Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

32 minuty temu

Prawa autorskie: (Photo by Peter Kohalmi / AFP)(Photo by Peter Koha...

Orban straszy: „Bruksela szykuje się do wojny”

Święto narodowe Węgier w tym roku wpisało się w kampanię wyborczą. Dziesiątki tysięcy ludzi, w tym Robert Bąkiewicz, idą w „Marszu Pokoju”, wspierając Victora Orbana i wykrzykując antyukraińskie hasła. Ale w Budapeszcie nie są sami – niemal równolegle przez stolicę przechodzi spora manifestacja zwolenników Tiszy, największej partii opozycyjnej na Węgrzech

Co się wydarzyło?

„Nie będziemy ukraińską kolonią” – to jeden z transparentów niesionych podczas „Marszu Pokoju”, który w niedzielę 15 marca przeszedł ulicami Budapesztu. Węgry obchodzą rocznicę rewolucji węgierskiej, to ich święto narodowe, wspomnienie walki o niepodległość, prawa obywatelskie i rządy konstytucyjne podczas fali europejskich powstań znanych jako Wiosna Ludów.

Święto to dziś obchodzone jest w wyjątkowym momencie – na niespełna miesiąc przed wyborami. Świętowanie i przemarsze przez miasto odbywają się w mocno napiętej atmosferze politycznej. O ile „Marsz Pokoju” jest uznawany za symbol społecznego poparcia polityki obecnego premiera Victora Orbana (i organizowany w tym duchu od lat), to nie pozostaje on bez odpowiedzi. Kiedy tylko zwolennicy Fideszu dotarli na plac przed węgierskim parlamentem, przez Budapeszt ruszył drugi przemarsz, tym razem zbierający osoby wspierające lidera opozycji Petera Magyara.

Supporters of Hungary's Prime Minister Viktor Orban hold national flags and a poster featuring portraits of Ukrainian President Volodymyr Zelensky and Hungarian opposition leader Peter Magyar, reading 'Stop War' in front of the Parliament building during a campaign rally organised by Hungary's ruling Fidesz party in Budapest, Hungary on March 15, 2026, on the 178th anniversary of the Hungarian Revolution and War of Independence of 1848-1849. The 1848-1849 revolution in the Kingdom of Hungary grew into a war for independence from the Austrian Empire, ruled by the Habsburg dynasty. (Photo by Attila KISBENEDEK / AFP)
HUNGARY-HISTORY-POLITICS-VOTE-PARTIES-RALLY

Same demonstracje są uznawane za swoistą próbę sił przed 12 kwietnia. Orban, rządzący Węgrami nieprzerwanie od 16 lat, w sondażach nieznacznie przegrywa, na rzecz Magyara i Tiszy (największej partii opozycyjnej w kraju) właśnie. Orban oskarża Magyara o bycie „marionetką Brukseli” i twierdzi, że Ukraina wspiera, a nawet finansuje opozycję. Magyar Orbana – o sięganie po rosyjskie wpływy, by utrzymać się u władzy. To efekt śledztwa miejscowego portalu śledczego VSquare i brytyjskiego Financial Times, które ujawniły, że Kreml ma wesprzeć Fidesz serią dezinformujących filmików w mediach społecznościowych, opracowywanych z pomocą rosyjskiego wywiadu.

Na Węgrzech głośno o Tusku

Na dzień przed Marszem Pokoju, w centrum Budapesztu odbył się wiec solidarności Polaków i Węgier. Powiewały tam flagi Gazety Polskiej i Ruchu Obrony Granic. Jak donosi „Hungarian Conservative”, Balazs Orban, doradca premiera, podczas swojego przemówienia uderzył w Donalda Tuska zarzucając mu kłamstwa w kampanii i skupianie się na „propagandzie gender” zamiast realizowania wyborczych obietnic.

„To, co dzieje się w Warszawie, to nie przykład do naśladowania, tylko ostrzeżenie” – wykrzykiwał Orban.

Swoje przemówienie, po węgiersku, wygłosił tam Piotr Czubik, sędzia Sądu Najwyższego. Podniósł, że ani siły ze Wschodu, ani z Zachodu, nie złamią przyjaźni polsko-węgierskiej.

Na Węgrzech przebywają ścigani przez polski wymiar sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski. Ruch Obrony Granic kierowany przez Roberta Bąkiewicza ogłosili, że na dzień przed Marszem Pokoju, w którym wzięli udział, spotkali się z politykami.

„Obaj ministrowie są dzisiaj bezwzględnie represjonowani politycznie przez obecny rząd. Nasz cel był jasny: przyjechaliśmy okazać im twarde wsparcie. Chcemy, żeby wiedzieli, że w tej walce nie są sami – stoimy za nimi murem!” – napisali na Facebooku.

Bąkiewicz i ROG u prorosyjskiego Orbana

Sam Bąkiewicz, który pojawił się na marszu Orbana razem z byłym wiceministrem sprawiedliwości Piotrem Ciepluchą, napisał w niedzielę: „Tu nie ma mentorów i uczniów, jest twarde, męskie partnerstwo i wspólny cel: Europa Wolnych Narodów. Jesteśmy u siebie, wśród braci, którzy rozumieją cenę suwerenności i wzajemnego szacunku. Bez kompleksów, po swoje!”

Poeple wave Polish and Hungarian national flags as they attend a "Peace March" in support of the government of Prime Minister's FIDESZ on the Margaret Bridge in Budapest, Hungary on March 15, 2026, on the 178th anniversary of the Hungarian Revolution and War of Independence of 1848-1849. The 1848-1849 revolution in the Kingdom of Hungary grew into a war for independence from the Austrian Empire, ruled by the Habsburg dynasty. (Photo by Attila KISBENEDEK / AFP)
HUNGARY-HISTORY-POLITICS-VOTE-PARTIES-RALLY

Orban: „Nadchodzą trudne czasy, wojna się zbliża”

Rosyjska agencja prasowa TASS podaje, że Péter Szijjártó, węgierski MSZ już zakomunikował, że Fidesz spodziewa się utrzymać władzę na Węgrzech. Zapowiedział, że uniemożliwią Ukrainie dołączenie do Unii Europejskiej i nie udzielą im pomocy wojskowej. Dodał też, że Ukraina jest zainteresowana zwycięstwem węgierskiej opozycji w wyborach parlamentarnych, właśnie dlatego, że chce węgierskich pieniędzy, wojska i zielonego światła na dołączenie do UE.

„Nadchodzą trudne czasy, wojna się zbliża„ – wykrzykiwał do zgromadzonych na wiecu Orban. Twierdził, że państwa Unii Europejskiej, przygotowując się do wojny z Rosją, zamierzając kontynuować walki w Ukrainie. ”Bruksela zajęła się wojną na Ukrainie. Dlatego teraz przygotowuje się do wojny. Przestawiła się już na gospodarkę militarną. Nie chcą unikać kłopotów; idą prosto na nie. Więcej broni, więcej pieniędzy, więcej żołnierzy… Nie znamy godziny, kiedy pierwszy żołnierz z Brukseli postawi stopę na ukraińskiej ziemi. Ale jedno wiemy na pewno: to się stanie” – ogłosił. I dodał: "Zobowiązuję się zachować Węgry jako wyspę pokoju i bezpieczeństwa w tym niestabilnym świecie”.

Ilona Gizińska na łamach Ośrodka Studiów Wschodnich podkreśla, że Fidesz zbudował swoją kampanię na hasłach obrony przed zagrożeniami zewnętrznymi (uosabianymi przez Ukrainę i „Brukselę”). „Służy to mobilizacji elektoratu, dyskredytacji opozycji jako siły „sterowanej z zagranicy”, a także odwróceniu uwagi od głównych problemów w kraju (m.in. trudności gospodarczych). Partia rządząca przedstawia się jako jedyny gwarant obrony interesów narodowych, utrzymania Węgier w „obozie pokoju”, a także zapewnienia niskich cen energii dzięki współpracy z Rosją” – wskazuje. Hasła te, przynajmniej w sondażach, nie znajdują jednak poklasku. 60 procent ogółu badanych uważa, że Węgry powinny dążyć w kierunku Zachodu, a taki sam odsetek pozytywnie ocenia członkostwo w UE i NATO , co wzmocnić deklaruje Magyar.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

14:38 15-03-2026

Prawa autorskie: 17.09.2025 Wytyczno . Cmentarz zolnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza poleglych i pomordowanych w walkach z Armia czerwona w 1939 roku . Prezs Rady Ministrow Donald Tusk podczas obchodow 86 rocznicy napasci ZSRR na Polske . Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl17.09.2025 Wytyczno ...

Tusk: „Polexit to dziś realne zagrożenie”

PiS idzie ramię w ramię z Konfederacją i Grzegorzem Braunem. A razem dążą do tego, by wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej – twierdzi premier Donald Tusk. Komentarz dotyczy nie tylko zawetowania programu SAFE, ale i coraz dalej idących deklaracji prezydenta Karola Nawrockiego, który zaproponował, by zbrojenie sfinansować ze spłaty reparacji wojennych

Co się wydarzyło?

„Polexit to dzisiaj realne zagrożenie! Pragną go obie konfederacje i większość PiS. Nawrocki jest ich patronem. Rozwalić Unię chcą: Rosja, amerykańska MAGA i prawica europejska z Orbanem na czele. Dla Polski byłaby to katastrofa. Zrobię wszystko, żeby ich powstrzymać” – ogłosił na portalu X premier Donald Tusk.

To kontynuacja narracji premiera od momentu ogłoszenia przez Karola Nawrockiego weta dla programu SAFE. W opublikowanym w piątek (13 marca) uzasadnieniu prezydent ogłosił, że program unijnej pożyczki na dofinansowanie zbrojenia to naruszenie suwerenności i przekazaniu kolejnych kompetencji Unii Europejskiej. „Dziś już nikt nie może mieć wątpliwości, że najbliższe wybory zdecydują o tym, czy Polska pozostanie w Europie i kto chce nas z niej wyprowadzić” – komentował w sobotę premier.

Przeczytaj także:

Rzecznik rządu Adam Szłapka poinformował też, że rząd nie będzie się zajmował prezydencką propozycją ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych, tzw. „Polskim SAFE 0 proc.”. Jak pisaliśmy w OKO.press, Tusk sięgnie po unijne fundusze w inny sposób. Ale mniej opłacalny i węższy, sprowadzając dotację tylko do wzmocnienia wojska. Rząd jeszcze w piątek upoważnił szefów MON oraz ministra finansów i gospodarki do podpisania umowy dotyczącej unijnego programu SAFE. Uchwała już jest opublikowana w Monitorze Polskim.

Jaki jest kontekst?

W czwartek 12 marca Karol Nawrocki zawetował ustawę, która miała dofinansować polską armię kwotą 43,7 mld euro. W uzasadnieniu powtórzył całą listę pseudoargumentów PiS, suflowanych przez prawicę od kilku tygodni. Nawrocki weto ogłosił z właściwą pompą – podczas prezydenckiego orędzie transmitowanego w telewizyjnym prime-time, w 27. rocznicę wejścia Polski do NATO.

Dzień później w Chmielniku (woj. świętokrzyskie), podczas spotkania z mieszkańcami Nawrocki ogłaszał inny pomysł na wzmocnienie i sfinansowanie bezpieczeństwa Polski. „Niemcy spłacą nam reparacje wojenne, a my zainwestujmy te środki w bezpieczeństwo” – zaproponował. „Skoro jest tak wielka troska o rozwój Polskich Sił Zbrojnych, to czy nie powinniśmy w końcu zrealizować planu, w którym Niemcy zaczynają Polsce spłacać reparacje, a my inwestujemy te środki w bezpieczeństwo? Muszę państwu powiedzieć, że kanclerz Merz odnosił się do mojego pomysłu ze zrozumieniem (...). Możemy rozpocząć ten proces właśnie z niemieckich inwestycji, z niemieckiego budżetu państwa w sprzęt dla polskiej armii i wschodniej flanki NATO. I to chcę premierowi Tuskowi powiedzieć” – mówił Nawrocki w Chmielniku.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

12:58 15-03-2026

Prawa autorskie: Andrew Harnik/Getty Images/AFPAndrew Harnik/Getty ...

Negocjuje w imieniu USA. I kasuje miliardy na swoją firmę

Jared Kushner, zięć Donalda Trumpa, jest wysłannikiem amerykańskiego rządu na Bliski Wschód. Jednocześnie, jak ujawnił „New York Times”, pozyskuje tam fundusze dla swojej prywatnej firmy inwestycyjnej. Dziennik podaje, że chodzić może o przynajmniej pięć miliardów dolarów.

Co się wydarzyło?

W czasie inwazji, jaką Izrael i Ameryka prowadzą w Iranie, Jared Kushner, mąż Ivanki Trump, córki prezydenta USA, prowadzi jednocześnie prywatne interesy na Bliskim Wschodzie i negocjuje z ramienia amerykańskiego rządu – informuje „New York Times”.

Rob Copeland i Maureen Farrell, autorzy artykułu, wskazują, że to kolejny przykład na zacieranie się granic między pełnieniem funkcji publicznej a prywatnym dążeniem do indywidualnego zysku ekipy Donalda Trumpa.

Jak podaje dziennik, Kushner w ostatnich tygodniach rozmawiał z potencjalnymi inwestorami z Bliskiego Wschodu na temat pozyskania pięciu miliardów dolarów dla firmy inwestycyjnej Affinity Partners. Informację „NYT” potwierdziło pięciu rozmówców. Przedstawiciele firmy mieli w tym celu spotkać się z saudyjskim Public Investment Fund. To jeden z największych państwowych funduszy majątkowych na świecie, kierowany przez Mohammeda bin Salmana, saudyjskiego księcia i faktycznego przywódcę Arabii Saudyjskiej. Ten już wcześniej (tuż po zakończeniu pierwszej prezydenckiej kadencji Trumpa) inwestował w firmę Kushnera, dofinansowując ją dwoma miliardami dolarów.„NYT” podaje, że w Affinity Partners inwestowały także Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar – i niewykluczone, że i teraz są proszone o więcej.

Rozmowy dotyczące zainwestowania w firmę Kushnera miały toczyć się w styczniu na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Tyle że Kushner był tam jako członek oficjalnej delegacji USA. A jednocześnie odbywał prywatne rozmowy z potencjalnymi inwestorami. Robi to wbrew publicznym zapowiedziom, bowiem w grudniu 2024 roku deklarował, że podczas drugiej kadencji prezydenckiej swojego teścia nie będzie zabiegał o dodatkowe środki, bowiem kapitał firmy jest zabezpieczony na najbliższe cztery lata. Zapowiedział też (w podcaście „Invest Like the Best" Patricka O’Shaughnessy’ego), że będzie starał się unikać konfliktów interesów.

Jaki jest kontekst?

11 marca przedstawiciele organizacji Citizens for Responsibility and Ethics (CRE) zwrócili się do Davida Warringtona, prawnika Białego Domu o objęcie Kushnera przepisami dotyczącymi ujawnienia informacji finansowych – takich, jakie obowiązują innych amerykańskich urzędników państwowych.

Zwracają uwagę, że Trump ogłosił nominację dla Kushnera i uczynił go Specjalnym Wysłannikiem ds. Pokoju 19 lutego, po miesiącach spotkań Kushnera z zagranicznymi przywódcami, które odbywał jako osoba prywatna. Zgodnie z prawem Kushner powinen w ciągu 30 dni od nominacji złożyć oświadczenie majątkowe. Jak dotąd tego nie zrobił.

CRE w oświadczeniu podnosi, że Kushner odgrywa istotną rolę w kształtowaniu amerykańskiej polityki zagranicznej. Uczestniczył w rozmowach na wysokim szczeblu tak podczas dyskusji o przyszłości Ukrainy, jak i Strefy Gazy. „Opinia publiczna pilnie potrzebuje jasności co do jego roli i powiązań finansowych” – piszą. I podnoszą, że podczas pierwszej kadencji Donalda Trumpa jego zięć zarobił setki tysięcy dolarów, pełniąc funkcję specjalnego doradcy.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

11:06 15-03-2026

Prawa autorskie: Foto ANGELA WEISS / AFPFoto ANGELA WEISS / ...

Chłodno na linii USA-Ukraina. „Nie potrzebuję pomocy”

„Zełeński jest ostatnią osobą, od której potrzebujemy pomocy”, „trudniej się z nim dogadać niż z Putinem” – prezydent USA w ostatnim wywiadzie dla NBC News mocno dystansuje się od prezydenta Ukrainy i chłodno ocenia propozycję pomocy, która już nadeszła z Kijowa. Iran z kolei uznał Ukrainę za zaangażowany w wojnę na Bliskim Wschodzie i swój „cel”

Co się wydarzyło?

Donald Trump udzielił w sobotę obszernego wywiadu dla stacji NBC News. Głównym tematem rozmowy był trwający od 28 lutego atak USA i Izraela na Iran. Prezydent Stanów Zjednoczonych zapowiedział, że to jeszcze nie czas na finał walk (choć pierwotnie Trump zapowiadał maksymalnie miesięczną inwazję na Iran).

Trump bagatelizował galopujące ceny ropy, które przekraczają 100 dolarów za baryłkę. Przed inwazją oscylowała w granicach 60-70 dolarów. Prezydent USA powtórzył, że współpracuje z kilkoma krajami nad planem zabezpieczenia cieśniny Ormuz (bez szczegółów).

„Stany Zjednoczone będą bombardować wybrzeże i nieustannie ostrzeliwać irańskie łodzie i statki. Tak czy inaczej, wkrótce cieśnina Ormuz będzie otwarta, bezpieczna i wolna!” – zapewniał wcześniej w mediach społecznościowych Trump. Wyraził nadzieję, że do regionu okręty skierują też Chiny, Francja, Japonia, Korea Południowa i Wielka Brytania.

Do słów Trumpa odniósł się już szef irańskiego MSZ Abbas Aragczi w sobotnim wywiadzie dla stacji MS NOW. „Cieśnina Ormuz co do zasady jest otwarta. Jest zamknięta wyłącznie dla tankowców i statków należących do naszych wrogów, do tych, którzy nas atakują, i do ich sojuszników” – oświadczył.

Trump zapowiedział, że nie zamierza negocjować z Iranem i podpisywać ugód pokojowych twierdząc, że warunki „nie są wystarczająco dobre”. Skrytykował też i wyraził zdziwienie, że Iran bombarduje inne kraje Bliskiego Wschodu, sojuszników USA. Stwierdził, że Stany zbombardowały właściwie wszystkie strategiczne cele. Wyraził wątpliwość, czy nowy najwyższy przywódca Iranu, Modżtaba Chamenei, w ogóle żyje i orzekł, że Ameryka może znów zaatakować wyspę Chark w północnej części Zatoki Perskiej, choć jej infrastruktura została „całkowicie zniszczona”. Ale może zrobić to ot tak, „kilka razy, dla zabawy”.

Szorstko na linii USA – Ukraina

NBC News wypytywało Trumpa o trwającą w Europie wojnę między Ukrainą a Rosją. Trump, wcześniej publicznie ogłaszający, że zakończy konflikt, był wyraźnie rozdrażniony, że to się nie udaje. Winą za to obarczył prezydenta Ukrainy twierdząc, że Władimir Zełeński „nie chce się dogadać” z Putinem.

„Z Zełenskim o wiele trudniej się dogadać” – dodał prezydent USA w wywiadzie. Skrytykował też ofertę pomocy, jaka do Stanów Zjednoczonych przyszła z Ukrainy. Na prośbę sojuszników Stanów na Bliskim Wschodzie Kijów wysłał swoją delegację ekspertów zajmującą się analizą systemów obrony powietrznej oraz demonstrowaniem sposobów skutecznego zwalczania bezzałogowców. To trzy załogi po kilkadziesiąt osób każda.

Pomoc tą Trump jednak publicznie odrzuca. Najpierw w piątek w Fox News, a potem w sobotę w NBC News powiedział, że nie potrzebuje pomocnej dłoni wyciąganej przez Zełenskiego. „To jest ostatnia osoba, od której potrzebujemy pomocy” – oświadczył. Nie potwierdził jednak (ani nie zaprzeczył), że Stany skorzystały z pomocy ekspertów w zakresie dronów. „Wiemy o dronach więcej niż ktokolwiek inny. Mamy najlepsze drony na świecie” – mówił w Foxie.

Ukraina wprost komunikuje, że pomaga, ale w zamian chce finansowania i technologii amerykańskiej.

„To nie jest udział w działaniach bojowych. Nie jesteśmy w stanie wojny z Iranem. Chodzi o ochronę i dokładną ocenę tego, jak przeciwdziałać dronom Shahed” – zapowiedział prezydent Ukrainy. „Chce pokazać, że nie jest wyłącznie odbiorcą wsparcia” – powiedział PAP ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich Jacek Tarociński. Dodał, że Ukraina liczy także na dostęp do pocisków Patriot, których w ciągu kilku dni walk w Zatoce wystrzelono więcej niż przez cztery lata wojny w Ukrainie.

Odwet Iranu na Ukrainę?

Iran już zapowiedział odwet na Ukrainie. Wbrew komunikatom Zełenskiego uznał, że są „celem” dla irańskich wojsk.

„Udzielając wsparcia w postaci dronów reżimowi izraelskiemu, upadła Ukraina w rzeczywistości zaangażowała się w wojnę i — zgodnie z artykułem 51. Karty Narodów Zjednoczonych — uczyniła całe swoje terytorium uzasadnionym celem dla Iranu” — napisał przewodniczący irańskiej Komisji Bezpieczeństwa Narodowego Ebrahim Azizi na platformie X.

Ukraina odpowiedziała. „Irański reżim od lat wspiera zabijanie Ukraińców, bezpośrednio dostarczając państwu-agresorowi (Rosji) drony oraz technologie do agresji przeciwko Ukrainie. W tym kontekście absurdalne jest, gdy jacyś przedstawiciele tego reżimu grożą Ukrainie i jeszcze powołują się na prawo do samoobrony, zapisane w artykule 51. Karty Narodów Zjednoczonych” — ogłosił rzecznik ukraińskiego MSZ Heorhij Tychyj. „To tak, jakby seryjny morderca usprawiedliwiał swoje zbrodnie, powołując się na kodeks karny” — dodał.

NBC News pytało Trumpa o współpracę Rosji z Iranem i doniesienia o tym, że Władimir Putin dzieli się informacjami wywiadowczymi na temat lokalizacji amerykańskich sił wojskowych. Trump bagatelizująco rzucił jednak, że „Rosja być może przekazuje informacje, a być może nie”. I że to cena, jaką płaci Ameryka za to, że „przekazuje Ukrainie trochę informacji i stara się zaprowadzić pokój między tymi dwoma narodami”.

Przeczytaj więcej na OKO.press:

Przeczytaj także:

15:45 14-03-2026

Prawa autorskie: Fot. Brendan SMIALOWSKI / AFPFot. Brendan SMIALOW...

Trump: wiele państw wyśle okręty wojenne, by zabezpieczyć cieśninę Ormuz

Prezydent USA Donald Trump zapowiedzia, że wyśle okręty wojenne, by zabezpieczyć cieśninę Ormuz, blokowaną przez Iran. Jednocześnie wezwał kolejne państwa do tego samego.

Co się wydarzyło

„Stany Zjednoczone będą piekielnie bombardować wybrzeże i nieustannie ostrzeliwać irańskie łodzie i statki. Tak czy inaczej, wkrótce Cieśnina Ormuz będzie OTWARTA, BEZPIECZNA i WOLNA!” – zapewnił prezydent w mediach społecznościowych.

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział w sobotę, że wiele krajów wyśle okręty wojenne, by razem z USA zabezpieczyć cieśninę Ormuz. Wyraził nadzieję, że do regionu okręty skierują też Chiny, Francja, Japonia, Korea Południowa i Wielka Brytania.

Jednak przedstawiciele administracji USA zasugerowali, że nie są jeszcze gotowi do rozpoczęcia eskorty morskiej. Sekretarz ds. energii Christopher Wright powiedział w tym tygodniu, że „nastąpi to stosunkowo wkrótce, ale nie teraz”, wskazując na koniec miesiąca jako możliwy termin.

Przewodniczący amerykańskiego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, gen. Dan Caine, ostrzegał Trumpa, że w reakcji na atak Iran może zamknąć cieśninę Ormuz. Trump stwierdził jednak, że Teheran prawdopodobnie skapituluje, zanim podejmie taki krok – podaje „Wall Street Journal”.

Caine powiedział prezydentowi podczas kilku briefingów, że amerykańscy urzędnicy od dawna uważali, że Iran może spróbować zablokować ten kluczowy szlak żeglugowy za pomocą min morskich, dronów i pocisków rakietowych, jeśli wybuchnie konflikt – poinformował „WSJ”, powołując się na źródła zaznajomione ze sprawą.

Szef Pentagonu Pete Hegseth powiedział w piątek, że „nie trzeba się martwić” o cieśninę Ormuz, bo USA nie pozwolą, by pozostała zamknięta.

Cieśnina Ormuz, mająca zaledwie 21 mil szerokości w najwęższym miejscu, od dawna jest postrzegana jako potencjalny punkt zapalny.

Eksperci wojskowi, cytowani przez stację CBS News, oceniają, że każda próba przeprowadzenia tankowców przez cieśninę Ormuz – z ominięciem potencjalnych irańskich min, pocisków, dronów czy kutrów „kamikaze” z ładunkami wybuchowymi – będzie wymagała wcześniejszych działań ograniczających zdolność Iranu do atakowania celów na morzu.

Jeśli Marynarka Wojenna USA i jej partnerzy spróbują eskortować statki handlowe w pobliżu irańskich wód, Teheran może zdecydować się na ostrzał takich jednostek. Eksperci wskazują, że konieczne może być zaangażowanie amerykańskich okrętów, samolotów bojowych oraz systemów rozpoznawczych. Taka operacja wiązałaby się z dużym ryzykiem.

Na początku tygodnia Amerykanie informowali, że Iran może rozważać zaminowanie cieśniny Ormuz. Skala irańskiego arsenału min morskich nie jest publicznie znana, jednak w różnych szacunkach pojawia się liczba od około 2 tys. do nawet 6 tys. takich ładunków.

Jaki jest kontekst

Po wybuchu walk pod koniec lutego irańska Gwardia Rewolucyjna zamknęła cieśninę Ormuz, przez którą przepływa 20 proc. światowych dostaw ropy naftowej. Według brytyjskiej Agencji ds. Operacji Handlowych na Morzu (Maritime Trade Operations Agency) od początku marca 20 statków handlowych, w tym dziewięć tankowców znalazło się w centrum ataków w okolicy Ormuz.

W obawie przed atakami tankowce niemal przestały przepływać przez cieśninę Ormuz, którą transportuje się około 20 proc. światowej ropy naftowej – głównie na statkach irańskich i chińskich. Z powodu ograniczeń w transporcie część dużych arabskich eksporterów ropy zmniejszyła wydobycie. Jak podaje CBS News, w ciągu ostatnich dwóch tygodni ceny surowca wzrosły o około 40 proc., w związku z obawami o kryzys podaży.

Wiele lat temu Stany Zjednoczone eskortowały statki przez cieśninę Ormuz.

W 1987 roku, pod koniec wojny iracko-irańskiej, Marynarka Wojenna USA rozpoczęła eskortowanie kuwejckich tankowców przez Zatokę Perską i cieśninę Ormuz, aby chronić je przed irańskimi minami i pociskami. Kilka miesięcy później amerykański okręt zestrzelił irański samolot pasażerski (Iran Air 655), który pomylono z myśliwcem. Zginęło 290 osób.

Wkrótce potem wojna iracko-irańska zakończyła się zawieszeniem broni. Eksperci wskazują, że jeśli Stany Zjednoczone zdecydują się na kolejną operację eskortową, może ona zakończyć się podobnie – zawieszeniem broni lub ustępstwami ze strony Iranu.

Tyler Rogoway, dziennikarz specjalizujący się w tematyce wojskowej, główny autor i założyciel portalu „The War Zone” napisał w mediach społecznościowych, że „gdy myśli się o ekspedycyjnej jednostce piechoty morskiej w kontekście [starcia USA z Iranem], od razu pojawia się jeden cel: wyspa Chark”.

Dodał, że z wyspy Chark wychodzi większość irańskiego eksportu ropy. "Jej zajęcie byłoby ruchem o ogromnej wadze i operacją obarczoną bardzo wysokim ryzykiem. Zagrożenie tkwi nie tylko w samym desancie, ale przede wszystkim w utrzymaniu wyspy. Jeśli Iran uzna, że ją stracił, może ostrzelać ją każdym posiadanym środkiem rażenia”.

Jak pisaliśmy w OKO.press, Donald Trump poinformował w piątek, że USA zaatakowały wyspę Chark, niszcząc „wszystkie cele militarne”. Infrastruktura naftowa pozostała nietknięta.

Trump napisał: „Nasza broń jest najsilniejsza i najbardziej zaawansowana, jaką kiedykolwiek widział świat. Jednak z powodów humanitarnych i z uwagi na względy moralne zdecydowałem, że nie zniszczymy infrastruktury naftowej tej wyspy. Jeśli jednak Iran lub jakiekolwiek inne państwo spróbuje zakłócić swobodny i bezpieczny przepływ statków przez Cieśninę Ormuz, natychmiast wrócę do tej decyzji”.

Czytaj więcej tekstów OKO.press

Przeczytaj także: