Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Na ujawnionym zaraz po zdarzeniu nagraniu mężczyźni poddają się, trudno dopatrzyć się z ich strony zagrożenia. Mimo tego członkowie Straży Granicznej ich zabili
W sieci pojawiło się nagranie, na którym widać, jak izraelscy umundurowani mężczyźni dokonują egzekucji dwóch zatrzymanych mężczyzn. Zdarzenie miało miejsce w czwartkowy wieczór w Dżeninie, mieście na północy Zachodniego Brzegu.
Na nagraniu widać, jak armia otacza budynek, który najprawdopodobniej jest magazynem. Izraelczycy niszczą spore drzwi do magazynu za pomocą specjalistycznego sprzętu. Następnie spod tych drzwi wyczołgują się dwaj mężczyźni, którzy podnoszą ręce w geście poddania się. Podnoszą też odzież, by pokazać, że są nieuzbrojeni. Jeden z żołnierzy najpierw kopie jednego z zatrzymanych. Następnie rozkazuje im wracać do budynku. Gdy czołgają się pod zniszczonymi drzwiami, umundurowani i uzbrojeni mężczyźni podnoszą swoje karabiny i strzelają do bezbronnych zatrzymanych. Ci nieruchomieją.
Sprawcy egzekucji zostali zidentyfikowani jako członkowie izraelskiej Straży Granicznej.
„Jesteśmy wstrząśnięci bezczelnym zabójstwem dwóch Palestyńczyków w Dżaninie na okupowanym Zachodnim Brzegu, dokonanym wczoraj przez izraelską policję graniczną – to kolejna arbitralna egzekucja” – powiedział rzecznik biura ONZ do spraw praw człowieka Jeremy Laurence.
Organizacja Palestyński Islamski Dżihad przyznała, że dwie ofiary to należący do niej bojownicy. Nawet jednak w wypadku, gdy zatrzymani są bojownikami, pozaprawne, arbitralne egzekucje uliczne są zbrodnią.
Izraelska armia przekazała, że zdarzenie jest badane. Źródło w Straży Granicznej przekazało izraelskiemu dziennikowi, że „jeden z nich, leżąc na ziemi, próbował się podnieść i wykonał podejrzany ruch, dlatego walczący zdecydowali się otworzyć do niego ogień”. Trudno jednak coś takiego dostrzec na dostępnym nagraniu. W momencie, który został zarejestrowany, nie ma też mowy o żadnej walce.
Skrajnie prawicowy i antyarabski minister bezpieczeństwa wewnętrznego Itamar Ben-Gwir wyraził poparcie dla członków Straży Granicznej. W komunikacie przekazał, że zachowali się, jak należy, a „terroryści muszą zginąć”.
Zachodni Brzeg od 1967 roku znajduje się pod izraelską okupacją. Pomimo fetowanego na świecie porozumienia pokojowego z Oslo z lat 90. XX wieku, nigdy nie powstało na tym terenie w pełni niezależne państwo palestyńskie. Izrael od dekad kontynuuje politykę rozszerzania żydowskiego osadnictwa na tym terenie. W efekcie dziś utworzenie spójnego terytorialne państwa palestyńskiego jest niemal niemożliwe.
Po październiku 2023 roku równolegle z wojną w Gazie izraelska armia zintensyfikowała również działania na Zachodnim Brzegu. W styczniu i lutym 2025 roku armia przeprowadzała intensywne naloty na obozy dla uchodźców w Dżeninie, Tulkarem i Nur Szams. W wyniku tych działań przesiedlono ponad 30 tys. osób. Wiele z nich wciąż nie wróciło do domów, a część z ich domów została zniszczona.
Jednocześnie część spośród 750 tys. żydowskich osadników na tym terenie prowadzi bardzo agresywną działalność wobec Palestyńczyków, np. atakując osoby zbierające oliwki we własnych sadach.
W atmosferze ubóstwa i ciągłej brutalizacji codziennego życia młodzi mężczyźni chętniej dołączają do organizacji takich jak Palestyński Islamski Dżihad, by walczyć przeciwko okupacji.
Przeczytaj także:
Andrij Jermak był szefem Biura Prezydenta Ukrainy i stał na czele ukraińskiej delegacji w sprawie zakończenia wojny. Rano służby antykorupcyjne przeprowadziły przeszukania w domu Jermaka. Bliski współpracownik Zełenskiego może być uwikłany w aferę korupcyjną w sektorze energetycznym.
Wołodymyr Zełenski w wieczornym wideo do obywateli poinformował, że Andrij Jermak, szef Biura Prezydenta złożył wniosek o dymisję. Prezydent go podpisał.
„Kiedy cała uwaga skupia się na dyplomacji, na obronie w czasie wojny, potrzebna jest wewnętrzna siła. Wewnętrzna siła jest podstawą naszej zewnętrznej jedności i naszych relacji ze światem. A żeby była wewnętrzna siła, nie może być powodów, żeby się rozpraszać czymś innym niż obrona Ukrainy. Chcę, żeby nikt nie miał żadnych pytań do Ukrainy” – wyjaśnił Zełenski.
Ukraiński prezydent podziękował Jermakowi za to, że „ukraińskie stanowisko w negocjacjach zawsze było przez niego przedstawiane tak, jak powinno”.
„Zawsze było to stanowisko patriotyczne. Chciałbym jednak, aby nie było plotek i spekulacji” – mówił Zełenski. Dodał, że nastąpi reorganizacja Biura Prezydenta Ukrainy, a jutro prezydent przeprowadzi rozmowy z potencjalnymi kandydatami na stanowisko nowego szefa Biura Prezydenta.
Zełenski poinformował, że najbliższym czasie odbędą się kolejne spotkania ze stroną amerykańską, dotyczące zakończenia wojny w Ukrainie. Ze strony ukraińskiej wezmą w nich udział szef Sztabu Generalnego, przedstawiciele Ministerstwa Spraw Zagranicznych, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i przedstawiciel ukraińskiego wywiadu.
„Kiedy wszyscy stoimy przed takim zewnętrznym wyzwaniem, jakim jest wojna, musimy być silni wewnętrznie. Sto procent naszych sił zostanie skoncentrowane na obronie Ukrainy. Każdy musi teraz działać właśnie w ten sposób, w interesie naszego państwa, i bronić naszego państwa. To niezmienna zasada” – kontynuował Zełenski.
Powiedział też, że oczekuje od premiera i rządu uchwalenia budżetu na 2026 rok oraz kandydatur na ministrów energii i sprawiedliwości (19 listopada Rada Najwyższa zdymisjonowała ministrów Switłanę Hrynczuk i Hermana Hałuszczenkę, którzy mogą być zamieszani w aferę korupcyjną w sektorze energetycznym).
„Należy ocenić obecnych ministrów, aby wyciągnąć absolutnie jasne wnioski, czy obecni urzędnicy są w stanie sprostać wyzwaniom tej zimy i tej wojny” – podkreślił Zełenski.
Przeczytaj także:
Dziś (28 listopada) rano ukraińskie służby antykorupcyjne przeprowadziły przeszukania w domu szefa Biura Prezydenta Ukrainy Andrija Jermaka. Ma to związek z ujawniona 10 listopada wielką aferą korupcyjną w ukraińskim sektorze energetycznym. Ludzie z rządu i otoczenia Zełenskiego mieli wyprowadzić 100 mln dolarów.
Jak pisaliśmy, według posłów opozycji, dziennikarzy śledczych, organizacji pozarządowych działających na rzecz zwalczania korupcji o tym procederze musiało wiedzieć Biuro Prezydenta, m.in. jego szef – Andrij Jermak. Od dłuższego czasu komentatorzy polityczni podkreślają, że Jermak przejął zbyt dużo uprawnień, odgrywa rolę wiceprezydenta czy nawet w praktyce jest współprezydentem Ukrainy. Większość decyzji ma być podejmowana w Biurze Prezydenta, a nie w parlamencie (według Konstytucji Ukraina ma system parlamentarno-prezydencki).
Daria Kaleniuk, dyrektorka wykonawcza Centrum Przeciwdziałania Korupcji, w radiu New Voice mówiła, że podjęte przez Zełenskiego działania, dymisje ministrów czy restrukturyzacja rządu nie wystarczą, żeby Ukraina wyszła z tego kryzysu. Ekspertka, tak jak wielu innych liderów opinii podkreślała, że Jermak powinien podać się do dymisji, a krajem nie może rządzić Biuro Prezydenta.
Jermak jest negatywnie oceniany też za granicą. „Musimy sobie z nim radzić. Jest człowiekiem Zełenskiego, więc nie mamy wyboru” – mówił anonimowo wysoki rangą europejski dyplomata w rozmowie z portalem Kyiv Independent.
Do tej pory Zełenski, mimo nacisków części społeczeństwa, nie decydował się jednak na jego dymisję. Co więcej, wyznaczył Jermaka na szefa delegacji, która prowadzi negocjacje w sprawie zakończenia wojny. Według komentatorów politycznych to w pewnym sensie miało ochronić Jermaka. Część byłych dyplomatów oceniła ten krok za kompromitujący – uczestnicy delegacji powinni mieć dobrą reputację, żeby od startu nie osłabiać swojego stanowiska.
Według informacji Julii Zabeliny, politycznej dziennikarki radia NV, NABU planowała przeprowadzić przeszukania u Jermaka jeszcze w zeszłym tygodniu, jednak w związku z wyjazdami Jermaka m.in. do Genewy nie udało się tego zrobić. Jak mówiły źródła Zabeliny do ostatniego Zełenski nie decydował się na zwolnienie Jermaka, oczekując twardych dowodów, że Jermak rzeczywiście jest zamieszany w aferę.
Przeczytaj więcej w OKO.press:
Przeczytaj także:
Fundacja PZU będzie domagać się w sądzie zwrotu 4 mln zł od Fundacji „Gazety Polskiej” przekazanych jej w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości
Jak informuje RMF FM, Fundacja PZU wystąpiła do Fundacji Klubów „Gazety Polskiej” o zwrot ponad 4 mln złotych. Chodzi o dotacje, które środowisko „Gazety Polskiej” otrzymywało w latach 2016-2023, czyli w czasie rządów PiS. Fundacja największego polskiego ubezpieczyciela twierdzi, że przekazane przez nią pieniądze zostały wydane niezgodnie z umową na cele polityczne.
Organizacja Tomasza Sakiewicza miała otrzymać środki m.in. na kampanię informacyjną przed referendum, które odbyło się 15 października 2023 roku, czyli tego samego dnia, co wybory parlamentarne. Według PZU, zamiast budowania świadomości obywatelskiej, Fundacja Klubów „Gazety Polskiej” wykorzystała otrzymane pieniądze na wspieranie kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości.
W oświadczeniu nadesłanym redakcji RMF FM, Fundacja Klubów „Gazety Polskiej” zaprzecza stawianym jej zarzutom.
„Sprawa powództwa Fundacji PZU przeciwko Fundacji Klubów ”Gazety Polskiej„ jest całkowicie niezrozumiała, ponieważ wszelkie środki pozyskane od Fundacji PZU na podstawie umowy darowizny z poleceniem zostały wydatkowane zgodnie z wolą darczyńcy tj. w zgodzie z postanowieniami tejże umowy. Co więcej Fundacja PZU była rzetelnie informowana o procesie realizacji projektu jak i otrzymała w wymaganym terminie sprawozdanie końcowe z jego wykonania, które zostało przez Fundację PZU formalnie zatwierdzone uchwałą Zarządu Fundacji PZU”.
Fundacja PZU pozwała organizację Tomasza Sakiewicza w trybie cywilnym, ale zawiadomiła również prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa.
W czasie kampanii wyborczej przed wyborami w 2023 roku, Prawo i Sprawiedliwość miało korzystać ze wsparcia wielu państwowych podmiotów.
W sierpniu 2024 roku europoseł KO Michał Szczerba poinformował, że państwowe KGHM i Fundacja KGHM miały wydać 1,2 mln złotych na finansowanie kampanii kandydatów PiS (chodziło o umowy sponsorskie z firmą Berm). Zdaniem Szczerby z publicznych pieniędzy miał być także promowane kandydatury byłej ministry Jadwigi Emilewicz (Kostrzyńsko-Słubicką Strefę Ekonomiczną S.A. zapłaciła za organizację sportowego eventu z seniorkami) oraz ministry Marleny Maląg (Ministerstwo Pracy zapłaciło za promocję nakierowaną wyłącznie na okręg wyborczy, z którego startowała szefowa resortu).
Rządowe Centrum Legislacji miało z kolei ponieść część kosztów kampanii jej szefa, Krzysztofa Szczuckiego, a do głosowania na kandydatów PiS zachęcano podczas pikników wojskowych zorganizowanych przez Ministerstwo Obrony Narodowej.
Przeczytaj także:
Jewhenij Iwanow i Ołeksandr Kononow będą ścigani listem gończym. Obaj mężczyźni są podejrzewani o dokonanie aktów dywersji na linii kolejowej nr 7 na trasie Warszawa-Dorohusk
Prokuratura Krajowa wystawiła listy gończe za dwoma obywatelami Ukrainy podejrzanymi o akty dywersji na kolei, do których doszło w połowie listopada. Śledczy opublikowali wizerunki 41-letniego Jewhenija Iwanowa i 39-letniego Ołeksandra Kononowa. Obaj mężczyźni zbiegli na Białoruś. Ich poszukiwaniem zajmie się Komenda Stołeczna Policji.
Wczoraj (27 listopada) sąd wyraził zgodę na tymczasowe aresztowanie podejrzanych, co pozwoliło na wystawienie za nimi listów gończych. Te pozwolą z kolei wszcząć procedurę Europejskiego Nakazu Aresztowania oraz przyznaniem czerwonej noty Interpolu.
Jewhenij Iwanow oraz Ołeksandr Kononow są podejrzewani o dokonaniu dwóch aktów dywersji na linii kolejowej nr 7 na trasie Warszawa-Dorohuskiem. 15 listopada mieli uszkodzić tory kolejowe w pobliżu stacji w miejscowości Mika w województwie mazowieckim.
Dzień później odkryto uszkodzenia sieci trakcyjnej w miejscowości Gołąb niedaleko Puław. Na torach zamontowane zostały także metalowe elementy, które mogły doprowadzić do wykolejenia się pociągu.
Prokuratura zakwalifikowała oba te incydenty jako sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, stanowiące zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób oraz mienia w wielkich rozmiarach.
W tej samej sprawie zarzuty usłyszał już Wołodymyr B. Śledczy zarzucają mu pomocnictwo głównym sprawcom. Wołodymyr B. miał ułatwić im popełnienie przestępstwa, pomagając im w rozpoznaniu terenu i wyborze miejsca podłożenia ładunków wybuchowych oraz miejsca zamontowania metalowego elementu na szynach. Nie wiadomo, czy Wołodymyr B. przyznał się do stawianych mu zarzutów. Na wniosek prokuratury został aresztowany na 3 miesiące.
Przeczytaj także:
„Make Amazon Pay” (ang. Niech Amazon Zapłaci) – pod takim hasłem pracownicy niemieckiego Amazona rozpoczęli 24-godzinny strajk. Chcą podwyżek i godnej płacy — a na odejście od stanowisk pracy wybrali właśnie tzw. Black Friday czy Czarny Piątek, kiedy sklepy na całym świecie nęcą promocjami i rabatami
Nawet trzy tysiące osób, zdaniem „Reutersa”, odeszło od miejsc pracy i rozpoczęło całodobowy strajk. Protesty trwają w niemieckich magazynach Amazona w Bad Hersfeld, Dortmundzie, Werne, Koblencji, Rheinbergu, Graben oraz w Mönchengladbach i Frankenthal.
Pracownicy firmy w ten sposób chcą zmusić pracodawcę do poprawy warunków pracy w firmie.
Jak informuje niemiecki związek zawodowy Ver.di, pracownicy Amazona (który zatrudnia nawet 40 tysięcy ludzi w Niemczech, a w szczycie sezonu, który przypada na koniec listopada i grudzień dotrudnia kolejnych 12 tysięcy ludzi) są wycieńczeni. Pracują ponad siły, pod ścisłym nadzorem i za marne pieniądze.
Nastroje protestacyjne podniosły się po tragicznej śmierci pracownika Amazona z 17 listopada. Mężczyzna źle się czuł i informował o tym przełożonych, ale ci kazali mu kontynuować pracę. W koncu zmarł — znaleziono go martwego w firmowej toalecie.
„Dla naszych kolegów, biorąc pod uwagę zwiększone obciążenie pracą i arbitralne płace, to «Czarny Piątek» trwa przez cały rok. Dlatego strajkują. Pracownicy potrzebują dobrych warunków pracy i godziwego wynagrodzenia dla wszystkich. To feudalne traktowanie musi się w końcu skończyć” – informuje Silke Zimmer, członek zarządu związku zawodowego Ver.di.
Spór pracowników Amazona z szefostwem trwa od dekady.
Przeczytaj także: