0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

6 minut temu

Prawa autorskie: Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.plFot . Robert Kowalew...

Tusk sięga po swój plan B. Ogłasza kandydatkę na prezydentkę Krakowa

— Podjęłam decyzję, że będę ubiegała się o fotel prezydenta Krakowa — ogłosiła Monika Piątkowska. Senatorka wystartuje w wyborach z poparciem KO i PSL. O jej apetycie na start mówiło się już pół roku temu, kiedy w Krakowie ledwie ruszyła zbiórka podpisów pod organizacją referendum.

Co się wydarzyło?

Koalicja Obywatelska ogłosiła nazwisko swojej kandydatki na urząd prezydenta Krakowa. Monika Piątkowska dołącza do wyścigu jako jedna z ostatnich – a jej akces, ogłoszony w Warszawie, tuż po posiedzeniu rządu, razem z liderami KO i PSL, Donaldem Tuskiem i Władysławem Kosiniakem-Kamyszem, był pierwszym publicznym wystąpieniem członków KO odkąd partia przegrała referendum, w którym odwołano prezydenta z ich formacji.

Do dziś KO w Krakowie nie zorganizowała żadnej konferencji prasowej w sprawie referendum i planów na przyszłość – choć wciąż ma większość w Radzie Miasta. Nawet kandydatura Piątkowskiej nie została zakomunikowana w mieście, które de facto prezydentura będzie dotyczyć. Za senatorką nie stanęli koalicyjni politycy i ministrowie.

Podobną strategię obrało Prawo i Sprawiedliwość. Ci również nazwisko kandydata na prezydenta (Michała Drewnickiego) ogłosili z Warszawy – choć samego zainteresowanego w stolicy wtedy zabrakło, start potwierdził w mediach społecznościowych.

Dwóch mężczyzn i kobieta trzymają się za ręce w geście zwycięstwa
Prezentacja kandydatki PSL i KO na prezydentkę Krakowa. Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

— Ubiegać się o fotel prezydenta miasta Krakowa to ogromne wyróżnienie i ogromna odpowiedzialność. Podjęłam decyzję, że będę ubiegała się o fotel prezydenta Krakowa. Miasta, w którym spędziłam całe swoje dorosłe życie, skończyłam studia, wychowałam syna — tymi słowami senatorka Monika Piątkowska rozpoczęła konferencję prasową, na której ogłoszono jej start. Powiedziała krótko: — Idę do krakowskiego magistratu jako manager, jako specjalista, jako osoba, która zna Kraków od podszewki. Idę do Krakowa, do miasta, które jest moją jedyną partią polityczną.

Kim jest Monika Piątkowska

Monika Piątkowska przez niemal dekadę pracowała w krakowskim Magistracie, u boku Jacka Majchrowskiego. Kierowała Wydziałem Strategii i Rozwoju Miasta, gdzie współtworzyła m.in. strategię rozwoju Krakowa oraz wieloletni plan inwestycyjny. Potem Majchrowski uczynił z niej swoją pełnomocniczką ds. marki miasta Krakowa. Stamtąd trafiła do rządu, była m.in. rzeczniczką ministra gospodarki w gabinecie PSL, a ostatnie sześć lat – zanim zastąpiła Bogdana Klicha w Senacie i wstąpiła (w marcu 2025) do KO, była prezeską Izby Zbożowo-Paszowej, gdzie zasłynęła słowami o robakach w ukraińskim zbożu.

Przeczytaj także:

Podczas krótkiego spotkania z dziennikarzami Donald Tusk wyznał, że Piątkowska od lat marzyła, „by pokierować Krakowem”. Premier nazwał ją „wyśmienitą kandydatką”, zadeklarował wsparcie w kampanii i dodał, że wewnętrzne sondaże w partii już wskazują, że „Kraków stanie przed alternatywą: Monika Piątkowska – Łukasz Gibała i to na nich skupi się uwaga mieszkańców”.

Sama senatorka dość enigmatycznie zarysowała swój plan na prezydenturę. Zadeklarowała przebudowę wprowadzonej przez KO i Aleksandra Miszalskiego Strefy Czystego Transportu, ogłosiła koniec z upolitycznieniem miasta (i posadami obsadzonymi przez członków KO i sympatyków partii) oraz zmniejszeniem wysokich cen kosztów życia w Krakowie.

„Kraków potrzebuje sprawnego managera” – mówiła. A jej koalicjanci co rusz deklarowali, że „wygramy poważny i odważny Kraków” czy „Kraków zasługuje na odważną i poważną prezydenturę” – zapewne w kontrze do „niepoważnego” poprzednika z KO, krytykowanego za bezpośredniość, obecność w social mediach, profil na Tik-Toku czy odpowiadanie na internetowe trendy, które zdaniem krytyków nie licowały z powagą urzędu prezydenta.

09.06.2026 Warszawa , Aleje Ujazdowskie 1/3 , Kancelaria Prezesa Rady Ministrow . Kandydatka KO oraz PSL na urzad prezydenta Krakowa , senatorka Monika Piatkowska podczas konferencji prasowej po posiedzeniu rzadu . 
Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl
Senator Monika Piątkowska, Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

W OKO.press już w lutym pisaliśmy, że Miszalski nie cieszy się wsparciem Koalicji. „Z naszych informacji wynika, że Koalicja Obywatelska już skazała Aleksandra Miszalskiego na porażkę. Od miesięcy nie mają na niego żadnego realnego wpływu. I sami najchętniej zastąpiliby go kimś innym. Jeszcze zanim widmo referendum przybrało na sile, w Krakowie głośno było o tym, że Koalicja Obywatelska miałaby wystawić Monikę Piątkowską na kandydatkę na prezydentkę” – pisaliśmy, wskazując, że Piątkowska jest dla Tuska planem B.

Jaki jest kontekst?

24 maja w Krakowie odbyło się referendum, na mocy którego Krakowianie zdecydowali o odwołaniu prezydenta. Było to spore zaskoczenie – rzadko bowiem w Polsce dochodziło do sytuacji, w której mieszkańcy odbierali mandat politykowi w trakcie kadencji.

Aleksander Miszalski z KO rządził w mieście przez dwa lata. Szybko przylgnęły do niego etykiety dotyczące zatrudniania osób z partii w magistracie i spółkach miejskich. Krakowianie, którzy poszli do urn i odwołali prezydenta, podnosili też, że nie podoba im się wprowadzenie w mieście (i tak liberalnej) Strefy Czystego Transportu oraz skorelowania jej z podwyżkami w Strefie Płatnego Parkowania i cen biletów w komunikacji miejskiej. To właśnie ten temat będzie dominował w wakacyjnej kampanii wyborczej.

Donald Tusk szybko wyciągnął konsekwencje z tej porażki. Odwołał Aleksandra Miszalskiego z funkcji szefa małopolskiego okręgu partii. Koalicja nie ingerowała i nie wspierała publicznie swojego prezydenta w trudnym czasie referendum. Sam Miszalski twierdzi, że działo się to na jego wyraźną prośbę. "Sam prosiłem o to, by politycy z Warszawy za bardzo nie ingerowali w temat referendum” – powiedział w rozmowie z OKO.press.

Krakowianie wybiorą nowego prezydenta na przełomie sierpnia i września tego roku. Termin nie został jeszcze wyznaczony, ale kolejka chętnych do startu tylko się wydłuża. Kampanię wyborczą już rozpoczęli:

  • Prawo i Sprawiedliwość, która ogłosiła, że ich kandydatem będzie Michał Drewnicki, młody i bardzo aktywny działacz PiS z Krakowa
  • Bartosz Bocheńczak, były szef sztabu Sławomira Mentzena, który reprezentuje Konfederację
  • Michał Klimek z Konfederacji Korony Polskiej oficjalnie ogłoszony przez Grzegorza Brauna
  • Daria Gosek-Popiołek, kandydata Nowej Lewicy
  • Aleksandra Owca reprezentująca Razem
  • Grażyna Zofia Świat – Bezpartyjni Samorządowcy Małopolski
  • Sławomir Pietrzyk – były radny miasta Krakowa z klubu prezydenta Jacka Majchrowskiego, walczący o prezydenturę z ramienia Socjaldemokracji Polski
  • Marianna Schreiber, skrajnie konserwatywna influencerka

Swój start na portalu X zapowiedział też Marian Banaś, były prezes Najwyższej Izby Kontroli w przeszłości związany z PiS. Wciąż nie wiadomo, czy w wyborach wystartuje Łukasz Gibała, czy zdecyduje się on poprzeć któregoś z inicjatorów referendum odwołującego Aleksandra Miszalskiego. W mieście mówi się też o apetycie na start ze strony polityków Polski 2050, głównie Pawła Śliza. Oficjalnej deklaracji z jego strony do tej pory jednak nie ma.

We wtorek, 9 czerwca, swój start ogłosił również Jan Hoffman, twarz referendum odwołującego prezydenta Krakowa. To prawnik, radny dzielnicy I Stare Miasto w przeszłości związany z KO.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

Przeczytaj także:

10 minut temu

Prawa autorskie: Fot. AFP / UKRAINIAN PRESIDENTIAL PRESS SERVICEFot. AFP / UKRAINIAN...

Zełenski: czerwiec i lipiec mogą przynieść przełom ws. wojny

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył we wtorek w Tallinie, że czerwiec i lipiec mogą przynieść bardzo wiele rozstrzygnięć m.in. w sprawach dotyczących zakończenia wojny z Rosją.

Co się wydarzyło

„Najważniejsze (...), aby przygotować się do tych negocjacji i decyzji, których wszyscy oczekujemy od szczytów Unii Europejskiej, grupy G7 i NATO. Czerwiec i lipiec tego roku mogą bardzo wiele rozstrzygnąć” – powiedział Zełenski na konferencji prasowej z prezydentem Estonii Alarem Karisem.

Prezydent Ukrainy podkreślił konieczność wyraźnego postępu w dyplomacji, aby Rosja nie miała złudzeń, że wojna może przynieść jej jakiekolwiek korzyści. Podkreślił, że Rosja traci na froncie ponad 30 tys. żołnierzy zabitych i ciężko rannych miesięcznie.

„Na tymczasowo okupowanym Krymie i w części regionów Rosji już występują niedobory benzyny, a miejscami nie działa normalna łączność. Trzeba wywierać dalszą presję i skierować Rosję na ścieżkę dyplomatyczną” – mówił prezydent Ukrainy.

Zełenski poinformował, że przygotowywany jest system przeciwdziałania rosyjskim środkom walki radioelektronicznej, aby nie kierowały ukraińskich dronów na państwa UE.

„Na przykład, gdy odpowiadamy na rosyjskie ataki i w przestrzeni powietrznej Łotwy, Litwy czy Estonii pojawia się rosyjski dron, to wiadomo, w jakim celu. Gdy natomiast pojawia się ukraiński dron, rozumiemy, że Rosjanie mogą zmieniać kurs naszych dronów. Nie dzieje się to masowo. Takie pojedyncze przypadki miały miejsce dzięki systemom walki radioelektronicznej (...) Rozpoczęliśmy już odpowiednie działania” – zaznaczył.

Jaki jest kontekst

Zełenski wezwał europejskich przywódców do dalszego wspierania sankcji wobec Rosji oraz przyjmowania kolejnych pakietów restrykcji. Podkreślił także, że Morze Bałtyckie i Morze Północne nie mogą pozostawać swobodnymi akwenami dla rosyjskiej floty cieni.

Zełenski udzielił wywiadu brytyjskiemu dziennikowi „The Guardian”, w którym przekonuje, że sytuacja na froncie dla Ukrainy jest najbardziej obiecująca od dwóch i pół roku.

Ukraina w ostatnich miesiącach intensyfikuje ataki przy użyciu dronów dalekiego zasięgu na głębokie zaplecze Rosjan. W ubiegłym tygodniu Ukraińcy przeprowadzili m.in. skuteczny atak na terminal naftowy w Petersburgu, w dniu, kiedy to w tym właśnie mieście zaczynało się międzynarodowe forum ekonomiczne, określane mianem rosyjskiego Davos. Atak był symboliczny również dlatego, że Petersburg jest rodzinnym miastem Władimira Putina.

W ubiegłym tygodniu Zełenski skierował do Władimira Putina list otwarty, w którym zasugerował bezpośrednie rozmowy między przywódcami Rosji i Ukrainy. Putin odrzucił tę propozycję występując na forum w Petersburgu.

Przywódca Rosji przekonywał też, że rosyjskie wojska nadal osiągają sukcesy na froncie i podtrzymał żądania terytorialne wobec Ukrainy (Rosja uważa za swoje terytorium nielegalnie anektowane w 2022 roku obwody: ługański, doniecki, zaporoski i chersoński, mimo że w całości kontroluje i okupuje jedynie pierwszy z tych obwodów).

Czytaj więcej tekstów OKO.press

Przeczytaj także:

,

godzinę temu

Prawa autorskie: fot. Fred MARVAUX © Unia Europejska 2025 - źródło: Parlament Europejskifot. Fred MARVAUX © ...

Nowe sankcje na Rosję. KE chce zamknąć granice dla żołnierzy Putina

Komisja Europejska w ramach 21. pakietu sankcji na Rosję zaproponowała ustanowienie zakazu wjazdu do UE dla każdego, kto służył w armii rosyjskiej od początku wojny w Ukrainie.

Co się wydarzyło

Ogłaszając propozycję nowego pakietu obostrzeń wobec Rosji, szefowa KE Ursula von der Leyen wykluczyła możliwość złagodzenia sankcji energetycznych wobec Moskwy z powodu kryzysu cen paliw kopalnych.

„Chcemy utrzymać pełną intensywność naszych sankcji. Sposobem na to jest zapewnienie, że zyski Rosji ze sprzedaży ropy pozostaną ograniczone” – zaznaczyła.

Jaki jest kontekst

Jak podaje PAP, restrykcje na zakup rosyjskiej ropy naftowej załadowanej na statki zawiesiły Stany Zjednoczone.

Przewodnicząca KE podkreśliła, że unijny mechanizm dotyczący dostosowywania limitu ceny za baryłkę rosyjskiej ropy do cen rynkowych „nie został stworzony z myślą o szokach rynkowych, takich jak ten spowodowany zamknięciem cieśniny Ormuz”.

Dlatego padła propozycja, by po prostu wstrzymać dostosowanie do stycznia przyszłego roku. Według KE to da czas rynkom ropy na stabilizację, a presja na dochody Rosji zostanie utrzymana.

Mechanizm automatycznie dostosowuje limit tak, aby cena za rosyjską ropę transportowaną drogą morską była o 15 proc. niższa od średniej ceny rynkowej za sześć ostatnich miesięcy. Od lutego limit wynosi 44,10 dolarów za baryłkę. Biorąc pod uwagę wzrost cen w ostatnich miesiącach (obecnie cena za baryłkę to ponad 86 dolarów), kolejne dostosowanie mechanizmu musiałoby oznaczać podniesienie limitu cenowego.

W 21. pakiecie sankcyjnym UE rozszerzone zostaną obostrzenia na usługi finansowe i rynki kryptowalut, a także zakazy eksportowe i importowe.

„Celujemy w większą liczbę metali i stopów wykorzystywanych w sektorze lotniczym i obronnym. W przypadku dronów proponujemy nowe zakazy eksportu, dotyczące m.in. sprzętu do obsługi naziemnej oraz systemów zagłuszania i startu” – mówiła von der Leyen.

Szefowa KE nie doprecyzowała jednak, czy na liście towarów objętych zakazem eksportu znajdzie się alumina, która trafia z rafinerii Aughinish w Irlandii do rosyjskich hut, a te z kolei zaopatrują fabryki produkujące broń, wykorzystywaną przez Kreml w wojnie z Ukrainą. Temat eksportu aluminy miała podnieść we wtorek podczas wizyty w Dublinie szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas.

Po raz pierwszy restrykcje mają dotyczyć rybołówstwa, które – według von der Leyen – jest jednym z ostatnich rosyjskich sektorów nieobjętych sankcjami. KE chce m.in. ustanowić całkowity zakaz importu do UE dorsza z Rosji.

Czytaj więcej tekstów OKO.press

Przeczytaj także:

10:57 09-06-2026

Prawa autorskie: 12.05.2026 Warszawa , ul Wiejska , Sejm . Poslowie podczas pierwszego czytania projektow o zmianie ustawy o rynku kryptowalut . Janusz Kowalski na mownicy . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl12.05.2026 Warszawa ...

Awantura w Sejmie. Kowalski szuka Ukraińców w rządzie

„To jest skandal, że szukacie w rządzie ludzi pochodzenia ukraińskiego, żydowskiego a chwilę będziecie szukali gejów. Potępiam to w sposób jednoznaczny” – powiedział w Sejmie marszałek Włodzimierz Czarzasty.

Co się wydarzyło

Przypomnijmy, że wiceminister nauki prof. Andrzej Szeptycki w wywiadzie dla radia TOK FM powiedział, że Ukraińska Powstańcza Armia walczyła o niepodległość Ukrainy i to „trochę tacy ukraińscy żołnierze niezłomni”. Te słowa wywołały oburzenie — kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera Przemysław Czarnek zażądał dymisji całego rządu Donalda Tuska.

Podczas dzisiejszych obrad Sejmu wystąpił Przemysław Czarnek z PiS, który zaatakował wiceministra Szeptyckiego jako Ukraińca.

— Żądam przerwy w obradach i zwołanie konwentu seniorów w celu wyjaśnienia sprawy, dlaczego w tym rządzie dalej są Ukraińcy obrażający Polaków — mówił Czarnek.

Do awantury włączył się były poseł PiS Janusz Kowalski. Zapowiedział kontrolę poselską we wszystkich ministerstwach: „Złożyłem zapytanie dotyczące ukrainizacji w administracji publicznej. Wczoraj otrzymałem maila od pani Barbary Nowickiej (zapewne chodziło o ministrę edukacji Barbarę Nowacką). Tego maila wysłała mi chyba Ukrainka, bo nie ma polskiego nazwiska ani imienia. Ilu obcokrajowców pracuje u pani w ministerstwie?” – dopytywał poseł.

Na to właśnie zareagował marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.

„To jest skandal, że szukacie w rządzie ludzi pochodzenia ukraińskiego, żydowskiego a chwilę będziecie szukali gejów. Potępiam to w sposób jednoznaczny”.

Sprawę komentował również Szymon Hołownia: „Janusz to w głębi swego jestestwa rozsądny i kompetentny człowiek. Gdy był w PiS – lokował się gdzieś między PiS a PSL. Dziś — na banicji, szuka swojej przedwyborczej tożsamości między Bosakiem a Braunem” – ocenił.

„Szczerze — nie wiem, co mu odbiło. Nie jest jeszcze jasne, czy zamierza powtórzyć sukces wyborczy niemieckich wczesnych lat 30., czy wystarczy mu jakiś rodzaj Dworca Gdańskiego zorganizowany dla polskich Ukraińców. Ale dziś wypada powiedzieć mu jasno: Januszu, nie bronisz Polski i Polaków. Robisz nie Ukraińcom, a nam, straszną krzywdę mieszając patriotyzm z nacjonalizmem, dumę z pychą, święte barwy biało — czerwone, z brunatnymi” – dodał.

Jaki jest kontekst

Pod koniec maja Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek armii ukraińskiej imię „Bohaterów UPA”. Chodzi o elitarną jednostkę Samodzielnego Centrum Operacji Specjalnych „Północ”. Jak mówił, uczynił to „w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy”.

Decyzja wywołała ostre reakcje w Polsce, a prezydent Karol Nawrocki zaproponował, aby Kapituła Orderu Orła Białego debatowała nad odebraniem odznaczenia, które Zełenski otrzymał w 2023 r. od Andrzeja Dudy.

Czytaj więcej tekstów OKO.press

Przeczytaj także:

09:35 09-06-2026

Prawa autorskie: Fot. ANNABELLE GORDON / AFPFot. ANNABELLE GORDO...

Trump zapewnia, że porozumienie z Iranem jest możliwe w ciągu kilku dni

Donald Trump powiedział, że istnieje duża szansa na podpisanie porozumienia z Iranem w ciągu dwóch-trzech najbliższych dni.

Co się wydarzyło

„Mamy duże szanse na podpisanie umowy w ciągu dwóch lub trzech dni” – powiedział Trump w poniedziałek wieczorem po finałowym meczu NBA w Nowym Jorku. „Jesteśmy bardzo blisko zawarcia bardzo, bardzo dobrej, potężnej umowy” – dodał prezydent USA, cytowany przez PAP.

„Gdybyśmy ich zbombardowali – co moglibyśmy zrobić z łatwością – gdybyśmy bombardowali ich przez kolejne dwa lub trzy tygodnie, nie zostałoby im nic. Ale cieśnina (Ormuz, przyp. red.) nie zostałaby otwarta przez całe miesiące. Zginęłoby bardzo wielu ludzi” – powiedział.

Prezydent nie ujawnił żadnych szczegółów na temat porozumienia z Iranem, nie wyjaśnił też powodów swojej oceny – zauważyli dziennikarze agencji Associated Press.

Jaki jest kontekst

Amerykańska stacja CNN wyliczyła, że od początku wojny 28 lutego do poniedziałku włącznie Trump zapewniał 37 razy, że jest bliski zawarcia umowy z Iranem.

Mediatorzy od tygodni próbują doprowadzić do zawarcia umowy między USA a Iranem. Zarówno Teheran, jak i Waszyngton zajęły jednak twarde stanowiska – podkreśla AP.

Stany Zjednoczone chcą, by Iran zrezygnował ze swoich zapasów wysoko wzbogaconego uranu, czego Iran odmawia, domagając się ze swej strony złagodzenia sankcji. Żąda też od USA uwolnienia swoich zamrożonych aktywów jeszcze przed zawarciem ostatecznego porozumienia kończącego wojnę, na co z kolei nie zgadza się Trump.

Iran dąży do przejęcia na stałe kontroli nad cieśniną Ormuz, która stanowi ważny szlak dla eksportu paliw z Zatoki Perskiej, i zamierza pobierać opłaty od statków pokonujących tę trasę.

Czytaj więcej tekstów OKO.press

Przeczytaj także: