0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

15:18 29-11-2025

Prawa autorskie: Fot. Brendan SMIALOWSKI / AFPFot. Brendan SMIALOW...

Trump: przestrzeń powietrzna nad Wenezuelą „uznana za zamkniętą”. Ale czy na pewno?

„Do wszystkich linii lotniczych, pilotów, handlarzy narkotyków i handlarzy ludźmi: proszę, uznajcie przestrzeń powietrzną nad Wenezuelą i wokół niej za zamkniętą w całości. Dziękuję za uwagę!” – napisał na własnej platformie Truth Social prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump.

Co się wydarzyło?

Trudno jednak powiedzieć, czy wpis Trumpa jest związany z jakąś konkretną decyzją i czy cokolwiek zmienia. Ministerstwo komunikacji Wenezueli nie odpowiedziało na prośbę agencji Reutera o komentarz w sprawie wpisu Trumpa. Milczy również Departament Obrony Stanów Zjednoczonych.

Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) opublikowała tydzień temu ostrzeżenie NOTAM dla samolotów przelatujących nad Wenezuelą. Zaleciła pilotom zachowanie szczególnej ostrożności podczas przelotów nad obszarem obejmującym Wenezuelę oraz część Morza Karaibskiego na wszystkich wysokościach. Przyczyną były „pogarszające się warunki bezpieczeństwa oraz nasilona aktywność wojskowa w Wenezueli i jej okolicach”.

Jako oficjalne uzasadnienie wskazano wenezuelskie manewry wojskowe oraz zakłócenia w działaniu systemów nawigacyjnych. W Wenezueli od września odnotowuje się zakłócenia systemu globalnej nawigacji satelitarnej (GNSS), w tym systemu GPS. Zakłócenia te obejmują zarówno tzw. jamming (celowe blokowanie sygnału), jak i spoofing (podszywanie się pod sygnał GPS, wprowadzanie fałszywych danych nawigacyjnych).

Jaki jest kontekst?

Od kilku miesięcy trwają amerykańskie ataki na łodzie podejrzane o przemyt narkotyków na Karaibach. USA wzmacnia swoją obecność militarną w regionie, Trump zezwolił też na tajne operacje CIA w Wenezueli.

Administracja Donalda Trumpa oskarża rząd Nicolasa Maduro o wspieranie nielegalnego przemytu narkotyków do Stanów Zjednoczonych. Zdaniem prezydenta USA prezydent Nicolas Maduro jest „szefem narkotykowo-terrorystycznego kartelu, który zalewa USA śmiercionośnymi narkotykami”.

Według waszyngtońskiego think tanku Center for Strategic and International Studies (CSIS) w pobliżu wybrzeża Wenezueli znajduje się obecnie około 10 tys. amerykańskich żołnierzy. Są tam także cztery niszczyciele, dwa statki desantowe i okręt podwodny o napędzie atomowym. W pogotowiu jest również 10 myśliwców F-35B, osiem samolotów wielozadaniowych Harrier, dziesiątki śmigłowców oraz statek MV Ocean Trader jako baza dla operacji specjalnych.

13:26 29-11-2025

Prawa autorskie: Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl 5.2023 WarszawaFot. Dawid Zuchowicz...

Państwo przejmie Carrefoura? Propozycja resortu rolnictwa

Krajowa Grupa Spożywcza powinna rozważyć przejęcie sklepów sieci Carrefour – sugeruje Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Co się wydarzyło?

Francuska sieć hipermarketów przygotowuje się do sprzedaży całej sieci 800 swoich polskich sklepów wielkopowierzchniowych. To jedna z trzech sieci sklepów wielkopowierzchniowych niebędących dyskontami w Polsce. Poza Carrefourem w naszym kraju działają dwie inne firmy utrzymujące tradycyjne hipermarkety: również francuskie E.Leclerc i Auchan. O wycofaniu się Carrefoura z Polski mówi się od września, gdy informację o planach sieci podały francuskie media. Carrefour miałby pozbyć się zarówno największych ze swoich placówek, ale i mniejszych marketów i 518 tak zwanych sklepów „convenience” – czyli niewielkich sklepów Carrefour Express.

W kolejce do kupna według branżowych mediów miały ustawić się konkurenci sieci, w tym Netto, Auchan i Kaufland. Do chętnych może dołączyć Krajowa Grupa Spożywcza, czyli konsorcjum skupiające dziś głównie polskie cukrownie. Zachęca do tego resort rolnictwa. „Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi rekomenduje przejęcie sieci sklepów Carrefour i kontynuację prac nad konsolidacją państwowych aktywów w handlu spożywczym. To kolejny krok w kierunku budowy własnych łańcuchów dostaw, które z jednej strony wzmacniać będą pozycję rolników, z drugiej – zagwarantują konsumentom łatwy dostęp do wysokiej jakości produktów pochodzących z polskich upraw i gospodarstw rolnych” – czytamy w rekomendacji ministerstwa. KGS, by zgłosić swoją ofertą na Carrefoura, potrzebuje jednak również zielonego światła od Ministerstwa Aktywów Państwowych.

Z transakcją może być jednak problem – według szacunków placówki Carrefoura mogłyby być warte miliard złotych. Państwowe konsorcjum w roku obrotowym 2024/25 zanotowało z kolei 600 mln straty.

Jaki jest kontekst?

Krajowa Grupa Spożywcza miała być ważnym elementem polityki gospodarczej państwa według planów poprzedniego rządu. Konsorcjum miało skupić pod swoim parasolem nie tylko cukrownie, ale i innych znacjonalizowanych producentów najważniejszych produktów spożywczych. Plan ten firmował między innymi ówczesny wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin. Konsorcjum ma odpowiadać między innymi za zabezpieczenie dostaw w sytuacjach kryzysowych i powstało w reakcji na wojnę w Ukrainie. Plan Sasina zakładał też utworzenie należącej do KGS sieci marketów.

Przeczytaj także:

11:46 29-11-2025

Prawa autorskie: Fot. Dominik Gajda / Agencja Wyborcza.pl 12.01.2024 Pawlowice SlaskieFot. Dominik Gajda /...

Górnicy nie chcą obniżki „barbórki”. Bunt w JSW

Pracownicy znajdującej się na krawędzi upadku Jastrzębskiej Spółki Węglowej walczą z zarządem o wyższą wysokość dodatku barbórkowego.

Co się wydarzyło?

Tradycyjnie wypłacany jest on w górnicze święto, przypadające na dzień świętej Barbary, czyli 4 grudnia. W związku z fatalną formą finansową wydobywczy gigant postanowił o obniżce tego świadczenia i wypłacie jedynie 30 proc. obiecanych pieniędzy. „Barbórka” zwyczajowo wynosi jedną wysokość miesięcznej pensji w danej kopalni. Średnie wynagrodzenie w JSW wynosi powyżej 15 tysięcy złotych brutto.

Takie działanie jest nie do przyjęcia i stanowi próbę przerzucenia odpowiedzialności za błędy zarządcze na pracowników. Przypominamy, że »Barbórka« nie jest żadnym »uznaniowym gestem«, lecz elementem wynagrodzenia wypracowywanym przez pracowników przez cały rok” – argumentują związkowcy z „Solidarności” w JSW i stawiają zarządowi ultimatum: albo powrót do pełnej wysokości dodatku, albo spór zbiorowy i protesty. Działacze drugiego ze związków w spółce, „Sierpnia '80”, zapowiedzieli na 12 grudnia manifestację przed gmachem Ministerstwa Energii w Warszawie.

Jaki jest kontekst?

Po trzech kwartałach bieżącego roku strata JSW sięgnęła 2,9 mld złotych. To potężne tąpnięcie dla jednej z nowocześniejszych spółek wydobywczych, która jeszcze niedawno notowała ogromne zyski. W 2022 roku jej zarobek netto sięgnął niebagatelnych 7,6 mld złotych. Był to skutek popandemicznego odbicia gospodarczego i wzrostu zapotrzebowania na polski surowiec po wprowadzeniu embarga na dostawy z Rosji. Spółka jest uzależniona od globalnego rynku, na którym ceny surowca oferowanego przez JSW dołują.

Materiał wydobywany przez jastrzębską spółkę jest szczególnie ważny dla przemysłu. To węgiel koksujący, używany przede wszystkim w hutach, na razie trudny do zastąpienia czystymi źródłami energii (choć trwają prace nad upowszechnieniem zielonego wodoru i recyklingu w hutach). Komisja europejska umieściła go na liście surowców strategicznych, a JSW jest jedynym jego dużym producentem w całej UE. Upadek spółki oznaczałby problemy dla europejskiej gospodarki i zmuszałby kraje UE do importu z dalekich kierunków.

Rząd zastanawiał się, w jaki sposób pomóc JSW. Na stole była między innymi opcja przejęcia spółki przez Polską Grupę Zbrojeniową. Zarząd wprowadza politykę cięć i zapowiada redukcję zatrudnienia. Plan Strategicznej Transformacji do końca 2027 r. ma przynieść spółce prawie 8,5 mld zł.

Przeczytaj także:

10:16 29-11-2025

Prawa autorskie: Fot. Patryk Ogorzalek / Agencja Wyborcza.pl 15.12.2020 JasionkaFot. Patryk Ogorzale...

Samoloty uziemione po poważnym incydencie. Kryzys w Airbusie

Airbus zlecił aktualizację oprogramowania w ponad sześciu tysiącach samolotów. To ponad połowa całej floty producenta w posiadaniu światowych linii lotniczych.

Co się wydarzyło?

Interwencji wymagają maszyny A320. To jeden z najpopularniejszych modeli samolotów na świecie, w produkcji od końcówki lat 80. Samolot europejskiego producenta z siedzibą we francuskiej Tuluzie miał zagrozić pozycji Boeinga i modelu 737. Od 2016 roku na rynku obecne są zmodernizowane modele A320neo. Według mediów spora część maszyn może przejść aktualizację w ciągu kilku godzin, prace nad niektórymi ciągnąć się mogą jednak tygodniami. Akcja serwisowa dotyczy 350 linii lotniczych na całym świecie.

Przeczytaj także:

Nie ma na razie informacji o poważnych zakłóceniach w kursach z polskich portów lotniczych. Korzystająca z Airbusów A320 firma Wizzair poinformowała, że oprogramowanie udało się zaktualizować w nocy. „Wszystkie sobotnie rejsy odbywają się zgodnie z rozkładem” – przekazała linia lotnicza. Agencja Reutera przekazała, że z problemami zmagają się między innymi azjatyckie linie lotnicze.

W piątek późnym wieczorem Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego wydała dyrektywę nadzwyczajną nakazującą Airbusowi obowiązkowe wprowadzenie poprawek.

Jaki jest kontekst?

Branżowe doniesienia wskazują, że przyczyną akcji serwisowej był incydent podczas lotu linii JetBlue z Cancun w Meksyku do Newark w stanie New Jersey 30 października. W jego wyniku kilku pasażerów doznało urazów z powodu nagłego spadku wysokości.

Przeczytaj także:

Samolot typu A320 został zmuszony do awaryjnego lądowania w Tampie na Florydzie po wystąpieniu problemów z kontrolą lotu oraz niekontrolowanym spadku wysokości. Sytuacja ta skłoniła Federalną Administrację Lotnictwa Cywilnego (FAA) do rozpoczęcia dochodzenia. Ani JetBlue, ani FAA nie odniosły się do kwestii wycofania samolotów z eksploatacji.

09:04 29-11-2025

Prawa autorskie: Fot. Pawel Malecki / Agencja Wyborcza.pl 03.09.2019 KielceFot. Pawel Malecki /...

Krwawy atak na Kijów, Polska poderwała myśliwce

Kolejny krwawy atak Rosji dosięgnął ukraińskiej stolicy. W Kijowie w nocy z piątku na sobotę zginęły co najmniej dwie osoby, a 15 zostało rannych.

Co się wydarzyło?

Po serii pożarów w niektórych dzielnicach brakuje prądu. Pół miliona odbiorców w Kijowie i 100 tysięcy w obwodzie kijowskim zostało pozbawionych energii.

Rosjanie wystrzelili w kierunku Ukrainy około 36 rakiet i prawie 600 dronów — poinformował rano Wołodymyr Zełenski.

„Głównymi celami ataku były obiekty energetyczne i cywilne, co spowodowało rozległe zniszczenia i pożary w budynkach mieszkalnych. Jak dotąd wiadomo, że dziesiątki osób zostało rannych, a trzy zginęły” – stwierdził prezydent Ukrainy.

Na rosyjski ostrzał zareagowało polskie lotnictwo. „Poderwane zostały myśliwce, a naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości” – informowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

„Czas, aby Europa podjęła decyzję w sprawie zamrożonych aktywów, jeśli Moskwa nie zrezygnuje z ataków dronów i rakiet. Musimy bezwzględnie rozmawiać ze wszystkimi partnerami o krokach zmierzających do zakończenia tej wojny” – zauważył Zełenski.

Za przekazaniem zamrożonych w krajach UE środków należących do rosyjskich podmiotów opowiada się szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, jednak do tej pory państwa Wspólnoty nie wyraziły na to zgody. Problemem jest między innymi opór Belgii. To tam ulokowana jest duża część ze wstrzymanych przez Unię Europejskiej środków.

"Na kontach kilku instytucji finansowych w Unii Europejskiej leży w sumie ok. 210 miliardów euro środków z rosyjskich rezerw walutowych w postaci obligacji państwowych. Obligacjom tym minął termin zapadalności i gdyby nie wojna w Ukrainie, Rosja dostałaby z tego tytułu gotówkę. Ale aktywa te zostały zamrożone z tytułu europejskich sankcji, po tym, jak Rosja najechała Ukrainę.

Większość z nich – ok. 185 mld euro – leży na kontach międzynarodowej firmy rozliczeniowej Euroclear, która ma siedzibę w Belgii. Środki te są w dalszym ciągu inwestowane i generują zyski. Te zyski już są wykorzystywane na pomoc Ukrainie jako zabezpieczenie pożyczek udzielanych przez grupę G7. Ale to tylko kilka miliardów euro rocznie" – pisała na naszych łamach Paulina Pacuła.

Przeczytaj także: