0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

30 minut temu

Prawa autorskie: "Wiesti", 12 sierpnia 2026"Wiesti", 12 sierpni...

Moskwa grozi europejskim statkom

Odpowiedzią na ataki na rosyjskie tankowce floty cieni będą ataki Rosji na statki państw popierających Rosję – grozi Moskwa. A Ukraina proponuje rozejm na Morzu Czarnym.

Co się stało?

Szef dyplomacji Kremla powtórzył dziś groźby Putina z poprzedniego dnia: „Unia Europejska obrała bardzo niebezpieczną ścieżkę, uznając za rosyjska »flotę cienia«, wszystkie statki – pod dowolną banderą – które umożliwiają Rosji zarabianie pieniędzy” – powiedział minister Siergiej Ławrow.

„Wobec tego Rosja sama wybierze sobie cele odwetowe. Będą to statki działające w interesie krajów, które uznały rozboje i piractwo za swoją oficjalną politykę. A my zdecydujemy, jak postępować z tymi statkami”

Dzień wcześniej Władimir Putin oświadczył, że Moskwa dostrzega próby władz niektórych krajów, mające na celu ograniczenie ruchu statków rosyjskich firm. Uważa to za naruszenie międzynarodowego prawa morskiego. Odniósł się również do planów Unii Europejskiej dotyczących ich zatrzymania i sprzedaży zajętego mienia, nazywając to piractwem i rozbojem.

Putin nazwał możliwość przejmowania jednostek i sprzedawania zajętego majątku „piractwem” oraz zapowiedział odpowiedź tym samym. Zaznaczył przy tym, że Rosja nie zamierza ograniczać się do akwenu, na którym zatrzymano jej statek. Odwet miałby nastąpić wszędzie tam, gdzie Moskwa uzna to za potrzebne.

Groźba Putina nie została dostrzeżona – być może dlatego, że się słabo nagrała. Putin groził światu z pokładu krążownika rakietowego Wariag na Sachalinie. Przebrał się przy tym w polowy mundur. Ale – swoim zwyczajem – nie zgodził się na wpięcie weń mikrofonu, boi się bowiem bliskiego kontaktu z obcymi ludźmi. W efekcie na nagraniu słychać było głównie szum, a telewizja musiała opatrzyć relację napisami (na zdjęciu).

13 sierpnia rosyjska telewizja wyemitowała wywiad z szefem dyplomacji Ławrowem, na którym wszystko słychać wyraźnie.

Jaki jest kontekst?

Europa przestała ograniczać się do sankcyjnych list i zaczęła zatrzymywać podejrzane tankowce. Brytyjscy komandosi weszli na pokład tankowca na kanale La Manche, Francuzi zatrzymują kolejne jednostki, a UE daje państwom coraz więcej narzędzi do uderzania w rosyjskie ładunki.

Zachód coraz mocniej dociska „flotę cieni”, bo stała się ona jednym z fundamentów rosyjskiego eksportu ropy po wprowadzeniu sankcji. Brytyjski rząd szacuje jej liczebność na ponad 700 jednostek i twierdzi, że odpowiadają one za około 75 proc. transportu rosyjskiej ropy objętej sankcjami.

Tymczasem Moskwa rzutem na taśmę chce rozstrzygnąć konflikt w Ukrainie na swoją korzyść. Na froncie prowadzi ofensywę, a całą Ukrainę dzień w dzień atakuje pociskami balistycznymi – gdyż przed nimi Ukraina nie ma jak się bronić.

Najwyraźniej chce też postraszyć Europejczyków wspierających Ukrainę.

Tymczasem Ukraińcy podają, że rosną ich ataki dronowe na Rosję. „Łącznie w lipcu jednostki bezzałogowe wykonały 449 tysięcy misji, co stanowi wzrost o 3% w porównaniu z poprzednim miesiącem. Trafiono 226 tysięcy celów wroga, czyli o 13% więcej niż w czerwcu” – informuje portal Militarnyj.

Po tym, jak Ukraina powróciła do ataków na rosyjskie rafinerie, w okolicach Moskwy znowu zaczyna brakować paliwa – pisze „The Moscow Times”. Portal dodaje, że Putin ze strachu przed ukraińskimi dronami wymyśla różne sposobu, by się przed nimi ukryć. W czasie kampanii przed jesiennymi „wyborami” do Dumy musi podróżować po kraju. Ale jeździ po nim pancernym pociągiem, wysyłając po drogach dla zmyłki pancerne kolumny samochodów. Zaś telewizja sprawozdaje jego wizyty z nagrań archiwalnych, by nie ujawnić, gdzie akurat władca Rosji jest.

Nie wiemy więc, czy 12 sierpnia Putin naprawdę był na Sachalinie.

Przeczytaj także:

Jednocześnie Ukraińcy kolejny raz demonstrują, że chcą pokoju. Mieli według Reutersa zaproponować rozejm na Morzu Czarnym. Tam w wyniku ataków dronowych i rakietowych faktycznie ustał ruch statków, a Rosja, choć chwali się atakami na statki płynące do Ukrainy, sama straciła potężną flotę i nic na to nie może poradzić.

Oczywiście nie jest możliwe, by Putin oferte przyjął. Od dawna odrzuca rozwiązania, które uznaje za „cząstkowe”. Chce całej Ukrainy

18:10 13-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

PiS wyrzuca rozłamowców Morawieckiego

Koleżeński Sąd Dyscyplinarny PiS wykluczył z partii 38 posłów i dwóch senatorów, wchodzących w skład klubu Rozwój Plus, w tym byłego premiera Mateusza Morawieckiego – przekazał rzecznik dyscyplinarny PiS Karol Karski.

Co się zdarzyło?

PiS postanowił w końcu wyrzucić buntowników od Mateusza Morawieckiego.

"W stosunku do wszystkich sąd dyscyplinarny uznał, że ciężko naruszyli oni statut Prawa i Sprawiedliwości poprzez to, że opuścili klub parlamentarny PiS i wstąpili do nowego klubu parlamentarnego. W stosunku do Morawieckiego dodatkowo uznał, że 3 sierpnia publicznie ogłosił tworzenie konkurencyjnej w stosunku do Prawa i Sprawiedliwości nowej partii politycznej – powiedział PAP Karol Karski.

Teraz – jak zaznaczył – 40 parlamentarzystów ma siedem dni na odwołanie się od decyzji. W przypadku braku odwołania, po tym czasie oficjalnie przestaną być członkami PiS.

Jaki jest kontekst?

Trzy tygodnie temu czterdziestu członków PiS nie podporządkowało się ultimatum prezesa Kaczyńskiego i nie złożyło deklaracji o rezygnacji w stowarzyszeniach działających w ramach o obok partii. Oznaczało to, że zostaną z PiS usunięci.

Jednak po kilku dniach kierownictwo partii zmieniło zdanie i postanowiło przeprowadzić indywidualne procesy przed rzecznikiem dyscypliny partyjnej. W ten sposób to nie PiS wyrzucałby buntowników — to oni sami odchodziliby z partii z piętnem rozłamowców.

Morawiecki zareagował na to po prostu założeniem swojego klubu w Sejmie. Jego członkowie nadal należeli dp partii PiS, ale nie byli już w klubie partii w parlamencie. Jednocześnie Morawiecki rozpoczął ofensywę programową, opowiadając, co mu się nie podoba w rządach PiS w czasach, kiedy był premierem.

Teraz PiS odstępuje od „indywidualnej ścieżki” i po prostu wyrzuca ludzi Morawieckiego, kończąc proces rozłamu.

Jego dzieje szczegółowo opisywaliśmy i analizowaliśmy w OKO.press. Zmienia on bowiem polityczny krajobraz.

Przeczytaj także:

15:45 13-08-2026

Prawa autorskie: TATYANA MAKEYEVA / AFPTATYANA MAKEYEVA / A...

Wielomiliardowe straty Wildberries po ukraińskich atakach

Rosjanie liczą straty wynikające z ukraińskich ataków na magazyny firmy Wildberries, określanego mianem „rosyjskiego Amazona”. Obiekty handlowego potentata są celem dronów od kilku tygodni.

Co się wydarzyło?

By odbudować całą swoją infrastrukturę, przedsiębiorstwo musiałoby wydać od 147 do 223 mld rubli – czyli od 6,5 mld do niemal 10 mld złotych. Wydatki mogą wzrosnąć, jeśli konieczna okaże się całkowita rozbiórka magazynów i prace terenowe. Wtedy firma musi liczyć się z wydatkami na poziomie niemal 279 mld rubli, czyli ok. 12,4 mld złotych – szacuje Siergiej Semko, główny analityk agencji Data Insight, w rozmowie z Forbesem. Straty dostawców współpracujących z Wildberries mogą z kolei wynosić w przeliczeniu nawet ponad 22 mld złotych. O sprawie informuje również między innymi Meduza, niezależny rosyjski portal z siedzibą na Łotwie.

Margarita Jewstigniejewa, prezes Stowarzyszenia Dostawców Towarów na Platformy Elektroniczne (APTEP), poinformowała z kolei, że ataki dotknęły ponad 400 tysięcy sprzedawców. Jej szacunki mówią o łącznych stratach na poziomie 600-700 mld rubli (26,7-31,2 mld złotych). Według jej danych niektórzy sprzedawcy korzystający z pośrednictwa Wildberries stracili aż 95 proc. swoich zapasów.

W odpowiedzi na kryzys w branży handlowej narodowy Bank Rosji wezwał instytucje finansowe do wsparcia małych i średnich przedsiębiorstw dotkniętych atakami. Wicepremier Aleksandr Nowak zlecił Ministerstwu Rozwoju Gospodarczego, Ministerstwu Finansów oraz Federalnej Służbie Podatkowej – we współpracy z Bankiem Centralnym i organizacjami biznesowymi – opracowanie pakietu pomocowego dla przedsiębiorców poszkodowanych w wyniku ataków na Wildberries.

Jaki jest kontekst?

Informacje na temat handlowego potentata Wildberries wskazują na powiązania z państwowymi władzami (jednego z udziałowców kontroluje wpływowy senator). Za pośrednictwem serwisu do żołnierzy rosyjskiej armii ma też trafiać wyposażenie i zaopatrzenie, którego używają na polu walki. Ukraińskie Siły Zbrojne w związku z tym traktują magazyny firmy jako cel militarny, chcąc nie tylko zdestabilizować rosyjską gospodarkę, ale i zakłócić dostawy na front. Od 18 sierpnia drony uderzyły w przynajmniej 20 obiektów rosyjskiej firmy.

Przeczytaj także:

14:32 13-08-2026

Prawa autorskie: 08.10.2025 Warszawa , Aleje Ujazdowskie 1/3 . Kancelaria Prezesa Rady Ministrow . Premier Donald Tusk (l) i minister do spraw nadzoru nad wdrazaniem polityki rzadu Maciej Berek (2p) podczas posiedzenia rzadu . Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl08.10.2025 Warszawa ...

Tusk potwierdza: Maciej Berek z rządu do TK. „Nie będę jak ciotuleńka”

„Jak widzę bandyckie metody z tamtej strony, to nie będę jak ciotuleńka. Dosyć! Muszę być coraz twardszy” – mówił Donald Tusk, tłumacząc, dlaczego minister Maciej Berek będzie kandydował na sędziego TK

Co się wydarzyło

Premier Donald Tusk potwierdził w czwartek 13 sierpnia 2026 doniesienia mediów (m.in. Polityki Insight i OKO.press), że Maciej Berek będzie kandydował na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Nazywany „prawą ręką Tuska” Berek był od 2025 „minister nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu”.

„Jest państwowcem z krwi i kości. Ja to wiem, obserwuję go od wielu, wielu lat. Potrafił się ze mną spierać o kwestie na przykład konstytucyjne” – mówił premier. „To jest najbardziej hardy urzędnik, z jakim miałem okazję współpracować. Hardy w najlepszym tego słowa znaczeniu”.

„Biorę na siebie odpowiedzialność za to, że niektórzy mogą czuć się i czują się rozczarowani, bo przecież byłych ministrów miało nie być. Ja rozumiem tę zasadę, sam jestem do niej przekonany” – stwierdził Tusk, dodając jednak: „Miejcie do mnie pretensje, ale pomóżcie nam uzdrowić sytuację w Trybunale. I to jest kwestia najbliższych tygodni. Musimy to zrobić. I ja się nie cofnę”.

„My mamy masakrę, bo te instytucje [sądownicze] zostały zmasakrowane przez PiS. Jak widzę bandyckie metody z tamtej strony, to nie będę jak ciotuleńka” – powiedział Tusk.

Jest doktorem nauk prawnych. Wcześniej był m.in. dyrektorem Centrum Informacyjnego Senatu i dyrektorem generalnym Biura Rzecznika Praw Obywatelskich Marcina Wiącka. W poprzednim rządzie Donalda Tuska oraz w rządzie Ewy Kopacz był prezesem Rządowego Centrum Legislacji.

W obecnym rządzie rozliczał ministrów z realizacji priorytetów rządu. Prowadził też projekt deregulacji.

Jaki jest kontekst

Przejście z rządu do TK skrytykował m.in. znany prawnik prof. Marcin Matczak:

„Tusk sam przyznaje, że łamie swoje własne zasady, bo jego koalicja przegłosowała ustawę, zgodnie z którą ministrowie rządu nie mogą wchodzić do TK od razu.

Robi to jednak, pokazując hipokryzję, bo „trzeba naprawić TK”. Ale jak naprawić? Jednym człowiekiem? Jest już siedmiu powołanych nowych sędziów i jakoś nie naprawili. Czy min. Berek będzie jakimś Rambo konstytucyjnym, który wejdzie do TK siłą i uprowadzi Święczkowskiego?”

Negatywnie o kandydaturze Berka wypowiedziała się też przewodnicząca klubu parlamentarnego Lewicy Anna Maria Żukowska. Nazwała takie działanie „robieniem z gęby cholewy” i zapowiedziała, że Lewica nie poprze kandydatury Berka w sejmowym głosowaniu. Sędziów TK wybiera większość sejmowa.

„Obiecaliśmy naszym wyborcom, że politycy nie trafią do TK” – stwierdziła Żukowska.

Tusk odniósł się do tej krytyki: „Zgadzam się z panią Żukowską, chcemy, żeby trybunały wyglądały inaczej. Sytuacja jest nadzwyczajna i dlatego wymaga nadzwyczajnych działań. Ale ja oczywiście będę szanował każdy głos, a na końcu to głosowanie o tym rozstrzygnie”.

Czy prezydent przyjąłby ślubowanie od Macieja Berka? „Prezydent Karol Nawrocki ma jeden wektor decyzji, jeżeli chodzi o przyjęcie ślubowań sędziów Trybunału Konstytucyjnego” – powiedział w Radiu Zet pytany o kandydaturę Berka szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki.

Nawrocki nie przyjął ślubowania od czterech nowych sędziów wybranych przez obecną większość sejmową: Krystiana Markiewicza, Marcina Dziurdy, Anny Korwin-Piotrowskiej i Macieja Taborowskiego. Prezes TK Bogdan Święczkowski nie dopuszcza ich do orzekania.

Przeczytaj także:

13:47 13-08-2026

Prawa autorskie: 17.06.2026 Warszawa , Aleje Ujazdowskie , Kancelaria Prezesa Rady Ministrow . Premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej dot. spraw biezacych .17.06.2026 Warszawa ...

Tusk: CPN wraca. Będzie tańsze paliwo i regulowana cena

„W istotnej części od poniedziałku przywracamy program CPN, czyli Ceny Paliwa Niżej. Obniżymy VAT na paliwa z 23 do 8 procent, co powinno przełożyć się na spadek cen o 90 groszy, a nawet ponad złotówkę na litrze” – zapowiedział premier Donald Tusk.

Co się wydarzyło?

To reakcja na wzrost cen paliw na stacjach przez wciąż napiętą sytuację wokół Cieśniny Ormuz. Przepływ tankowców przez najważniejsze wąskie gardło tranzytu ropy jest bardzo utrudniony. Powodem są trwające działania wojenne pomiędzy Izraelem, USA a Iranem. W związku z tym ceny oleju napędowego w ostatnich tygodniach przekraczały 8 złotych za litr, a benzyny – znacznie powyżej 7 złotych.

Dlatego przedstawiciele rządu zastanawiali się nad powrotem do programu CPN – Cena Paliwa Niżej. W końcu premier zapowiedział, że w dół pójdzie VAT, ale nie akcyza – jak w przypadku poprzednio wprowadzonego rozwiązania, obowiązującego od końca marca do końca czerwca.

W środę minister energii Miłosz Motyka zapowiadał, że ewentualny powrót do obniżek będzie też wiązał się z odgórną regulacją maksymalnej ceny. Jednocześnie politycy koalicji uderzają Karola Nawrockiego. Prezydent zablokował wprowadzenie podatku od nadmiarowych zysków spółek paliwowych, które zyskiwały na podwyższonych cenach oleju napędowego i benzyny. Budżet miał odzyskać w ten sposób 4 mld z ponad 4,7 mld złotych utraconych przez obniżki podatków na paliwo.

„Prezydent Donald Trump zapowiedział to samo, co my: patrząc na zyski Chevronu, Exxonu i innych największych amerykańskich koncernów paliwowych, jest przekonany, że te nadzwyczajne zyski muszą zostać podzielone z ludźmi” – mówił Tusk, sugerując, że obniżka akcyzy nie jest możliwa właśnie w związku z decyzją Nawrockiego. – „Ja naprawdę długo będę pamiętał, dlaczego nie możemy dać ludziom więcej. Bardzo chciałbym zrozumieć, dlaczego prezydent Nawrocki zablokował możliwość obłożenia podatkiem koncerny paliwowe”

„Ceny paliw będą jednymi z najniższych w Europie. I choć ciągle będzie drogo, to zrobimy wszystko, by nikt nie wykorzystał tej sytuacji. Podobnie jak wcześniej, minister energii, pan minister Motyka, każdego dnia będzie informował o możliwie najwyższej cenie paliw na stacjach benzynowych. Chcemy, by obniżka VAT-u nie została przechwycona przez koncerny, ale by te pieniądze – choć skromne, ale jednak zauważalne – trafiły do ludzi” – obiecywał premier.

Jaki jest kontekst?

Przypomnijmy: prezydent Karol Nawrocki odesłał przepisy o nowym podatku do Trybunału Konstytucyjnego, gdzie sprawa może utknąć na długie miesiące. Tzw. windfall tax zakładał 60-procentowy podatek od nadmiarowych zysków – czyli tych, które przekraczały o ponad 20 proc. prognozy oparte na wynikach z poprzedniego roku. Koncerny zyskiwały, sprzedając w wyższych cenach paliwo wyprodukowane i zakupione jeszcze przed wybuchem irańskiego kryzysu. Minister energii Miłosz Motyka zapowiedział, że na jesieni do Sejmu trafi kolejna wersja ustawy o tej daninie, która uwzględni część wątpliwości Nawrockiego. Prezydent przychylił się między innymi do uwag sektora naftowego. Jego przedstawiciele mówili między innymi o naruszeniu przez rząd zasady niedziałania prawa wstecz.

Przeczytaj także: