnego dnia mówił, że wypełnił swoją obietnicę pomocy protestującym w styczniu Irańczykom. Jasno pokazywał w ten sposób, że jednym z celów wojny jest zmiana władzy w Teheranie.
Miesiąc później system władzy Republiki Islamskiej jest daleki od upadku. Dlatego Trump próbuje przekonywać, że skoro zabito kluczowe postaci władzy i zastąpiono je innymi, doszło do zmiany reżimu. Rewolta, o której mówił Trump, nie zmaterializowała się, choć z wielu doniesień medialnych wiemy, że na nią liczył. Irańskie władze zdołały utrzymać kontrolę nad sytuacją wewnętrzną. To, co się stało, nie mieści się jednak w żadnej rozsądnej definicji „zmiany reżimu”, doszło jedynie do wymuszonych zmian wewnątrz tego samego reżimu politycznego.
Trump twierdzi jednak, że nie tylko doszło do zmiany reżimu, ale że z nowym reżimem bardzo dobrze się rozmawia. To kolejne zaskakujące twierdzenie bez poparcia w żadnych źródłach. Amerykański prezydent mówi rozmowach od ponad tygodnia. W tym czasie nie stało się nic, poza wymianą stanowisk przez pośredników.
Amerykanie wyrażają gotowość do spotkania w stolicy Pakistanu, Islamabadzie, ale na dziś nie ma sygnałów, że do takiego spotkania może w najbliższym czasie dojść. Irańczycy dalej kategorycznie zaprzeczają, by były prowadzone jakiekolwiek bezpośrednie rozmowy. Jedyne stanowiska do ewentualnych rozmów z obu stron, o jakich dotychczas słyszeliśmy, są nie do pogodzenia i wymagałyby daleko idących ustępstw i od USA, i od Iranu. Z żadnej ze stron nie widać skłonności do takiego kompromisu.
Trump próbuje przekazać, że rozmowy idą świetnie i z pewnością uda się je niedługo zakończyć. To oczywisty blef. Można go interpretować jako szykowanie gruntu pod zrzucenie na Iran winy za dalszą eskalację. Jeśli bowiem rozmowy się nie powiodą – pisze Trump – wówczas Amerykanie mają doprowadzić do kolejnej eskalacji. Identyczną podwójną ścieżkę Trumpa obserwowaliśmy już w lutym – z jednej strony prowadzono faktyczne rozmowy z Iranem, z drugiej koncentrowano amerykańskie wojska w regionie, by straszyć Iran.
Wiemy dziś doskonale, czym to poskutkowało.
Trump stosuje dziś tą samą metodę, licząc, że przyniesie inne skutki. A gdy połączymy to z nasza wiedzą na temat tego, jak faktycznie idą rozmowy, o których mówi Trump, staje się jasne, że mamy do czynienia z bardzo niebezpieczną sytuacją. Ryzyko dalszej poważnej eskalacji jest więc dziś wysokie.
Dodatkowo Trump właściwie wprost grozi popełnieniem zbrodni wojennych. Mówi bowiem o intencji ataku na stacje odsalania wody (podobnie należy traktować groźby dotyczące ataków na elektrownie). A to krytyczna infrastruktura cywilna, szczególnie ważna w niektórych regionach na południu Iranu. W 2022 roku Irańczycy mówili, że w skali całego kraju jedynie 3 proc. wody pitnej pochodziło ze stacji odsalania. Dla 90-milionowego kraju to jednak nawet ponad 2 mln osób. A w niektórych prowincjach na południu kraju to kluczowe źródło wody.
Warto uzupełnić, że eskalacja, o jakiej mówi Trump, z całą pewnością przyniesie ostrą odpowiedź Iranu. Może to np. wzmóc ataki na cele związane z produkcją energii w Zatoce Perskiej. A to dalej podniesie ceny paliw na świecie.
Przeczytaj także:
Jak podaje PAP, minister energii określił maksymalne ceny paliw; od wtorku benzyna 95 ma kosztować nie więcej niż 6,16 zł za litr, benzyna 98 – 6,76 zł, a olej napędowy – 7,60 zł.
„Ceny paliw na stacjach muszą być najniższe z możliwych” – czytamy we wpisie opublikowanym przez Polskie Stronnictwo Ludowe – partię, do której należy minister energii Miłosz Motyka.
Po przyjęciu ustawy paliwowej obniżona została akcyza oraz VAT na paliwa. „Państwo nie tylko obniża koszty, ale egzekwuje efekt. Niższa cena jest gwarantowana, a rynek działa według jasnych, transparentnych zasad” – tłumaczy Motyka.
Zgodnie z obwieszeniem ministra energii:
Ceny maksymalne mają obowiązywać od wtorku 31 marca. Sprzedaż powyżej ceny maksymalnej będzie zagrożona karą nawet do 1 mln zł, a kontrole prowadzić będzie Krajowa Administracja Skarbowa. Cena maksymalna jest ustalana według określonej formuły, obejmującej średnią cenę hurtową paliw na rynku krajowym, powiększoną o akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedażową w wysokości 0,30 zł za litr oraz podatek VAT.
Nad ranem poinformowano, że Orlen obniżył hurtowe ceny paliw, w tym benzyny bezołowiowej Eurosuper 95 o 290 zł za metr sześc., a oleju napędowego Ekodiesel o 280 zł za metr sześc. Ostatni raz zmiana cen hurtowych paliw miała tam miejsce w sobotę i była to podwyżka.
W poniedziałek weszło w życie rozporządzenie, które obniżyło akcyzę na benzynę i na oleje napędowe. Zgodnie z nim do 15 kwietnia obniżona akcyza w przypadku benzyn wynosi 1239 zł za 1000 litrów; w przypadku olejów napędowych – 880 zł za 1000 litrów; w przypadku biokomponentów stanowiących samoistne paliwa – 880 zł za 1000 litrów.
Ustawy obniżające ceny paliwa przeszły w mijającym tygodniu przyspieszoną ścieżkę legislacyjną. W czwartek premier Donald Tusk ogłosił, że rząd podjął decyzję o interwencji, a program nazwał CPN – „Ceny Paliwa Niżej”. Tego samego dnia podczas posiedzenia rządu ustalono szczegóły, a w piątek Sejm przyjął dwa projekty ustaw, które prezydent podpisał jeszcze tego samego dnia. W sobotę opublikowano je w Dzienniku Ustaw, a przepisy weszły w życie w niedzielę 29 marca.
Regulowanie cen to pomysł rządu na to, by obniżki stawek na paliwa nie były okazją dla sprzedawców na dodatkowy zarobek kosztem utraty przez państwo wpływów do budżetu.
„Żeby nie nabiło kieszeni tym, którzy zajmują się obrotem paliw, tylko żeby rzeczywiście przymusić tymi działaniami do realnych obniżek. Dlatego na okres stosowania obniżonych stawek podatkowych wprowadzimy maksymalną cenę detaliczną na paliwa” – mówił Donald Tusk.
Przeczytaj także:
Prezydent USA Donald Trump zagroził przejęciem irańskiej ropy. Jego zdaniem wojska amerykańskie mogłyby z łatwością zająć centrum eksportowe na wyspie Chark — kluczowe dla 90 proc. eksportu ropy z Iranu.
O swoich planach Trump powiedział w niedzielnym wywiadzie dla dziennika „Financial Times”. Stwierdził, że chciałby „przejąć ropę z Iranu” i może przejąć centrum eksportowe na wyspie Chark. Jego zdaniem obrona wyspy ze strony Iranu jest na tyle słaba, że nie byłoby to trudne zadanie dla armii USA.
„Może zajmiemy wyspę Chark, a może nie. Mamy wiele opcji” – powiedział Trump dziennikowi. „To oznaczałoby również, że musielibyśmy tam [na wyspie Chark] pozostać przez jakiś czas”. Dodał, że przejęcie wyspy byłoby łatwe dla Amerykanów.
Rozmawiając z dziennikarzami w niedzielę na pokładzie Air Force One, w drodze powrotnej z Florydy do Waszyngtonu, prezydent zarzekał się z kolei, że jeśli Iran będzie wymuszał opłaty od armatorów statków za tranzyt przez cieśninę, „zrobi cokolwiek musi zrobić”. „Możemy ją zamknąć w dwie minuty. Możemy to zamknąć tak szybko, że w głowach się wam zakręci” – oświadczył.
USA zwiększają amerykańską obecność wojskową w regionie. Pentagon wydał rozkaz rozmieszczenia 10 tys. żołnierzy wyszkolonych do zajmowania i utrzymywania terytorium. W piątek na miejscu było już około 3,5 tys. wojskowych, w tym blisko 2,2 tys. piechoty morskiej. Kolejne 2,2 tys. piechoty morskiej jest w drodze, a tysiące żołnierzy z 82. Dywizji Powietrznodesantowej również otrzymało rozkaz przerzutu.
Mimo gróźb dotyczących przejęcia irańskiej produkcji ropy, Donald Trump podkreśla, że pośrednie rozmowy między USA a Iranem, prowadzone przez pakistańskich emisariuszy, przebiegają pomyślnie. Wyznaczył Teheranowi termin do 6 kwietnia na zaakceptowanie porozumienia kończącego konflikt, grożąc w przeciwnym razie uderzeniem w irański sektor energetyczny.
Trup unikał odpowiedzi o możliwość szybkiego zawarcia porozumienia ws. zawieszenia broni, które pozwoliłoby ponownie otworzyć Cieśninę Ormuz. Podkreślał jednak skalę działań militarnych, wskazując na tysiące celów objętych atakami po obu stronach, i przekonywał, że porozumienie może zostać osiągnięte stosunkowo szybko.
Jego zdaniem Iran miał w ostatnich dniach dopuścić do przepłynięcia przez cieśninę tankowców pod banderą Pakistanu. Liczba jednostek miała wzrosnąć z 10 do 20, choć nie udało się jednoznacznie tych doniesień potwierdzić. Trump sugerował, że decyzję w tej sprawie zatwierdził przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf, a sam ruch ma świadczyć o postępach w negocjacjach.
Prezydent USA twierdził również, że sytuacja polityczna w Iranie uległa zasadniczej zmianie po śmierci najwyższego przywódcy Ali Khamenei i części elity władzy w pierwszej fazie konfliktu. Jak mówił, obecnie rozmowy prowadzone są z „zupełnie inną grupą ludzi”.
Dodał także, że los Mojtaby Chameneiego, syna najwyższego przywódcy i jednego z kluczowych polityków, pozostaje niejasny. Według Trumpa może on być martwy lub ciężko ranny, jednak brak na to potwierdzonych informacji.
Wojna Izraela oraz USA z Iranem pogłębia kryzys na Bliskim Wschodzie i winduje ceny ropy. W ciągu miesiąca surowiec zdrożał o ponad 50 proc. W poniedziałek rano w Azji notowania ropy Brent przekroczyły 116 dolarów za baryłkę, zbliżając się do najwyższego poziomu od początku konfliktu.
W ostatnich dniach konflikt wyraźnie się zaostrzył. W piątek w ataku na bazę lotniczą w Arabii Saudyjskiej rannych zostało 12 amerykańskich żołnierzy. Został uszkodzony samolot rozpoznawczy E-3 Sentry o wartości 270 mln dolarów. Rebelianci Huti w Jemenie wystrzelili także pocisk balistyczny w kierunku Izraela, sygnalizując ryzyko wejścia konfliktu w nową fazę. Analitycy ostrzegają, że mogłoby to dodatkowo pogłębić globalny kryzys energetyczny.
Andreas Krieg, wykładowca w Szkole Studiów nad Bezpieczeństwem w King’s College London, mówił France 24, że wyspa Chark to jedno z niewielu miejsc, w którym atak mógłby mieć natychmiastowe konsekwencje strategiczne i ekonomiczne.
Wyspa Chark została zagospodarowana jako główny irański terminal eksportu ropy w latach 60. XX wieku, jeszcze za rządów szacha – podaje France 24. Projekt realizowała amerykańsko-irańska spółka joint venture Khark Chemical Company. W kolejnych dekadach infrastruktura była rozbudowywana, także w czasie ponad czterdziestoletnich rządów ajatollaha Alego Chameneiego. Dziś niemal całą wyspę pokrywają terminale, rurociągi i ogromne zbiorniki magazynowe.
Iran skoncentrował eksport ropy właśnie w tym miejscu głównie ze względu na położenie.
Ze względu na płytkie wody Zatoki Perskiej bardzo duże tankowce nie mogą cumować przy wybrzeżu. Muszą załadować ropę w głębokim porcie, a jedyny naprawdę odpowiedni znajduje się właśnie na wyspie Chark.
Przeczytaj także: