0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

41 minut temu

Prawa autorskie: Fot. Exilenova+Fot. Exilenova+

Ukraińskie drony zaatakowały kompleks logistyczny Ozon w Orenburgu

Po uderzeniu ukraińskich dronów w nocy 23 sierpnia wybuchł pożar platformy handlowej Ozon w Orenburgu.

Co się wydarzyło?

O tym poinformował kanał na Telegramie Exilenova+.

Jak pisze portal Militarnyj, powierzchnia kompleksu logistycznego Ozon w Orenburgu przekracza 200 tysięcy metrów kwadratowych. Według nagrań i zdjęć, które pojawiają się w sieci wynika, że pożar ma charakter lokalny. Na razie nieznana jest skala zniszczeń.

Kompleks logistyczny Ozon w Orenburgu znajduje się na terenie specjalnej strefy ekonomicznej „Orenburżie”. Pierwsza faza centrum realizacji zamówień o powierzchni 40 tysięcy metrów kwadratowych została uruchomiona 21 sierpnia 2024 roku. W 2025 roku zakończono budowę drugiego budynku kompleksu. Po rozszerzeniu kompleks miał uzyskać możliwość jednoczesnego przechowywania ponad 31 mln produktów i realizacji do 915 tysięcy zamówień dziennie.

Gubernator obwodu orenburskiego Jewgienij Słoncew w nocy ostrzegał mieszkańców przed zagrożeniem ze strony ukraińskich dronów. Ogłosił zamknięcie przestrzeni powietrznej dla wszelkich statków powietrznych cywilnych.

Według burmistrza Orenburga Alberta Jumadilowa kilka dronów zostało zestrzelonych m.in. nad specjalną strefą ekonomiczną, w której znajdują się zakłady przemysłowe. Nie ma informacji o rannych.

„Wszystkie systemy zadziałały zgodnie z procedurą, w ciągu kilku minut ewakuowaliśmy ponad 300 pracowników” – komentuje firma Ozon. Działalność magazynu została zawieszona, towary tam przechowywane zostały usunięte z oferty platformy handlowej, a kompleks „tymczasowo nie przyjmuje dostaw” i nie wysyła towarów.

W porannym komunikacie rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że w nocy z 22 na 23 sierpnia przechwycono i zniszczono 328 bezzałogowych statków powietrznych nad terytorium Rosji oraz na terenach okupowanych.

Jaki jest kontekst?

To już drugi kompleks logistyczny firmy Ozon, który w ostatnich dniach stał się celem ataku ukraińskich dronów. Rano 22 sierpnia zaatakowano magazyn firmy w Czapajiewsku w obwodzie samarskim.

W ciągu ostatnich tygodni ukraińskie oddziały trafiły 15 największych centrów logistycznych rosyjskiej platformy handlowej Wildberries, która sprzedaje między innymi towary podwójnego zastosowania, które są wykorzystywane na froncie. 16 sierpnia Ministerstwo Obrony Ukrainy poinformowało, że Siły Obronne Ukrainy unieruchomiły siedem centrów Wildberies. Według różnych szacunków łączna kwota strat spowodowanych atakami na Wildberries może wynieść od 9,5 mld do 11,93 mld dolarów.

Ministerstwo Obrony Ukrainy ogłosiło, że Siły Obronne rozpoczęły niszczenie centrów logistycznych platformy handlowej Ozon.

Przeczytaj także:

16:53 22-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.plFot. Marek Podmokły ...

Interwencja policji podczas protestu nad Morskim Okiem

Aktywiści protestujący o całkowite wycofanie przewozów konnych nad Morskim Okiem, wnioskowali o zamknięcie trasy na czas ich protestu, na co zgody nie wyraził starosta tatrzański. Działacze siadali więc na asfalcie, skąd siłą ściągała ich policja.

Co się wydarzyło?

W sobotę rano rozpoczął się protest przeciwko transportowi konnemu na szklaku do Morskiego Oka w Tatrzańskim Parku Narodowym. Organizatorem były Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt (to stowarzyszenie, a nie instytucja publiczna, jak sugeruje jej nazwa) oraz ruch społeczny „Dla Zwierząt”.

„Protestuję przeciwko znęcaniu się ze szczególnym okrucieństwem, którego dopuszczają się górale Stop! Nie pozwolimy na to. Są elektryczne pojazdy, można wykorzystać. Koni nie pozwolimy wykorzystywać, choćbyśmy mieli przypłacić to własnym życiem" – powiedziała jedna z uczestniczek protestu reporterce Polsat News.

Aktywiści wnioskowali o zamknięcie trasy na czas ich protestu, na co zgody nie wyraził starosta tatrzański. Po szlaku jeździły więc zaprzęgi. Działacze siadali więc na asfalcie, skąd siłą ściągała ich policja. Doszło też do przepychanki, jedna osoba została zatrzymana. Oprócz aktywistów na trasie zorganizowano także kontrmanifestację mieszkańców Podhala.

„Wychowywaliśmy się tu z końmi i będziemy walczyć o to, aby te konie nadal tu były, tak jak ma to miejsce od pokoleń. Jest masa koni, są zadbane" – cytuje jednego z mieszkańców TVN24.

Jaki jest kontekst?

Walka o likwidację transportu konnego do Morskiego Oka trwa od lat 90., kiedy zaczęli protestować przewodnicy tatrzańscy i ratownicy TOPR. Od tamtej pory do opinii publicznej kilkukrotnie docierały filmy, w których turystom i postronnym obserwatorom udawało się uchwycić na kamerze przypadki, gdy przeciążone zwierzęta padają z wycieńczenia. Tak było w maju 2024 roku. Do sieci trafił film, na którym widać, jak upada koń. Jeden z fiakrów uderza go w głowę, żeby zwierzę wstało. W Polsce ponownie rozgorzała dyskusja o losie zwierząt, a Ministerstwo Klimatu i Środowiska brało udział w okrągłym stole dla ratowania koni wraz z fiakrami i organizacjami społecznymi. Po miesiącach negocjacji wydawało się, że jednym z ustaleń będzie skrócenie trasy przejazdu koni i zastąpienie ich transportem elektrycznym. Ministerstwo oraz Tatrzański Park Narodowy zapowiadało, że takie zmiany miały zacząć się już od początku 2026 roku. Tak się jednak nie stało, stąd w ostatnich tygodniach dochodzi do takich protestów, jak ten sobotni.

Od 1 września startuje rozwiązanie pilotażowe. Konie z Morskiego Oka mają wozić turystów z Palenicy Białczańskiej do Wodogrzmotów Mickiewicza. To około 2,9 km zamiast dotychczasowych 6,9 km. Dalej odwiedzających mają przewozić pojazdy elektryczne.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także:

14:50 22-08-2026

Prawa autorskie: Photo by Evelyn Hockstein / POOL / AFPPhoto by Evelyn Hock...

USA wprowadzają 50 proc. cła na część towarów z Kanady

Jeszcze w piątek wydawało się, że obie strony są bliskie porozumienia, które mogłoby obniżyć część ceł na stal, aluminium i samochody oraz doprowadzić do ponownego dopuszczenia amerykańskiego alkoholu do kanadyjskich sklepów monopolowych. Rozmowy jednak zerwano.

Co się wydarzyło?

Stany Zjednoczone wprowadziły w sobotę 50 proc. cła na część towarów sprowadzanych z Kanady. Decyzja zapadła po fiasku prowadzonych w ostatniej chwili negocjacji handlowych między Waszyngtonem a Ottawą. Premier Kanady Mark Carney ogłosił, że jego kraj odpowie „dolar za dolara”, nakładając analogiczne taryfy na towary z USA. Jak podaje Reuters, nowe amerykańskie cła obejmują towary warte około 20 mld dolarów rocznie, czyli nieco ponad 5 proc. kanadyjskiego eksportu do USA.

Cła obejmują szeroką grupę produktów, m.in. drewniane kije hokejowe, a także towary konsumpcyjne i przemysłowe. Reuters podkreśla, że bezpośredni wpływ nowych ceł na całą gospodarkę Kanady może być ograniczony, jednak szczególnie narażone są już osłabione sektory. Nowe opłaty nakładają się bowiem na obowiązujące wcześniej amerykańskie cła na stal, aluminium, drewno i samochody. Zachodzą obawy, że w niektórych branżach może to prowadzić do zwolnień i zamykania przedsiębiorstw.

Do eskalacji doszło po trzech dniach intensywnych negocjacji w Waszyngtonie. Jeszcze w piątek wydawało się, że obie strony są bliskie porozumienia, które mogłoby obniżyć część ceł na stal, aluminium i samochody oraz doprowadzić do ponownego dopuszczenia amerykańskiego alkoholu do kanadyjskich sklepów monopolowych. Ostatecznie porozumienie nie zostało jednak zawarte.

Kanadyjski rząd twierdzi, że do zerwania rozmów doprowadziły wprowadzone przez USA w ostatniej chwili zmiany warunków. Carney uznał je za „niesprawiedliwe” i niekorzystne gospodarczo, podważające wiarygodność ewentualnego porozumienia. Waszyngton przedstawia odwrotną wersję wydarzeń. Przedstawiciel handlowy USA Jamieson Greer oskarżył Kanadę o wycofanie się z uzgodnionych wcześniej zobowiązań i wysunięcie nowych żądań, m.in. dotyczących stali, aluminium, samochodów i drewna. Według strony amerykańskiej Kanada „zmarnowała okazję” do zawarcia korzystnego porozumienia.

W odpowiedzi Carney zawiesił dalsze negocjacje i polecił kanadyjskim negocjatorom powrót do Ottawy. Zapowiedział jednocześnie odwet w tej samej wysokości: „dolar za dolara”. Kolejne rozmowy nie są obecnie zaplanowane. Premier zapowiedział także dodatkowe wsparcie dla kanadyjskich pracowników i firm dotkniętych skutkami konfliktu.

Jaki jest kontekst?

Prezydent USA od miesięcy wykorzystuje politykę celną jako narzędzie nacisku w polityce zagranicznej. Obecny spór z Kanadą dotyczy nie tylko poziomu ceł, lecz także dostępu do amerykańskiego rynku dla kluczowych kanadyjskich sektorów – m.in. przemysłu motoryzacyjnego, hutnictwa, przemysłu drzewnego i rolnictwa. Nowe cła nie są objęte preferencjami wynikającymi z północnoamerykańskiej umowy handlowej między USA, Kanadą i Meksykiem, co dodatkowo zwiększa znaczenie obecnego kryzysu.

Spór ma również znacznie szerszy wymiar polityczny. Jak przypomina The Guardian, w ubiegłym roku wartość wymiany towarów i usług między USA i Kanadą wyniosła około 880 mld dolarów. Oba państwa pozostają więc niezwykle silnie powiązane gospodarczo, a po obu stronach granicy pracują setki tysięcy osób związanych z handlem transgranicznym. Jednocześnie polityka Trumpa, w tym jego wcześniejsze wypowiedzi o możliwości uczynienia Kanady 51. stanem USA, wywołała w Kanadzie silną reakcję polityczną. Twarda postawa wobec Waszyngtonu wzmacnia pozycję premiera Carney'a, ale jednocześnie zwiększa ryzyko długotrwałego konfliktu, który może utrudnić przyszłe negocjacje handlowe całej Ameryki Północnej.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także:

12:33 22-08-2026

Prawa autorskie: Pożar na terenie kompleksu logistycznego Ozon w Czapajewsku w obwodzie samarskim. 22 sierpnia 2026 r. Zdjęcie: Exilenova+Pożar na terenie kom...

Płonie kompleks logistyczny Ozon w Czapajewsku

W pobliżu centrum logistycznego firmy Ozon, w który w sobotę rano trafili Ukraińcy, znajdują się dwa przedsiębiorstwa zbrojeniowe – Czapajewskie Zakłady Mechaniczne produkujące materiały wybuchowe oraz przedsiębiorstwo Promsyntez.

Co się wydarzyło?

Ukraińskie drony po raz pierwszy zaatakowały kompleks logistyczny Ozon w Czapajewsku i uderzyły w rafinerię w Nowokujbyszewsku w obwodzie samarskim w Federacji Rosyjskiej – podaje ukraiński portal Militarnyj, powołujący się na agencję prasową Astra.

Do ataku na magazyn Ozonu w Czapajewsku doszło rano 22 sierpnia. W wyniku uderzenie na terenie obiektu doszło do pożaru. Jego całkowita powierzchnia to 135 tysięcy metrów kwadratowych. Portal podaje, że to jeden z najnowszych magazynów firmy, otwarty pod koniec października 2022 roku. W pobliżu znajdują się dwa przedsiębiorstwa zbrojeniowe – Czapajewskie Zakłady Mechaniczne produkujące materiały wybuchowe oraz przedsiębiorstwo Promsyntez.

Drugi obiekt ukraińskich uderzeń to Nowokujbyszewska Kompania Petrochemiczna, jedna z największych firm przetwórstwa gazu, petrochemii i syntezy organicznej w Rosji i Europie Wschodniej.

„Przedsiębiorstwo przetwarza ponad milion ton surowców rocznie. Jego asortyment obejmuje ponad 30–50 rodzajów produktów, w tym gazy skroplone, MTBE, benzen, fenol, aceton, alfa-metylostyren i olefiny. Zakład znajduje się około 700–1000 km od granicy państwowej Ukrainy. Ponadto firma pozostaje jedynym producentem syntetycznego etanolu i para-tert-butylofenolu (PTBF) w Rosji. Na jej terytorium działa również jedyna w kraju linia produkcyjna syntetycznego etanolu. Firma jest jednym z wiodących rosyjskich przedsiębiorstw produkujących komponenty do materiałów wybuchowych” – podaje Militarnyj.

Zakład nie jest po raz pierwszy celem ukraińskiego ataku. Do poprzedniego doszło w kwietniu 2026 roku.

Jaki jest kontekst?

Ukraina od miesięcy nie przestaje zasypywać Rosji atakami dronowymi. Próbuje w ten sposób ponieść cenę prowadzenia konfliktu przez Rosję. 18 sierpnia płk Piotr Lewandowski pisał w OKO.press, że sytuacja ukraińskiej obrony w Donbasie pozostaje bardzo trudna. 19 sierpnia Agnieszka Jędrzejczyk opisywała dokładnie, jak trudności, które Rosji narzuca Ukraina wpływają na Rosję i jej mieszkańców.

„Lipcowy kryzys paliwowy władzom udało się opanować dzięki limitom sprzedaży i reorganizacji transportu między rafineriami a stacjami benzynowymi. Swoje zrobił też wzrost cen benzyny. Ci, których było na nią stać, zaczęli się skarżyć, że wysiadają im samochody – bo benzyna sprzedawana na stacjach jest teraz dużo niższej jakości. Ale kolejek nie było. Teraz wróciły” – pisze nasza autorka.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także:

10:39 22-08-2026

Prawa autorskie: Photo by JORGE GUERRERO / AFPPhoto by JORGE GUERR...

„Ceuta i Mellila to część UE" – Hiszpanie odpowiadają Marokańczykom

Marokańczycy kolejny raz podnoszą publicznie kwestię odzyskania z rąk hiszpańskich Ceuty i Melilli.

Co się wydarzyło?

W piątek marokański ministrowi sprawiedliwości Abdellatif Ouahbi stwierdził podczas wywiadu w marokańskich mediach, że Maroko ma „historyczne prawo” do Ceuty i Melilli, czyli dwóch hiszpańskich eksklaw w Afryce Północnej. Jak podaje El País, hiszpańskie MSZ szybko odpowiedziało na to stanowisko. „Są one częścią integralności terytorialnej i suwerenności Hiszpanii, uznanej na arenie międzynarodowej, a także integralną częścią terytorium UE” – cytuje dziennik.

To nie pierwszy raz, gdy w ostatnich dniach między Hiszpanią a Marokiem dochodzi do tego rodzaju wymiany. We wtorek 12 sierpnia Abdellatif Ouahbi udzielił wywiadu telewizji Asharq TV, w którym stwierdził między innymi, że Maroko od zawsze podnosi kwestię statusu obu miast podczas negocjacji z Hiszpanią. Dodał też, że długoterminowym celem Rabatu jest rozwiązanie tej sprawy w drodze dialogu.

„Ceuta i Melilla nie są po prostu hiszpańskie; są superhiszpańskie i nie można ich tknąć” – tak kolejnego dnia komentowała słowa marokańskiego ministra hiszpańska minister obrony Margarita Robles. „Jakikolwiek atak na Ceutę i Melillę jest atakiem na Hiszpanię jako całość. To nigdy nie może się powtórzyć – dodała, odnosząc się do kryzysu na granicy”.

W osobnym oświadczeniu hiszpańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych stwierdziło, że integralność terytorialna Hiszpanii „nie była i nigdy nie będzie przedmiotem dyskusji z kimkolwiek”.

Jaki jest kontekst?

Ceuta i Melilla to dwa autonomiczne miasta i hiszpańskie eksklawy leżące na północnym wybrzeżu Afryki, otoczone lądem przez Maroko. Od czasu uzyskania niepodległości w 1956 roku Maroko uważa oba miasta za terytoria okupowane przez Hiszpanię, twierdząc, że powinny zostać przekazane Rabatowi. Madryt uważa natomiast, że są one integralną częścią Hiszpanii – odpowiednio od XVII i XV wieku.

Marokańczycy zaczęli w sierpniu publicznie podnosić kwestię zwierzchnictwa nad tymi terytoriami po tym, jak pod koniec lipca w Ceucie doszło do ogromnego kryzysu migracyjnego. W ciągu doby na terenie eksklawy pojawiło się ponad 70 tysięcy migrantów, którzy próbowali przekroczyć granicę drogą morską.

Władze Hiszpanii w oficjalnych wypowiedziach dziękują marokańskim władzom za współpracę przy odsyłaniu migrantów. W kilka dni udało się zawrócić do Maroka zdecydowaną większość z 70 tysięcy osób. Ale terytorialne roszczenia Maroka wobec Ceuty i Mellili, a także konflikty wokół terenów Sahary Zachodniej rodzą pytania o rzeczywistą rolę Marokańczyków w pojawieniu się kryzysu migracyjnego. I czy nie mogli go potraktować jako elementu geopolitycznego nacisku.

Na terenie Ceuty wciąż pozostaje kilka tysięcy osób, które czekają na ostateczne decyzje władz. Duża część z nich to dzieci i małoletnie, co dodatkowo komplikuje ich sytuację prawną. Władze Hiszpanii zdecydowały w tym tygodniu, że 500 dzieci zostanie przewiezionych do Hiszpanii kontynentalnej, gdzie trafią pod opiekę organizacji pomocowych.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także: