Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Zmiana postawy Maroka – policja tego kraju udaremniła kolejną próbę masowego przedostania się migrantów do hiszpańskiej eksklawy Ceuta
W ostatnich dniach w sieci pojawiły się kolejne – skierowane do migrantów z krajów Bliskiego Wschodu i Afryki – wezwania do przekraczania granicy Unii Europejskiej w należącej do Hiszpanii a położonej na marokańskim wybrzeżu Afryki Północnej eksklawie Ceuta. W sobotę 15 sierpnia – ten termin padał wcześniej w mediach społecznościowych – doszło do kolejnej takiej próby, uczestniczyło w niej od kilkuset do kilku tysięcy osób.
Tym razem jednak w sposób zdecydowany reagowała marokańska policja. Funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego i zatrzymali nie mniej niż 111 osób – jak wynika z informacji przekazanych Reutersowi. Próby przekroczenia granicy zostały w ten sposób udaremnione. Obecnie znaczne siły marokańskich policjantów nadal monitorują sytuację w rejonie granicy z Ceutą. Uczestniczy w tym również marokańska armia.
W trakcie kryzysu z ostatnich dni lipca granicę z Ceutą przekroczyło w ciągu 48 godzin ponad 70 tysięcy migrantów (w kolejnych dniach wszyscy oni zostali przez Hiszpanów odesłani na marokańską stronę granicy). Reakcji ze strony marokańskiej policji niemal nie było – co zresztą dało podstawy do oskarżania Maroka o inspirowanie całej akcji. Obecne działania marokańskich policjantów wydają się więc świadczyć o choćby tymczasowej zmianie postawy rządu w Rabacie.
Hiszpański minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska informował w czwartek 13 sierpnia, że migranci, którzy nielegalnie przekroczą granicę z Ceutą, nie będą mogli pozostać w enklawie, podróżować do kontynentalnej części Hiszpanii ani uzyskać legalnego statusu, z wyjątkiem rzadkich przypadków związanych ze skrajną bezbronnością. Dodał, że osoby bez prawa do pozostania na terenie Hiszpanii zostaną odesłane do Maroka.
Na terenie 80-tysięcznej Ceuty stacjonuje obecnie ok. 1600 hiszpańskich policjantów.
Przeczytaj także:
W nocy z soboty na niedzielę 16 sierpnia w skansenie Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku wybuchł pożar. Spłonął XVII-wieczny drewniany kościół
W pożarze, który wybuchł w nocy z soboty na niedzielę 16 sierpnia w skansenie Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, całkowicie spłonął zbudowany w XVII wieku kościół św. Mikołaja z Bączala Dolnego. Był to jeden z najcenniejszych zabytków drewnianej architektury sakralnej w Polsce. Pożaru nie przetrwał również żaden z elementów wyposażenia świątyni. Przetrwała jedynie kamienna podmurówka kościoła i stojący kilka metrów od niego drewniany krzyż.
Ogień poważnie uszkodził również dwa inne zabytki eksponowane w skansenie – Chałupę z Niebocka i stodołę.
„Po przybyciu pierwszych zastępów na miejsce, pożarem objęty był już cały budynek drewnianego kościoła św. Mikołaja oraz zagrożone były budynki znajdujące się w bliskiej odległości, to jest około 10 drewnianych budynków znajdujących się w promieniu około 50 metrów” – mówił PAP oficer prasowy straży pożarnej z Sanowa st. kpt. Paweł Giba.
Po pożarze muzeum zostało zamknięte do odwołania. Przyczyny pożaru badają straż pożarna i policja.
W skansenie Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku stoi około 170 zabytkowych budynków wiejskich przeniesionych na miejsce z wielu miejscowości wschodniej części polskich Karpat i Pogórza Karpackiego. Kościół z Bączala Dolnego należał do tych najcenniejszych z zabytków eksponowanych w skansenie. Wybudowano go w II poł. XVII wieku (najpóźniej w roku 1667). Był bardzo ceniony przez historyków sztuki już w XIX wieku, w roku 1865 był po raz pierwszy restaurowany. W 1974 roku budynek przeniesiono do skansenu w Sanoku, gdzie po kolejnej kompleksowej renowacji był eksponowany od roku 1975.
We wsi Konotopie pod Toruniem odbyło się święcenie liczącego ponad 55 m pomnika Matki Boskiej. To najwyższy taki monument w Europie, wyższy nawet od Chrystusa z Rio de Janeiro
Ma 55,6 m. wysokości i ducha bazyliki w Licheniu. Stoi w szczerym polu i góruje nawet nad nieodległą minielektrownią wiatrową. Skrajnie kontrowersyjne dzieło rzeźbiarza Adama Jakuba Matejkowskiego postawione we wsi Konotopie przy trasie nr 10 Warszawa-Szczecin, zostało w sobotę 15 sierpnia poświęcone przez włocławskiego biskupa Krzysztofa Wętkowskiego. W uroczystości brał udział m.in. Lech Wałęsa, śpiewał na niej zaś zespół Mazowsze.
Pomnik we wsi Konotopie przedstawia Matkę Bożą Miłosierną. Jest wyższy m.in. od statuy Chrystusa Zbawiciela w Rio de Janeiro w Brazylii (38 m) i figury Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata w Świebodzinie (36 m, a wraz z pełniącym rolę postumentu kopcem 52,5 m). Cokół pomnika okala osiem filarów tworzących kształt mający obrazować koronę (co jest nieco wątpliwe). U szczytu filarów na wysokości 15,3 m powstał taras widokowy.
Forma pomnika zdecydowanie dzieli odbiorców. Znany dominikanin o. Paweł Gużyński ostro skrytykował monument na antenie Radia Zet, nazywając go „potworkiem w szczerym polu” i „religijnym dziwactwem”. Religioznawca i watykanista prof. Arkadiusz Stempin określa go w OKO.press mianem „świętego kiczu” będącego wyrazem „polskiej archaicznej religijności”.
Przeczytaj także:
Pomnik we wsi Konotopie został ufundowany przez miliardera Romana Karkosika i jego żonę Grażynę jako wotum „osobiste wotum wdzięczności za powrót do zdrowia i życia”. Karkosik pochodzi z odległej od Konotopia o ok. 20 kilometrów wsi Czernikowo. Obecnie Karkosikowie mieszkają w odległym zaledwie o 5 km od Konotopia odrestaurowanym pałacu Zboińskich we wsi Kikół.
Z 10-hektarowego pałacowego parku Karkosika roztacza się widok na dolinę Wisły i pomnik w Konotopie.
W lipcu jedna z należących do Karkosika firm – Walcownia Metali Dziedzice ogłosiła program zwolnień grupowych. W jego ramach pracę straci do 200 osób.
Wczesnym rankiem w niedzielę 16 sierpnia w rejonie miasta Gałacz w Rumunii ogłoszono alarm powietrzny. Rosyjski dron, który wszedł w rumuńską przestrzeń powietrzną, został zestrzelony przez hiszpański myśliwiec
Niedługo przed 5 rano w niedzielę 16 sierpnia w rumuńską przestrzeń powietrzną w rejonie naddunajskiego miasta Gałacz wszedł (znad terytorium Mołdawi) rosyjski dron. Ogłoszony został alarm powietrzny, poderwane z lotnisk zostały rumuńskie i sojusznicze myśliwce. O 5:01 samolot F-18 hiszpańskich Sił Powietrznych i Kosmicznych, wykonujący misję obserwacyjną w ramach Służby Bojowej Policji Powietrznej w 57. Bazie Lotniczej „Mihail Kogălniceanu”, potwierdził obecność drona nad Rumunią a następnie dokonał jego zestrzelenia – informuje rumuńska armia. Szczątki bezzałogowca spadły w rejonie miejscowości Băleni i Cudalbi pod Gałaczem, na terenie niezamieszkałym. Nie wyrządziły żadnych szkód. Obecnie trwa badanie pozostałości drona. Już około południa rzecznik rumuńskiego MON nieoficjalnie informował, że maszyna jest najprawdopodobniej rosyjska.
W ostatnich tygodniach sytuacja na wschodniej flance NATO staje się coraz bardziej napięta. Dochodzi do coraz liczniejszych naruszeń przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony i pociski. W nocy z 29 na 30 lipca rosyjski pocisk manewrujący Ch-101 wszedł w polską przestrzeń powietrzą i eksplodował w rejonie wsi Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim. Skutkowało to ogłoszeniem alarmów powietrznych w części województwa lubelskiego i akcją myśliwców polskich i sojuszniczych. Regularnym celem naruszeń przestrzeni powietrznej jest także Rumunia. Pod koniec lipca doszło do kilku zestrzeleń dronów nad Rumunią przez myśliwce NATO. W ostatnich dniach również odnotowano kilka przypadków wtargnięcia dronów nad terytorium Rumunii – w ostatni piątek dron rozbił się w rejonie miasta Tulcza, dzień wcześniej szczątki innego bezzałogowca odnaleziono w pobliżu strategicznie ważnego portu w Constancy.
Przeczytaj także:
Rosjanie wykorzystują fakt, że Ukraińcy wyczerpali zapasy pocisków zdolnych do zestrzeliwania rakiet balistycznych. Po raz kolejny zaatakowali stolicę Ukrainy. 3 osoby zostały ranne
W nocy z soboty na niedzielę 16 sierpnia rosyjska armia przeprowadziła atak powietrzny na Kijów. Rosjanie wykorzystali do niego ponownie pociski balistyczne. Tuż przed 3 w nocy według ukraińskiego czasu rosyjskie rakiety uderzyły w centrum stolicy Ukrainy oraz dzielnice peczerską, obołońską i hołosijowską. W wyniku ataku w mieście wybuchło kilka pożarów.
Tym razem nie było ofiar śmiertelnych – jednak Kiev Independent informuje jednak o co najmniej 3 osobach, które zostały ranne na skutek rosyjskiego ataku.
W godzinach porannych w Kijowie słychać było odgłosy rosyjskich dronów, pracowała również obrona przeciwlotnicza.
Rosjanie wykorzystują fakt, że Ukraina całkowicie wyczerpała zapasy pocisków zdolnych do obrony przed rakietami balistycznymi – chodzi przede wszystkim o pociski do systemów Patriot. Dlatego też w ostatnich tygodniach do ataków na ukraińskie miasta wykorzystywane są właśnie pociski balistyczne różnych typów, w tym także te, które Rosja importowała z Korei Północnej. To właśnie pociski balistyczne wyrządzają obecnie w ukraińskich miastach największe szkody – i to także ataki z ich użyciem pochłaniają najwięcej ofiar. 5 sierpnia w wyniku rosyjskiego ataku pociskami balistycznymi w Kijowie i miejscowościach podmiejskich zginęło 17 osób. 11 sierpnia w ataku na miasto Zaporoże zginęło 7 osób a 24 zostały ranne.
Pociski do systemów Patriot są w tej chwili tym rodzajem uzbrojenia, którego Ukraina potrzebuje najbardziej. Ich zapasy zostały jednak poważnie nadwyrężone również w krajach NATO. Stany Zjednoczone wykorzystały sporą część swoich zasobów do obrony własnych i sojuszniczych baz na Bliskim Wschodzie w trakcie konfliktu z Iranem. Z kolei europejskie kraje NATO nie zdołały dotąd uzupełnić zapasów po przekazaniu części swych pocisków walczącej z Rosją Ukrainie.