0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

14:43 10-08-2026

Prawa autorskie: 10.02.2025 , Krzesiny , 31. Baza Lotnictwa Taktycznego . Samolot F-16 . Spotkanie ministrow obrony Polski Wladyslawa Kosiaka - Kamysza i Norwegii Tore O. Sandvika z okazji misji NATO „ Integrated Air and Misisle Defence „ - obecnosci samolotow F-35 w Polsce . Fot. Lukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl10.02.2025 , Krzesin...

Będą nowe alerty RCB. Zawsze, gdy wojsko poderwie myśliwce

Wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka zapowiedziała zmiany w alertach Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Teraz Polacy będą dostawać sms-y zawsze, gdy wojsko poderwie myśliwce w związku z zagrożeniem w Ukrainie.

Zmiany w alertach RCB to efekt incydentu z końca lipca, gdy nad południowo-wschodnią Polską przeleciała rosyjska rakieta. Zboczyła z kursu podczas ataku na zachodnią Ukrainę i wleciała w polską przestrzeń powietrzną. Dyżurny myśliwiec F-16 dokonywał procedury identyfikacji rakiety, gdy ta w okolicy miejscowości Tarnawa-Kolonia rozbiła się o ziemię.

Mieszkańcy okolicznych powiatów zostali zaalarmowani o zagrożeniu za pomocą syren, ale nie dostali żadnego innego komunikatu. Nie wiedzieli więc, czego mają się obawiać ani co robić.

Zaraz po zdarzeniu krytykowano przede wszystkim to, że nie wykorzystano systemu alertów RCB, rozsyłanych sms-ami. Premier Donald Tusk zapowiedział wówczas zmiany w systemie tak, by nawet kiedy zagrożenie minie, mieszkańcy dostawali informację z wyjaśnieniem zdarzenia.

Co się wydarzyło?

W tej chwili trwają pracę nad tymi zmianami.

„Rządowe Centrum Bezpieczeństwa oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wyciągają wnioski z tej lekcji” – zapewniła 10 sierpnia w Wirtualnej Polsce wiceministra obrony narodowej Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. – „Teraz będą informacje wysyłane SMS-em o sytuacji niebezpiecznej jeszcze na terenie Ukrainy.”

Oczywiście nie o każdym alarmie w Ukrainie Polacy będą informowani. Chodzi tylko o te sytuacje, o których już teraz uprzedza na platformach społecznościowych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ). Za każdym razem, gdy ataki Rosji na Ukrainę mogą zagrozić polskiej przestrzeni powietrznej, podrywane są dyżurne polskie myśliwce F-16, by zabezpieczać granice kraju. DORSZ informuje o tym na swoich kontach w internecie. Teraz takie komunikaty mają być także rozsyłane przez system RCB.

„O szczegółach, jak to będzie działało, zostawiam w kompetencjach ministra spraw wewnętrznych i administracji – zaznaczyła Sobkowiak-Czarnecka. – Strona wojskowa, która – jeszcze raz powiem – zadziałała w tym przypadku bez uwag, współuczestniczy też w tej poprawie jakości systemu ze strony MSWiA.”

Jaki jest kontekst?

Polacy nie są zadowoleni z dotychczasowego sposobu działania alertów RCB. Wskazują na to wyniki sondażu, przeprowadzonego przez SW Research dla „Dziennika Gazety Prawnej”. Pozytywnie system ocenia niewiele ponad 20 procent badanych. Między 42 a 46 proc. ankietowanych (wynik zależny od grupy wiekowej) uważa, że działa on przeciętnie, a ok. 25 procent ocenia go negatywnie.

Badani zarzucają alertom przede wszystkim nieterminowość, zbyt dużą liczbę mało istotnych powiadomień oraz brak jasnych instrukcji w rozsyłanych komunikatach. Drugą sondę przeprowadzono wśród samorządowców. Tutaj badani zwracali uwagę na konieczność oddzielania alertów o pogodzie (np. burzach) od komunikatów dotyczących poważniejszych zagrożeń. Te ostatnie powinny zawierać jasne informacje, czy zagrożeniem jest rakieta, dron czy zupełnie inne zdarzenie.

Samorządowcy podkreślali również, że potrzebne jest przekazanie mieszkańcom konkretnych zaleceń, co mają robić w takiej sytuacji. Nieprecyzyjne sugestie, pojawiające się dziś w sms-ach RCB, zmniejszają skuteczność alertów.

Zobacz więcej

Przeczytaj także:

12:28 10-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Exilenova+Fot. Exilenova+

Ukraińskie drony atakowały rafinerię w Tatarstanie

W nocy 10 sierpnia drony zaatakowały rafinerię ropy naftowej w Niżnekamsku w Republice Tatarstanu – około 1200-1300 km od granicy Rosji z Ukrainą.

Co się wydarzyło?

Władze Tatarstanu poinformowały, że w nocy Niżnekamsk został zaatakowany przez ukraińskie drony. Według burmistrza miasta Radmira Beliajewa atakom padły obiekty przemysłowe i cywilne. W wyniku ataku w Niżnekamsku miało zginąć 13 osób, w tym jedno dziecko, a kolejne 39 zostało rannych.

Rano mieszkańcy Niżnekamska publikowali w sieci nagrania przedstawiające skutki uderzenia, na których widać wyraźny słup dymu unoszący się nad terenem zakładu petrochemicznego „Niżnekamskneftechim”. Według analizy materiałów ekspertów portalu Militarnyj ukraińskie drony uderzyły w pobliżu magazynu i elektrociepłowni. Tatarstańska rafineria znajduje się około 1200-1300 km od granicy państwowej Ukrainy. A jeśli wziąć pod uwagę, że ukraińskie bezzałogowce zostały wystrzelone z głębi terytorium Ukrainy, to musiały pokonać jeszcze większą odległość.

W Niżnekamsku, w Republice Tatarstanu znajduje się jeden z największych i najnowocześniejszych kompleksów petrochemicznych i rafineryjnych w Rosji, w którym działają dwa główne przedsiębiorstwa — „TANECO” (należące do „Tatneft”) i „TAIF-NK” (w czerwcu i lipcu te zakłady również były atakowane), a także zakłady spółki „SIBUR” – m.in. „Niżnekamskneftechim”. Ten kompleks przemysłowy stanowi kluczowy element infrastruktury paliwowo-energetycznej Rosji.

Zaatakowane dziś przedsiębiorstwo „Niżnekamskneftechim” – to jeden z największych zakładów petrochemicznych w Rosji i Europie Wschodniej, wchodzący w skład holdingu „SIBUR”. Zakład ten jest jednym ze światowych liderów w produkcji kauczuku izoprenowego. Ponadto zakład produkuje etylen, propylen i benzen, a także syntetyczne smary i glikol propylenowy.

Jak zaznacza Militarnyj, produkty należącej do grupy holdingowej „SIBUR” oraz bezpośrednio przedsiębiorstwa „Niżnekamskneftechim”, w szczególności tworzywa sztuczne, kauczuki, propan-butan i rozpuszczalniki, są wykorzystywane przez przedsiębiorstwa sektora obronnego Federacji Rosyjskiej. Dostawy realizowane są między innymi do kombinatu w Kamieńsku oraz fabryki prochu w Permie, które produkują stałe paliwo rakietowe, silniki i ładunki do rosyjskich pocisków manewrujących.

Według Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej w ciągu ostatniej nocy siły obrony przeciwlotniczej przechwyciły i zniszczyły 456 ukraińskich dronów nad 16 regionami, a także nad okupowanym Krymem. W szczególności drony zauważono nad Tatarstanem oraz w obwodach moskiewskim, belgorodzkim, woroneżskim, rostowskim i kałuskim.

Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy potwierdził, że w nocy 10 sierpnia „w ramach działań mających na celu osłabienie potencjału militarnego rosyjskiego agresora, oddziały Sił Obronnych Ukrainy przeprowadziły atak na rafinerię TANEKO (Niżnekamsk, Republika Tatarstanu, FR)”. Na terenie obiektu odnotowano pożar.

Jaki jest kontekst?

Wadym Skibicki, zastępca szefa ukraińskiego wywiadu HUR w wywiadzie dla „RBC-Ukraina” powiedział, że realizacja miesięcznego planu dotyczącego najbardziej wykorzystywanych rakiet w rosyjskim kompleksie wojskowo-przemysłowym przekracza założenia i wynosi obecnie 110–120%.

Plan produkcji pocisku skrzydłowego Ch-101 w lipcu został zrealizowany w 140% (87 sztuk), pocisków „Kalibr” – w 111% (29 sztuk), a Ch-35 – w 200%.

Jeśli chodzi o rakiety balistyczne „Iskander”, to Rosja posiada na uzbrojeniu około 130 pocisków do tych systemów, a planowana miesięczna produkcja wynosi 60 sztuk, w lipcu wyprodukowano 65.

Według Skibickiego już od kwietnia Rosjanie zaprzestali produkcji pocisków dla kompleksu „Kindżal” oraz pocisków manewrujących Ch-32. Paliwo rakietowe i komponenty z tych pocisków są wykorzystywane do produkcji innych modeli, które w Rosji uważa się za bardziej skuteczne (m.in. dzięki temu Rosjanie zwiększyli produkcję rakiet balistycznych).

Ukraińska obrona przeciwlotnicza zmaga się z brakiem rakiet przechwytujących do systemów Patriot, które niezbędne są do zestrzeliwania rakiet balistycznych. Rosja stara się maksymalnie wykorzystać tę sytuację.

Dziś rosyjska armia również atakowa Ukrainę. Rosjanie przeprowadzili intensywny ostrzał artyleryjski dzielnicy wsi Buhaiwka w obwodzie charkowskim, w wyniku czego odnotowano pięć ofiar śmiertelnych. W innych obwodach też odnotowano zniszczenia. W Sumach wojska Federacji Rosyjskiej zadały pięć uderzeń kierowanymi bombami lotniczymi w infrastrukturę cywilną miasta. W wyniku ataku co najmniej 14 osób zostało rannych.

Przeczytaj także:

12:26 10-08-2026

Prawa autorskie: Photo by CN-STR / AFP) / China OUTPhoto by CN-STR / AF...

Ewakuowano milion osób. W Chinach szaleje Tajfun Delfin

Dziennikarze „Guardiana” informują, że chińskie władze obniżyły alert przed Tajfunem Delfin z czerwonego (najwyższego) do poziomu burzy tropikalnej. Choć w Chinach przywrócono pierwsze połączenia lotnicze i uruchomiono metro, sytuacja nadal jest poważna. Ulewne deszcze zapowiadane są do środy, ryzyko powodzi oraz osuwisk wciąż jest realne.

Co się wydarzyło?

To byly najwyższe 24-godzinne opady deszczu w Szanghaju od ponad 150 lat. Tajfun Delfin uderzył we wschodnią część Chin (a konkretnie w miasto Yuhuan w prowincji Zhejiang) w niedzielę. Meteorolodzy, na których powołuje się BBC, wyliczają, że jego prędkość osiągnęla nawet 150 km/h. Potem uderzył w Wenzhou, położone prawie 90 kilometrów dalej.

Władze zdecydowały o natychmiastowej ewakuacji 900 tys. osób w prowincji Zhejiang, 98,9 tys. w prowincji Fujian oraz 215,6 tys. w Szanghaju. Jeszcze przed uderzeniem Delfina zdecydowało o odwołaniu ok. półtora tysiąca lotów. Zawieszono kursowanie pociągów, rejsów wycieczkowych i metra, zamknięto Disneyland i Legoland.

Choć tajfun w poniedziałkowy poranek osłabł, co pozwoliło obniżyć alert z najwyższego, czerwonego, do poziomu burzy tropikalnej oraz otworzyć międzynarodowe lotnisko Nigbo w Zhejiang czy metro w Hajzhou, prognozy przewidują, że w ciągu kilku następnych dni w niektórych miejscach spadnie 200-400 mm deszczu. To oznacza ryzyko podtopień i powodzi oraz osunięć ziemi. „Guardian” zapowiada, że w poniedziałek, 10 sierpnia, ulewne deszcze są zapowiadane w prowincjach Szantung, Henan, Hubei, Anhui, Jiangsu, Zhejiang i w Szanghaju.

Ze wschodu Chin tajfun ma się przesuwać dalej na zachód, a następnie powoli tracić impet – powiedział Wang Haiping z Państwowego Centrum Meteorologicznego, cytowany przez Polską Agencję Prasową.

Jaki jest kontekst?

Tajfun Delfin uderzył wcześniej w prefekturę Okinawa na południu Japonii. BBC podaje, że na wskutek aktywności tajfunu trzy osoby zmarły, sześć jest rannych. Nawet 50 tysięcy budynków pozbawiono prądu.

Jak pisze „Guardian", mieszkańcy Hongkongu mają do czynienia z rekordowymi temperaturami (zanotowano najwyższą temperaturę w historii – 36,9°C). Tajwan z kolei zawiesił połączenia promowe i odwołał ponad 180 lotów.

Delfin nie dotarł bezpośrednio na Filipiny, ale nasilił tam sezonowe deszcze monsunowe, które zalały wiele obszarów i – jak wynika z informacji BBC – spowodowały śmierć ośmiu osób.

„Jeszcze w tym roku możemy spodziewać się wyjątkowo silnego, ocieplającego ocean epizodu zwanego El Niño – wynika z najnowszej prognozy Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO). El Niño może przyspieszyć wzrost temperatury do ok. 1,7°C względem lat 1850-1900, twierdzą naukowcy” – pisał na łamach OKO.press Wojciech Kość.

I tłumaczył, że: „Według badań każda dziesiąta część stopnia ocieplenia ma poważne skutki: nasila ekstrema pogodowe, utrudnia dostosowanie się ekosystemów i zwiększa zagrożenia dla ludzkiego zdrowia”.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

12:13 10-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Cezary Aszkielowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Cezary Aszkielo...

Ktoś zabił rysia. W ciele była rana postrzałowa

„Wstępne ustalenia oraz zebrany materiał dowodowy wskazują, że rysica została zabita najprawdopodobniej z broni myśliwskiej” – podaje Zachodniopomorskie Towarzystwo Przyrodnicze.

Co się wydarzyło?

Zachodniopomorskie Towarzystwo Przyrodnicze w piątek (7.08) zostało wezwane do martwego rysia znalezionego w rzece Kokna, pod Złocieńcem, na Pomorzu Zachodnim. Całą historię nagłośniło w mediach społecznościowych po weekendzie.

Na miejscu okazało się, że ofiarą jest rysica, a jej ciało, wrzucone do rzeki, było już w stanie rozkładu. „Stwierdzono otwór wlotowy po pocisku, a detektor potwierdził obecność metalu. Samica nie miała obroży telemetrycznej” – podaje ZTP. Na miejscu działali również funkcjonariusze Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Powiatowej Policji w Drawsku Pomorskim i Straż Leśna. Policja zabezpieczyła materiał dowodowy.

„Wstępne ustalenia oraz zebrany materiał dowodowy wskazują, że rysica została zabita najprawdopodobniej z broni myśliwskiej. Z jej ciała wydobyto i zabezpieczono fragmenty pocisku, które będą jednym z kluczowych dowodów w prowadzonym postępowaniu” – informuje ZTP.

Rzeka, w której znajdowało się ciało rysicy, leży na granicy obwodów łowieckich dzierżawionych przez koła łowieckie „Jeleń” i „Cyranka”. Polski Związek Łowiecki nie odniósł się do tej sprawy.

Przez stan ciała zwierzęcia nie dało się stwierdzić, czy rysica była karmiącą matką. „Jeżeli wychowywała młode, gdzieś w lesie mogły pozostać małe rysie, które czekały na jej powrót. Nie rozumieją, dlaczego matka nie wraca. Bez niej nie mają praktycznie żadnych szans na przeżycie” – wskazuje ZTP.

Towarzystwo zapowiada, że będzie walczyć o ustalenie i ukaranie sprawcy.

Jaki jest kontekst?

Ryś jest gatunkiem objętym ochroną, za jego zabicie grozi do pięciu lat pozbawienia wolności. Co więcej, ryś jest gatunkiem bardzo nielicznym, ZTP szacuje, że mamy w Polsce zaledwie 200 osobników. W związku z tym utrata pojedynczego rysia ma znaczenie dla całej populacji. Towarzystwo prowadzi program „Rozszerzenie zasięgu populacji rysia w północnej Polsce”.

Rysie, wypuszczane później na wolność, hodowane są w Dzikiej Zagrodzie w Jabłonowie. „Reintrodukcja rysi na wcześniej wyznaczonych optymalnych obszarach, z wykorzystaniem osobników z własnej hodowli jest poprzedzona przygotowaniem młodych osobników w zagrodach adaptacyjnych” – czytamy w opisie projektu. Wszystkie wypuszczane dorosłe osobniki mają założone obroże GPS, dzięki czemu można śledzić ich losy.

Jak podaje ZTP, to już jedenasty ryś, który ginie od postrzelenia z broni myśliwskiej od początku prowadzenia projektów związanych z reintrodukcją tego gatunku.

W 2022 zginęła czteromiesięczna kotka i jej matka o imieniu Cleo. W lutym 2025 roku opisywaliśmy w OKO.press historię zastrzelonej samicy Merle.

"Każdy taki ubytek jest ogromną stratą dla populacji rysi, które niedawno powróciły po kilkuset latach nieobecności do północno-zachodniej Polski. Było to możliwe dzięki interwencji człowieka. Śmierć samicy obniża potencjał rozrodczy populacji. Samice rysi mogą dożyć nawet kilkunastu lat, więc mogła zostać matką co najmniej kilku miotów rysi” – mówił wtedy Maciej Tracz z ZTP.

Przeczytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także:

17:32 09-08-2026

Prawa autorskie: 09.08.2026 Warszawa . Ul . Plac Zamkowy . Demonstracja przeciw przemocy wobec uchodzcow i imigrantow z Ukrainy . Fot . Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl09.08.2026 Warszawa ...

„Sąsiad sąsiadowi sąsiadem”, „Nie damy się podzielić”. Protesty w 22 miastach

„Nam to nie wisi, kto chodzi po ulicy i jak jest traktowany” – mówił na Placu Zamkowym w Warszawie przewodniczący Zarządu Głównego stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji (KOD)

Co się wydarzyło

W 22 miastach odbyły się 9 sierpnia 2026 organizowane przez KOD protesty wobec antyukraińskiego hejtu i w obronie demokracji w Polsce.

„Wybraliście dzisiaj gorące miejsce w centrum miasta zamiast plaży, ogródków, basenów czy siedzenia przed telewizorem, żeby pokazać, że nie jesteście obojętni” – mówił Kuba Karyś, dziękując osobom, które przyszył na warszawski protest.

„Polska jest pięknym krajem, powinna być pięknym krajem dla wszystkich. Ukrainki i Ukraińcy w Polsce to są nasi przyjaciele, nasi koledzy z pracy, nasze koleżanki z pracy. Nasi sąsiedzi, oni tu przyjechali po to, żeby się chronić. Myśmy mieli ich chronić, myśmy mieli zapewnić im bezpieczeństwo. I to jest nasz psi obowiązek” – mówił Karyś.

Zdjęcia z protestu na Placu Zamkowym w Warszawie, fot. Bartosz Kocejko-Szukalski, OKO.press.

IMG_3153
IMG_3153
IMG_3154
IMG_3155
IMG_3155
IMG_3160
IMG_3160
IMG_3162

Jaki jest kontekst

„Wiemy, jak zaczyna się faszyzm – od jednej ławeczki, na której nie wolno siadać Żydom, o czym z kolei mówił nam Marian Turski w swojej ostatniej mowie z 2025 roku. Tymczasem jest naszą wspólną sprawą, żeby żyć w Polsce pokojowo, w przyjaźni, w życzliwości z Ukraińcami, z innymi mniejszościami, bo staliśmy się przecież wielonarodowościowym społeczeństwem” – mówił Kuba Karyś w rozmowie z Piotrem Pacewiczem.

Podczas protestów rozdawane były wlepki „Nie bądź obojętny”.

„Hasło „Nie bądź obojętny” jest skierowane do Polek i Polaków, ale taka nalepka w przestrzeni publicznej, na drzwiach do kawiarni czy sklepu, na samochodzie czy rowerze, ma pokazać, że Ukrainki i Ukraińcy mogą liczyć na naszą pomoc, czuć się bezpiecznie. Mogą liczyć na nasze wsparcie” – tłumaczył w OKO.press Kuba Karyś.

Według oficjalnych danych podawanych przez policję liczba zgłoszonych przez Ukrainki i Ukraińców przestępstw z nienawiści wzrosła o 30 proc. w porównaniu z 2025 rokiem. Z pewnością jest to liczba znacznie zaniżona, bo obcokrajowcy częściej nie zgłaszają niż zgłaszają nienawistne działania, których doświadczają.

W lipcowym sondażu CBOS po raz pierwszy głosy sprzeciwu wobec przyjmowania uchodźców (52 proc.) przeważyły nad poparciem (42 proc.).

Przeczytaj także: