Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
ABW zatrzymała pięciu wysokich rangą byłych i obecnych managerów Orlenu, w tym byłego wiceprezesa spółki. Powód to zaniżanie cen paliw w Polsce przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zaznaczył, że według biegłych spowodowało to stratę gigantycznych rozmiarów – ponad 4 mld zł
„Na polecenie prokuratora z łódzkiego wydziału PZ PK funkcjonariusze @ABW_GOV_PL zatrzymali wczoraj pięciu byłych i obecnych menadżerów spółki Orlen S.A., w tym byłego członka zarządu spółki z lat 2018–2024” – poinformowała we wtorek 6 października prokuratura na platformie X.
Do zatrzymań więc doszło w poniedziałek 5 października. Zatrzymani usłyszeli zarzuty bezpodstawnego zaniżania cen paliw w okresie od sierpnia do listopada 2023 r. Mowa o obniżce cen na stajach, którą Polakom zaserwowano przed wyborami parlamentarnymi.
TVN24 podaje, że do serii zatrzymań doszło w poniedziałek o świcie. Funkcjonariusze kontrwywiadu – w tym samym czasie – ujęli byłego wiceprezesa Michała R., trzech aktualnie pracujących w koncernie menadżerów, a także byłego już dyrektora.
Głos w tej sprawie zabrał również na platformie X minister sprawiedliwości Waldemar Żurek:
„Jesienią 2023 r. Daniel »wszystko mogę« Obajtek ręcznie sterował cenami na stacjach. Zaniżanie cen wbrew rynkowi tuż przed wyborami i bezczelne wmawianie Polakom »awarii dystrybutorów« — to nie był żaden cud gospodarczy. To było działanie na szkodę majątku narodowego, by ratować władzę partii”.
I dodał:
"Daniel Obajtek nazywa to »sukcesem«. Kodeks karny nazywa to wyrządzeniem szkody majątkowej wielkich rozmiarów”
We wtorek 6 października po południu minister sprawiedliwości zwołał w sprawie zatrzymań w Orlenie konferencję prasową. Wyjaśniał podczas niej, że w czasie, gdy Orlen obniżył ceny jesienią 2023 roku, na ponad 600 stacjach zabrakło paliwa, wydano więc zalecenie, by udawać, że doszło do awaria dystrybutora.
Minister podkreślił też, że zdaniem biegłych tzw. „cud nad dystrybutorem”, jak wówczas obniżkę cen nazywała prasa, spowodował straty państwowej spółki o gigantycznych rozmiarach przekraczających 4 mld zł.
Przeczytaj także:
Śledztwo w sprawie bezpodstawnego zaniżania cen paliw względem cen rynkowych prokuratura wszczęła dwa lata temu.
Prokuratorzy uważają, że doszło do "sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa szkody majątkowej w wielkich rozmiarach spółce Orlen S.A. z siedzibą w Płocku poprzez nadużycie uprawnień przez osoby zarządzające spółką przy ustalaniu hurtowych i detalicznych cen paliw płynnych”.
Sam Orlen skalę szkody majątkowej dziś szacuje na 3,5 mld zł.
Biuro prasowe Orlenu w komunikacie dla mediów informowało:
"Od początku lipca do końca września 2023 r. globalne notowania diesla wzrosły o ok. 40 proc. W tym samym czasie Polska była JEDYNYM krajem w UE, gdzie ceny paliw spadły. Najwyraźniej żaden inny kraj w UE nie wpadł na to, żeby tak spektakularnie zignorować prawa ekonomii”
Jednak przypomnijmy, że również "Polityka Insight” w swoich analizach podkreślała, że we wrześniu 2023 roku ceny paliw w całej Europie poszybowały w powodu wojny w Ukrainie i sankcji nakładanych na Rosję, i jedynie Polscy klienci tego nie odczuli.
Żeby utrzymać niski poziom cen na stacjach, Orlen miał naruszać strategiczne rezerwy paliw. Zawiadomienie w tej sprawie dwa lata temu złożył poseł Krzysztof Brejza.
„W imię polityki narażono bezpieczeństwo państwa. To rezerwy na wypadek wojny, by – w skrócie mówiąc – było czym tankować czołgi”
- powiedział tvn24.pl jeden z prokuratorów zaangażowanych w sprawę.
„W toku śledztwa przesłuchano dotychczas blisko 120 osób, w tym osoby zatrudnione w Orlenie, w PERN i w Ministerstwie Klimatu" — podaje Prokuratura Krajowa.
Minister sprawiedliwości podkreśla, że sprawa jest rozwojowa.
Przeczytaj także: