0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: Fot. Gavriil Grigorov / POOL / AFPFot. Gavriil Grigoro...

Wpisy znikają, sprawę wyciszają. Rosyjska Dżuma, której nie ma

To będą życzenia urodzinowe czy rozmowa na temat ogniska dżumy na Syberii? — zastanawiają się politolodzy i obserwatorzy politycznej relacji USA-Rosja. Donald Trump ma 7 października dzwonić do Władimira Putina, jednym z tematów ma być sprawa dżumy w Irkucku. Tyle tylko, że Kreml robi wszystko, by świat przekonać, że ogniska choroby w ogóle tam nie ma.

Co się wydarzyło?

„Zachęcamy Rosję do przejrzystości i przekazania światu większej ilości informacji, abyśmy wszyscy mogli odpowiednio i właściwie reagować” – apelował jeszcze we wtorek, 6 października, sekretarz stanu USA Marco Rubio. Stany Zjednoczone i Donald Trump zaoferowali Rosji pomoc w związku z ogniskiem dżumy, które pojawiło się na Syberii.

„Być może nic się tam nie dzieje. A może sprawa jest większa, niż sądzimy. Nie wiemy, nic nie wiemy” – mówi Rubio. „Wall Street Journal” informuje, że już wcześniej USA ostrzegły Moskwę, że nieujawnianie okoliczności śmierci laborantki z Irkucka jest sprzeczne z międzynarodowymi zobowiązaniami w zakresie ochrony zdrowia. W środę Trump ma odbyć rozmowę telefoniczną z Władimirem Putinem. To również dzień urodzin szefa Kremla, który raczej nie liczy na życzenia ze strony innych przywódców krajów Europy i świata. List urodzinowy wysłał mu na razie jedynie przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un, ktory zadeklarował w nim dalsze wsparcie dla Federacji Rosyjskiej i nazwał wojnę z Ukrainą „świętą wojną o sprawiedliwość”.

Sytuację epidemiologiczną monitoruje m.in. polski Główny Inspektorat Sanitarny oraz Komisja Europejska. Eva Hrnicrova, rzeczniczka KE przekazała, że Komisja jest w kontakcie w ekspertami Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC).

Rosja tymczasem udaje, że sprawy nie ma. Agencja ds. zdrowia publicznego poinformowała, że u Darji Szypiłowej, laborantki irkuckiego Instytutu Przeciw Dżumie stwierdzono „zapalenie płuc o nieznanej przyczynie”, a badania nie wykazały obecności mikroorganizmów związanych z jej pracą. Tymczasem jeden z kanałów na Telegramie poinfomował, że w Miejskim Centrum Perinatalnym w Irkucku wprowadzono kwarantannę, a kobiety w ciąży są proszone o wypełnianie ankiet dotyczących kontaktu z chorymi na dżumę. Wcześniej informacje te podawał także portal „Ludzie Bajkału”, dziennikarze pokazali m.in. formularz – checklistę wypełnianą „w przypadku podejrzenia szczególnie niebezpiecznej infekcji Dżuma”.

Jaki jest kontekst?

Myślano, że to COVID. 28-letnia Darja Szypiłowa, laborantka irkuckiego Instytutu Przeciw Dżumie miała przez przypadek rozbić probówkę zawierającą Yersinia pestis, bakterię wywołującą dżumę. Kobieta trafiła do szpitala w Szelechowie, była w ciężkim stanie. Lekarze podejrzewali Covid-19. Mimo intensywnej terapii i podłączenia do respiratora kobieta po dwóch dniach zmarła.

Rosyjska „Meduza” zaznacza: rosyjskie władze nigdy oficjalnie nie poinformowały ani o śmierci Szypiłowej, ani o możliwym ognisku dżumy na Syberii. 4 października portal „Ludzie Bajkału” poinformował, że szpital w Szelechowie został objęty kwarantanną. Portal opisywał, że lekarzom kazano przygotować kombinezony i zestawy ochronne do pracy z wysoce niebezpiecznymi infekcjami.

Dziennikarze, powołując się na nagrania blogerki Uljany Gawriuniny podają, że zgłaszające się do porodów kobiety przyjmowane są samodzielnie, zawieszono porody rodzinne i odwiedziny. Blogerka, która jest w 40 tygodniu ciąży, relacjonowała, że musiała wypełnić formularze, m.in. dotyczące kontaktu z osobami chorującymi na dżumę. „Radio Swoboda” podawało z kolei, że kwarantanną objęto również instytut, w którym pracowała laborantka. Nie wypuszczano stamtąd pracowników, jedzenie przekazywano im przez punkt kontrolny.

Rosyjska sekcja BBC podała, że instytut badawczy w Szelechowie powstał w 1934 roku jako ośrodek walki z dżumą na terenie Syberii i Dalekiego Wschodu. Później badano tam także inne niebezpieczne infekcje: cholery, tularemii, brucelozy i wąglika. W instytucie pracuje około 95 naukowców. Niezależny kanał na Telegramie „Kremlowska tabakierka” przypomniał, że w Rosji „faktycznie są prowadzone badania nad czynnikami wywołującymi dżumę, nie tylko w kontekście tworzenia broni biologicznej”.

Ostatni przypadek dżumy w Rosji był opisywany przez rosyjskie media w 2016 roku, kiedy na Ałtaju doszło do zakażenia 10-letniego chłopca. Powodem był jego kontakt z chorym zwierzęciem, świstakiem stepowym (bobakiem).

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także: