Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Rozmowy trójstronne w Abu Zabi między USA, Rosją i Ukrainą będą dotyczyły „europejskiej architektury bezpieczeństwa”. Zaczną się bez Europejczyków, którzy być może zostaną doproszeni później
Rzecznik Putina Pieskow (na zdjęciu) na briefingu 23 października potwierdził wczorajsze oświadczenie przyłożonego. Putin, po spotkaniu z wysłannikiem Trumpa Witkoffem, ogłosił, że nie zgadza się na rozejm, tylko na wznowienie rozmów trójstronnych USA-Rosja-Ukraina. Amerykanie stracili nimi zainteresowanie, gdy Trump zaatakował Iran. A bez USA rozja z Ukrainą nie rozmawia.
22 października w rosyjskiej telewizji Putin doprecyzował, że te nowe rozmowy, które mają się odbyć około 10 listopada w Abu Zabi, nie będą jednak dotyczyć samej Ukrainy. Bowiem ponieważ Ukraina nie przyjęła warunków Rosji, ta załatwi je sobie na polu bitwy. Putin jest przekonany, że Ukraina broni się już ostatkiem sił.
Putin zgodził się porozmawiać o „nowej europejskiej architekturze bezpieczeństwa”. Jest to stałe roszczenie Kremla: nie tylko Ukraina ma wrócić do moskiewskiej strefy wpływów. Putin chce mieć też wpływ na to, co dzieje się w tej części Europy, która należała do strefy ZSRR przed jego rozpadem.
Po wystąpieniu Putina Pieskow dodał parę szczegółów:
Przeczytaj także:
„Kompleksowe rozwiązanie jest niemożliwe, dlatego jest to bardzo poważny temat do dyskusji. Trudno powiedzieć, jak i w jakiej formie będą się odbywać dalsze dyskusje. Oczywiście, dyskusja na temat europejskiej architektury bezpieczeństwa bez udziału innych uczestników będzie niemożliwa, ale ta dyskusja rozpocznie się w formacie trójstronnym” – powiedział Pieskow.
„Nie można niczego wykluczyć z góry, ale negocjacje w Abu Zabi <...> odbędą się w formacie trójstronnym” – odpowiedział na pytanie, czy Europejczycy mogliby wziąć w nich udział. Sam sens udziału specjalnego wysłannika UE w negocjacjach w sprawie rozwiązania konfliktu ukraińskiego zależy od stanowiska zajętego przez Brukselę.
Ministerstwo Energii donosiło już o wysłaniu pierwszego tankowca z rosyjskim olejem napędowym do USA, a kolejne dostawy będą kontynuowane w regularnych odstępach czasu: „Wydaje mi się, że Ministerstwo Energii donosiło już o tym, że pierwszy tankowiec faktycznie wyruszył już do swoich docelowych miejsc, czyli do swoich klientów. Od teraz dostawy te będą kontynuowane w regularnych odstępach czasu”.
Strategia Moskwy polega obecnie na przeciąganiu wojny w Ukrainie i miażdżeniu jej zasobów infrastrukturalnych tak, by doprowadzić do katastrofy humanitarnej i kolejnego exodusu do Europy. Jednocześnie Moskwa otwarcie opowiada, że w najbliższych wyborach w krajach europejskich władzę przejmie prorosyjska prawica, którą da się kupić lukratywnymi kontraktami gospodarczymi z Rosją. W ten sposób nie tylko Europa przestanie pomagać Ukrainie, ale samą Unię rozerwą sprzeczne narodowe interesy. A to pozwoli Rosji przejąć kontrolę nad co najmniej częścią państw dawnej sowieckiej strefy wpływów.
Te scenariusze przedstawiane są przez rosyjską propagandę otwarcie.
Teraz, gdy Donald Trump kupił to biznesowe podejście, nadzieje Kremla na pokonanie Ukrainy i rozbicie jedności Europejskiej wzrosły.
9 października Trump porozumiał się z Putinem w sprawie awaryjnych dostaw rosyjskiego diesla na światowe rynki. Ma to poprawić sytuację w Stanach, gdzie olej napędowy w wyniku wojny Trumpa w Iranie podrożał o 70 proc. Dziś do USA popłynął pierwszy tankowiec z ropą. Rosja obiecała dostarczyć Stanom do końca miesiąca 300 tys. ton ropy – jest to mniej, niż Ameryka zużywa jednego dnia. Tankowiec wysłany zaraz po wizycie wysłannika Trumpa u Putina może jednak wzmacniać w amerykańskiej administracji nadzieje na rokowania z Putinem.
Toczyły się one cały 2025 r. i niczego nie przyniosły. Moskwa bowiem za każdym razem na wszystko się zgadza i ogłasza, że jest za pokojem, ale następnie podsuwa długą listę problemów do rozwiązania.
Przeczytaj także: