Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

21:19 10-04-2026

Prawa autorskie: Foto Evelyn Hockstein / POOL / AFPFoto Evelyn Hockstei...

Ławrow: Orban dba o swą mniejszość w Ukrainie tak dobrze jak Rosja

Późnym wieczorem 10 kwietnia, dzień przed wyborami na Węgrzech, rosyjski MSZ opublikował komunikat, w który rosyjski minister Ławrow objaśnia swoje kontakty z ministrem węgierski, Peterem Szijarto

Ławrow twierdzi, że w jego kontaktach z węgierskim ministrem Péterem Szijjártó nie ma nic zdrożnego, bowiem do obowiązków ministrów spraw zagranicznych należy m.in. „omawianie kwestii zapewnienia uzasadnionych interesów obywateli naszych krajów”.

Przeczytaj także:

„Jedną z najpilniejszych kwestii jest sytuacja mniejszości narodowych na Ukrainie. Właśnie o tym rozmawialiśmy – i to nie raz – z P. Szijjartó. Budapeszt nigdy nie ukrywał tego faktu, wielokrotnie publicznie oświadczał o prześladowaniach ze strony reżimu kijowskiego wobec społeczności węgierskich”.

Ławrow twierdzi, że Rosja jest w podobnej sytuacji jak Węgry: „Sytuacja na Ukrainie w odniesieniu do języka rosyjskiego – nie sposób wymówić słowa »mniejszość«” – jest jeszcze bardziej nie do przyjęcia. Unia Europejska, chwaląca się przywiązaniem do wartości, nie tylko nie potępiła, ale wręcz zachęcała reżim kijowski do wykorzenienia wszystkiego, co rosyjskie na Ukrainie. Systematycznie, poprzez przyjmowanie licznych aktów prawnych, zawężano, a w końcu całkowicie zablokowano wszystkie sfery użycia języka rosyjskiego, w tym edukację, kulturę i media”.

"Teraz, gdy na horyzoncie pojawiła się perspektywa polityczno-dyplomatycznego rozwiązania, Unia Europejska, dążąc do miejsca przy stole negocjacyjnym, zaczęła mówić o konieczności udzielenia Ukrainie solidnych gwarancji bezpieczeństwa jako kluczowego elementu pokojowego rozwiązania. Pominę fakt, że nikt w Unii Europejskiej nie wspomniał ani słowem o gwarancjach bezpieczeństwa dla Rosji, bez których nie da się przezwyciężyć konfliktu. Ale nasuwa się pytanie: komu Unia Europejska chce udzielić tych gwarancji? Reżimowi, który będzie nadal niszczył wszystko, co rosyjskie? A przy okazji uciskał wszystko, co węgierskie, bułgarskie i rumuńskie?”.

Jeśli ktoś się z tym podejściem nie zgadza, tym samym ma podejście nazistowskie. I o to Ławrow oskarża teraz Europę: „Dlatego inwektywy rzeczniczki prasowej Komisji Europejskiej nie można uznać za co innego niż za publiczne przyznanie się nie do nadrzędności nazistowskiej ideologii w podejściu Brukseli do praw człowieka. O co oskarża się przedstawicieli węgierskiego rządu? O to, że w kontaktach z rosyjskimi kolegami omawiają sposoby wspólnego bronienia praw mniejszości narodowych, zapisanych w licznych traktatach międzynarodowych, a brutalnie i jawnie łamanych przez brukselską biurokrację”.

Jaki jest kontekst

Tuż przed wyborami na Węgrzech na jaw wychodzą zażyłe kontakty ekipy Orbana z ekipą Putina.

Przeczytaj także:

Ławrow próbuje obrócić to na korzyść Moskwy. Chwali Orbána jako wspólnika imperialnej polityki Kremla i przedstawia to jako politykę zgodną z ideą praw człowieka. Prawa człowieka polegają w tej teorii na tym, że muszą być zgodne z interesem Rosji. Ponieważ Węgry działają w interesie Rosji, to ich działanie jest również zgodne z prawami człowieka.

„Prześladowaniem rosyjskiej mniejszości” w Ukrainie Putin od 2022 r. uzasadniał swój krwawy najazd na sąsiednie państwo i mordowanie jego mieszkańców. Obecnie w tzw. rozmowach pokojowych Rosja domaga się uzyskania prawa do ingerowania w sprawy Ukrainy w obronie „mniejszości” i języka rosyjskiego, prorosyjskich mediów i promoskiewskiej cerkwi prawosławnej. Takie specjalne prawa — nazywane przez Ławrowa „gwarancjami dla Rosji” – uczyniłyby Ukrainę klientem Kremla.

Ale Ławrow daje też do zrozumienia, że wszyscy, którzy mają do Ukrainy pretensje, mogą ją najechać, a w porozumiewaniu się w tej sprawie nie ma nic zdrożnego.

Pomysł rozbioru Ukrainy jako sposobu zakończenia wojny Rosja podpowiadała już kilka razy, ale nie znalazła chętnych. Teraz Ławrow opowiada jednak, jak przy pomocy antyukraińskości można budować wizję wielkości własnego państwa i uzasadniać swoje prawo do władzy w nim. Rosja Putina piąty rok morduje w Ukrainie w obronie „rosyjskości”. W związku z tym obróciła w perzynę właśnie te rejony Ukrainy, gdzie ludzie mówili po ukraińsku i rosyjsku.

Rosja nie musi być w tym sama. Każdy kraj, nawet małe Węgry, może jednak szczuć na Ukrainę, by w ten sposób udowodnić swoją wielkość – sugeruje Ławrow.

20:03 10-04-2026

Prawa autorskie: screen transmisni PiSscreen transmisni Pi...

Zamach i zbrodnia. Kaczyński o katastrofie smoleńskiej

W czasie wieczornego apelu w 16. rocznicę katastrofy smoleńskiej i Kaczyński, i Antoni Macierewicz znów mówili o „zbrodni smoleńskiej”. Kaczyński ogłosił, że celem państwa powinno być oficjalne przedstawienie światu ustaleń Macierewicza o „zamachu”, którego celem było zamordowanie prezydenta Kaczyńskiego.

Chodziło o to, by władzę w Polsce przejęli ci, którzy dążą do zniszczenia Polski. I zbrodnia smoleńska jest dziś realizowana — mówił Macierewicz przed Pałacem Prezydenckim. Z jego słów wynikało, że rządzący Polską wspierają dziś „mordercę Putina”. Bowiem obecny rząd „próbował wyeliminować raport komisji smoleńskiej Macierewicza o wybuchu samolotu”. Szczególnie złowrogą rolę odegrał tu lider PSL, wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.

Co mówił Kaczyński

Według Jarosława Kaczyńskiego „Polska przeżywa naprawdę bardzo ciężki kryzys i jest przeciwieństwem oczekiwań prezydenta Lecha Kaczyńskiego".

"Szliśmy właściwą drogą, ale została ona w 2023 roku zatrzymana. Dziś każdego dnia niemal przychodzą jakieś nowe, złe wieści. Mamy politykę, która jest najlepszym dowodem, że zło jednak istnieje. Nasza dzisiejsza rzeczywistość, rzeczywistość życia publicznego to kłamstwo, kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo”.

"Kłamstwo smoleńskie wchodzi w nasz język do tego stopnia, że rzadko używane jest słowo »zamach smoleński«”.

„To, że 16 lat po tym zamachu nie ma ciągle nigdzie, ani w Polsce, ani na świecie w pełni gotowego, oficjalnego dokumentu, który by to [zamach] stwierdzał, nie jest żadnym dowodem na to, że go [zamachu] nie było. Pamiętajcie państwo, że zbrodnia katyńska została przyjęta do wiadomości, jakby oficjalnie potwierdzona przez Zachód dopiero wtedy, kiedy przyznali się do niej sami Rosjanie”.

„Trzeba to wiedzieć, trzeba to nawet rozumieć, ale my, Polacy, nie możemy tego zaakceptować. Nie możemy zaakceptować prawa Rosji, czy kogokolwiek innego do mordowania naszych elit, czy w ogóle do mordowania jakiegokolwiek Polaka. A dzisiaj z różnych stron padają, choć nie wprost, ale w gruncie rzeczy tego rodzaju żądania. Musimy je odrzucić”.

„Czas dzisiejszy to czas, w którym sprawa smoleńska jest jakby zogniskowaniem całego tego problemu. Musimy dojść do prawdy o Smoleńsku, ale nie w ten sposób, że sami wiemy, jak było, że jest mnóstwo dokumentów, że jest ogromny dorobek Antoniego Macierewicza i tego wszystkiego, co uczynił. Ale to musi być oficjalnie stwierdzone przez polskie władze, przez polski parlament, przez polską dyplomację, która przekaże tą informację jako oficjalną innym państwom. Taki musi być ciągle nasz cel”.

„Musimy pamiętać, że nawet gdyby komuś, kto będzie stał tu w moim miejscu za 16 lat, przyszło mówić to samo, co ja mówię w tej chwili,

to jednak będziemy i tak w dalszym ciągu musieli do tego dążyć”.

„Bo pamiętajcie, nasz kraj jest ciągle w sytuacji trudnej. Jest ciągle, można powiedzieć, w jakiejś mierze otoczony. I tylko silni, zdecydowani, silni moralnie, ale także silni fizycznie, silni, jeśli chodzi o siły zbrojne, możemy uzyskać to, co nam się należy. Pozycje, status, jak to mówił mój brat, poważnego państwa i statut (!) wielkiego europejskiego narodu. I o to zabiegamy”.

„Nie możemy się załamywać dlatego, że to długo trwa. Ci, którzy mieli więcej rozeznania, więcej rozsądku, mówili o tym już od początku. Że to będzie trwało długo. Być może bardzo długo. Ale musi się skończyć finałem. Tym finałem musi być prawda".

"O tym, co jak już mówiłem, wiemy, ale co ciągle nie zostało i tu w Polsce, i przez opinię międzynarodową uznane. Musi to zostać uznane. To jest nasz cel”.

Jaki jest kontekst?

Obchody rocznicy katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem w 2010 r. PiS organizuje od lat według tego samego scenariusza. Jego zwieńczeniem jest pochód i apel poległych pod Pałacem Prezydenckim. Kaczyński wspomniał dziś w nim brata, ale zaznaczył, że w katastrofie „zginęło też 96 innych osób”.

Kaczyński przemawiał ze sceny przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie do kilkuset osobowego tłumu najbardziej zagorzałych zwolenników PiS. Przyszli tam, jak co roku, po mszy w warszawskiej katedrze i entuzjastycznie witali Antoniego Macierewicza. Kaczyński przemawiał po tym, jak przez osiem lat sprawował władzę w Polsce i miał do dyspozycji cały aparat śledczy państwa. Z wystąpienia wynikało więc, że nie spodziewa się „osiągnąć celu”, jakim jest udowodnienie światu, że Putin zabił w Smoleńsku w 2010 r. polską delegację.

W żaden sposób nie odniósł się do tego, że Putin morduje teraz — w Ukrainie. Skupił się na tym, by nie pozwolić mu na mordowanie „jakiegokolwiek Polaka”.

Kaczyński był w złej retorycznej formie. Charakterystyczne też, że tym razem wezwanie do walki o „prawdę” posłużyło mu nie do wskazania tego jako metody na odzyskanie władzy, ale do powiedzenia, że także jego następcy muszą głosić „smoleńską prawdę”. W chaotycznym wystąpieniu odwołanie się do „kogoś, kto za 16 lat będzie stał w moim miejscu”, było najmocniejszym elementem.

Przeczytaj także:

Na zdjęciu u góry: Jarosław Kaczyński wraz z najbliższymi towarzyszami śpiewa polski hymn. Całą uroczystość zakończyło „Boże coś Polskę”. Po wszystkim, co zostało tam powiedziane, zebrani wykonali pieśń w wersji oryginalnej, napisanej w 1816 r. dla cara Aleksandra I — ze słowami „Ojczyznę wolną pobłogosław Panie”.

19:14 10-04-2026

Prawa autorskie: Agata Kubis/OKO.pressAgata Kubis/OKO.pres...

Unijna agencja klimatyczna: za nami czwarty najcieplejszy marzec w historii pomiarów

Miniony miesiąc był czwartym najcieplejszym marcem w historii pomiarów – podała właśnie unijna agencja klimatyczna Copernicus w najnowszym komunikacie o stanie klimatu. Ocieplający się Ocean Spokojny może za kilka kwartałów przynieść nowe ekstrema klimatyczne.

Co się wydarzyło?

Średnia temperatura marca wyniosła globalnie 13,94°C, o 0,53°C powyżej średniej dla tego miesiąca z lat 1991-2020, a także o 1,48°C powyżej średniej z tzw. okresu przedindustrialnego. Tak w klimatologii określa się lata 1850–1900, czyli czasy sprzed początku szybkiego wzrostu emisji gazów cieplarnianych. Okres ten został przyjęty przez naukowców jako punkt odniesienia, względem którego mierzymy ocieplenie klimatu.

— Dane Copernicusa za marzec 2026 r. kreślą niepokojący obraz: temperatura o 1,48°C wyższa od poziomu sprzed epoki przemysłowej, najniższy w historii marcowy zasięg arktycznego lodu morskiego oraz temperatura powierzchni mórz ponownie zbliżająca się do rekordowych poziomów. Każda z tych liczb jest wymowna sama w sobie – razem pokazują system klimatyczny znajdujący się pod stałą i narastającą presją — powiedział cytowany w komunikacie dyrektor agencji Carlo Buontempo.

Średnia temperatura nad lądową częścią Europy wyniosła w marcu 2026 r. 5,88°C, co było drugim najwyższym wynikiem w historii pomiarów (po marcu 2025 r.) i oznaczało poziom aż o 2,27 st. C jest wyższy od średniej dla marca z lat 1991–2020.

Temperatury wyższe od średniej wystąpiły niemal w całej Europie, przy czym najsilniejsze dodatnie odchylenia odnotowano w północno-zachodniej Rosji, północnej Fennoskandii (czyli kraje nordyckie i część Rosji obejmująca Karelię i Półwysep Kolski) oraz krajach bałtyckich. Nieco chłodniej niż zwykle było natomiast w Turcji, południowej Europie oraz na większej części Islandii.

Temperatury w Polsce były w marcu znacznie wyższe od średniej wieloletniej. Dodatnia anomalia znalazła się w zakresie od 2,1°C do 4,7°C. Co szczególnie niepokojące, marcowe opady nad naszym krajem były bardzo niewielkie, z reguły nie osiągając nawet 50 proc. średniej z lat 1991-2020. W przypadku sześciu stacji pomiarowych suma opadu nie przekroczyła 10 proc. średniej wieloletniej.

Jaki jest kontekst?

W skali planetarnej ocieplenie utrzymuje się na poziomie bliskim 1,5°C, który mieliśmy osiągnąć i utrzymać dopiero w późnym XXI wieku jako względnie bezpieczny i “zarządzalny”. Naukowcy obawiają się jednak, że zatrzymanie wzrostu temperatury na poziomie 1,5°C jest już nierealne i szybko zbliżamy się do umownego drugiego progu ocieplenia, wynoszącego 2°C i niosącego za sobą o wiele gorsze skutki.

Przyczyną tych zmian jest rosnąca koncentracja dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych w atmosferze. Koncentrację CO2 mierzy się w cząsteczkach na milion (ppm) i aktualnie wynosi ona ok. 425 ppm, a po przeliczeniu wpływu innych gazów cieplarnianych takich, jak np. metan – przekracza 500 ppm. To z kolei efekt spalania paliw kopalnych, przede wszystkim węgla.

Zatrzymanie wzrostu temperatury na względnie bezpiecznym poziomie jest niezmiernie trudne, bo jest kwestią przede wszystkim polityczną. Ziemski system klimatyczny poddany działaniu gazów cieplarnianych reaguje z opóźnieniem. Dlatego nawet gdyby emisje spadły do zera już jutro czy nawet za kilka lat – co jest nierealne – miną dekady, zanim klimat na ten spadek zareaguje.

Przeciwdziałanie ociepleniu klimatu i jego skutkom utrudnione jest dodatkowo przez nakierowaną na krótkoterminowe korzyści politykę władz, a także swobodnie krążącą dezinformację na temat kryzysu klimatycznego, jego przyczyn i skutków.

W najbliższych kwartałach dodatkowy wpływ na klimat będzie mieć cykliczna zmiana w cyrkulacji atmosferycznej nad równikową częścią Pacyfiku. Jeszcze w tym roku możemy spodziewać się wyjątkowo silnego ocieplającego ocean epizodu zwanego El Niño – wynika z najnowszej prognozy Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO). Może on przyspieszyć wzrost temperatury do poziomu ok. 1,7°C względem lat 1850–1900, twierdzą naukowcy.

17:28 10-04-2026

Prawa autorskie: Fot. Mandel NGAN / AFPFot. Mandel NGAN / A...

Trump grozi nowymi atakami, jeśli rozmowy w sprawie Iranu zakończą się fiaskiem

Prezydent Donald Trump powiedział w wywiadzie dla New York Post, że okręty wojenne USA zostaną wyposażone w broń, która umożliwi im zaatakowanie Iranu, jeśli rozmowy w Pakistanie nie doprowadzą do zawarcia umowy. „Mamy reset. Ładujemy statki najlepszą

„Mamy reset. Ładujemy statki najlepszą amunicją, najlepszą bronią, jaką kiedykolwiek stworzono – nawet lepszą niż to, co robiliśmy wcześniej i roznieśliśmy je na kawałki” – cytuje „Washington Post” słowa Trumpa. „A jeśli nie uda nam się dojść do porozumienia, to wykorzystamy je i zrobimy to bardzo skutecznie”.

Trump dodał: Dowiemy się za około 24 godziny. Wkrótce się dowiemy.

Przeczytaj także:

Do Pakistanu pojechał na negocjacje pokojowe z Iranem jego zastępca, wiceprezydent J.D. Vance. Towarzyszą mu dwaj specjaliści ekipy Trumpa od negocjacji pokojowych: zięć prezydenta Kushner i kolega prezydenta Witkoff. Iran ogłosił w piątek, że rozmowy się nie zaczną, o ile dwa wcześniej uzgodnione z USA punkty nie wejdą w życie. Chodzi o zawieszenie broni w Libanie i uwolnienie zablokowanych aktywów Iranu. Na co Vance odpowiedział, by Iran nie igrał z ogniem i z USA.

Negocjacje mają się zacząć w sobotę 11 kwietnia.

Jaki jest kontekst?

Na chwilę przed upływem terminu, w którym Trump obiecał zniszczyć irańską cywilizację, Amerykanie z Irańczykami ogłosili dwutygodniowe zawieszenie broni w wojnie, którą USA z Izraelem rozpoczęli 28 lutego. Zdaniem Iranu obejmowało ono także ataki na Liban, zdaniem Izraela i USA – nie.

Przeczytaj także:

Zawieszenie broni powstrzymało tylko naloty USA i Izraela na Iran. Izrael więc nadal bombarduje Liban, a Iran blokuje Cieśninę Ormuz. Wśród nielicznych statków, które miały przepłynąć w piątek, znalazł się irański supertankowiec zdolny przewieźć 2 miliony baryłek ropy naftowej. Przed wojną w ciągu typowego dnia przeprawiało się przez rzekę 140 statków, w tym tankowce przewożące 20 milionów baryłek.

W Zatoce Perskiej wciąż znajduje się ponad 600 statków, w tym 325 tankowców, które nie mogą opuścić regionu z powodu faktycznej blokady Ormuzu. Teheran wprowadził obowiązek uzyskiwania zgody irańskiej armii na przepłynięcie, co oznacza nowy poziom kontroli, której kraj ten nie posiadał przed wojną. Pojawiają się też doniesienia o pobieranym przez Iran mycie w wysokości co najmniej 1 dolara za baryłkę, co w przypadku tankowca typu VLCC oznacza około 2 mln dolarów za rejs. Pojawiają się doniesienia, że Iran chce uczynić z tego stałe źródło dochodów.

Europejskie lotniska poinformowały, że za trzy tygodnie zaczną doświadczać niedoborów paliwa lotniczego. Zakłócenia w dostawach energii spowodowały już wzrost inflacji i spowolnienie światowej gospodarki, a skutki tych zakłóceń będą się utrzymywać przez wiele miesięcy, nawet jeśli negocjatorom uda się ponownie otworzyć cieśninę.

Opublikowane w piątek miesięczne dane dotyczące inflacji w USA, będące pierwszymi, które pokazały wpływ wojny, wykazały, że ceny konsumpcyjne wzrosły w marcu o 0,9%, co jest najszybszym wzrostem od szoku inflacyjnego z połowy 2022 r., który osłabił poparcie dla poprzednika Trumpa, Joe Bidena.

Przeczytaj także:

16:10 10-04-2026

Prawa autorskie: Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.plFot. Jacek Marczewsk...

Czwórka sędziów TK: Będziemy codziennie stawiać się w pracy

"Taki jest nasz obowiązek, że po ślubowaniu, które zostało wczoraj złożone w biurze podawczym Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, chcemy od razu przystąpić do wykonywania obowiązków sędziowskich” – powiedział Krystian Markiewicz na briefingu prasowym przed siedzibą TK.

Co się wydarzyło?

Czwórka sędziów TK, których 13 marca wybrał Sejm, a których do tej pory prezydent nie zaprosił na uroczystość ślubowania do Pałacu Prezydenckiego w piątek ponownie pojawiła się w budynku Trybunału.

„Byliśmy dzisiaj w Trybunale Konstytucyjnym. Taki jest nasz obowiązek, że po ślubowaniu, które zostało wczoraj złożone w biurze podawczym Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, chcemy od razu przystąpić do wykonywania obowiązków sędziowskich” – powiedział Krystian Markiewicz na briefingu prasowym przed siedzibą TK.

Z szóstki wybranej 13 marca dwójka – sędzia Magdalena Bentkowska oraz sędzia Dariusz Szostek – rozpoczęli pracę już wczoraj. Prezes TK Bogdan Święczkowski udostępnił im już własne pokoje. Krystian Markiewicz, który należy do czwórki, której Karol Nawrocki odmówił zaproszenia na ślubowanie, przekazał prasie, że pozostałym sędziom umożliwiono wejście do budynku, ale z dostępem jedynie do sali wspólnej.

„Ale nie chodzi o to, żebyśmy wchodzili tylko do budynku TK, ale żebyśmy wykonywali podstawowe funkcje sędziowskie, które polegają na orzekaniu. W związku z tym złożyliśmy pismo do pana prezesa, które jest odpowiedzią na wczorajszą naszą rozmowę, o to, żeby umożliwić nam wykonywanie obowiązków służbowych sędziego TK (...) Złożyliśmy też dokumentację (…), złożyliśmy podpisany akt ślubowania wraz z dokumentem, dowodem tego, że został on złożony panu prezydentowi, wobec pana prezydenta, też z protokołem z wczorajszego ślubowania. I wnosimy o to, żeby pan prezes zrealizował obowiązek, który wynika z ustawy” – dodał.

Dziś do kwestii uniemożliwiania podjęcia pracy przez sędziów TK wybranych przez Sejm odniósł się podczas konferencji prasowej szef MSWiA Marcin Kierwiński.

„Jeżeli jakiemukolwiek organowi konstytucyjnemu bądź członkowi organu konstytucyjnego uniemożliwiać się będzie normalne funkcjonowanie, jeżeli będzie się sabotowało jego pracę, do której jest zobligowany, to i prokuratura i Policja na zlecenie prokuratury będzie działać” – stwierdził polityk.

Jaki jest kontekst?

W czwartek 9 kwietnia 2026 po południu w Sejmie w Sali Kolumnowej odbyła się 10-minutowa uroczystość ślubowania nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, wybranych przez posłów na stanowiska 13 marca.

Wśród nich znalazła się czwórka, której nie zaprosił jeszcze do Pałacu Prezydenckiego Karol Nawrocki. Są to: Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda oraz Anna Korwin-Piotrowska. Ślubowanie złożyli ponownie także Magdalena Bentkowska i Dariusz Szostek, którzy w ubiegłym tygodniu złożyli je osobiście wobec prezydenta.

Bentkowska i Szostek postanowili jeszcze raz złożyć ślubowanie w ramach solidarności z pozostałą czwórką sędziów. Wielokrotnie publicznie podkreślali, że zostali wybrani w takich samych okolicznościach i ich sytuacja prawna jest taka sama, jak zignorowanej przez prezydenta czwórki.

Pałac Prezydencki w oficjalnych przekazach uzasadniał, że powód wyboru sędziów, którego 13 marca dokonał Sejm, jest wątpliwy prawnie ze względu m.in. na zwłokę większości sejmowej w obsadzaniu wakatów w TK. Dwójkę, od której ślubowanie zdecydował się odebrać, prezydent wybrał według swojego uznania. Według słów szefa KPRP – miał stwierdzić, że ci „w żaden sposób, przynajmniej w sposób oczywisty, publiczny, nie angażowały się w różnego rodzaju działania o charakterze politycznym”.

Zgodnie z Konstytucją (art. 194) sędziów TK wybiera Sejm. Uchwalona za rządów PiS w 2016 roku i nadal obowiązująca ustawa o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego mówi, że osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec prezydenta ślubowanie, a stosunek służbowy sędziego Trybunału nawiązuje się po złożeniu ślubowania.

Wobec odmowy ze strony prezydenta zaproszenia na ślubowanie wybranych sędziów, koalicja rządząca zdecydowała się dopełnić ustawowego obowiązku w sposób zastępczy. I zorganizowano ślubowanie w Sejmie, a następnie przekazano w biurze podawczym Kancelarii Prezydenta „pisemną rotę ślubowania wobec prezydenta, dopełniając formalności”, jak ujął to Krystian Markiewicz.

Prezes TK Bogdan Święczkowski, Kancelaria Prezydenta oraz klub PiS stoją na stanowisku, że sędziowie nie mogą objąć swoich urzędów, jeśli nie złożyli ślubowania w obecności samego prezydenta.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także: