Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Marek Boroń pisze o tym, że zlecił policyjnym prawnikom udzielenie wsparcia funkcjonariuszom, którzy „zdecydują się dochodzić ochrony swoich praw, w tym w ramach prywatnych aktów oskarżenia”. Chodzi o interwencję policji pod Trybunałem Konstytucyjnym.
Komendant Główny Policji opublikował list skierowany do funkcjonariuszy. Odezwa dotyczy piątkowych wydarzeń pod Trybunałem Konstytucyjnym, gdzie zatrzymano mężczyznę, który miał naruszyć nietykalność cielesną policjantki. W sieci ze strony prawicowych komentatorów i polityków przez weekend przetoczyła się lawina oskarżeń pod adresem policji o to, że interwencja była bezzasadna.
„Wydarzenia ostatnich dni przed Trybunałem Konstytucyjnym oraz fala nienawiści, jaka wylała się w internecie na funkcjonariuszy, skłaniają mnie do zabrania głosu. Szczególnie porusza mnie sytuacja policjantki, która podczas wykonywania obowiązków służbowych stała się obiektem niewybrednych obelg i publicznego poniżania” – rozpoczyna swój list komendant Marek Boroń.
„Chcę, abyście wszyscy usłyszeli to jasno: jako komendant główny policji stoję za każdym z was. Nie pozostaję obojętny na próby podważania waszej godności, dobrego imienia i autorytetu formacji, której służba jest niezbędna dla bezpieczeństwa państwa i jego obywateli”.
W liście komendant pisze o tym, że każdy policjant ma prawo do szacunku i ochrony swojej godności i dobrego imienia. „Nie ma również zgody na to, by internetowa nienawiść była traktowana jako coś zwyczajnego, nieuniknionego, czy pozbawionego konsekwencji” – czytamy.
Marek Boroń pisze o tym, że zlecił policyjnym prawnikom udzielenie wsparcia funkcjonariuszom, którzy „zdecydują się dochodzić ochrony swoich praw, w tym w ramach prywatnych aktów oskarżenia”. Zaznaczył także, że skieruje w tej sprawie także wnioski do prokuratury.
„Nie chodzi o ograniczenie prawa do wyrażania opinii ani o wyłączanie policji spod społecznej kontroli. Chodzi o jasną granicę między krytyką a bezprawnym atakiem na człowieka i funkcjonariusza publicznego" – dodaje. „Nikt nie może oczekiwać, że policja odstąpi od działania tylko dlatego, że jej interwencja nie odpowiada czyimś oczekiwaniom” – pisze komendant.
Piotr W., były żołnierz zawodowy i członek ochotniczej straży pożarnej, został zatrzymany w piątek, 16 października, podczas demonstracji w obronie Trybunału Konstytucyjnego. Według stołecznej policji mężczyzna odmówił podania danych osobowych i okazania dokumentu tożsamości, nie wykonywał poleceń funkcjonariuszy, a następnie próbował uciec. W trakcie interwencji miał naruszyć nietykalność cielesną policjantki, która doznała obrażeń wymagających pomocy medycznej i została przewieziona do szpitala. Policja poinformowała również, że zatrzymany miał przy sobie nóż.
Do interwencji doszło przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie. Policja opublikowała nagranie, na którym widać, jak funkcjonariusze próbują wylegitymować mężczyznę, a następnie dochodzi do szarpaniny i pościgu zakończonego obezwładnieniem go w przedsionku pobliskiego lokalu.
W niedzielę, 18 października, Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście nie uwzględnił wniosku prokuratury o tymczasowe aresztowanie Piotra W. Mężczyzna po ponad 50 godzinach opuścił miejsce zatrzymania i wrócił do domu. O decyzji sądu poinformowała w mediach społecznościowych jego obrończyni, adwokatka Magdalena Prządka-Leszczyńska. Jak podkreśliła, w jej ocenie nie było podstaw do pozbawienia klienta wolności przed wyrokiem.
Piotr W. brał udział w demonstracjach w obronie Trybunału Konstytucyjnego, które nasiliły się po ślubowaniu Marcina Berka na sędziego TK. W sobotę pod Trybunałem odbyła się kolejna manifestacja z udziałem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz innych przedstawicieli środowisk prawicowych.
Przeczytaj także: