0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: Photo by Bakr ALkasem / AFPPhoto by Bakr ALkase...

Nieudane spotkanie na szczycie w Syrii. Ryzyko wojny domowej między rządem w Damaszku i Kurdami

Obu stronom nie udało się dojść do porozumienia w sprawie integracji. Armia rządu w Damaszku posuwa się do przodu. Siły kurdyjskie nawołują do oporu

Co się wydarzyło

Wczorajsze spotkanie pomiędzy prezydentem Syrii Ahmadem asz-Szar'ą i generałem Syryjskich Sił Demokratycznych Mazlumem Abdim zakończyło się fiaskiem. Dzień wcześniej, 18 stycznia, syryjski rząd opublikował treść 14-punktowego porozumienia między rządem a SSD. Umowa obejmowała m.in. integrację autonomicznych od ponad dekady regionów północno-wschodniej Syrii do administracji zjednoczonego państwa. Wiele ze szczegółów podlegałoby jeszcze dalszym negocjacjom. Pod umową widniały nazwiska prezydenta asz-Szar'y i generała Abdiego.

Spotkanie trwało jednak około pięciu godzin i ostatecznie nie zakończyło się przyjęciem ustalonego wcześniej porozumienia. Po spotkaniu żadna ze stron nie opublikowała żadnego oświadczenia. Niektóre z nieoficjalnych relacji mówią o tym, że kurdyjski generał prosił o kilka dni na konsultacje, na co strona rządowa miała się nie zgodzić. Inne przecieki mówią, że nie udało się ustalić statusu Hasaki – stolicy muhafazy (odpowiednik naszego województwa, w Syrii jest ich 14) Hasaka. Kurdowie utrzymują, że większość mieszkańców miasta stanowią Kurdowie. Nie ma jednak dokładnych i niezależnych danych demograficznych.

Po spotkaniu SDF na Telegramie opublikowało odezwę do Kurdów z innych krajów, by dołączyli do oporu przeciw syryjskiemu rządowi.

W konsekwencji kruche zawieszenie broni zostało de facto zerwane a nad Syrią wisi teraz widmo wojny domowej między rządem w Damaszku a siłami kurdyjskimi. W nocy i we wtorek rano siły rządowe posuwały się do przodu w stronę Hasaki. Do południa znajdowały się już pod miastem. W kilku miejscach odnotowano starcia.

W wyniku chaosu z więzienia asz-Szaddadi w muhafazie Hasaka uciekło ponad 100 więźniów, byłych bojowników Państwa Islamskiego.

SDD opublikowało wczoraj filmy, na których widać cztery osoby w mundurach formacji, z podciętymi gardłami. Według sił kurdyjskich to wynik zbrodni wojennych, jakich dopuszcza się armia syryjska. Na razie brakuje jednak niezależnego potwierdzenia tych doniesień.

Jaki jest kontekst

Cztery miesiące po obaleniu Baszszara al-Asada SSD i rząd asz-Szar'y podpisali pierwsze porozumienie o integracji, znane jako umowa 10 marca. Jej implementacja szła jednak powoli. W ostatnich miesiącach obie strony ścierały się kilkukrotnie w Aleppo, gdzie siły kurdyjskie kontrolowały dwie dzielnice miasta. W pierwszej połowie stycznia armia syryjska odbiła te dzielnice, a konflikt eskalował. W ostatnich kilku dniach rząd bez większych problemów i starć przejął kontrolę nad sporą częścią terytorium, nad jakim do tej pory SSD sprawowały kontrolę.

Stało się tak m.in. dlatego, że poparcie dla SSD wśród ludności arabskiej było niskie, a duża część tego terytorium była zamieszkana przez ludność arabską. Dziś to Kurdowie starają się stawiać opór i bronić wywalczonej w wojnie domowej i w wojnie z Państwem Islamskim autonomii. Warunki międzynarodowe im jednak nie sprzyjają. Stany Zjednoczone przeprowadziły daleko idącą normalizację stosunków z rządem asz-Szar'y. Sąsiednia Turcja od początku sprzeciwia się wszelkim formom kurdyjskiej autonomii ze względu na strach przez rozwojem kurdyjskiego separatyzmu po swojej stronie granicy.

Przed SSD i Kurdami trudne decyzje – jeśli zdecydują się na obronę swojej autonomii za wszelką cenę, może to oznaczać długotrwałą i krwawą wojnę domową. USA i Turcja będą naciskać na dyplomatyczne rozwiązanie problemu. Podobnie będzie z UE – kolejny duży konflikt w tym regionie może oznaczać falę uchodźców w stronę Europy, której unijny politycy będą się starali uniknąć.

Przeczytaj inne teksty na ten temat w OKO.press

Przeczytaj także:

godzinę temu

Prawa autorskie: Fot, Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych UkrainyFot, Państwowa Służb...

Rosyjski atak na Ukrainę. Celem – Kijów

W nocy na 20 stycznia armia rosyjska przeprowadziła zmasowany atak na terytorium Ukrainy. Zginęła jedna osoba. W wielu regionach są uszkodzenia infrastruktury krytycznej. W kraju wprowadzono awaryjne przerwy w dostawie energii elektrycznej.

Co się wydarzyło?

Siły Powietrzne Ukrainy poinformowały, że do ataku Rosjanie użyli 34 rakiety (w tym 18 balistycznych) oraz 339 dronów. Głównym celem była Kijowszczyzna. Ukraińskim obrońcom udało się zestrzelić/zneutralizować 342 cele, w tym 27 rakiet.

Odnotowano trafienia 5 rakiet i 24 dronów uderzeniowych w 11 lokalizacjach oraz zestrzelone fragmenty w 12 lokalizacjach. Ukraińscy wojskowi weryfikują informacje o pozostałych dwóch rakietach.

Oprócz Kijowa i obwodu kijowskiego pod ostrzałem znalazły się winnicki, dniepropetrowski, odeski, zaporoski, połtawski, sumski, rówieński i inne obwody.

Kijowszczyzna

Wskutek ataku w obwodzie kijowskim zginął 50-letni mężczyzna. Uszkodzono również dwie stacje benzynowe.

Witalij Kłyczko, prezydent Kijowa poinformował, że w jednej z dzielnic ukraińskiej stolicy zostały uszkodzone pomieszczenia niemieszkalne pod kilkoma adresami, budynek szkoły podstawowej, okna w kilku budynkach mieszkalnych. Odłamki drona spadły również na teren otwarty, płonęły samochody. Jedna osoba została ranna.

Według Kłyczki na Lewym brzegu stolicy występują przerwy w dostawie prądu i wody.

„Po tym ataku na stolicę bez ogrzewania pozostało 5635 wielopiętrowych budynków. Prawie 80 procent z nich to domy, do których od 9 stycznia przywrócono dostawy ciepła” – mówił prezydent Kijowa. Według stanu na wczorajszy wieczór (poniedziałek, 19 stycznia) tylko 16 spośród sześciu tysięcy domów pozostawało bez ogrzewania.

Trwa polska zbiórka na generatory prądu dla Kijowa, w ciągu kilku dniu uzbierano już ponad 4 mln zł – pieniądze można wpłacić TUTAJ

Inne regiony

W Odessie Rosjanie zaatakowali obiekty infrastruktury cywilnej oraz energetycznej. W obwodzie odeskim, w Czarnomorsku są uderzenia drona o w wielopiętrowy budynek mieszkalny. Uszkodzono fasadę i szyby.

W Dniprze w wyniku rosyjskiego ataku ucierpiały dwie kobiety, uszkodzono także przedsiębiorstwo i wieżowiec.

W obwodzie winnickim i rówieńskim są uszkodzenia infrastruktury krytycznej. W rówieńskim ponad 10 tysięcy abonentów zostało bez prądu.

Ukrenergo, państwowy operator systemu przesyłowego energii elektrycznej w Ukrainie poinformował, że z powodu trudnej sytuacji w systemie energetycznym spowodowanej rosyjskimi atakami w kilku regionach Ukrainy wprowadzono awaryjne wyłączenia energii elektrycznej.

„Wcześniej opublikowane harmonogramy odłączeń prądu w regionach, w których zastosowano awaryjne wyłączenia, obecnie nie obowiązują. Energetycy pracują nad jak najszybszym przywróceniem stabilnych dostaw energii elektrycznej. Awaryjne wyłączenia zostaną zniesione po ustabilizowaniu się sytuacji w systemie energetycznym” – pisze Ukrenergo.

Jaki jest kontekst?

Wolodymyr Zełenski napisał w mediach społecznościowych, że ukraińskie siły obrony przeciwlotniczej poradziły sobie ze znaczącą liczbą celów. Podkreślił, że w przededniu ataku Ukraina otrzymała potrzebne rakiety, „co istotnie pomogło”. „Każdy pakiet wsparcia ma znaczenie” – napisał prezydent Ukrainy. Dodał, że rakiety do systemów obrony przeciwlotniczej są „krytycznie niezbędne”. „To prawdziwa ochrona życia ludzi”.

Ukraiński prezydent zapowiedział spotkanie, podczas którego zostaną omówione skutki ataku oraz potrzebne zasoby, aby przywrócić ludziom dostawy prądu, ciepła i wody. Zaznaczył, że najtrudniejsza sytuacja jest w Kijowie, gdzie znaczna liczba budynków mieszkalnych jest bez ogrzewania.

„Ważne jest, aby świat nie milczał na ten temat. Rosja nie może być na równi z innymi krajami świata, dopóki jest nastawiona wyłącznie na zabijanie i znęcanie się nad ludźmi” – mówił Zełenski, prawdopodobnie odnosząc się do propozycji Donalda Trumpa – zaproszenia Władimira Putina do Rady Pokoju, której zadaniem ma być nadzór nad sytuacją na Bliskim Wschodzie.

„Wszyscy ukraińscy urzędnicy, wszyscy odpowiedzialni za funkcjonowanie instytucji państwowych, władz regionalnych i lokalnych, ukraińskich przedsiębiorstw energetycznych – wszyscy muszą być w Ukrainie, pracować, pomagać ludziom i starać się ustabilizować sytuację. Trzeba być w swoim kraju, w swoich miastach, ze swoimi społecznościami” – podsumował prezydent Ukrainy.

Jak pisaliśmy w OKO.press, po rosyjskich zmasowanych atakach od 9 stycznia i kolejnych zniszczeniach infrastruktury krytycznej Ukraina mierzy się z trudną sytuacją w systemie energetycznym. Ukraińcy żyją w trybie awaryjnych przerw w dostawie prądu, bez ogrzewania i wody. A temperatury nocą sięgają nawet -20°C. Rosjanie wykorzystują mrozy, żeby w ten sposób nakłonić Ukraińców do poddania się. Ten terroryzm energetyczny Ukraińcy nazywają „chołodomorem” (od wyrazu chołod, chłód) lub „energomorem”.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

08:24 20-01-2026

Prawa autorskie: Photo by Sergei GAPON / AFPPhoto by Sergei GAPO...

Za pieniądze z UE prawie pół tysiąca agregatów z zasobów RARS jedzie na Ukrainę

447 agregatów prądotwórczych trafi wkrótce do marznących mieszkańców Ukrainy. Trwa załadunek sprzętu, pierwsze transporty pojadą w tym tygodniu. Projekt finansowany jest z funduszy UE

Co się wydarzyło

W weekend zapytaliśmy kilka ministerstw i urzędów (m.in.MSWiA, MSZ, KPRM) czy w związku z sukcesem zrzutki Polaków na agregaty dla marznących mieszkańców Kijowa, oraz dramatyczną sytuacją w stolicy Ukrainy, czy rząd planuje pomoc Ukraińcom w tej sprawie.

Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych przekazała nam, że podjęto takie działania. 447 agregatów prądotwórczych ma trafić do końca stycznia na Ukrainę. Odbędzie się to w ramach projektu „rescEU – Sprzęt Energetyczny” finansowanego z rezerw unijnych. Komisja Europejska podjęła decyzję o tej pomocy 13 stycznia. – Obecnie przygotowujemy agregaty do transportu. Pierwsze ciężarówki planujemy wysłać do końca bieżącego tygodnia – pisze Jan Jałowczyk, rzecznik prasowy RARS.

Przygniatająca większość wysyłanych agregatów – aż 393 – ma moc 13,75 kVA. Takie starczą na dostarczenie prądu dla domu jednorodzinnego lub małej firmy. 52 agregaty mają moc 15kVa – to starczy na zasilanie większego domu/ warsztatu. Wysłane też będą pojedyncze sztuki o mocy 640 i 1000 kVA. To generatory przemysłowe, które już wystarczą na zasilanie np. całego szpitala, dużego budynku komercyjnego, a ten większy – nawet całego miasteczka.

RARS informuje iż ponadto, w ramach projektu Hub Logistyczny Unijnego Mechanizmu Ochrony Ludności, pośredniczy w przekazaniu czterech dużych transformatorów od darczyńcy z Niderlandów. Transformatory mają masę od 77 do 96 ton oraz moc w zakresie 40-60 MVA. Ich rozładunek planowany jest na 30 stycznia.

W grudniu 2025 roku z inicjatywy UE udało się przenieść z Litwy do Ukrainy całą elektrociepłownię. RARS pomagał w jej transporcie.

Przeczytaj inne teksty na ten temat w OKO.press

Przeczytaj także:

22:22 19-01-2026

Prawa autorskie: 28.10.2025 Warszawa , Aleje Ujazdowskie 1 /3 , Kancelaria Premiera Rady Ministrow . Ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pelczynska - Nalecz (c) podczas posiedzenia rzadu . Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl28.10.2025 Warszawa ...

Polska 2050 powtórzy drugą turę wyborów na przewodniczącą

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska ponownie będą walczyć o przywództwo w partii

Co się wydarzyło

W poniedziałek 19 stycznia Rada Krajowa Polski 2050 zdecydowała, że do 31 stycznia powtórzy drugą turę wyborów przewodniczącego partii. W wyborach ponownie zmierzą się zatem Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska.

Poprzednie głosowanie, które odbyło się 12 stycznia, zostało unieważnione z powodu rzekomej ingerencji zewnętrznej. Partia zawiadomiła o tym prokuraturę.

„Do 7 lutego zbierze się Rada Krajowa, podczas której wybrany zostanie Zarząd Krajowy” – poinformowała partia w mediach społecznościowych.

W obradach Rady Krajowej nie brał udziału Szymon Hołownia. Wicemarszałek Sejmu przebywa w Dubaju.

Jaki jest kontekst

Wcześniej w poniedziałek Szymon Hołownia opublikował w mediach społecznościowych wpis, z którego wynikało, że rezygnuje z ubiegania się przywództwo w partii. „Decyzje Kandydatek walczących o fotel Przewodniczącej, skłaniają mnie do oddania w ich ręce pełnej odpowiedzialności za kolejne decyzje dotyczące partii” – napisał.

O tym, że rozważa powrót do roli przewodniczącego, Hołownia mówił dziennikarzom przed tygodniem. Jednak podczas pierwszej części obrad Rady Krajowej, która odbyła się w piątek 16 stycznia 2026, Hołownia spotkał się z oporem części uczestników. Przegrywał kolejne proceduralne głosowania, w końcu wylogował się z obrad, a prowadząca spotkanie Agnieszka Buczyńska ogłosiła przerwę.

Pełczyńska-Nałęcz proponowała Hennig-Klosce wspólne przewodniczenie partii. Ta jednak odmówiła.

Obie kandydatki sprawują funkcje w rządzie – Pełczyńska-Nałęcz jest ministrą funduszy i rozwoju regionalnego, Hennig-Kloska – ministrą klimatu.

Poniedziałkowe decyzje nie kończą kryzysu w Polsce 2050. O tym, jakie dylematy stoją przed partią i jakie są możliwe scenariusze dalszego rozwoju wydarzeń pisaliśmy tutaj:

Przeczytaj także:

19:16 19-01-2026

Prawa autorskie: 19.01.2026 Warszawa , Krakowskie Przedmiescie , Palac Prezydencki . Prezydent RP Karol Nawrocki podczas spotkania z polskimi firmami dzialajacynymi na rynkach globalnych . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl .19.01.2026 Warszawa ...

Prezydent podpisał i odesłał do TK. Co dalej z budżetem?

Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę budżetową na 2026 r. i odesłał ją do Trybunału Konstytucyjnego. Czy to coś zmieni w sprawie budżetu? Raczej nie

„Ten budżet jest dowodem głębokiego kryzysu wiarygodności, skuteczności i sprawczości obecnego rządu. To budżet, który pokazuje bezradną kapitulację wobec wyzwań przed jakimi stoi Polska. To budżet niespełnionych obietnic z kampanii wyborczej, zawiedzionych oczekiwań Polaków” – powiedział prezydent Karol Nawrocki, decydując się – mimo to – ustawę budżetową podpisać.

Ustawa ma jednocześnie trafić do Trybunału Konstytucyjnego.

Podpisanie ustawy stało pod znakiem zapytania od kilku dni – odkąd budżet znalazł się na biurku prezydenta. Stało się to 10 stycznia po tym, jak Sejm przyjął wszystkie poprawki Senatu.

Jak Nawrocki uzasadnił swój podpis? "Podpisuję budżet, by chronić stabilność państwa i kieruję go do Trybunału Konstytucyjnego, by chronić przyszłość Polski. Podpisuję, dlatego, że brak budżetu nie rozwiązałby żadnego z problemów, przed którymi stoimy. Byłoby to natomiast ryzykiem dla stabilności i przewidywalności spraw państwa.

Niepodpisanie ustawy budżetowej nie naprawi sposobu rządzenia. Nie sprawi, że władza zacznie słuchać obywateli i realizować swoje zobowiązania wobec nich".

Jaki jest kontekst?

Ustawa budżetowa ma szczególny status – prezydent nie może jej zawetować. Może jednak skierować ją do Trybunału Konstytucyjnego.

Odkąd rządzi obecna koalicja (czyli od końca 2023 r.) prezydent (wcześniej Duda, teraz Nawrocki) za każdym razem podpisywał ustawę i jednocześnie odsyłał część jej przepisów do TK. W 2024 r. TK nie rozstrzygnął sprawy. W 2025 r., w maju, TK Bogdana Święczkowskiego uznał część przepisów budżetowych za niezgodne z konstytucją. To nie zmieniło nic w realizacji budżetu. Obecny rząd nie respektuje i nie publikuje orzeczeń TK, uznając go za sąd wadliwie obsadzony (zasiadają w nim dublerzy).

Pisaliśmy o tym:

Przeczytaj także: