Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Szwecja wesprze Finlandię militarnie w związku z narastającą aktywnością Rosji. Wspólne patrole i operacje mają potrwać co najmniej do końca roku – przekazał szef fińskiego resortu obrony Antti Häkkänen.
Szwecja będzie wspierać Finlandię w patrolach zarówno na morzu, jak i w powietrzu. Porozumienie o współpracy zostało już oficjalnie zawarte. „Wspólna obrona jest kluczowym elementem naszej współpracy” – podkreślił minister obrony Szwecji Pål Jonson.
Finlandia obawia się zwiększonej aktywności wywiadowczej Rosji oraz naruszania fińskiej przestrzeni powietrznej.
„Poprzez tę nową współpracę dążymy do osiągnięcia dwóch celów. Po pierwsze, wzmacniamy zdolność do utrzymywania wzmożonego nadzoru w perspektywie długoterminowej na wypadek pojawienia się dronów zmyłkowych. Ukraina kontynuuje swoją uzasadnioną walkę obronną, a ryzyko związane z dronami wabikami wydaje się utrzymywać. Po drugie, pogłębiająca się współpraca wzmacnia zdolności obronne Finlandii i północnego regionu NATO we wszystkich sytuacjach związanych z bezpieczeństwem” – przekazał szef fińskiego resortu obrony Antti Häkkänen.
Dzięki współpracy szwedzkie myśliwce Gripen będą mogły operować w fińskiej przestrzeni powietrznej. Na morzu pojawią się szwedzkie korwety Visby.
„Monitorowanie obszaru będzie nadal prowadzone pod kierownictwem Finlandii” – podkreślił minister.
W tym roku kilkukrotnie doszło do wtargnięcia bezzałogowców nad terytorium Finlandii oraz naruszenia fińskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie samoloty wojskowe. Do ostatniego takiego zdarzenia doszło 20 sierpnia. Antti Häkkänen mówił wtedy: „Wszelkie domniemane naruszenia przestrzeni powietrznej są traktowane poważnie. Trwa dochodzenie”.
Wcześniej, w maju i czerwcu również podejrzewano, że rosyjskie samoloty naruszyły fińską przestrzeń powietrzną u wybrzeży półwyspu Porkkala nad Zatoką Fińską i w pobliżu miasta Porvoo na południu kraju, 50 kilometrów od Helsinek.
Przeczytaj także:
W sobotę rano Katowicki sąd zdecydował, że szef PKOl trafi na trzy miesiące do aresztu. Radosław P. usłyszał w czwartek zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością.
Szef PKOl Radosław P. został doprowadzony do sądu w Katowicach w piątek (28.08) wieczorem. Posiedzenie aresztowe rozpoczęło się około północy i trwało do piątej rano. Polska Agencja Prasowa podaje, że po zakończeniu posiedzenia Radosław P. został wyprowadzony przez policję tylnym wyjściem i wywieziony samochodem. Sąd dopiero po 7 rano przekazał mediom, że zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla szefa PKOl.
Po ogłoszeniu decyzji sądu o trzymiesięcznym areszcie głos zabrał minister sportu Jakub Rutnicki. "Teraz czas na szybkie i stanowcze działania środowiska sportowego. Wzywam Zarząd Polskiego Komitetu Olimpijskiego do podjęcia natychmiastowych działań naprawczych i odbudowę zaufania do PKOl-u” – napisał w oświadczeniu opublikowanym na stronie resortu.
Dalej czytamy:
„Zwrócę się również do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego z prośbą o wsparcie PKOl-u w działaniach naprawczych. Obowiązkiem PKOl-u jest stanie na straży wizerunku polskich sportowców z zachowaniem zasad pełnej jawności i uczciwości. Radosław P. (w oświadczeniu użyto pełnego nazwiska – od aut.), człowiek Prawa i Sprawiedliwości, nigdy nie powinien piastować takiego stanowiska. Swoimi działaniami skompromitował polski olimpizm. Uwikłał polskich sportowców i ich wizerunek do promowania firmy, której działalność od początku budziła wiele wątpliwości. Za tą dramatyczną sytuację odpowiedzialność ponosi również PiS, które przez lata wspierało działania P. To surowa lekcja dla całego środowiska. Mam nadzieję, że już nigdy nie pomyśli o tym, aby na prezesa PKOl wybierać osobę, która nie jest oddana sportowi, tylko kieruje się własnym interesem”.
Radosław P. został zatrzymany w czwartek w Warszawie w związku z aferą Zondacrypto. W śląskim wydziale Prokuratury Krajowej usłyszał zarzuty płatnej protekcji oraz „zaspokojenia grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością”.
Po piątkowym przesłuchaniu prokuratura zdecydowała o skierowaniu do sądu wniosku o areszt. Ustalenia „stwarzają duże prawdopodobieństwo” popełnienia dwóch zarzucanych mu czynów, a także że ze strony Radosława P. może zachodzić obawa matactwa – przekazała w piątek Rzeczniczka Prokuratora Generalnego prok. Anna Adamiak.
Radosław P. nie przyznaje się do winy. Dziennikarzom czekającym przed sądem powiedział, że czuje się niewinny. Dodał, że podczas przesłuchania w prokuraturze udzielił szczegółowych informacji, a ostatnie godziny to „nic sympatycznego”.
Przeczytaj także:
O sile i słabości w polityce, prawach kobiet, swoich sukcesach i porażkach. Oraz o podatkach – mówił Donald Tusk podczas Campusu Polska Przyszłości 2026. „Mamy generalnie niskie podatki w Posce”.
Premier Donald Tusk spotkał się 28 sierpnia 2026 z młodzieżą uczestniczącą w festiwalu politycznym organizowanym przez Rafała Trzaskowskiego. Przemówienie na Campusie Polska Przyszłości Tusk rozpoczął od emocjonalnego wykładu o moralności w polityce.
„Nigdy nie byłem w stanie znieść dość powszechnego poglądu, że oczywistą cechą ludzi kulturalnych, wykształconych, z ambicjami, z poczuciem wstydu, odpowiedzialnych, jest słabość (...) że zło jest silne, a dobro jest wbec silnego zła słabe”.
Wzywał młodych ludzi, by stawali w obronie słabszych, na przykład ukraińskiej dziewczynki.
„Jest bardzo łatwo zbudpwać wspólnotę interesów i wspólnotę emocji w oparciu o strach” – powiedział Tusk.
Siła, brutalność, bezstyd, kult siły, cwaniastwa, chamstwa – były według Tuska źródłem katastrof w Europie, a dziś stają się wzorem zachowania.
„Siła jest absolutnie kluczową wartością w polityce. Ale może być przekleństwem, jeśli jest wyzbyta podstaw etycznych, jeśli jest siłą dla siły, wyłącznie metodą do użycia i wykorzystania władzy dla własnych interesów”.
„Nie dajcie sobie wmówić, że jak jest trend, to nie ma co przeciwko trendowi występować. Dzisiaj jest trend na radykalną prawicę. Wy bądźcie silniejsi” – zwrócił się do uczestników i uczestniczek
Jeden z uczestników zapytał Tuska o scam rozpowszechniany na platformach społecznościowych i ostatni konflikt Rafała Brzoski z firmą Meta.
„Codziennie mam dylemat, żeby utrzymać relacje ze Stanami Zjednoczonymi, bo wojna. Ale dzisiejsza administracja jest też bardzo twardo po stronie Mety w konfrontacji z państwami europejskimi. Muszę szukać rozwiązań, które nie narażą nas na jakiś konflikt w relacji ze Stanami Zjednoczonymi. To jest trudne, pierwszy raz w historii mamy do czynienia z taką sytuacją”.
Pytany o sukcesy swojego rządu, Tusk powiedział o bezpieczeństwie, babciowym, dostępie do żłobków. „Jestem dumny, że mimo obstrukcji Dudy i Nawrockiego, wet, zabetonowania prokuratury udaje się odbudowywać państwo prawa. To jest piekielnie trudne, jesteśmy ciągle na początku tej drogi”.
Za porażkę uznał to, że ten proces idzie zbyt wolno. „Ten bilans dokonań nie jest zbyt imponujący” – mówił Tusk do młodych ludzi. Tłumaczył, że w kampanii obiecuje się ludziom to, co by się zrobiło, gdyby się miało pełnię władzy.
„Nie powiem, że to jest moja porażka, ale to jest porażka tych trzech lat, że w prawach kobiet, prawach mniejszości, nie udało się uzyskać prawnych gwarancji” – przyznał.
Jeden z uczestników zapytał, czy nie byłoby lepiej, żeby Tusk oddał władzę komuś z jego obozu politycznego.
„Pytanie o to, czy jestem obciążeniem, jest pytaniem zasadnym. Pan pyta, czy nie byłoby lepiej, żebym się wycofał. Ludzie, o ile byłoby lepiej!”
„Jakby był ktoś lepszy, to by tę władzę wziął. Nie będę płakał, jeżeli wreszcie pojawi się na scenie ktoś, kto będzie w równie zdeterminowany sposób walczył o te wartości, które mi leżą na sercu i będzie lepszy ode mnie”.
O niskich wynikach poparcia dla rządu powiedział, że z prawie 40 proc. jest dumny, bo porównuje je z wynikami rządzących w innych krajach.
Byłemu prezesowi Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl) grozi do 8 lat więzienia
W piątek 28 sierpnia 2026 prokuratura dokończyła przesłuchanie zatrzymanego w czwartek Radosława P. Usłyszał on już zarzuty płatnej protekcji oraz „zaspokojenia grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością”.
Po piątkowym przesłuchaniu prokuratura zdecydowała o skierowaniu do sądu wniosku o areszt. Oceniając materiał dowodowy i złożone przez podejrzanego wyjaśnienia, prokurator uznał, że ustalenia „stwarzają duże prawdopodobieństwo” popełnienia dwóch zarzucanych mu czynów, a także że ze strony Radosława P. może zachodzić obawa matactwa – przekazała w piątek Rzeczniczka Prokuratora Generalnego prok. Anna Adamiak.
Radosław P. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.
Prokuratura Regionalna w Katowicach 17 kwietnia 2026 wszęła postępowanie ws. giełdy kryptowalut Zondacrypto. Chodzi o oszustwa znacznej wartości i pranie brudnych pieniędzy. Do prokuratury wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie.
Radosław P. usłyszał w czwartek zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością.
W czwartek minister sprawiedliwości i prokuratur generalny Waldemar Żurek powiedział o giełdzie Zondacrypto, że „chyba de facto była piramidą, mającą na celu wyłudzić od polskich obywateli środki”.
„Mamy do czynienia nie z jakimś włamaniem do mieszkania czy kradzieżą samochodu, tylko to są przestępcy w białych kołnierzykach, otoczeni tabunem prawników, mający doświadczenie w tym, jak zacierać ślady” – zaznaczył Żurek. I przewidywał, że może dochodzić w tej sprawie do matactwa, co pozwalało przypuszczać, że będzie wniosek o areszt, co dziś się potwierdziło.
Jesienią 2025 Zondacrypto została sponsorem generalnym polskiej reprezentacji olimpijskiej. Jak przypominała Agata Kołodziej:
„Zonda miała wypłacać nagrody dla zawodników startujących w zimowych igrzyskach olimpijskich, także w formie tokenów kryptowalutowych. Jednak wiosną 2026 roku, kiedy Zonda straciła płynność i przestała wypłacać pieniądze klientom, okazało się, że część sportowców nie otrzymała obiecanych środków. Ostatecznie zobowiązania wobec trzech medalistów olimpijskich i dwóch trenerów pokryli prywatni sponsorzy”.
Przeczytaj także:
Służby podają, że w powodzi, do której doszło na granicy Tybetu i Nepalu 26 sierpnia, zginęło 584 osoby. 2,5 tys. jest uznanych za zaginione. Akcja ratunkowa trwa.
W środę 26 sierpnia doszło do oderwania dużego fragmentu lodowca w pobliżu szczytu Langtang Lirung w Himalajach. Powstałe w ten sposób osuwisko przemieściło się kaskadowo w dół, trafiając do doliny rzeki Bhote Koshi i zabierając ze sobą rzeczne osady. To z kolei spowodowało nagły wzrost poziomu wody.
Błyskawiczna fala powodziowa, poruszająca się z prędkością nawet 115 km/h, zniszczyła doszczętnie osady górskie położone w Nepalu, tuż przy granicy z Tybetem.
Dwa dni po katastrofie służby podają, że zginęło co najmniej 579 osób w Nepalu i pięć w Tybecie. Liczba osób zaginionych w Nepalu wzrosła do 1924, jak poinformował w piątek tamtejszy urząd ds. klęsk żywiołowych. Co najmniej 558 osób zaginęło w tybetańskim okręgu Gyirong, w tym 260 obcokrajowców – informuje chińska telewizja państwowa CCTV.
Według szacunków Czerwonego Krzyża katastrofa dotknęła ponad 90 tys. osób.
Miejscowi meteorolodzy monitorują dwa inne lodowce znajdujące się w pobliżu tego, który zawalił się w środę. Widać na nich pęknięcia – choć to nie oznacza, że zawalą się w najbliższym czasie.
„Biorąc jednak pod uwagę to, co stało się z pobliskim lodowcem, staramy się monitorować sytuację tak dokładnie, jak to możliwe” – powiedział BBC wysoki rangą urzędnik nepalskiego departamentu hydrologii i meteorologii.
Eksperci monitorują również dwa jeziora znajdujące się powyżej strefy powodziowej, które powstały w zagłębieniach utworzonych wskutek środowej katastrofy. Jedno z nich zaczęło się dziś przelewać, w związku z czym akcja ratunkowa została przerwana po obu stronach granicy. Po kilku godzinach służby wróciły do akcji, mając nadzieję na odnalezienie ocalałych. Podkreślają jednak, że zagrożenie nie minie, dopóki oba jeziora nie wyschną całkowicie.
Służba Geologiczna Stanów Zjednoczonych (USGS) o poranku 26 sierpnia zanotowała w tym rejonie trzęsienie ziemi o magnitudzie 4,4. Minister spraw zagranicznych Nepalu Shisir Khanal przekazał, że według wstępnych doniesień do katastrofy doszło w wyniku tego trzęsienia ziemi.
Niedługo później okazało się jednak, że trzęsienia ziemi nie było. USGS podała, że zmierzone przez nią zjawisko sejsmiczne miało magnitudę 5,2 i było spowodowane zapadnięciem się lodowca oraz spływem gruzu.
„Potwierdzono, że znaczna część czoła lodowca zapadła się, co zapoczątkowało to zdarzenie – prawdopodobnie zabierając ze sobą lub porywając znaczną ilość skał i osadów” – powiedział Vikram Gupta, specjalista w dziedzinie geologii inżynierskiej, wykładowca na indyjskim Uniwersytecie Sikkim. W efekcie ogromna fala wody, lodu, błota i skał przetoczyła się przez ponad 170 kilometrów doliną rzeki Bhote Koshi w Nepalu. Fala zniszczyła wszystko po drodze – z górskich osad, mostów, dróg i hydroelektrowni nie zostało niemal nic.
Naukowcy podkreślają, że nie wiemy jeszcze, w jakim stopniu na katastrofę wpłynął ocieplający się klimat. Wiadomo jednak, że w związku ze zmianą klimatu lodowce topnieją znacznie szybciej, niż kilkadziesiąt lat temu.
W marcu 2026 naukowcy z Międzynarodowego Centrum Zintegrowanego Rozwoju Obszarów Górskich opublikowali raport, według którego w latach 1990-2020 lodowce Hindukuszu i Himalajów straciły około 12 proc. swojej całkowitej powierzchni. „Straty te są najbardziej dotkliwe w przypadku najmniejszych lodowców regionu – tych o powierzchni poniżej 0,5 km² – które kurczą się szybciej niż inne” – powiedział główny autor opracowania Sudan Bikash Maharjan.
„Stwarza to bezpośrednie ryzyko lokalnych niedoborów wody dla społeczności wysokogórskich i nasila zagrożenia, takie jak powodzie wywołane wylewami jezior lodowcowych. Zagrożenie jest tym większe, że 3/4 lodowców w regionie należy do tej wrażliwej klasy wielkości. Nie tylko tracimy lód; stoimy w obliczu gwałtownego wzrostu zagrożeń” – dodał.
Przeczytaj także: