Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Decyzja o udostępnieniu przestrzeni muzeum na imprezę techno kończy trwające ponad dwie dekady rządy dotychczasowego dyrektora Muzeum w Wilanowie Pawła JKaskanisa
Pawła Jaskanisa z funkcji dyrektora Muzeum Pałacu Króla Jana III Sobieskiego w Warszawie odwołała dziś ministra kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska.
„Z upoważnienia ministry kultury wręczyłem Pawłowi Jaskanisowi odwołanie z funkcji dyrektora Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie. Powodem odwołania było złamanie przez dyrektora umowy w sprawie warunków organizacyjno-finansowych Muzeum oraz programu jego działania i naruszenie dobrego imienia instytucji. Pełniącym obowiązki dyrektora został Piotr Górajec, dotychczasowy zastępca dyrektora” – przekazał wiceminister kultury Maciej Wróbel.
9 maja w wilanowskim Muzeum, na trawniku przed pałacem, zorganizowano imprezę techno pod nazwą Circoloco dla 7 tys. osób. Impreza trwała do czwartej rano, a okoliczni mieszkańcy zgłaszali problem z nadmiernym hałasem. Organizator, firma Awake Events, nie wystąpiła o zezwolenie na odstępstwo od zasad chroniących siedliska i żyjące na tym terenie gatunki.
„Park Wilanowski to jest nie tylko park historyczny, ale także miejsce o szczególnych walorach przyrodniczych. Przeprowadzona w latach 2014-2016 inwentaryzacja ornitologiczna pokazała, że przebywa tam lub gniazduje około 90 gatunków ptaków. W tym także rzadkie i cenne ptaki, jak chociażby bączek, czyli najmniejsza polska czapla” – mówiła w rozmowie z OKO.press Monika Klimowicz-Kominowska z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków (OTOP), była pracowniczka Pałacu Wilanowskiego.
Hałas mógł wpłynąć na okolicznych mieszkańców, stan zabytków i przyrodę w rezerwacie. Z całą pewnością wpłynął też na stan trawnika przy pałacu. Impreza odbiła się szerokim echem w sieci, a komentarze na ten temat były przytłaczająco negatywne. Ministerstwo kultury odcięło się od decyzji muzeum o udostępnieniu przestrzeni na festiwal. Dziś, razem z dymisją dyrektora, poszło krok dalej.
Jaskanis pełnił funkcję dyrektora muzeum od 2002 roku.
Przeczytaj także:
Z dotychczasowych komunikatów wynika, że spotkania przebiegają w bardzo dobrej atmosferze. Xi Jinping twardo stawia kwestię Tajwanu
Donald Trump przebywa z wizytą w Chinach do piątku 15 maja. Dziś, w czwartek 14 maja, został przyjęty w Pekinie, gdzie około 3 godzin trwało spotkanie z Xi Jinpingiem. Przywódcy wzięli później udział w wystawnym przyjęciu.
Podczas powitalnego bankietu Xi Jinping podkreślał, że stosunki amerykańsko-chińskie są najważniejszą relacją dwustronną na świecie. Donald Trump nazwał przywódcę Chin przyjacielem, podkreślał, że zna go od lat i przekonywał, że żaden inny amerykański prezydent nie miał tak trwałej relacji z najważniejszą osobą w Chinach.
Trump zaprosił Xi Jinpinga do Waszyngtonu na 24 września. Padło wiele słów o wzajemnym szacunku, potrzebnie współpracy i konstruktywnego dialogu.
Przed spotkaniem sporo mówiło się, że kluczowymi tematami może być sytuacja w Cieśninie Ormuz i Tajwan.
W pierwszym przypadku dostaliśmy na razie deklarację, że obaj przywódcy uważają, że cieśnina powinna zostać otwarta. W drugim Amerykanie otrzymali ostrzeżenie.
W oficjalnym chińskim komunikacie po spotkaniu czytamy, że Xi Jinping uważa Tajwan za najważniejszą kwestię w stosunkach z USA. Jeśli Amerykanie podejdą do niej „w odpowiedni sposób”, stosunki amerykańsko-chińskie będą udane. „W przeciwnym wypadku oba kraje czekają starcia lub nawet konflikty, stawiając całą relację pod znakiem zapytania”. Dlatego — jak czytamy w komunikacie — Amerykanie powinni podejść do sprawy bardzo ostrożnie.
W amerykańskich komunikatach nie znajdziemy nic o Tajwanie. W rozmowie z mediami sekretarz skarbu Scott Bessent powiedział natomiast, że Donald Trump rozumie, jak delikatna dla Chin jest ta kwestia.
To pierwsza wizyta Trumpa w Chinach podczas tej kadencji oraz drugie spotkanie przywódców odkąd w zeszłym roku Donald Trump rozpętał wojnę celną z dużą częścią świata. Przez moment w zeszłym roku cła nałożone przez USA na Chiny przekraczały 100 proc.
Podczas wizyty Trumpa w Chinach tych napięć na razie nie widać.
Kwestia Tajwanu wydaje się główną osią ewentualnego sporu, ale Amerykanie zachowują w tej kwestii milczenie. A to może oznaczać oddanie pola Chinom. Chiny uważają Tajwan, gdzie po wojnie domowej w 1949 roku zbiegł nacjonalistyczny rząd Czang Kaj-Szeka, za integralną część swojego państwa. Xi Jinping wielokrotnie podkreślał, że zjednoczenie Tajwanu z kontynentalnymi Chinami to dla niego podstawowy priorytet polityczny.
Tajwan prowadzi jednak niezależną politykę. Zjednoczenie, o którym mówi Xi Jinping, będzie wymagało użycia siły militarnej ze strony Chińskiej Republiki Ludowej.
Tajwan odgrywa ważną rolę w światowej gospodarce m.in. jako kluczowy producent najnowocześniejszych układów scalonych. Amerykanie nie uznają niepodległości Tajwanu, dziś takie stanowisko zajmuje zaledwie kilka małych krajów na świecie. Jednocześnie przez dekady Amerykanie stali na stanowisku, że Chiny nie powinny zajmować wyspy i przyłączać jej do swojego państwa. Xi Jinping dąży do tego, by Amerykanie zrezygnowali z tego stanowiska, a dzisiejsze jego słowa to potwierdzają.
Przeczytaj także:
„Odebraliśmy odpis naszego aktu małżeństwa” – mówi OKO.press Jakub Cupriak-Trojan, którego małżeństwo z Mateuszem jest pierwszym zarejestrowanym w polskim systemie. „To wytrwałości i ciężkiej pracy naszych prawników, a nie działaniom polityków, zawdzięczamy uznanie małżeństw osób tej samej płci przez Polskę” – wskazuje Mateusz.
„Dziś dokonaliśmy pierwszej transkrypcji małżeństwa pary jednopłciowej” – ogłosił 14 maja prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Chodzi o Jakuba i Mateusza Trojanów, którzy najpierw przed Trybunałem w Luksemburgu, a potem przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w Polsce wywalczyli wyroki, nakazujące transkrypcję do polskiego systemu aktów stanu cywilnego ich ślubu zawartego w Niemczech.
Przeczytaj także:
Warszawski Urząd Stanu Cywilnego oficjalnie wpisał małżeństwo Trojanów do systemu w czwartek rano. Para odebrała dokument po godzinie 14.
„Odebraliśmy dziś odpis naszego polskiego aktu małżeństwa. Cieszymy się i mamy nadzieję, że kolejne transkrypcje, na które czeka wiele par, będą dokonywane bez zbędnej zwłoki” – komentuje Jakub Cupriak-Trojan. „Dziękujemy naszym pełnomocniczkom i pełnomocniczkom. To Anna Mazurczak, Milena Adamczewska-Stachura, Paweł Knut i Artur Kula są autorkami i autorami tego sukcesu” – wskazuje.
I dodaje:
„To ich wytrwałości i ciężkiej pracy, a nie działaniom polityków, zawdzięczamy uznanie małżeństw osób tej samej płci przez Polskę”.
Jakub Cupriak-Trojan wyrazy wdzięczności kieruje do tych, którzy 23 lata temu głosowali w referendum za wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej. „Cieszymy się, że polskie sądy coraz częściej i śmielej sięgają bezpośrednio do prawa międzynarodowego i praw Unii Europejskiej, szczególnie w zakresie ochrony praw człowieka” – podnosi Trojan.
Jakub Cuprian-Trojan i Mateusz Trojan pobrali się w 2018 roku w Berlinie. W stołecznym Urzędzie Stanu Cywilnego złożyli wniosek o transkrypcję ich aktu małżeństwa — tak, jak dzieje się to w przypadku par heteroseksualnych. Urząd odmówił im jednak transkrypcji, wskazując, że prawo polskie nie przewiduje małżeństw osób tej samej płci i że transkrypcja naruszyłaby podstawowe zasady porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej.
Mężczyźni odwołali się do wojewody mazowieckiego, a potem do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. 1 lipca 2020 roku WSA oddaliło skargę. Małżonkowie wnieśli skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego, wskazując na ograniczenie ich swobody przemieszczania się w UE i odmiennej oceny ich stanu cywilnego w krajach Unii Europejskiej. W Niemczech byli małżeństwem, w Polsce oficjalnie — nie.
NSA skierowało pytanie w tej sprawie do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu, który 25 listopada 2025 roku wskazał, że Polska musi ustanowić takie procedury, by zaczęła uznawać małżeństwa jednopłciowe, np. w formie transkrypcji.
Naczelny Sąd Administracyjny 20 marca 2026 roku nakazał więc warszawskiemu Urzędowi Stanu Cywilnego dokonać transkrypcji aktu małżeństwa. Sędzia podniósł, że Urząd ma to zrobić, nie bacząc na ograniczenia techniczne w systemie aktów stanu cywilnego w Polsce.
14 maja 2026 roku warszawski USC oficjalnie wpisał małżeństwo Trojanów do systemu i wręczył małżonkom odpisy. Dane jednego z nich wpisano w rubryce „mężczyzna”, a drugiego w rubryce „kobieta”. To, jak pisaliśmy w OKO.press, rozwiązanie tymczasowe.
13 maja ministerstwo cyfryzacji podpisało projekt rozporządzenia w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego. Zgodnie z nim nazwy rubryk zmienią się na „mężczyzna/kobieta”, a urzędnik ręcznie wykreśli niepasującą płeć. Projekt rozporządzenia przechodzi ekspresową, zaledwie czterodniową konsultację między resortami. Aby wszedł w życie, musi być podpisany przez szefa MSWiA, Marcina Kierwińskiego, który już ogłosił, że projekt podpisze.
Przepisy zaczną obowiązywać jesienią, bowiem ministerstwo dało trzy miesiące na techniczne dostosowanie systemów do projektu rozporządzenia.
Jednopłciowych małżeństw w systemie już wcześniej pojawi się więcej. Rafał Trzaskowski ogłosił, że Warszawa będzie dokonywać transkrypcji, nie czekając na zmianę systemu, a zgodnie z szablonem przygotowanym dla Trojanów.
Na podobny krok najpewniej zdecydują się urzędy w innych miastach w Polsce. Po wyroku NSA ws. nakazu transkrypcji aktu małżeństwa Trojanów, sześć innych par otrzymało sądowe wyroku nakazujące transkrypcję ich aktów małżeństwa zawartego za granicą. Tamtejsze urzędy mają na to 30 dni. I przykaz, by nie czekać na zmianę systemową.
Przeczytaj także:
Spotkanie najpewniej się odbyło, ale ogłoszenie nie było konsultowane z Emiratami. Dla ZEA to wizerunkowy kłopot
W środę wieczorem biuro izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu opublikowało zaskakujące oświadczenie. Jest na tyle krótkie, że możemy przytoczyć je w całości:
„W trakcie Operacji Ryczący Lew premier Netanjahu potajemnie odwiedził Zjednoczone Emiraty Arabskie, gdzie spotkał się z prezydentem Zjednoczonych Emiratów Arabskich szejkiem Mohamedem bin Zajedem. Ta wizyta doprowadziła do historycznego przełomu w relacjach między Izraelem a ZEA”.
Oświadczenie ewidentnie nie było konsultowane z Emiratczykami. Ministerstwo spraw zagranicznych ZEA bardzo szybko zaprzeczyło, by taka wizyta miała miejsce. W oświadczeniu dodało również, że wzajemne stosunki między ZEA a Izraelem nie są oparte na sekretnych i nieoficjalnych ustaleniach.
Komentatorzy wskazują na to, że strona emiracka jest wściekła z powodu Izraelskiego komunikatu. Wykorzystują je już Irańczycy. Irański minister spraw zagranicznych ogłosił już, że oświadczenie Netanjahu potwierdza to, co irańskie służby wiedzą od dawna. I dodał, że Iran zamierza wyciągnąć konsekwencję za tego rodzaju współpracę z Izraelem.
Izrael utrzymuje dziś oficjalne stosunki dyplomatyczne jedynie z pięcioma spośród 22 krajów Ligi Arabskiej. ZEA są jednym z nich. Stosunki zostały nawiązane w zainicjowanych przez Donalda Trumpa Porozumieniach Abrahamowych z 2020 roku. Porozumienie poszerzyło listę tych krajów z dwóch (sąsiedzi Izraela Egipt i Jordania) do pięciu (poza ZEA także Bahrajn i Sudan).
Wojna z Iranem przybliżyła Izrael i Emiraty do siebie. ZEA były najsilniej atakowanym przez Iran krajem Zatoki Perskiej. A Izrael wsparł ZEA swoimi systemami obrony przeciwlotniczej. Po 2020 roku ważni politycy izraelscy odwiedzali Emiraty, ale nigdy nie był to premier Izraela. Dla Netanjahu ogłoszenie wizyty na Półwyspie Arabskim może być sygnałem, że zacieśnia on stosunki między Izraelem a krajami arabskimi.
Ogłoszenie tego wbrew partnerom z ZEA może jednak tym stosunkom zaszkodzić. Emiratczycy muszą dbać też o delikatne stosunki z arabskimi sąsiadami. Wszystko wskazuje na to, że pomimo zaprzeczenia ze strony Emiratów, wizyta faktycznie się odbyła. Ówczesny członek sztabu Netanjahu, Ziw Agmon, napisał w mediach społecznościowych, że wizyta się odbyła, a Netanjahu został przyjęty z honorem godnym królów (Agmon nie pełni już swojej funkcji, został z niej usunięty po tym, jak nazwał Żydów pochodzenia marokańskiego „pawianami”)
Izraelskie oświadczenie utrudni więc rozmowy z sąsiadami, którzy wciąż nie chcą nawiązać stosunków dyplomatycznych z Izraelem. Daje też Iranowi dodatkowy pretekst w wypadku kolejnych ataków na ZEA.
Przeczytaj także:
Najbliższe wybory są zaplanowane na październik tego roku. W zeszłym tygodniu pracę stracił minister obrony z partii Postępowi, a partia wycofała poparcie dla rządu
Premierka Łotwy Evika Siliņa ogłosiła dziś, że podaje się do dymisji. Siliņa objęła urząd we wrześniu 2023 roku, gdy upadł rząd premiera Krišjānisa Kariņša, również z partii Nowa Jedność. Siliņa utworzyła nową koalicję razem ze Związkiem Zielonych i Rolników oraz z Postępowymi. Razem, koalicja dysponowała minimalną większością 51 osób w 100-osobowym parlamencie.
Rezygnacja Siliņy oznacza upadek koalicji. Ten de facto wydarzył się już wczoraj, gdy Postępowi przekazali, że nie będą już popierać rządu.
„W tej chwili polityczna zazdrość i wąskie partykularne interesy wzięły górę nad odpowiedzialnością. Widząc silnego kandydata na stanowisko ministra obrony, polityczne zrzędy wybrały kryzys – kryzys rządowy. Dlatego ogłaszam swoją rezygnację. Nie jest to łatwa decyzja, ale w tej sytuacji jest to decyzja właściwa” – przekazała premierka w oświadczeniu.
Kolejne wybory zaplanowane były na październik 2026 roku. Nie jest na razie jasne, czy oznacza to nieco przyspieszone wybory, czy rząd mniejszościowy do października. Konsultacje polityczne w tej sprawie rozpoczną się jutro.
Jeszcze wczoraj partia twierdziła, że premierka nie zamierza rezygnować. Kryzys spowodowany incydentem dronowym z zeszłego tygodnia okazał się jednak zbyt duży. W czwartek 7 maja na terytorium Łotwy z terytorium Rosji wleciało kilka dronów. Łotewska obrona przeciwlotnicza nie zdołała ich zestrzelić, a ostrzeżenia dla ludności zostałt wystosowane zbyt późno.
W związku z tym pracę stracił minister obrony Andris Sprūds z Postępowych. Partia nie zaakceptowała potencjalnego zastępcy, a to ostatecznie doprowadziło do rezygnacji premierki.
Przeczytaj także: