Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz pojawił się w Ołyce podczas uroczystości żałobnych 83. rocznicy rzezi wołyńskiej.
W swojej przemowie zwracał uwagę na wartość poszanowania dla faktów w dialogu na temat wydarzeń z 1943 roku.
„Bycie w prawdzie, upamiętnienie, ekshumacja i godny pochówek jest dla nas sprawą niezwykłej wagi” – stwierdził Kosiniak-Kamysz. -”Przyjaźń to mówienie sobie prawdy, nawet tej trudnej. Przyjaźń to pójście razem do przodu pomimo doświadczeń przeszłości. A może dzięki tym doświadczeniom z przeszłości, jest to budowanie lepszej przyszłości" – mówił wicepremier, nawiązując do sporu dotyczącego jednostek UPA, w Ukrainie cenionych za walkę o ukraińską niepodległość, w Polsce kojarzonych z udziałem w wydarzeniach na Wołyniu.
„Czego potrzebuje dobra przyszłość? Potrzebuje prawdy, potrzebuje upamiętnienia i daje przebaczenie. Te trzy wartości idą ze sobą niezmiernie i nieśmiertelnie połączone” – mówił Kosiniak-Kamysz.
„Ekshumacja i godny pochówek jest dla nas sprawą niezwykłej wagi. To upamiętnienie nie może być w żaden sposób haftowane nienawiścią, musi być uszyte z miłości” – stwierdził lider ludowców. – „Jedenaste przykazanie, 11 lipca każdego roku: »Nie sprawiaj bólu, nie gloryfikuj tych, którzy wywołują ból i cierpienie u twoich przyjaciół«.”
Wcześniej premier Donald Tusk zapowiedział upamiętnienie ofiar rzezi wołyńskiej, a także innych ofiar wojen XX wieku na terenie Ukrainy Murem Pamięci "z wiecznym ogniem i nazwiskami każdej odnalezionej i zidentyfikowanej ofiary. Rzeczpospolita nie zapomni o żadnej z nich” – stwierdził Tusk.
„Ofiary nie mogą pozostać bezimienne ani pozbawione godnego pochówku. Pamięć o nich to nasz wspólny obowiązek wobec ich rodzin, narodu i państwa polskiego. Dlatego podjąłem działania, by po latach wznowić poszukiwania i ekshumacje ofiar zbrodni wołyńskiej oraz innych polskich ofiar wojen XX wieku na Ukrainie, których ciała nie spoczęły dotąd w godnych grobach.”
Przeczytaj także:
Irańsko-amerykańskie negocjacje będą trwać mimo zakończenia zawieszenia broni — zapowiedział prezydent USA, Donald Trump.
Trwają amerykańsko-irańskie rozmowy o przepływie tankowców przez Cieśninę Ormuz, a negocjacje będą podtrzymane mimo eskalacji napięcia — zapowiedział prezydent USA Donald Trump. Irańska półpaństwowa agencja informacyjna Tasnim poinformowała w sobotę, że minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi przybył na negocjacje do Omanu, którego władze pełnią funkcję mediatora w trwającym od 28 lutego konflikcie.
„Islamska Republika Iranu poprosiła nas, by kontynuować »rozmowy«. Zgodziliśmy się to zrobić, ale Stany Zjednoczone jasno oświadczyły im, że zawieszenie broni się skończyło! Dziękuję za uwagę” – przekazał Trump za pośrednictwem platformy Truth Social.
Stacje CBS News i BBC doniosły, że negocjacje z Aragczim mieli prowadzić wiceprezydent USA JD Vance, sekretarz stanu Marco Rubio, specjalny wysłannik Steve Witkoff oraz zięć Trumpa, Jared Kushner. Nie jest jednak jasne, czy amerykańska delegacja pojawiła się w Omanie. To jedynie nieoficjalne informacje — irańska agencja Fars informowała z kolei, że żadne negocjacje nie odbędą się, póki USA nie wycofają się ze stanowiska o zakończenia rozejmu.
Na początku tygodnia Iran skierował ogień na trzy katarskie i saudyjskie tankowce w Cieśninie Ormuz, co skłoniło USA do ataku na irańskie obiekty. Iran odpowiedział uderzeniami na amerykańskie bazy wojskowe w państwach Zatoki Perskiej. Teheran nie przyznał się do ataku na jednostki w Cieśninie.
„Okazało się, że Iran nie ma ochoty się poddawać, choć przywództwo kraju zostało silnie przetrzebione. Iranowi za pomocą relatywnie małego wysiłku technologicznego i materiałowego udało się zablokować cieśninę Ormuz. Czyli jedną z głównych arterii handlowych globalnej gospodarki i kluczowy szlak transportu ropy naftowej (około 20 proc. światowych dostaw)” – zauważał na naszych łamach Tomasz Makarewicz. – „Amerykanie niemal od razu stanęli przed dylematem. Nie da się pokonać Iranu bez mobilizacji przynajmniej w skali Wietnamu i otwartej wojny lądowej z potencjalnie tysiącami zabitych amerykańskich żołnierzy. A bez pokonania Iranu Amerykanie muszą albo de facto się poddać, albo ryzykować trzecią (i potencjalnie najboleśniejszą) globalną recesję w ciągu dwóch dekad”- opisuje sytuację nasz autor.
Przeczytaj także:
Ukraińskie siły zbrojne podsumowały nocne rosyjskie ataki na ukraińską stolicę. Agresorzy użyli między innymi sześciu pocisków balistycznych Iskander-M i 121 drony różnego rodzaju.
Ukraińcom udało się zestrzelić dwa pociski typu Ch-59/69 oraz 111 dronów Shahed, Gerber i Itałmas. Nie udało się jednak uniknąć strat w Kijowie, gdzie Rosjanie uderzyli w cztery dzielnice. Miejskie władze poinformowały o przynajmniej 10 ofiarach, poszkodowany jest między innymi 11-letni chłopiec.
„W ciągu nocy Rosja wystrzeliła ponad 120 dronów i 12 pocisków, z czego połowa to pociski balistyczne. Naszym obrońcom udało się zestrzelić większość celów — z wyjątkiem pocisków balistycznych. Oczekujemy, że nasi partnerzy dotrzymają obietnic dotyczących pakietów wsparcia uzgodnionych podczas szczytu NATO, mających na celu ochronę naszych obywateli. Musimy jak najszybciej przystąpić do prac nad umowami licencyjnymi dotyczącymi systemów Patriot oraz wspólnego europejskiego projektu obrony przeciwrakietowej” – przekazał prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
Ukraińskie Wojsk Obrony Terytorialnej uszkodziły z kolei jednostki pływające na wodach Morza Azowskiego. Trafionych zostało aż 21 rosyjskich tankowców „floty cieni”, transportujących ropę zagranicę z pominięciem sankcji. Jak informuje Ukraińska Prawda, Sztab Generalny ukraińskiej armii potwierdził trafienie pociskami również czterech holowników, dwóch statków do przewozu suchych ładunków i pogłębiarki służących do zapewnienia logistyki wojskowej i portowej. Rosja zawiesiła żeglugę przez Kanał Don-Azowski, łączący rzekę Don z Morzem Azowskim.
Przez Morze Azowskie dostarczane jest między innymi paliwo na Krym. Ukraina wprowadza plan „izolacji Krymu”, nasiliła uderzenia w infrastrukturę transportową, paliwową i energetyczną. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski 25 czerwca ogłosił 40-dniową operację Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), której celem jest zmuszenie Moskwy do zakończenia wojny.
Poinformował jednocześnie, że SBU „otrzymała materiały świadczące o faktycznie codziennym pogłębianiu się kryzysu związanego z paliwem, logistyką wojskową i zarządzaniem na Krymie”.
Przeczytaj także:
W Warszawie powstaną Mur Pamięci z nazwiskami wszystkich zidentyfikowanych ofiar wojen XX wieku na Ukrainie, w tym ofiar zbrodni wołyńskiej – ogłosił w sobotę premier Donald Tusk, nawiązując do rocznicy dnia masakry.
Oznacza to, że obok polskich ofiar z Wołynia upamiętnieni zostaną również Ukraińcy, którzy zginęli w wyniku działań wojennych.
„Dlatego w Warszawie stanie Mur Pamięci z wiecznym ogniem i nazwiskami każdej odnalezionej i zidentyfikowanej ofiary. Rzeczpospolita nie zapomni o żadnej z nich” – stwierdził Tusk. – „Ofiary nie mogą pozostać bezimienne ani pozbawione godnego pochówku. Pamięć o nich to nasz wspólny obowiązek wobec ich rodzin, narodu i państwa polskiego. Dlatego podjąłem działania, by po latach wznowić poszukiwania i ekshumacje ofiar zbrodni wołyńskiej oraz innych polskich ofiar wojen XX wieku na Ukrainie, których ciała nie spoczęły dotąd w godnych grobach.”
W opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu premier podkreślił, że zbrodnia wołyńska była „ludobójstwem na Polakach i obywatelach polskich innych narodowości, dokonanym przez ukraińskich nacjonalistów”.
11 lipca to Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa, upamiętniający masowe morderstwa dokonane przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach Rzeczypospolitej. Tego dnia w 1943 roku doszło do kulminacji rzezi wołyńskiej. W sobotę i niedzielę zaplanowano obchody rocznicowe. Premier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że w sobotę uda się na Wołyń. Prezydent Karol Nawrocki weźmie udział w obchodach w Radrużu, wsi na dzisiejszym pograniczu polsko-ukraińskim.
Przeczytaj także:
W Jedwabnem odbyły się uroczystości upamiętnienia 85 rocznicy zbrodni. Wzięli w niej udział m.in. przedstawiciele parlamentu i prezydenta. Na miejscu pojawiła się jednak także negująca zbrodnię skrajna prawica. Grzegorz Braun odsłonił tablicę pamięci „ofiar rosyjsko-żydowskiego sowietyzmu”.
10 lipca 2026 r. przypada 85 rocznica mordu na społeczności żydowskiej w Jedwabnem. Jak ustaliło śledztwo Instytutu Pamięci Narodowej wszczęte w 2002 roku, 10 lipca 1941 roku w Jedwabnem grupa ok. 40 Polaków zamordowała co najmniej 340 swoich żydowskich sąsiadów, z czego większość spalono żywcem w stodole. Według badaczy zbrodni dokonano z inspiracji Niemców, ale to Polacy mieli w niej „rolę decydującą” w tej zbrodni. Dziś w miejscu stodoły stoi pomnik upamiętniający ofiary. Odsłonięto go 25 lat temu.
W tegorocznych uroczystościach upamiętniających zbrodnię wzięli udział m.in. marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska, przedstawiciel prezydenta RP Wojciech Kolarski, wiceprezes IPN Mateusz Szpytma, parlamentarzyści, duchowni różnych wyznań, dyplomaci oraz delegacja warszawskiej gminy wyznaniowej. Nie było żadnych oficjalnych przemówień.
„To jest okazja dla nas: żałować razem i pamiętać. Kiedy pamiętamy, jest szansa, że możemy zbudować lepszy świat dla naszych dzieci i wnuków” – powiedział krótko rabin Michael Schudrich w trakcie uroczystości pod pomnikiem [cyt. za PAP].
Jak co roku, w Jedwabnem w rocznicę pogromu pojawiła się także skrajna prawica, która neguje sprawstwo Polaków w tej zbrodni. Grzegorz Braun, lider Konfederacji Korony Polskiej, niedaleko pomnika ofiar ustawił krzyż z kamienną tablicą. Ma ona upamiętniać „ofiary dwóch zbrodniczych totalitaryzmów – niemieckiego nazizmu i rosyjsko-żydowskiego sowietyzmu”.
Braun odsłonił tablicę razem z posłami Korony – Włodzimierzem Skalikiem i Romanem Fritzem. Polityk wzywał do wznowienia ekshumacji w Jedwabnem, aresztowania, ukarania i wygnania z Polski rabina Schudricha. Pomnik ofiar w miejscu stodoły nazwał „miejscem kłamstwa” i podziękował Wojciechowi Sumlińskiemu za wcześniejsze wzniesienie w okolicy pomników, które kwestionowały fakt, że zbrodni dokonali Polacy.
„Szanowni państwo, widzicie, że i komuna, i eurokomuna, i żydokomuna idą w zaparte. Idą w zaparte. I w sprawie kłamstwa Jedwabińskiego, i w sprawie kłamstwa o pogromach rzeszowskim, krakowskim, kieleckim 1945 i 1946 roku. I w Oświęcimiu i w innych miejscach pamięci-niepamięci” – mówił Braun.
Przeczytaj także: