0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

17:48 08-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Zuchowicz...

Tusk: reforma PIP to zły pomysł. Kaczyński: nam też się nie udało

Premier Tusk twierdzi, że zmiany, jakie proponowała reforma PIP są nie do zaakceptowania, chociaż miesiąc temu ten sam projekt przyjęła Rada Ministrów

Co się wydarzyło

„Możliwość zmiany formy zatrudnienia przez urzędnika bez pytania o zdanie pracodawcy, zatrudnionego i bez wyroku sądu to zły pomysł. Naszym zadaniem jest uwolnienie gospodarki i obywateli od nadmiernych regulacji i biurokracji. Znajdziemy lepsze sposoby ochrony pracowników” – napisał dziś w mediach społecznościowych premier Donald Tusk. To odpowiedź na krytykę rezygnacji z reformy Państwowej Inspekcji Pracy.

Nie podał jednak żadnych alternatywnych pomysłów, jak to zrobić.

„Podjąłem decyzję, żeby nie kontynuować pracy nad tego typu reformą” – mówił 6 stycznia na konferencji prasowej premier. To ruch, który wywołał wiele krytyki i podważył pozycję Nowej Lewicy w koalicji oraz ministry Agnieszki Dziemianowicz-Bąk w rządzie, która była za reformę odpowiedzialna.

Dziś w Sejmie Jarosław Kaczyński mówił, że decyzja Tuska to dowód na to, że jego koalicja jest „antyspołeczna”. Co ciekawe na pytanie, dlaczego PiS nie przeprowadził takiej reformy, choć ją postulowano, prezes PiS powiedział: „To się rzeczywiście nie udało, bo tutaj opór ze strony środowisk przedsiębiorców jest bardzo mocny”. Znacząco obniża to moc krytyki ze strony Kaczyńskiego w tej sprawie.

Jaki jest kontekst

Zwrot Tuska w tej sprawie każde stawiać pytania o motywacje takiego ruchu. Premier faktycznie od początku miał wątpliwości co do tej części reformy – uprawnień inspektorów PIP do przekształcania umów cywilno-prawnych i kontraktów B2B w umowy o pracę. Mimo tego w grudniu Komitet Stały Rady Ministrów przyjął projekt reformy PIP razem ze zmianą, której Tusk dziś się kategorycznie sprzeciwia.

4 stycznia portal Interia pisał, że na ostatniej prostej doszło do „lobbingu wpływowego przedstawiciela świata przedsiębiorców”.

Nowe przepisy najpewniej nie wprowadziłyby rewolucji na rynku pracy. W bardzo wielu przypadkach również pracownik nie chce przekształcenia dotychczasowej umowy w umowę o pracę. Ze sprawozdania PIP za 2024 rok wynika, że skontrolowano 607 umów typu B2B – ostatecznie zakwestionowano jedynie 3. Pracownikom opłaca się inna umowa, bo otrzymują przywileje podatkowo-składkowe i w konsekwencji wyższą wypłatę netto.

Problem stanowią przepisy, które umożliwiają takie rozwiązania w wielu branżach i zawodach, choć powody dla takich przywilejów są wątpliwe. Traci przez to system podatkowy. A pracownicy korzystający z przywilejów, jeśli nie zadbają o to w inny sposób, otrzymają w przyszłości np. niższe emerytury. Konsekwencje są jednak odłożone w czasie, więc wyższa wypłata w tym momencie jest kusząca.

Szanse na zmianę tych przepisów w najbliższym czasie są prawdopodobnie jeszcze mniejsze niż na reformę PIP.

Przeczytaj inne teksty na ten temat w OKO.press

Przeczytaj także:

17:11 08-01-2026

Prawa autorskie: OMAR HAJ KADOUR / AFPOMAR HAJ KADOUR / AF...

Syria: starcia sił kurdyjskich i rządu w Aleppo. Powrót wojny domowej?

W największym mieście Syrii trwają intensywne starcia między Syryjskimi Siłami Demokratycznymi i armią rządu w Damaszku. W zapobieżeniu dalszej eskalacji mogą pomóc Turcja i USA. Rok po przejęciu władzy rząd asz-Szary jest daleki od kontroli nad całym krajem

Co się wydarzyło

W Aleppo, największym mieście Syrii, dochodzi dziś do najpoważniejszych starć od momentu, gdy ponad rok temu bojownicy grupy Hajat Tahrir asz-Szam i ich sojusznicy obalili rząd Baszszara al-Asada. Obie walczące strony – syryjska armia i Syryjskie Siły Demokratyczne (koalicja zawiązana w 2015 roku pod przewodnictwem i z przewagą Kurdów) – wzajemnie oskarżają się o wszczęcie walk i eskalację napięć.

Syryjskie Ministerstwo Zdrowia mówi o dziewięciu ofiarach śmiertelnych, SSD przekazały, że ataki syryjskiej armii zabiły ósemkę cywili. Strona rządowa atakuje kontrolowane przez SSD dzielnice Aszrafije i Szajch Maksud. Obie są zamieszkałe w dużej mierze przez Kurdów, a SSD uważa się za protektora wszystkich Kurdów w Syrii. Stąd ich obecność także w Aleppo. To też źródło konfliktu pomiędzy SSD a rządem w Damaszku, który dąży do pełnej kontroli całego państwa. Ponad rok po przejęciu władzy rząd Ahmada asz-Szary nie zdołał jednak skonsolidować kraju.

Rząd twierdzi, że około 100 tys. osób ewakuowało się z atakowanych dzielnic. A także, że SSD zaatakowało uniwersytet i akademiki w Aleppo. SSD stanowczo zaprzeczają i utrzymują, że nie są agresorem w tym konflikcie.

Nawet pomimo ewakuacji, liczba ofiar może być znacznie wyższa. Walki są intensywne, a obie strony dokonują ostrzału artyleryjskiego w gęsto zaludnionych dzielnicach.

Jaki jest kontekst

Obecna eskalacja to kolejny poważny kryzys dla rządu Ahmada asz-Szary. I niebezpieczeństwo, że starcia rozleją się i zaczną przypominać wojnę domową. Wspierane przez USA SSD powstały podczas wojny domowej z rządem Baszszara al-Asada. I dziś kontrolują północno-wschodnią Syrię. Pomimo wielu prób mediacji nie udało się doprowadzić do integracji sił kurdyjskich do struktur nowego państwa pod przywództwem asz-Szary.

10 marca 2025 roku rząd w Damaszku i SSD podpisały umowę, która wyznaczała ramy dalszej integracji. W kwietniu 2025 SSD wycofały swoje siły zbrojne z kurdyjskich dzielnic Aleppo. Nie oznaczało to jednak faktycznej demilitaryzacji. W mieście pozostawiono siły bezpieczeństwa Asaisz, a SSD nigdy de facto nie oddało kontroli nad dzielnicami Aleppo. Przez długie miesiące trwały wspierane przez Amerykanów rozmowy o implementacji porozumienia i integracji. Nie dały wiele.

W efekcie mamy dziś do czynienia z niebezpieczną sytuacją, która może doprowadzić do szerszych starć. I wciągnąć Turcję, która już zadeklarowała gotowość do pomocy rządowi syryjskiemu. Turcy uważają SSD i wszelkie siły kurdyjskie za wrogów ze względu na strach przez kurdyjskim separatyzmem. Sytuacja, w której Turcy mocniej zaangażują się w Syrii, nie pomaga jednak konsolidacji władzy przez rząd w Damaszku, który i tak ma wiele problemów. To choćby sytuacja na południu, gdzie Izrael okupuje część ziem przygranicznych.

Przeczytaj inne teksty na podobny temat w OKO.press

Przeczytaj także:

14:08 08-01-2026

Prawa autorskie: 07.01.2026 Warszawa , Krakowskie Przedmiescie , Palac Prezydencki . Prezydent RP Karol Nawrocki podczas uroczystosci wreczenia nominacji profesorskich . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl07.01.2026 Warszawa ...

Grok rozbiera kobiety i dzieci. Czy prezydent Nawrocki zawetuje cyfrowe regulacje?

Grok, stworzony przez firmę Elona Muska i dostępny na platformie X, umożliwia użytkownikom generowanie treści o charakterze seksualnym. Tymczasem 132 ekspertów apeluje do Marty Nawrockiej o poparcie ustawy mającej chronić dzieci w Internecie. Nad tymi przepisami wciąż jednak wisi groźba weta ze strony Karola Nawrockiego.

Co się wydarzyło

Ktoś wpada na pomysł, by wygenerować zdjęcie papieża lub premiera Donalda Tuska w bikini. Wystarczy wpisać w instrukcję na platformie X, by Grok, czyli sztuczna inteligencja Elona Muska cyfrowo usunęła komuś ubrania.

Grok to darmowy asystent AI – z niektórymi płatnymi funkcjami premium – który reaguje na żądania użytkowników X, gdy oznaczają go w poście.

Na platformie pełno jest zdjęć, które przedstawiają skąpo ubrane lub całkiem rozebrane osoby, zarówno publiczne, jak i prywatne. Część z tych zdjęć przedstawia nieletnich. Osoby na zdjęciach nie wyrażały na to zgody, a często nawet nie miały świadomości tego, że ich wizerunki zostały w taki sposób przerobione.

„To przemoc seksualna” – pisała w mediach społecznościowych aktywistka Maja Staśko. „Każdy dorosły ma prawo wrzucać zdjęcia swojego ciała i wizerunku, jakie chce. Ale nikt nie ma prawa rozbierać czy przerabiać na erotyczne zdjęć innej osoby bez jej zgody” – dodała.

W piątek 2 stycznia, gdy sprawa zaczęła być szerzej opisywana w mediach, Grok wydał komunikat wyjaśniający, że to luki w zabezpieczeniach spowodowały, iż na X pojawiały się takie zdjęcia. „Istnieją pojedyncze przypadki, w których użytkownicy poprosili o obrazy generowane przez sztuczną inteligencję przedstawiające nieletnie w skąpym ubraniu i otrzymali je. xAI posiada zabezpieczenia, ale trwają prace nad ulepszeniami, które całkowicie zablokują takie prośby” — oświadczył Grok, cytowany przez Business Insider.

Na biurku prezydenta Karola Nawrockiego na podpis czeka ustawa, która da polskim rodzicom skuteczne narzędzia do walki o bezpieczeństwo dzieci w Internecie. o Chodzi o wsparcie ustawy wdrażającej do polskiego prawa unijny Akt o usługach cyfrowych DSA.

OKO.press dowiedziało się nieoficjalnie, że prezydent ustawę zawetuje, a może do tego dojść w piątek.

Fundacja Panoptykon wraz ze 132 ekspertami zwróciła się do Pierwszej Damy Marty Nawrockiej z apelem o poparcie ustawy.

Eksperci podkreślają, że zawetowanie wdrożenia unijnej regulacji, która powstała po to, by chronić prawa użytkowników i użytkowniczek w starciu z gigantami pokroju TikToka, Instagrama czy YouTube’a, narazi dzieci na dalszy niekontrolowany kontakt z niebezpiecznymi treściami, a także na uzależnienia od technologii i problemy psychiczne.

„Postanowiliśmy zaapelować do Marty Nawrockiej, która publicznie wiele razy mówiła, że negatywny wpływ mediów społecznościowych na zdrowie psychiczne dzieci oraz walka z hejtem są dla niej ważne” – czytamy w apelu Panoptykonu.

„Fundacja, której chęć założenia Pani ogłosiła, ma stawiać sobie za cel m.in. walkę z hejtem i przemocą w Internecie. Bardzo nas cieszy aktywność Pierwszej Damy dotycząca tak ważnego dla społeczeństwa problemu (…). Dlatego prosimy Panią o głos poparcia dla niezwłocznego wdrożenia DSA w Polsce” – czytamy dalej.

Jaki jest kontekst

Rząd przyjął dokument pod koniec września, zaś Sejm poparł go w drugiej połowie listopada. Z kolei Senat zajmował się projektem w grudniu, zgłaszając kilkanaście poprawek.

W październiku Karol Nawrocki mówił, że rząd Donalda Tuska chce ograniczenia wolności słowa właśnie poprzez rzeczoną regulację.

„Narzędzia, żeby walczyć z takim treściami w internecie są gotowe. Przyjął je polski Parlament i dziś leży na biurku Prezydenta RP. Wzywam Prezydenta Nawrockiego do jak najszybszego podpisania ustawy o ustkach cyfrowych, a dzięki temu usuwanie nielegalnych treści będzie łatwiejsze. Koniec gadania, potrzebujemy działania” – pisał minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski w mediach społecznościowych.

Działania w sprawie generowanych przez Groka zdjęć podjęły już władze Francji oraz Indii. Minister gospodarki Francji Roland Lescure, minister ds. cyfryzacji i sztucznej inteligencji Anna Le Henanff i minister ds. równości Aurora Berge poinformowali, że powiadomili prokuraturę o treściach, które są niezgodne z prawem i zażądali ich niezwłocznego usunięcia. W sprawie wizerunków zawiadomiony został również francuski państwowy regulator mediów i internetu — urząd Arcom.

Akt o usługach cyfrowych (Digital Services Act, DSA), to unijne rozporządzenie, które przywraca właściwe relacje władzy między państwami a platformami typu TikTok czy Facebook. DSA wymaga od wielkich platform internetowych m.in. tego, by przestrzegały własnych regulaminów i nie dopuszczały do korzystania z ich usług dzieci poniżej 13. roku życia; by nie kierowały do osób poniżej 16. roku życia treści sponsorowanych, które żerują na ich słabościach i zainteresowaniach; oraz by projektowały swoje serwisy i algorytmy tak, by nie uzależniać i nie manipulować uwagą użytkowników.

12:40 08-01-2026

Prawa autorskie: Photo by Mandel NGAN / AFPPhoto by Mandel NGAN...

Trump: zostajemy w Wenezueli na lata. Wenezuelski minister: 100 ofiar amerykańskiego ataku

Amerykański prezydent przekazał dziennikarzom „NYT”, że USA zamierzają korzystać z wenezuelskich złóż ropy przez długie lata

Co się wydarzyło

7 stycznia prezydent USA Donald Trump udzielił „New York Times'owi” długiego wywiadu. Jednym z głównych tematów była Wenezuela i jej przyszłość.

„Przebudujemy ją w bardzo dochodowy sposób. Wykorzystamy ropę, będziemy z niej korzystać. Obniżymy jej ceny i będziemy dawać Wenezueli pieniądze, których desperacko potrzebują” – mówił dziennikarzom Trump. I przekonywał, że Amerykanie będa teraz przez lata korzystać z wenezuelskich rezerw ropy. Trump twierdzi też, że obecny wenezuelski rząd – byli lojaliści Nicolasa Maduro – w pełni współpracuje z USA.

W trakcie rozmowy z dziennikarzami „NYT” Trump odbył rozmowę telefoniczną z prezydentem Kolumbii, Gustavo Petro. Rozmowa trwała około godzinę, dziennikarze pozostali wówczas w Gabinecie Owalnym. Trump sugerował wcześniej, że Kolumbia może być kolejnym krajem, który podzieli los Wenezueli. Po rozmowie amerykański prezydent przekazał dziennikarzom, że jego zdaniem po interwencji w Wenezueli inny południowoamerykańscy przywódcy zrozumieli, że lepiej wybrać współpracę z USA.

Tego samego dnia sekretarz stanu Marco Rubio przedstawił Kongresowi trzyfazowy plan amerykańskich działań w Wenezueli. Obejmuje on:

  • stabilizację polityczną i odbudowę Wenezueli,
  • przejęcie kontroli nad ropą i jej sprzedaż,
  • zainstalowanie w niej nowego rządu.

Demokratyczni politycy nie byli usatysfakcjonowani odpowiedziami na kluczowe ich zdaniem pytania.

„Co się do cholery dzieje? Musimy wiedzieć, ile to potrwa. Musimy wiedzieć, ilu żołnierzy potrzebujemy, ile pieniędzy będzie to kosztować, według jakich zasad działamy?” – mówił senator Chuck Schummer po przemówieniu Rubio.

W środę 7 stycznia wenezuelski minister spraw wewnętrznych Diosdado Cabello podał, że w amerykańskim ataku z soboty zginęło 100 osób. To pierwszy raz, gdy władze w Caracas mówią oficjalnie o pełnej liczbie ofiar.

Jaki jest kontekst

Po miesiącach eskalowania napięć, w sobotę 3 stycznia Amerykanie zaatakowali Wenezuelę i porwali jej dotychczasowego prezydenta Nicolasa Maduro. Pomimo zapewnień Trumpa, że władze w Caracas ściśle współpracują z Amerykanami, nie jest dziś jasne, jak dokładnie ma przebiegać współpraca w najbliższych tygodniach i miesiącach. Urząd prezydenta przejęła dotychczasowa wiceprezydentka Delcy Rodriguez

Rzeczniczka prasowa Białego Domu, Karoline Leavitt, zapytana 7 stycznia przez dziennikarzy, czy i w jaki sposób Stany Zjednoczone będą „zarządzać” Wenezuelą, zgodnie z obietnicą prezydenta Trumpa, odpowiedziała, że administracja Trumpa „ściśle współpracuje” z tymczasowymi władzami Wenezueli i że „ich decyzje będą dyktowane przez Stany Zjednoczone Ameryki”.

Rodriguez powiedziała we wtorek, że Wenezuela nie jest z nikim w stanie wojny i chce współpracować w pokojowy sposób.

Przeczytaj inne teksty na ten temat w OKO.press

Przeczytaj także:

12:20 08-01-2026

Prawa autorskie: Fot. KOLESNIKOVA / AFP)Fot. KOLESNIKOVA / A...

Rosja grozi atakiem z powodu gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy

Zachodnie gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy “stanowią bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa” Rosji. W związku z tym zachodnie jednostki wojskowe, bazy wojskowe i inna infrastruktura w Ukrainie będą uznawane za uzasadnione cele Sił Zbrojnych Rosji – oznajmiła rzeczniczka rosyjskiego MSZ

Co się stało?

Rzeczniczka rosyjskiego MSZ wydała kolejne ostrzeżenie przed pomocą Ukrainie. 6 stycznia w Paryżu członkowie Koalicji Chętnych podpisali z Kijowem deklarację zatytułowaną „Niezawodne gwarancje bezpieczeństwa dla trwałego i solidnego pokoju”. Następnie brytyjski premier Keir Starmer i francuski prezydent Emmanuel Macron podpisali wcześniej trójstronne oświadczenie z Wołodymyrem Zełenskim, zgodnie z którym oba kraje planują po zawieszeniu broni utworzyć bazy wojskowe i magazyny broni dające Ukrainie gwarancje bezpieczeństwa.

Wielka Brytania i Francja planują wysłać po 7500 żołnierzy, aby zagwarantować bezpieczeństwo Ukrainy, jeśli osiągnięte zostanie porozumienie pokojowe – informuje brytyjski “The Times”. Według gazety brytyjskie dowództwo wojskowe zaproponowało wysłanie 10 tys. żołnierzy, ale Ministerstwo Obrony uznało ten plan za „nie do utrzymania” biorąc pod uwagę obecną wielkość armii brytyjskiej. Według kilku źródeł “Timesa”, nawet kontyngent liczący 15 000 żołnierzy „wydaje się nadmiernie optymistyczny”. Inny ważny sojusznik Ukrainy w Europie, Niemcy, jest gotowy rozmieścić siły w pobliżu Ukrainy – prawdopodobnie w Polsce lub Rumunii, poinformowało The Times źródło wojskowe.

Stany Zjednoczone wykluczyły wysłanie własnych wojsk na Ukrainę, ale ich specjalny wysłannik Steve Witkoff powiedział na wtorkowym spotkaniu w Paryżu, że prezydent Trump „zdecydowanie popiera” protokoły bezpieczeństwa mające na celu odstraszanie od przyszłych ataków na Ukrainę.

Europejska deklaracja została opublikowana w prawosławną Wigilię, więc Rosja komentuje ją dopiero teraz:

Zdaniem Zacharowej dokument zachodniej „koalicji chętnych” i Kijowa dotyczący „gwarancji bezpieczeństwa” jest skrajnie daleki od pokojowego rozwiązania. O paryskiej deklaracji Zacharowa mów, że „jej celem nie jest osiągnięcie trwałego pokoju i bezpieczeństwa, lecz kontynuacja militaryzacji, eskalacji i ekspansji konfliktu”.

W rosyjskim oficjalnym przekazie Koalicja Chętnych nazywana jest teraz „koalicją żądnych krwi”.

Rosja po raz kolejny powtórzyła, że wojna w Ukrainie może się skończyć tylko wtedy gdy Ukraina zostanie podporządkowana Rosji: "​pokojowe rozwiązanie konfliktu jest możliwe wyłącznie poprzez

  • usunięcie jego przyczyn (czyli uniezależnienia się Ukrainy od Rosji – red.),
  • powrót Ukrainy do neutralnego, niezaangażowanego statusu, jej demilitaryzację (uniemozliwienie obrony przed Rosją – red.)
  • i denazyfikację (zmianę władz na prorosyjskie – red.),
  • poszanowanie przez Kijów praw i wolności językowych, kulturowych i religijnych jednostek, etnicznych Rosjan, obywateli rosyjskojęzycznych oraz przedstawicieli mniejszości narodowych (czyli prawo Rosji do mieszania się w wewnętrzne sprawy Ukrainy – red.),
  • a także uznanie obecnych realiów terytorialnych, które powstały w wyniku korzystania z prawa narodów do samostanowienia”.

“Cele te zostaną osiągnięte pokojowo lub poprzez strategiczną operację wojskową, w której inicjatywę zachowują Siły Zbrojne Rosji” – podkreśliła Zacharowa

„Nowe militarystyczne deklaracje tzw. koalicji chętnych i reżimu kijowskiego tworzą prawdziwą „oś wojny”” – stwierdziła Zacharowa, zauważając, że plany uczestników stają się coraz bardziej destrukcyjne dla przyszłości Europy i jej ludności, która jest zmuszana do płacenia za te „aspiracje”.

Jaki jest kontekst

Zachodni negocjatorzy zaczęli ignorować stanowisko Rosji w sprawie Ukrainy, gdyż nie zmienia się ono o milimetr. Rosja mówi wprost, że nie poczuje się bezpiecznie, póki

  • nie odzyska kontroli nad Ukrainą,
  • a NATO nie cofnie się do granic sprzed 1999 roku.

Takie warunki przedstawił Putin przed pełnoskalową inwazją na Ukrainę w 2022 r. I nie zmienia ich, mimo że inwazja trwa cztery lata, a Putin swoich celów nie osiągnął.

Charakterystyczne w stanowisku Moskwy jest to, że próbuje ona zmienić znaczenie pojęć. Np. zgadza się na gwarancje w sprawie Ukrainy. Ale mają to być gwarancje dla Rosji, nie dla Ukrainy. A więc oznaczają przejęcie kontroli nad Ukrainą przez Rosję.

Okupację wschodniej Ukrainy Moskwa nazywa realizacją “prawa do stanowienia narodów zgodną z kartą NZ”. I tym uzasadnia, że Ukraińcy mają wycofać się z czterech formalnie anektowanych do Rosji swoich obwodów. “Referendum” o przystąpieniu tych regionów do Rosji odbyło się jesienią 2022 r. tylko na terenach okupowanych, pod kontrolą armii rosyjskiej, bez udziału mieszkańców, którzy uciekli przed najazdem. Moskwa uważa jednak, że w taki sposób wyraża się wola ludu. Chciałaby tez, by w taki sposób Ukraina wybrała swoje nowe władze. Przy tym wszystkim zarówno plany “na czas po rozejmie” jak i groźby Rosji dotyczą sytuacji bardzo nieokreslonej. Rosja będzie prowadzić wojnę, dopóki będzie ją na to stać. Wojna jest dziś spoiwem reżimu Putina i nie jest on jej w stanie zatrzymać.

Przeczytaj także:

Wymiana komunikatów ma teraz jednak znaczenie w teatrze jednego widza, Donalda Trumpa. Ten skłaniał się do tej pory do myśli, że Rosja chce pokoju tak samo jak Ukraina, a nawet bardziej. Wymuszone przez ruch Europejczyków oświadczenie rosyjskiego MSZ pokazuje, że Rosja pod słowem “pokój” rozumie jednak co innego niż reszta świata.

Jak w Hitlerowi filmie Mela Brooksa sprzed 40 lat Rosji nie o “peace” ale o “piece of Europe”.

Przeczytaj także: