Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Wojna w Jemenie wciąż jest w fazie eskalacji. W zeszłotygodniowych atakach na lotnisko w Rijadzie zginęło łącznie 18 osób
Międzynarodowe lotnisko króla Chalida w Rijadzie, stolicy Arabii Saudyjskiej, pozostanie zamknięte przynajmniej do 17 października. To wynik kilku zeszłotygodniowych ataków ze strony jemeńskich rebeliantów Huti na lotnisko.
Jest to drugi co do wielkości port lotniczy w Arabii Saudyjskiej. Obsługuje rocznie około 40 mln pasażerów i ustępuje tylko lotnisku króla Abdulaziza w Dżuddzie. W zeszłotygodniowych atakach na lotnisko króla Chalida zginęło łącznie 18 osób. Aż 13 z nich w ataku z soboty 10 października. Ponad 300 osób odniosło obrażenia.
Jedną z przyczyn wysokiej liczby ofiar jest brak publicznych ostrzeżeń przed nadchodzącym atakiem. Reuters podaje, że żadne instytucje królestwa odpowiedzialne za bezpieczeństwo nie odpowiadają na pytania o przyczynę braku ostrzeżenia.
Ataki te to część wciąż rozszerzającej się wojny domowej w Jemenie. Arabia Saudyjska jest de facto stroną tej wojny, przez wsparcie, jakiego udziela międzynarodowo uznanemu rządowi Jemenu w walce z siłami Huti.
Pomimo rządowo-saudyjskiej kontrofensywy Huti posuwają się do przodu i dalej kontrolują zachodnie wybrzeże kraju. M.in. zaciskają pętlę wokół trzeciego co do wielkości miasta kraju Ta'izzu, wciąż kontrolowanego przez siły rządowe. Oblężone Ta'izz zmaga się z brakami paliwa czy żywności.
Siły rządowe przy wsparciu Saudyjczyków atakują jednak pozycje Hutich. Dziś w kontrolowanej przez rebeliantów stolicy kraju, Sanie, słychać było wielokrotne eksplozje. W ciągu dnia koalicja przeciwników Huti zapowiedziała atak na instalacje naftowe w okolicy Sany. Huti przekazali, że taki atak oznaczać będzie kolejne uderzenie w saudyjskie lotnisko.
Po południu dziennikarze obecni na miejscu potwierdzili, że do ataku doszło. Jasne jest więc, że jesteśmy wciąż w trakcie trwającej eskalacji, bez jasnej ścieżki do powstrzymania walk.
Uśpiona od 2022 roku wojna domowa w Jemenie wybuchła z nową mocą we wrześniu tego roku. Bezpośrednim pretekstem do wznowienia walk była wojna Iranu z USA. Huti są sojusznikami Irańczyków. Ich działania wobec Arabii Saudyjskiej wspierają irańską strategię podnoszenia cen ropy na świecie, by maksymalnie zwiększyć koszt prowadzenia konfliktu dla USA. Huti walczą też o kontrolę nad całym krajem. Prowadzą też własną politykę, nie są tylko marionetką rządu w Teheranie.
Wojna domowa wybuchła w 2014 roku. W jej wyniku zginęły setki tysięcy cywilów, a ten i tak już ubogi kraj pogrążył się w poważnym kryzysie humanitarnym i gospodarczym.
Saudyjczycy, pomimo przewagi technologicznej, od lat nie są w stanie pokonać Hutich, którzy dziś kontrolują północno-zachodni Jemen. We wrześniu przeprowadzili błyskawiczną ofensywę, w wyniku której przejęli kontrolę nad cieśniną Bab al-Mandeb. To ważny szlak wodny, którym prowadzony jest eksport kilku procent światowych zasobów ropy oraz kilkanaście procent światowego handlu morskiego.
Przeczytaj także: