0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

11:26 24-01-2026

Prawa autorskie: Fot. SERGEY BOBOK / AFPFot. SERGEY BOBOK / ...

Zmasowany atak Rosji na Ukrainę: 80 procent kraju bez prądu

Jak podaje dziennik „Kyiv Independent”, Ukraina zmaga się z potężnym kryzysem energetycznym po kolejnym nocnym, zmasowanym ataku powietrznym Rosji. Aż 80 procent terytorium Ukrainy zostało objęte awaryjnymi wyłączeniami prądu.

Co się wydarzyło?

W nocy z 23 na 24 stycznia Rosja użyła przeciwko ukraińskiej infrastrukturze energetycznej blisko 400 pocisków i dronów, doprowadzając do paraliżu sieci energetycznych w większości kraju.

Według danych ukraińskich Sił Powietrznych, Rosja wystrzeliła łącznie 396 sztuk różnego rodzaju środków napadu powietrznego, w tym 375 dronów oraz 21 rakiet.

Ukraińska obrona zidentyfikowała m.in. hipersoniczne pociski „Cyrkon” oraz balistyczne „Iskandery”. Skala zniszczeń jest ogromna – aż 80 procent terytorium Ukrainy zostało objęte awaryjnymi wyłączeniami prądu.

Głównym celem uderzenia był Kijów. Sytuacja humanitarna w mieście staje się krytyczna. Witalij Kliczko, mer stolicy, poinformował, że bez ogrzewania pozostaje niemal 6 tysięcy z 12 tysięcy budynków mieszkalnych. Przy czym służby energetyczne zaledwie dzień wcześniej zdołały przywrócić ciepło w 2 tysiącach domów po poprzednich atakach z 20 stycznia.

Szef Ukrenergo, Witalij Zaiczenko, określił sytuację grzewczą na lewym brzegu Dniepru jako „dramatyczną”.

W jednej z kijowskich dzielnic dron Shahed uderzył w fabrykę słodyczy „Roshen”, zabijając jedną osobę i raniąc trzy kolejne. Utrudnienia dotknęły także komunikację miejską – uszkodzenia wymusiły ograniczenie kursowania metra na linii przecinającej Dniepr.

Rosyjskie uderzenie nie ominęło innych regionów. W Charkowie, po serii eksplozji i pożarów, rannych zostało 19 osób, a do akcji ratunkowej skierowano ponad 130 strażaków.

Dziennikarze „Kyiv Independent” podkreślają, że jest to najzimniejsza zima od początku pełnoskalowej inwazji w 2022 roku, co w połączeniu z celowym niszczeniem infrastruktury energetycznej stwarza śmiertelne zagrożenie dla ludności cywilnej.

Jaki jest kontekst?

Warto odnotować, że ten brutalny atak nastąpił w trakcie dwudniowych rozmów pokojowych w Abu Zabi. W piątek 23 stycznia w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich rozpoczęło się spotkanie z udziałem delegacji ukraińskiej, rosyjskiej i amerykańskiej.

Do Abu Zabi Ukraina wysłała delegację na wysokim szczeblu . Są tam osoby zdolne podejmować decyzje:

  • sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego Rustem Umerow,
  • szef Administracji Prezydenta Kyryło Budanow,
  • pierwszy zastępca szefa Administracji Prezydenta Serhij Kysłycia,
  • przewodniczący frakcji „Sługa Narodu” Dawid Arachamia
  • oraz szef Sztabu Generalnego Andrij Hnatow.

Putin wysłał delegację na niższym szczeblu kierowaną przez admirała Igora Kostiukowa, szefa Głównego Zarządu Sztabu Generalnego. Delegacja dostała już szczegółowe instrukcje od Putina.

Rosja zgodziła się na rozmowy, co jest pewnym ustępstwem, bo Moskwa nie uznaje władz Ukrainy i 20 stycznia deklarowała, że umowy pokojowej nie da się podpisać bez zmiany władz w Ukrainie.

Wiadomo jednak, że równolegle Rosjanie będą prowadzić dwustronne rozmowy „w grupie gospodarczej” z Amerykanami (w składzie: Kiryłł Dmitrew z Rosji i Steve Witkoff z USA).

Czego można spodziewać się po tych rozmowach? Czytaj więcej w analizach Agnieszki Jędrzejczyk i Krystyny Garbicz:

Przeczytaj także:

10:54 24-01-2026

Prawa autorskie: 19.11.2025 Warszawa , ulica Wiejska , Sejm . Marszalek Sejmu Wlodzimierz Czarzasty w drodze na konferencje prasowa, podczas ktorej przedstawi sklad swojej kancelarii . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl19.11.2025 Warszawa ...

Pomoc dla Ukraińców w Polsce. Sejm wygasił specustawę

Sejm wygasił specustawę o pomocy Ukraińcom w Polsce, która obowiązywała od 2022 roku. Część rozwiązań zostaje przeniesiona do ustawy o udzielaniu cudzoziemcom ochrony. Zmiany dotkną około miliona uchodźców i uchodźczyń z Ukrainy.

Co się wydarzyło?

Trzy dni wystarczyły Sejmowi, by przyjąć ustawę wygaszającą specustawę o pomocy Ukraińcom, która obowiązywała od 2022 roku. Projekt wpłynął do Sejmu 20 stycznia 2026 i został przegłosowany zaledwie trzy dni później – w piątek 23 stycznia.

Za wygaszeniem specustawy i przeniesieniem części jej rozwiązań do ustawy o udzielaniu ochrony cudzoziemcom wraz z poprawkami za głosowało 232 posłów. Przeciwko było 23 posłów, a 175 wstrzymało się od głosu.

„Za” zmianami zagłosowało 150 ze 156 obecnych podczas głosowania posłów Koalicji Obywatelskiej, 30 z 32 obecnych podczas głosowania posłów PSL, 29 z 31 posłów Polski 2050, 20 z 21 posłów Lewicy oraz 3 niezrzeszonych.

„Przeciwko” było sześciu posłów PiS, 13 z Konfederacji, 3 z Konfederacji Korony Polskiej i 1 niezrzeszony.

Od głosu wstrzymało się 167 posłów PiS, 1 osoba z KO, 1 niezrzeszony, 3 z Demokracji i 3 z Razem.

Takie tempo pracy oznacza, że Sejm musiał w błyskawicznym tempie zapoznać się z raportem z konsultacji społecznych oraz licznymi uwagami, które do projektu złożyły organizacje pozarządowe, zajmujące się wspieraniem uchodźców i uchodźczyń z Ukrainy w Polsce. Ten raport został opublikowany dopiero 15 stycznia.

Jakie zmiany?

Przyjęta ustawa przenosi część regulacji ze specustawy do ustawy o udzielaniu cudzoziemcom ochrony, tworząc jeden system wsparcia dla cudzoziemców w Polsce, a część zapisów specustawy znosi lub ogranicza.

Nowe regulacje zakładają przedłużenie legalności pobytu osób uciekających przed wojną oraz obywateli Ukrainy, których dokumenty pobytowe były przedłużane w związku z wojną. Osoby te będą mogły do 4 marca 2027 r. złożyć wniosek o legalny pobyt.

Ustawa zachowuje też uregulowania dotyczące PESEL UKR, który wciąż będzie sposobem potwierdzania legalnego pobytu w Polsce. Choć legalność pobytu zostanie przedłużona do marca 2027 roku, dokument wprowadza rygorystyczny, 30-dniowy termin na uzyskanie numeru PESEL UKR pod groźbą utraty ochrony.

Przyjęta ustawa ogranicza też m.in. prawo do bezpłatnej opieki zdrowotnej, wsparcie dla dzieci w wieku szkolnym czy możliwość korzystania ze zbiorowego zakwaterowania.

Bezpłatna opieka zdrowotna będzie dostępna jedynie dla osób poniżej 18 roku życia (tzw. osób małoletnich), pracujących, a także ofiar tortur i gwałtu oraz grup szczególnie wrażliwych zamieszkujących w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania.

Osoby niepracujące będą podlegały opiece medycznej w takim zakresie, jak inni niepracujący cudzoziemcy przebywający w Polsce.

Ustawa ogranicza też prawo do zakwaterowania i wyżywienia w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania. To będzie dostępne tylko dla grup szczególnie wrażliwych, czyli w rozumieniu ustawy:

  • dla niepracujących i niepobierających w Polsce emerytur kobiet powyżej 60 roku życia i mężczyzn powyżej 65,
  • osób posiadających orzeczenie o niepełnosprawności,
  • kobiet w ciąży lub matek dziecka poniżej 12 miesiąca życia,
  • osób podlegających pieczy zastępczej,
  • osób po pobycie w szpitalu trwającym co najmniej 7 dni,

Od końca bieżącego roku szkolnego ustawa znosi też takie wsparcie dla dzieci uchodźców jak finansowanie dodatkowych zadań w szkołach, bezpłatny transport, pomoc materialna dla uczniów, dodatkowe lekcje języka polskiego czy możliwość nauki w oddziale przygotowawczym.

Ustawa trafi teraz do Senatu, a potem na biurko prezydenta. Jeśli zostanie podpisana ma wejść w życie 5 marca 2026 r.

Jaki jest kontekst?

Głównym celem zastąpienia dotychczasowej specustawy nowymi regulacjami, według argumentacji rządu, jest zakończenie „nadzwyczajnego systemu prawnego” i włączenie uchodźców wojennych z Ukrainy do wspólnego, ogólnego systemu ochrony czasowej przeznaczonego dla wszystkich cudzoziemców. Celem jest ograniczenie świadczeń, co rząd nazywa „racjonalizacją świadczeń społecznych”.

Jednak organizacje zajmujące się wsparciem uchodźców i uchodźczyń wskazują, że ustawa wprowadzania ograniczenia, które pozbawią osoby szczególnie potrzebujące, jak np. samotne matki czy wielodzietne rodziny, niezbędnego wsparcia.

Więcej o sprawie:

Przeczytaj także:

16:59 23-01-2026

Prawa autorskie: Fot. ROBERTO SCHMIDT / AFPFot. ROBERTO SCHMIDT...

Mieszkańcy Minnesoty strajkują przeciwko służbom imigracyjnym

Mieszkańcy Minnesoty sprzeciwiają się brutalnej polityce deportacyjnej Donalda Trumpa. Chcą wyrzucenia agentów ICE ze stanu i rozliczenia przypadków przemocy

Co się wydarzyło

W Minnesocie piątek 23 stycznia to dzień protestu przeciwko nasileniu działań agentów ICE (US Immigration and Customs Enforcement). Strajk odbywa się pod hasłem: „Nie ma pracy, nie ma szkoły, nie ma zakupów”.

Jak informuje brytyjski The Guardian, gospodarczy blackout obejmie zarówno konsumentów, jak i tysiące lokalnych biznesów oraz instytucji kultury, a nawet ośrodki opieki dla dzieci, czy imigrantów.

Dzień zakończy się wspólnym przemarszem i wiecem w Target Center, hali widowiskowej w centrum miasta.

Protestujący domagają się:

  • opuszczenia Minnesoty przez agentów ICE,
  • rozliczenie aktów przemocy i represji ze strony służb imigracyjnych,
  • zaprzestania finansowania agencji ze środków federalnych.

Jaki jest kontekst

Oddolne protesty są odpowiedzią na bezduszną politykę masowych deportacji i bezczynności polityków wobec przemocy agentów ICE. Bezpośrednim zapalnikiem do wyjścia na ulice była śmierć 37-letniej Renee Nicole Good. 7 stycznia 2026 mieszkankę Minneapolis, matkę trójki dzieci i obywatelkę USA zastrzelił agent ICE. W momencie oddania strzału kobieta znajdowała się w aucie. Żadne z dostępnych nagrań nie sugeruje, że użycie broni było konieczne ani że funkcjonariusz znalazł się w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia. Z opublikowanych nagrań wideo i relacji świadków oraz lokalnych urzędników – w tym burmistrza Minneapolis Jacoba Freya – wynika, że samochód Good nie nadjeżdżał w sposób, który stanowiłby realne zagrożenie dla agentów, a ona sama po prostu próbowała odjechać z miejsca konfrontacji.

Amerykańska prawica, w tym cała administracja Donalda Trumpa, bagatelizuje śmierć kobiety, twierdzając, że agent ICE bronił się przed wściekłą lewicową aktywistką, która próbowała go rozjechać. Prezydent USA tragiczną śmierć Good nazwał „prowokacją”.

Na terenie Minnesoty działa 3 tys. agentów ICE. Departament Bezpieczeństwa Krajowego twierdzi, że w ciągu ostatnich tygodni służby imigracyjne dokonały 3 tys. aresztowań. Jak podaje CNN, ostatnia deportacja dotyczyła pięciolatka, którego wraz z tatą agenci ICE zatrzymali w domu w okolicy Minneapolis. Rodzina starała się o azyl.

Straż graniczna, komentując tę konkretną deportację, przyznała, że funkcjonariusze są „ekspertami w postępowaniu z dziećmi, nie dlatego, że chcemy nimi być, ale dlatego, że musimy nimi być”.

Szef ONZ ds. praw człowieka wezwał administrację Donalda Trumpa do zaprzestania działań, które rozdzielają rodziny, a także zapewnienia, aby praktyki imigracyjne „szanowały godność ludzką i prawo do rzetelnego procesu sądowego”.

„Osoby są monitorowane i zatrzymywane, czasami w sposób brutalny, często wyłącznie na podstawie podejrzenia, że są nielegalnymi imigrantami” – stwierdził Wysoki Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka Volker Türk.

Przeczytaj także:

15:41 23-01-2026

Prawa autorskie: Fot. ATTA KENARE / AFPFot. ATTA KENARE / A...

Protesty w Iranie. Niezależna agencja mówi o 5 tys. zabitych

Wśród zabitych są głównie demonstranci, ale także osoby postronne i dzieci. Donald Trump informuje, że „na wszelki wypadek” w stronę Iranu płynie amerykańska flotylla

Co się wydarzyło

Liczba potwierdzonych śmiertelnych ofiar fali protestów w Iranie przekroczyła 5 tys. osób. Informację przekazała Amerykańska Agencja Informacyjna Aktywistów Praw Człowieka (Human Rights Activists News Agency – HRANA).

Przypomnijmy, że blokada internetu utrudnia szacowanie prawdziwej skali przemocy. Wcześniej w sieci pojawiały się niezweryfikowane informacje mówiące nawet o 20 tys. zabitych, ale historie te były oparte na pojedynczych, anonimowych źródłach.

Agencja HRANA choć działa w USA, to swoje dane zbiera od lokalnych aktywistów. Z uzyskanych przez nią informacji wynika, że spośród zabitych:

  • 4716 osób to demonstranci,
  • 203 – funkcjonariusze sił zbrojnych,
  • 43 – dzieci,
  • 40 – przypadkowi cywile.

Jak informowała HRANA, podane przez agencję dane należy traktować jako wartości minimalne, a nie szacunki pełnej skali przemocy i represji. „Dane te odzwierciedlają wyłącznie przypadki, które zostały niezależnie zweryfikowane na podstawie pierwotnych źródeł, co jest procesem wymagającym dodatkowego czasu, zwłaszcza biorąc pod uwagę liczbę spraw do zweryfikowania oraz blokadę internetu, która utrudnia przepływ informacji” – tłumaczył zespół prawny organizacji.

Dwa dni wcześniej, w środę 21 stycznia władze Iranu podały własne statystyki. Reżim nie zaprzecza, że na ulicach doszło do rozlewu krwi. Przywódca kraju Ali Chamenei przyznał, że niektórzy zginęli w nieludzki, brutalny sposób. Tyle że to nie wina służb i decyzji politycznych, ale Amerykanów, którzy podżegają do akcji wywrotowych i próbują obalić władze w Teheranie.

Według reżimu w trakcie demonstracji, trwających od 28 grudnia 2025, zginęło 3 117 osób, z czego prawie 700 osób to rzekomi „terroryści”.

Jaki jest kontekst

W czwartek 22 stycznia prezydent Donald Trump przekazał dziennikarzom, że w stronę Iranu zmierza amerykańska armada, „tak na wszelki wypadek”. „Mamy duże siły zmierzające w stronę Iranu. Wolałbym, żeby nic się nie stało, ale bardzo dokładnie ich obserwujemy” – mówił prezydent USA.

Trump już wcześniej groził Teheranowi interwencją, zawsze w przypadku dalszego rozlewu krwi.

Irański minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi na łamach Wall Street Journal ostrzegał, że „Iran nie zawaha się odpowiedzieć zbrojnie z całą mocą, jeśli ponownie zostanie zaatakowany”.

Władze w Teheranie utrzymują, że bunt, który rozpoczął się 28 grudnia od protestu sklepikarzy, zakończył się. Demonstracje zostały wywołane przede wszystkim fatalną sytuacją gospodarczą kraju i szybko słabnącą irańską walutą. Niezadowolenie społeczne szybko rozprzestrzeniło się po całym kraju, z czasem przyjmując charakter polityczny.

Za główną przyczynę stłumienia protestów przyjmuje się brutalność reżimu. Obok co najmniej 5 tys. ofiar śmiertelnych, ponad 26 tys. osób trafiło do aresztów.

Przeczytaj także:

14:32 23-01-2026

Prawa autorskie: Fot. MANDEL NGAN / AFPFot. MANDEL NGAN / A...

Trump o żołnierzach NATO: Nigdy ich nie potrzebowaliśmy, unikali walki

Donald Trump znów uderza w europejskich sojuszników z NATO. Twierdzi, że nigdy nie przyszli Amerykanom na pomoc, a gdy przyszli – w Afganistanie – to trzymali sięz tyłu. Europejscy liderzy nie zgadzają się na „umniejszanie” poświęcenia poległych żołnierzy

Co się wydarzyło

Prezydent USA Donald Trump w wywiadzie dla telewizji Fox News stwierdził, że Stany Zjednoczone nigdy nie potrzebowały wojsk NATO, a żołnierze Sojuszu Północnoatlantyckiego unikali walki.

„Nigdy naprawdę o nic ich nie prosiliśmy. Powiedzą, że wysłali wojska do Afganistanu i rzeczywiście tak zrobili, ale pozostawali nieco z tyłu, z dala od linii frontu” – ocenił Donald Trump.

Na te słowa stanowczo zareagowali przywódcy krajów, które w 2001 roku, po atakach terrorystycznych na World Trade Center i Pentagon, odpowiedziały na wezwanie Amerykanów do wspólnej inwazji na Afganistan.

Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer oskarżył Trumpa o „umniejszanie” poświęcenia poległych brytyjskich żołnierzy. Stwierdził, że prezydent USA popełnił błąd, a Wielka Brytania jest dumna ze swoich sił zbrojnych. Minister obrony John Healey powiedział, że polegli w wojnie powinni „być pamiętani jako bohaterowie, którzy oddali życie w służbie naszego narodu”.

W podobnym tonie zareagował wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. We wpisie na portalu X przypomniał, że za obronę bezpieczeństwa międzynarodowego polskie wojsko jest gotowe zapłacić najwyższą cenę.

„Ta ofiara nigdy nie zostanie zapomniana i nie może być umniejszana. Polska to wiarygodny i sprawdzony sojusznik i nic tego nie zmieni” – napisał minister obrony.

Premier Donald Tusk przypomniał, że niegdyś amerykańskie przywództwo we wspólnocie transatlantyckiej opierało się na wzajemnym zaufaniu, wspólnych wartościach i interesach, a nie na dominacji i przymusie. „Dlatego zostało zaakceptowane przez nas wszystkich. Nie straćmy tego, drodzy przyjaciele” – apelował szef polskiego rządu.

Za to szef MSZ Radosław Sikorski, nawiązując do spotkania Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem w Davos, napisał, że „zwierzchnik sił zbrojnych na pewno upomni się o honor naszych żołnierzy”.

Jaki jest kontekst

Donald Trump nie pierwszy raz z nonszalancją wypowiada się na temat europejskiego zaangażowania w NATO. Tym razem skłamał dwukrotnie. Po pierwsze twierdząc, że USA nie mogą liczyć na wsparcie sojuszników, choć w 2001 roku, gdu USA jako pierwszy kraj w historii NATO uruchomiły procedury zapisane w art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego, wiele państw ruszyło z Amerykanami do ataku na Bliski Wschód. Żołnierze NATO nie tylko brali udział w inwazji na Afganistan (a potem Irak), ale brali też udział w misji stabilizacyjnej.

W ciągu 20 lat inwazji w Afganstanie zginęło w sumie 3 486 żołnierzy NATO, z czego 2 461 stanowili żołnierze amerykańscy. Najwięcej ofiar wśród Europejczyków ponieśli brytyjczycy – zginęło aż 457 żołnierzy. Za to w przeliczeniu na liczbę mieszkańców największą ofiarę ponieśli Duńczycy – stracili 44 osoby. Bilans ofiar uzupełniają: 89 Francuzów, 54 Niemców, 53 Włochów i 44 Polaków. Najtragiczniejszym dniem w historii polskich misji zagranicznych był 21 grudnia 2011, gdy podczas wybuchu miny-pułapki w Ghazni życie straciło pięciu polskich żołnierzy.

W sumie w Afganistanie i Iraku, w misjach u boku Amerykanów, zginęło 65 polskich żołnierzy.

Przeczytaj także: