0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

16:06 09-05-2026

Prawa autorskie: Fot. Vyacheslav Prokofyev, Sputnik, Kremlin Pool Photo via APFot. Vyacheslav Prok...

Meduza: na wojnie w Ukrainie mogło zginąć ponad 350 tysięcy rosyjskich żołnierzy

Rosyjscy dziennikarze szacują, że łączna liczba poległych żołnierzy Rosji od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę do końca 2025 roku wynosi 352 tysiące osób. „To nowa – wiarygodna – ocena strat sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej w ciągu czterech lat wielkiej wojny” – podkreślają.

Na zdjęciu: Prezydent Władimir Putin trzyma w rękach rosyjską prawosławną ikonę świętego błogosławionego księcia Aleksandra Newskiego podczas spotkania z żołnierzami rannymi w walkach na Ukrainie w Centralnym Wojskowym Szpitalu Klinicznym im. Mandryka w Moskwie, w Rosji. 29 października 2025 r. Fot. Wiaczesław Prokofiew, Sputnik/ AP

Co się wydarzyło?

W sobotę, 9 maja, w rosyjskim Dniu Zwycięstwa w II wojnie światowej rosyjski portal „Meduza” opublikował nową obszerną analizę dotyczącą strat Rosji w wojnie w Ukrainie. Śledztwo zostało przeprowadzone wspólnie z portalem „Mediazona” oraz rosyjskim oddziałem BBC. („Meduza” oraz „Mediazona” systematycznie od trzech analizują rosyjskie straty w Ukrainie).

Dziennikarze przeanalizowali imienne listy poległych Rosjan, dane z rejestru spraw spadkowych oraz statystyki sądowe. Jak podkreślają, w podanej liczbie – 352 tys. ofiar śmiertelnych – nie uwzględniono najemników z innych krajów oraz żołnierzy, którzy zaginęli w drugiej połowie 2025 roku.

W swoich szacunkach dziennikarze po raz pierwszy uwzględnili nie tylko „zwykłych” zmarłych, których zgony zostały zarejestrowane w Urzędzie Stanu Cywilnego (takich osób jest 261 tysięcy), ale także osoby uznane przez sąd za zmarłe lub zaginione (około 90 tysięcy osób).

Według analizy wnioski o uznanie żołnierzy za zaginionych lub zmarłych zaczęły masowo napływać do rosyjskich sądów w lipcu 2024 roku. Do tego czasu ani rodziny żołnierzy, ani rosyjskie Ministerstwo Obrony nie podjęły żadnych działań w tym zakresie.

„Nie jest jasne, dlaczego pozwy sądowe w całym kraju zaczęły napływać właśnie wtedy: ustawa upraszczająca proces uznawania żołnierzy za zaginionych lub zmarłych została uchwalona wiosną 2023 roku. Zgodnie z nią, weteran wojenny może uzyskać ten status sześć miesięcy po tym, jak ostatni raz widziano go żywego. A jeśli jednostka wojskowa może przedstawić dokument stwierdzający, że dana osoba zaginęła w okolicznościach zagrażających życiu (zmarła, ale nie udało się odnaleźć jej ciała), może zostać uznana za zmarłą, z pominięciem prawnego statusu osoby zaginionej” – czytamy w analizie.

„W latach 2020–2023 liczba wniosków o zaginięcie lub śmierć osób składanych w rosyjskich sądach utrzymywała się na stabilnym poziomie, średnio 8100 rocznie. W 2024 roku sądy otrzymały 22 900 wniosków, a w 2025 roku – 79 800. O tym, że wnioski te dotyczą personelu wojskowego, a nie np. cywilów zaginionych na froncie, świadczą przede wszystkim dane dotyczące osób składających wnioski w takich sprawach. [...] Znając bazową (przedwojenną) liczbę zgłoszeń o zaginięciach oraz liczbę zgłoszeń złożonych w sądzie w latach 2024 i 2025, możemy obliczyć wzrost spowodowany wojną: około 86 500 roszczeń do grudnia 2025 roku”.

Analiza nie obejmuje danych o rosyjskich stratach w 2026 roku. Jak zaznaczają autorzy, na początku maja 2026 roku liczba ta jeszcze wzrosła. „Rosyjskie Siły Zbrojne nie doświadczają obecnie poważnych niedoborów kadrowych. Jednak wraz ze wzrostem strat sytuacja ta może ulec zmianie” – podsumowją.

Jaki jest kontekst?

Władze Federacji Rosyjskiej oficjalnie nie podają aktualnych danych dotyczących swoich strat. Ostatni raz Moskwa podała liczbę ofiar śmiertelnych jeszcze we wrześniu 2022 roku, podając liczbę 5937 osób. Według danych Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy łączne straty bojowe wojsk rosyjskich w wojnie przeciwko Ukrainie w okresie od 24 lutego 2022 r. do 8 maja 2026 r. wynoszą około 1 339 190 osób (rannych i zabitych).

Na początku lutego 2026 roku prezydent Ukrainy poinformował, że od lutego 2022 roku Ukraina straciła na wojnie 55 tysięcy żołnierzy. Ponad 70 tys. osób jest zaginionych – żołnierzy i cywili.

Przeczytaj także:

13:54 09-05-2026

Prawa autorskie: Fot. Cezary Aszkielowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Cezary Aszkielo...

Orlen znów obniżył hurtowe ceny paliw

W sobotę Orlen obniżył hurtowe ceny oleju napędowego Ekodiesel o 98 złotych na metrze sześciennym, a benzyny bezołowiowej Eurosuper 95 o 50 zł. To czwarta obniżka tych paliw w tym tygodniu.

Co się wydarzyło?

W piątek, 8 maja Ministerstwo Energii opublikowało informacje dotyczące maksymalnych cen paliw, które będą obowiązywać 9-11 maja 2026 roku. Według aktualnego obwieszczenia Ministra Energii od soboty do poniedziałku włącznie benzyna 95 ma kosztować nie więcej niż 6,35 zł/l, benzyna 98 – 6,85 zł/l, olej napędowy – 7,03 zł/l.

To są niższe ceny niż w piątek. 8 maja benzyna 95 kosztowała maksymalnie 6,41 zł za litr, benzyna 98 – 6,90 zł, olej napędowy – 7,17 zł.

„Benzyna oraz olej napędowy nie mogą być sprzedawane drożej niż podany limit” – podkreśla Ministerstwo Energii. Dodaje, że nowa cena obowiązuje od dnia następnego po publikacji w Dzienniku Urzędowym „Monitor Polski”. W przypadku dni wolnych od pracy obowiązuje cena ogłoszona w ostatnim dniu roboczym przed weekendem lub świętami oraz innymi dniami wolnymi od pracy.

Jak podaje Polska Agencja Prasowa, Orlen po raz czwarty w tym tygodniu obniżył hurtowe ceny paliw. Z danych opublikowanych przez koncern wynika, że w sobotę olej napędowy Ekodiesel kosztuje 6 tys. 119 zł za metr sześc., czyli 98 zł mniej niż dzień wcześniej, natomiast benzyna bezołowiowa Eurosuper 95 kosztuje 5 tys. 535 zł za metr sześc., czyli 50 zł.

W piątek, Orlen obniżył hurtowe ceny oleju napędowego Ekodiesel o 125 zł, do 6 tys. 217 zł za metr sześć., a benzyny bezołowiowej Eurosuper 95 o 53 zł, do 5 tys. 585 zł za metr sześc. Koncern obniżał ceny również we środę i czwartek.

Jaki jest kontekst?

Pod koniec marca 2026 roku Sejm przyjął ustawy, które ograniczają wzrost cen paliw na stacjach. Nowe przepisy obniżają VAT (z 23% do 8%) i akcyzę do minimalnych dopuszczalnych poziomów (o 29 gr dla benzyny i 28 gr dla oleju napędowego) oraz wprowadzają maksymalne ceny detaliczne.

Od 31 marca na wszystkich stacjach w Polsce obowiązują ceny maksymalne paliw, wprowadzone w ramach rządowego pakietu regulacji „Ceny Paliwa Niżej”. Cena maksymalna jest ustalana według określonej formuły, obejmującej średnią cenę hurtową paliw na rynku krajowym, powiększoną o akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedażową w wysokości 0,30 zł za litr oraz podatek VAT.

Specjalne przepisy działają w Polsce do 15 maja.

Te rozwiązania są odpowiedzią polskiego rządu w związku z kryzysową sytuacją na rynku wywołaną poprzez atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran 28 lutego. Konflikt spowodował natychmiastowy wzrost cen ropy naftowej na globalnych rynkach, co przełożyło się na wyższe koszty paliw również w Polsce.

„Pakiet rozwiązań osłonowych obniża ceny paliw, wspierając polskie rodziny i polską gospodarkę” – zapewnia Ministerstwo Energii.

Przeczytaj także:

11:51 09-05-2026

Prawa autorskie: Fot . Krzysztof Cwik / Agencja Wyborcza.plFot . Krzysztof Cwik...

Przy granicy polsko-rosyjskiej znaleziono drona z napisami w cyrylicy

Na terenie województwa warmińsko-mazurskiego, niedaleko granicy z obwodem królewieckim został znaleziony dron z napisami w języku rosyjskim. Sprawą zajęła się Żandarmeria Wojskowa i prokuratura.

Co się wydarzyło?

W sobotę, 9 maja około godz. 12 Żandarmeria Wojskowa poinformowała, że w godzinach porannych otrzymała informację, że w okolicy miejscowości Bartoszyce (województwo Warmińsko-Mazurskie) odnaleziono niezidentyfikowany obiekt latający.

„Pierwsze czynności na miejscu zdarzenia wskazują, iż jest to prawdopodobnie DRON pochodzenia wojskowego, przeznaczony do obserwacji, nie posiadający cech bojowych” – podkreślił Rzecznik Prasowy Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej ppłk Dariusz Rozkosz. „Na miejscu trwają niezbędne czynności procesowe” – dodał.

Postępowanie w tej sprawie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratora 8 Wydziału do spraw wojskowych Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.

Jako pierwszy o wydarzeniu poinformował RMF24, zaznaczać, że dron został znaleziony na polu w miejscowości Osieka koło Bartoszyc, około 20 kilometrów od polsko-rosyjskiej granicy. Według dziennikarza serwisu informacyjnego Piotra Bułakowskiego na dronie są napisy cyrylicą i ma on kamerę bądź kamery.

„Został znaleziony przedmiot przypominający drona. Na miejscu pracują służby, żeby określić, co to dokładnie jest za przedmiot i skąd przyleciał” – powiedział w komentarzu TVN24 asp. szt Rafał Jackowski z zespołu prasowego warmińsko-mazurskiej policji. Dodał, że nie znaleziono innych podejrzanych obiektów.

Jaki jest kontekst?

W nocy z 9 na 10 września 2025 r., podczas kolejnego ataku Rosji wymierzonego w Ukrainę, na Polskę leciały 92 drony. Większość z nich została zestrzelona przez Ukrainę, jednak 19 dotarło za naszą granicę. Wtedy operacja ta miała na celu prawdopodobnie przetestować obronę NATO.

W ciągu ostatnich miesięcy w związku z wojną Rosji przeciwko Ukrainie „niezidentyfikowane” drony co raz częściej naruszają przestrzeń powietrzną krajów NATO.

Przeczytaj także:

10:38 09-05-2026

Prawa autorskie: Fot. Maxim Shipenkov/Pool Photo via APFot. Maxim Shipenkov...

„Putin w kłopotach”. Ukraińskie reakcje na Paradę w Moskwie

„Pod względem informacyjnym Kreml przegrał sprawę z paradą – zarówno w Ukrainie, jak i na arenie międzynarodowej” – pisze ukraiński dyplomata. 9 maja w Ukrainie obchodzony jest Dzień Europy. Zełenski: Europa stoi dziś z Ukrainą nie ze względu na dobroczynność, to świadomy wybór Europejczyków – stanąć po stronie odważnych i silnych.

„Chyba po raz pierwszy od początku wojny Ukraina przechytrzyła Rosję w operacji psychologicznej. Dekret zezwalający na organizację parady w Moskwie w ograniczonym obszarze to najsilniejszy krok, jaki można było podjąć w odpowiedzi na fałszywe propozycje pokojowe Putina” – pisze na Facebooku Serhij Marczenko, ukraiński wolontariusz, bloger, od roku kierownik jednostki odpowiedzialnej za rekrutację ochotników do Sił Obrony Terytorialnej Ukrainy. Dodaje, że rosyjscy propagandyści mają problem z tym, jak to wyjaśnić Rosjanom.

„Doskonale rozumieją, jak bolesny jest to cios dla rosyjskiego społeczeństwa, zafascynowanego ideą własnej wielkości, gdy ta wielkość rozpada się na ich oczach, a „kraj 404” [Ukraina według rosyjskiej propagandowej narracji nie istnieje] wydaje im zezwolenie na przeprowadzenie parady wojskowej” – pisze Marczenko.

Dodaje, że z wojskowego punktu widzenia atak na paradę w Moskwie nie miał sensu w momencie, kiedy Rosjanie ściągnęli tam więcej obrony przeciwlotniczej. Wcześniej ukraińscy eksperci wojskowi mówili, że ukraińskie Siły Obronne mogłyby wykorzystać tę sytuację i uderzyć w rosyjskie obiekty pracujące dla wojska w innych częściach Rosji.

Według Marczenki kilka dronów nad Moskwą miałby zerowy efekt wojskowy.

„Za to o dekrecie Zełenskiego zezwalającym na paradę na Placu Czerwonym będzie się jeszcze długo mówić” – podkreśla Marczenko i dodaje: „Ukraina zaprezentowała swoją siłę, podczas gdy Rosja ukazała się jako słaba i bezsilna, niezdolna do kontrolowania nawet przebiegu parady w Moskwie”.

Przeczytaj także:

„Zezwolenie na paradę wroga w czasie wojny to narzędzie dominacji psychologicznej” – komentuje Walerij Czały, ukraiński dyplomata, były ambasador Ukrainy w Stanach Zjednoczonych (2015-2019). Zaznacza, że dekrety prezydenta są „narzędziem o charakterze punktowym” i „nie należy nadużywać tego mechanizmu do takich celów”.

„W tej konkretnej sytuacji wynik jest oczywisty: rosyjski przywódca znalazł się w kłopocie. Pod względem informacyjnym Kreml przegrał sprawę z paradą – zarówno w Ukrainie, jak i na arenie międzynarodowej” – utrzymuje Czały.

„Nie zapominajmy jednak, że nie należy lekceważyć wroga. Chwilowe upokorzenie, ale z możliwością przywrócenia systemów obrony powietrznej na pozycje i kontynuowania wojny mającej na celu zniszczenie Ukraińców i Ukrainy – to cena za wspomniane pozytywne wyniki”.

Przeczytaj także:

„Moskwa świętuje zwycięstwo w II wojnie światowej, którą uczyniła swoją główną siłę spajającą. Problem polega na tym, że ta siła straciła już swoją aktualność” – pisze Pawło Kazarin, ukraiński dziennikarz, który dołączył do Sił Zbrojnych Ukrainy. Według Kazarina zwycięstwo nad nazizmem stało się dla Związku Radzieckiego i Rosji głównym usprawiedliwieniem za wszystko, co działo się w kraju przedtem – masowe represje, Hołodomor, deportacje, egzekucje, terror.

„Data ta stała się ciężarkiem na moralno-etycznej wadze reżimu i kraju — i pozwalała Moskwie przez lata występować z pozycji moralnej wyższości” – pisze Kazarin. Dodaje, że na terytorium ZSRR, a potem w Rosji, II wojna światowa stała się prawdziwą „religią obywatelską” pod nazwą „Wielka Ojczyźniana”.

„Święto 9 maja dawało Kremlowi prawo do wypowiadania się z pozycji moralnej wyższości – i właśnie to prawo Rosja utraciła po inwazji na Ukrainę” – pisze ukraiński dziennikarz i podkreśla: „Moskwa codziennie niszczy cały ten kapitał symboliczny, który budowała w oparciu o mitologię »Wielkiej Ojczyźnianej«”.

„Od tej pory przeszłość nie przeważa już nad teraźniejszością – i nie uda się zatuszować obecnych zbrodni kosztem dawnych zwycięstw. Na coroczną majową uroczystość w Moskwie przybywa coraz mniej gości – a próby mieszkańców Kremla, by przemawiać z pozycji moralnej przewagi, wydają się bezsensowne. Każda próba odwołania się do przeszłości napotyka teraz na teraźniejszość – i dlatego »dzisiaj« jest skazane na przewagę nad »wczoraj«.

Ideologiczna zasłona, którą stworzono po to, by służyła jako uniwersalne usprawiedliwienie władzy, okazała się rozdarta. Teraz widać przez nią stare i nowe represje. Pakt Ribbentrop-Mołotow i bombardowanie Mariupola.

Miniona wojna nie przeważa już nad obecną, a zatem nie może służyć jako usprawiedliwienie i rozgrzeszenie.

W ostatnich latach wyjątkowość każdego 9 maja polega jedynie na tym, że Rosja prosi Ukrainę o zawieszenie broni, aby »świętować zwycięstwo«”.

W OKO.press Agnieszka Jędrzejczyk opisała, jak wyglądała Parada w Dniu Zwycięstwa w Rosji:

Przeczytaj także:

Natomiast Ukraina 9 maja obchodzi Dzień Europy.

„Ukraina świętuje to nie tylko formalnie czy na papierze, ale naprawdę mając świadomość, że jesteśmy już nieodłączną częścią europejskiej rodziny. Bronimy Ukrainy, naszej niepodległości, naszej przyszłości, a tym samym bronimy w Ukrainie naszej Europy, której Ukraina była i będzie częścią” – napisał prezydent Ukrainy w mediach społecznościowych.

„Od pierwszych dni wojny na pełną skalę aż do dziś Europa jest z Ukrainą. I nie jest to dobroczynność, ale świadomy wybór Europejczyków – stanąć po stronie odważnych i silnych, po stronie Ukraińców i Ukrainek, którzy walczą dziś o pokój i prawdziwe bezpieczeństwo przed tyranią nie tylko dla siebie, ale dla całego kontynentu. I z pewnością obronimy nasze państwo, nasz naród i nasze prawo do samodzielnego wyboru naszej przyszłości – przyszłości w Europie”.

08:21 09-05-2026

Prawa autorskie: US President Donald Trump makes a fist upon arrival at Miami International Airport in Miami, on April 11, 2026. Trump is traveling to Florida to attend a UFC event and spend the weekend at his Mar-a-Lago residence. (Photo by Jim WATSON / AFP)US President Donald ...

Trump dopuścił możliwość przeniesienia amerykańskich żołnierzy z Niemiec do Polski

Amerykański prezydent w piątek powiedział, że może przesunąć siły USA wycofywane z Niemiec do Polski. Podkreślił doskonałe relacje z Polską.

Co się wydarzyło?

W piątek 8 maja prezydent Stanów Zjednoczonych powiedział, że nie wyklucza możliwości przeniesienia amerykańskich żołnierzy z Niemiec do Polski.

„Polska by tego chciała” – mówił Donald Trump podczas rozmowy z dziennikarzami przed wylotem na swoje pole golfowe w Wirginii.

„Mamy świetne relacje z Polską, ja mam świetne relacje z prezydentem [Karolem Nawrockim]. Pamiętacie, poparłem go, a on wygrał, mimo że był daleko z tyłu. Jest wielkim fighterem i świetnym gościem, bardzo go lubię, więc to możliwe”.

Prezydent USA nie sprecyzował, czy podjęto ostateczną decyzję w sprawie ewentualnego przeniesienia amerykańskich żołnierzy z terytorium Niemiec. Dopytywany, czy to zrobi, odpowiedział, że „może”.

Jaki jest kontekst?

Obecnie w Niemczech stacjonuje od 35 do 37 tysięcy amerykańskich żołnierzy. W 2020 roku Trump ogłosił już zamiar wycofania 9,5 tysiąca żołnierzy, zarzucając Berlinowi niewywiązywanie się z zobowiązań wobec NATO. Część wojsk planowano wówczas przenieść do Polski, jednak plany te nie zostały zrealizowane.

Na początku maja Pentagon poinformował, że USA w ciągu 6-12 miesięcy wycofają pięć tysięcy swoich żołnierzy z Niemiec. W ubiegłym tygodniu prezydent Trump zapowiedział, że wycofa z Niemiec znacznie więcej żołnierzy. Do tej pory nie ma szczegółów na ten temat. Sekretarz stanu Marco Rubio w piątek 8 maja mówił, że w tej sprawie nie zapadły żadne decyzje.

Jak poinformowała tydzień temu rzeczniczka NATO Allison Hart, Sojusz współpracuje ze Stanami Zjednoczonymi w celu zrozumienia szczegółów decyzji administracji w Waszyngtonie o planowanym wycofaniu części wojsk amerykańskich z Niemiec.

W kwietniu „Wall Street Journal” pisał, że USA rozważają opcję „ukarania” sojuszników NATO za to, że nie wsparli Stany w wojnie z Iranem. W związku z tym Amerykanie mogliby przesunąć swoje bazy z Niemiec czy Hiszpanii, do państw takich jak Polska, Rumunia, Litwa, czy Grecja.

Prezydent Karol Nawrocki kilka dni temu powiedział, że Polska jest gotowa przyjąć amerykańskie wojska, jeśli prezydent USA Donald Trump zdecyduje się ograniczyć ich obecność w Niemczech. „Będę przekonywał Trumpa, aby ci żołnierze zostali w Europie” – mówił prezydent 6 maja. Dodał, że Polska ma do tego odpowiednią infrastrukturę.

Według prezydenta Nawrockiego jak najsilniejsza obecność wojsk amerykańskich w Europie leży w interesie bezpieczeństwa krajów bałtyckich oraz Europy Środkowej i Wschodniej „niezależnie od poglądów politycznych”.

Według ministra spraw zewnętrznych Radosława Sikorskiego obecnie w Polsce przebywa około 10 tysięcy amerykańskich żołnierzy.

Tusk i Sikorski: Zapraszamy

„My nie wnikamy w to, skąd ci amerykańscy żołnierze mieliby przybyć do Polski. Będą mile widziani” – mówił szef MSZ podczas na konferencji prasowej w Defence24 Days na Stadionie Narodowym w Warszawie 6 maja. „Zapraszamy ich tu, gdzie jest prawdziwe zagrożenie 250 kilometrów stąd”.

Premier Tusk mówił 5 maja na wiadomość o możliwości przeniesienia żołnierzy USA: „Jeśli prezydent Stanów Zjednoczonych i rząd amerykański uzna, że nie będzie wycofania tych wojsk, tylko przeniesienie, relokacja tych kilku tysięcy żołnierzy amerykańskich do Polski, to oczywiście będzie to konsekwencją starań wszystkich, bo tu akurat nie ma konkurencji, nie ma konfliktu między rządem a prezydentem i jego ludźmi. Jeśli pojawi się jakakolwiek szansa, jakakolwiek możliwość zwiększenia obecności amerykańskiej w Polsce, to będziemy na pewno dobrze i zgodnie współpracować".

"Od dwóch lat prowadzimy te rozmowy (…). Myśmy od początku naszego rządu bardzo konsekwentnie zabiegali i dalej będziemy zabiegać o maksymalną obecność sił amerykańskich w Polsce” – mówił Tusk.

Przeczytaj także: