Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Państwowa Komisja Wyborcza podała oficjalne wyniki I tury przedterminowych wyborów prezydenckich w Krakowie. O fotel prezydenta powalczą Monika Piątkowska, senatorka KO i Łukasz Gibała (bezpartyjny). Kandydatów od siebie dzieli raptem 16,5 tysiąca głosów poparcia.
36,38 proc. i ponad 93 tysiące głosów — takie poparcie po I turze przedterminowych wyborów prezydenckich zgromadził Łukasz Gibała. Były poseł PO, a od dwunastu lat lider stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców i lokalny radny, był niekwestionowanym liderem przedwyborczych sondaży. Ostatecznie wygrał pierwszą turę wyborów, a o prezydenturę powalczy z Moniką Piątkowską, senatorką Koalicji Obywatelskiej, która w prezydenckim wyścigu startuje także z poparciem PSL.
Na polityczkę KO głos oddało przeszło 76,5 tysiąca krakowian, co daje niemal 30-procentowe (29,91) poparcie. Piątkowska daleko w tyle zostawiła kontrkandydatów, umocniła się na drugiej pozycji i zebrała poparcie, jakiego wcześniej nie dawały jej żadne przedwyborcze sondaże i prognozy, w tym exit poll.
To między tą dwójką 11 października rozegra się bitwa o Kraków, której stawką będzie fotel prezydenta Krakowa. Nowy prezydent/ka będzie musiał/a ściśle współpracować z Radą Miasta Krakowa, która dziś w większości złożona jest z radnych Koalicji Obywatelskiej oraz Nowej Lewicy.
PKW podała wyniki I tury wyborów ok. 2:30 w nocy. Trzecią pozycję w wyborach objął Michał Drewnicki — kandydat PiS i młody radny miejski z tego ugrupowania. Polityk PiS zdobył 17,5 proc. głosów i o ponad 20 tysięcy głosów mniej niż Monika Piątkowska z KO. Wysoki wynik z pewnością cieszy samego polityka, który liczyć będzie mógł na wysokie miejsce na listach wyborczych w przyszłorocznych wyborach do Sejmu i Senatu. Kampania pomogła zbudować mu popularność — trzy lata temu do zasiądnięcia w sejmowych ławach zabrakło mu raptem stu głosów.
Kolejne dwa miejsce przypadły polityczkom z lewicy. Aleksandra Owca, wiceprzewodnicząca krajowego zarządu partii Razem i krakowska radna zdobyła 6,91 proc. poparcia (17 684 głosy) i tym samym wyprzedziła Darię Gosek-Popiołek, posłankę startującą z komitetu wyborczego Nowej Lewicy, na którą głos oddało 4,81 proc. krakowian (12,3 tys. głosów). Obydwie polityczki osiągnęły ostatecznie dużo niższy wynik, niż wskazywały sondaże i zamiast — jak liczono — dać odpowiedź na pytanie, która opowieść o lewicy zyskuje większą popularność i zaufanie wyborców, pokazała rozdrobnienie i niemal równy podział w mieście (polityczki dzieli bowiem nieco ponad 5 tysięcy głosów).
Z poparciem 4,11 proc. (10,5 tysiąca głosów) wyborczy wyścig zakończył Michał Klimek z Konfederacji Korony Polskiej, a ostatnie miejsce zajął Sławomir Pietrzyk reprezentujący Socjaldemokrację Polską, który nie przekroczył pułapu tysiąca głosów (0,37 proc. poparcia).
Frekwencja wyniosła 43,5 proc. – mniej aniżeli w pierwszej turze wyborów prezydenckich w 2024 roku w Krakowie. Wtedy do urn wyborczych poszło 51,79 proc. krakowian. W drugiej – 45,5.
Krakowianie wybierają prezydenta na nieco ponad 2-letnią kadencję. Wcześniejszy prezydent, Aleksander Miszalski z Koalicji Obywatelskiej, został odwołany w referendum lokalnym. To pierwsza taka sytuacja w mieście wojewódzkim w Polsce od 15 lat.
Głos podczas referendum odwoławczego oddało 29,99 proc. Krakowian. By odwołać prezydenta, wystarczyło 26,98 proc. mieszkańców. W sumie głosowało 176 228 osób — tyle wystarczyło, by odwołać prezydenta niemal milionowego miasta.
Kampania referendalna w mieście była szeroko zakrojona. — Do tej pory nie mieliśmy w Polsce kampanii referendalnej przygotowywanej tak „na bogato” jak w Krakowie — mówił OKO.press prof. Marek Bankowicz, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. — To były banery, ulotki, hasła „OdzyskajMY Kraków”. To była spójna identyfikacja wizualna, konkretne ludzkie historie, obszerne gazetki referendalne, rozmaite działania w internecie. Prawo w kontekście referendum jest dość liberalne i nie ma żadnych limitów i ograniczeń finansowych dotyczących nakładów na referendum, ale komitet będzie musiał złożyć sprawozdanie finansowe. Jestem bardzo ciekaw, jak wysokie środki wyłożono na organizację tej szeroko zakrojonej kampanii — mówił nam politolog tuż po referendum.
2 września, kiedy komitet opublikował sprawozdanie finansowe, okazało się, że Stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały sfinansowało akcję referendalną w 95 proc., wydając na nią niemal 2 miliony złotych. Gibała poprzednie wybory z Miszalskim przegrał o włos — zabrakło mu 5 tysięcy głosów. Dla porównania: w wyborach na prezydenta Krakowa kandydaci mogą wydać maksymalnie 400 tysięcy złotych.
Druga tura wyborów prezydenckich w Krakowie odbędzie się 11 października.
Przeczytaj także: