Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

16:23 13-03-2026

Prawa autorskie: Fot. Krzysztof Zatycki / Agencja Wyborcza.plFot. Krzysztof Zatyc...

KE po stronie rządu. Będzie wypłata zaliczki dla Polski z SAFE

Weto prezydenta Nawrockiego nie zablokuje pieniędzy dla Polski z programu SAFE. Rzecznik Komisji Europejskiej Thomas Regnier przekazał, że KE finalizuje umowę pożyczkową z polskim rządem

Co się wydarzyło

Podczas piątkowego briefingu rzecznik KE został zapytany przez dziennikarzy, co z wypłatami dla Polski z programu SAFE w obliczu weta prezydenta Karola Nawrockiego. „Polska jest największym beneficjentem programu SAFE, w wysokości 43,7 mld euro. To prawie jedna trzecia puli SAFE” – odpowiedział Thomas Regnier.

Rzecznik KE podkreślił, że Polska przedstawiła solidny, dobrze przygotowany plan, który został zatwierdzony w rekordowym czasie.

„Jeśli chodzi o potencjalne dalsze kroki, o to, czy będą kolejne płatności, czy nie, nasze stanowisko jest jasne: czas jest najważniejszy i jesteśmy zdecydowani wdrożyć plan bezzwłocznie. Dlatego Komisja finalizuje obecnie umowę pożyczkową, aby móc ją podpisać z polskimi władzami i wypłacić zaliczkę już w kwietniu” – przekazał Regnier.

Jaki jest kontekst

12 marca prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę, która ma dofinansować polską armię, przemysł zbrojeniowy i infrastrukturę krytyczną kwotą 43,7 mld euro, czyli ok. 185 mld zł.

Ruch Karola Nawrockiego dość powszechnie został uznany za wyjątkowo szkodliwy przykład obstrukcji politycznej. Szczególnie że inicjatorem wspólnego programu zbrojeń dla Europy w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony Rosji oraz niepewnego sojusznictwa Amerykanów jest nie kto inny a właśnie Warszawa. Od 2024 roku polskiemu rządowi udało się przekonać do pomysłu nie tylko kraje bezpośrednio graniczące z Rosją, ale też unijne instytucje. Łączny budżet SAFE to 150 mld euro.

W odpowiedzi na decyzję Karola Nawrockiego rząd na nadzwyczajnym posiedzeniu przyjął uchwałę, która ma być podstawą sfinansowania inwestycji z unijnych środków. Już teraz wiadomo, że nie uda się jednak zrealizować wszystkiego. Wydatki na obronność, w tym modernizację wojska, są raczej gwarantowane.

Według MSWiA weto dla ustawy oznacza jednak, że przepadną pieniądze na podległe im służby. Chodzi w sumie o 7,1 mld zł, w tym:

  • 3,2 mld zł dla Straży Granicznej – np. na nowoczesne wyposażenie osobiste funkcjonariuszy oraz nową flotę patrolową,
  • 3,3 mld zł dla policji – np. na budowę nowoczesnego systemu ochrony przed dronami czy wymianę sprzętu transportowego,
  • 640 mln dla Służby Ochrony Państwa na inwestycję w sprzęt np. pirotechniczny.

Przeczytaj także:

15:32 13-03-2026

Prawa autorskie: Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.plFot. Jakub Orzechows...

Sejm zdecydował. CBA do likwidacji

CBA znane jest dziś głównie z fałszowania dokumentów i zakładania nielegalnych podsłuchów w czasach rządów PiS. Za jej likwidacją zagłosowali dziś posłowie rządzącej koalicji. Jednak weto w tej sprawie zapowiedział szef kancelarii prezydenta Karola Nawrockiego

Co się wydarzyło

13 marca Sejm zagłosował za ustawą likwidującą Centralne Biuro Antykorupcyjne. Nowe przepisy poparło 231 posłów z rządzącej koalicji. 180 osób z PiS i Razem było przeciw. Wstrzymała się Konfederacja i brauniści.

Jeśli ustawa wejdzie w życie, to 1 października 2026 kompetencje CBA przejmą policja, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służba Kontrwywiadu Wojskowego i Krajowa Administracja Skarbowa. Większość, bo aż 950 z ponad 1300 funkcjonariuszy zostanie przeniesiona do nowej jednostki policji – Centralnego Biura Zwalczania Korupcji. Przejmie ono większość dotychczasowych obowiązków CBA, czyli rozpoznawanie, zwalczanie i zapobieganie przestępczości korupcyjnej. Będzie miało w policji podobny status jak Centralne Biuro Śledcze.

Najpoważniejszymi sprawami, czyli rozpoznawaniem, zwalczaniem i zapobieganiem przestępczości godzącej w podstawy ekonomiczne państwa oraz korupcji osób pełniących funkcje publiczne ma się zajmować ABW. KAS przejmie m.in. weryfikację oświadczeń majątkowych. Koordynacją działań antykorupcyjnych ma zajmować się premier za pośrednicywem ministra koordynatora służb specjalnych.

Przepisy trafią teraz do Senatu, ale na podpis prezydenta rząd liczyć nie może. Już wcześniej koalicja wstrzymywała się ze złożeniem podobnej ustawy, bo zablokowanie zmian zapowiedział prezydent Andrzej Duda. Szef kancelarii Karola Nawrockiego przekazał, że prezydent ma podobne zdanie do poprzednika. „Nie znam drugiego takiego rządu w demokratycznej Europie, który chciałby likwidować instytucję, która walczy z korupcją” – mówił Zbigniew Bogucki przed głosowaniem. „Likwidacja CBA była waszym marzeniem, ale już dzisiaj mogę wam powiedzieć, że to marzenie będzie płonne. Nic z tego nie będzie” – dodał.

Prawo i Sprawiedliwość w debacie podkreślało, że rząd mści się za działania CBA z czasów rządów Zjednoczonej Prawicy. Rząd przekonywał, że CBA sprzeniewierzyło się swojej misji i nie może działać dalej, ale część organizacji społecznych miała wątpliwości, czy jest sens likwidować jedną instytucję, jeśli nie ma się strategii antykorupcyjnej. „Sama likwidacja CBA będzie operacją fasadową. Rząd powinien potraktować plany likwidacji CBA jako okazję do przeglądu przepisów dotyczących przeciwdziałania korupcji i walki z nią” – pisali społecznicy.

Jaki jest kontekst

Centralne Biuro Antykorupcyjne to służba stworzona w 2006 roku przez PiS. CBA zostało założone przez działaczy PiS Mariusza Kamińskiego, Ernesta Bejdę i Macieja Wąsika.

CBA kojarzy się przede wszystkim z działaniami na polityczne zlecenie PiS oraz często nieudanymi operacjami specjalnymi. To CBA było autorem nieudanej i zakwestionowanej przez sąd prowokacji w sprawie tzw. afery gruntowej. Chodzi o prowokację CBA z 2007 roku, w ramach której służba chciała udowodnić, że za łapówkę dla ówczesnego ministra rolnictwa Andrzeja Leppera można odrolnić w Polsce ziemię. Szefem CBA był wówczas Mariusz Kamiński, Maciej Wąsik był jego zastępcą. Celem przeprowadzenia operacji specjalnej prowadzono nielegalne podsłuchy i fałszowano dokumenty.

W 2015 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uznał akcję za nielegalną i skazał Wąsika i Kamińskiego na 3 lata więzienia, a dwóch kolejnych agentów CBA na 2,5 roku więzienia.

To także dla CBA rząd Zjednoczonej Prawicy kupił szpiegowskie oprogramowanie Pegasus, którego wykorzystanie – m.in. wobec Krzysztofa Brejzy (KO) w kampanii wyborczej 2019 r. – jest dzisiaj przedmiotem badań sejmowej komisji śledczej.

Na zlecenie rządu Zjednoczonej Prawicy CBA zajmowało się też poszukiwaniem haków na niepokornych sędziów. Szeroko zakrojone działania CBA były elementem represji wobec sędziów.

Przeczytaj także:

13:46 13-03-2026

Prawa autorskie: Fot. SAUL LOEB / AFPFot. SAUL LOEB / AFP

Trump i Hegseth zapowiadają największy atak na Iran od wybuchu wojny

„My idziemy w górę, oni idą w dół” – mówił dziennikarzom w piątek 13 marca szef Pentagonu

Co się wydarzyło

Już w środę 11 marca podczas wideokonferencji państw G7 prezydent USA Donald Trump miał przekonywać, że „Iran jest bliski kapitulacji”, informuje dziś amerykański portal Axios.

W podobnej retoryce wypowiedział się podczas spotkania z dziennikarzami amerykański sekretarz wojny Pete Hegseth. 13 marca stwierdził, że liczba wystrzelonych przez Iran pocisków i dronów spadła o 90-95 proc. I będzie tylko gorzej, bo Iran nie jest w stanie już produkować żadnej broni.

„Ich linie produkcyjne, zakłady wojskowe, centra innowacji obronnych – pokonane” – mówił Hegseth. Dodał, że w równie złej sytuacji są przywódcy Iranu. „Zdesperowani, ukrywają się, zeszli do podziemia – tak właśnie robią szczury” – mówił amerykański sekretarz wojny. A Możdztaba Chamenei, nowy najwyższy przywódca Iranu, jest ranny, „najprawdopodobniej okaleczony”.

Relacje z ulic Teheranu przeczą narracji Amerykanów – Modżtaba faktycznie ma być ranny po atakach z pierwszego dnia wojny, ale wielu wysokich rangą urzędników i polityków pokazało się dziś publicznie na marszu poparcia dla Palestyny (Al Quds). Na zdjęciach z wydarzenia widać m.in. Sekretarza Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, prezesa Sądu Najwyższego czy prezydenta Iranu.

Według admisnitracji Trumpa na drugim biegunie – wznoszącym i triumfatroskim – ma być aktywność amerykańsko-izraelskich sił. Hegseth przekazał dziennikarzom, że

na piątek 13 marca zaplanowano największą od dwóch tygodni liczbę ataków na irańskie cele.

Wcześniej w odpowiedzi na pierwsze wystąpienie nowego irańskiego lidera zapowiedział to Donald Trump. W serwisie Truth Social napisał: „Irańska marynarka wojenna przestała istnieć, ich siły powietrzne przestały istnieć, rakiety, drony i cała reszta są niszczone, a ich przywódcy zostali wymazani z powierzchni ziemi. Zobaczycie, co dzisiaj spotka tych obłąkanych łajdaków”. Dodał, że Amerykanie uderzą w Iran „bardzo mocno”.

Hegseth w rozmowie z dziennikarzami narzekał, że prawdziwego obrazu wojny nie ma w mediach. „My idziemy w górę, oni idą w dół. Prezydent Trump trzyma karty w ręku” – przekonywał.

Pytany o ewentualne zakończenie działań wojskowych na Bliskim Wschodzie, odpowiedział, że miarą sukcesu będzie „osiągnięcie wyznaczonych przez nas celów wojskowych”. Hegseth nie chciał ich jednak precyzować. Powołując się na czasy prezydentury George'a Busha i Baracka Obamy stwierdził, że cele misji mogą być wielokrotnie rozszerzane. A o końcu amerykańskiej misji zdecyduje prezydent Donald Trump i to „niezależnie od tego, co ludzie o tym mówią”.

Zapytany o nalot na szkołę dla dziewcząt, w wyniku którego zginęło 175 osób, w większości dzieci, Hegseth odpowiedział, że w tej sprawie prowadzone jest niezależne dochodzenie. Mimo że nie znamy wyników śledztwa, a wiele informacji wskazuje na poważny błąd amerykańskiego dowództwa i wywiadu, Hegseth upiera się, że Stany Zjednoczone w przeciwieństwie do Iranu nie atakują cywilów.

Hegseth zbagatelizował też informacje o blokadzie w cieśninie Ormuz, która jest kanałem transportowym dla jednej piątej światowych zasobów ropy naftowej. Szef Pentagonu stwierdził, że „nie ma się czym martwić”, bo Amerykanie „mają plan na każdą ewentualność” i nie pozwolą na utrudnienie w przepływie towarów handlowych.

Jaki jest kontekst

Amerykańskie media informują, że w Białym Domu nie ma wspólnego kursu w sprawie Iranu. Jedna frakcja naciska na Trumpa, żeby jak najszybciej wycofał się z konfliktu rozlewającego się na coraz większą część Bliskiego Wschodu. Powód? Wstrząs dla rynków finansowych oraz rosnące ceny ropy i benzyny. A także deklaracje Trumpa o tym, że będzie unikał angażowania się w „głupie” interwencje wojskowe.

Inni mają jednak naciskać na prezydenta, żeby wytrwale kontynuował ataki na Teheran, żeby raz na zawsze rozprawić się z dążeniami Iranu do rozbudowy potencjału nuklearnego.

Trump sam nie wie, co w tej sprawie mówić.

W środę 11 marca podczas wiecu w Kentucky najpierw ogłosił, że Amerykanie już wojnę wygrali, po czym szybko dodał, że przecież nie może wycofać swoich sił przedwcześnie. „Musimy doprowadzić sprawę do końca” – stwierdził prezydent USA.

Przypomnijmy, że atak Izraela i Amerykanów na Iran rozpoczął się 28 lutego 2026.

Przeczytaj także:

12:25 13-03-2026

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

Sejm rozgrzany polityczną wojną wokół SAFE

„Nie uniemożliwicie obrony państwa polskiego” – mówił w Sejmie do posłów PiS szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. „Weto prezydenta jest jak strzał w plecy polskiego żołnierza” – dodał wicepremier Krzysztof Gawkowski

Co się wydarzyło

Polityczna wojna wokół unijnego programu SAFE trwa. Po tym jak Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijne finansowanie, premier Donald Tusk ogłosił, że i tak zrealizuje program zbrojeń, ale na mocy rządowej uchwały.

Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki, który 13 marca 2026 wziął udział w nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Ministrów, oskarżył rząd o obchodzenie prawa. Ocenił, że przyjęcie uchwały powielającej treść ustawy, którą odrzucił prezydent, jest działaniem niedopuszczalnym. I sprawa powinna zostać zbadana przez Trybunał Konstytucyjny.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie również uznał, że rząd działa wbrew Konstytucji. Kaczyński wątpił w to, że uchwała „będzie tworzyła po stronie polskiej jakieś zobowiązania, czy jakiś bank na tego rodzaju nadużycie prawne będzie się dawał nabierać”. I dodał, że nie ma gwarancji, że w przyszłości „przyzwoity polski rząd” będzie uznawał uchwały rządu Tuska.

„Zdrada, hańba, wstyd”

W Sejmie posłom PiS i prezydentowi odpowiedział wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz. Tłumaczył, że już wcześniej pożyczki na dozbrojenia, np. w ramach amerykańskiego programu Foreign Military Financing, były zaciągane na podstawie uchwał rządu. „Więc wszystkie te wasze brednie, banialuki, o niekonstytucyjności działania, możecie sobie schować i naprawdę tylko powspominać” – mówił do zgromadzonych na sali posłów PiS.

„Uczynimy polską armię do roku 2030 najsilniejszą w Europie. Jeśli chcecie wesprzeć ten projekt – to zapraszam, po raz kolejny wyciągamy rękę; na podstawie istniejących przepisów oczekujemy jutro wpływów z zysków NBP i obiecuję, że przeznaczymy je na bezpieczeństwo” – mówił Kosiniak-Kamysz.

Szef MON dodał, że do wykorzystania funduszy z programu SAFE rząd użyje Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. „Nie uniemożliwicie obrony państwa polskiego” – mówił Kosiniak-Kamysz.

Na mównicę wyszedł też wicepremier Krzysztof Gawkowski. Uznał, że weto do ustawy jest „jak strzał w plecy polskiego żołnierza i polskiej armii, jak strzał w plecy polskiej gospodarki i polskiego przemysłu zbrojeniowego”.

„To weto jest jak zdrada polskiej armii, za której bezpieczeństwo prezydent Nawrocki odpowiada. Wstyd i hańba” – mówił polityk Lewicy.

Także szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski uznał zachowanie Karola Nawrockiego za skandaliczne, szczególnie biorąc pod uwagę sytuację w regionie.

„Chyba nikomu nie muszę przypominać o wlocie rosyjskich dronów, czy o rosyjskiej dywersji w Polsce. Nie wiemy, czy Ukraina się wybroni. (...) Do tego doszła wojna na Bliskim Wschodzie, gdzie nasz największy sojusznik, Stany Zjednoczone, wyczerpuje zapasy pocisków, amunicji” – mówił Sikorski w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie. „Nie ma ani jednego dnia na uruchomienie wielkiego programu dozbrajania Polski w polskim przemyśle zbrojeniowym” – dodał.

Karol Nawrocki twierdzi, że program SAFE godzi w polską suwerenność i niezależność. „Program SAFE jest inicjatywą wymyśloną przez Wojsko Polskie. Trzeba go tylko zrealizować, a nie ze złośliwości politycznej wkładać rządowi kij w szprychy” – mówił Sikorski.

„Myślałem do tej pory, że przy wszystkich kontrowersjach politycznych w czterech kwestiach mamy zgodę narodową między rządem a opozycją: w kwestii odstraszania Putina, w kwestii wspierania Ukrainy, w kwestii sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi i w kwestii potrzeby dozbrojenia Wojska Polskiego. To jest naprawdę skandaliczne” – ocenił szef MSZ.

Jaki jest kontekst

W czwartek 12 marca prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę, która miała dofinansować polską armię kwotą 43,7 mld euro, czyli ok. 185 mld zł.

Polska jest nie tylko inicjatorem, ale też największym beneficjentem SAFE (ang. Security Action for Europe). W sumie w budżecie SAFE znajduje się 150 mld euro w postaci niskooprocentowanych pożyczek na zakup sprzętu wojskowego, w dużej mierze produkowanego w Europie.

Za unijne pieniądze Polska chce zrealizować 139 projektów, w tym:

  • budowę najnowocześniejszego w Europie systemu antydronowego,
  • umocnienie wschodniej granicy,
  • podniesienie produkcji polskich pojazdów wojskowych – samobieżne moździerze Rak i armatohaubice Krab z Huty Stalowa Wola, transportery Rosomak z zakładów w Siemianowicach Śląskich, bojowe wozy piechoty Borsuk ze Stalowej Woli,
  • zakup terminali satelitarnych czy system obserwacji ziemi SAR,
  • modernizację służb mundurowych,
  • wzmocnienie obrony Bałtyku, w tym zakup okrętu ratowniczego, okrętów hydrograficznych czy niszczycieli min,
  • rozbudowę infrastruktury krytycznej – sieci dróg i torów kolejowych.

Przeczytaj także:

11:29 13-03-2026

Prawa autorskie: Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.plFot. Jakub Orzechows...

Eksperci: uwolnienie rezerw ropy jak plaster na złamanie

Wypuszczenie na rynek dodatkowych ładunków ropy naftowej będzie miało ograniczony wpływ na ceny – oceniają specjaliści

Co się wydarzyło?

Eksperci są sceptyczni wobec znaczenia uwolnienia rezerw ropy państw Międzynarodowej Agencji Energetycznej dla światowych cen tego surowca. Organizacja, do której należą 32 państwa, w tym Polska, zapowiedziała ten krok przedwczoraj. Skala tego działania ma być rekordowa — w ciągu maksymalnie 90 dni na rynek ma trafić 400 mln baryłek ropy z zapasów krajów członkowskich. 172 mln baryłek ma pochodzić z amerykańskiej rezerwy federalnej.

Deklaracja Agencji nie zadziałała jednak na obniżki cen. Te, po chwilowych spadkach we wtorek, znów stabilnie rosną. Stawka za baryłkę ropy Brent, pochodzący z Morza Północnego gatunek będący wyznacznikiem światowych cen, znów przekracza 100 dolarów. Rynkowi obserwatorzy uważają, że decyzja MAE była spodziewana, i wliczono ją w cenę jeszcze przed jej ogłoszeniem. To plaster na otwarte złamanie – komentował dla BBC Bill Farren-Price z Oxford Institute for Energy Studies.

„Problem polega na tym, że jesteśmy pozbawieni około 20 milionów baryłek (ropy i produktów ropopochodnych – przyp. aut.) dostaw z Zatoki Perskiej. 400 milionów baryłek to znaczna liczba, ale dopiero w kontekście globalnego rynku, który zużywa ponad 100 milionów baryłek ropy dziennie, można dostrzec skalę wyzwania” – mówił Farren-Price.

Piotr Syryczyński z portalu WysokieNapięcie.pl prognozuje, że działenie Agencji może na chwilę spowolnić dynamikę wzrostu cen.

„Decyzja oznacza, że jedna trzecia zapasów MAE będzie sprzedana. To powinno zatrzymać wzrost cen i być może przez kolejne 6-8 tygodni utrzymają się w przedziale 83-95 USD za baryłkę. Także Japonia i Niemcy ogłosiły, że ze swoich własnych zapasów też uwolnią pewne ilości ropy. Prezydent Donald Trump ogłosił, że USA wypuszczą 172 mln baryłek ze swoich zapasów” – czytamy w tekście portalu.

„Niestety, uwolnione 400 mln baryłek jest to niecałe pięciodniowe zużycie ropy na świecie (85,7 miliona baryłek dziennie w roku 2025 to dane z IEA) lub co najwyżej 26 dni dla zastąpienia ropy z cieśniny Ormuz. Poza zapasami utrzymywanymi zgodnie z regułami Międzynarodowej Agencji Energii są jeszcze zapasy chińskie (wzrost o ok 110 mln baryłek w 2025) oraz ropa rosyjska objęta sankcjami, której jest w samych statkach około 179 mln baryłek. Inni właściciele statków zgromadzili dodatkowo 69 mln baryłek” – zauważa Syryczyński. – „Mówiąc otwartym tekstem: zapasy niekontrolowane przez Chiny czy Rosję starczą na maksimum 80 dni dla zastąpienia cieśniny Ormuz i to pod warunkiem, że będą »równomiernie« sprzedane” – pisze analityk rynku paliwowego.

Stany Zjednoczone w piątek ogłosiły czasowe dopuszczenie zakupów rosyjskiej ropy do czasu ustabilizowania światowych cen. Chodzi o ładunki już teraz znajdujące się na otwartym morzu. Sekretarz skarbu USA Scott Bessent zadeklarował za pośrednictwem platformy X, że chodzi jedynie o „ściśle dostosowany, krótkoterminowy środek”, który ma zastosowanie wyłącznie do ropy już znajdującej się w transporcie.

Jaki jest kontekst?

Iran nadal blokuje ruch statków przez Cieśninę Ormuz. To wąskie gardło oddzielające Zatokę Perską od otwartego basenu Morza Arabskiego, znajdujące się pomiędzy terytorium Omanu i Iranu. Tamtędy przechodzi od 20 do 30 proc. wszystkich ładunków ropy naftowej dostępnej na rynku. Iran atakuje jednostki, które zbliżają się do Cieśniny i stara się szczelnie zaminować jej wody.

Irańscy Strażnicy Rewolucji wprost przyznają, że dążą do drastycznego wzrostu cen baryłki. Sytuacja wpływa przede wszystkim na rynki azjatyckie, które ropę z krajów Zatoki Perskiej sprowadzały przede wszystkim przez Cieśninę Ormuz. Dostawy do Polski nie są zagrożone, ale rynek ropy i gotowych paliw jest globalny, w związku z czym braki w innych regionach wpływają na ceny na całym świecie.

Na stacjach paliw za litr benzyny bezołowiowej płacimy około 6,30-6,80 zł. Ceny za litr diesla osiągają 7,30-7,80.

Przeczytaj także: