Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Pentagon zaprezentował Trumpowi różne scenariusze ataku na Iran. Jeden z nich obejmuje zabicie irańskiego przywódcy Alego Chameneiego i jego syna
Amerykańskie media informują, że Donald Trump nie podjął jeszcze decyzji o ewentualnym ataku na Iran. Jednocześnie wachlarz opcji, jakie amerykański prezydent rozważa, jest bardzo szeroki. Okno na rozwiązanie dyplomatyczne zdaje się być uchylone bardzo wąsko. Mimo tego według Axios Trump widzi możliwość akceptacji rozwiązania, w którym Iran zachowa prawo do wzbogacania uranu na bardzo niskim poziomie.
W tym samym czasie jednak Pentagon zaprezentował Trumpowi wiele różnych scenariuszów konfrontacji. W jednym z nich Amerykanie mieliby zabić irańskiego przywódcę Alego Chameneiego, jego syna Modżtabę (uważanego za jego następcę) oraz „mułłow”, choć to bardzo nieostry termin. Może oznaczać duchownych, ale nie określa żadnego istotnego stanowiska w irańskiej hierarchii władzy. Przykładowo, w ważnej dla podejmowania decyzji politycznych Najwyższej Radzie Bezpieczeństwa Narodowego z 12 stałych miejsc jedynie trzy osoby to duchowni szyiccy.
Rozmowy pomiędzy obiema stronami teoretycznie wciąż trwają. Irański minister spraw zagranicznych Abbas Arakczi w piątek 20 lutego twierdził, że przekaże Amerykanom kolejną propozycję porozumienia w ciągu najbliższych dni. Jednocześnie Reuters donosi, że Iran konsekwentnie odmawia rozmowy o swoim programie produkcji rakiet balistycznych. Amerykanie twierdzą, że to jeden z kluczowych punktów potencjalnego porozumienia. Ich zdaniem program ten znacząco zagraża bezpieczeństwu regionu i jego krajom.
Irańczycy stoją na stanowisku, że to podstawa ich bezpieczeństwa narodowego i nie zamierzają w tym temacie podejmować rozmów. Potwierdza to inna informacja Reutersa. Zdaniem agencji gdy podczas tegotygodniowych rozmów w Genewie omańscy dyplomacji dostarczyli Arakcziemu kopertę z propozycjami dotyczącymi rakiet, ten jej nie otworzył i odesłał ją z powrotem.
Nie widać więc zmian w stanie dyplomatycznej gry irańsko-amerykańskiej. Amerykanie kontynuują rozmieszczanie sił w regionie, a niektóre źródła podawały, że USA mogą być gotowe do ataku już w ten weekend.
Ryzyko wojny przyspieszyło w styczniu, gdy Trump zagroził rządzącym Iranem, że może przyjść z pomocą protestującemu irańskiemu społeczeństwu.
Wczoraj podczas konferencji prasowej w Wasztngtonie Trump powiedział, że w styczniu podczas protestów irańskie służby zabiły 32 tys. osób. To pierwszy przypadek, gdy tak wysoką liczbę ofiar podaje tak ważny amerykański urzędnik. Trump nie podał jednak źródła danych. Organizacja Human Rights Activists News Agency z siedzibą w Stanach Zjednoczonych w swoich najnowszych kalkulacjach mówi o ponad 7 tys. zweryfikowanych ofiar, sprawdza też kolejne ponad 11 tys. zgłoszonych przypadków. W przypadku poprzednich krwawo tłumionych protestów przez irańskie władze dane podawane przez HRANA okazywały się być wiarygodne.
Na słowa Trumpa zareagował Abbas Arakczi i zażądał dowodów na jego tezy. I odpowiedział własnymi liczbami: jego zdaniem w wyniku starć podczas protestów zginęło 3117 osób. Irańskie władze utrzymują, że w czasie kulminacji protestów, głównie między 7 a 10 stycznia, Iran padł ofiarą inspirowanych przez Mosad i CIA uzbrojonych grup. Liczne świadectwa i filmy wypływające z Iranu przeczą jednak jego opowieści. Dowody jakimi dysponujemy wskazują na to, że mieliśmy przede wszystkim z silnym wybuchem społecznego niezadowolenia, a duża część zabitych to ofiary próby siłowego zdławienia buntu przez służby Republiki Islamskiej.
Modżtaba Chamenei wspomniany w amerykańskich planach jako następca swojego ojca na stanowisku Najwyższego Przywódcy faktycznie jest uważany za jednego z faworytów do objęcia tego stanowiska. Modżtaba nie jest jednak wyznaczonym następcą. W Republice Islamskiej obowiązuje doktryna wilajat al-fakih, co oznacza „zwierzch ność uczonego-prawnika". Prawnik oznacza tutaj osobę o wysokich kompetencjach w prawie religijnym i teologii. Do irańskiego prawa wprowadził ją Ruhollah Chomeini, na jej podstawie utworzył instytucję rahbara, co na polski tłumaczy się zwykle jako Najwyższego Przywódcę.
Takich przywódców Republika Islamska miała dotyczas w swojej 47-letniej historii zaledwie dwóch. To Chomeini i Chamenei. Chamenei nie był jednak wcale wyznaczony przez Chomeiniego na jego następcę. Podobnie jest teraz. Przywódcę wybiera 88-osobowe Zgromadzenie Ekspertów.
Teoretycznie po śmierci Chameneiego, to właśnie to grono wybierałoby trzeciego Najwyższego Przywódcę. Na razie jednak Iran stoi na granicy wyniszczającej wojny. A dzisiejszy irański system władzy chwieje się pod naciskiem zewnętrznym i piętrzącymi się problemami wewnętrznymi. Trudny do wyobrażenia sobie jeszcze kilka lat temu scenariusz, dziś jest coraz bardziej realny: być może Chamenei będzie ostatnim Najwyższym Przywódcą Islamskiej Republiki Iranu.
Przeczytaj także:
To trzecia reprezentacja, która rezygnuje z udziału w otwarciu marcowej imprezy po ogłoszeniu, że Rosjanie i Białorusini wystąpią na niej pod własną flagą. Wcześniej bojkot ogłosiła Ukraina i Polska
Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo zakończą się w niedzielę 22 lutego. Przed nami jednak jeszcze, odbywające się tradycyjnie po igrzyskach olimpijskich, zmagania dla sportowców z niepełnosprawnościami – paralimpijczyków. Włoskie zimowe Igrzyska Paralimpijskie rozpoczną się w piątek 6 marca.
Wiemy już jednak, że ceremonia otwarcia tej imprezy nie będzie pokazem globalnej jedności, jakiego chcieliby organizatorzy. Wszystko przez udział uczestników z Rosji i Białorusi pod własną flagą. Decyzję o tym, że sześcioro Rosjan i czwórka reprezentantów Białorusi będzie mogła wystąpić na imprezie pod swoją flagą Międzynarodowy Komitet Olimpijski ogłosił w tym tygodniu. Natychmiast zareagowali Ukraińcy i odwołali swój udział w imprezie otwarcia. Ukraińska delegacja sportowa na tej imprezie będzie liczyła 23 osoby i to jedna z większych reprezentacji. Jedynie siedem ekip wystąpi z większą liczbą osób.
Ceremonię otwarcia zbojkotuje też Polska z ośmioosobową reprezentacją. Teraz do tej grupy dołącza też Litwa.
„W obliczu trwającej agresji rosyjskiej na Ukrainę, udział zawodników z Rosji i Białorusi w rywalizacji sportowej z wykorzystaniem ich flag i hymnów jest absolutnie niedopuszczalny” – przekazało w komunikacie litewckie Ministerstwo Sportu i Turystyki.
Litwę na zawodach reprezentować będzie jedna osoba – snowboardzista Rapolas Micevicius. Wizytę we Włoszech odwołała jednak też premier kraju, Inga Ruginienė.
Od pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę cztery lata temu rosyjscy sportowcy są wykluczeni z większości ważnych zawodów sportowych na świecie. Reakcja świata sportu była szybka. 24 marca 2022 roku polscy piłkarze mieli grać mecz eliminacji Mistrzostw Świata z Rosją. Polacy i inne zespoły w naszej ścieżce eliminacyjnej – Szwedzi i Czesi – odmówili gry z Rosją. A europejska federacja piłkarska była zmuszona wykluczyć Rosjan z rozgrywek. Rosjanie do dziś nie wrócili do europejskich rozgrywek piłkarskich.
Na włoskich zimowych igrzyskach Rosjanie i Białorusini nie brali udziału pod własną flagą. 20 rosyjskich sportowców zostało dopuszczonych do zawodów pod szyldem Indywidualni sportowcy neutralni na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich pod warunkiem, że nie są częścią rosyjskich sił zbrojnych i nie manifestowali poparcia dla wojny. Rosyjscy sportowcy zdobyli w ten sposób jeden srebrny medal. Medal ten nie będzie się jednak liczył do oficjalnej olimpijskiej klasyfikacji wszechczasów.
Na tych samych zasadach występowali na letnich igrzyskach w Paryżu w 2024 roku.
Rozbrat Rosji ze światowym sportem na poziomie olimpijskim trwa jednak dłużej. Ostatni raz rosyjscy sportowcy pod flagą rosyjską występowali na organizowanych przez siebie igrzyskach w Soczi w 2014 roku. Później rosyjska flaga została wykluczona nie ze względu na agresję na wschodnią Ukrainę i aneksję Krymu, a ze względu na skandal dopingowy. W 2016 roku Światowa Agencja Antydopingowa udowodniła, że stosowanie niedozwolonych substancji wspomagających było wśród rosyjskich sportowców powszechne i wspierane przez państwo.
Przeczytaj także:
Wizyta Marszałka jest wyrazem poparcia Polski dla walczącej z Rosją Ukrainy. We wtorek czwarta rocznica pełnoskalowej inwazji Rosji
„Sejm RP konsekwentnie wyraża solidarność z Ukrainą. Z inicjatywy ambasady Ukrainy w Warszawie otwieramy także w Sejmie wystawę pokazującą rosyjskie ataki z użyciem dronów Shahed. Stanowisko polskiego Sejmu jest jednoznaczne: potępiamy agresję Rosji i wspieramy Ukrainę. Nie ma tu żadnej dwuznaczności” – powiedział w opublikowanym przez ukraińską agencję prasową Ukrinform w sobotę 21 lutego wywiadzie marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.
Rozmowa została przeprowadzona z okazji wizyty marszałka w Kijowie. We wtorek 24 lutego, w czwartą rocznicę pełnoskalowej inwazji rosyjskiej Czarzasty wygłosi przemówienie w ukraińskiej Radzie Najwyższej.
„Do Kijowa jadę z dużą delegację, w tym z: wicemarszałkinią Moniką Wielichowską i posłem Pawłem Kowalem. To są sprawdzeni przyjaciele Ukrainy. Podpiszę z Przewodniczącym Rady Najwyższej nowe porozumienie o strategicznej współpracy polsko-ukraińskiej powołaniu zespołu poselsko-eksperckiego, ale ze szczegółami zaczekam do naszego spotkania” – mówi o szczegółach wizyty ukraińskim mediom marszałek.
Czarzasty przekazał też, że Sejm planuje przyjąć rezolucję solidarnościową z Ukrainą, w której zawarte zostanie też poparcie Polski dla osób poszkodowanych w wyniku trwającej rosyjskiej agresji.
We wtorek 24 lutego miną cztery lata, odkąd Rosja rozpoczęła „specjalną operację wojskową”, która miała w krótkim czasie spowodować upadek rządu Wołodymyra Zełenskiego. Cztery lata później Rosjanie nie kontrolują w pełni nawet czterech ukraińskich obwodów, które w 2023 roku formalnie anektowali. Rosjanie prowadzą z Ukrainą rozmowy pokojowe, ale działania i słowa Putina wskazują na to, że rosyjski przywódca nie jest zainteresowany pokojem, a kontynuowaniem wojny.
Marszałek Czarzasty spotkał się już z Wołodymyrem Zełenskim przy okazji wizyty ukraińskiego prezydenta w Sejmie 19 grudnia 2025 roku.
Przeczytaj także:
Po wściekłej reakcji prezydenta szybko przyszedł czas na działnie. Administracja była gotowa na alternatywne rozwiązanie. Trump od 24 lutego nakłada na cały świat 10-procentowe cła na podstawie innej ustawy
„Członkowie Sądu Najwyższego, którzy głosowali przeciwko naszej bardzo rozsądnej i właściwej metodzie nakładania CEŁ, powinni się wstydzić. Ich decyzja była idiotyczna, ale teraz zaczyna się proces dostosowawczy i zrobimy wszystko, co możliwe, żeby ściągać jeszcze więcej pieniędzy, niż ściągaliśmy dotychczas!” – napisał 20 lutego na swojej platformie społecznościowej Truth Social Donald Trump.
To jego reakcja na decyzję Sądu Najwyższego, który orzekł, że Donald Trump nie miał prawa nakładać na Europę i niemal cały świat tzw. ceł wzajemnych na podstawie International Emergency Economic Powers Act z 1977 roku. Według Sądu to Kongres zajmuje się nakładaniem nowych podatków, a ustawa nie daje prezydentowi uprawnień do zbierania środków publicznych.
Chodzi o cła wprowadzone przez prezydenta w kwietniu zeszłego roku. Za wczorajszym wyrokiem zagłosowało sześciu z dziewięciu członków Sądu Najwyższego. To cios dla Trumpa, bowiem w amerykańskim Sądzie Najwyższym większość w stosunku 6-3 mają konserwatywni sędziowie powołani przez republikańskich prezydentów. Trójka z nich została powołana przez obecnego prezydenta. Mimo tego, większość członków Sądu Najwyższego uznała, że prowadząc swoją politykę celną Trump poważnie naruszył prawo.
Decyzja oznacza, że firmy, które musiały płacić cła mogą teraz domagać się zwrotu środków. A w skali całej amerykańskiej gospodarki to ogromne środki – szacunki mówią, że dotychczas cła wygenerowały około 130 mld dolarów. Jednocześnie uzuskanie takich odszkodowań z pewnością będzie trudne i wnioski ugrzęzną w sądach.
Trump natychmiast zareagował też nowym rozwiązaniem.
„To dla mnie wielki zaszczyt, że właśnie podpisałem w Gabinecie Owalnym (dokument, który wprowadza) globalne cła w wysokości 10 procent na wszystkie kraje, która wejdzie w życie niemal natychmiast. Dziękuję za uwagę!” – napisał Trump w swojej sieci społecznościowej Truth Social. Cłem nie będą objęte wszystkie towary: wyłączone jest np. część minerałów krytycznych czy produkty energetyczne.
By uniknąć podobnego wyroku Sądu Najwyższego, administracja Trumpa znalazła inną podstawę prawną. Nowe rozporządzenie powołuje się na sekcję 122 Ustawy Handlowej z 1974 roku. Nowe cła mają obowiązywać od 24 lutego. Rozwiązanie jest jednak czasowe – według ustawy może obowiązywać 150 dni, później inicjatywę musi przejąć Kongres.
Narzucanie wysokich ceł na niemal cały świat i negocjacje handlowe to jeden z kluczowych motywów drugiej kandencji Trumpa na stanowisku prezydenta USA.
W rozmowie z OKO.press dr Łukasz Rachel, adiunkt ekonomii w University College London tak mówił o polityce handlowej Trumpa i nakładaniu ceł na wszystkich, w tym sojuszników i najważniejszych partnerów handlowych: „Ta kalkulacja zakłada, że dwustronny deficyt handlowy między USA i innym krajem jest zły i wynika z manipulacji ze strony tego innego kraju. A nie na przykład z tego, że dany kraj produkuje coś, co amerykańscy konsumenci chętnie kupują, czego nie USA produkują same” – tłumaczył ekonomista.
W ciągu roku Trump narzucał wyższe cła, podjął ostrą wojnę z Chinami (cła na chińskie produkty przekroczyły 100 proc.), a z niektórymi krajami skutecznie obniżył stawki. Stąd do wczoraj amerykański system celny był skomplikowany. Decyzja Sądu, a następnie administracji Trumpa o nowych cłach ma poważne konsekwencje. Od przyszłego tygodnia, na podstawie nowego prawa, handel z całym światem (poza niektórymi strategicznymi produktami) będzie obłożony 10-procentową stawką celną. Dotyczy to również krajów takich jak Indie i Wielka Brytania, które wynegocjowały dla siebie niższe cła. A to wywraca cały system negocjacji z ostatniego roku.
Przeczytaj także:
Gubernator Udmurcji przyznaje, że doszło do ataku, ale nie podał oficjalnie, co było jego celem. Według brytyjskiej prasy w fabryce produkowane są rakiety Oriesznik
Kyiv Independent, powołując się na świadków i informacje z niezależnych kanałów na Telegramie podaje, że wieczorem 20 lutego ukraińska armia uderzyła w ataku dronowym w ważną rosyjską fabrykę uzbrojenia. Chodzi o zakład w Wotkińsku, w Republice Udmurckiej. To około 1300 km od granicy z Ukrainą. Miasto znajduje się między Kazaniem a Jekaterynburgiem. W ataku obrażenia miało odnieść 11 osób.
Atak miał zostać przeprowadzony przy pomocy ukraińskich posisków Flamingo o zaisęgu 3 tys. km.
Gubernator Udmurcji Aleksander Brechałow przyznał, że cel w jego regionie został w nocy uderzony – ale nie przyznał, że chodzi o fabrykę broni.
Fabryka w Wotkińsku jest istotną częścią rosyjskiej maszyny wojennej. Produkuje się z niej m.in. używane do ataków na Ukrainę rakiety Iskander, a także międzykontynentalne pociski balistyczne. W styczniu brytyjski dziennik „The Telegraph” pisał, że w Wotkińsku powstają też hipersoniczne pociski Oriesznik. Według informacji brytyjskich dziennikarzy kluczowe komponenty do produkcji tej broni nowej generacji mają Rosji dostarczać Chiny.
17 i 18 lutego w Genewie odbyły się trójstronne negocjacje w sprawie zakończenia rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie. Delegacje Ukrainy, USA oraz Rosji miały uzgodnić monitorowanie zawieszenia broni przez Amerykanów. Nie osiągnięto jednak postępu w sprawie zawieszenia broni czy zakończenia wojny.
Ukraina kontynuuje kontrataki na terenie Rosji.
W ostatnim czasie ukraińskie drony dalekiego zasięgu spowodowały pożar terminalu naftowego Tamaneftegaz w pobliżu wsi Wolna w Kraju Krasnodarskim oraz zaatakowały odległą o 1750 kilometrów od granicy z Ukrainą rafinerię ropy naftowej Uchta w Republice Komi. Jest to nowy rekord zasięgu ukraińskich bezzałogowców. Atakowana jest ponadto infrastruktura energetyczna w obwodzie biełgorodzkim. Około 80 procent budynków w stolicy tego rosyjskiego obwodu było pozbawionych jest prądu i częściowo bieżącej wody. Zaatakowana została również infrastruktura energetyczna w obwodach briańskim, kałuskim, tulskim i moskiewskim.
Przeczytaj także: