Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Iran próbuje odzyskać kontrolę nad ruchem morskim w cieśninie Ormuz. Ale na razie nie widac sygnałów, by zwiększona presja znacząco zmniejszyła poziom eksportu ropy i gazu z Zatoki Perskiej
Dziś w ciągu dnia irańska telewizja publiczna podała, że jeden ze statków w cieśninie Ormuz się pali. Powód? Zdaniem Irańczyków statek próbował „nielegalnie” przekroczyć cieśninę, wyłączając systemy pozwalające na jego śledzenie.
W środę 14 października kolejne dwa statki zatonęły w cieśninie Ormuz po atakach ze strony Iranu. Pierwszy ze statków to niewielki kontenerowiec GFS Pride pod singapurską banderą. Drugi to Cape Dao pod flagą Antiguy i Barbudy. W drugim wypadku atak miał miejsce 23 września, a dopiero teraz doszło do zatonięcia. W ataku zginęła jedna osoba, resztę udało się ewakuować.
W pierwszej połowie października intensywność tych ataków znacznie wzrosła w porównaniu z sierpniem czy wrześniem. W niedzielę 11 października doszło aż do sześciu ataków. To największa liczba ataków jednego dnia na statki w cieśninie od początku wojny.
Sama wojna między Iranem a USA pozostaje w uśpionym stanie. Amerykanie nie prowadzą obecnie ataków na Iran. Chwilowo nie odpowiadają też na ataki na statki w cieśninie. Prezydent Donald Trump zapewniał niedawno, że przed wyborami połówkowymi w USA 3 listopada żadnych ataków na Iran nie planuje.
CNN ujawniło dziś, że Amerykanie rozważają użycie w Iranie „matki wszystkich bomb”, jeśli zdecydują się na wznowienie ataków. Chodzi o GBU-43 MOAB, bombę paliwowo-powietrzną. To najsilniejszy nienuklearny pocisk w amerykańskim arsenale. Prezydent Iranu Masud Pezeszkian powiedział dziś irańskim mediom to, co irańscy politycy powtarzają od dawna: bombami i rakietami nie da się zmusić Iranu do kapitulacji.
Iran zwiększył intensywność ataków na statki w cieśninie, by ponownie przejąć inicjatywę nad sytuacją i przypomnieć przewoźników, z jakim ryzykiem wiąże się próba przekroczenia Ormuzu. Sytuacja od kilku miesięcy jest niezmienna: Amerykanie blokują eksport z Iranu i pomagają statkom eksportującym towary — przede wszystkim ropę i gaz — przepłynąć przez cieśninę. I robią to do tego stopnia skutecznie, że w ostatnich tygodniach poziom eksportu wrócił do około 80 proc. poziomów przedwojennych.
To wynik przesunięcia eksportu na alternatywne kierunki — przez rurociąg w Arabii Saudyjskiej na zachód, w stronę Morza Czerwonego, czy przez Zjednoczone Emiraty Arabskie, w stronę Zatoki Omańskiej. Ale także zwiększonej kontroli Amerykanów nad ruchem i ochrony statków przez amerykańską armię.
Takie działanie jest jednak dla Amerykanów kosztowne i niemożliwe do utrzymania w dłuższym terminie. Szczególnie przy rosnącym nacisku ze strony Iranu. A deklaracje z obu stron sugerują, że nikt wciąż nie jest zdolny do kompromisu. Trudno więc wykluczyć powrót do działań wojennych, szczególnie po amerykańskich wyborach.
Przeczytaj także: