0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

3 minuty temu

Prawa autorskie: Fot. Mikhail METZEL / POOL / AFPFot. Mikhail METZEL ...

Rosja wzywa ambasadora RP. Chodzi o areszt Rosjanina w Polsce

Rosyjski MSZ interweniuje w sprawie aresztowanego w Polsce na prośbę Ukrainy rosyjskiego archeologa Aleksandra B. Badacz z muzeum „Ermitaż” w Petersburgu miał nielegalnie wywozić cenne wykopaliska z okupowanego Krymu. Został aresztowany w Polsce.

Co się wydarzyło?

Krzysztof Krajewski, ambasador RP w Moskwie, został wezwany na dywanik do rosyjskiego MSZ 12 stycznia 2026 r. Rosyjskie władze złożyły na jego ręce „stanowczy protest” w sprawie zatrzymania w Warszawie w grudniu 2025 roku na prośbę Kijowa znanego rosyjskiego archeologa, Aleksandra M. Butjagina. Informacja prasowa rosyjskiego MSZ podaje pełne imię i nazwisko badacza.

Butjagin został zatrzymany przez ABW podczas podroży z Holandii na Bałkany, gdzie miał wygłosić wykłady. Polska przychyliła się do prośby Ukrainy, która oskarża Butjagina o niszczenie dziedzictwa narodowego. Według Kijowa, archeolog miał prowadzić nielegalne wykopaliska na Półwyspie Kerczeńskim na terenie okupowanego Krymu i wartościowe znaleziska wywozić do Rosji.

Rosyjski MSZ twierdzi, że zarzuty Kijowa wobec Butjagina sa „absurdalne”. Ambasador Polski miał otrzymać dowody na to, że kierownik działu archeologii starożytnej z muzeum „Ermitaż” w Petersburgu prowadził badania na Półwyspie Kerczeńskim od kilkudziesięciu lat i zawsze posiadał niezbędne pozwolenia, w tym, do 2014 roku, od władz Ukrainy.

Rosyjski MSZ zaprzecza też, by Butjagin nielegalnie wywoził z Krymu wykopaliska.

„Wszystkie znaleziska odkryte przez naszego specjalistę zostały przekazane do Muzeum-Rezerwatu Krymu Wschodniego, wzbogacając dziedzictwo kulturowe narodów Krymu” – informuje MSZ w informacji prasowej.

„Federacja Rosyjska domaga się natychmiastowego uwolnienia obywatela rosyjskiego i odmowy wydania go represyjnym organom reżimu kijowskiego, które nie mają nic wspólnego z wymiarem sprawiedliwości” – podkreśla MSZ.

Jaki jest kontekst?

Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali w Polsce Aleksandra Butjagina, kierownika działu archeologii starożytnej w muzeum „Ermitaż” w Petersburgu, w związku z podejrzeniami o zniszczenie obiektów dziedzictwa kulturowego. W poniedziałek 12 stycznia warszawski sąd przedłużył mu areszt tymczasowy.

Zdaniem Kijowa Rosjanin miał wraz ze współpracownikami dokonywać nielegalnych prac wykopaliskowych w obiekcie „Starożytne miasto Myrmekion” w Kerczu na wschodnim krańcu Półwyspu Krymskiego, co doprowadziło do zniszczenia obiektów należących do ukraińskiego dziedzictwa narodowego.

Myrmekion, gdzie prowadził wykopaliska rosyjski archeolog, jest pozostałością kolonii greckiej założonej przez Milet w VI wieku p.n.e. Zamieszkiwany był do XV wieku n.e. Badania ruin zaczęły się w XIX wieku, a w XX wieku badali go także naukowcy z Polski – pisała w grudniu w OKO.press Agnieszka Jędrzejczyk.

Aleksander Butjagin, choć zajmował się starożytnościami, pracował na okupowanym już Krymie, a wyniki badań publikował w czasie pełnoskalowego najazdu Putina na Ukrainę. Ukraińcy zarzucają mu, że pod jego kierownictwem, podczas działań właściwej ekspedycji archeologicznej w 2022 roku, odkryto i skonfiskowano na rzecz Federacji Rosyjskiej skarb – 30 złotych monet, z których 26 było z wyrytym imieniem Aleksandra Wielkiego, a cztery zostały wybite za panowania jego przyrodniego brata Filipa III Arridajosa.

Rosja przerabia okupowany od 2014 r. Krym na „kolebkę państwa rosyjskiego”. Ukraina stoi na stanowisku, że Krym leży w uznawanych międzynarodowo granicach Ukrainy, a podejmowane tam przez okupanta działania są ścigane na mocy prawa. Kreml uważa, że „kwestia krymska” nie podlega już dyskusji, bo półwysep skutecznie został włączony do Rosji. Rosja, w tramach toczących się negocjacji z USA, domaga się teraz międzynarodowego uznania tego faktu.

Przeczytaj także:

11:26 13-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Cezary Aszkieło...

Cios dla fundacji Grzegorza Brauna. Nie powalczy o 1,5 proc.

Podatnicy nie będą mieli możliwości w tym roku przekazywać 1,5 proc. swojego podatku na fundację Osuchowa Grzegorza Brauna i Włodzimierza Skalika, z której finansowane są działania polityczne Konfederacji Korony Polskiej. Powodem błędy sprawozdawcze.

Co się wydarzyło?

Fundacja Osuchowa Grzegorza Brauna i Włodzimierza Skalika została wykreślona z listy organizacji pożytku publicznego, którą prowadzi Dyrektor Narodowego Instytutu Wolności. To oznacza, że w tym roku nie będzie mogła pozyskać środków z odpisu podatkowego 1,5 procent – donosi opolska „Gazeta Wyborcza”.

To cios w finanse Konfederacji Korony Polskiej, bo jak informuje „Wyborcza”, wpływy z odpisu 1,5 proc. na organizacje pożytku publicznego zapewniły ugrupowaniu w zeszłym roku 40 proc. środków na działania polityczne: niemal pół miliona złotych w budżecie o wartości 1,2 mln złotych.

Status OPP jest nadawany przez sądy rejonowe przy wpisie organizacji do Krajowego Rejestru Sądowego, ale może zostać odebrany np. przez błędy sprawozdawcze. Tak właśnie stało się w przypadku Fundacji Osuchowa.

„Fundacja Grzegorza Brauna utraciła prawo do pozyskiwania 1,5 proc. podatku – nie została uwzględniona na liście podmiotów uprawnionych opublikowanej przez NIW-CRSO. Powód decyzji jest jednoznaczny: niedopełnienie obowiązku sprawozdawczego” – poinformował Michał Braun, dyrektor Narodowego Instytutu Wolności NIW-CRSO, cytowany przez „Wyborczą”.

Jaki jest kontekst?

Organizacja została powołana w 2015 roku „dla wspólnego dobra, publicznego pożytku i większej chwały Kościoła katolickiego, Narodu i Państwa polskiego” – czytamy na stronie internetowej fundacji. Celem organizacji jest m.in. „promocja i urzeczywistnianie wartości chrześcijańskich”, „kultywowanie tradycji narodowych i katolickich”, „zabezpieczanie przyszłości cywilizacji łacińskiej”, „działanie na rzecz Wiary, rodziny i własności” oraz „polskiej racji stanu”. Pracami fundacji kieruje Włodzimierz Skalik, od 2023 roku poseł Konfederacji Korony Polskiej z województwa opolskiego.

Przeczytaj także:

10:50 13-01-2026

Prawa autorskie: Fot. SERGEY BOBOK / AFPFot. SERGEY BOBOK / ...

Ataki Rosji na Ukrainę. Kijów bez prądu, są ofiary śmiertelne

Co najmniej jedenaście osób zginęło w wyniku rosyjskich ataków na Ukrainę w nocy z 12 na 13 stycznia. Ofiary to mieszkańcy Charkowa, Odessy oraz obwodu donieckiego. Rosjanie celowo atakują też infrastrukturę energetyczną, powodując braki prądu i ogrzewania.

Co się wydarzyło?

Rosjanie nie ustają w brutalnych atakach na Ukrainę. Tylko w ciągu wczorajszej nocy (z 12 na 13 stycznia 2026) Rosja wystrzeliła w stronę Ukrainy 18 pocisków balistycznych typu Iskander-M, siedem pocisków manewrujących Iskander-K oraz 293 drony, w tym typu Shahed i Gerbera.

Ukraińska obrona powietrzna zdołała unieszkodliwić 247 obiektów: 2 pociski balistyczne Iskander-M, 5 pocisków manewrujących Iskander-K oraz 240 dronów. Pozostałe spadły na ukraińskie miasta, powodując ogromne straty.

W wyniku ataku rakietowego i dronowego na przedmieściach Charkowa zginęły co najmniej cztery osoby, a sześć zostało rannych – poinformowały władze regionalne. Ataki przeprowadzono nocą. Zniszczonych zostało kilka budynków, a pożar spowodowany atakami objął ok. 500 metrów kwadratowych zabudowanego obszaru – poinformował portal Hromadske.

W samym Charkowie dron typu Shahed uderzył w sanatorium dziecięce, powodując pożar.

Jak wynika z informacji przekazanych przez szefa Charkowskiej Obwodowej Administracji Wojskowej, Olega Synegubowa, strażacy uratowali 30 osób, w tym dwie z ruin zawalonego budynku. Akcja ratownicza trwa – poinformował dziennik “Kyiv Independent”.

Także Odessa ucierpiała w wyniku rosyjskich nalotów. Ataki przeprowadzono w dwóch falach. Zniszczeniu uległo kilka budynków mieszkalnych, a także szpital, przedszkole i szkoła – podaje Hromadske, powołując się na lokalną administrację. W atakach zginęło pięć osób.

Dwie osoby zginęły, a trzy zostały ranne w obwodzie donieckim – wynika z informacji przekazanych przez Wadyma Fiłaszkina, szefa władz obwodu donieckiego. W regionie odnotowano 14 ostrzałów. Z terenów przyfrontowych ewakuowano 75 ludzi.

Jedna osoba została ranna w wyniku rosyjskich ataków w obwodzie sumskim – podała Sumska Obwodowa Administracja Wojskowa. W atakach ucierpiało 17 miejscowości.

Cztery osoby zostały ranne w wyniku ataku ukraińskich dronów na okupowaną część obwodu zaporoskiego. Informacje przekazały władze okupacyjne.

Rosjanie kontynuują też ataki na cele energetyczne w Ukrainie. W nocy z 12 na 13 stycznia ostrzelano infrastrukturę energetyczną w obwodach kijowskim, charkowskim, zaporoskim i dniepropetrowskim. Bez prądu zostało 70 proc. Kijowa oraz okoliczne miejscowości – Bucha, Hostmel i Irpin – informuje „Kyiv Independent”.

"Może to nie były najgorsze ataki, jakich doświadczyliśmy, ale są one zdecydowanie najgorsze, jeśli chodzi o wpływ [na infrastrukturę energetyczną – red.]. Sytuacja jest gorsza niż w porównaniu z poprzednimi zimami” – powiedziała dziennikowi Kyiv Independent Olena Pavlenko, szefowa think tanku energetycznego DiXi Group.

Jaki jest kontekst?

To 1420. dzień wojny w Ukrainie. Ukraina doświadcza teraz ostrych mrozów – temperatury w kraju wynoszą od 1 stopnia Celsjusza do -18. Rosja zintensyfikowała ostrzał Ukrainy, koncentrując ataki na infrastrukturze energetycznej. Pomimo trwających negocjacji pokojowych, w ciągu poprzednich siedmiu dni Rosja wystrzeliła w kierunku Ukrainy ponad 1070 kierowanych bomb lotniczych, prawie tysiąc dronów uderzeniowych i sześć rakiet.

Przeczytaj także:

07:11 13-01-2026

Prawa autorskie: 28.06.2025 Warszawa . ul . Grzybowska . Browary Warszawskie . Rada Krajowa Polski 2050 . Szymon Holownia . Fot . Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl28.06.2025 Warszawa ...

II tura wyborów w Polsce 2050 unieważniona

W nocy biuro prasowe Polski 2050 poinformowało, że głosowanie unieważniono. Powodem są „nieprzewidziane problemy techniczne” w głosowaniu online. Rada Krajowa partii ma teraz niezwłocznie wskazać nowy termin II tury wyborów.

W poniedziałek 12 stycznia 2026 miała odbyć się druga, rozstrzygająca tura wyborów na przewodniczącą partii Polska 2050. Feminatyw nieprzypadkowy, bo po pierwszej turze w wyborach zostały dwie kandydatki:

  • Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej;
  • Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska.

Głosowanie w II turze rozpoczęło się w poniedziałek o godz. 16. Ogłoszenie wyników planowano na godz. 22. Nie zrobiono tego jednak.

„Sprawa z gatunku najpoważniejszych. Zastanawiamy się, co zrobić. Więcej informacji damy rano” – przekazał nieoficjalnie TVN 24 jeden z polityków Polski 2050.

W nocy biuro prasowe Polski 2050 poinformowało, że głosowanie unieważniono.

„Z powodu nieprzewidzianych problemów technicznych, niezależnych od Krajowej Komisji Wyborczej, doszło do przedwczesnego zamknięcia systemu głosowania. W związku z tym II tura wyborów Przewodniczącego Partii Polska 2050 z 12 stycznia 2026 r. została w całości unieważniona” – napisał w mediach społecznościowych poseł Polski 2050 Marcin Skonieczka.

Rada Krajowa Polski 2050 ma teraz niezwłocznie wskazać nowy termin II tury wyborów.

Jaki jest kontekst?

W październiku 2025 roku Szymon Hołownia ogłosił, że nie wystartuje w wyborach na przewodniczącego partii Polska 2050. Miesiąc później zrezygnował z funkcji marszałka Sejmu.

Wcześniej zaczął starania o funkcję Wysokiego Komisarza ONZ do spraw Uchodźców. Otrzymał w tej kwestii poparcie rządu oraz prezydenta. W 2025 roku Hołownia odbył szereg podróży zagranicznych, które miały przybliżyć go do objęcia stanowiska. Ostatecznie jednak funkcję objął Barham Salih, były prezydent Iraku.

O przejęcie władzy po Szymonie Hołowni poza Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz (277 głosów w I turze), i Pauliną Hennig-Kloską (131), ubiegali się też Joanna Mucha (119), Ryszard Petru (95) i Rafał Kasprzyk (34).

Wyniki wyborów w Polsce 2050 są ważne nie tylko dla samej partii, ale również dla całej koalicji rządzącej.

„Być może ze względu na tę polityczną stawkę wybory w Polsce 2050 okazały się dużo ciekawsze i dużo bardziej brutalne niż początkowo można się było spodziewać. I niż by sugerował wizerunek centrowej, chodzącej środkiem drogi partii” – piszą w OKO.press Dominika Sitnicka i Agata Szczęśniak.

Czytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także:

15:35 12-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

Zarzuty dla 33 w związku z aferą w NCBiR

Prokuratura skierowała akty oskarżenia wobec 33 osób zamieszanych w tzw. aferę NCBiR. Są wśród nich przedsiębiorcy oraz tzw. „słupy”, którzy – według ustaleń prokuratury – mieli wyłudzać dotacje na rzekome prace badawczo-rozwojowe.

Co się wydarzyło?

Prokuratura Regionalna w Warszawie poinformowała o skierowaniu do Sądu Okręgowego w Warszawie pierwszego aktu oskarżenia w sprawie nieprawidłowości w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR).

Aktem oskarżenia objęto 33 osoby, w tym przedsiębiorców oraz tzw. „słupy”, które zostały oskarżone m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, oszustwa na szkodę NCBiR, wystawianie fałszywych faktur VAT oraz tzw. pranie brudnych pieniędzy. Oskarżeni mieli wyłudzić z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju niemal 5 milionów złotych, a usiłowali wyłudzić niemal 43 miliony złotych. Aż dziesięcioro oskarżonych przyznało się do popełnienia zarzucanych czynów. Wobec tej grupy prokuratura wystąpiła do SO w Warszawie o skazanie bez przeprowadzenia rozprawy w trybie art. 335 § 2 kodeksu postępowania karnego.

Prokuratura Regionalna w Warszawie zarzuca oskarżonym, że od czerwca 2022 r. do stycznia 2024 r. działali w zorganizowanej grupie przestępczej, której celem było wyłudzanie pieniędzy od Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR), pochodzących z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.

„Grupa zawierała umowy inwestycyjne i grantowe za pośrednictwem funduszy Scitech Fund, w ramach programu „Inteligentny Rozwój 2014–2020 – BRIDGE ALFA” i konkursu „Szybka Ścieżka – Innowacje Cyfrowe”. Współpracowano ze spółkami formalnie prowadzonymi przez tzw. „słupy”, które w rzeczywistości nie prowadziły żadnych prac badawczo-rozwojowych. Projekty były tworzone wyłącznie po to, aby uzyskać dofinansowanie.

Po otrzymaniu grantów pieniądze były przelewane na konta innych podmiotów pod pozorem fikcyjnych transakcji, potwierdzanych fałszywymi fakturami VAT lub wypłatami wynagrodzeń. Następnie środki były wypłacane w gotówce, aby ukryć ich przestępne pochodzenie” – czytamy w komunikacie prokuratury.

Prokuratura Regionalna w Warszawie planuje w najbliższym czasie skierować w tej sprawie kolejne akty oskarżenia.

Jaki jest kontekst?

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju to rządowa agencja zajmująca się dystrybucją funduszy (unijnych i krajowych) przeznaczonych na badania i rozwój. W 2023 roku NCBiR znalazło się w środku politycznej afery, gdy media ujawniły, że wielomilionowe dotacje otrzymują podejrzane podmioty, w niejasny sposób powiązane z władzą.

Najgłośniejsze przypadki opisywane przez media w tamtym czasie to przyznanie niemal 55 mln złotych z programu „Szybka Ścieżka” firmie prowadzonej przez 26-letniego Kacpra W. Firmę zarejestrowano na 10 dni przed terminem zgłaszania ofert w konkursie. Największą, prawie 123-milionową dotację przyznano firmie Piotra M., znajomego ówczesnego wiceministra funduszy i polityki regionalnej Jacka Żalka, który zarządzał NCBiR.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także: