0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

18:26 17-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Patryk Ogorzalek / Agencja Wyborcza.plFot. Patryk Ogorzale...

Wołyń. Zełenski zapowiada otwarcie ukraińskich archiwów i więcej ekshumacji

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zapowiedział 17 lipca otwarcie archiwów Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy dotyczących „tragicznych wydarzeń XX wieku na Wołyniu” oraz zwiększenie liczby zezwoleń na poszukiwania i ekshumacje.

Co się stało?

„Przeprowadziłem naradę dotyczącą naszej polityki wobec Polski. Uzgodniliśmy podjęcie kilku kluczowych działań.

  • Po pierwsze: zostaną podjęte decyzje w obszarze dyplomacji.
  • Po drugie: zostaną otwarte wszystkie archiwa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy oraz Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy dotyczące tragicznych wydarzeń XX wieku na Wołyniu
  • Po trzecie: zostaną podjęte decyzje w sprawie udzielenia dodatkowej znaczącej liczby pozwoleń na prace poszukiwawczo-ekshumacyjne. Wspólnie z polską stroną musimy zapewnić większą zdolność do prowadzenia takich prac.
  • Po czwarte: omówiliśmy możliwe formaty rozszerzenia dialogu międzyspołecznego Ukrainy i Polski.
  • Po piąte: uzgodniliśmy z Ołeksandrem Ałfierowem, dyrektorem Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, rozszerzenie możliwości instytutu. Ołeksandr przygotuje i przedstawi systemowe propozycje. Proszę odpowiednich urzędników oraz tematyczny komitet Rady Najwyższej Ukrainy o rozważenie możliwości zwiększenia finansowego i innego wsparcia Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej".

- napisał Zełenski na X i Telegramie.

"Priorytety są oczywiste: wszyscy w Europie potrzebują dobrych sąsiedzkich, równoprawnych i wzajemnie korzystnych relacji, które budowane są na szacunku.

Polska znacząco wsparła Ukrainę po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji, i jesteśmy wdzięczni Polsce.

Ochrona niepodległości Ukrainy bezpośrednio oznacza wzmocnienie niepodległości Polski, a wyzwania bezpieczeństwa, które stoją obecnie przed Europą, mogą być rozwiązane tylko we współpracy, w szczególności we współpracy wolnych narodów naszego regionu".

Na komunikat ten „z satysfakcją” zareagował premier Tusk:

Jaki jest kontekst?

Po przyznaniu przez Zełenskiego jednej z jednostek wojskowych Ukrainy imienia „Bohaterów UPA” w Polce narasta wspierana przez prawicę antyukraińską kampania. Prezydent Nawrocki odebrał prezydentowi Zełenskiemu Order Orła Białego. Próby załagodzenia konfliktu nie powiodły się. Rozwinęła się za to akcja odsyłania wysokich odznaczeń przez polityków z Polski i Ukrainy. Potem opozycja wywołała awanturę o pomoc dla Ukrainy w postaci pięciu rakiet do systemu Patriott. Wywołali tę awanturę w momencie, gdy Ukraińcy nie mieli już żadnego zapasu takich pocisków i rosyjskie rakiety balistyczne niszczyły domy w Kijowie.

W końcu kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek wezwał do wstrzymania pomocy wojskowej dla Ukrainy. Spotkało się to jednak z kontrą Jarosława Kaczyńskiego i rzecznika prezydenta (prawda historyczna jest ważna, ale w interesie Polski jest obecnie pomoc wojskowa dla Ukrainy).

Mimo wrogich komentarzy prezydent Nawrocki przed tygodniem ostatecznie spotkał się z prezydentem Zełenskim w czasie szczytu NATO w Ankarze. Ale Polska wyłączona jest teraz z ostatnich rozmów i porozumień w sprawie pomocy dla Ukrainy i budowy europejskiej obrony przeciw rosyjskim rakietom balistycznym.

Przeczytaj także:

W rocznicę Rzezi Wołyńskiej Sejm przyjął kolejną uchwałę w tej sprawie. Ale — jak zauważa w OKO.press Witold Głowacki — nie była ona tak straszna, jak mogłaby być. Jednocześnie ogłaszając zmiany w rządzie ukraińskim, Zełenski zapowiedział, że celem tej operacji jest [poprawa relacji z sojusznikami, w tym z Węgrami i z Polską.

Przeczytaj także:

W Polsce narastają jednak antyukraińskie emocje. Objawia się to m.in. atakami na osoby mówiące po ukraińsku, a nawet błędnie wzięte za Ukraińców. Kibicuje temu z całych sił rosyjska propaganda, która od początku pełnoskalowej agresji na Ukrainę w 2022 r. stara się osłabić polskie wsparcie dla Ukrainy.

Prezenter w studuy. Rosyjski napis i polski plakat "Wołyn'43"
Rosyjskie "Wiesti niedieli" 12 lipca 2026 celebrowały rocznicę Rzezi Wołyńskiej, streszczając dokładnie wszystkie wypowiedzi prawicowych polskich polityków.

Przeczytaj także:

16:16 17-07-2026

Prawa autorskie: Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.plFot . Robert Kowalew...

Kaczyński o Morawieckim: Ograniczone myślenie racjonalne

„Zaczął koncentrować się tak bardzo na sobie, że myślenie racjonalne zostało co najmniej ograniczone” – mówi o Morawieckim Kaczyński. A 45 parlamentarzystów pisze do prezesa PiS apel „o jedność i otwartość na prawicy".

Co się wydarzyło?

Jarosław Kaczyński po raz pierwszy wypowiedział się szerzej na temat sytuacji w PiS odkąd w środę ogłoszono decyzję prezydium partii o rozwiązaniu wszystkich wewnętrznych stowarzyszeń. Decyzja ta była wymierzona w stowarzyszenie Rozwój Plus byłego premiera Mateusza Morawieckiego.

W rozmowie z Michałem Adamczykiem, byłą twarzą Telewizji Publicznej Jacka Kurskiego, a obecnie współtwórcą internetowego Kanału TAK!, Kaczyński przywołuje argumenty dotyczące rzekomego zagrożenia utratą subwencji partyjnej z powodu działalności tego rodzaju stowarzyszenia.

Ale podaje także szerszy kontekst. Wprost stwierdził, że konflikt wziął się z faktu, że Mateusz Morawiecki chciał być kandydatem na premiera. „Już jest zgłoszenie pana premiera na nowego premiera przez jednego z członków tego stowarzyszenia. Partia nie może mieć dwóch kandydatów na premiera” – powiedział Kaczyński.

„Jeśli dojdzie do założenia nowej partii, co jest bardzo prawdopodobne, partii Mateusza Morawieckiego, to będzie to osłabienie Prawa i Sprawiedliwości. Na ile poważne? Czy pan wie, iloma szablami dysponuje Mateusz Morawiecki? Ilu posłów może odejść z Prawa i Sprawiedliwości, aby przystąpić do nowej formacji byłego premiera?” – pyta prowadzący rozmowę Michał Adamczyk.

Kaczyński ani razu nie zaprzecza tym domysłom i stwierdzeniom. Mówi, że nie zna precyzyjnej liczby osób, które mogłyby wyjść z PiS-u razem z Morawieckim. Ale wskazuje na dwie grupy:

  • osoby które mają „stare, mocne związki z premierem”, twierdzi, że takich osób jest kilkanaście;
  • osoby, które są zaangażowane w konflikty regionalne („pewni ludzie poczuli się zagrożenie, jeżeli chodzi o obecność w kolejnej kadencji Sejmu”).

W dalszej części rozmowy Kaczyński i Adamczyk oceniają szanse wyborcze potencjalnego ugrupowania Mateusza Morawieckiego.

„Ale na dziś wydaje się, że partia Mateusza Morawieckiego, jeśli wierzyć sondażom, wielkiego sukcesu nie osiągnie, bo z tych wewnętrznych sondaży wynika, że to jest poparcie na granicy progu wyborczego. Były nawet wyniki jeszcze gorsze" – mówi Adamczyk.

„Ja też nie uważam, żeby to było przedsięwzięcie o jakiejś szerokiej perspektywie, jeżeli chodzi o sukces polityczny. A przynajmniej w najbliższych wyborach.

Kaczyński następnie stwierdził, że Mateusz Morawiecki w pewnym momencie „zaczął koncentrować się tak bardzo na sobie, że myślenie racjonalne zostało co najmniej ograniczone”. Prezes PiS zaczął ostrzegać, że decyzja o ewentualnym założeniu własnej partii dodatkowo rozbije poparcie prawicy i sprawi, że w kolejnym cyklu wyborczym nie uda się odsunąć od władzy Koalicji 15 października.

W piątek wieczorem Piotr Müller, jeden z najbliższych współpracowników Morawieckiego, opublikował w social mediach list parlamentarzystów do Jarosława Kaczyńskiego.

„Pragniemy jasno zadeklarować: naszym celem jest jedność Prawa i Sprawiedliwości. Uważamy, że to ona pozwoli odsunąć od władzy antypolski rząd Donalda Tuska i przywrócić Rzeczypospolitej właściwy kierunek. Jednocześnie mamy świadomość, że sama jedność nie wystarczy – równie ważne jest ponowne dotarcie do tych grup, które w ostatnich latach od nas odeszły, i odzyskanie ich zaufania. Chcemy, by obie te myśli – jedność prawicy i otwartość na tych, których zabrakło dziś przy naszym stole – przyświecały naszemu zaangażowaniu i stały się wspólnym mianownikiem wszystkich, którym leży na sercu dobro Polski" – czytamy w liście.

Oświadczenie podpisało 45 parlamentarzystów. M.in. Daniel Obajtek, Waldemar Buda, Janusz Cieszyński, Paweł Jabłoński, Marcin Horała, Michał Dworczyk, Krzysztof Szczucki, Grzegorz Puda, Marek Jakubiak, Szymon Szynkowski vel Sęk.

Jaki jest kontekst?

W środę 16 lipca 2026 wieczorem kierownictwo PiS zdecydowało, że działające wokół partii stowarzyszenia mają się rozwiązać w ciągu siedmiu dni. Uzasadnieniem tej decyzji miałoby być to, że działalność stowarzyszeń jest sprzeczna z prawem regulującym działalność partii politycznych i może grozić odebraniem PiS-owi dotacji. Jest jednak jasne, że ta decyzja jest wymierzona w Mateusza Morawieckiego, który wiosną 2026 powołał Stowarzyszenie Rozwój Plus.

Morawiecki już dwie godziny po ogłoszeniu decyzji kierownictwa PiS odpowiedział na portalu X:

„Stowarzyszenie Rozwój Plus stało się miejscem, w którym Polacy chcą rozmawiać o przyszłości, przedstawiać konkretne rozwiązania i docierać do ludzi, którzy dziś oczekują od polityki przede wszystkim rozwoju, bezpieczeństwa i ambitnej wizji państwa”. Konkluzja jest jasna: stowarzysznia rozwiązywać nie zamierza.

Czwartkowa wypowiedź rzecznika PiS w wyjątkowo ostrych słowach przywołuje Morawieckiego do porządku. Bochenek pisze, że decyzja już zapadła: „Albo chce się być w jednej organizacji, albo w drugiej”.

Konflikt w Prawie i Sprawiedliwości ciągnie się od wielu miesięcy. Jego najbardziej widocznym objawem jest publiczne starcie między Przemysławem Czarnkiem i Mateuszem Morawieckim. Pierwszy reprezentuje „stary PiS” i strategię zakładającą przejmowanie wyborców korony Grzegorza Brauna. Drugi – przyciąga młodsze pokolenie polityków PiS i chce iść w stronę centrum.

Utworzenie stowarzyszenia przez Morawieckiego zostało w partii odebrane jako pierwszy krok do opuszczenia PiS-u i powołania własnej partii. Na 31 lipca Morawiecki zaplanował spotkanie w formie grilla. Zaprosił przedstawicieli różnych środowisk politycznych. PiS chce, by spotkanie odwołał, współpracownicy Morawieckiego potwierdzają, że grill się odbędzie.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także:

14:36 17-07-2026

Prawa autorskie: Photo by IRINN / AFPPhoto by IRINN / AFP

Wojna Iranu i USA eskaluje. Amerykanie atakują mosty na południu

Na dziś ani jedna, ani druga strona nie przejawia chęci wykonania kroku w tył i powrotu do dyplomacji

Co się wydarzyło

We wznowionym konflikcie USA z Iranem nie widać oznak deeskalacji. W nocy Amerykanie uderzyli w lotnisko w mieście Iranszahr i mosty na południu Iranu. Komunikat amerykańskiej armii mówi o atakach na „infrastrukturę logistyczną wspierającą armię”. Irańczycy mówią o atakach na sześć mostów.

Irańczycy przekazali, że odpowiedzieli atakami na cele w Bahrajnie, Omanie, Kuwejcie i Syrii. Kuwejtczycy twierdzą, że w dzisiejszych atakach ucierpiały elektrownia i stacja odsalania wody. Strażnicy Rewolucji w komunikacje podali, że uderzyli w bazę wojskową at-Tanf w Syrii, blisko granic z Jordanią i Irakiem. Do niedawna baza ta była wykorzystywana przez wojska amerykańskie w ramach walki z Państwem Islamskim. W lutym tego roku Amerykanie jednak oficjalnie wycofali się z at-Tanf.

Syria na razie zaprzeczyła jednak, że taki atak miał miejsce. A dotychczas brakuje niezależnego potwierdzenia.

Irańczycy przekazali dzisiaj, że w amerykańskich atakach na Iran od zawieszenia broni zginęło 38 osób.

Irańskie Ministerstwo Energii zaapelowało dziś do mieszkańców południa, by w miarę możliwości ograniczyli wykorzystanie energii elektrycznej ze względu na presję na sieć energetyczną związaną z amerykańskimi atakami i z upałami. W południowej prowincji Hormozgan przez najbliższy tydzień temperatury w ciągu dnia mają codziennie oscylować w okolicach 40 stopni Celcjusza.

Jaki jest kontekst

W pierwszej połwie lipca wojna między Iranem a USA została de facto wznowiona, choć żadna ze stron oficjalnie nie wypowiedziała podpisanego 17 czerwca wstępnego porozumienia. W ostatnich dniach jedynym pozytywnym sygnałem było zwrócenie przez Iran zatrzymanej w grudniu 2024 roku obywatelki USA. Pomimo tego pozytywnego gestu wojna z dnia na dzień eskaluje. Oba kraje, podobnie jak w marcu, czują, że mogą uzyskać lepszą pozycję negocjacyjną przy pomocy działań wojennych. Irańczycy chcą ponownie sprowokować światowy kryzys energetyczny, który drastycznie zwiększy koszt prowadzenia wojny. Amerykanie starają się ograniczyć wpływ Iranu na kontrolę ruchu w cieśninie Ormuz, a także dalej degradować infrastrukturę i gospodarkę Iranu.

Przeczytaj także:

12:55 17-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Zuchowicz...

Sejm wybrał nowego prezesa IPN. Tusk: Nie będzie zgody Senatu

Sejm głosami klubów PiS, Konfederacji, PSL i części klubu Polski 2050 wybrał dr Mateusza Szpytmę na stanowisko prezesa IPN. Premier Donald Tusk zapowiada, że ta kandydatura nie utrzyma się w Senacie.

Co się wydarzyło?

W piątek 17 lipca Sejm głosował nad poparciem kandydatury dr Mateusza Szpytmy na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Kandydaturę Michała Szpytmy poparł klub PiS, klub PSL, Konfederacji oraz część klubu Polski 2050 (m.in. Szymon Hołownia, Michał Gramatyka, Paweł Śliz). Przeciwko tej kandydaturze zagłosowały klub Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, Centrum, kilka osób z klubu Polski 2050 oraz koło Razem.

Mateusz Szpytma jest związany z IPN od 2000 roku. Był ekspertem w Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie, asystentem i wicedyrektorem sekretariatu prezesa Janusza Kurtyki. W latach 2015-2016 kierował Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej. Dziesięć lat temu objął stanowisko wiceprezesa IPN, w czasie, gdy na czele instytucji stanął Jarosław Szarek.

Po tym, jak Karol Nawrocki objął urząd prezydenta, odbył się już jeden konkurs na nowego prezesa IPN. Wybranego przez Kolegium IPN w październiku 2025 roku dr. Hab. Karola Polejowskiego odrzuciła większość sejmowa. Mateusz Szpytma w tamtym konkursie nie startował. W aktualnym zdobył rekomendację Kolegium IPN wiosną tego roku.

O wybór dr Szpytmy na prezesa IPN został w piątek spytany w Sejmie premier Donald Tusk.

„Są ważne powody i nie muszę ich tutaj tłumaczyć, dla których Koalicja Obywatelska nie zaakceptuje tej kandydatury w Senacie” – przekazał premier dziennikarzom. „Tak że to formalne ogłoszenie przez pana marszałka, że został wybrany, jest w tym sensie przedwczesne, bo w Senacie nie uzyska akceptacji” – zaznaczył Tusk.

Zgodnie z przepisami za przyjęta przez Sejm kandydaturą musi opowiedzieć się również Senat. Klub KO w Senacie liczy 42 senatorów, klub Lewicy to 8 senatorów. Kolejnych 8 senatorów liczy klub Trzeciej Drogi, 7 – klub senacki Nowa Polska – Centrum.

Jaki jest kontekst?

„Sejm dziś musi dokonać własnej oceny. Trzeba spojrzeć na tę kandydaturę jednak przez pryzmat dotychczasowej działalności IPN-u i nieprawidłowości, które chociażby Najwyższa Izba Kontroli wskazywała. Czterdzieści siedem milionów złotych wydano niegospodarnie" – mówił dziś w Sejmie Patryk Jaskulski, prezentujący stanowisko klubu KO.

„Parlament nie może ignorować głosu środowiska naukowego. Ponad 170 osób, w tym naukowców, historyków i byłych pracowników IPN-u zaapelowało o brak poparcia dla tej kandydatury. Czas wiceprezesury pana Szpytmy to także czystki kadrowe w Instytucie Pamięci Narodowej i skrajne upolitycznienie z jedną ze stron sceny politycznej” – mówił poseł.

W kwietniu 2026 roku ponad 170 historyków i naukowców podpisało się pod listem wzywającym Sejm i Senat do powstrzymania się przed wyborem Mateusza Szpytmy na prezesa IPN.

„Wsparcie udzielone tej kandydaturze przez grono, w którym przytłaczającą większość stanowią wybrani w 2023 r. nominaci obozu Zjednoczonej Prawicy, nie jest przypadkowe” – pisali autorzy skierowanego do parlamentarzystów apelu, komentując rekomendację kolegium IPN dla Mateusza Szpytmy.

„Wbrew budowanej narracji o swojej apolityczności i profesjonalizmie Mateusz Szpytma był i jest nadal jedną z twarzy skrajnego upolitycznienia IPN, który na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat stał się de facto partyjną przybudówką PiS” – napisali.

Przypomnieli, że Szpytma jest wiceprezesem IPN (najpierw przy Jarosławie Szarku, następnie przy Karolu Nawrockim) i „ponosi współodpowiedzialność za dewastację instytucji, która powinna służyć wszystkim obywatelkom i obywatelom Polski, bez względu na ich ideowe wybory i pochodzenie”. Autorzy apelu piszą, że pod obecnym kierownictwem IPN wpisuje się w „bieżące zapotrzebowania formułowane przez środowiska prawicowe, a nierzadko również skrajnie prawicowe”.

„Co więcej, władze IPN zatrudniały w Instytucie osoby wywodzące się ze środowisk neofaszystowskich. To na konto ówczesnego ścisłego kierownictwa IPN, w tym także Mateusza Szpytmy, należy zapisać chociażby fakt zatrudnienia na stanowiskach kierowniczych w IPN, najpierw w Opolu, następnie we Wrocławiu, dr. Tomasza Greniucha, wcześniej przez wiele lat związanego z Obozem Narodowo-Radykalnym” – czytamy.

Wśród sygnatariuszy apelu znaleźli się m.in.: dr hab. Dariusz Libionka, dr hab. Natalia Jarska, prof. Rafał Stobiecki, prof. Jacek Chrobaczyński, dr hab. Jan Skórzyński (profesor Collegium Civitas), prof. Stanisław Obirek, prof. Andrzej Friszke, prof. Andrzej Zakrzewski, prof. Antoni Dudek, prof. Paweł Machcewicz, dr Anna Machcewicz, prof. Marcin Kula, prof. Andrzej Leder, dr hab. Marcin Zaremba (profesor Uniwersytetu Warszawskiego), prof. Jerzy Kochanowski, dr hab. Dobrochna Kałwa, dr hab. Anna Straszewska, prof. Piotr Urbański, dr hab. Piotr M. Majewski (profesor Uniwersytetu Warszawskiego), prof. Barbara Engelking, dr hab. Anna Engelking (profesor PAN), dr Janusz Marszalec (wicedyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku), reportażystka i pisarka Małgorzata Szejnert, pisarz Łukasz Garbal (uhonorowany Nagrodą im. Giedroycia za biografię Jana Józefa Lipskiego).

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także:

10:50 17-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.plFot. Robert Kowalews...

Sylwia Gregorczyk-Abram z poparciem Sejmu na RPO

Kandydaturę Sylwii Gregorczyk-Abram poparły kluby KO, Lewicy, PSL, Centrum i Polski 2050.

Co się wydarzyło?

W piątek 17 lipca w Sejmie odbyło się głosowanie nad kandydaturami na Rzecznika Praw Obywatelskich. Sejm poparł kandydaturę adwokatki Sylwii Gregorczyk-Abram, zgłoszonej na stanowisko przez kluby Koalicji Obywatelskiej i Lewicy. Prawniczka otrzymała 233 głosy. Przepadła kandydatura Adama Borowskiego, represjonowanego działacza opozycji w czasach PRL, którego zgłosił klub Prawa i Sprawiedliwości. Zebrał 177 głosów.

Kandydaturę Adama Borowskiego poparł tylko klub PiS. Kandydaturę Sylwii Gregorczyk-Abram poparły kluby KO, Lewicy, PSL, Centrum, Polski2050.

Kluby Konfederacji, Razem oraz Konfederacji Korony Polskiej odrzuciły obie kandydatury.

Sylwię Gregorczyk-Abram musi jeszcze zaakceptować Senat. Będzie to formalność, gdyż większość tam ma koalicja. Kadencja obecnego RPO Marcina Wiącka upływa 23 lipca tego roku.

Jaki jest kontekst?

Sylwia Gregorczyk-Abram od lat angażuje się w sprawy związane z ochroną praworządności, niezależności sądów, praw obywatelskich oraz reprezentowaniem osób i środowisk będących celem represji. Jest współzałożycielką inicjatyw Wolne Sądy i Komitet Obrony Sprawiedliwości. Reprezentowała aktywistki, uczestników protestów i demonstracji, sędziów, osoby należące do mniejszości przed polskimi sądami, a także TSUE i ETPCz. Od 2025 r. przewodniczy rządowej komisji badającej mechanizmy represji wobec aktywistów i organizacji społecznych w latach 2015–2023. Komisja analizuje m.in. działania policji, prokuratury, mediów publicznych i innych instytucji państwowych wobec uczestników protestów i organizacji obywatelskich oraz przygotowuje rekomendacje mające zapobiec podobnym nadużyciom w przyszłości.

Podczas wysłuchania publicznego kandydatów na stanowisko RPO Sylwia Gregorczyk-Abram skupiała się na swoim dotychczasowym doświadczeniu i prawnych zainteresowaniach, które obejmowały pomoc osobom z niepełnosprawnościami, ofiarom handlu ludźmi, osobom dyskryminowanym, czy sędziom i prokuratorom. W czasie wystąpienia prawniczka mówiła także o prawach osób starszych, wykluczeniu transportowym i cyfrowym, prawach pacjentów, dostępności do terapii i zdrowiu psychicznym.

W części pytań Sylwia Gregorczyk-Abram była pytana m.in. o stanowisko w sprawie sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. Adwokatka poparła stanowisko dotychczasowego RPO i Klubu Inteligencji Katolickiej. Pytana o ustawę wygaszającą pomoc dla uciekinierów przed wojną w Ukrainie przyznała, że „jest problemem”. Bo choć państwo ma prawo ograniczać skalę pomocy, to jednak powinno uwzględniać indywidualne sytuacje – a ustawa skrzywdziła dzieci, osoby z niepełnosprawnościami i seniorów z Ukrainy.

Przesłuchanie szczegółowo opisywała na łamach OKO.press Agnieszka Jędrzejczyk:

Przeczytaj także:

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także: