Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

14 minut temu

Prawa autorskie: Foto Alexander NEMENOV / AFPFoto Alexander NEMEN...

Ustawy o obniżce cen paliw weszły w życie

Dziś wchodzą w życie przepisy umożliwiające wprowadzanie maksymalnych cen paliw na stacjach. W poniedziałek rząd ogłosi po raz pierwszy, ile wynosi ta stawka. Ceny spadną realnie we wtorek.

Co się wydarzyło?

Ustawy obniżające ceny paliwa przeszły w mijającym tygodniu przyspieszoną ścieżkę legislacyjną. W czwartek premier Donald Tusk ogłosił, że rząd podjął decyzję o interwencji, a program nazwał CPN – „Ceny Paliwa Niżej”. Tego samego dnia podczas posiedzenia rządu ustalono szczegóły, a w piątek Parlament przyjął dwa projekty ustaw, które prezydent podpisał jeszcze tego samego dnia. W sobotę opublikowano je w Dzienniku Ustaw, a przepisy weszły w życie w niedzielę 29 marca.

Chodzi m.in. o nowelizację ustawy o podatku akcyzowym, która umożliwia obniżanie stawek akcyzy na olej napędowy oraz benzynę rozporządzeniem. W sobotę w Dzienniku Ustaw opublikowano także dwa rozporządzenia Ministra Finansów: obniżające akcyzę (wejdzie w życie 30 marca) oraz obniżające VAT na paliwa do 8 proc. (wejdzie w życie 31 marca).

W niedzielę również weszły w życie przepisy umożliwiające ustanawianie maksymalnej ceny paliw na stacjach, która ustalana jest na podstawie ceny hurtowej paliw na rynku krajowym, akcyzy, opłaty paliwowej marży sprzedażowej w wysokości 30 gr za litr oraz podatku VAT. Maksymalne ceny będą codziennie aktualizowane przez Ministerstwo Energii.

Regulowanie cen to pomysł rządu na to, by obniżki stawek na paliwa nie były okazją dla sprzedawców na dodatkowy zarobek kosztem utraty przez państwo wpływów do budżetu.

„Żeby nie nabiło kieszeni tym, którzy zajmują się obrotem paliw, tylko żeby rzeczywiście przymusić tymi działaniami do realnych obniżek. Dlatego na okres stosowania obniżonych stawek podatkowych wprowadzimy maksymalną cenę detaliczną na paliwa” – mówił premier.

Pierwsze obwieszczenie maksymalnych cen nastąpi w poniedziałek. A same ceny realnie spadną na stacjach we wtorek.

Jaki jest kontekst?

Ceny paliw poszybowały w górę w związku z trwającą od kilku tygodni wojną na Bliskim Wschodzie. Interwencji w sprawie kosztów tankowania w Polsce domagała się od jakiegoś czasu opozycja. Do niedawna członkowie rządu bardzo powściągliwie odnosili się do pomysłów obniżenia VAT-u i akcyzy na paliwa. Jeszcze we wtorek minister finansów Andrzej Domański mówił, że rząd przygotowuje różne scenariusze, ale ceny ropy czasowo spadają. Problem w tym, że krótko po tej wypowiedzi znów zaczęły rosnąć. Ropa gatunku Brent, pochodząca z Morza Północnego i uważana za wyznacznik cenowych trendów, w czwartkowe popołudnie osiągała cenę 106 dolarów za baryłkę. Przed atakiem USA i Izraela na Iran było to około 70 dolarów.

W mediach pojawiły się również wiadomości o planach wprowadzenia podatku od nadmiarowych zysków koncernów naftowych, w tym Orlenu. Minister Domański najpierw je zdementował. Mimo to w czwartek zarówno on, jak i szef resortu aktywów państwowych Wojciech Balczun przyznali, że nie wykluczają wprowadzenia tego rozwiązania w przyszłości – gdyby okazało się, że biznes naftowy nadspodziewanie dobrze zarabia na kryzysie.

Centralne sterowanie maksymalnymi cenami paliw to mechanizm znany między innymi ze Słowacji, Węgier i Chorwacji. VAT na paliwa na czas obecnego kryzysu obcięła już między innymi Hiszpania.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także:

21:44 28-03-2026

Prawa autorskie: Prawa autorskie: CPAC, kadr z relacji live. 28.03.2026. Prezydent Karol Nawrocki przemawia podczas konferencji CPAC w Teksasie.Prawa autorskie: CPA...

Prezydent Nawrocki w Teksasie o Donaldzie Trumpie: „Potrzebujemy takich jak on!”

„Prezydent Donald Trump jest prawdziwym przyjacielem Polski, ale jest też prawdziwym wojownikiem!” – mówił prezydent RP Karol Nawrocki na konferencji amerykańskiej alt-prawicy CPAC. W swoim przemówieniu stwierdził też, że Unia Europejska potrzebuje naprawy i skrytykował jej „ideologiczne projekty”. Negatywnie ocenił także Rosję.

Prezydent Polski Karol Nawrocki od piątku 27 marca przebywa w Stanach Zjednoczonych. Najważniejszą częścią jego wizyty było wystąpienie podczas konferencji amerykańskiej alt-prawicy Conservative Political Action Conference (CPAC) w Teksasie. Poza Nawrockim na konferencji nie pojawił się żaden polityk równy mu rangą. Nie było tam również samego Trumpa.

Wystąpienie Karola Nawrockiego odbyło się w tym samym czasie, gdy w Stanach Zjednoczonych trwały masowe protesty przeciwko wojnie na Bliskim Wschodzie i działaniom administracji Donalda Trumpa. Setki tysięcy ludzi wyszło demonstrować w całym państwie pod hasłem „No Kings”. Zarejestrowano ponad trzy tysiące manifestacji we wszystkich 50 stanach. Organizatorzy zapowiadali, że w protestach może wziąć udział nawet dziewięć milionów Amerykanów.

Karol Nawrocki w swoim wystąpieniu nie odniósł się do napiętej sytuacji w USA w żaden sposób. Chwalił Donalda Trumpa i zapewniał o pełnej lojalności Polski. Krytykował natomiast Rosję i... Unię Europejską.

Co się wydarzyło

Podczas półgodzinnego przemówienia prezydent Karol Nawrocki najczęściej mówił o sojuszu polsko-amerykańskim. Sięgnął nawet do historycznych postaci Tadeusza Kościuszki i Kazimierza Pułaskiego, by przypomnieć, że Polacy wspierali obywateli Stanów Zjednoczonych w walce o wolność.

„Polska i USA są nie tylko sojusznikami, jesteśmy narodami zbudowanymi na tych samych ideach; na przekonaniu, że rząd powinien służyć ludziom, a nie rządzić nimi” – mówił Nawrocki. I podkreślał: „Łączy nas nie tylko sojusz, lecz braterstwo”.

Prezydent otwarcie skrytykował Rosję. „W Europie dzisiaj mamy do czynienia z agresywną Rosją, z reżimem, który atakuje swych sąsiadów, który niszczy miasta, który uważa, że władza daje mu prawo do dominacji nad innymi. Dzisiaj ten reżim próbuje mówić światu, że są obrońcami tradycyjnych wartości. To jest kłamstwo” – stwierdził. I podkreślił:

„Rosja nie broni konserwatyzmu. Rosja reprezentuje korupcję i przemoc”.

Ale chwilę później skrytykował również Unię Europejską. Najpierw jednak zaznaczył, że Polska jest jej częścią i dlatego „mamy prawo wypowiadać się”, jak odbudować UE, bo – zdaniem Karola Nawrockiego – Unia takiej odbudowy potrzebuje.

"Widzimy polityki, które osłabiają podstawy naszej siły.

Widzimy potężnych demokratów, którzy podejmują decyzje przeczące rozsądkowi, które, zamiast wzmacniać Europę, osłabiają ją" – mówił.

Krytykował unijną politykę energetyczną i migracyjną. Stwierdził również, że w UE zdarzają się sytuacje forsowania „projektów ideologicznych”, które są sprzeczne z wartościami chrześcijańskimi.

Po czym zapewnił, że zgadza się z Donaldem Trumpem co do tego, że Europa musi wziąć większą odpowiedzialność za kwestie militarne.

„Wierzymy w nasz polsko-amerykański sojusz, ale również wierzymy w Sojusz Północnoatlantycki, który jest prowadzony przez USA. Zgadzam się z prezydentem Trumpem, kiedy wzywa europejskie kraje, aby zwiększyły środki wydawane na bezpieczeństwo. Tak, Europa musi wziąć większą odpowiedzialność za swoją własną obronność” – powiedział Nawrocki.

Na koniec pochwalił Donalda Trumpa i jego politykę wewnętrzną. "Wasz prezydent jest prawdziwym przyjacielem Polski, ale również jest prawdziwym wojownikiem – walczy o lepsze życie dla Amerykanów, w tym dla prawie dziesięciu milionów Polaków w Ameryce.

Potrzebujemy ludzi takich jak on, którzy stawiają ludzi na pierwszym miejscu, chronią miejsc pracy, bronią rodzin i zabezpieczają przyszłość."

Jaki jest kontekst

Prezydent Karol Nawrocki poleciał do USA w piątek, 27 marca. Przed wystąpieniem na CPAC odwiedził także zakłady Lockheed Martin Aeronautics, gdzie powstają myśliwce F-35, które mają trafić do Polski.

Konferencja CPAC pierwotnie gromadziła amerykańskich konserwatystów z różnych środowisk. Obecnie to jedno z czołowych wydarzeń ruchu MAGA, skupionego wokół Donalda Trumpa. Na CPAC w Teksasie przyjechali jedynie nieliczni mówcy z Europy, inaczej niż w poprzednich latach. Wystąpili tam natomiast kontrowersyjni politycy popierający obecnego prezydenta USA, na przykład:

  • Synowie skazanego na 27 lat więzienia byłego prezydenta Brazylii Jaira Bolsonaro,
  • Željka Cvijanović, była prezydent Republiki Serbskiej (jedna z części składowych Bośni i Hercegowiny), do niedawna objęta sankcjami USA. Sankcje jednak zostały zniesione m.in. po tym, jak Cvijanović wystąpiła z wnioskiem o przyznanie Pokojowej Nagrody Nobla Trumpowi,
  • Liz Truss, była premier Wielkiej Brytanii, która zasłynęła tym, że tekę premiera straciła po zaledwie 44 dniach urzędowania.

Zobacz więcej na ten temat

Przeczytaj także:

15:51 28-03-2026

Prawa autorskie: Kampinoski Park Narodowy, Uroczysko Debły. Fot. Wikimedia CommonsKampinoski Park Naro...

Zmiana czasu. Z soboty na niedzielę śpimy krócej

Zmiana czasu z zimowego na letni w tym roku wypada w nocy z 28 na 29 marca. Zegarki przestawiamy z 2 na 3. Przystosowanie się do czasu letniego większości ludzi zajmuje mniej więcej tydzień.

Co się wydarzyło?

W nocy z soboty na niedzielę (28 na 29 marca) przestawiamy zegarki z godziny 2 na 3, bo przechodzimy na czas letni. Wiosenna zmiana czasu nie należy do najprzyjemniejszych. Skoro zegarki w środku nocy przestawimy z wybiciem 01:59 na 03:00, zniknie nam godzina snu. To niekorzystne nie tylko dla naszego samopoczucia, ale i dla zdrowia.

W poniedziałki po zmianie czasu na letni rośnie liczba zawałów i wypadków samochodowych.

Naukowcy sądzą, że ten efekt wywołany jest właśnie brakiem godziny snu. Szczęśliwie po kilku dniach liczba przespanych godzin wraca do statystycznej normy. Choć wstawać będziemy wcześniej przez całe pół roku, przystosowanie się do czasu letniego większości ludzi zajmuje mniej więcej tydzień. Za to przez kolejne pół roku będziemy mieć więcej dziennego światła, co może mieć korzystny wpływ na nasz nastrój.

Jaki jest kontekst?

Jest jedna oczywista zaleta przesuwania zegarków – wiosną i latem jest dłużej jasno. W Warszawie w sobotę przed zmianą czasu słońce zajdzie tuż przed 18:00. W niedzielę zachód słońca przypadnie około 19:00 czasu letniego. Założeniem wprowadzenia czasu letniego jest to, że pozwala włączać oświetlenie wieczorem o godzinę później.

Od lat trwają jednak dyskusje o rezygnacji ze zmiany czasu. Zwolennicy stałego czasu podkreślają korzyści dla zdrowia i bezpieczeństwa, przeciwnicy wskazują na koszty gospodarcze i logistyczne.

W Unii Europejskiej zmiana czasu obowiązuje we wszystkich państwach członkowskich, ale jej przyszłość jest wciąż dyskutowana. Formalnie UE przyjęła w 2019 roku dyrektywę, która pozwala państwom zrezygnować ze zmiany czasu – wtedy każde państwo miałoby wybrać czas letni lub zimowy na stałe. W praktyce jednak jeszcze żadne państwo nie zrezygnowało z przestawiania zegarków.

Przeczytaj także:

15:22 28-03-2026

Prawa autorskie: Fot. David Dee Delgado / GETTY IMAgencja GazetaES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPFot. David Dee Delga...

Rosyjscy parlamentarzyści z wizytą w amerykańskim Kongresie

W Stanach Zjednoczonych doszło do pierwszej od niemal 25 lat oficjalnej wizyty rosyjskich parlamentarzystów w Kongresie. Członkowie Dumy odwiedzili Waszyngton na zaproszenie republikańskiej kongresmenki Anny Pauliny Luny. Aby było to możliwe zawieszono wobec nich sankcje.

Co się wydarzyło?

Jak donosi portal The Insider, w środę 26 marca doszło do oficjalnej wizyty delegacji rosyjskich parlamentarzystów w Waszyngtonie. Rosjanie przyjechali na zaproszenie republikańskiej kongresmenki Anny Pauliny Luny (na zdjęciu). Przygotowania do wizyty trwały od miesięcy i były prowadzone niejawnie, by „uniknąć politycznych napięć” – jak tłumaczyła Luna.

Spotkanie – jak podkreślała Luna – miało służyć rozmowom o pokoju i relacjach dwustronnych między Rosją i USA.

„Jako przedstawiciele dwóch największych mocarstw nuklearnych na świecie jesteśmy winni naszym obywatelom dialog, nowe pomysły i utrzymywanie otwartych kanałów komunikacji. Będziemy nadal rozwijać ten dialog i dążyć do pokoju, wspierając wysiłki obecnej administracji na rzecz pokoju oraz nowych możliwości gospodarczych” – napisała republikańska kongresmenka na X.

Jak wynika z relacji portalu The Insider, w rozmowach poruszono tematy wojny w Ukrainie i sytuacji wokół Iranu, kwestie utrudnień podróżniczych między krajami, współpracę gospodarczą, inwestycje i wymianę akademicką.

W delegacji rosyjskiej znaleźli się wiceprzewodniczący Dumy Boris Czernyszow, były ambasador Rosji w USA Anatolij Antonow, pierwszy wiceprzewodniczący komisji ds. międzynarodowych Wiaczesław Nikonow, była łyżwiarka, posłanka partii „Jedna Rosja” Swietłana Żurowa, która zasiada w komisji ds. międzynarodowych oraz poseł partii „Sprawiedliwa Rosja – Za Prawdę”, ekonomista Michaił Deliagin.

Po stronie amerykańskiej w spotkaniu uczestniczyli kongresmeni obu partii, w tym kongresman Andy Ogles z Tennessee, republikanin Derrick Van Orden z Wisconsin, republikanin Eli Crane z Arizony oraz demokrata Vicente Gonzalez Jr. z Teksasu. Spotkania odbyły się m.in. Amerykańskim Instytucie Pokoju oraz w rezydencji rosyjskiego ambasadora w Waszyngtonie. Delegacja odwiedziła także Kapitol.

W trakcie wizyty delegacje wymieniły się też symbolicznymi prezentami. Rosyjscy parlamentarzyści otrzymali pamiątkowe monety z Kongresu oraz skarpetki z wizerunkiem Donalda Trumpa z kampanii wyborczej 2024 roku. Strona amerykańska dostała pocztówkę podpisaną przez uczestników historycznej misji Apollo-Sojuz – pierwszej międzynarodowej załogowej misji kosmicznej, przeprowadzonej przez Stany Zjednoczone oraz ZSRR w lipcu 1975 roku.

Jaki jest kontekst?

Wizyta rosyjskich parlamentarzystów w amerykańskim Kongresie budzi poważne kontrowersje w kontekście obowiązującego po 2022 roku reżimu sankcyjnego wobec Rosji. Po rozpoczęciu pełnoskalowej agresji na Ukrainę wielu członków Dumy Państwowej zostało objętych sankcjami przez Stany Zjednoczone, Unię Europejską oraz inne państwa sojusznicze. Równolegle znacząco ograniczono współpracę gospodarczą z Rosją, a bezpośrednie połączenia lotnicze zostały w dużej mierze zawieszone.

Sankcje stanowią odpowiedź na naruszenie prawa międzynarodowego i atak na Ukrainę. Choć same restrykcje nie wykluczają całkowicie kontaktów politycznych, tego rodzaju spotkania – zwłaszcza jeśli wymagają czasowego uchylenia sankcji wobec ich uczestników – stanowią ich obchodzenie oraz świadczą o próbach normalizacji relacji z państwem-agresorem.

Przeczytaj także:

13:21 28-03-2026

Prawa autorskie: Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Zuchowicz...

Wspólne rządy Konfederacji z KO? Większość jest „za”

Najnowsze badanie SW Research dla Rzeczpospolitej pokazuje, że aż jednej trzeciej badanych obojętnie, czy po wyborach parlamentarnych powstałaby koalicja KO z Konfederacją, czy PiS. Nieduża większość wolałaby jednak koalicję utworzoną przez KO.

Co się wydarzyło?

Według najnowszego sondażu poparcia dla partii politycznych SW Research dla Rzeczpospolitej, gdyby wybory parlamentarne odbyły się w dniach 24-25 marca 2026 r., to:

  • Koalicja Obywatelska uzyskałaby 30,1 proc. głosów,
  • PiS mógłby liczyć na poparcie 22,1 proc. badanych,
  • Konfederacja uzyskałaby 13,8 proc. głosów,
  • Konfederacja Korony Polskiej – 9,2 proc.,
  • a Nowa Lewica 6,8 proc.

Żadna inna partia nie przekroczyłaby progu wyborczego (5 proc.).

Zgodnie z wyliczeniami prof. Jarosława Flisa z Uniwersytetu Jagiellońskiego, przy takim wyniku wyborów, Koalicja Obywatelska mogłaby liczyć na 186 mandatów, PiS – 131, Konfederacja – 74, Konfederacja Korony Polskiej – 43, a Nowa Lewica – 26.

To oznaczałoby, że żadna partia nie byłaby w stanie stworzyć samodzielnej większości oraz niemożliwe byłoby odtworzenie koalicji z 15 października.

Dwa z ugrupowań współtworzących obecnie rządzącą koalicję – Polska 2050 (obecnie podzielona na Polskę 2050 RP i klub parlamentarny Centrum) oraz Polskie Stronnictwo Ludowe nie weszłoby w ogóle do Sejmu. KO wraz z Nową Lewicą miałaby tylko 212 mandatów, a więc do większości brakowałoby im 19 miejsc w parlamencie.

Głównym rozgrywającym po wyborach byłaby skrajnie prawicowa, antyeuropejska Konfederacja.

Większość mogłyby więc utworzyć albo PiS wraz z Konfederacją i Konfederacją Korony Polskiej, albo KO z Konfederacją. Koalicja z PiS-em dysponowałaby 248 mandatami, a koalicja z KO 260 mandatami.

W ramach sondażu zapytano też badanych o to, którą koalicję wybraliby, gdyby mieli do wyboru wyłącznie te dwie – koalicję KO z Konfederacją lub koalicję PiS z obiema Konfederacjami.

Najwięcej badanych – 35,3 proc. – wskazało koalicję KO-Konfederacja. Koalicję PiS-Konfederacja-Konfederacja Korony Polskiej wybrałoby 32 proc. respondentów. Aż 32,6 ankietowanych byłoby obojętne, która z tych koalicji objęłaby władzę.

Porozumienie Koalicji Obywatelskiej i Konfederacji częściej wskazywali mężczyźni (38 proc.) niż kobiety (33 proc.).

Jaki jest kontekst?

O ile dla PiS-u rządy z Konfederacją mogą nie być politycznym problemem – partiom tym światopoglądowo dość do siebie blisko, to już dla wielu wyborców KO rządy Tuska z Mentzenem będą przekroczeniem Rubikonu. Zwłaszcza, że cała europejska grupa polityczna, do której należy KO, czyli Europejska Partia Ludowa zarzeka się, że skrajna prawica powinna być otoczona kordonem sanitarnym i niedopuszczana do sprawowania władzy. Choć niestety jak pokazuje praktyka chociażby z Parlamentu Europejskiego, jest to zobowiązanie, którego EPL nie dotrzymuje.

Od czasu wyborów parlamentarnych w 2023 r. PiS straciło około 9 punktów procentowych poparcia, podczas gdy połączone siły Konfederacji zyskały blisko 16 punktów procentowych poparcia. Aby powstrzymać odpływ elektoratu, Prawo i Sprawiedliwość wskazało byłego ministra edukacji Przemysława Czarnka na kandydata na premiera w nadchodzących wyborach parlamentarnych.

Jak wynika z analizy Piotra Pacewicza pięciu sondaży przeprowadzonych tuż po nominacji Czarnka na kandydata na premiera (7 marca 2026 r.), aż cztery z pięciu pracowni badawczych odnotowały wyraźny „efekt Czarnka”, polegający na odrabianiu strat przez PiS względem radykalnej prawicy. Autor przestrzega jednak przed wyciąganiem z tego jednoznacznych wniosków.

Czytaj więcej:

Przeczytaj także: