0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

15:15 12-06-2026

Prawa autorskie: AP Photo/Vadim GhirdaAP Photo/Vadim Ghird...

USA dadzą Polsce pożyczkę 4 mld dolarów na sprzęt wojskowy

W piątek poinformował o tym Thomas DiNanno, podsekretarz stanu USA ds. kontroli zbrojeń i bezpieczeństwa międzynarodowego. Będzie to kolejna pożyczka w ramach programu Foreign Military Financing.

Co się wydarzyło?

Dziś podczas uroczystej ceremonii przyjęcia myśliwców F-35 do Sił Zbrojnych RP Thomas DiNanno zapowiedział, że USA udostępnią Polsce kolejne 4 mld dolarów na współpracę wojskową w ramach programu Foreign Military Financing. Program zakłada przyznawanie sojusznikom i partnerom USA pożyczek i grantów na zakup amerykańskiego sprzętu wojskowego.

Oznacza to, że łącznie zwiększy się pula amerykańskiego finansowania wojskowego dostępnego dla Polski do około 20 mld dolarów.

„Polska nie czeka na innych, żeby dbać o swoją przyszłość, Polska sama dba o swoją obronę, a Stany Zjednoczone z dumą współpracują z takim sojusznikiem, który bierze swoją odpowiedzialność w pełni na swoje barki i jest poważny w tym, co robi” – mówił DiNanno.

W rozmowie z PAP sekretarz zaznaczył, że Polska będzie mogła wykorzystać pieniądze na zakup potrzebnego sprzętu amerykańskiego, w tym kolejnych samolotów F-35.

Do tej pory Polska w ramach Foreign Military Financing pożyczyła łącznie ok. 15 mld dolarów. Ostatni raz umowę pożyczkową – na taką samą kwotę – w ramach programu FMF Polska podpisała ze Stanami Zjednoczonymi w lipcu 2025 roku.

Program pozwala Polsce szybciej modernizować armię bez konieczności natychmiastowego wydawania całej kwoty z budżetu państwa.

„To jest dobra możliwość, będziemy ją oczywiście rozpatrywać i jeżeli będą potrzeby wojska i możliwości finansowe, to na pewno warto korzystać” – odniósł się do informacji o możliwości kolejnej pożyczki z USA na briefingu prasowym po uroczystości Władysław Kosiniak-Kamysz, szef MON.

Jaki jest kontekst?

Dziś, 12 czerwca 2026 roku odbyła się oficjalna ceremonia wcielenia pierwszych polskich F-35A do Sił Zbrojnych RP. Rano trzy F-35 wykonały pokazowy przelot nad polskimi miastami, a później rozpoczęły się oficjalne uroczystości w 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku.

W wydarzeniu wzięli udział najważniejsi przedstawiciele władz państwowych, w tym prezydent Karol Nawrocki, wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

„Na naszych oczach podczas tej uroczystości (…) dochodzi do nowoczesnego, przełomowego skoku dla Wojska Polskiego, polskich Sił Zbrojnych, szczególnie Sił Powietrznych – i w tym kontekście jest to dzień historyczny” – mówił prezydent Nawrocki. Dodał, że dzięki wielozadaniowym F-35 „Rzeczpospolita Polska jest i będzie w kolejnych latach mocniejsza, silniejsza, będzie bezpieczniejsza”.

Prezydent podziękował amerykańskim partnerom za gotowość do dzielenia się z kluczowymi sojusznikami swoimi technologiami.

Przeczytaj także:

Dzisiejsze uroczystości zakończyły się chrztem nowych myśliwców. Maszynom nadano imię „Husarz”. Jak informuje MON, matką chrzestną samolotów F-35 została Paulina Kosiniak-Kamysz oraz kpt. Magdalena Boryc-Krakowian, wdowa po tragicznie zmarłym pilocie majorze Macieju „Slabie” Krakowianie, który zginął w katastrofie samolotu F-16 w sierpniu ub. roku.

13:58 12-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Cezary Aszkielowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Cezary Aszkielo...

Minister energii ogłosił maksymalne ceny paliw na weekend. Po raz ostatni?

Ogłoszone ceny będą obowiązywać przez weekend oraz w poniedziałek. Czy są to ostatnie dni specjalnych regulacji?

Co się wydarzyło?

Ministerstwo Energii opublikowało informacje dotyczące maksymalnych cen paliw, które będą obowiązywać 13-15 maja 2026 roku. Według aktualnego obwieszczenia Ministra Energii od soboty do poniedziałku włącznie benzyna 95 ma kosztować 6,04 zł za litr, benzyna 98 – 6,58 zł/l, olej napędowy – 6,40 zł/l.

Ceny ogłoszone w piątek są wyższe, niż te ogłoszone dzień wcześniej.

(W piątek benzyna 95 nie może kosztować więcej niż 5,98 zł za litr, benzyna 98 – 6,55 zł, litr oleju napędowego 6,37 zł.)

„Benzyna oraz olej napędowy nie mogą być sprzedawane drożej niż podany limit” – podkreśla Ministerstwo Energii. Nowa cena obowiązuje od dnia następnego po publikacji w Dzienniku Urzędowym „Monitor Polski”. W przypadku dni wolnych od pracy obowiązuje cena ogłoszona w ostatnim dniu roboczym przed weekendem lub świętami oraz innymi dniami wolnymi od pracy.

Natomiast cały pakiet specjalnych rozwiązań CPN „Ceny Paliwa Niżej”, wprowadzony pod koniec marca obowiązuje na pewno jedynie do poniedziałku 15 czerwca. Jak pisze Business Insider, wciąż nie ma decyzji czy pakiet będzie przedłużony. Wstępnie minister energii Miłosz Motyka zapowiadał, że taki wariant jest możliwy. W czwartek minister Motyka poinformował, że resorty energii, aktywów państwowych i finansów przeprowadzają odpowiednie analizy. Na razie nie nie podjęły decyzji w sprawie przedłużenia obowiązywania pakietu CPN.

Według ekspertów jeśli pakiet CPN nie zostanie przedłużony, to najbardziej odczuwalnym skutkiem będzie wzrost cen paliw na stacjach, ponieważ obowiązywałoby już pełne opodatkowanie.

Jaki jest kontekst?

Pod koniec marca 2026 roku Sejm przyjął ustawy, które ograniczają wzrost cen paliw na stacjach. Nowe przepisy obniżają VAT (z 23% do 8%) i akcyzę do minimalnych dopuszczalnych poziomów (o 29 gr dla benzyny i 28 gr dla oleju napędowego) oraz wprowadzają maksymalne ceny detaliczne.

Od 31 marca na wszystkich stacjach w Polsce obowiązują ceny maksymalne paliw, wprowadzone w ramach rządowego pakietu regulacji „Ceny Paliwa Niżej”. Cena maksymalna jest ustalana według określonej formuły, obejmującej średnią cenę hurtową paliw na rynku krajowym, powiększoną o akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedażową w wysokości 0,30 zł za litr oraz podatek VAT.

Specjalne przepisy działają na razie do 15 czerwca.

Te rozwiązania są odpowiedzią polskiego rządu w związku z kryzysową sytuacją na rynku wywołaną poprzez atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran 28 lutego. Konflikt spowodował natychmiastowy wzrost cen ropy naftowej na globalnych rynkach, co przełożyło się na wyższe koszty paliw również w Polsce.

Więcej o pakiecie CPN w OKO.press pisał Marcel Wandas:

Przeczytaj także:

13:16 12-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Zrzut ekranu/Facebook/PKOlFot. Zrzut ekranu/Fa...

Zonda wpływała na ustawę o rynku krypto. Rękami ZBP

Związek Banków Polskich w 2024 roku poprosił Zondacrypto o pomoc przy pisaniu uwag do ustawy o kryptoaktywach. A potem załatwił zaproszenie do MF na zamknięte spotkanie. Te ustalenia spowodowały, że Tomasz Sakiewicz krzyczy, że afera Zonda to afera Tuska. Ten sam Sakiewcz, który przebywał w Monako w luksusowym hotelu na koszt Przemysława Krala.

Co się wydarzyło?

Związek Banków Polskich 9 stycznia 2024 roku przyjął do Komitetu Cyberbezpieczeństwa Banków ZBP w charakterze członka wspierającego spółkę BB Trade Estonia OÜ, która w tamtym czasie była już operatorem giełdy Zondacrypto.

To wiedzieliśmy już wcześniej. Money.pl dowiedział się jednak, jakie były tego dalsze konsekwencje – Zondacrypto stała się tym samym podmiotem, który zyskał wpływ na kształt ustawy regulującej rynek kryptoaktywów.

Tej samej ustawy, którą przygotował rząd, trzykrotnie przyjął Sejm, i trzykrotnie zawetował prezydent. Ostatnie swoje weto prezydent ogłosił 11 czerwca 2026 r.

Przeczytaj także:

Jak ustalili dziennikarze, pod koniec lutego 2024 roku Zondacrypto otrzymała projekt ustawy o kryptoaktywach od radcy prawnego ZBP z prośbą o uwagi. Swoje uwagi odesłała.

W efekcie ów radca zaprosił spółkę na zamknięte spotkanie w Ministerstwie Finansów w dniach 8-9 kwietnia, na którym odbywać miały się dalsze prace uzgodnieniowe nad ustawą. Właściwie zaproszenie dla Zondy miał wystosować podpisany na nim wiceminister finansów Jurand Drop. To był moment, w którym MF prowadził konsultacje publiczne.

Okazuje się, że Zondacrypto miała realny wpływ na kształt projektu ustawy. Uwagi wniesione przez Zondę do projektu stały się częścią stanowiska ZBP, a Ministerstwo Finansów uwzględniło część z nich w projekcie. Część jednak odrzuciło.

Współpraca Zondacrypto ze Związkiem Banków Polskich była potem jeszcze kontynuowana w innym obszarze. Jak pisze money.pl, w listopadzie 2024 roku pracownicy Bankowego Centrum Cyberbezpieczeństwa ZBP (FinCERT.pl) zapraszali Zondacrypto na posiedzenia Grupy Operacyjnej ds. Przeciwdziałania Oszustwom Inwestycyjnym w kryptoaktywa, a ówczesny prezes giełdy, Przemysław Kral, brał w nich udział osobiście.

Co ciekawe, ta współpraca Zondy z ZBP była informacją publiczną, Zondacrypto chwaliła się nią (zapewne dla uwiarygodnienia się). Ale kiedy dziennikarze zaczęli zadawać pytania Związkowi Banków Polskich o Zondę, ZBP zaprzeczył, że giełda kiedykolwiek była jego członkiem.

Wszyscy teraz umywają ręce

Z publikacji money.pl wynika, że dziś ZBP próbuje twierdzić, że BB Trade Estonia OÜ nigdy nie była członkiem jej Komitetu Cyberbezpieczeństwa, a to dlatego, że nigdy nie ustalono składki członkowskiej ani sposobu jej uiszczenia i ZBP nie dostał od spółki żadnej wpłaty.

Tylko że sama uchwała ZBP na temat przyjęcia nowego członka – BB Trade Estonia OÜ – nie dość, że nie warunkuje członkostwa od składek, to jeszcze wprost mówi, że dokument wchodzi w życie z dniem podjęcia.

Dodatkowo ZBP twierdzi, że odpowiedzialny za nawiązanie współpracy z Zondacrypto jest jeden z pracowników Związku – ówczesny Dyrektor Zespołu Bezpieczeństwa ZBP – który przekroczył tu swoje uprawnienia, co było jednym z powodów utraty zaufania do niego, został więc zwolniony dyscyplinarnie jeszcze w czerwcu 2024 roku.

Tylko że ustalenia money.pl na podstawie kilku źródeł mówią, że ów pracownik podejrzany był o malwersacje finansowe i to, a nie Zondacrypto, były powodem jego zwolnienia.

Również Ministerstwo Finansów próbuje się od tej sprawy odciąć. Twierdzi, że w zamkniętej konferencji na temat kształt ustawy w siedzibie MF w Warszawie nie uczestniczyli przedstawiciele BB Trade Estonia OÜ, a do samej spółki nie wysłano zaproszenia. Jednocześnie jednak, mimo próśb, resort nie udostępnił dziennikarzom pełnej listy uczestników spotkania.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

Prawica natychmiast użyła publikacji money.pl jako narzędzia w walce politycznej, zwalając winę za aferę Zondacrypto na rząd Donalda Tuska.

Tomasz Sakiewicz, prezes i redaktor naczelny Telewizji Republika napisał na portalu X:

„Tekst Szymona Jadczaka oddaje to co wiedziałem ale teraz przedstawia na to żelazne dowody. Ustawa o kryptowalutach Donalda Tuska została napisana pod dyktando Zondy a prezydent podejmując Veto działał wbrew ich interesom”

Pamiętać jednak należy, że zanim wybuchła ta afera, to Telewizja Republika była największym beneficjentem telewizyjnych budżetów reklamowych Zondacrypto, a sam Tomasz Sakiewicz gościł w Monako w luksusowych hotelach na zaproszenie i na koszt Przemysława Krala. Dziś najwyraźniej o tym zapomniał.

Prawica, która znajduje tu argument, by bronić prezydenta Karola Nawrockiego przed oskarżeniami o związki z Zondacrypto, zapomina również, że po dwóch wetach prezydent sam złożył własny projekt ustawy regulującej rynek kryptoaktywów.

I jak wprost przyznawał to szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki, był to projekt oparty o projekt rządowy, czyli ten, do którego uwagi zgłaszała Zondacrypto.

Dodatkowo dziennikarze money.pl wskazują, że do ZBP należą wszystkie banki kontrolowane przez państwo, jakoby był to dowód na to, że to państwo, a więc, rząd, a w tamtym okresie rząd Donalda Tuska, byli winni temu, że Zondacrypto zyskała wpływ na kształt ustawy.

Wydaje się to jednak interpretacyjnym nadużyciem.

ZBP to nie jest instytucja państwa, to grupa interesu, związek branżowy, którego zadaniem jest lobbowanie we własnym interesie. I to ZBP jest odpowiedzialny – przynajmniej moralnie – za wprowadzenie Zondacrypto do procesu legislacyjnego bez zweryfikowania, że spółka jest na liście ostrzeżeń publicznych KNF, a w prokuraturze toczy się w jej sprawie postępowanie.

11:54 12-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Vyacheslav Prokofyev/Sputnik, Kremlin Pool Photo via APFot. Vyacheslav Prok...

Ukraińskie Siły Powietrzne ostrzegają przed rosyjskim atakiem na Ukrainę w ciągu najbliższych 24 godzin

Według ukraińskich wojskowych atak może być przeprowadzony z rosyjskiego poligonu „Kapustin Jar”. Wcześniej Rosjanie wystrzeliwali stąd rakiety„Oresznik”.

Co się wydarzyło?

„W ciągu najbliższych 24 godzin istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że przeciwnik wystrzeli rakietę balistyczną średniego zasięgu z poligonu »Kapustin Jar«. Nie ignorujcie sygnałów alarmu powietrznego!” – czytamy w komunikacie Sił Powietrznych Ukrainy, który pojawił się przed południem.

Według ukraińskich mediów to właśnie z poligonu „Kapustin Jar” Rosjanie wystrzeliwali wcześniej w kierunku Ukrainy rakiety typu „Oresznik”. Ostatnio, pod koniec maja, jedna z takich rakiet uderzyła w rejon Biało-Cerkiewski. (Odbyło się to w ramach zmasowanego ataku 24 maja, kiedy Rosjanie wystrzelili na ukraińskie miasta 90 rakiet oraz 600 dronów). W wyniku ataku wybuchł pożar w spółdzielni garażowej. A drugi „Oresznik” rozbił się na okupowanym terytorium obwodu donieckiego.

W przeddzień tego wydarzenia prezydent Ukrainy informował, że wywiad otrzymał od partnerów amerykańskich i europejskich informacje o przygotowywanym przez Rosjan ataku z użyciem systemu „Oresznik”.

Jak stwierdził prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin, uderzenia z użyciem systemu „Oresznik” były kierowane „tam, gdzie łatwo było zaobserwować skutki” zniszczeń. Putin stwierdził, że jak dotąd Rosja rzekomo nie wykorzystywała systemu „Oresznik” do ataków na terytorium Ukrainy „w pełnym tego słowa znaczeniu” i zagroził uderzeniami na obszary zabudowy miejskiej.

Według szacunków Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy, na połowę kwietnia Rosja zgromadziła do dziesięciu pocisków typu „Oresznik”.

Ukraina nie dysponuje własnymi środkami umożliwiającymi wykrywanie startów rakiet „Oresznik”. Jak wyjaśnił w komentarzu RBK-Ukraina Anton Zemlianyj, starszy analityk Ukraińskiego Centrum Bezpieczeństwa i Współpracy, dostępne środki pozwalają dostrzec rakietę praktycznie tuż przed uderzeniem. Obecne radary AN/MPQ-65 mogą wykryć cel w odległości 160–180 kilometrów i na wysokości 30–36 kilometrów. A ta rakieta balistyczna średniego zasięgu wznosi się znacznie wyżej.

Ukraina, jak wspomniano, otrzymuje informacje o przygotowaniach do wystrzelenia rakiet „Oresznik” i innych pocisków balistycznych od zachodnich partnerów dzięki ich systemom wywiadowczym.

„To pozwala Siłom Powietrznym Sił Zbrojnych Ukrainy informować ludność i wojsko jeszcze zanim rakieta wejdzie w przestrzeń powietrzną kraju lub zanim przekroczy linię frontu” – wyjaśnił Zemlianyj.

Ponadto działa ukraiński wywiad, dzięki czemu kierownictwo wojskowo-polityczne zna plany wroga z wyprzedzeniem.

„Jednak na poziomie technicznym nie jesteśmy obecnie w stanie śledzić samej rakiety” – dodał ekspert.

Jaki jest kontekst?

Rosja trzykrotnie ostrzelała Ukrainę pociskami typu Oreshnik bez ładunku bojowego.

Rosjanie po raz pierwszy użyli tej broni przeciwko Ukrainie wczesnym rankiem 21 listopada 2024 roku, atakując miasto Dnipro. Już w styczniu 2026 roku Rosja ponownie wystrzeliła „Oresznik” w kierunku Lwowa. W Rosji nazwano ten atak odpowiedzią na „atak” na rezydencję prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina (chociaż nie ma potwierdzeń takiego ataku).

Putin nie raz straszył Ukrainę „Oresznikiem”, jest to jego broń, po którą sięga w wyjątkowych sytuacjach, m.in. wykorzystując do akcji odwetowych. A teraz może mieć takie „powody”.

W ostatnich tygodniach Ukraina zadała poważnych strat Rosji. Obecnie ukraińskie ataki w Rosji oraz na terenach okupowanych są codziennością – są coraz częstsze oraz trafniejsze. Dziś w nocy ukraińskie drony zaatakowały dwie rafinerie w tatarstanie, w Niżniekamsku oraz strefę przemysłową miasta Togliatti w obwodzie samarskim. Piąty dzień z rzędu trwały ataki dronowe na Moskwę.

Oprócz tego Ukraińcy zakłócają Rosjanom logistykę, próbują odciąć dostawy zaopatrzenia dla wojska na Krymie.

Przeczytaj także:

Rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że tylko w nocy 12 czerwca nad 16 regionami Rosji zestrzelono 231 dronów. Jest to dwa razy więcej niż nad Ukrainą. I dwa razy więcej niż wiosną w ciągu całej doby nad Rosją.

Jak pisze Politico, podczas kolejnego spotkania Grupy Kontaktowej ds. Obrony Ukrainy (znanej jako „format Ramstein”) Ukraina zwróci się do partnerów o dodatkowe 20 mld dolarów podczas spotkania 18 czerwca , aby umocnić swoją przewagę nad Rosją na polu bitwy.

„Wszyscy widzą, że Rosja płonie, i chcemy, żeby płonęła jeszcze bardziej, ale potrzebujemy na to środków finansowych” – powiedział portalowi wysokopostawiony ukraiński urzędnik.

Przeczytaj także:

10:29 12-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Marcin Stepien / Agencja Wyborcza.plFot. Marcin Stepien ...

Pierwsze F-35 nad Polską. Ceremonia przyjęcia najnowocześniejszych myśliwców

Dziś rano F-35 pojawiły się w polskim niebie. W ramach „Powitania z Polską” przeleciały nad Gdańskiem, Warszawą, Krakowem i Łodzią.

Co się wydarzyło?

Dziś rano mieszkańcy Polski mogli zobaczyć najnowsze myśliwce F-35. Polscy piloci wykonali uroczysty przelot nad Gdańskiem (Westerplatte), Warszawą (wzdłuż Wisły), Krakówem (okolice Wawelu) oraz Łodzią (nad Rondem Lotników Lwowskich), który ma uczcić przyjęcie pierwszych polskich F-35 „Husarz” (takie imię będą nosiły samoloty) do Sił Zbrojnych RP.

„To dzień, na który czekaliśmy od lat!" – napisał na X minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz.

W godz. 11:00 w 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku odbyła się ceremonia przyjęcia pierwszych F-35 do polskiej armii.

W wydarzeniu zapowiadali udział najważniejsi przedstawiciele władz państwowych, w tym prezydent Karol Nawrocki, wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska.

Do Łasku przybył również podsekretarz stanu USA ds. kontroli zbrojeń i bezpieczeństwa międzynarodowego Thomas DiNanno. Na ceremonię był zaproszony także były minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak, który w 2020 r. podpisał kontrakt na zakup tych samolotów.

Jaki jest kontekst?

Jest to ważny krok dla bezpieczeństwa Polski oraz modernizacji polskiej armii. Nowe myśliwce mają zapewnić Polsce przewagę technologiczną w regionie oraz wzmocnić współpracę z sojusznikami z NATO.

Pod koniec maja Polska odebrała pierwsze trzy F-35, które trafiły do bazy w Łasku. Docelowo Polska ma otrzymać 32 takie samoloty.

F-35 to samolot 5. generacji zbudowane są w technologii stealth, znacząco utrudniającej wykrycie przez radary przeciwnika, uznawany za jeden z najnowocześniejszych myśliwców na świecie, który jest produkowany przez amerykański koncern Lockheed Martin.

Maszyny wyposażone są także w szereg sensorów, zbierających dane z otoczenia i przekazujących je pilotowi oraz innym jednostkom na morzu czy na ziemi, np. systemom przeciwlotniczym Patriot.

Wartość kontraktu wynosi 4,6 mld dol. Jak wskazuje Sztab Generalny WP, była to druga co do wielkości transakcja zbrojeniowa w historii kraju.

Wszystkie maszyny powinny być dostarczone do Polski do 2029 r. Do końca obecnego roku planowany jest przyjazd 14 maszyn, a kolejne 12 samolotów ma zostać odebranych do końca 2027 r.

Polska otrzymała F-35 jako pierwsza w swojej części Europy — na wschodniej flance NATO. Finowie dostaną je za kilka miesięcy, a Czesi, Rumuni czy Niemcy dopiero za kilka lat.

Przeczytaj także: