0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

36 minut temu

Prawa autorskie: Fot. AP Photo/Jacquelyn Martin)Fot. AP Photo/Jacque...

Ceny ropy spadają po ogłoszeniu Trumpa o wstrzymaniu ataku na Iran

Po wczorajszej deklaracji Donalda Trumpa o wstrzymaniu zapowiadanego ataku na Iran, cena ropy Brent spadła o ponad 5 proc. do 83,44 dol. za baryłkę, a amerykańskiej ropy WTI o niemal 6 proc. do 79,77 dol.

Co się wydarzyło?

Po kilku tygodniach gwałtownych wzrostów poniedziałek 3 sierpnia rano doszło do wyraźnego spadku cen ropy. Wydarzyło się to po tym, jak Donald Trump zapowiedział na platformie TruthSocial 2 sierpnia, że jednak USA nie przeprowadzą zapowiadanego ataku na Iran, tylko podejmie próby zawarcia porozumienia. Jak podaje Reuters, cena ropy Brent spadła o ponad 5 proc. do 83,44 dol. za baryłkę, a amerykańskiej ropy WTI o niemal 6 proc. do 79,77 dol.

Jeszcze w ubiegłym miesiącu oba gatunki ropy zdrożały o ponad 20 proc. Powodem były wznowienie działań zbrojnych między USA i Iranem oraz ataki na tankowce w rejonie Omanu, które zwiększyły ryzyko dla transportu surowców z Zatoki Perskiej. Kuczowym czynnikiem pozostaje sytuacja w Cieśninie Ormuz – jednym z najważniejszych szlaków transportu ropy na świecie. Cytowany przez agencję Reutersa analityk firmy IG Tony Sycamore ocenił, że rynki obawiają się scenariusza, w którym rozmowy pokojowe ponownie zakończą się fiaskiem, a Iran będzie nadal wykorzystywał kontrolę nad cieśniną jako narzędzie nacisku, m.in. poprzez ataki na tankowce lub amerykańskie cele wojskowe.

Jaki jest kontekst?

W trakcie trwającego konfliktu Iran w dużej mierze zamknął Cieśninę Ormuz, którą przed wybuchem wojny transportowano około 20 proc. światowych dostaw ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego. Ograniczenie ruchu przez ten szlak doprowadziło do gwałtownych wzrostów cen energii. Prezydent Donald Trump argumentował, że wyższe ceny paliw są krótkoterminowym kosztem działań mających uniemożliwić Iranowi zdobycie broni jądrowej, jednak rosnące koszty energii wywierają na nim coraz większą presję polityczną, by doprowadzić do zakończenia konfliktu.

Na ceny ropy wpływają również inne wydarzenia na rynku. Reuters zwraca uwagę, że państwa OPEC+ zdecydowały o zwiększeniu limitu wydobycia od września o około 188 tys. baryłek dziennie. Jednocześnie agencja podkreśla, że zakłócenia eksportu z rejonu Zatoki Perskiej oraz skutki wojny w Ukrainie sprawiają, iż wcześniejsze decyzje o zwiększaniu produkcji miały dotąd ograniczony wpływ na rzeczywistą podaż ropy i sytuację na światowym rynku.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także:

16:13 02-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Attila KISBENEDEK / AFPFot. Attila KISBENED...

Węgry. Elektrownia nie pracuje, bo nie ma wody. Pierwszy raz od 44 lat

Nie tylko pożary pustoszące Europę są dowodem na dramatyczne skutki ocieplenia klimatu. W dorzeczu Dunaju panuje taka susza, że Węgry są zmuszone zamknąć jedyną elektrownię jądrową w kraju

Co się wydarzyło

Elektrownia atomowa Paks, położona 120 km na południe od Budapesztu, wykorzystuje wodę z Dunaju do chłodzenia reaktorów. Problem w tym, że poziom wód w rzece jest rekordowo niski, a temperatura – rekordowo wysoka. Dlatego władze zdecydowały o stopniowym ograniczaniu produkcji energii.

Jak przekazał premier Peter Magyar, już w piątek moc wyniosła mniej niż połowę normalnych możliwości – 965 megawatów. W nocy z soboty na niedzielę spadła do 240 MW. W ciągu dnia kolejne bloki są zamykane, aż w końcu praca w zakładzie ma zostać całkowicie zatrzymana. To pierwsza taka sytuacja od 44 lat.

Elektrownia może pozostać zamknięta nawet przez kilka tygodni, szczególnie że prognoza pogody na najbliższe dni nie przewiduje opadów. Zapowiadane są za to upały przekraczające 38 st. C. A to oznacza nie tylko problemy w przemyśle, ale i wysokie koszty opanowania kryzysu energetycznego. Rosnące ceny importowanej energii elektrycznej mogą poważnie nadwyrężyć budżet państwa. Rządząca TISZa szacuje, że chodzi o kwoty rzędu od 100 do 200 mld forintów (czyli od 315 do 630 mln dolarów).

Węgierski rząd już zapowiedział wprowadzenie ograniczeń w zużyciu energii i wody. W ostatniej kolejności konsekwencje suszy mają dotknąć gospodarstwa domowe.

„Węgry mają zapewnione bezpieczne dostawy energii elektrycznej. Kraj dysponuje mocą na odpowiednim poziomie. Dlatego nawet ewentualna całkowite zamknięcie w Paks nie zagrozi dostawom energii dla ludności” – przekazał węgierski premier.

Jednak przedsiębiorstwa, szczególnie najwięksi odbiorcy sieci energetycznej MAVIR, muszą liczyć się z redukcją i czasowym odłączaniem od dostaw.

Minister środowiska Laszlo Gajdos poinformował, że na 75 proc. powierzchni Węgier występują problemy z wodą kranową.

Krytycznie niski stan wód w Dunaju zakłóca też żeglugę, turystykę, rolnictwo i przemysł.

Jaki jest kontekst

Już wcześniej podobne kłopoty dotknęły Rumunię, gdzie z powodu niskiego poziomu wód wyłączono oba reaktory elektrowni atomowej Cernavoda. Powodem kryzysu w Europie Środkowej jest przedłużająca się susza w dorzeczu Dunaju.

W Budapeszcie niemal codziennie odnotowuje się nowy, niechlubny rekord najniższego w historii pomiarów stanu wody w rzece. W niedzielę 2 sierpnia węgierska Generalna Dyrekcja Gospodarki Wodnej poinformowała, że aktualnie wynosi on zaledwie 23 cm, to 10 cm mniej niż poprzedni rekord z 2018 roku. Na większości odcinków rzeki nie mogą już pływać statki towarowe i pasażerskie, a sytuację pogorszy zapowiadana na najbliższe dni fala upałów.

Przeczytaj także:

14:27 02-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Henry Nicholls / AFP)Fot. Henry Nicholls ...

Ceuta. Rośnie liczba ofiar śmiertelnych. UE wciąż podzielona

Tonęli na dmuchanych materacach i przygnieceni falochronem. Według lokalnych władz zginęły co najmniej 72 osoby, które próbowały wpław dostać się do Ceuty

Co się wydarzyło

Jak poinformowały w niedzielę 2 sierpnia lokalne władze, do 72 wzrosła liczba śmiertelnych ofiar kryzysu migracyjnego w Ceucie. Kryzys wybuchł w czwartek i piątek, gdy ponad 60 tys. migrantów z Maroka przedarło się do hiszpańskiej eksklawy w Afryce. Większość z nich dotarła do wybrzeży Ceuty drogą morską, opływając wpław falochron Tarajal, będący morskim przedłużeniem bariery granicznej. Jak podały hiszpańskie media, wiele osób nie potrafiło pływać, na wodzie utrzymywali się, korzystając z dmuchanych kół i materacy plażowych. Stąd wysoka liczba ofiar śmiertelnych: większość z nich utonęła, reszta została przygnieciona, próbując przedrzeć się przez falochron.

„Nie wróciliśmy jeszcze do normalności, ponieważ pozostaje kilka tysięcy osób, które należy odesłać, a atmosfera nadal jest przepełniona niepokojem i obawami” – powiedział prezydent Ceuty Juan Jesús Vivas.

Kryzys został jednak w większości opanowany, bo zdecydowana większość migrantów wróciła do Maroka. Wydarzenie ma jednak poważne konsekwencje polityczne.

We wtorek 4 sierpnia w Brukseli odbędzie się nadzwyczajne posiedzenie unijnych ministrów ds. wewnętrznych i sprawiedliwości. Celem ma być przywrócenie spójnego stanowiska w UE wobec migracji. Włochy i Dania, przy wsparciu Polski i Szwecji, ostro skrytykowały rząd Pedro Sancheza za to, że to rzekomo liberalna polityka migracyjna jego rządu doprowadziła do poważnego zagrożenia w całej UE. Giorgia Meloni sugerowała nawet zawieszenie współpracy z Hiszpanią w ramach strefy Schengen. Sanchez odgryzł się sojusznikom w UE, krytykując rozpowszechnianie przez nich „dezinformacji”. Premier Hiszpanii stwierdził, że reakcja niektórych państw była „samolubna, polaryzująca i niezgodna z prawem„. Podkreślił też, że szybka interwencja hiszpańskiego wojska ”uniemożliwiła jakiekolwiek dalsze nieuprawnione przemieszczanie się w kierunku Europy kontynentalnej".

Jak podaje The Guardian, podczas sobotniego spotkania przywódców UE, omawiano też potencjalne próby rozsyłania fake newsów przez Rosję w celu skłócenia krajów członkowskich.

Hiszpania podnosi, że wcześniejsze incydenty, które prowadziły do zwiększonego ruchu granicznego, np. na granicy Białorusi i Polski czy Rosji i Finlandii, były określane mianem „ataków hybrydowych” i spotkały się z solidarnością ze strony innych państw członkowskich.

Jaki jest kontekst

Ceutę zamieszkuje 83 tys. osób. Jako jedna z dwóch hiszpańskich eksklaw w Afryce jest ona wyłączona ze Strefy Schengen. Migranci, którzy dostaną się na jej terytorium, nie mogą dalej swobodnie podróżować na kontynent.

Kryzys, który wybuchł w mijającym tygodniu, miały sprowokować władze Maroka. Migracja dla państw trzecich od lat jest sposobem wywierania presji na krajach UE. Tym razem chodziło o to, żeby Hiszpania – i cała UE – uznały prawa Maroka do Sahary Zachodniej, która dla północnoafrykańskiego kraju stanowi rezerwuar energii (odnawialnej i nie tylko). Za to jej mieszkańcy, w tym także saharyjski rząd i media, w większości żyją na wygnaniu w obozach dla uchodźców w Algierii.

Przeczytaj także:

„The New York Times” podał, cytując migrantów rozmawiających z korespondentem NYT, że władze Maroka miały zachęcać ich do przekraczania granicy.

„Zamiast wesprzeć Madryt i wspólnie wywrzeć presję na Maroko (np. poprzez utrudnienie turystyki, ograniczenie wiz dla milionów obywateli tego kraju już mieszkających w UE itd. – opcji jest wiele), liderzy z innych państw UE wykorzystują nagrania z Ceuty do taniej walki politycznej i atakowania hiszpańskiego rządu” – pisze dr Karol Wiliczyński z Jagiellońskiego Centrum Studiów Migracyjnych przy krakowskim UJ.

„Jeśli Europa nie zrozumie, że poleganie na autorytarnych sąsiadach to ślepa uliczka, a jedyną odpowiedzią na szantaż jest twarda, wspólnotowa solidarność – takie kryzysy będą się powtarzać”.

Przeczytaj także:

12:49 02-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Martin LELIEVRE / AFPFot. Martin LELIEVRE...

Chatbot się przedstawi, deepfake musi być oznaczony. Wchodzi w życie AI Act

Do 15 mln zł kary zapłacą firmy i podmioty, które nie będą oznaczać treści wygenerowanych i zmodyfikowanych z użyciem AI. Od dziś obowiązują też nowe zasady funkcjonowania chatbotów. A to dopiero początek ucywilizowania rynku

Co się wydarzyło

2 sierpnia weszły w życie pierwsze regulacje unijnego Aktu o Sztucznej Inteligencji (AI Act). Najważniejsza zmiana dotyczy przejrzystości działania systemów wykorzystujących sztuczną inteligencję. Od dziś chatboty i inne interaktywne formy komunikacji, oparte na AI, będą musiały informować użytkowników, że rozmawiają z maszyną, a nie z człowiekiem. Obowiązek „przedstawienia się” dotyczy zarówno komunikacji z klientami zewnętrznymi, jak i systemów obsługujących pracowników wewnątrz firmy. Wyjątkiem pozostają platformy, które w oczywisty sposób korzystają z AI, np. w całości opierają się na dużych modelach językowych – jak ChatGPT.

Podobne oznaczenia będą musiały pojawić się w materiałach w całości wygenerowanych lub zmodyfikowanych z użyciem AI. Pod regulacje AI Act podpadają więc wszystkie formy wyświetlania czy publikacji deepfejków: obrazy, nagrania audio, materiały wideo i teksty. Jak tłumaczyła Polskiej Agencji Prasowej dr Maria Dymitruk, prawniczka specjalizująca się w regulacjach sztucznej inteligencji, chodzi o „każdy przypadek, w którym u odbiorcy można stworzyć wrażenie, że ogląda autentyczny materiał”. Regulacje dotyczą przedsiębiorstw i sektora publicznego, a nie prywatnych użytkowników. Jeśli firma stworzy reklamę z użyciem AI, będzie musiała to wyraźnie zaznaczyć i to w pierwszym kontakcie odbiorcy z treścią. W przypadku tekstów, oznaczenie nie będzie obowiązkowe, jeśli człowiek wykonał redakcję tekstu sporządzonego z użyciem generatywnej sztucznej inteligencji, czyli sprawdził treść, źródła i fakty. Wyjątkiem od przepisów są dzieła artystyczne: wówczas informacja o użyciu AI nie musi pojawić się niezwłocznie, ale np. w napisach końcowych (jeśli mówimy o filmie).

Jaki jest kontekst

Nowe obowiązki dotyczą nie tylko wielkich platform, ale także przedsiębiorstw, agencji reklamowych, polityków, redakcji, czy influencerów. Kary za złamanie przepisów wyniosą do 15 mln euro lub 3 proc. całkowitego obrotu z poprzedniego roku.

A to dopiero początek zmian. AI Act to pierwszy na świecie kompleksowy zbiór regulacji dotyczących sztucznej inteligencji. Pełne wdrożenie przepisów potrwa do końca 2030 roku. Na 2026 przewidziano poprawę przejrzystości działania systemów opartych na AI. Kolejne lata będą wymagały od dostawców systemów AI często kosztownej zmiany modelu funkcjonowania, w zależności od stopnia ryzyka. Dla przykładu: systemy sztucznej inteligencji przeznaczone do identyfikacji biometrycznej osób fizycznych czy zarządzania kryzysowego będą podlegały największemu rygorowi.

AI Act określa też zestaw praktyk zakazanych. Systemy wykorzystujące techniki podprogowe, manipulacyjne i celowo wprowadzające w błąd będą wyłączone z użytku. Tak samo, jak np. systemy AI, które służą do profilowania prawdopodobieństwa popełnienia przestępstwa ze względu na cechy fizyczne, osobowościowe czy profil rasowy osób fizycznych czy systemy wyciągające wnioski na temat emocji osoby w miejscu pracy i instytucjach edukacyjnych.

Przeczytaj także:

11:14 02-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Aaron Schwartz / AFPFot. Aaron Schwartz ...

„Dla dobra świata”. Trump wstrzymuje atak na Iran

Amerykanie planowali uderzyć w infrastrukturę energetyczną Iranu, ale powstrzymali ich Saudyjczycy. Jednak wizja trwałego pokoju wcale się nie przybliża

Co się wydarzyło

Prezydent USA Donald Trump po raz kolejny wycofał się z gróźb wobec Iranu. 2 sierpnia na platformie Truth Social opublikował post, w którym przyznał, że choć Stany Zjednoczone są gotowe do przeprowadzenia „potężnego ataku”, działania militarne zostaną wstrzymane na prośbę innych państw. Według Trumpa udało się bowiem uzgodnić ramy potencjalnego porozumienia pokojowego.

„Zgodziłem się dla dobra świata, jak również mając na uwadze przetrwanie prosperującego Iranu, na odwołanie ataku, pod warunkiem że będziemy w stanie szybko zawrzeć porozumienie” – ogłosił prezydent USA.

Po raz kolejny wymienił dwa warunki osiągnięcia pokoju:

  • „natychmiastowe, całkowite i zupełne” otwarcie cieśniny Ormuz,
  • oraz zakończenie „irańskiego zagrożenia nuklearnego”.

Trump zadeklarował, że do zaprzestania działań zbrojnych zobowiązał się także Izrael.

Jaki jest kontekst

Jak podaje amerykański portal Axios, w sobotę 1 sierpnia do wstrzymania ataku miał przekonać Trumpa saudyjski książę Mohammed bin Salman. W odpowiedzi na groźby Trumpa Iran ogłosił, że zaatakuje swoich sąsiadów. Saudyjczycy mieli „nalegać na Trumpa, aby ten złagodził napięcie”. Agencja Associated Press, powołując się na własne źródła, informowała, że sojusznicy USA obawiali się, że jeśli Amerykanie zaatakują irańską infrastrukturę energetyczną, celem odwetu będą kraje w Zatoce Perskiej.

Donald Trump od miesięcy zapowiada zadanie „potężnego ciosu” Teheranowi, ale za każdym razem wycofuje się ze swoich deklaracji. Celem negocjacyjnym obu krajów wciąż pozostaje trwały pokój, choć trudne do utrzymania jest nawet zawarte 17 czerwca wstępne porozumienie. Walki wznowiono 7 lipca, gdy Iran zaatakował trzy statki handlowe w cieśninie Ormuz. Według wstępnego porozumienia bezpieczny ruch miał wrócić na szlak handlowy w ciągu 30 dni. Umowa była jednak oszczędna co do szczegółów – Iran starał się więc narzucić kontrolę nad całą cieśniną Ormuz, w tym nad jej południową częścią, w okolicy Omanu. W efekcie irańskiego ataku na statki, które zignorowały irańskie groźby, Amerykanie rozpoczęli ostrzał południowej części Iranu, z czasem rozszerzając zakres ataków. Pod koniec lipca wojna objęła cały region. 28 lipca Iran wystrzelił pociski w stronę amerykańskiej bazy w Jordanii. W odwecie Amerykanie razem z Saudyjczykami przeprowadzili atak na bazę Al-Haszd asz-Szabi (Siły Mobilizacji Ludowej), która znajduje się w Iraku.

Przeczytaj także: