0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

16:58 04-05-2026

Prawa autorskie: Google mapsGoogle maps

Rozejm? Ukraińcy atakują dronami Moskwę, Putin grozi zniszczeniem Kijowa

Po miesiącu przerwy Ukraińcy wznowili dronowe ataki na Moskwę. Jeden trafił w apartamentowiec 6 km od Kremla. Rosja zagroziła „zmasowanym rakietowym atakiem” na centrum Kijowa. Zażądała rozejmu od 8 maja. Na co Ukraina powiedziała „sprawdzam”.

Co się stało?

4 maja nad ranem ukraiński dron przedarł się przed wzmocnioną obronę powietrzną Moskwy i trafił w luksusowy apartamentowiec w centrum miasta. Władze stolicy twierdzą, że od 2 maja obrona powietrzna zestrzeliła 24 ukraińskie drony.

Ukraina wznowiła ataki na stolicę Putina, tydzień przed defiladą z okazji „dnia zwycięstwa”. Ta — z powodu zagrożenia dronowego w Rosji — została ograniczona do minimum.

Prezydent Wołodymyr Zełenski nie wykluczył, że drony mogą zaatakować Moskwę w dniu rosyjskiej defilady 9 maja. Przemawiając w czasie otwarcia 8. Szczytu Europejskiej Wspólnoty Politycznej w Erywaniu, Zełenski powiedział: „Rosja zapowiedziała paradę 9 maja, ale na tej paradzie nie będzie sprzętu wojskowego. Nie mogą sobie na to pozwolić. A paradę te mogą zaatakować ukraińskie drony, To pokazuje, że Rosja nie jest już tak silna, jak niegdyś”.

W odpowiedzi rosyjski MON ogłosił zawieszenie broni 8-9 maja i wezwał Ukrainę, by zrobiła to samo. Zapowiada, że obroni Moskwę, a gdyby Ukraina ją jednak zaatakowała, odpowie „zmasowanym atakiem rakietowym” w samo centrum Kijowa, „przed czym do tej pory się wstrzymywała ze względów humanitarnych”. Zagranicznym dyplomatom i mieszkańcom miasta rosyjski MON zalecił opuszczenie miasta.

AKTUALIZACJA: Propozycję Moskwy przebił Kijów, ogłaszając rozejm od 6 maja. Dzień ma wystarczyć na zorganizowanie przerwania walk. Jeśli Moskwa propozycji nie przyjmie, Kijów odpowie „lustrzanie”.

Jaki jest kontekst?

Wojna, jaką Putin wywołał, najeżdżając Ukrainę, wyraźnie zmieniła charakter. Terytorium agresora nie jest już bezpieczne, a ataki dronowe zmieniają więcej niż walki na froncie.

29 kwietnia w rozmowie telefonicznej z Donaldem Trumpem Putin próbował załatwić sobie rozejm z Ukrainą na czas defilady. Trump go poparł, miał nawet zgodzić się z Putinem „w ocenie reżimu kijowskiego”, który przedłuża wojnę, nie przystając na warunki Rosji. Jednak po raz pierwszy zdanie Trumpa w sprawie rozejmu nie miało znaczenia.

Ukraina zapytała po prostu, czy chodzi o prawdziwy rozejm, czy tylko o komfort Putina w czasie defilady. Rozmów z Rosją nie ma, o negocjatorzy Trumpa zajęci są wojną w Iranie.

Ukraińskie drony i rakiety sięgają obecnie pod Ural, niszczą rosyjskie porty naftowe na Bałtyku i Morzu Czarnym, trafiają zakłady zbrojeniowe i rafinerie.

Przeczytaj także:

16:47 04-05-2026

27 maja Polska i Wielka Brytania podpiszą traktat – poinformował premier

27 Polska podpisze z Wielką Brytanią traktat wzmacniający współpracę, szczególnie w dziedzinie obronności. W 2025 roku Polska podpisała już podobną umowę z Francją.

Co się wydarzyło?

4 maja w Erywaniu odbył się ósmy szczyt Europejskiej Wspólnoty Politycznej. Przy okazji wydarzenia premier Polski Donald Tusk odbył spotkanie z premierem Wielkiej Brytanii Keirem Starmerem.

„Podjęliśmy decyzję ostatecznie z panem premierem Starmerem, że dojdzie do podpisania traktatu między Polską a Wielką Brytanią już 27 maja, będzie to traktat realnie wzmacniający naszą współpracę, szczególnie w dziedzinie obronności, ale nie tylko” – powiedział premier Donald Tusk podczas rozmowy z dziennikarzami po wizycie w Armenii.

„Długo negocjowaliśmy ten traktat, ale w tym czasie (...) jest rzeczą bardzo ważną, żeby szukać realnych partnerów z dużym potencjałem, którzy są gotowi do stałej współpracy militarnej i w szeroko pojętej dziedzinie obronności" – dodawał.

Donald Tusk stwierdził także, że Polska może być „rzetelnym adwokatem, jeśli chodzi o zbliżenie się Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej".

Jaki jest kontekst?

Prace nad traktatem polsko-brytyjskim trwają już wiele miesięcy. Pierwszy draft strona brytyjska przesłała do polskiego MSZ w lipcu 2025 roku – jak dowiedział się Dziennik Gazeta Prawna. Szczegóły ustaleń nie są publicznie znane, ale w dokumencie ma się pojawić odwołanie do traktatu waszyngtońskiego i art. 5, czyli klauzuli zbiorowej obrony członków NATO.

Tego rodzaju traktat w lipcu 2025 Wielka Brytania podpisała z Niemcami. „W Traktacie podkreślono znaczenie NATO oraz odwołano się do zobowiązań wynikających z art. 5 traktatu waszyngtońskiego i potwierdzono je, ale zawarto zarazem dodatkową klauzulę obronną. Wielka Brytania i RFN zobowiązują się w niej do udzielenia sobie wzajemnej pomocy, włączając środki wojskowe, w przypadku zbrojnej napaści na jedno z nich. Stwierdzają przy tym, że nie istnieje żadne zagrożenie strategiczne dla jednej ze stron, które nie stanowiłoby równocześnie takiego niebezpieczeństwa dla drugiej. Oba państwa będą utrzymywały ścisły dialog w kwestiach obronności będących przedmiotem ich wspólnego zainteresowania, w tym nuklearnych" – czytamy w analizie Ośrodka Studiów Wschodnich.

W 2025 Polska podpisała podobną umowę z Francją, zwaną traktatem z Nancy. Traktat dotyczy wzmocnionej współpracy w zakresie przemysłu obronnego, gospodarki, rolnictwa i nauki. Dokument przewiduje także wzajemne gwarancje bezpieczeństwa dla obu krajów i zawiera klauzulę wsparcia militarnego na wypadek ataku na którekolwiek z państw. Wcześniej – w 2019 roku – umowę przewidującą wzajemne wsparcie militarne Francja zawarła z Niemcami.

Do czego jeszcze odniósł się premier?

W szczycie w Erywaniu po raz pierwszy w historii brał także udział kraj spoza Europy – Kanada. Donald Tusk spotkał się z jej premierem Markiem Carneyem. Polski premier zapowiedział, że niedługo uda się z wizytą do Kanady.

„Z premierem Kanady ustaliliśmy nowe formy współpracy, także jeśli chodzi o współpracę w dziedzinie bezpieczeństwa, militarną, w energetyce, w tym energetyce nuklearnej i odnawialnej. Także na pewno zintensyfikujemy współpracę naszych służb specjalnych” – wymieniał Tusk.

„Wszyscy widzimy, że coś się tak na świecie zmieniło i coraz więcej liderów zaczyna się zastanawiać, jak w tej nowej rzeczywistości budować więzi państw, które mają tak podobne poglądy i na geopolitykę, i na fundamentalne wartości” – dodawał.

Donald Tusk zaznaczał przy tym, że jeśli chcemy utrzymać bezpieczeństwo w Europie, to „nie ma alternatywy dla współpracy Europa-USA". Pomimo tego, że „prezydentura Donalda Trumpa jest oczywiście bardzo wymagającym doświadczeniem”.

Premier odniósł się także do informacji o planach wycofania 5000 amerykańskich żołnierzy z Niemiec. W ostatnich dniach ze strony polityków opozycji zaczęły się pojawiać sugestie, że Polska powinna „przejąć” te siły na swoje terytorium.

„Sprawa jest delikatna, jeśli chodzi o te plany wycofywania wojsk amerykańskich z niektórych państw europejskich, jak państwo pamiętacie, tam pojawiały się w przestrzeni publicznej zapowiedzi czy groźby wycofania wojsk amerykańskich z Niemiec, z Włoch, z Hiszpanii (...) Chyba nie powinniśmy jako państwo podbierać (...) Ja nie pozwolę na to, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania solidarności czy współpracy na poziomie europejskim" – stwierdził Tusk.

„Nie można być bardziej proamerykańskim, niż ja jestem i to od zawsze. Dla mnie jednak proamerykańskość oznacza wspólne starania o to, aby więzi transatlantyckie były jak najsilniejsze. Między Polską i Stanami Zjednoczonymi, ale także między Europą i Stanami Zjednoczonymi (...) My potrzebujemy obecności amerykańskiej nie tylko w Polsce, ale także w innych miejscach, bo to służy, tak czy inaczej, polskiemu bezpieczeństwu" – dodał.

Premier zapowiedział także podczas briefingu, że w umowa SAFE zostanie najprawdopodobniej podpisana w najbliższy piątek.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także:

13:55 04-05-2026

Jest list gończy za adwokatem od „trumny na kółkach"

Paweł Kozanecki usłyszał prawomocny wyrok skazujący w marcu 2026 roku. Nie stawił się jednak w łódzkim areszcie śledczym w celu odbycia kary pozbawienia wolności.

Co się wydarzyło?

Pod koniec kwietnia policja wystawił list gończy za Pawłem Kozaneckim. Adwokat poszukiwany jest w związku z art. 177 § 2 – Spowodowanie nieumyślnie wypadku, którego następstwem jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, poprzez naruszenie, chociażby nieumyślnie, zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym.

Kozanecki to sprawca wypadku z września 2021 r. na trasie Barczewo-Jeziorany. Mężczyzna czołowo zderzyć się autem z Audi 80. Dwie kobiety zginęły na miejscu. Adwokat został skazany w 2025 roku przez Sąd Rejonowy w Olsztynie na karę 2 lat więzienia oraz 5-letni zakaz prowadzenia pojazdów. W marcu 2026 roku Sąd Okręgowy w Olsztynie utrzymał wyrok skazujący, ale skrócił karę do 1,5 roku pozbawienia wolności oraz 4-letni zakaz prowadzenia pojazdów. Sąd argumentował, że złagodzenie jest związane z tym, że adwokat doprowadził do wypadku nieumyślnie.

Jak podaje portal łódzkiej TVP3, mężczyzna nie stawił się w areszcie śledczym w Łodzi, gdzie miał rozpocząć odbywanie kary.

Niedługo po wypadku Kozanecki zamieścił w mediach społecznościowych film, w którym stwierdził, że całe zajście było konfrontacją bezpiecznego samochodu z „trumną na kółkach”. Jego zdaniem to było przyczyną śmierci dwóch kobiet. Kozanecki działał w sieci jako „Adwokat Nowej Ery”. Za te słowa wszczęto przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne. W 2024 roku Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN orzekła wobec niego dwa lata zakazu wykonywania zawodu za sformułowania naruszające godność zawodu. Decyzja SN była utrzymaniem w mocy orzeczenia sądu dyscyplinarnego adwokatury.

„Te słowa [o trumnie na kółkach] stały się potem linią obrony w jego sprawie. Jego mecenasi do końca, nawet w mowach końcowych przed sądem I instancji, sugerowali, iż tak naprawdę kobiety zginęły w wypadku przez to, że jechały starym audi 80. Jeden z mecenasów na koniec próbował nawet przekonać sąd, że to urwana część z audi była przyczyną wypadku.

Mecenas Paweł K. domagał się też 200 tys. zł odszkodowania od ubezpieczyciela auta, którym podróżowały ofiary wypadku” – relacjonuje portal brd24.pl.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także:

11:35 04-05-2026

Prawa autorskie: Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.plFot. Maciek Jaźwieck...

Szymon Hołownia i Collegium Humanum. Media donoszą o możliwych zarzutach

Szymon Hołownia sugeruje, że medialne informacje na temat wniosku o uchylenie mu immunitetu to polityczna prowokacja. I że prokuratura nie postawi mu zarzutów w związku z Collegium Humanum. „Tam, w przeciwieństwie do niektórych mediów, z g… bata nie ukręcisz” – pisze marszałek

Co się wydarzyło?

W sobotę autorzy podcastu „Stan wyjątkowy”, Andrzej Stankiewicz i Dominika Długosz, przekazali informację, że śląska prokuratura przygotowała wniosek o uchylenie immunitetu Szymonowi Hołowni. Dokument miał zostać skierowany do zatwierdzenia przez przełożonych w Prokuraturze Krajowej. Śledczy chcą postawić byłemu marszałkowi Sejmu zarzut fałszowania dokumentów dotyczących jego studiów.

„Kluczowe jest to, jak zachowają się prokurator generalny Waldemar Żurek i prokurator krajowy Dariusz Korneluk. Jeśli zatwierdzą wniosek i prokuratura wystąpi do Sejmu o uchylenie immunitetu Szymonowi Hołowni w sprawie fałszywych studiów na Collegium Humanum, to czeka nas awantura, która wstrząśnie koalicją. Walka Hołowni o jego immunitet może zachwiać koalicyjną większością w Sejmie. Hołownia stanie na głowie, żeby nie dać sobie postawić zarzutów i wykorzysta do tego klub Polski 2050, bez którego rząd nie ma większości” – czytamy w tekście na stronie Onetu.

W niedzielę dziennikarze „Superwizjera” i tvn24.pl Maciej Duda i Paweł Zieliński poinformowali, że prokuratura planuje także skierować wniosek o uchylenie immunitetu Michałowi Kobosce, europarlamentarzyście Polski 2050 i byłemu wiceprzewodniczącemu partii.

W niedzielę na doniesienia dziennikarzy zareagował Szymon Hołownia. W oświadczeniu opublikowanym na Twitterze (X) stwierdził, że „byli koledzy z Onetu i Newsweeka od miesięcy męczą się z próbami umoczenia go w Collegium Humanum”. We wpisie wicemarszałek Sejmu zaprzecza, że podjął studia na uczelni i że kontaktował się z jej rektorem Pawłem Cz. Oświadczenie zakończył sugestiami, że każda kolejna publikacja na temat jego powiązań z Collegium Humanum zbiega się w czasie z ważnymi momentami dla koalicji rządzącej. Jak wskazuje Hołownia: pierwszy wybuch afery – chwila przed głosowaniem wotum zaufania dla rządu Donalda Tuska, drugi – przed ogłoszeniem startu Hołowni w wyborach prezydenckich, trzeci (wejście CBA do urzędu w Otwocku po próbki pisma Hołowni) – przed złożeniem rezygnacji z funkcji Marszałka, czwarty – w dniu głosowania nad wotum dla ministry klimatu.

„W mediach, zwłaszcza „przyjaznych” 😊, działa stara rzymska zasada: „Obrzucajcie g..nem, zawsze się coś przyczepi”. Wniosek prokuratury? Zakładam, że żadnego nie będzie. Bo prokuratura, przeciekając, może manipulować, ale żaden prokurator nie zaryzykuje jednak pójścia do sądu z czymś, czego nie ma.

Tam, w przeciwieństwie do niektórych mediów, z g… bata nie ukręcisz” – pisze Szymon Hołownia.

Sugestie byłego marszałka Sejmu popierają politycy Polski 2050.

„Nie mam powodów, żeby nie wierzyć i nie ufać Szymonowi Hołowni, w jego tłumaczenia w tej sprawie„ – powiedział w poniedziałek w rozmowie z Michałem Wróblewskim z Wirtualnej Polski Jan Szyszko, wiceminister funduszy. „Dziwi mnie to, że o tym, że coś ma się wydarzyć w tej sprawie, usłyszałem od dziennikarzy w zeszłym tygodniu. Dziwi mnie to, że o działaniach prokuratury najpierw wiedzą dziennikarze (...) Wydaje mi się, że jeżeli takie rzeczy wyciekają z prokuratury, to ma to zazwyczaj jakiś cel. Takie przecieki zazwyczaj sugerują, że jest jakiś cel polityczny”.

O sugestie ze strony Szymona Hołowni i polityków Polski 2050, że temat zamieszania byłego marszałka w aferę Collegium Humanym wraca w „w nieprzypadkowych momentach”, pytana była w poniedziałek 4 maja ministra edukacji Barbara Nowacka.

„W polityce w ogóle zawsze są trudne momenty, dla mnie to głosowanie ws. wotum nieufności wobec pań ministr Hennig-Kloski, Sobierańskiej-Grendy, nie było testem na lojalność, wiadomo było, że marszałek Hołownia będzie głosował po stronie koalicji 15 października, bo jest jej po prostu częścią i tu nie szukałabym powiązania" – powiedziała w rozmowie z Marcinem Fijołkiem w PolsatNews.

Jaki jest kontekst?

Ujawniona przez Renatę Kim z „Newsweeka” afera dotycząca Collegium Humanum polegała na tym, że uczelnia wystawiała dyplomy za pieniądze, umożliwiając absolutnie błyskawiczne „kończenie studiów”, które de facto żadnymi studiami nie były. Na łatwe zdobycie dyplomów MBA skusiły się setki osób, ponieważ dyplomy te dają między innymi możliwość ubiegania się o stanowiska w radach nadzorczych spółek, także spółek Skarbu Państwa. Dyplomy Collegium Humanum dostało, a w zasadzie kupiło, wielu polityków (najczęściej z PiS), ale również dowódców Wojska Polskiego, samorządowców i innych osób publicznych.

Jesienią 2024 roku „Newsweek” opublikował tekst, w którym powołując się na informacje od byłych pracowników uczelni, poinformowano, że Szymon Hołownia był studentem Collegium Humanum. Polityk miał widnieć na liście studentów uczelni, a jego oceny i dokumenty widniały w systemie teleinformatycznym obsługującym jednostkę. „Tyle że – dodają zgodnie moi informatorzy – Hołownia nigdy tak naprawdę nie studiował. Miał po prostu otrzymać dyplom ukończenia studiów magisterskich. Podstawą do tego miały być zaliczenia i oceny otrzymane wcześniej podczas studiów na SWPS. A także życzliwość byłego rektora Pawła Cz., który na własną odpowiedzialność wpisywał oceny i zaliczenia” – pisała Renata Kim.

Źródła dziennikarki „Newsweeka” twierdziły także, że „całą sprawę uzgodnił z Pawłem Cz. Michał Kobosko, jeden z liderów Polski 2050. To on miał wynegocjować u rektora, by studia dla nich obu były bezpłatne. Bo Kobosko także chciał studiować na Collegium Humanum”.

Szymon Hołownia od początku zaprzeczał, by był studentem uczelni.

„Bardzo jasno, stanowczo i po raz kolejny chcę poinformować, że nie studiowałem w uczelni Collegium Humanum, nie jestem absolwentem uczelni Collegium Humanum, nie posiadam jej dyplomu, nie podjąłem studiów na tej uczelni, nigdy nie dokonałem żadnej wpłaty na konto tej uczelni związanej z opłatą za studia, nie uczestniczyłem w żadnych zajęciach prowadzonych przez tę uczelnię, nie uczestniczyłem w żadnych uroczystościach, ja nawet nie wiem, gdzie się ta uczelnia znajduje” – wyjaśniał w listopadzie 2024. Polityk już wtedy sugerował, że oskarżenia mają być częścią brudnej kampanii sterowanej przez koalicjantów.

„To oznacza, że sprawa jest bardzo poważna i to oznacza, że dojdzie do bardzo poważnego kryzysu zaufania w naszej koalicji. Bo jeżeli służby za tym stoją, albo służby lub prokuratura miała w tym jakikolwiek udział, bo skądś te informacje musiały wyciec, to będzie znaczyło, że nie jest to, to, na co się umawialiśmy” – mówił Hołownia.

Michał Kobosko przekazał dziennikarzom, że w 2020 r. w imieniu swoim i Szymona Hołowni dostarczył do siedziby uczelni dokumentu rekrutacyjne. „Chcieliśmy te studia po bożemu skończyć" – twierdził Michał Kobosko i wskazywał, że plany były związane z kampanią prezydencką w 2025 roku.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także:

09:19 04-05-2026

Prawa autorskie: Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.plFot. Jakub Orzechows...

Nie żyje arcybiskup Józef Michalik

O śmierci duchownego poinformowała Archidiecezja Przemyska.

W poniedziałek rano Archidiecezja Przemyska poinformowała, że w niedzielę 3 maja zmarł Józef Michalik, emerytowany arcybiskup archidiecezji. Michalik w latach 1986–1993 pełnił funkcję biskupa diecezjalnego zalonogórsko-gorzowskiego, w latach 1993–2016 był arcybiskupem metropolitą przemyskim.

W latach 1999-2004 sprawował funkcje wiceprzewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, a następnie przez dwie kadencje był przewodniczącym KEP oraz wiceprzewodniczącym Rady Konferencji Episkopatów Europy (w latach 2011–2014).

Józef Michalik pełnił w Episkopacie rolę konserwatywnego „jastrzębia”. Na jego pamięci cieniem kładzie się udział – razem z ówczesnym prokuratorem rejonowym w Krośnie Stanisławem Piotrowiczem – w obronie ks. Michała M., proboszcza z Tylawy molestującego dzieci parafian. W liście do wiernych abp Michalik nazywał Michała M. gorliwym kapłanem, do którego nie ma zastrzeżeń i stwierdzał, że „znana z antyklerykalizmu” „Gazeta Wyborcza” świadomie wyrządziła mu krzywdę, a jej redaktorzy „wywodzą się od ojca kłamstwa”.

Przeczytaj także:

Pogrzeb odbędzie się w sobotę 9 maja w Bazylice Archikatedralnej w Przemyślu. Arcybiskup zostanie pochowany w podziemiach Archikatedry.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także: