Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Były szef sztabu izraelskiej armii Gadi Eizenkot uzyskał rekomendację większości Knesetu w staraniach o stanowisko premiera. Tym samym Benjamin Netanjahu jest coraz bliżej utraty władzy, choć od rekomendacji do utworzenia nowego rządu droga jest wciąż daleka.
W czwartek, 5 listopada 2026 roku, 67 ze 120 deputowanych do izraelskiego Knesetu poparło kandydaturę Gadiego Eizenkota na premiera, donoszą izraelskie media. To krok w kierunku odsunięcia Benjamina Netanjahu od władzy, choć jeszcze nie gwarancja powstania nowego rządu.
O przewadze Eizenkota, byłego szefa sztabu izraelskiej armii, przesądziła decyzja Zjednoczonej Listy, skupiającej partie reprezentujące palestyńskich obywateli Izraela. Jej 11 parlamentarzystów postanowiło zarekomendować prezydentowi Jicchakowi Hercogowi lidera opozycji.
Wcześniej poparła go druga arabska partia Ra’am z ośmioma mandatami. W ten sposób Eizenkot uzyskał rekomendacje 48 deputowanych żydowskich partii opozycyjnych (w tym oczywiście swojej partii Jaszar) oraz 19 parlamentarzystów arabskich.
Netanjahu może liczyć na rekomendację zaledwie 46 posłów. Siedmiu deputowanych Zjednoczonego Judaizmu Tory, dotychczasowego sojusznika premiera, nie poparło żadnego kandydata.
Hercog zapowiedział, że już w niedzielę, 8 listopada, wskaże polityka, któremu powierzy misję stworzenia gabinetu. Eizenkot jest w tej sytuacji faworytem.
W wyborach 27 października partia Likud Netanjahu zdobyła najwięcej mandatów (27) ale cały prawicowo-religijny blok premiera uzyskał tylko 53 miejsca. Blok Eizenkota zdobył 48 mandatów, a dwie listy arabskie – rekordowe 19. Do wyniku tych ostatnich przyczyniła się największa od 1999 roku frekwencja, która wyniosła ponad 77 proc.
O ile partie opozycyjne zgadzają się, że Netanjahu powinien odejść, politycznie dzieli je bardzo dużo, a potencjalni partnerzy Eizenkota nie chcą rządu uzależnionego od ugrupowań arabskich. Poparcie podczas konsultacji u prezydenta nie musi więc przełożyć się na większość w głosowaniu nad nowym gabinetem.
Brak porozumienia w sprawie nowego rządu może doprowadzić do przyspieszonych wyborów
Tuż po wyborach Netanjahu próbował podważyć rezultat głosowania, wskazując na rzekome nieprawidłowości oraz fałszerstwa popełnione rzekomo na korzyść partii arabskich. Centralna Komisja Wyborcza ogłosiła jednak 4 listopada, że nie znalazła dowodów na te oskarżenia.
Przeczytaj także: