Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

16:12 27-02-2026

Prawa autorskie: Foto Filippo MONTEFORTE / AFPFoto Filippo MONTEFO...

Decyzja Kaczyńskiego: Morawiecki na partyjnym dywaniku

Mateusz Morawiecki trafi przed partyjną komisję etyki, co może skończyć się zawieszeniem go w prawach członka. Podobny los może czekać trzech innych polityków PiS. Powodem jest ostra wymiana zdań z Patrykiem Jakim i konflikt między frakcjami w partii.

Co się wydarzyło?

Mateusz Morawiecki trafi przed partyjną komisję etyki po tym, jak w ostrych słowach odpowiedział Patrykowi Jakiemu na jego wypowiedź podczas czwartkowego spotkania ze studentami w Lublinie. Jeden z jego uczestników zapytał Jakiego, czy gwarantuje, że w razie powrotu PiS do władzy Polska nie zaciągnie pożyczki podobnej do programu SAFE.

Przeczytaj także:

„Proszę spojrzeć na stanowisko partii. My mimo całej tej propagandy twardo zachowujemy się tak jak trzeba. Żadne sondaże, żaden szantaż finansowy – nic na nas finalnie nie wpłynie. Wyciągnęliśmy wnioski. Nie ukrywam, że bałem się tego, jak zachowa się nasza partia, ale teraz jestem podbudowany. Oczywiście jest kilku posłów u nas, którzy zachowują się inaczej, którzy nie uczą się i nie wyciągają wniosków” – stwierdził Jaki.

O SAFE pozytywnie wypowiadał się między innymi Michał Dworczyk, były szef kancelarii Morawieckiego z czasów, gdy ten był premierem. Sam Morawiecki w Kanale Zero stwierdził, że „nie kupuje się kota w worku”, ale nie odrzucił definitywnie perspektywy przystąpienia do krytykowanego przez wielu polityków PiS programu. Były premier, widocznie dotknięty wypowiedzią Jakiego, postanowił odpowiedzieć mu na platformie X (Twitter):

„Skoro obecnie jesteś ekspertem i znasz remedium na każdy problem, to powiedz: jak poszła sztandarowa reforma sądownictwa? No i jak przysłużyła się Polsce Twoja ustawa o IPN? Dopiero gdy cokolwiek się robi, to w ogóle jest szansa na ich popełnienie. Od dłuższego czasu zajmujecie się głównie krytykowaniem — i to nie Donalda Tuska, a dorobku rządu PiS z lat 2015-2023. Rządu, w którym sami byliście. To właśnie dlatego od wygranych wyborów prezydenckich tak bardzo spada nam poparcie” – pisał Morawiecki.

„W związku z wczorajszym naruszeniem wydanego przez kierownictwo PiS zakazu wszczynania w mediach społecznościowych szkodliwych dla Polski i całego naszego środowiska politycznego dyskusji, p. prezes Jarosław Kaczyński podjął decyzję o skierowaniu do partyjnej komisji etyki spraw następujących posłów: p. Mateusza Morawieckiego, p. Ireneusza Zyski i p. Mirosławy Stachowiak-Różeckiej. Wypowiedzi i wpisy innych członków partii, w tym sprawa p. Patryka Jakiego, są wciąż analizowane ze względu na złożony kontekst. Do komisji etyki trafiła już wcześniej sprawa p. Jacka Kurskiego w związku z jego wypowiedzią w jednym z programów telewizyjnych” – poinformował w piątek po południu rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Rafał Bochenek.

Ireneusz Zyska i Mirosława Stachowiak-Różecka również wzięli udział w wymianie postów na platformie X.

„Panie pośle, przyznaję, że odwagi Panu nie brakuje, ale to nie wystarczy, żeby być mężem stanu. Dobrze, że bierze Pan przykład z Mateusza Morawieckiego i spotyka się ze studentami. Wskazana jest praca nad rozwojem osobistym. Klasy Mateusza Morawieckiego jednak Pan nie osiągnie”- pisał Zyska.

Kurski z kolei już wcześniej był na cenzurowanym za krytykę politycznego środowiska Mateusza Morawieckiego.

Jaki jest kontekst?

W tle decyzji Kaczyńskiego znajduje się ciągnący się od miesięcy konflikt pomiędzy partyjnymi frakcjami. Pierwsza z nich, pozostająca po stronie Morawieckiego, nazywana jest M&M-sami. Po drugiej stronie mają znajdować się Jacek Kurski, Przemysław Czarnek i sam prezes PiS Jarosław Kaczyński, którzy w politycznym żargonie nazywani są „maślarzami”. Według obserwatorów sceny politycznej tarcia spowodowane są dołującymi wynikami sondażowymi. PiS traci między innymi na wzmacniającej się pozycji Konfederacji oraz Konfederacji Korony Polskiej.

Przeczytaj także:

Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie, która znajduje się TUTAJ

14:15 27-02-2026

Prawa autorskie: Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.plFot . Robert Kowalew...

Ustawa o SAFE przegłosowana. Co zrobi prezydent?

Sejm zagłosował za uczestnictwem Polski w programie zakupów sprzętu wojskowego SAFE. Teraz dokument czeka na podpis prezydenta.

Co się wydarzyło?

Sejm przyjął poprawki Senatu do ustawy, która daje zielone światło do skorzystania z programu zbrojeniowego SAFE. Opiera się on na pożyczce zaciągniętej wspólnie z innymi państwami UE, z możliwością rozszerzenia o kraje Europejskiego Obszaru Gospodarczego, państwa stowarzyszone z Unią i Ukrainę.

Według ustawy za wydatkowanie środków będzie odpowiadał Bank Gospodarstwa Krajowego, który utworzy Finansowy Instrument Zwiększania Bezpieczeństwa. To tam miałoby trafić 43,7 mld euro z pożyczki SAFE. Polska byłaby największym beneficjentem tego programu, a rząd deklaruje, że niemal 90 proc. środków trafi na zakupy w polskich firmach. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty jeszcze dziś planuje podpisać ustawę i skierować ją do prezydenta, do którego należy ostateczny głos w tej sprawie. Według lidera Nowej Lewicy należy spodziewać się weta głowy państwa.

„On jest zideologizowany, bo po prostu myśli w kategoriach ideologii, a nie w kategoriach dobra państwa polskiego” – oceniał Czarzasty jeszcze przed głosowaniem. – Myślę, że nie podpisze. (...) Idea jest taka: zmienia się świat i w ramach tego zmieniającego się świata trzeba budować siły Polski i siły Europy, i Unii Europejskiej, dlatego że Unia Europejska w pewnej chwili musi wypracować sobie olbrzymią samodzielność. Elementem tej samodzielności jest uzbrojenie krajów Unii Europejskiej i danie możliwości krajom Unii Europejskiej produkowania uzbrojenia tego, którego nie produkowała" – mówił Czarzasty na antenie TOK FM.

Jaki jest kontekst?

Przeciwna przyjęciu pieniędzy z oprocentowanej na 3 proc. pożyczki jest prawica. Politycy PiS i Konfederacji przekonują, że na kontraktach z SAFE w pierwszej kolejności skorzystają Niemcy, wbrew zapowiedziom premiera o zwiększonych zakupach u krajowych producentów. Według wielu krytyków Polska powinna sięgać w pierwszej kolejności po amerykański sprzęt.

„Musimy mieć pewność, że te środki nie będą wstrzymane czy zawieszone” – mówił z kolei prezydent Karol Nawrocki. To kolejna z obaw prawicy – możliwość uzależnienia wypłat z funduszu od przestrzegania unijnych zasad, między innymi tych dotyczących praworządności.

„System antydronowy SAN, pojazdy minowania BAOBAB, bojowe wozy piechoty Borsuk, transportery opancerzone ROSOMAK, zestawy przeciwlotnicze Piorun – to tylko kilka hitów polskiej zbrojeniówki, na których produkcję mają zostać przeznaczone środki z programu SAFE. Do polskich firm ma trafić 89 proc. funduszy z programu. Do niemieckich – 0,37 proc.” – wyliczała na łamach OKO.press Paulina Pacuła.

Jak wynika z danych zaprezentowanych przez przedstawicieli rządu podczas konferencji, narodowy plan inwestycji obronnych zakłada, że:

  • na zakup systemów artyleryjskich zostanie przeznaczonych 28 proc. środków z programu, czyli 47,6 mld zł,
  • na obronę przeciwlotniczą, przeciwrakietową oraz systemy antydronowe – 26 proc., czyli 44,2 mld zł,
  • na systemy walki naziemnej i systemy wsparcia – 19 proc., czyli 32,3 mld zł,
  • na amunicję i pociski rakietowe – 14 proc., czyli 23,8 mld zł,
  • na strategiczny transport powietrzny oraz zasoby kosmiczne – 8 proc. funduszy z programu, czyli 13,6 mld zł,
  • na technologie cybernetyczne, sztuczną inteligencję oraz na środki walki radioelektronicznej – 3 proc., czyli 5,1 mld zł.
  • na program Bezpieczny Bałtyk – 2 proc., czyli 3,4 mld zł.

Środki z programu mają trafić do niemal 12 tysięcy firm w Polsce.

Przeczytaj także:

Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie, która znajduje się TUTAJ

13:21 27-02-2026

Prawa autorskie: Photo by DEBBIE HILL / POOL / AFPPhoto by DEBBIE HILL...

USA ewakuują większość personelu w ambasadzie w Izraelu. Kolejny sygnał, że może zbliżać się wojna

Wcześniej podobny ruch Amerykanie wykonali w ambasadzie w Bejrucie. Po wczorajszych rozmowach z Iranem w Genewie USA wciąż nie wydały żadnego komunikatu

Co się wydarzyło

Amerykański Departament Stanu ogłosił w piątek 27 lutego, że ewakuuje większość personelu amerykańskiej ambasady w Izraelu. To odpowiedź na rosnące napięcia w stosunkach z Iranem. Ruch ten sugeruje, że Amerykanie mogą w najbliższym czasie planować uderzenie w Iran. I spodziewa się kontruderzenia w Izrael ze strony Irańczyków.

W komunikacie zasugerowano, że pracownicy powinni rozważyć opuszczenie Izraela, dopóki loty komercyjne są dostępne. Z kolei ambasador Mike Huckabee w wiadomości do pracowników ambasady napisał, że jeśli chcą wyjechać z kraju, powinni to zrobić dziś.

Wcześniej w podobny sposób Amerykanie ewakuowali część personelu z ambasady w Bejrucie.

Z kolei w czwartek 26 lutego, już po rozmowach dyplomatycznych z Irańczykami w Genewie, wiceprezydent J.D. Vance przekazał w rozmowie z „Washington Post”, że chociaż preferuje dyplomację, to jego zdaniem uderzenie w Iran jest niewykluczone. Jednoczesnie przekonywał (jako przeciwnik międzynarodowych interwencji militarnych), że uderzenie takie nie oznacza długotrwałej wojny. Nie wytłumaczył jednak, w jaki sposób zagwarantuje, że wypowiedzenie Iranowi wojny nie wciągnie Amerykanów w konflikt na dłużej, niż życzyłby sobie tego Vance.

Jaki jest kontekst

W zeszłym roku Amerykanie na krótko włączyli się w wojnę Izraela z Iranem i zaatakowali instalacje związane z irańskim programem atomowym. Niedługo potem Donald Trump wymusił na Iranie i Izraelu zakończenie wojny. W tym roku napięcia między USA i Iranem wróciły na najwyższy poziom, gdy Trump zagroził w styczniu, że przyjdzie z pomocą protestującemu w Iranie społeczeństwu. Następnie Amerykanie podjęli rozmowy dyplomatyczne z Iranem, ich trzecia runda odbyła się w czwartek 26 lutego w Genewie.

Choć sygnały od Irańczyków po rozmowach brzmiały pozytywnie, na razie nic nie wzkazuje na to, by w Genewie udało się doprowadzić do przełomu i znaleźć ścieżkę do faktycznego porozumienia. Główni negocjatorzy – Jared Kushner i Steve Witkoff – nie wydali swojego stanowiska. Nie znamy zdania Donalda Trumpa. Stanowiska obu krajów wciąż zdają się być bardzo odległe. Więcej o trzeciej rundzie rozmów można przeczytać w naszym tekście.

Przekonanie J.D. Vance'a, że możliwy jest ograniczony atak, który nie doprowadzi do eskalacji i pozwoli zmusić Iran do negocjacyjnych ustępstw wydaje się na dziś naiwne. Sygnały płynące z Iranu sugerują, że Iran zamierza ostro odpowiedzieć na atak. Pomimo zdecydowanej przewagi militarnej i technologicznej USA, Iran ma możliwość by zaszkodzić Amerykanom i ich bazom w regionie. Eskalacja po „ograniczonym” amerykańskim ataku może łatwo wymknąć się spod kontroli.

Przeczytaj także:

Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie, która znajduje się TUTAJ

12:23 27-02-2026

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Jest wniosek o pozbawienie Brauna immunitetu

Decyzja zależy od Parlamentu Europejskiego, w którego ławach zasiada Braun. Chodzi o wypowiedzi polityka podważające zbrodnie nazistowskie.

Co się wydarzyło?

Prokurator generalny Waldemar Żurek wystąpił z wnioskiem do Parlamentu Europejskiego o uchylenie immunitetu europosłowi Grzegorzowi Braunowi. Prokuratura chce postawić liderowi Konfederacji Korony Polskiej zarzut publicznego zaprzeczania zbrodniom nazistowskim.

Według prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości Braun powinien stanąć przed wymiarem sprawiedliwości przez wielokrotne wypowiedzi dotyczące między innymi zbrodni Holocaustu. Skrajnie prawicowy polityk stwierdził między innymi, że „Auschwitz z komorami gazowymi to niestety fake”.

„Wypowiedzi pana Brauna na różnych wystąpieniach, ale także w mediach ocenione zostały przez prokuraturę jako naruszające prawo i zaprzeczające zbrodniom nazistowskim i podpisałem kolejny wniosek do PE o uchylenie w tym zakresie immunitetu eurodeputowanego. Chcę powiedzieć z całą stanowczością: nie będzie zgody na tego typu wypowiedzi w Polsce” – mówił Żurek.

Jaki jest kontekst?

Nie byłaby to pierwsza sprawa sądowa, z którą boryka się Braun. W toku jest proces w sprawie między innymi ugaszenia gaśnicą świec chanukowych w Sejmie w grudniu 2023 roku oraz wtargnięciem do Narodowego Instytutu Kardiologii. 23 lutego Braun składał zeznania w tej sprawie, starając się wyjaśnić antysemicki akt tym, że działał w ramach „wyższej i najwyższej konieczności”. Jednocześnie próbował jak najszybciej opuścić salę sądową, tłumacząc, że powinien jak pilnie udać się do Brukseli. Sędzia ustalił, że dokończy zeznania podczas kolejnego posiedzenia.

Aby proces w sprawie świec chanukowych mógł się rozpocząć, także niezbędne było uchylenie politykowi immunitetu przez Parlament Europejski. PE podjął decyzję w tej sprawie w maju 2025 roku. Z kolei 13 listopada 2025 r. PE uchylił mu immunitet na wniosek prokuratury w sprawie o naruszenie nietykalności cielesnej lekarki w szpitalu w Oleśnicy. Głosowanie nad najnowszym wnioskiem prokuratury będzie więc już trzecią taką decyzją Europarlamentu wobec lidera Konfederacji Korony Polskiej.

Dzięki listopadowemu głosowaniu w Brukseli śledczy mogą postawić Braunowi zarzuty za wtargnięcie do Powiatowego Zespołu Szpitali w Oleśnicy i próbę uniemożliwienia pracy ginekolożce Gizeli Jagielskiej. Zamierzali to zrobić 17 lutego. Jednak w dniu przesłuchania polityk złożył wniosek o o wyłączenie ze śledztwa prokurator Karoliny Stockiej-Mycek, która była referentką w sprawie. Na kolejne przesłuchanie Braun ma się stawić w Prokuraturze Okręgowej we Wrocławiu 4 marca.

Przeczytaj także:

Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie, która znajduje się TUTAJ

11:08 27-02-2026

Prawa autorskie: 19.02.2026 Zielonka , poligon Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia , premier Donald Tusk podczas wypowiedzi dla mediow w czasie otwartych testow bezzalogowych systemow uzbrojenia , ktorych celem jest zademonstrowanie powietrznych i ladowych bezzalogowych systemow uderzeniowych, rozpoznawczych, ewakuacyjnych i transportowych z Grupy Kapitalowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej oraz wojskowych i cywilnych instytutow badawczych. Pokazane zostaly takze elementy programu antydronowego SAN w postaci systemu przeciwlotniczego SA35 z efektorem 35 mm SAN i systemu WLKM na podwoziu LEGWAN Long z efektorem 12,7 mm (tzw. potwor z Tarnowa). Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl19.02.2026 Zielonka ...

Premier: SAFE „co do przecinka” po naszej myśli

Premier Donald Tusk broni programu SAFE w dzień głosowań nad ustawą, która dopuści partycypację Polski we wspólnej unijnej pożyczce na zbrojenia.

Co się wydarzyło?

Premier Donald Tusk przekonywał o zaletach programu SAFE na chwilę przed głosowaniami w jego sprawie w parlamencie. SAFE to tania pożyczka, zaciągnięta wspólnie przez państwa Unii Europejskiej, Europejskiego Obszaru Gospodarczego, a także państwa stowarzyszone czy partnerskie, z której środki przeznaczone zostaną na zbrojenia. Fundfusz utworzony w ten sposób ma opiewać na 150 mld euro, z czego do Polski mają trafić 43 mld.

„Jesteśmy na finiszu wielkiego projektu. Projektu, który ma dużo większy niż do tej pory stopniu zapewnić bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo naszej ojczyźnie, naszym granicom, bezpieczeństwo całej Europie. Chcemy, aby jak najmniejszym stopniu spory polityczne zakłóciły realną ocenę tego, co Polska i Europa potrzebują w kwestii własnego bezpieczeństwa” – mówił Tusk.

„To była nasza inicjatywa, idea i nasza presja. Komisja Europejska co do przecinka uszanowała nasze propozycje. To my powiedzieliśmy Brukseli, jak ma wyglądać ten projekt, a nie oni nam” – stwierdzał Tusk, który od kilku tygodni przekonuje o korzyściach z programu SAFE dla polskiego sektora zbrojeniowego.

„Ponad 80 proc. środków z programu SAFE to pieniądze, które będą służyły Polsce i polskim firmom; niemiecki przemysł skorzysta na realizacji tego programu w Polsce tylko w 0,37 proc. i mówimy tutaj o firmie szwedzko-niemieckiej” – wyliczał premier.

Wśród sprzętu zakupionego ze środków SAFE mają się znaleźć bojowe wozy piechoty Borsuk, systemy rozpoznawczo-uderzeniowe Gladius, transportery Rosomak czy armatohaubice Krab.

Jaki jest kontekst?

Przeciwni zaangażowaniu w program SAFE są politycy Konfederacji oraz Prawa i Sprawiedliwości. Krytycy mówią o tym, że ograniczenie do zakupów od europejskiej zbrojeniówki byłoby błędem, wykluczającym rozszerzenie współpracy z USA. Pojawiają się też głosy o ewentualnej warunkowości wypłat z programu, które mogłyby być wstrzymane krajom nieprzestrzegającym unijnych zasad praworządności, oraz o korzyściach niemieckich firm zbrojeniowych.

Więcej o projektach z SAFE:

Przeczytaj także:

Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie, która znajduje się TUTAJ