Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Jesteśmy częścią NATO, cenimy to i jesteśmy zaangażowani we współpracę oraz wywiązywanie się z naszych zobowiązań. Jednak jako premier zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby Słowacja nigdy nie została wciągnięta w konflikt zbrojny” – ogłosił w czwartek premier Słowacji.
W czwartek 17 września premier Słowacji Robert Fico podczas wizyty w Preszowie podważał możliwość automatycznego zaangażowania słowackich żołnierzy w konflikt w przypadku uruchomienia art. 5 NATO. „Czy możecie sobie wyobrazić, że zostanie uruchomiony artykuł 5 traktatu NATO? Czy możecie sobie wyobrazić, że powiedzą nam: przygotujcie 5 tys. żołnierzy, 10 tys. żołnierzy i wyślijcie ich gdzieś walczyć? I nawet nie będziemy wiedzieć, z kim walczymy, dlaczego i o co” – mówił Fico.
„Jesteśmy częścią NATO, cenimy to i jesteśmy zaangażowani we współpracę oraz wywiązywanie się z naszych zobowiązań. Jednak jako premier zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby Słowacja nigdy nie została wciągnięta w konflikt zbrojny” – dodawał premier Słowacji.
To wypowiedź sprzeczna wewnętrznie, ponieważ artykuł 5 stanowi, że „zbrojna napaść na jedną lub więcej z nich w Europie lub Ameryce Północnej będzie uznana za napaść przeciwko nim wszystkim”, dlatego każdy sojusznik zgadza się „udzielić pomocy Stronie lub Stronom napadniętym, podejmując niezwłocznie, samodzielnie jak i w porozumieniu z innymi Stronami, działania, jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej, w celu przywrócenia i utrzymania bezpieczeństwa obszaru północnoatlantyckiego”.
Słowacki premier krytykował również europejskich polityków za – jego zdaniem – zbyt konfrontacyjną retorykę. „Wydaje się, że czasami istnieje tendencja, aby niemożność rozwiązania problemów, takich jak nielegalna migracja, konkurencyjność i wysokie ceny energii, zastępować tymi wojowniczymi rozmowami: chodźmy, walczmy. Na Boga, z kim chcemy walczyć? Z kim?” – mówił.
Robert Fico to lider socjaldemokratyczno-nacjonalistycznej partii Smer-SD, który od 2023 roku po raz trzeci sprawuje urząd premiera Słowacji. W Europie postrzegany jest jako polityk prorosyjski – sprzeciwia się pomocy wojskowej dla Ukrainy, krytykuje sankcje nakładane na Rosję. Od czasu wybuchu pełnoskalowej wojny trzykrotnie widział się z Putinem w Moskwie.
Wypowiedzi Roberta Fico pojawiają się w czasie wzmożonych akcji sabotażu i prowokacji organizowanych przez Federację Rosyjską na terenie państw NATO. Trwa dyskusja, w jaki sposób kraje sojuszu powinny zareagować na działania podejmowane przez Kreml.
W czwartek 17 września mówił o tym w Sejmie premier Donald Tusk:
„W planie rosyjskim, w ocenie wywiadów, są także hybrydowe uderzenia dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę, w tym Polskę. O tych możliwościach wspominano już od dłuższego czasu, dzisiaj te informacje są już bardzo spójne i niestety przekonujące. Rosja najprawdopodobniej będzie nadal trzymała się tej strategii, której byliśmy także świadkami, a nawet ofiarami, rok temu w czasie nocy dronów, czyli te potencjalne możliwe uderzenia, bedą miały charakter „przypadkowy”, tak aby paraliżować albo przynajmniej osłabiać motywacje państw NATO, aby stosować stosowne przepisy NATO-owskie w przypadku agresji na któryś z krajów członkowskich”.
„To mój gorący apel do wszystkich, bez wyjątku. Niezależnie od politycznych barw, aby już nigdy w Polsce nie pojawił się żaden głos, który kwestionowałby lojalność Polski wobec sojuszników w kwestii realizacji art. 5. To bardzo poważne, ponieważ my dzisiaj jesteśmy w sytuacji jako kraj graniczny, de facto frontowy, że będziemy raczej bardziej potrzebowali lojalności sojuszniczej w kontekście art. 5 niż Portugalia czy Irlandia” – dodawał Tusk.
W Polsce w ostatnich tygodniach pojawiały się wypowiedzi polityków prawicy, które można interpretować jako podważania automatyczności zastosowania art. 5.
W wywiadzie dla Radia ZET były szef MON Mariusz Błaszczak został 1 września zapytano o to, czy w przypadku ataku Rosji na Litwę, Łotwę lub Estonię, to czy polscy żołnierze powinni im pomóc. „Polscy żołnierze powinni bronić Polski. Trzeba być silnym w sojuszach. Tak było za rządów Prawa i Sprawiedliwości, kiedy byłem ministrem obrony narodowej. Trzeba stawiać na współpracę ze Stanami Zjednoczonymi” – odpowiedział Błaszczak.
Przeczytaj także: