Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Wniosek o ekstradycję byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry został już złożony – dowiedziała się nieoficjalnie PAP. Prokuratura Krajowa zapowiedziała na poniedziałek na godz. 13.15 konferencje prasową w tej sprawie
Polska Agencja Prasowa dowiedziała się ze źródeł zbliżonych do śledztwa, że wniosek o ekstradycję Zbigniewa Ziobry ze Stanów Zjednoczonych już został złożony. Prokuratura Krajowa zapewne ujawni więcej szczegółów na ten temat podczas konferencji prasowej zaplanowanej na poniedziałek 27 lipca na godz. 13.15.
Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro ma zarzuty w związku z nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Już w lutym 2026 r. Sąd wyraził zgodne na aresztowanie Ziobry, wystawiono za nim również list gończy.
Wymiar sprawiedliwości długo jednak procedował wniosek prokuratury o wydane za Ziobrą Europejskiego Nakazu Aresztowania. Nie został on wydany, kiedy Ziobro przebywał na Wegrzech. Teraz, gdy po przegranych przez Viktora Orbána wyborach musiał z Węgier uciekać i znalazł się w USA, wniosek o ENA stracił sens i w lipcu ostatecznie warszawski sąd okręgowy odmówił wydania ENA za Ziobrą.
Przeczytaj także:
Zbigniew Ziobro przebywa w Stanach Zjednoczonych od 10 maja 2026 roku. Jak ustaliła prokuratura, Ziobro wyleciał 9 maja z Mediolanu do Nowego Jorku, jednak jego obecne miejsce pozywania na terenie USA nie jest dokładne znane.
Prokuratura zarzuca Zbigniewowi Ziobrze popełnienie 26 przestępstw, w tym kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz wykorzystywanie stanowiska do działań o charakterze przestępczym.
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiadał złożenie wniosku o ekstradycję Ziobry tuż po tym, jak okazało się, że wyjechał do Stanów Zjednoczonych.
Prokuratura w połowie lipca informowała, że wniosek o ekstradycję Ziobry jest analizowany w Biurze Współpracy Międzynarodowej Prokuratury Krajowej pod kątem spełnienia wymogów formalnych i prace nad nim "potrwają bardzo krótko”.
Natomiast 14 lipca minister Żurek informował, że przekazał do amerykańskiej agencji imigracyjnej ICE pismo w sprawie pobytu Zbigniewa Ziobry w USA. Pytał w nim, na jakiej podstawie prawnej Zbigniew Ziobro przebywa w USA.
Dlaczego Polska zwróciła się w sprawie Ziobry do ICE?
„Zobaczymy, czy Zbigniew Ziobro ma nadany jakiś status w Stanach Zjednoczonych, czy przebywa tam legalnie, czy konieczna jest ekstradycja, czy też jakaś inna forma wydania nam naszego obywatela, który jest poszukiwany listem gończym i ścigany w Polsce”
- wyjaśniał Waldemar Żurek.
Wówczas informował też, że wniosek o ekstradycję jest już niemal gotowy, liczy 300 stron i czeka jeszcze głównie na tłumaczenie.
Przypomnijmy, że Zbigniew Ziobro ma unieważnione paszporty – i zwykły, i dyplomatyczny i genewski, wydany mu wcześniej przez Węgry rządzone przez Orbana. Po wygraniu wyborów nowy premier Peter Magyar cofnął Ziobrze status uchodźcy, dlatego polityk PiS uciekł do Stanów Zjednoczonych. Na jego wjazd do USA miały wyrazić zgodę osoby bliskie prezydentowi Donaldowi Trumpowi.
Przeczytaj także:
Trwające od kilku dni pożary we Francji i Hiszpanii zmusiły już 300 tys. osób do ewakuacji. Mieszkańcy mówią o apokalipsie, a prezydent Francji Emmanuel Macron w poniedziałek rano przewodniczył spotkaniu grupy antykryzysowej. Dobra wiadomość jest taka, że pożar pod Bordeaux ostatniej nocy przestał się rozprzestrzeniać
Według ostatnich danych, pożar na południowym-zachodzie Francji, który strawił już około 42 tys. hektarów lasów i zarośli, co najmniej 240 domów oraz spowodował obrażenia co najmniej 75 strażaków, ostatniej nocy z niedzieli na poniedziałek się nie rozprzestrzenił. To dobra wiadomość, bo sytuacja się ustabilizowała, przynajmniej chwilowo.
Dotąd bowiem, pożar przemieszczał się bardzo gwałtownie i chaotycznie w kierunku aglomeracji Bordeaux i zniszczył obszar siedmiokrotnie większy od nowojorskiego Manhattanu i czterokrotnie większy niż powierzchnia Paryża
W akcji gaśniczej bierze udział 2,5 tysiąca strażaków, 18 samolotów i śmigłowców, w tym również z innych państw Europy oraz wojsko, które z samolotu transportowego zrzuca środek hamującego ogień.
Służbom ratunkowym pomogła ostatniej nocy pogoda – osłabł wiatr, a w okolicach Saint-Jean-d'Illac spadł deszcz. Strażacy jednak ostrzegają, że to wcale nie koniec, bo po nocnym uspokojeniu sytuacja w każdym momencie może znów się pogorszyć.
W poniedziałek rano rzeczniczka rządu Maud Bregeon na antenie radia France Info powiedziała, że w nocy z niedzieli na poniedziałek nie zarządzono dodatkowych ewakuacji i „na tym etapie” nie jest planowana ewakuacja Bordeaux, w którym – w całej metropolii, tzw. Wielkim Bordeaux – mieszka 850 tys. ludzi. O braku takich planów mówił również w niedzielę burmistrz Bordeaux Thomas Cazenave.
Ewakuację prewencyjną przeprowadzono w departamencie Żyrondy poprzedniej nocy – objęła ona 55 tys. ludzi w gminach Marcheprime, Le Barp, Biganos, Mios i Cestas.
Od środy 22 lipca ewakuowano w Żyrondzie 220 tys. osób. Dziennik "Le Parisien” podaje, że to jedna z największych kiedykolwiek zorganizowanych we Francji ewakuacji z powodu pożarów.
W niedzielę wstrzymano kursowanie pociągów do miejscowości na południe od Bordeaux i zamknięto 60-kilometrowy odcinek autostrady A63, prowadzącej z Bordeaux do Hiszpanii.
Pożary dotykają również sąsiedni departament Landes na południe od zatoki Arcachon.
Prezydent Francji Emmanuel Macron w poniedziałek rano przewodniczy spotkaniu grupy antykryzysowej poświęconej pożarom. Francuskie władze podkreślają, że obecnie sytuacja jest pod kontrolą, jednak jest zbyt wcześnie, by mówić o pełnym opanowaniu żywiołu.
Z pożarami w ostatnich dniach walczy również Hiszpania, gdzie ogień zbliżył się do Madrytu. W niedzielę przeprowadzono ewakuację Walencji. Łącznie dotąd w Hiszpanii ewakuowano 76 tys. osób, a kolejnym 30 tysiącom zalecono pozostanie w domach.
„To wyglądało jak apokalipsa. Niczego nie było widać, wszystko pokrywał popiół”
– mówi cytowana przez Euronews Rocío Domínguez, która ewakuowała się z miejscowości Chapinería na zachód od Madrytu.
Dziennik "El Pais” informuje, że w wyniku pożarów w niedzielę zamknięto co najmniej 37 odcinków dróg we Wspólnocie Madrytu oraz w prowincjach Avila, Toledo, Castellon, Guadalajara, Huelva i Teruel.
Sara Aagesen, ministra środowiska mówiła w niedzielę, że w regionach Madrytu, Ávili i Toledo pożary objęły szacunkowo około 77 tys. hektarów.
Pożary wybuchły we Francji i Hiszpanii w połowie ubiegłego tygodnia po tym, jak przez Europę Zachodnią przetoczyła się kolejna fala upałów.
W związku z tym premier Hiszpanii Pedro Sánchez zaapelował do wszystkich sił politycznych o zawarcie „wielkiego paktu” w sprawie przeciwdziałania skutkom kryzysu klimatycznego. Podkreślił, że od stycznia w Hiszpanii spłonęło ponad 150 tys. hektarów, czyli sześć razy więcej niż w tym samym okresie w zeszłym roku.
Według danych Reuters Climate Monitor, zarówno w Bordeaux, jak i w Ávila średnia temperatura w lipcu wyniosła 32 stopnie Celsjusza, czyli prawie 6 stopni Celsjusza powyżej średniej miesięcznej w latach 1961–1990.
Przeczytaj także:
Stany Zjednoczone przygotowują nowy pakiet propozycji mających na celu zakończenie wojny między Rosją a Ukrainą. W przeciwieństwie do poprzednich pakietów ten zamierzają najpierw omówić z Ukrainą.
Amerykanie mają przygotowywać nowe propozycje zatrzymania wojny w Ukrainie i w Rosji. Nowy pakiet według źródeł Reutersa ma zawierać propozycję powstrzymania się stron od ataków na tereny za linią frontu. We wtorek, 28 lipca, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ma rozmawiać o tym w USA z prezydentem Trumpem.
Źródło Reutersa przyznaje, że Kijów proponował już Putinowi powstrzymanie się od ostrzałów, ale ten odmówił. Jednak zachodni urzędnicy uważają, że teraz Kreml mógłby być teraz otwarty na tę propozycję.
Do tej pory Putin opowiadał, że jeśli Ukraina nie przyjmie jego propozycji, to kolejne będą gorsze, gdyż sytuacja Ukrainy się pogarsza. Teraz sytuacja się odwraca. Ukraińcy precyzyjnie niszczą rosyjską gospodarkę, sięgając 3 tys. km w głąb Rosji. Atakują przemysł naftowy, zbiorniki paliw, sieci komunikacyjne. Okupowany Krym jest na skraju katastrofy humanitarnej. W ciągu ostatniego tygodnia Ukraińscy zniszczyli 11 wielkich magazynów platformy sprzedażowej Wildberries, która między innymi handlowała sprzętem dla żołnierzy. Ataki zrujnowały jednak także wielu drobnych sprzedawców cywilnych. Według banku centralnego Rosji uderzenie w Wildberries jest takiej skali, że przełoży się na poziom inflacji w Rosji.
Prezydent Zełenski ogłosił w niedzielę, że Ukraina „uaktualniła listę priorytetowych celów głębokich uderzeń w Rosji”. Nazywa je „dalekosiężnymi sankcjami”.
Rzecznik Putina Pieskow przyznał, że słyszał o nowej propozycji, ale zaznaczył, że Rosja mogłaby ją przyjąć tylko wtedy, gdyby była dla niej korzystna. Kreml zaapelował następnie o ostrożność w kwestii „nadmiernego optymizmu” w kwestii rozwiązania konfliktu na Ukrainie, zauważając, że „nie ma sensu teraz mówić o jakiejś nowej dynamice”.
Jednocześnie inni przedstawiciele Kremla powtórzyli, że warunki Putina pozostają niezmiennie: Ukraina ma oddać cztery obwody, które Putin anektował do Rosji, ale nie zdołał zająć, ma się rozbroić i zrezygnować z prozachodnich aspiracji.
Sam Putin 26 lipca powtórzył swoją opowieść o wojnie. Zrobił to przy okazji obchodów Dnia Floty w Petersburgu. Już drugi rok z rzędu skromnych, bez parady okrętów na Newie – ze względu na ukraińskie zagrożenie. Na transmitowanym w telewizji spotkaniu z wojskowymi Putin znowu opowiadał, że wojna w Ukrainie została wywołana przez Zachód, a rosyjska armia musi naprawić błąd Lenina. Bo to z winy Lenina sto lat temu Donbas trafił do Ukrainy, a nie do Rosji (rosyjskiej republiki sowieckiej).
Przed tygodniem sekretarz stanu USA Marco Rubio powtórzył po raz kolejny swojemu rosyjskiemu odpowiednikowi, szefowi MSZ Rosji Ławrowowi, że dotychczasowej ustalenia Putina z Trumpem już nie obowiązują. Cokolwiek prezydenci ustalili przed rokiem na Alasce, nie miało formy oficjalnej umowy, a obecnie jest już nieaktualne. Gdyż Ukraina nie zaakceptowała tych propozycji, a obecnie ma jeszcze mniej powodów, by je zaakceptować.
„Ustalenia z Anchorage” nigdy nie były podane do publicznej wiadomości, ale z przecieków wynikało, że Trump miał zgodzić się na oddanie Rosji całego Donbasu, łącznie z jego zachodnimi twierdzami obronnymi, w zamian za możliwość robienia tam wspólnych rosyjsko-amerykańskich biznesów. Strona rosyjska próbowała doprecyzować te ustalenia i dodać do nich kolejne warunki. Tak powstał 28-punktowy plan. Były w nim dodatkowe ograniczenia dla Ukrainy, a także dla innych państw – w tym Polski. Plan został ujawniony przez media i zablokowany.
Przeczytaj także:
Od tej pory Moskwa próbowała przekonać USA do powrotu do rozmów o „duchu Anchorage”. Putin od czerwca dwukrotnie prosił Trumpa o przysłanie na Kreml negocjatorów: zięcia Kushnera i partnera biznesowego Witkoffa. Ci tymczasem rozmawiają obecnie z prezydentem Ukrainy. Stosunek Trumpa do niej wyraźnie się zmienia.
Rosja, która przez dwa lata zakładała, że USA Trumpa zmuszą Ukrainę i Europe do ustępstw na rzecz Kremla, zaczyna rozumieć, że na Trumpa nie może już liczyć. Propaganda Kremla objaśnia to słabością Trumpa – a nie błędnymi kalkulacjami Putina.
Oświadczenie Rubio z 23 lipca Ławrow uznał za niedotrzymanie umowy. Powiedział, że Rosja nie łamie zasady „Ziom powiedział, ziom zrobił” (w Rosji Putina język bandycko-więzienny jest częścią publicznej komunikacji).
Putin jako „ziom”, który dotrzymuje słowa, musi tym bardziej usztywnić swoje stanowisko. Nie może okazać słabości zwłaszcza wobec narastających wewnętrznych problemów Rosji. Nie mogąc liczyć na USA, Putin będzie zapewne starał się zdestabilizować Europę i zniechęcić ją do wspierania Ukrainy,
Przeczytaj także:
Już ponad 250 tysięcy osób musiało opuścić swoje domy w związku z pożarami, które trawią południowo-zachodnią Francję – donosi agencja Associated Press. W Hiszpanii ewakuowano już 76 tysięcy osób.
Ponad 250 tys. osób musiało opuścić swoje domy w związku z pożarami trawiącymi południowo-zachodnią Francję. Największy pożar od połowy tygodnia rozprzestrzenia się w regionie Żyrondy, zbliżając się do granic zamieszkanego przez 268 tys. osób Bordeaux. Według władz spłonęło już około 42 tys. hektarów lasów i zarośli, zniszczonych zostało co najmniej 240 domów, a 75 strażaków odniosło obrażenia.
Minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez poinformował, że z żywiołem walczy około 2,5 tys. strażaków wspieranych przez 18 samolotów i śmigłowców gaśniczych oraz wojsko, ale „sytuacja pozostaje bardzo trudna” – cytuje AP. Pożar objął obszar czterokrotnie większy od powierzchni Paryża.
Pożar znajduje się obecnie około 15 kilometrów od granic Bordeaux. Miasto przygotowuje schronienia na wypadek konieczności ewakuacji.
Również Hiszpania zmaga się od kilku dni z rozległymi pożarami, które trawią okolice Madrytu. Według najnowszych danych rządu ewakuowano już 76 tys. osób, a kolejne 30 tys. pozostaje w domach objętych nakazem pozostania w miejscu zamieszkania. W sobotę w pożarze w Manises pod Walencją zginął jeden mężczyzna – była to pierwsza ofiara śmiertelna tegorocznych pożarów w Hiszpanii.
Premier Pedro Sánchez przyznał, że kraj czekają jeszcze „trudne godziny”, choć – jak ocenił – miniona noc była „bardzo pozytywna pod względem opanowywania ognia”.
Pożary w południowej Europie wybuchły w połowie tygodnia po kolejnej fali upałów, która objęła Francję i Hiszpanię. Wysokie temperatury, bardzo niska wilgotność oraz silny, porywisty wiatr sprawiły, że ogień szybko wymknął się spod kontroli. We Francji największy pożar od środy trawi region Żyrondy, a zmieniający kierunek wiatr utrudnia jego opanowanie i kieruje płomienie w stronę Bordeaux.
Pożary są kolejnym ekstremalnym zjawiskiem pogodowym, z którym latem mierzy się południe Europy. Naukowcy od lat wskazują, że zmiana klimatu wydłuża sezon pożarowy i zwiększa częstotliwość oraz intensywność fal upałów i susz, co sprzyja rozprzestrzenianiu się ognia.
Prezydent Francji Emmanuel Macron zapowiedział pełną mobilizację sił cywilnych i wojskowych oraz odbudowę zniszczonych terenów. Z kolei premier Hiszpanii Pedro Sánchez ogłosił, że we wtorek rząd uzna regiony dotknięte pożarami za obszary klęski żywiołowej i ponowił apel do wszystkich sił politycznych o zawarcie „wielkiego paktu” w sprawie przeciwdziałania skutkom kryzysu klimatycznego.
Przeczytaj także:
Przeczytaj także:
Przeczytaj także:
Po serii ukraińskich ataków na magazyny firmy rosyjski sklep internetowy Wildberries usuwa ze swojej strony kategorię „Wszystko dla SWO”, czyli „specjalnej operacji wojskowej”, jak brzmi oficjalna nazwa rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Produkty nie znikają jednak ze strony.
Na stronach rosyjskiego giganta e-commerce wciąż można kupić takie produkty jak drony FPV i części do nich, hełmy, kamizelki kuloodporne, radiostacje czy wojskowe apteczki, ale są one poukrywane w kategoriach „Sport” czy „TV, audio, foto, video”.
Po serii ukraińskich ataków na magazyny firmy Wildberries usunął bowiem możliwość wyszukiwania produktów po hasłach „Wszystko dla SWO” lub „SWO” (z. ros. Specjalna Operacja Wojskowa – oficjalne określenie rosyjskiej inwazji na Ukrainę) – donosi rosyjski niezależny portal Meduza.
Po wpisaniu tych fraz użytkownicy otrzymują komunikat: „Nie znaleziono pasujących produktów”. Nadal działają jednak wyszukiwania takie jak „towary dla SWO” czy „zestaw dla SWO”, które prowadzą do wojskowych apteczek, radiostacji, plecaków, naszywek i flag.
Zmiana nastąpiła po serii ukraińskich ataków dronowych na centra logistyczne Wildberries. Według strony ukraińskiej od 18 lipca zaatakowano co najmniej dziesięć magazynów firmy, m.in. w obwodzie moskiewskim, Petersburgu, Woroneżu, Krasnodarze, Jekaterynburgu oraz w okupowanym Symferopolu.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył, że ataki były odpowiedzią na rosyjskie uderzenia w infrastrukturę cywilną Ukrainy. Według Kijowa centra logistyczne Wildberries były wykorzystywane do dostaw objętych sankcjami komponentów do produkcji dronów, sprzętu nawigacyjnego i innego wyposażenia dla rosyjskiej armii.
Rosyjski dziennik „Kommersant” podał, że w wyniku ukraińskich ataków uszkodzonych zostało ponad 10 proc. powierzchni logistycznej należącej do Wildberries. Firma nie skomentowała dotychczas usunięcia tagu „Wszystko dla SWO” ani doniesień o zmianach w wyszukiwarce produktów.