Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W ciągu ostatnich dni 2025 roku doszło do najsilniejszego, nieudanego ataku na polskie sieci elektroenergetyczne – informuje portal Energetyka24.com. Atak był skoordynowany i miał zupełnie inny charakter niż zwykle. Ministerstwo Energii podkreśla, że takie ataki mogą się powtarzać.
W ostatnim tygodniu grudnia miało dojść do dużego ataku cybernetycznego na polskie sieci elektroenergetyczne – informuje portal Energetyka24.com.
Atak był skoordynowany i wymierzony w pojedyncze farmy fotowoltaiczne i wiatraki, a także jedną elektrociepłownię. Polegał na próbie zakłócenia komunikacji między operatorami systemów dystrybucyjnych a rozproszonymi źródłami energii. O sprawie poinformował minister energii Miłosz Motyka na konferencji prasowej we wtorek 13 stycznia 2026 r.
Minister podkreślił, że atak miał zupełnie inny charakter niż zwykle, bo dotyczył pojedynczych wiatraków i farm wiatrowych, a nie dużych jednostek. Po konsultacji z zagranicznymi partnerami okazało się, że inne państwa jeszcze nie doświadczyły podobnej sytuacji – pisze portal Energetyka24.com.
Minister poinformował, że źródło ataku jest znane, ale rząd na razie o nim nie informuje. Podkreślił, że niezbędne są kolejne rozwiązania prawne w zakresie ochrony cybernetycznej, bo takie ataki mogą się powtarzać.
Ministerstwo Cyfryzacji regularnie informuje o atakach cybernetycznych na Polskę, w tym o atakach na infrastrukturę krytyczną i instytucje. Resort apeluje o ostrożność i wzmacnia systemy ochrony cybernetycznej. Duża część ataków jest inicjowana przez podmioty powiązane z Rosją, która prowadzi przeciwko Europie wojnę hybrydową oraz testuje nasze systemy.
Źródła odnawialne mają coraz większy udział w krajowym miksie energetycznym, a więc ataki na tą infrastrukturę mają potencjalnie dużą szkodliwość. Jak wynika z raportu Forum Energii w 2025 roku rekordowo wysoki w krajowym miksie elektroenergetycznym był udział OZE. W sumie w ciągu roku odnawialne źródła energii zapewniły nam aż 31,6 proc. energii elektrycznej.
Dominującym źródłem odnawialnym były farmy wiatrowe, które odpowiadały za 14,7 proc. generacji. W czerwcu 2025 r. źródła odnawialne po raz pierwszy wyprodukowały w ciągu miesiąca więcej energii elektrycznej niż źródła węglowe – pisze Forum Energii. Forum Energii zwraca uwagę, że rozwój OZE wyraźnie przyspieszył od 2021 r.
Jednocześnie od lat spada udział węgla w produkcji energii elektrycznej. Jeszcze w 2015 roku węgiel odpowiadał za ponad 80 proc. generacji. W 2025 roku było to już tylko 52,6 proc. W 2025 roku udział węgla w krajowym miksie elektroenergetycznym był rekordowo niski. W ciągu aż sześciu miesięcy w roku łączny udział węgla kamiennego i brunatnego w produkcji energii elektrycznej wynosił poniżej 50 procent – pierwszy raz w historii.
W 2025 roku największy wzrost udziału w miksie zanotowano za to dla gazu ziemnego. Jest to związane m.in. z oddaniem do użytku nowych bloków na to paliwo oraz spadkami cen gazu na rynkach.
Przeczytaj także:
Rosyjski MSZ interweniuje w sprawie aresztowanego w Polsce na prośbę Ukrainy rosyjskiego archeologa Aleksandra B. Badacz z muzeum „Ermitaż” w Petersburgu miał nielegalnie wywozić cenne wykopaliska z okupowanego Krymu. Został aresztowany w Polsce.
Krzysztof Krajewski, ambasador RP w Moskwie, został wezwany na dywanik do rosyjskiego MSZ 12 stycznia 2026 r. Rosyjskie władze złożyły na jego ręce „stanowczy protest” w sprawie zatrzymania w Warszawie w grudniu 2025 roku na prośbę Kijowa znanego rosyjskiego archeologa, Aleksandra M. Butjagina. Informacja prasowa rosyjskiego MSZ podaje pełne imię i nazwisko badacza.
Butjagin został zatrzymany przez ABW podczas podroży z Holandii na Bałkany, gdzie miał wygłosić wykłady. Polska przychyliła się do prośby Ukrainy, która oskarża Butjagina o niszczenie dziedzictwa narodowego. Według Kijowa, archeolog miał prowadzić nielegalne wykopaliska na Półwyspie Kerczeńskim na terenie okupowanego Krymu i wartościowe znaleziska wywozić do Rosji.
Rosyjski MSZ twierdzi, że zarzuty Kijowa wobec Butjagina sa „absurdalne”. Ambasador Polski miał otrzymać dowody na to, że kierownik działu archeologii starożytnej z muzeum „Ermitaż” w Petersburgu prowadził badania na Półwyspie Kerczeńskim od kilkudziesięciu lat i zawsze posiadał niezbędne pozwolenia, w tym, do 2014 roku, od władz Ukrainy.
Rosyjski MSZ zaprzecza też, by Butjagin nielegalnie wywoził z Krymu wykopaliska.
„Wszystkie znaleziska odkryte przez naszego specjalistę zostały przekazane do Muzeum-Rezerwatu Krymu Wschodniego, wzbogacając dziedzictwo kulturowe narodów Krymu” – informuje MSZ w informacji prasowej.
„Federacja Rosyjska domaga się natychmiastowego uwolnienia obywatela rosyjskiego i odmowy wydania go represyjnym organom reżimu kijowskiego, które nie mają nic wspólnego z wymiarem sprawiedliwości” – podkreśla MSZ.
Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali w Polsce Aleksandra Butjagina, kierownika działu archeologii starożytnej w muzeum „Ermitaż” w Petersburgu, w związku z podejrzeniami o zniszczenie obiektów dziedzictwa kulturowego. W poniedziałek 12 stycznia warszawski sąd przedłużył mu areszt tymczasowy.
Zdaniem Kijowa Rosjanin miał wraz ze współpracownikami dokonywać nielegalnych prac wykopaliskowych w obiekcie „Starożytne miasto Myrmekion” w Kerczu na wschodnim krańcu Półwyspu Krymskiego, co doprowadziło do zniszczenia obiektów należących do ukraińskiego dziedzictwa narodowego.
Myrmekion, gdzie prowadził wykopaliska rosyjski archeolog, jest pozostałością kolonii greckiej założonej przez Milet w VI wieku p.n.e. Zamieszkiwany był do XV wieku n.e. Badania ruin zaczęły się w XIX wieku, a w XX wieku badali go także naukowcy z Polski – pisała w grudniu w OKO.press Agnieszka Jędrzejczyk.
Aleksander Butjagin, choć zajmował się starożytnościami, pracował na okupowanym już Krymie, a wyniki badań publikował w czasie pełnoskalowego najazdu Putina na Ukrainę. Ukraińcy zarzucają mu, że pod jego kierownictwem, podczas działań właściwej ekspedycji archeologicznej w 2022 roku, odkryto i skonfiskowano na rzecz Federacji Rosyjskiej skarb – 30 złotych monet, z których 26 było z wyrytym imieniem Aleksandra Wielkiego, a cztery zostały wybite za panowania jego przyrodniego brata Filipa III Arridajosa.
Rosja przerabia okupowany od 2014 r. Krym na „kolebkę państwa rosyjskiego”. Ukraina stoi na stanowisku, że Krym leży w uznawanych międzynarodowo granicach Ukrainy, a podejmowane tam przez okupanta działania są ścigane na mocy prawa. Kreml uważa, że „kwestia krymska” nie podlega już dyskusji, bo półwysep skutecznie został włączony do Rosji. Rosja, w tramach toczących się negocjacji z USA, domaga się teraz międzynarodowego uznania tego faktu.
Przeczytaj także:
Podatnicy nie będą mieli możliwości w tym roku przekazywać 1,5 proc. swojego podatku na fundację Osuchowa Grzegorza Brauna i Włodzimierza Skalika, z której finansowane są działania polityczne Konfederacji Korony Polskiej. Powodem błędy sprawozdawcze.
Fundacja Osuchowa Grzegorza Brauna i Włodzimierza Skalika została wykreślona z listy organizacji pożytku publicznego, którą prowadzi Dyrektor Narodowego Instytutu Wolności. To oznacza, że w tym roku nie będzie mogła pozyskać środków z odpisu podatkowego 1,5 procent – donosi opolska „Gazeta Wyborcza”.
To cios w finanse Konfederacji Korony Polskiej, bo jak informuje „Wyborcza”, wpływy z odpisu 1,5 proc. na organizacje pożytku publicznego zapewniły ugrupowaniu w zeszłym roku 40 proc. środków na działania polityczne: niemal pół miliona złotych w budżecie o wartości 1,2 mln złotych.
Status OPP jest nadawany przez sądy rejonowe przy wpisie organizacji do Krajowego Rejestru Sądowego, ale może zostać odebrany np. przez błędy sprawozdawcze. Tak właśnie stało się w przypadku Fundacji Osuchowa.
„Fundacja Grzegorza Brauna utraciła prawo do pozyskiwania 1,5 proc. podatku – nie została uwzględniona na liście podmiotów uprawnionych opublikowanej przez NIW-CRSO. Powód decyzji jest jednoznaczny: niedopełnienie obowiązku sprawozdawczego” – poinformował Michał Braun, dyrektor Narodowego Instytutu Wolności NIW-CRSO, cytowany przez „Wyborczą”.
Organizacja została powołana w 2015 roku „dla wspólnego dobra, publicznego pożytku i większej chwały Kościoła katolickiego, Narodu i Państwa polskiego” – czytamy na stronie internetowej fundacji. Celem organizacji jest m.in. „promocja i urzeczywistnianie wartości chrześcijańskich”, „kultywowanie tradycji narodowych i katolickich”, „zabezpieczanie przyszłości cywilizacji łacińskiej”, „działanie na rzecz Wiary, rodziny i własności” oraz „polskiej racji stanu”. Pracami fundacji kieruje Włodzimierz Skalik, od 2023 roku poseł Konfederacji Korony Polskiej z województwa opolskiego.
Przeczytaj także:
Co najmniej jedenaście osób zginęło w wyniku rosyjskich ataków na Ukrainę w nocy z 12 na 13 stycznia. Ofiary to mieszkańcy Charkowa, Odessy oraz obwodu donieckiego. Rosjanie celowo atakują też infrastrukturę energetyczną, powodując braki prądu i ogrzewania.
Rosjanie nie ustają w brutalnych atakach na Ukrainę. Tylko w ciągu wczorajszej nocy (z 12 na 13 stycznia 2026) Rosja wystrzeliła w stronę Ukrainy 18 pocisków balistycznych typu Iskander-M, siedem pocisków manewrujących Iskander-K oraz 293 drony, w tym typu Shahed i Gerbera.
Ukraińska obrona powietrzna zdołała unieszkodliwić 247 obiektów: 2 pociski balistyczne Iskander-M, 5 pocisków manewrujących Iskander-K oraz 240 dronów. Pozostałe spadły na ukraińskie miasta, powodując ogromne straty.
W wyniku ataku rakietowego i dronowego na przedmieściach Charkowa zginęły co najmniej cztery osoby, a sześć zostało rannych – poinformowały władze regionalne. Ataki przeprowadzono nocą. Zniszczonych zostało kilka budynków, a pożar spowodowany atakami objął ok. 500 metrów kwadratowych zabudowanego obszaru – poinformował portal Hromadske.
W samym Charkowie dron typu Shahed uderzył w sanatorium dziecięce, powodując pożar.
Jak wynika z informacji przekazanych przez szefa Charkowskiej Obwodowej Administracji Wojskowej, Olega Synegubowa, strażacy uratowali 30 osób, w tym dwie z ruin zawalonego budynku. Akcja ratownicza trwa – poinformował dziennik “Kyiv Independent”.
Także Odessa ucierpiała w wyniku rosyjskich nalotów. Ataki przeprowadzono w dwóch falach. Zniszczeniu uległo kilka budynków mieszkalnych, a także szpital, przedszkole i szkoła – podaje Hromadske, powołując się na lokalną administrację. W atakach zginęło pięć osób.
Dwie osoby zginęły, a trzy zostały ranne w obwodzie donieckim – wynika z informacji przekazanych przez Wadyma Fiłaszkina, szefa władz obwodu donieckiego. W regionie odnotowano 14 ostrzałów. Z terenów przyfrontowych ewakuowano 75 ludzi.
Jedna osoba została ranna w wyniku rosyjskich ataków w obwodzie sumskim – podała Sumska Obwodowa Administracja Wojskowa. W atakach ucierpiało 17 miejscowości.
Cztery osoby zostały ranne w wyniku ataku ukraińskich dronów na okupowaną część obwodu zaporoskiego. Informacje przekazały władze okupacyjne.
Rosjanie kontynuują też ataki na cele energetyczne w Ukrainie. W nocy z 12 na 13 stycznia ostrzelano infrastrukturę energetyczną w obwodach kijowskim, charkowskim, zaporoskim i dniepropetrowskim. Bez prądu zostało 70 proc. Kijowa oraz okoliczne miejscowości – Bucha, Hostmel i Irpin – informuje „Kyiv Independent”.
"Może to nie były najgorsze ataki, jakich doświadczyliśmy, ale są one zdecydowanie najgorsze, jeśli chodzi o wpływ [na infrastrukturę energetyczną – red.]. Sytuacja jest gorsza niż w porównaniu z poprzednimi zimami” – powiedziała dziennikowi Kyiv Independent Olena Pavlenko, szefowa think tanku energetycznego DiXi Group.
To 1420. dzień wojny w Ukrainie. Ukraina doświadcza teraz ostrych mrozów – temperatury w kraju wynoszą od 1 stopnia Celsjusza do -18. Rosja zintensyfikowała ostrzał Ukrainy, koncentrując ataki na infrastrukturze energetycznej. Pomimo trwających negocjacji pokojowych, w ciągu poprzednich siedmiu dni Rosja wystrzeliła w kierunku Ukrainy ponad 1070 kierowanych bomb lotniczych, prawie tysiąc dronów uderzeniowych i sześć rakiet.
Przeczytaj także:
W nocy biuro prasowe Polski 2050 poinformowało, że głosowanie unieważniono. Powodem są „nieprzewidziane problemy techniczne” w głosowaniu online. Rada Krajowa partii ma teraz niezwłocznie wskazać nowy termin II tury wyborów.
W poniedziałek 12 stycznia 2026 miała odbyć się druga, rozstrzygająca tura wyborów na przewodniczącą partii Polska 2050. Feminatyw nieprzypadkowy, bo po pierwszej turze w wyborach zostały dwie kandydatki:
Głosowanie w II turze rozpoczęło się w poniedziałek o godz. 16. Ogłoszenie wyników planowano na godz. 22. Nie zrobiono tego jednak.
„Sprawa z gatunku najpoważniejszych. Zastanawiamy się, co zrobić. Więcej informacji damy rano” – przekazał nieoficjalnie TVN 24 jeden z polityków Polski 2050.
W nocy biuro prasowe Polski 2050 poinformowało, że głosowanie unieważniono.
„Z powodu nieprzewidzianych problemów technicznych, niezależnych od Krajowej Komisji Wyborczej, doszło do przedwczesnego zamknięcia systemu głosowania. W związku z tym II tura wyborów Przewodniczącego Partii Polska 2050 z 12 stycznia 2026 r. została w całości unieważniona” – napisał w mediach społecznościowych poseł Polski 2050 Marcin Skonieczka.
Rada Krajowa Polski 2050 ma teraz niezwłocznie wskazać nowy termin II tury wyborów.
W październiku 2025 roku Szymon Hołownia ogłosił, że nie wystartuje w wyborach na przewodniczącego partii Polska 2050. Miesiąc później zrezygnował z funkcji marszałka Sejmu.
Wcześniej zaczął starania o funkcję Wysokiego Komisarza ONZ do spraw Uchodźców. Otrzymał w tej kwestii poparcie rządu oraz prezydenta. W 2025 roku Hołownia odbył szereg podróży zagranicznych, które miały przybliżyć go do objęcia stanowiska. Ostatecznie jednak funkcję objął Barham Salih, były prezydent Iraku.
O przejęcie władzy po Szymonie Hołowni poza Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz (277 głosów w I turze), i Pauliną Hennig-Kloską (131), ubiegali się też Joanna Mucha (119), Ryszard Petru (95) i Rafał Kasprzyk (34).
Wyniki wyborów w Polsce 2050 są ważne nie tylko dla samej partii, ale również dla całej koalicji rządzącej.
„Być może ze względu na tę polityczną stawkę wybory w Polsce 2050 okazały się dużo ciekawsze i dużo bardziej brutalne niż początkowo można się było spodziewać. I niż by sugerował wizerunek centrowej, chodzącej środkiem drogi partii” – piszą w OKO.press Dominika Sitnicka i Agata Szczęśniak.
Przeczytaj także: