Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Marokańczycy kolejny raz podnoszą publicznie kwestię odzyskania z rąk hiszpańskich Ceuty i Melilli.
W piątek marokański ministrowi sprawiedliwości Abdellatif Ouahbi stwierdził podczas wywiadu w marokańskich mediach, że Maroko ma „historyczne prawo” do Ceuty i Melilli, czyli dwóch hiszpańskich eksklaw w Afryce Północnej. Jak podaje El País, hiszpańskie MSZ szybko odpowiedziało na to stanowisko. „Są one częścią integralności terytorialnej i suwerenności Hiszpanii, uznanej na arenie międzynarodowej, a także integralną częścią terytorium UE” – cytuje dziennik.
To nie pierwszy raz, gdy w ostatnich dniach między Hiszpanią a Marokiem dochodzi do tego rodzaju wymiany. We wtorek 12 sierpnia Abdellatif Ouahbi udzielił wywiadu telewizji Asharq TV, w którym stwierdził między innymi, że Maroko od zawsze podnosi kwestię statusu obu miast podczas negocjacji z Hiszpanią. Dodał też, że długoterminowym celem Rabatu jest rozwiązanie tej sprawy w drodze dialogu.
„Ceuta i Melilla nie są po prostu hiszpańskie; są superhiszpańskie i nie można ich tknąć” – tak kolejnego dnia komentowała słowa marokańskiego ministra hiszpańska minister obrony Margarita Robles. „Jakikolwiek atak na Ceutę i Melillę jest atakiem na Hiszpanię jako całość. To nigdy nie może się powtórzyć – dodała, odnosząc się do kryzysu na granicy”.
W osobnym oświadczeniu hiszpańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych stwierdziło, że integralność terytorialna Hiszpanii „nie była i nigdy nie będzie przedmiotem dyskusji z kimkolwiek”.
Ceuta i Melilla to dwa autonomiczne miasta i hiszpańskie eksklawy leżące na północnym wybrzeżu Afryki, otoczone lądem przez Maroko. Od czasu uzyskania niepodległości w 1956 roku Maroko uważa oba miasta za terytoria okupowane przez Hiszpanię, twierdząc, że powinny zostać przekazane Rabatowi. Madryt uważa natomiast, że są one integralną częścią Hiszpanii – odpowiednio od XVII i XV wieku.
Marokańczycy zaczęli w sierpniu publicznie podnosić kwestię zwierzchnictwa nad tymi terytoriami po tym, jak pod koniec lipca w Ceucie doszło do ogromnego kryzysu migracyjnego. W ciągu doby na terenie eksklawy pojawiło się ponad 70 tysięcy migrantów, którzy próbowali przekroczyć granicę drogą morską.
Władze Hiszpanii w oficjalnych wypowiedziach dziękują marokańskim władzom za współpracę przy odsyłaniu migrantów. W kilka dni udało się zawrócić do Maroka zdecydowaną większość z 70 tysięcy osób. Ale terytorialne roszczenia Maroka wobec Ceuty i Mellili, a także konflikty wokół terenów Sahary Zachodniej rodzą pytania o rzeczywistą rolę Marokańczyków w pojawieniu się kryzysu migracyjnego. I czy nie mogli go potraktować jako elementu geopolitycznego nacisku.
Na terenie Ceuty wciąż pozostaje kilka tysięcy osób, które czekają na ostateczne decyzje władz. Duża część z nich to dzieci i małoletnie, co dodatkowo komplikuje ich sytuację prawną. Władze Hiszpanii zdecydowały w tym tygodniu, że 500 dzieci zostanie przewiezionych do Hiszpanii kontynentalnej, gdzie trafią pod opiekę organizacji pomocowych.
Przeczytaj także:
W piątek Rosjanie dwukrotnie uderzyli w centrum handlowe w Krzywym Rogu, rodzinnym mieście prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.
W piątek wieczorem Rosjanie dwukrotnie uderzyli dronami w centrum handlowe w Krzywym Rogu. Lokalne władze podały, że nie żyje co najmniej 16 osób, a 130 odniosło rany, wśród nich 22 osoby to dzieci. 29 osób znajduje się w poważnym stanie, w tym pięcioro dzieci. Od wczoraj na miejscu centrum handlowego, które liczy przeszło 9 tysięcy metrów kwadratowych, trwają akcje ratownicze. Pożar został już ugaszony, ale część osób może wciąż znajdować się pod gruzami. Krzywy Róg to rodzinne miasto prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenski.
„Absolutnie cyniczny i godny potępienia atak przeprowadzili Rosjanie na zwykłe centrum handlowe w Krywym Rogu. Drony uderzeniowe zaatakowały w dwóch falach – pół godziny po pierwszym trafieniu i pożarze nastąpił drugi atak wymierzony w ratowników (…) Ataki tego typu to nic innego jak akty terrorystyczne. I świat musi na nie odpowiedzieć odpowiednio – realną presją na agresora. Aby pokój był możliwy, Rosja musi stawić czoła realnej odpowiedzialności” – napisał wczoraj wieczorem w mediach społecznościowych prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
W sobotę rano Zełenski informował o dalszych pracach ratunkowych w Krzywym Rogu oraz o kolejnych uderzeniach Rosji.
„Przez cały wieczór i noc miały miejsce ataki rakietowe i dronowe. W Kijowie ataki balistycznymi rakietami uszkodziły infrastrukturę kolejową. Jedna osoba zginęła, a druga została ranna. W Zaporożu doszło do absolutnie nieludzkiego ataku dronem FPV na miejski mikrobus, w którym rannych zostało trzy osoby. Regiony Odesy, Dniepru, Charkowa, Doniecku, Sum, Chersonia, Czernihowa i Mikołajowa również znalazły się pod ostrzałem. Uszkodzone zostały budynki mieszkalne, obiekty infrastruktury energetycznej i kolejowej oraz cywilne przedsiębiorstwa” – napisał w mediach społecznościowych.
Przeczytaj także:
Najszybsza dymisja w rządzie Donalda Tuska. Barbara Mróz-Gorgoń stworzyła raport „Polaków portret własny” krytykowany i wyśmiewany za błędy merytoryczne, techniczne, niechlujstwo i użycie sztucznej inteligencji do jego stworzenia.
„Szanowni Państwo, składam dymisję z funkcji Pełnomocniczki Rządu do spraw promocji marki Polski. Przy tej niewyobrażalnej skali hejtu niemożliwe jest pełnienie tak odpowiedzialnej roli. Mam nadzieję, że ważny dla Polski projekt będzie kontynuowany bez względu na trudności” – oświadczyła w piątek 21 sierpnia 2026 wczesnym wieczorem Barbara Mróz-Gorgoń. Złożyła dymisję półtorej doby po tym, jak wybuchła burza wokół raportu „Polaków portret własny” jej autorstwa.
Funkcję pełnomocniczki odpowiedzialnej za promocję Polski Mróz-Gorgoń pełniła przez trzy tygodnie.
W czwartek 20 sierpnia 2026 nad ranem Sebastian Meitz, ekspert Instytutu Sobieskiego należący do PiS, na platformie X wyliczył błędy w raporcie „Polaków portret własny”. Raport stworzyła Fundacja Think Tank Marka Polska, a jako autorka jest pod nim podpisana Barbara Mróz-Gorgoń, 30 lipca 2026 powołana przez Donalda Tuska na stanowisko pełnomocniczki do spraw promocji marki Polski w randze ministra.
Opatrzony logotypem Ministerstwa Sportu i Turystyki zaledwie 26-stronicowy raport zawierał błędy rzeczowe (wg raportu Nagrodę Nobla otrzymało pięcioro Polaków, a nie siedmioro), gramatyczne, literówki. Chaotyczne przypisy i budzący wątpliwości opis metodologii badań będących podstawą raportu. Powszechne rozbawienie wzbudziły m. in. fragmenty:
Trudno było oprzeć się wrażeniu, że raport w znacznej części jest wytworem jednego z modeli sztucznej inteligencji. Według popularnych (lecz niekoniecznie wiarygodnych) narzędzi do analizy, jaki procent tekstu powstał z użyciem AI, aż 80-90 proc. treści raportu nie zostało napisane przez człowieka. Odpierając ten zarzut, w rozmowie z PAP Mróz-Gorgoń powiedziała:
„Narzędzia AI wykorzystaliśmy wyłącznie do transkrypcji, podsumowania i redakcji tekstu, nie projektowały treści badawczej ani nie tworzyły wniosków.”
Choć na raporcie widnieje logo ministerstwa sportu, resort wyparł się odpowiedzialności za publikację. „Zawierający nieprawdziwą informację o współfinansowaniu tego dokumentu ze środków publicznych MSiT [raport] nie był przedmiotem zamówienia ani nie stanowił realizacji żadnej umowy, której stroną było ministerstwo” — napisało ministerstwo w komunikacie opublikowanym w piątek.
Informacja o współfinansowaniu dotyczyła dotacji w wysokości 179 738,19 zł na badania i „obszerne opracowanie «Strategia Marki Polska»”, czyli dokładnie na to, o czym jest mowa w „raporcie”, który jednak obszerny nie jest.
Mróz-Gorgoń twierdziła w rozmowie z Polsat News w czwartek, że dokument to tylko „work in progress”, wersja robocza, która nie powinna była ujrzeć światła dziennego.
Jednak w listopadzie 2025 roku w promocji raportu brał udział wiceminister sportu Piotr Borys.
Warszawska prokuratura regionalna poinformowała w piątek w mediach społecznościowych, że zwróciła się do Ministerstwa Sportu i Turystyki o nadesłanie kopii raportu „Polaków Portret Własny” i umowy dotyczącej jego opracowania i dofinansowania. Wniosek do prokuratury i CBA o zbadanie sprawy złożył PiS.
W czwartek późnym wieczorem raport zniknął ze strony.
OKO.press usłyszało od osoby z jednego z rządowych resortów, że Donald Tusk nie miał powodu, by bronić Mróz-Gorgoń, bo nie należała ona do kręgu jego bliskich współpracowników. A cała sprawa z raportem była dla rządu upokarzająca i narażała go na śmieszność.
Natomiast jeden z wiceministrów w rozmowie z dziennikarzami portalu Interia powiedział: „To też jest ironia losu. Na spotkaniach politycznych tyle razy padało: «Weźmy kogoś z rynku, jakiegoś super eksperta od wizerunku i komunikacji, i jedźmy z tematem». No, właśnie wzięliśmy. Super wyszło, nie? — ironizuje nasz rozmówca.”
Przeczytaj także:
Decyzję potępiły także Australia, Kanada i Wielka Brytania. Wraz z Damianem Sobolem, obywateli tych krajów – a także jedną obywatelkę Palestyny – 1 kwietnia 2024 zabiła izraelska armia.
„Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP z dużym rozczarowaniem przyjmuje przekazaną w dniu 19 sierpnia 2026 r. informację o umorzeniu przez izraelskie władze wojskowe postępowania w sprawie ostrzału konwoju wolontariuszy z organizacji humanitarnej World Central Kitchen 1 kwietnia 2024 r. w Strefie Gazy, podczas którego zginął obywatel RP Damian Soból” – przeczytamy we wpisie ministerstwa w mediach społecznościowych z czwartku 20 sierpnia.
MSZ wezwało też do siedziby ministerstwa ambasadora Izraela w Polsce. Ministerstwo przekazało mu rozczarowanie Polski decyzją izraelskich władz. I zaapelowało, by strona izraelska przekazała wszystkie materiały, o jakie wnioskowała Prokuratura Okręgowa w Przemyślu, która prowadzi polskie śledztwo w tej sprawie.
Dziś we wspólnym oświadczeniu izraelską decyzję potępiły wspólnie Kanada, Wielka Brytania i Australia. Ich obywatele również zginęli w ówczesnym ataku.
1 kwietnia 2024 roku w Dajr al-Balah w Strefie Gazy w izraelskim ataku na konwój humanitarny zginęło siedem osób. Poza obywatelami wymienonych państw, ofiarą była także 26-letnia Palestynka z Rafah. Izraelczycy wystrzelili w konwój trzy pociski z dronów w ciągu pięciu minut. Osoby, które przetrwały pierwsze uderzenie zostały zabite kolejnymi pociskami. Trasa konwoju była wcześniej konsultowana z izraelską armią. Armia twierdzi, że atak miał na celu uderzenie w niezidentyfikowaną uzbrojoną osobę. Zabicie siódemki pracowników humanitarnych miało być pomyłką.
Przeczytaj także:
Trump na razie uznał, że działania militarne nie przynoszą oczekiwanych skutków. I chce wrócić do wojny gospodarczej. Szczegóły ma podać jego sekretarz skarbu w poniedziałek 24 sierpnia
W czwartek 20 sierpnia sekretarz skarbu USA Scott Bessent zapowiedział, że Amerykanie przedstawią szczegóły planowanych sankcji wobec Iranu w poniedziałek 24 sierpnia. Bessent zaapelował do Chin, by włączyły się w realizację sankcji. I przeokonywał, że będą to najsilniejsze sankcje na Iran w historii, które spowodują „upadek tego reżimu”. Chiny ogłosiły już, że ich zdaniem sankcje nie są sposobem na rozwiązanie obecnego sporu USA-Iran i unormowanie sytuacji w cieśninie Ormuz.
Mohammad Baker Ghalibaf, przewodniczący irańskiego parlamentu, główny negocjator w ostatnich rozmowach z USA i jedna z kilku kluczowych postaci irańskiego przywództwa, powiedział dziś, że ogłoszenie Bessenta i Trumpa oznacza, że Amerykanie uznali, że nie są w stanie osiągnąć swoich celów przy pomocy działań militarnych. Jednocześnie podczas dzisiejszej wizyty w Iraku, Ghalibaf przyznał, że bez względu na siłę militarną Iran nie przetrwa, jeśli jego ludzie będą głodni.
Inni Irańscy politycy w licznych wypowiedziach przekonują natomiast, że Iran jest gotowy na kolejne sankcje i się ich nie obawia. Przedłużająca się presja ekonomiczna z pewnością będzie miała wpływ na sytuację gospodarczą Iranu. Już teraz wznowiona ponad miesiąc temu blokada morska Iranu przez USA sprawia, że Iran eksportuje mniej ropy do Chin. Donald Trump zapowiedział, że wyciągnie konsekwencje wobec krajów, które współpracują z Iranem. Trump w ostatnich miesiącach jest jednak znany z tego, że nie spełnia gróźb, które ochoczo rzuca. Na efekty musimy więc poczekać.
Podpisane 17 czerwca przez Iran i USA Memorandum of Understanding, które kończyło działania wojenne, zakładało 60 dni na rozmowy o szczegółach porozumienia. Porozumienie upadło już jednak w pierwszej połowie lipca, gdy oba kraje wznowiły wymianę ognia w ciesninie Ormuz. W połowie lipca Amerykanie wznowili blokadę morską Iranu. Obecnie oba kraje nie prowadzą wobec siebie działań wojennych. Ale obecnego stanu nie można także nazwać pokojem.
Prezydent Trump postanowił wrócić do polityki maksymalnego nacisku ekonomicznego. Sytuacja jest jednak bardzo napięta i trudno wykluczyć powrót do walk.
Przeczytaj także: