0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

38 minut temu

Prawa autorskie: Photo by SEBASTIEN BOZON / AFPPhoto by SEBASTIEN B...

Skrajnie prawicowa partia europejska może stracić unijne pieniądze. Jutro głosowanie

W skład Europy Suwerennych Narodów wchodzi m.in. niemiecka AfD, dwóch Polaków z Konfederacji i proputinowska partia bułgarska

Co się wydarzyło

Parlament Europejski zagłosuje we wtorek 7 lipca nad tym, czy skrajnie prawicowa grupa parlamentarna Europa Suwerennych Narodów ma zostać sprawdzona przez Urząd ds. Europejskich Partii Politycznych i Europejskich Fundacji Politycznych. To unijne ciało powołane do nadzorowania europejskich partii politycznych. Wniosek dotyczy rasistowskich, homofobicznych i antysemickich wystąpień europosłów z grupy.

Na podstawie punktu 241 regulaminu Parlamentu Europejskiego trzy partie mają prawo wspólnie wystosować wniosek do urzędu do spraw partii o sprawdzenie, czy partia stosuje się do przepisów rozporządzenia w sprawie statusu i finansowania europejskich partii politycznych i europejskich fundacji politycznych.

Chodzi o sprawdzenie, czy partia „przestrzega, w szczególności w swoim programie i swoich działaniach, wartości, na których opiera się Unia, wymie nionych w art. 2 TUE, mianowicie poszanowania godności ludzkiej, wolności, demokracji, równości, praworządności oraz poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości”.

Daniel Freund z Zielonych twierdzi, że istnieją mocne dowody, że niemiecka AfD – główna partia Europy Suwerennych Narodów – nie przestrzega tych wartości. Zdaniem lewicowych grup w PE wniosek ma poparcie co najmniej 180-200 osób w Parlamencie. Jeśli wniosek zostanie przegłosowany, uruchomi to procedurę, która może zakończyć się zatrzymaniem unijnych środków dla partii ESN. Jednocześnie partia jest prawnie osobnym bytem od klubu ESN w PE. Wniosek dotyczy samej partii.

Jaki jest kontekst

Europa Suwerennych Narodów liczy dziś 27 osób w 720-osobowym parlamencie. To dziś najmniejsza spośród ośmiu grup partii europejskich reprezentowanych w obecnej kadencji Parlamentu Europejskiego. Na prawicy silniejsze są Patrioci za Europą (85 osób) i Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (81 osób). ESN to piętnastu deputowanych z niemieckiej AfD. Pozostałe kraje są w niej reprezentowane przez od jednej do trzech osób. Z Polski w ESN są Stanisław Tyszka i Marcin Sypniewski – obaj wybrani z list Konfederacji. Początkowo w grupie była też Ewa Zajączkowska-Hernik, ale w marcu 2026 roku przeniosła się do Patriotów za Europą.

Jedną z partii narodowych wchodzących w skład ESN jest bułgarskie Odrodzenie. Partia ta ma podpisaną umowę o współpracy z Jedną Rosją Władimira Putina.

Przeczytaj także:

12:03 06-07-2026

Prawa autorskie: Photo by YURIY DYACHYSHYN / AFPPhoto by YURIY DYACH...

Ukraina chce podpisać „umowy dronowe” z siedmioma państwami

Rośnie zainteresowanie ukraińską wiedzą i technologią dronową. Proces współpracy z innymi krajami przyspieszył w trakcie wojny USA i Izraela z Iranem

Co się wydarzyło

Ukraina zamierza podpisać siedem umów w zakresie obronności z przynajmniej siedmioma krajami NATO do końca tego roku – pisze brytyjski dziennik „TGuardian”. Chodzi o współpracę w zakresie technologii dronowej, którą Ukraina znacznie rozwinęła w ostatnich kilku latach. Dotychczas Ukraińcy podpisali tego rodzaju umowy z sześcioma państwami. Chodzi o trzy kraje Zatoki Perskiej (Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar), Azerbejdżan i dwa kraje NATO – Litwę i Łotwę.

„Nazywamy tę inicjatywę umową dronową, ale obejmuje ona znacznie więcej niż tylko drony. Chodzi też o doświadczenie i wiedzę, o dostęp do komponentów, z których tworzymy nasz system w Ukrainie” – powiedział „The Guardian” Dawid Alojan, zastępca sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy.

Jaki jest kontekst

Współpraca Ukrainy i krajów Zatoki Perskiej w kwestii technologii i wiedzy dronowej przyspieszyła w marcu, po wybuchu wojny między USA i Izraelem a Iranem. W odpowiedzi na agresję, Iran wielokrotnie atakował arabskie kraje Zatoki Perskiej, by ukarać je za współpracę z USA i by podnieść globalny koszt prowadzenia wojny przez Amerykanów. Iran atakował te kraje przy użyciu dronów Szahed, a broniąc się, kraje Zatoki często starały się je strącać drogimi rakietami Patriot.

Ukraina natomiast posiada dziś unikalną technologię, umiejętności i wiedzę w odpieraniu takich ataków. To właśnie Szahedami (obok trudniejszych do odparcia, ale droższych rakiet balistycznych) Rosja ostrzeliwuje ukraińskie miasta. A Ukraina nauczyła się, jak strącac je znacznie taniej, niż tylko przy pomocy Szahedów.

Litwa i Łotwa zainteresowały się analogiczną współpracą po tym, jak w maju na Łotwie spadły dwa ukraińskie drony, zbite z kursu przez Rosjan. Ukraina liczy, że zainteresowanie podobną współpracą będzie rosło.

Przeczytaj także:

10:38 06-07-2026

Prawa autorskie: Fot . Kuba Atys / Agencja Wyborcza.plFot . Kuba Atys / Ag...

„DGP”: dodatkowi amerykańscy żołnierze w Polsce w ciągu trzech miesięcy

Kolejna rotacja powiększy liczbę amerykańskich żołnierzy z ok. 10 do 11 tys. Polacy walczą o stałą bazę USA, ale decyzje w tej sprawie wciąż nie zapadły

Co się wydarzyło

Jak pisze „Dziennik Gazeta Prawna”, w ciągu trzech miesięcy w Polsce pojawi się dodatkowe tysiąc żołnierzy amerykańskich. W ramach najbliższej rotacji ma ich wyjechać cztery tysiące, a przyjechać pięć tysięcy.

Otoczenie prezydenta oraz urzędnicy Ministerstwa Obrony Narodowej nieustannie prowadzą rozmowy z USA o rotacyjnej obecności Amerykanów w Polsce, a także o utworzeniu stałej bazy. Dziennik pisze też, że decyzja o stałej bazie ma zapaść za sześć do 12 miesięcy.

„Od strony amerykańskiej wielokrotnie słyszałem, że Polska jest modelowym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. Potwierdziły to moje rozmowy, między innymi spotkanie z głównym strategiem Pentagonu – Elbridgem Colbym” – powiedział „DGP” Bartosz Grodecki z Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Podczas wizyty w Waszyngtonie Grodecki rozmawiał m.in. o perspektywie udziału Polski w programie Nuclear Sharing, czy o utworzeniu w Polsce Centrum Doskonałości NATO ds. sztucznej inteligencji.

Jaki jest kontekst

W maju Amerykanie sprzecznymi komunikatami wprowadzili spore zamieszanie w temacie Amerykańskich żołnierzy w Polsce. Wówczas Alexus G. Grynkewich, naczelny dowódca sił sojuszniczych NATO, oznajmił, że USA wstrzymują rozmieszczenie w Europie pancernej brygady bojowej, a taka rotacyjnie stacjonuje w Polsce. Następnie Pentagon uściślił: zmaleć ma liczba brygadowych grup bojowych, niekoniecznie w Polsce. Kilka dni później Donald Trump oznajmił, USA wyślą do Polski 5 tysięcy dodatkowych żołnierzy. Ale komunikat prezydenta USA nie mówił jasno, czy chodzi o przywrócenie wstrzymanej, tudzież opóźnionej rotacji pancernej brygady bojowej z Teksasu, czy o wysłanie dodatkowo 5 tysięcy żołnierzy.

News „DGP” zdaje się potwierdzać, że Trumpowi chodziło o rozszerzoną rotację.

Obecnie w Polsce stacjonuje około 10 tys. żołnierzy Amerykańskich w ramach dwóch operacji rotacyjnych. Polska dąży do założenia stałej bazy USA w naszym kraju, a obie strony zapewniają, że nasza współpraca jest bardzo dobra. Jednocześnie ze strony Białego Domu i Pentagonu nieustannie płyną sprzeczne komunikaty. W USA w listopadzie odbędą się częściowe wybory do Senatu i Izby Reprezentantów. W ich wyniku Republikanie mogą stracić większość w obu z nich, co utrudni Trumpowi podejmowanie decyzji – również dotyczących rozmieszczenia wojsk w Europie.

Przeczytaj także:

09:08 06-07-2026

Prawa autorskie: "The Moscow Tomes", screen"The Moscow Tomes", ...

Ukraińcy trafili rafinerie w Jarosławiu i w Omsku

Gdy Rosjanie atakowali rakietami Kijów, Ukraińcy przeprowadzili ataki na terytorium wroga. Trafili po raz kolejny rafinerię jarosławską, omską, dwa porty bałtyckie i terminal naftowy w Kerczu na Krymie. Rosyjskie władze twierdzą, że nie ma ofiar.

Co się stało?

Rosjanie ogłosili, że w nocy zestrzelili ponad 500 ukraińskich dronów nad swoim terytorium. Byłby to kolejny duży atak. Część dronów przedarło się przez obronę. Trafienia były na tyle precyzyjne, że Rosjanie twierdzą, że nie ma ofiar. (Najwięcej cywili ginie na wojnie Putina po stronie rosyjskiej bezpośrednio w strefie przygranicznej, gdzie drony uderzają nieustannie).

Ukraińcy podali przy tym w porannych komunikatach koordynaty trafień. Takich danych nigdy nie ma w rosyjskich komunikatach.

Trafione cele to: rafineria jarosławska, omska, porty w Ust-Łudzie i w Wysocku, terminal naftowy w Kerczu, niezidentyfikowany jeszcze zakład przemysłowy w Dzierżyńsku, oraz podstacja energetyczna w Symferopolu.

O efektach ataków wiemy tyle, że na Krymie znowu nie ma prądu, niektóre miejscowości nie mają tam też wody. Most kerczeński (krymski) kolejny raz został zamknięty. Lotniska w europejskiej części Rosji działają w trybie awaryjnym (wobec powszechności nalotów dronowych Rosjanie nie zamykają już ruchu lotniczego całkowicie, ale wypuszczają i przyjmują loty „po uzgodnieniu z władzami”).

Moskwa kolejny raz atakowana była przez ukraińskie drony – ale od 18 czerwca żaden z nich nie przedarł się przez obronę. Trafiają jednak w obiekty łączności w okolicach Moskwy.

Jaki jest kontekst

Ukraińskie ataki na zaplecze Rosji powoli dewastują życie kraju. Rosja za ciężkie pieniądze importuje paliwo, obniża też normy jakość dla produkcji na swój rynek. Paliwo jest reglamentowane, kolejki do stacji benzynowych widać na zdjęciach satelitarnych. Za chwile zaczną się kłopoty ze żniwami.

Władze na Kremlu wielokrotnie zapewniały jednak, że ataki te nie mają znaczenia, mają jedynie odwracać uwagę od sukcesów Rosji na froncie. A po dokonaniu „nieplanowanych napraw” (eufemizm dla napraw po ataku dronów) wszystko wróci do normy. Nie wraca, bo kluczowe rafinerie trafiane są raz po razie.

Z drugiej strony Moskwa nazywa te ataki „atakami terrorystycznymi na cele cywilne” i w kółko powtarza, że ona sama nie atakuje cywili (!!!). Odpowiedzią Rosji jest obecnie ostrzeliwanie Kijowa.

Przeczytaj także:

Zniszczenie domów mieszkalnych Moskwa próbuje zrzucić na obronę powietrzną, jednak obrazy płonącego miasta Kreml wykorzystuje dzień w dzień w swojej propagandzie. Komunikaty wojskowe Rosjanie uzupełniają obecnie listą zakładów pracujących dla obrony Ukrainy, które rzekomo zostały trafione. Koordynatów Rosjanie nie podają. Przestali się też chwalić „precyzją trafień”. Ewidentnie chodzi o sianie spustoszenia i terror.

Ataki rosyjskie na ukraińskie miasta odbywają się przy tym na publicznie wydany rozkaz Putina. Rosyjska propaganda nazywa je wprost atakami odwetowymi. Cel wojskowy jest jakby poboczny.

Ostrzał miast Ukrainy ma być demonstracją determinacji Putina, by zakończyć najazd na Ukrainę na swoich warunkach. Jest to przy tym demonstracja dla Donalda Trumpa, który najwyraźniej przestał wierzyć, że Rosja musi wygrać tę wojnę, „gdyż jest większa”.

Żeby uwiarygodnić opowieść o rosyjskiej przewadze, w nocy z 3 na 4 lipca Putin pochwalił się zdobyciem Konstantyniwki. O sukcesie tym trąbi teraz cały czas propaganda Kremla. Ukraińcy mówią jednak, że to nieprawda. A prezydent Zełenski zaproponował nawet Putinowi spotkanie w Konstantiniwce. Bo skoro miasto ma być rosyjskie, to Putin nie powinien mieć oporów przed przyjazdem tam.

Przeczytaj także:

08:57 06-07-2026

Prawa autorskie: Photo by Tetiana DZHAFAROVA / AFPPhoto by Tetiana DZH...

Krwawy nocny atak na Ukrainę. Co najmniej 14 ofiar śmiertelnych, 80 rannych

Atak miał miejsce kilka dni po najpoważniejszym uderzeniu w tym roku 2 lipca. Wtedy zginęło 31 osób

Co się wydarzyło

W nocy Rosjanie przeprowadzili kolejny zmasowany atak na Kijów. Dotychczas potwierdzono śmierć 14 osób. Co najmniej 80 osób odniosło obrażenia. Co najmniej 15 budynków zostało zniszczonych lub uszkodzonych. Dziewięciopiętrowy blok w rejonie podilskim został zniszczony od piątego piętra w górę. Mer Kijowa Witalij Kłyczko przekazał rano, że ratownicy dalej przeszukują gruzy zniszczonych budynków.

„Siedzimy tu i czekamy, aż ich uratują. Ona jest taka dobra, ledwie 19 lat. To taka dobra dziewczyna” – mówiła rano Reutersowi 22-letnia Aliona, czekając na informacje o swojej przyjaciółce Wice.

Siły Powietrzne Ukrainy podały, że Rosjanie do ataku użyli 68 rakiet (w tym 23 rakiety balistyczne i sześć pocisków super- i hipersonicznych) oraz 351 dronów. Ukraińcom udało się zestrzelić 37 rakiet i 326 dronów. Żadna z rakiet balistycznych i super- i hipersonicznych nie została przechwycona. Ukraina w ostatnich tygodniach wielokrotnie podkreślała, że brakuje jej rakiet Patriot, bez których przechwytywanie takich rakiet jest znacznie utrudnione.

Jaki jest kontekst

To drugi intensywny atak Rosji na Kijów w ciągu kilku dni. Wcześnie rano w czwartek 2 lipca Rosja przeprowadziła najkrwawszy atak na ukraińską stolicę w tym roku. Zginęło wówczas 31 osób. Dzisiejszy atak ma miejsce na dzień przed rozpoczęciem szczytu NATO w Ankarze. W tureckiej stolicy jednym z głównych tematów będzie właśnie wojna w Ukrainie. A jednym z najważniejszych pytań będzie: czy Europa będzie w stanie utrzymać wsparcie dla Ukrainy, jeśli Waszyngton jeszcze bardziej ograniczy swoją rolę, a konflikty poza Europą będą coraz bardziej drenować zachodnie zapasy uzbrojenia?

Przeczytaj także: