0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: This photograph shows AI-powered cyberscurity networking solutions during the 18th edition of the "InCyber" Forum, an international cyber security event, at the Grand Palais in Lille, northern France on April 1, 2026. The forum, which brings together the entire cybersecurity and “trusted digital” ecosystem, runs until April 2, 2026. (Photo by Sameer Al-DOUMY / AFP)This photograph show...

Seria cyberataków w Norwegii. Apteki, hulajnogi i administracja państwowa

Serwery państwowego totalizatora, system do wypożyczania hulajnóg elektrycznych, sieć aptek i portale administracji państwowej padły ostatnio ofiarami ataków hakerskich w Norwegii

Co się wydarzyło

W piątek 7 sierpnia wieczorem serwery państwowego totalizatora Norsk Tipping zostały zaatakowne. Użytkownicy nie mogli się zalogować do usług operatora i dokonywać zakładów.

Dyrektor Norsk Tipping ds. komunikacji Paal Enger poinformował: „Systemy zostały przeciążone ruchem z serwerów z wielu miejsc na świecie”.

Jaki jest kontekst

W ostatnich dniach Norwegia doświadczyła kilku cyberataków o znacznej skali.

W minionym tygodniu hakerzy zaatakowali serwery norweskiego operatora hulajnóg Ryde. Z bazy danych wykradziono dane 1,6 miliona osób, w tym numery telefonów, adresy e-mail, daty urodzenia, fragmenty numerów kart oraz lista płatności użytkowników.

Tego samego dnia w wyniku ogólnokrajowej awarii systemu aptek pacjenci w całym kraju nie mogli zrealizować recept.

W poniedziałek 3 sierpnia cyberatak dotknął centralne systemy informatyczne Norwegii. Hakerzy zablokowali „między innymi portal ochrony zdrowia służący do rejestracji wizyt lekarskich i kontaktu z lekarzami, system administracji podatkowej, a także portal do komunikacji z administracją publiczną”.

Sprawą ma się zająć norweski wywiad.

W ostatnich dwóch latach gwałtownie wzrosła liczba cyberataków w Europie. Niektóre analizy mówią o wzroście nawet o 70 proc. (rok 2025 w porównaniu do 2023). Celem hakerów coraz częściej są instytucje administracji publicznej, zwłaszcza te związane z ochroną zdrowia, w tym szpitale. Norwegia, a także Polska należą do krajów najbardziej narażonych na tego typu ataki.

Przeczytaj także:

10:41 09-08-2026

Prawa autorskie: US President Donald Trump (C) presents SpaceX, Twitter and electric car maker Tesla CEO Elon Musk (R) to China’s Vice President Han Zheng at Beijing Capital Airport in Beijing on May 13, 2026. (Photo by Brendan SMIALOWSKI / AFP)US President Donald ...

Musk odmawia Ukrainie użycia Starlinka do ataków w głębi Rosji

Elon Musk konsekwentnie sprzeciwia się wykorzystaniu sieci satelitarnej Starlink do kierowania ukraińskimi uderzeniami na cele położone na terytorium Rosji.

Co się wydarzyło

Amerykański miliarder i właściciel SpaceX Elon Musk odmawia Ukrainie zezwolenia na wykorzystanie satelitarnego internetu Starlink do ataku na terytorium Rosji. Musk uważa, że nadszedł czas, aby Ukraina zawarła porozumienie pokojowe z Rosją.

Jak donosi dziennik „The Atlantic”, strona ukraińska od dłuższego czasu prowadzi intensywne działania dyplomatyczne i nieoficjalne rozmowy, mające na celu zmianę stanowiska właściciela firmy SpaceX. W próby przekonania biznesmena zaangażowany był m.in. były minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow. Ponadto podczas niedawnego spotkania w Waszyngtonie prezydent Wołodymyr Zełenski zwrócił się do prezydenta USA Donalda Trumpa z prośbą o wywarcie nacisku na Muska, jednak amerykański przywódca nie złożył w tej sprawie jednoznacznych deklaracji.

6 sierpnia Fedorow oświadczył, że kontynuuje negocjacje z Elonem Muskiem dotyczące możliwości wykorzystania sieci Starlink do niszczenia celów, w szczególności wyrzutni balistycznych, na terytorium Federacji Rosyjskiej.

Jaki jest kontekst

„The Atlantic” szczegółowo opisuje zabiegi ukraińskiej administracji, które miałyby pomóc Ukrainie utrzymać inicjatywę na froncie.

„W środku zimy [2025/2026] Rosja opracowała nowy, skuteczny sposób ataku. Rosyjskie wojska naprowadzały swoje drony na Ukrainie za pomocą Starlinka. „To mogła być prawdziwa katastrofa” – powiedział nam Fiodorow. Technologia ta pozwoliła Rosjanom ominąć ukraińską obronę powietrzną i zbombardować dowolny cel, w tym okręg rządowy w Kijowie. Aby ich powstrzymać, Fiodorow zwrócił się do Muska z pilnym apelem o pomoc.

Miliarder oddzwonił do niego pod koniec stycznia, kiedy Fiodorow akurat był na urodzinach córki, a minister wyszedł, żeby porozmawiać z Muskiem, którego twarz pojawiła się na ekranie jego telefonu. Ta rozmowa doprowadziła do powstania planu odcięcia Rosjanom dostępu do terminali Starlink. Siły ukraińskie kontynuowały loty dronów z systemem Starlink na terytorium Ukrainy, w tym na Krymie i innych regionach okupowanych przez Rosję.

Nierównowaga technologiczna pozwoliła Ukrainie przejąć inicjatywę na froncie, gdzie do połowy lutego jej wojska odzyskały kilkaset kilometrów kwadratowych okupowanego terytorium”.

Według rozmówców „The Atlantic” w administracji Trumpa prezydent USA miał chwilowo być bardziej skłonny do pomocy Ukrinie „bo lubi wspierać zwycięzców”, a Ukrainie udawało się

Teraz jednak amerykańsko-ukraińskie stosunki znów są w impasie. A Rosja planuje w 2027 roku uruchomić własną wersję systemu Starlink.

W lipcu 2025 Reuters donosił, że Musk wyłączył system Starlink w trakcie ofensywy ukraińskiej w Cherosniu, której celem było odzyskanie kontroli nad regionem. Musk wielokrotnie nazywał artykuł Reutersa fałszem. wcześniej otwarcie protestował przeciwko wykorzystaniu Starlinka do ataków na Rosję: „Niewłaściwie wykorzystali cywilny system Starlink do celów wojskowych. Bezpośrednie naruszenie warunków świadczenia usług” – pisał na swojej platformie X w maju 2026.

Przeczytaj także:

08:57 09-08-2026

Prawa autorskie: 06.09.2025 Ukraina , Puzniki . Uroczystosci pogrzebowe ekshumowanych szczatek ok 42 osob , ofiar ukrainskiego ludobojstwa w Puznikach w 1945 roku . Fot. Patryk Ogorzalek / Agencja Wyborcza.pl06.09.2025 Ukraina ,...

Wołyń. Jest zgoda ukraińskich władz. Będą kolejne ekshumacje

Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej (UINP) poinformował w sobotę, że wydane zostały zgody na ekshumacje szczątków polskich ofiar w Hucie Pieniackiej w obwodzie lwowskim oraz na poszukiwania i ekshumacje w Ugłach na Wołyniu.

Co się wydarzyło

W piątek 7 sierpnia 2026 ukraińska Państwowa Międzyresortowa Komisji ds. Upamiętnienia Uczestników Operacji Antyterrorystycznej, Ofiar Wojny i Represji Politycznych podjęła decyzje, które umożliwiają rozpoczęcie badań ekshumacyjnych na terenie dawnej wsi Huta Pieniacka i na terenie wsi Ugły.

Decytzja jest wynikiem „ustaleń osiągniętych przez Ukraińsko-Polską Grupę Roboczą ds. Pamięci Narodowej.

W odrębnej decyzji komisja zgodziła się na pobranie próbek materiału genetycznego (DNA) ze szczątków pochowanych w latach 1992–2015 na cmentarzu dawnej wsi Ostrówki” – oświadczył UINP.

„Jednocześnie polski Instytut Pamięci Narodowej podał, że w wyniku prac ekshumacyjnych na terenie dawnych wsi Ostrówki i Wola Ostrowiecka na Wołyniu, które prowadzono od 13 lipca do 7 sierpnia, odnaleziono szczątki 55 osób, w tym 26 dzieci, oraz ponad 300 przedmiotów osobistych. 30 sierpnia szczątki zostaną pochowane w kwaterze ofiar UPA na cmentarzu w Ostrówkach”.

Masowych grobów nie odnaleziono natymiast w Ugłach, gdzie ekshumacje prowadzone były w marcu.

źródło: PAP

Jaki jest kontekst

Spór o eksumacje na Wołyniu ciągnie się od dekady. W kwietniu 2017 ukraiński IPN wydał zakaz poszukiwań szczątków polskich ofiar wojen i konfliktów na terytorium Ukrainy po zdemontowaniu pomnika UPA w Hruszowicach w województwie podkarpackim.

Moratorium zostało zniesione w 2024 roku.

W rozmowie z OKO.press ministra kultury Marta Cienkowska przyznała: „Nie ukrywam, że pierwsze rozmowy były trudne. Kiedy byłam Kijowie w lutym 2024 roku z wizytą jeszcze jako wiceministra, nie do końca dostaliśmy odpowiedź ze strony ukraińskiej”.

W grudniu 2024 powstała polsko-ukraińska grupa robocza i ekshumacje stopniowo ruszyły.

Przeczytaj także:

Ostatnio tragedia wołyńska znalazła się w centrum konfliktu między władzami polskimi i ukraińskimi, a także wewnątrz polskiej klasy politycznej. Po tym, jak Wołodymyr Zełenski nadał jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imię bohaterów UPA, prezydent RP Karol Nawrocki odebrał Zełenskiemu Order Orła Białego przyznany przez Andrzeja Dudę w 2023 roku za zasługi w walce o niepodległość Ukrainy.

Przeczytaj także:

14:48 08-08-2026

Prawa autorskie: fot. archiwum prywatnefot. archiwum prywat...

Policja i stolica odpowiadają na pytania w sprawie dzika Henia

W OKO.press opisaliśmy historię Katarzyny, która w kwietniu na warszawskim Bemowie broniła dzika Henia. Zwierzę zostało jednak zabite, a Katarzyna dostała wyrok nakazowy za utrudnianie pracy policji. Co w sprawie wydarzeń z kwietnia mówi policja i miasto?

Co się wydarzyło?

24 kwietnia na Bemowie w Warszawie grupa mieszkańców zebrała się, by obronić dzika, którego nazwano Heniem, przed odstrzałem. Policja na miejsce wysłała ok. 20 funkcjonariuszy. Jak dowiedziało się OKO.press, jedna z protestujących dostała wyrok nakazowy (wydany bez rozprawy) – 300 zł kary za utrudnianie wykonywania czynności funkcjonariuszom i 100 zł kosztów sądowych.

Jak wskazuje Katarzyna, która protestowała przeciwko zabiciu Henia, nie chodzi jej o wysokość kary, a o sprawiedliwość. Podkreślała, że dzik był spokojny i przyjazny, leżał w piaskownicy na placu zabaw należącym do parafii. Służby wezwał miejscowy ksiądz, domagając się zabicia zwierzęcia. Henio został uśpiony, po czym lekarz weterynarii wstrzyknął mu śmiercionośny środek. Policja szybko zabrała jego ciało z miejsca zdarzenia.

Jeszcze przed publikacją materiału dotyczącego wydarzeń z Bemowa poprosiliśmy o komentarz Komendę Rejonową Policji Warszawa IV oraz władze miasta. Zapytaliśmy, w jaki sposób protestujący utrudniali pracę policji, dlaczego zdecydowano się wysłać na miejsce aż 20 funkcjonariuszy oraz czy nie było możliwości relokacji dzika, zamiast uśmiercenia.

Po publikacji tekstu otrzymaliśmy stanowisko policji.

”Zachowanie dzikiego zwierzęcia jest nieprzewidywalne. W sytuacji, gdy zwierzę odczuwa zagrożenie lub zostanie sprowokowane, może podjąć gwałtowną próbę ucieczki lub zaatakować człowieka. Z tego względu przebywanie w bezpośrednim sąsiedztwie zwierzęcia stanowi realne zagrożenie dla życia i zdrowia. Pomimo opinii części zgromadzonych osób, że zwierzę nie zachowywało się agresywnie, nie można wykluczyć nagłej zmiany jego zachowania. Sam fakt, że w danym momencie dzik nie wykazywał agresji, nie oznacza, że nie mógł zaatakować” – wskazuje podinsp. Marta Sulowska w wiadomości przesłanej do naszej redakcji.

Na pytanie, dlaczego na miejsce wysłano ok. 20 policjantów (Komenda nie informuje, ilu dokładnie przyjechało ich na miejsce), odpowiada:

“Policjanci byli obecni wyłącznie w celu ochrony osób postronnych przed potencjalnym niebezpieczeństwem oraz zapewnienia, aby nikt nie zbliżał się do zwierzęcia na odległość stwarzającą ryzyko. Liczba funkcjonariuszy skierowanych do zabezpieczenia tego rodzaju zdarzeń jest każdorazowo ustalana indywidualnie i uzależniona od skali oraz specyfiki zdarzenia, charakteru terenu, liczby osób znajdujących się w pobliżu oraz poziomu występującego zagrożenia”.

W tym wypadku – dodaje podinspektor Sulowska, liczba policjantów miała zapewnić protestującym bezpieczeństwo i „skutecznie zabezpieczyć miejsce zdarzenia”. Działania określiła jako „adekwatne do zaistniałej sytuacji”.

Policja informuje, że „wobec pięciu osób sporządzono dokumentację służbową w związku z naruszeniem przepisów art. 65a kodeks wykroczeń, tj. niestosowania się do poleceń funkcjonariuszy”. Za wykroczenie z tego artykułu Katarzyna dostała wyrok nakazowy.

Podinspektor Marta Sulowska dodaje, że decyzje dotyczące uśpienia lub odłowienia zwierzęcia podejmują Lasy Państwowe.

Wydział Prasowy UM Warszawy w sprawie zdarzenia z 24 kwietnia odsyła do policji. Zapytany o to, czy miasto dopuszcza nieśmiercionośne metody rozwiązujące konflikty z dzikami, odpowiada:

„Obecne działania prowadzone są zgodnie z prawem, które reguluje możliwe metody postępowania. Działania związane z redukcją populacji dzików nie są prowadzone w celu ograniczenia ryzyka występowania ASF (afrykańskiego pomoru świń). Jednak obowiązujące przepisy, wynikające z sytuacji epizootycznej (zagrożeniem chorobą) w kraju i Unii Europejskiej, wykluczają stosowanie części alternatywnych metod, które były dostępne przed wprowadzeniem tych ograniczeń – czyli stosowanie odłowu tych zwierząt z ich relokacją. Jesteśmy otwarci na alternatywne metody, ale tylko, gdy będą sprawdzone i prawnie zatwierdzone”.

Jaki jest kontekst?

Zdaniem prawniczki zajmującej się prawami zwierząt Karoliny Kuszlewicz, istniała zgodna z przepisami możliwość przewiezienia dzika Henia do lasu, oddalonego zaledwie 2 km od miejsca zdarzenia.

Karolina Kuszlewicz reprezentuje skazaną wyrokiem Katarzynę (nazwisko do wiadomości redakcji). Już złożyła sprzeciw wobec ukarania jej klientki.

- Jeżeli uznamy za standard to, że władze Warszawy postanawiają zabić spokojnego, łagodnego dzika, bo naciska ksiądz i to, że przyjeżdżają na miejsce całe grupy funkcjonariuszy, uniemożliwiając aktywistom protestowanie, okaże się, że prawo do protestu w sprawie dzików jest w zasadzie wymazane. To będzie oznaczało, że osiągnięto efekt mrożący i aktywiści nie mogą protestować w tak ważnej kwestii, w której chodzi przecież o ratowanie czujących istot przed nadużyciami prawa – mówiła.

Katarzyna komentowała: – To, co się stało w dniu śmierci Henia, to była pokazówka. To nie jest normalne, że kiedy ludzie pokojowo protestują, nie ma krzyków, nie ma nerwów, nie ma wielkiego zbiorowiska, przyjeżdża ponad 20 funkcjonariuszy.

Przeczytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także:

13:57 08-08-2026

Prawa autorskie: AP Photo/Ivan ValenciaAP Photo/Ivan Valenc...

Prawicowy “Tygrys” zaprzysiężony na prezydenta Kolumbii

Nowy prezydent południowoamerykańskiego kraju zapowiedział twardą walkę z przestępczością i ostre, liberalne reformy gospodarcze.

Co się wydarzyło?

Popierany przez prezydenta USA Donalda Trumpa 48-letni Abelardo de la Espriella, który posługuje się pseudonimem „Tygrys”, został zaprzysiężony na prezydenta Kolumbii. Niewielką różnicą głosów pokonał w czerwcu w drugiej turze wyborów prezydenckich lewicowego senatora Ivana Cepedę, protegowanego ustępującego szefa państwa Gustavo Petro.

– To wielki dzień dla demokracji. Kolumbia się uratowała i wszyscy zbudujemy cudowną ojczyznę – powiedział przed zaprzysiężeniem de la Espriella, który obiecywał w kampanii wyborczej zdecydowaną walkę z przestępcami oraz cięcia wydatków państwa.

Pod tym względem może przypominać argentyńskiego prezydenta Javiera Mileia, który był obecny podczas uroczystości. Uczestniczyli w niej również prezydenci Chile – Jose Antonio Kast, Ekwadoru – Daniel Noboa, i Paragwaju – Santiago Pena oraz król Hiszpanii Filip VI.

Jaki jest kontekst?

De la Espriella zapowiada cięcia w administracji publicznej o 40 procent, wsparcie dla przedsiębiorców poprzez obniżki podatków oraz zwiększenie wydobycia ropy naftowej. Nowy prezydent postuluje zezwolenie na użycie technologii wydobywczej szczelinowania hydraulicznego.

To ryzykowna dla środowiska i otoczenia metoda, używana między innymi w wydobyciu gazu łupkowego. Eksperci wskazują na jej wodochłonność i możliwość powstawania trzęsień ziemi. Do pozyskania surowca używana jest woda z chemikaliami oraz piaskiem, wtłaczana pod wysokim ciśnieniem do wnętrza wywierconego wcześniej otworu. W wielu przypadkach dochodzi do dodatkowej emisji potężnych ilości metanu – silnego gazu cieplarnianego.

Abelardo de la Espriella zapowiedział też „bombardowania obozów narkoterrorystów”, zastanawiał się nad wycofaniem kraju z ONZ i innych układów międzynarodowych, w tym Organizacji Państw Amerykańskich oraz Międzynarodowej Komisji Praw Człowieka.

Przeczytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także: