0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

20:24 07-06-2026

Prawa autorskie: Photo by JACK GUEZ / AFPPhoto by JACK GUEZ /...

Izrael uderza w Bejrut, Iran w Izrael. Koniec zawieszenia broni?

Iran ostrzegał, że odpowie na izraelskie uderzenie w południowy Bejrut. I swoją groźbę spełnił. Według Iranu celem była baza wojskowa na północy Izraela. Donald Trump apeluje do Iranu i Izraela o krok w tył

Co się wydarzyło

Na zdjęciu: irańskie rakiety widoczne dziś późnym wieczorem nad izraelskim miastem Netanja. Fot. JACK GUEZ / AFP

Późnym wieczorem 7 czerwca Iran po raz pierwszy od kwietnia wystrzelił co najmniej kilka rakiet w stronę Izraela. Informację przekazała najpierw izraelska armia, a następnie potwierdził ją irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. Według Strażników celem ataku była izraelska baza lotnicza w Ramat Dawid na północy Izraela. W oświadczeniu Strażnicy twierdzą, że baza była „źródłem agresji” wobec Libanu. Armia izraelska twierdzi, że przechwyciła wszystkie rakiety wymierzone w bazę. Jednocześnie zidentyfikowała nową falę, która zmierza w stronę Izraela.

Nie wiemy jeszcze jak Izrael odpowie na ataki. Minister bezpieczeństwa wewnętrznego Iranu Itamar Ben Gwir napisał w mediach społecznościowych, że dziś w nocy Teheran powinien zapłonąć.

Strażnicy Rewolucji w swoim oświadczeniu po uderzeniu w Izrael piszą, że jest to na razie tylko ostrzeżenie. Ale jednocześnie grożą, że dalsza eskalacja będzie oznaczała ponowne otwarcie frontu w Zatoce Perskiej.

Iran odpowiada w ten sposób na dzisiejszy izraelski atak na Dahije, czyli południowe przedmieścia Bejrutu. Izraelski premier Benjamin Netanjahu przekazał, że Izrael uderzył w „siedzibę terrorystów w Dahije” w odpowiedzi na uderzenia Hezbollahu na terytorium Izraela. W dzisiejszym ataku na Bejrut zginęły co najmniej dwie osoby. Dzień wcześniej w izraelskich atakach na południowy Liban zginęło 12 osób. Wśród nich trójka żołnierzy libańskiej armii – w tym generał brygady.

Trump po irańskim ataku na Izrael wypowiedział się krótko dla Fox News. Powiedział, że nie jest zadowolony z izraelskich ataków na Bejrut. I zaapelował do Iranu: wystrzeliliście swoje ostrzeżenie, teraz czas na powrót do negocjacji. W rozmowie z dziennikarzem Axios przekazał też, że zamierza zadzwonić do Netanjahu i powiedzieć mu, by nie odpowiadał na irański atak.

Jaki jest kontekst

Trzeciego czerwca w Waszyngtonie Izrael i Liban osiągnęły porozumienie o zawieszeniu broni. Częścią tego porozumienia nie jest jednak Hezbollah. To szyicka organizacja polityczno-zbrojna, która jest silnie powiązana z Islamską Republiką Iranu. W negocjacjach z USA Iran konsekwentnie domaga się, by zakończenie wojny dotyczyło wszystkich frontów, w tym wojny pomiędzy Izraelem a Hezbollahem. W ostatnich dniach Iran ostrzegał, że złamanie zawieszenia broni i atak na południowy Bejrut spotka się z odpowiedzią Iranu. Dziś okazało się, że na tę odpowiedź nie trzeba było długo czekać.

Jesteśmy więc na prostej drodze do najpoważniejszej eskalacji w konflikcie USA i Izraela z Iranem od dwóch miesięcy. Wiele zależy jednak od kolejnych kroków.

W 2024 Iran dwukrotnie wysyłał w stronę Izraela salwę rakiet. I w obu przypadkach ostatecznie dochodziło do deeskalacji. Na razie jesteśmy na ścieżce w przeciwną stronę. Wiele zależy od reakcji Donalda Trumpa. To on w ostatnim tygodniu powściągnął Benjamina Netanjahu. Trump wydaje się bowiem rozumieć, że dalsze ataki na Bejrut grożą faktycznym zerwaniem kwietniowego zawieszenia broni z Iranem. A przez ostatnie dwa miesiące działania amerykańskiego prezydenta wskazywały na to, że nie jest zainteresowany dalszym prowadzeniem wojny i preferuje doprowadzenie do porozumienia.

To, że osiągnięcie porozumienia satysfakcjonującego obie strony (USA i Iran) jest bardzo trudne, to zupełnie inna sprawa. Ale Trump niekonieczne będzie zadowolony, jeśli za sznurki będzie pociągał w tej kwestii ktoś inny – w tym wypadku Netanjahu. A wszystko wskazuje na to, że izraelska eskalacja na froncie libańskim była wyłączną inicjatywą izraelską. Pierwsza reakcja Trumpa to faktycznie apel o rozwagę do Iranu i Izraela. Teraz czekamy na to, jak militarnie zareaguje Izrael.

Przeczytaj także:

18:13 07-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Armend NIMANI / AFPFot. Armend NIMANI /...

W Kosowie wygrywa partia rządząca, ale z gorszym wynikiem niż w grudniu

Ruch „Samostanowienia” premiera Albina Kurtiego prowadzi w przedterminowych wyborach parlamentarnych w Kosowie. Zdobywa 42,3% głosów według exit poll, na które powołuje się stacja telewizyjna Klan Kosowa.

Główni rywale ruchu Kurtiego, Demokratyczna Partia Kosowa i Demokratyczna Unia Kosowa, miały otrzymać odpowiednio 21,6% i 17,3% głosów. Sojusz na rzecz Przyszłości Kosowa ma zajmować czwarte miejsce, z wynikiem 6,8%.

To trzecie przedterminowe wybory parlamentarne w ciągu kilkunastu miesięcy. W poprzednich, w grudniu 2025 r. ruch Kurtiego zdobył 49% głosów. Nie zdołał jednak uzyskać trwałego porozumienia z innymi partiami w sprawie kandydata na premiera.

Przeczytaj także:

Do obecnego kryzysu doprowadziło to, że parlament nie był też w stanie wybrać prezydenta w miejsce Vjosy Osmani, której kadencja wygasła. W efekcie doszło do rozwiązania parlamentu.

Przeczytaj także:

17:59 07-06-2026

Prawa autorskie: Foto KAREN MINASYAN / AFPFoto KAREN MINASYAN ...

Sprzeczne exit polle. Kto wygrał w Armenii?

Po zakończeniu wyborów w Armenii według jednego sondażu exit poll prozachodnia parta rządząca Nikola Paszyniana miała dostać 56 proc. głosów. Prorosyjska opozycja powołuje się na inny sondaż, który daje jej 52 procent. Wiadomo na pewno tylko to, że frekwencja była wyższa niż w poprzednich wyborach.

Co się stało?

Rządząca Partia Umowy Społecznej, na czele której stoi premier Nikol Paszynian, miała zdobyć 56,7 proc. głosów w wyborach parlamentarnych w Armenii. Ma to wynikać z sondażu exit poll zleconego przez partię Paszyniana. Według tego sondażu opozycyjna, prorosyjska partia Silna Armenia rosyjskiego biznesmena pochodzenia ormiańskiego Samwela Karapetiana otrzymała 17,5 proc. głosów.

Bratanek Karapetiana ogłosił jednak, że to partia Paszyniana przegrała. Opozycja powołuje się na inny sondaż. Według niego, Silna Armenia razem z blokiem Armenia oraz partiami Kwitnąca Armenia i Skrzydła Jedności, miały zdobyć łącznie 52,9 proc. głosów.

Centralna Komisja Wyborcza Armenii ogłosi wstępne wyniki wyborów w poniedziałek, a ostateczne – najpóźniej siódmego dnia po wyborach.

Oficjalnie wiadomo, że frekwencja wyniosła 58,97 proc., czyli była stosunkowo wysoka. W 2021 r. w wyborach wzięło udział 49,37 proc. wyborców.

Niezależne sondaże przed wyborami wskazywały, że partia Paszyniana może liczyć na mniej niż 37 proc. Według International Republican Institute IRI i EVN/ARMES poparcie dla partii premiera wynosiło od 32 do 38 proc., a partii Karapetiana — 26 proc. Z kolei Gallup dawał Paszynianowi trochę ponad 28 procent. W badaniach dużą grupę stanowiły jednak osoby niezdecydowane lub odmawiające odpowiedzi.

54-procentowym poparciem Paszynian cieszył się pięć lat temu, a od tego czasu ono sukcesywnie spadało.

Zgodnie z ormiańską ordynacją wyborczą, jeśli żadna partia nie uzyska 50 proc. głosów i nie będzie w stanie utworzyć koalicji rządzącej, druga tura wyborów odbędzie się za 28 dni. Wezmą w niej udział tylko dwie siły polityczne, które uzyskały najwięcej głosów w pierwszej turze. Zwycięzca automatycznie otrzyma 54 proc. miejsc w parlamencie, czyli tzw. stabilną większość parlamentarną. Będzie mógł samodzielnie sformować gabinet.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

Wybory postrzegane są jako test realizowanej przez Paszyniana polityki, zakładającej zacieśnienie relacji z USA i Unią Europejską oraz zawarcie trwałego pokoju z Azerbejdżanem.

Niedawno Paszynian był gospodarzem w Erywaniu szczytu przywódców UE i prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.

Rosja w ostatnich dniach zwiększyła naciski na Armenię, m.in. wstrzymując import jej produktów. Od miesięcy Rosja prowadzi też kampanię dezinformacyjną. Putin zaś zaczął grozić „wariantem ukraińskim”.

Więcej o sytuacji w Armenii pisze Stasia Budzisz:

Przeczytaj także:

15:22 07-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Kancelaria Prezydenta UkrainyFot. Kancelaria Prez...

Zełenski w Londynie. Europa koordynuje wsparcie dla Ukrainy

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przybył do Wielkiej Brytanii, gdzie spotka się z premierem Keirem Starmerem, prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem. Rozmowy mają dotyczyć dalszego wsparcia wojskowego dla Ukrainy, obrony powietrznej oraz zwiększenia presji na Rosję.

Co się wydarzyło?

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przybył w niedzielę do Wielkiej Brytanii. Wieczorem weźmie udział w spotkaniu z premierem Wielkiej Brytanii Keirem Starmerem, prezydentem Francji Emmanuelem Macronem oraz kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem w formacie E3+Ukraina.

„Głównym tematem jest nasza obrona w czasie wojny, większa współpraca na rzecz bezpieczeństwa całej Europy, zwłaszcza w zakresie obrony powietrznej, oraz wspólne spojrzenie na perspektywy dyplomatyczne. Europa musi być częścią negocjacji i musi być silna” – napisał Zełenski w serwisie X.

Spotkanie odbywa się dwa dni po tym, jak Władimir Putin odrzucił propozycję bezpośrednich rozmów z ukraińskim prezydentem. Rosyjski przywódca stwierdził, że nie widzi sensu spotkania przed osiągnięciem porozumienia pokojowego. Zełenski odpowiedział, że Putin po raz kolejny „wybrał wojnę”.

Rozmowy w Londynie zbiegają się z nową falą rosyjskich ataków. W nocy z soboty na niedzielę Rosja zaatakowała Ukrainę 236 dronami. Według ukraińskich sił powietrznych większość została zestrzelona, jednak odnotowano trafienia w kilkunastu lokalizacjach. Rosyjski dron uderzył także w budynek centralnego magazynu wypalonego paliwa jądrowego w strefie wykluczenia wokół Czarnobyla. Poziom promieniowania pozostał w normie.

Jaki jest kontekst?

Wielka Brytania, Francja i Niemcy tworzą tzw. grupę E3, czyli państwa odgrywające kluczową rolę we wspieraniu Ukrainy od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji. Londyn i Paryż przewodzą również tzw. koalicji chętnych, która przygotowuje propozycje gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy po zakończeniu wojny.

Spotkanie odbywa się w momencie, gdy wojna wchodzi w nową fazę. Rosja utrzymuje presję poprzez masowe ataki rakietowe i dronowe na ukraińskie miasta oraz infrastrukturę energetyczną. Jednocześnie Ukraina coraz skuteczniej atakuje cele położone głęboko na terytorium Rosji.

W ostatnich dniach ukraińskie drony dwukrotnie uderzyły w okolice Petersburga podczas trwającego tam Międzynarodowego Forum Ekonomicznego. Według ukraińskich źródeł celem były m.in. obiekty marynarki wojennej w Kronsztadzie, zakłady związane z produkcją uzbrojenia oraz magazyny amunicji. Operacja miała nie tylko znaczenie militarne, ale również polityczne – pokazała, że Ukraina jest w stanie razić strategiczne cele położone około tysiąca kilometrów od swojej granicy i zakłócać wydarzenia, które Kreml wykorzystuje do demonstracji stabilności państwa.

Jeśli zaś chodzi o sytuację na froncie, to mimo utrzymywania inicjatywy na części frontu rosyjskie postępy pozostają ograniczone. Według analizy płk. Piotra Lewandowskiego tempo rosyjskiej ofensywy jest wyraźnie niższe niż rok temu. Rosjanie nacierają przede wszystkim w rejonie Kostiantyniwki w Donbasie, ale nie są w stanie przełamać ukraińskiej obrony. Jednocześnie Ukraińcy odzyskali część terenu w obwodzie zaporoskim i kontynuują ataki na zaplecze logistyczne przeciwnika.

Strona ukraińska zwraca uwagę na historyczny wymiar niedzielnego spotkania w Londynąie. W czerwcu 1941 roku Londyn był miejscem podpisania Deklaracji Londyńskiej przez rządy państw walczących z III Rzeszą. Dzisiejsze rozmowy, podobnie jak wówczas, koncentrują się na tym, jak utrzymać jedność państw europejskich wobec agresora i jak kształtować porządek bezpieczeństwa po zakończeniu wojny.

Przeczytaj także:

13:27 07-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Kirill KUDRYAVTSEV / AFPFot. Kirill KUDRYAVT...

To Roman Abramowicz negocjował miedzy Putinem a Ukrainą

To Roman Abramowicz, były właściciel Chelsea, był biznesmenem i „kolegą Putina”, którego Kijów wykorzystał do przesłania Putinowi propozycji bezpośrednich rozmów. O inicjatywie tej, choć bez nazwisk, opowiedział 5 czerwca Putin. „Financial Times” podaje szczegóły.

Co się stało?

„Financial Times” potwierdził w czterech źródłach, że Kijów próbował nawiązać bezpośredni kontakt z Putinem za pośrednictwem Romana Abramowicza (na zdjęciu z 2019 r. jeszcze jako właściciel Chelsea). Rosyjski, objęty sankcjami Zachodu biznesmen już wcześniej uczestniczył w rozmowach rosyjsko-ukraińskich — w tym tych w Stambule, zerwanych po ujawnieniu rosyjskiego mordu w Buczy w kwietniu 2022.

Przeczytaj także:

Ostatnio Abramowicz miał podróżować między Kijowem a Moskwą w maju, po tym, jak Amerykanie zaprzestali prowadzenia rozmów mediacyjnych między Rosją a Ukrainą. Fakt tych rozmów i odrzucenia przez Kreml bezpośrednich negocjacji Putin-Zełenski ujawnił 5 czerwca sam Putin.

Opowiedział o nich, komentując otwarty list prezydenta Zełenskiego z propozycją bezpośrednich rozmów i natychmiastowego rozejmu. Uznał go za wyraz braku manier, bo przecież już tę propozycję odrzucił, tyle że w rozmowach poufnych i biznesowych.

I opowiedział, na czym one polegały. Otóż „pewien biznesmen”, którego zna, „ale nie tak dobrze”, zapytał go, czy może jechać do Kijowa, bo go tam zaproszono. A kiedy otrzymał zgodę, pojechał i wrócił z propozycją spotkania. Kijów na to naciska, bo jak podkreśla Zełenski, o wojnie i warunkach jej zakończenia decyduje w Rosji tylko Putin. Putin tymczasem uważa, że może najwyżej podpisać wynegocjowane przez „specjalistów” porozumienie i to niekoniecznie z prezydentem Zełenskim.

Moskwa równocześnie cały czas proponuje Wołodymyrowi Zełenskiemu spotkanie w Moskwie, czyli na warunkach petenta. Równocześnie w propagandzie Kremla pojawiają się stale wezwania, by prezydenta Ukrainy uśmiercić — po schwytaniu go i „osądzeniu w nowej Norymberdze”.

Ukraiński prezydent odpowiada, że wizyta w Moskwie jest dla przywódcy Ukrainy nie do pomyślenia. W otwartym liście do Putina zauważył, że równie trudna do wyobrażenia byłaby wizyta Putina w Kijowie. Ale spotkanie możliwe jest w krajach trzecich (Szwajcarzy natychmiast ogłosili, że są do takich rozmów gotowi).

Do rewelacji „Financial Times” Ukraińcy w ogóle odmówili komentarza, a Kreml i Abramowicz nie nadesłali jeszcze swojego.

Jaki jest kontekst?

Formalnie, od czasu ujawnienia mordu w Buczy, Ukraina nie prowadzi z Rosją rozmów. Odbywały się one do tej pory tylko w formacie trójstronnym, z udziałem mediatorów krążących między stronami. Dzięki mediatorom dochodziło też do wymiany jeńców.

Moskwa przy tym cały czas opowiadała, że bezpośrednio z Ukrainą rozmawiać nie zamierza, bo nie jest to partner jej godny. Poza tym władze Ukrainy nie mają już mandatu, bo upłynęła ich kadencja (Putin uwielbia wykładać publiczności zawiłości ukraińskiej konstytucji i to, że nie precyzuje ona, co się dzieje, kiedy trwa wojna i wyborów przeprowadzać nie wolno). A poza tym — powtarza Kreml — konflikt mogą rozwiązać tylko mocarstwa. Ukraina ma się podporządkować. A Rosja „musi osiągnąć” wszystkie swoje cele w Ukrainie.

Piątkowa rewelacja Putina o kanałach kontaktu z Ukraińcami musiała więc wywołać więc nieco zamieszania. Doradca Putina Uszakow pośpieszył w niedzielę 7 czerwca z informacją, że Rosja „cały czas” utrzymuje „zarówno otwarte, jak i zamknięte kontakty z Kijowem”.

Nie zmienia to faktu, że Putin ujawnił, że on sam utrzymuje kontakty z Zełenskim, choć nie uznaje go za równego sobie.

Przy okazji Putin ujawnił też, że kontakty te dotyczą bezpieczeństwa jego osoby: kiedy Ukraińcy zaatakowali jego pilnie strzeżoną rezydencję nad jeziorem Wałdaj, to dali mu znać, iż „wiedzą, że go tam nie ma”, więc atak nie był wymierzony w niego osobiście.

Rewelacje Putina i to, jak rozegrali go Ukraińcy, opisaliśmy w OKO.press. Brakowało tylko nazwiska „kolegi Putina”.

Przeczytaj także: