Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Po przeliczeniu 99,83 proc. oddanych głosów w wyborach parlamentarnych na Węgrzech ugrupowanie Petera Magyara ma 141 mandatów w 199-osobowym Zgromadzeniu Narodowym.
Najnowsze dane Narodowego Biura Wyborczego (NVI) dają węgierskiej partii TISZA Petera Magyara większość kwalifikowaną, która wynosi 133 mandaty. Taka większość umożliwia zmianę konstytucji oraz ustaw przyjętych w czasie szesnastu lat rządów Viktora Orbana.
Do węgierskiego parlamentu weszły trzy ugrupowania. Koalicja Fideszu i KDNP pod przewodnictwem Viktora Orbana uzyskała w nich, według ostatnich danych NVI, 52 mandaty, a skrajnie prawicowy Mi Hazank — sześć.
Wciąż liczone są głosy oddane korespondencyjnie i za granicą, co może nieznacznie skorygować wyniki, lecz nie zmienia układu sił.
W środę przewodniczący partii TISZA i przyszły premier Węgier Peter Magyar spotkał się z prezydentem tego kraju Tamasem Sulyokiem, który, jak przyznał po rozmowie Magyar, zapewnił go, że przekazanie władzy nastąpi szybko.
Prezydent Sulyok zadeklarował również podczas spotkania z Magyarem, że powierzy mu misję utworzenia rządu. Lider partii TISZA kilkakrotnie wzywał głowę państwa, mianowaną w 2024 r. przez parlament kontrolowany przez Orbana, do złożenia dymisji.
Oczekuje się, że nowy rząd Węgier zostanie zaprzysiężony w połowie maja.
Magyar zapowiada, że jego rząd będzie w pełni otwarty na współpracę europejską, ponieważ UE – obok NATO – jest „najważniejszą organizacją międzynarodową, do której należą Węgry”. Jednocześnie zapowiada bezkompromisową obronę interesów kraju.
Jak pisała Paulina Pacuła w OKO.press w ostatnich latach Węgry weszły w fazę stagnacji gospodarczej, a węgierskie gospodarstwa stały się jednymi z najbiedniejszych w Europie.
System władzy stworzony przez Viktora Orbána faworyzował firmy powiązane politycznie, pomnażając w ten sposób majątek oligarchów skupionych wokół obozu władzy, co osłabiało konkurencyjność gospodarki.
Nowy premier chce współpracować z UE, ale przy jednoczesnym utrzymaniu własnego stanowiska – m.in. w polityce migracyjnej, gdzie zbliża się do linii Viktora Orbána i odrzuca stanowisko Brukseli. Jak to wpłynie na wdrożenie unijnego paktu migracyjnego do czerwca 2026 roku – nie wiadomo.
W relacjach ze Stanami Zjednoczonymi Péter Magyar zapowiada pragmatyczne podejście i odbudowę stabilnych więzi po napięciach kampanijnych. Podkreśla, że mimo wsparcia części amerykańskich polityków – w tym administracji Donalda Trumpa – dla Viktora Orbána, priorytetem pozostaje silny sojusz w ramach NATO.
Dklaruje gotowość do współpracy z USA niezależnie od wcześniejszych napięć, podkreślając znaczenie dialogu instytucjonalnego i wzajemnego szacunku.
Przeczytaj także:
Jednostki morskie irańskiego wojska otworzyły ogień w kierunku tankowców w cieśninie Ormuz – poinformował w sobotę Reuters.
Co najmniej dwa statki handlowe zostały ostrzelane podczas próby przepłynięcia przez Cieśninę Ormuz w sobotę – poinformowały agencję Reuters trzy źródła związane z bezpieczeństwem morskim i żeglugą. Doszło do tego wkrótce po tym, jak Iran zapowiedział ponowne zaostrzenie kontroli nad cieśniną.
Do jednego z tankowców ogień miały otworzyć dwie jednostki morskie irańskiej Gwardii Rewolucyjnej. Według relacji kapitana tankowca, zarówno statek, jak i załoga są bezpieczni.
Według źródeł Reutersa część jednostek otrzymała przez radio komunikat od irańskiej marynarki wojennej, że cieśnina została ponownie zamknięta i ruch statków jest wstrzymany.
Wcześniej informowano, że przez cieśninę przepłynął konwój ośmiu tankowców. Był to pierwszy tak duży ruch statków od czasu rozpoczęcia wojny USA i Izraela z Iranem siedem tygodni temu.
Iran ogłosił ponowne zamknięcie tego kluczowego szlaku morskiego. Stany Zjednoczone nadal utrzymują blokadę irańskich portów.
Najwyższy Przywódca Iranu Modżtaba Chamenei zapowiedział, że irańska marynarka wojenna jest gotowa zadać „nowe, bolesne ataki” swoim przeciwnikom.
Prezydent USA Donald Trump kilka godzin wcześniej mówił o „dobrych wiadomościach” dotyczących Iranu, nie podając jednak szczegółów. Ostrzegł jednocześnie, że walki mogą zostać wznowione, jeśli do środy nie zostanie zawarte porozumienie pokojowe – to wtedy właśnie wygasa dwutygodniowe zawieszenie broni.
W czwartek Iran ogłosił tymczasowe otwarcie cieśniny Ormuz po zawarciu 10-dniowego rozejmu między Izraelem a Libanem, wynegocjowanego przez USA. Jednak już w sobotę dowództwo irańskich sił zbrojnych poinformowało, że tranzyt przez cieśninę ponownie podlega ścisłej kontroli wojskowej Iranu. Jako powód podano „powtarzające się naruszenia i akty piractwa” ze strony USA pod pretekstem blokady.
Rzecznik irańskich sił zbrojnych podkreślił, że Iran „w dobrej wierze” zgodził się wcześniej na kontrolowany przepływ ograniczonej liczby tankowców i statków handlowych po negocjacjach, ale dalsze działania USA zmusiły Teheran do przywrócenia ostrzejszych restrykcji.
Na razie nie ma oficjalnego komentarza ze strony Stanów Zjednoczonych.
Wojna rozpoczęła się 28 lutego atakiem USA i Izraela na Iran. Pochłonęła tysiące ofiar, a konflikt rozszerzył się na Liban. Ceny ropy gwałtownie wzrosły w związku z zamknięciem cieśniny.
Mimo pierwszych ruchów okrętów nadal nie jest jasne, czy uda się wznowić rozmowy na wysokim szczeblu między USA a Iranem ani czy możliwe będzie osiągnięcie porozumienia w sprawie programu nuklearnego, który pozostaje głównym punktem sporu.
Nadal istnieją rozbieżności w kwestii programu nuklearnego Teheranu, który jest punktem spornym w rozmowach pokojowych, przy czym Iran broni swojego prawa do tego, co określa mianem cywilnego programu energetyki jądrowej.
Przeczytaj także:
Irańskie władze ponownie ograniczyły możliwość przepływania przez cieśninę. Wcześniej Reuters informował, że przez cieśninę przepływa konwój złożony z kilku tankowców.
Władze w Iranie zmieniły zdanie w sprawie otwarcia cieśniny Ormuz i ponownie wprowadziły ograniczenia. W sobotę ogłoszono „powrót do stanu poprzedniego i ścisłą kontrolę armii” nad tym szlakiem wodnym – przekazała agencja Tasnim, cytując komunikat połączonego dowództwa wojskowego Iranu. Stało się to zaledwie dzień po tym, jak Teheran powiadomił, że otwiera cieśninę dla statków handlowych.
Irańskie władze ostrzegły, że będą nadal blokować statki przepływające przez cieśninę, dopóki USA nie zniosą blokady morskiej wybrzeża Iranu.
"W następstwie wcześniejszych porozumień Islamska Republika Iranu zgodziła się, w dobrej wierze, zezwolić ograniczonej liczbie tankowców i statków handlowych na kontrolowany przepływ przez cieśninę Ormuz. Niestety,
Amerykanie, notorycznie łamiąc obietnice,
nadal dopuszczają się bandytyzmu i piractwa pod przykrywką tak zwanej blokady" – oświadczyła irańska armia w komunikacie cytowanym przez agencję Tasnim.
„Dopóki Stany Zjednoczone nie przywrócą pełnej swobody żeglugi dla statków płynących do Iranu i z powrotem, sytuacja w cieśninie Ormuz pozostanie pod ścisłą kontrolą i bez zmian" – napisało dowództwo operacyjne irańskich sił zbrojnych.
Rano agencja Reuters, powołując się na dane serwisów śledzących ruch na morzu, informowała, że przez Ormuz przepływa konwój złożony z kilku tankowców. Jak wynikało z danych udostępnianych przez stronę MarineTraffic, konwój składa się z czterech jednostek przewożących gaz skroplony oraz kilku transportujących produkty ropopochodne i chemiczne.
Według irańskich mediów ponownie otwarto sześć lotnisk, w tym główne lotnisko w Teheranie.
Agencja Tasnim informuje, że przewoźnicy przygotowują się do wznowienia lotów krajowych i międzynarodowych. Przestrzeń powietrzna była zamknięta od początku wojny, czyli od 28 lutego, kiedy USA i Izrael rozpoczęły ataki na Teheran.
To pogłębia niepewność wokół statusu kluczowego szlaku morskiego, którym przed wojną transportowano jedną piątą światowej dostawy ropy. Wczoraj Iran i Donald Trump ogłosili ponowne otwarcie cieśniny dla żeglugi, jednak prezydent USA zaznaczył, że amerykańska blokada „pozostanie w pełnej mocy”, dopóki Teheran nie osiągnie porozumienia z Waszyngtonem, m.in. w sprawie programu nuklearnego.
Od 8 kwietnia w wojnie USA i Izraela z Iranem obowiązuje rozejm, który na razie ma trwać do 21 kwietnia wieczorem. Władze w Teheranie ogłosiły w piątek otwarcie cieśniny Ormuz dla wszystkich statków handlowych na czas trwania zawieszenia broni. Prezydent USA Donald Trump potwierdził otwarcie cieśniny, ale zapowiedział też utrzymanie blokady irańskich portów do czasu zawarcia ostatecznego porozumienia z tym państwem.
W czwartek 16 kwietnia Donald Trump poinformował, że władze w Teheranie zgodziły się oddać materiał nuklearny. Jak dotąd źródła w Iranie nie potwierdziły tych informacji.
„To bardzo ważne, że Iran nie ma broni jądrowej. Zgodzili się na to. Oddadzą nam pył nuklearny, który jest głęboko pod ziemią, bo zaatakowaliśmy [ich ośrodki] bombowcami” — mówił podczas rozmowy z dziennikarzami przed wylotem do Las Vegas.
Zapytany o zawieszenie broni między Libanem a Izraelem, Donald Trump ocenił, że jego zdaniem wkrótce dojdzie do porozumienia i stwierdził, że przywódcy obu krajów mogą spotkać się w Białym Domu w ciągu najbliższego tygodnia lub dwóch.
Porozumienie między USA a Iranem udało się wypracować przed upływem ultimatum wyznaczonego przez prezydenta Donalda Trumpa na godz. 20 (czasu wschodniego wybrzeża USA) we wtorek 7 kwietnia 2026 roku.
Jednak komunikaty obu stron odnośnie porozumienia są niespójne. Jak informuje Ośrodek Studiów Wschodnich strona Iranu domaga się spełnienia 10 warunków oraz pełne zwycięstwo w wojnie z USA. Natomiast Trump uważa, że wspomniane warunki Iranu stanowią jedynie podstawę dla dalszych negocjacji.
Ewentualne porozumienie USA–Iran, pozostawiające irański reżim u władzy i przyznające mu gwarancję zaprzestania ataków, byłoby – jak informuje OSW – strategiczną porażką Izraela (i tak też jest to przedstawiane przez izraelską opozycję). Dlatego należy się spodziewać, że władze w Jerozolimie będą się starały takiemu porozumieniu zapobiec.
Przeczytaj także:
Nad rafineriami ropy w Syzraniu i Nowokujbyszewsku unosi się czarny słup dymu, to około 800-900 km od granicy z Ukrainą.
Ukraińskie drony zaatakowały dwa miasta przemysłowe położone nad Wołgą, a także port Morza Bałtyckiego w pobliżu Sankt Petersburga, który eksportuje produkty naftowe – podaje agencja Reuters.
Rosyjskie władze potwierdziły uderzenia na port w Wysocku w rejonie Bałtyku, w obwodzie leningradzkim. Port jest obsługiwany przez Łukoil, zajmuje się eksportem oleju opałowego, nafty, oleju napędowego i oleju gazowego próżniowego.
Rosjanie potwierdzają, że w obiekcie wybuchł pożar. Szczegóły czy skala strat nie są na razie znane.
Według informacji z ukraińskich mediów do ataku na rafinerię ropy naftowej w Nowokujbyszewsku doszło w sobotę, około godz. 4.30 polskiego czasu. Okoliczni mieszkańcy relacjonują, że słychać było co najmniej osiem eksplozji.
W mediach społecznościowych pojawiają się liczne zdjęcia i filmy pokazujące zaatakowany obiekt. Widać na nich kłęby czarnego dymu unoszące się nad miastem, a także ogień.
Wcześniej lokalne władze zgłaszały incydent w pobliżu szpitala położniczego – doszło uszkodzenia szyb, nie było ofiar.
Na razie nie ma doniesień o ofiarach. Rafineria w Nowokujbyszewsku należy do Rosnieftu. To jeden z kluczowych obiektów tego typu w regionie Wołgi, o zdolności przerobowej sięgającej 8,8 miliona ton ropy rocznie. Celem ukraińskich uderzeń stała się także inna rafineria – w Syzraniu.
Rafineria w Syzraniu ma zdolność przerobu 8,9 mln ton ropy rocznie, co czyni ją jedną ze średnich pod względem wielkości w Rosji. Produkty rafinerii obejmują paliwo, w tym lotnicze oraz bitum. W 2015 r. zakład całkowicie przeszedł na produkcję zgodną z normą Euro-5 i przerabia ropę pochodzącą z zachodniej Syberii oraz obwodu samarskiego. Jest istotnym elementem logistyki wojskowej
To nie jedyny udany atak sił ukraińskich, do którego doszło w nocy z piątku na sobotę. Drony Ukrainy zaatakowały także przedsiębiorstwo przemysłowe w Tichoriecku w Kraju Krasnodarskim, wywołując ogromny pożar. W jego gaszeniu udział brało 224 strażaków i 56 specjalistycznych pojazdów.
Doniesienia o uderzeniach płyną także z okupowanego przez Rosję Krymu. Seria eksplozji wstrząsnęła Sewastopolem i pobliską Nowofiedoriwką. Michaił Razwożajew, z nadania Rosjan rządzący pierwszym z miast, potwierdził, że trafiono tam zbiornik paliwa w magazynie ropy naftowej.
W Nowofiedoriwce z kolei słyszano wybuchy dochodzące z obszaru należącego do lokalnych lotnisk wojskowych Kacza i Saki.
Rosjanie w nocy z piątku na sobotę zaatakowali miejscowości obwodów: odeskiego, zaporoskiego, donieckiego i sumskiego.
Broniąca się przed inwazją Rosji Ukraina dotkliwie atakuje państwo Putina niszcząc infrastrukturę wojskową oraz infrastrukturę służącą do sprzedaży ropy i gazu. W marcu liczba dronów zestrzelonych nad Rosją była wyższa (7347) niż liczba rosyjskich dronów zestrzelonych nad Ukrainą (6462) . To wyraźna zmiana na wojnie.
Jednocześnie wojsko rosyjskie ma coraz większe kłopoty na froncie, a w Rosji rozpoczęły się poszukiwanie winnych tego stanu rzeczy.
Od początku inwazji na Ukrainę zginęło lub zostało rannych ponad 1,3 mln rosyjskich żołnierzy.
Jednocześnie rosyjska ofensywa posuwa się naprzód bardzo powoli — na wielu odcinkach frontu zyski terytorialne mierzy się raczej w metrach niż w kilometrach.
Wojna ugrzęzła w impasie. Rosja utrzymuje linię frontu, ale cena, jaką za to płaci, stale rośnie — zarówno militarnie, gospodarczo, jak i politycznie.
Pomimo lat walk Moskwa nie osiągnęła swoich kluczowych celów wojennych. Rosja kontroluje części czterech anektowanych obwodów: ługańskiego, donieckiego, chersońskiego i zaporoskiego, ale pełne ich zajęcie nie nastąpiło. Nawet po ponad czterech latach wojny znaczne obszary — zwłaszcza na Donbasie i Zaporożu — pozostają pod kontrolą Ukrainy. Potwierdzają to analizy Instytutu Studiów nad Wojną.
Ta rzeczywistość podważa narrację o nieuchronnym rosyjskim zwycięstwie. Obserwatorzy zwracają też uwagę na ostatnie wypowiedzi płynące z Kremla, które coraz mocniej koncentrują się na całkowitej kontroli nad obwodem donieckim. Może to świadczyć o ograniczeniu celów wojennych — być może jest to strategiczny odwrót, przynajmniej na poziomie retorycznym.
Przeczytaj także:
Przyjazd muzyka na Górny Śląsk ogłoszony został zaledwie dwa dni temu. Protestowała między innymi ministra kultury.
Przyczyny „formalno-prawne” miały być przeszkodzą w organizacji koncertu rapera Ye, znanego lepiej jako Kanye West w Polsce. Występ miał odbyć się na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Jego zarządcy zaledwie dwa dni po ogłoszeniu tego przystanku na trasie muzyka wycofali się z pomysłu jego organizacji. Informację potwierdził za pośrednictwem mediów społecznościowych dyrektor obiektu Adam Strzyżewski.
Pomysł zaproszenia amerykańskiego rapera wywołał protesty w związku z kontrowersjami, które ciągną się za muzykiem od dłuższego czasu. O hip-hopowej legendzie w ostatnich latach słychać najczęściej w kontekście skandalicznych wypowiedzi. Muzyk w ostatnich latach mówił między innymi, że:
W 2025 roku raper wydał singiel o tytule „Heil Hitler”, w którego tekście wielokrotnie pada nazistowskie pozdrowienie. Utwór słychać było w opublikowanej w mediach społecznościowych relacji wideo z przejazdu limuzyną kilku skrajnie prawicowych influencerów, w tym oskarżonego o handel ludźmi Andrew Tate'a i streamera Nicka Fuentesa.
„Decyzja o organizacji koncertu Kanye Westa w Polsce jest nie do przyjęcia. Mówimy o artyście, który publicznie wygłaszał antysemickie treści, relatywizował zbrodnie i zarabiał na sprzedaży koszulek ze swastyką. To nie są »kontrowersje«. To świadome przekraczanie granic i normalizowanie nienawiści. W kraju naznaczonym historią Zagłady nie możemy udawać, że to tylko rozrywka” – komentowała we wpisie na platformie X ministra kultury Marta Cienkowska.
W lutym 2026 roku West przeprosił za swoje wypowiedzi i wytłumaczył w oświadczeniu, że jego zachowanie wywołane jest chorobą afektywną dwubiegunową. Raper stwierdził, że „stracił kontakt z rzeczywistością”.
„Żałuję swoich czynów popełnionych w tym stanie i czuję się nimi głęboko zawstydzony; jestem zdecydowany ponieść odpowiedzialność, poddać się terapii i dokonać znaczącej zmiany. Nie usprawiedliwia to jednak tego, co zrobiłem. Nie jestem nazistą ani antysemitą. Kocham naród żydowski” – pisał Ye.
Mimo to plany organizacji jego koncertów budzą kontrowersje wszędzie, gdzie zostały zapowiedziane. Podczas europejskiej trasy raper ma pojawić się w Hiszpanii, Holandii i Turcji. Koncert w Marsylii został przełożony, po interwencji brytyjskiego rządu odwołano też przyjazd Westa na Wireless Festival. Home Office, czyli tamtejsze ministerstwo spraw wewnętrznych, zapowiedziało, że nie zezwoli Westowi na wjazd do kraju. Organizatorzy wydarzenia niedługo potem ogłosili, że w związku z tym festiwal nie odbędzie się.
Przeczytaj także: