0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

40 minut temu

Prawa autorskie: AP Photo/Alastair Grant, PoolAP Photo/Alastair Gr...

Zamiast o Rosji i Iranie, to o Grenlandii. Awantura na szczycie NATO

Środowy poranek w Ankarze, zamiast od najpoważniejszych zagrożeń dla bezpieczeństwa Sojuszu, zaczyna się od przepychanki między USA a Danią w temacie Grenlandii. Premierka Mette Frederiksen musi znowu postawić Trumpowi granice.

Co się wydarzyło?

„Grenlandia oczywiście nie jest na sprzedaż, a Dania oczekuje od sojuszników w NATO poszanowania prawa Grenlandczyków do samostanowienia oraz integralności terytorialnej Królestwa Danii" – powiedziała po przyjeździe na szczyt NATO w Ankarze premierka Danii Mette Frederiksen.

W ten sposób Frederiksen odpowiedziała na słowa Donalda Trumpa, który dzień wcześniej podczas spotkania z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoğanem ponownie stwierdził, że Stany Zjednoczone chciałyby przejąć kontrolę nad Grenlandią.

„Grenlandia powinna być kontrolowana przez Stany Zjednoczone, a nie przez Danię” – powiedział Trump dziennikarzom. Przy okazji powtórzył pod adresem Danii oskarżenia, że ta nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa w regionie i przywołał już wielokrotnie weryfikowane, nieprawdziwe twierdzenie, że dookoła Grenlandii panoszą się chińskie i rosyjskie okręty.

„Stanowisko USA w tej sprawie jest niestety bardzo jasne. Nasze stanowisko jest równie jasne i nie zmieniło się: Grenlandia nie jest na sprzedaż” – odpowiedziała Frederiksen. „Jesteśmy gotowi bronić każdego centymetra terytorium NATO, w tym naszego własnego terytorium” – mówiła.

Dodała, że właśnie na tym opiera się idea Sojuszu.

„Jednym z powodów, dla których wiele, wiele lat temu stworzyliśmy NATO, była zasada, że jeśli coś stanie się jednemu z nas, wszyscy powinni stanąć w swojej obronie. Artykuł 5. jest naszym ubezpieczeniem” – powiedziała Frederiksen.

Pytana o to, czy wierzy w przywiązanie USA do artykułu 5 Frederiksen powiedziała, że nie słyszała żadnych deklaracji podważających amerykańskie zobowiązania wobec Sojuszu.

„Z duńskiej i europejskiej perspektywy nie bylibyśmy w stanie zapewnić bezpieczeństwa naszym obywatelom bez NATO. Myślę, że to samo dotyczy Stanów Zjednoczonych. To dzięki NATO nasi obywatele po obu stronach Atlantyku mogą być bezpieczni. I tak będzie również w przyszłości” – powiedziała.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

Donald Trump po raz pierwszy o chęci przejęcia Grenlandii wspomniał w 2019 roku, podczas swojej pierwszej kadencji. Wówczas proponował Danii odkupienie wyspy. Pomysł został odrzucony zarówno przez Kopenhagę, jak i Nuuk. Grenlandia jest autonomicznym terytorium w ramach Królestwa Danii i sama decyduje o swojej przynależności politycznej.

Sprawa wróciła w 2025 roku po powrocie Trumpa do Białego Domu. W styczniu 2025 roku prezydent USA zszokował sojuszników w NATO, gdy nie wykluczył użycia siły w celu przejęcia kontroli nad wyspą, tłumacząc to względami bezpieczeństwa narodowego i rosnącą aktywnością Rosji oraz Chin w Arktyce.

Napięcie częściowo opadło w lutym 2026 roku, gdy na skutek wysiłków sekretarza generalnego NATO Marka Rutte udało się przekonać Trumpa do rozmów. Wtedy też Dania, Grenlandia i Stany Zjednoczone rozpoczęły rozmowy o nowym porozumieniu dotyczącym bezpieczeństwa w Arktyce. Umowa miała umożliwić zwiększenie amerykańskiej obecności wojskowej na wyspie i współpracę w zakresie bezpieczeństwa, ale z poszanowaniem grenlandzkiej autonomii.

Rozmowy jak dotąd nie przyniosły żadnych rezultatów, a strony nie informują o ich przebiegu.

Jak pisaliśmy w reportażowym cyklu OKO.press z Grenlandii, groźby Trumpa ożywiły wśród Grenlandczyków kolonialne traumy i poczucie, że są traktowani jak przedmiot negocjacji między większymi państwami, a nie odrębny naród mający prawo decydować o sobie.

„Nie chcemy być Duńczykami, nie chcemy być Amerykanami. Jesteśmy odrębnym narodem i mamy prawo do decydowania o sobie. Grenlandia nie jest na sprzedaż” – mówiła OKO.press Miiti Geisler, właścicielka galerii inuickiej sztuki w Nuuk.

Czytaj grenlandzki cykl OKO.press:

Przeczytaj także:

Przeczytaj także:

Przeczytaj także:

godzinę temu

Prawa autorskie: This handout picture taken and released by Ukrainian State Emergency Service on July 6, 2026 shows burned cars parked outside a multistorey residential building partially destroyed as a result of a Russian missile strike on the Ukrainian capital of Kyiv, amid the Russian invasion in Ukraine. Russia fired missiles and drones into apartment buildings in Kyiv for the second time in a week on Monday, killing at least 18 people on the eve of a crucial NATO summit, authorities said. (Photo by Handout / Ukrainian State Emergency Service / AFP)This handout picture...

Zabici i ranni. Trzeci w tym tygodniu krwawy atak Rosji na Kijów

Stolica Ukrainy nie jest w stanie się bronić przed przed rosyjskimi rakietami balistycznymi. Brakuje pocisków Patriot. Tylko w minionym tygodniu w Kijowie zginęło ponad 50 osób

Co się wydarzyło

W nocy z wtorku na środę (7/8 lipca) Rosja przeprowadziła atak lotniczy na stolicę Ukrainy.

Według Timura Tkaczenki, szefa miejskiej administracji wojskowej, zginęła jedna osoba zginęła, a dwie zostały ranne. Według mera Kijowa Witalija Kliczki, Kijów został zaatakowany pociskami balistycznymi.

Rosyjski atak spowodował pożary w magazynach w kijowskich rejonach swiatoszynskim i desniańskim. Według Państwowej Służby Ratunkowej Ukrainy wszystkie pożary zostały opanowane. Trwa ustalanie informacji o ofiarach śmiertelnych i rannych, poinformowała służba.

Uszkodzone zostały też tramwaje i budynek administracyjny. Jak podają ukraińskie media, uszkodzone zostały 42 wagony wyprodukowane przez polską firmę PESA.

Jaki jest kontekst

7 lipca był w Kijowie dniem żałoby po poprzednich rosyjskich atakach – przeprowadzonych ledwo dzień wcześniej. Według najnowszych danych,w wyniku ataku rakietowego 6 lipca w stolicy Ukrainy zginęło 19 osób. Wcześniejszy o cztery dni atak, 2 lipca, przyniósł aż 31 śmiertelnych ofiar.

Siły powietrzne donoszą, że wróg zaatakował Ukrainę pięcioma pociskami balistycznymi, 169 dronami uderzeniowymi.

Dwa dni temu „według dowództwa ukraińskich sił powietrznych na terytorium Ukrainy wystrzelono 68 pocisków różnego typu i ponad 350 dronów (w tym imitatorów dronów). Kijów był głównym celem ataku. Systemy obrony powietrznej broniące stolicy Ukrainy nie były w stanie przechwycić żadnego z 23 pocisków balistycznych i sześciu pocisków Cyrkon.

Rzecznik ukraińskich sił powietrznych Jurij Ignat oświadczył, że ukraińskie wojsko nie ma wystarczającej liczby pocisków do systemów obrony powietrznej Patriot”.

„Możliwość obrony ukraińskich miast przed rosyjskimi rakietami balistycznymi w dużej mierze zależy od malejących zapasów pocisków przechwytujących Patriot — amunicji do amerykańskiego systemu obrony powietrznej, który pozostaje jedyną bronią, która okazała się skuteczna w walce z zagrożeniami balistycznymi” – ocenia „Kyiv Independent”.

Przeczytaj także:

06:49 08-07-2026

Prawa autorskie: Zdjęcie: SEPAH NEWS / AFPZdjęcie: SEPAH NEWS ...

Iran atakuje amerykańskie bazy w Zatoce

Rozkręca się spirala przemocy na Bliskim Wschodzie: najpierw USA zaatakowała cele w Iraku w odpowiedzi na irańskie ataki w cieśninie Ormuz. Iran odpowiedział nalotami na amerykańskie bazy w Bahrajnie i Kuwejcie.

Co się wydarzyło?

W nocy z wtorku na środę 8 lipca Iran – jak twierdzi – zaatakował 85 amerykańskich celów militarnych w Kuwejcie i Bahrajnie. Ataki mają być odpowiedzią na amerykańskie uderzenie na cele w Iranie wcześniej w nocy naszego czasu. Według dowództwa sił zbrojnych USA, celem ataku padło ponad 80 obiektów, w tym systemy obrony powietrznej, radary i kutry Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.

Stany Zjednoczone cofnęły też zawieszenie sankcji na irańską ropę, wynegocjowane trzy tygodnie temu w ramach wstępnego porozumienia, które miało zakończyć wojnę. Decyzje te zostały podjęte przez prezydenta USA Donalda Trumpa podczas trwającego właśnie szczytu NATO w Ankarze.

USA twierdzą, że ataki były odpowiedzią na atakowanie przez Iran statków w cieśninie Ormuz, w tym saudyjskiego tankowca i katarskiego gazowca. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte, który wśród europejskich liderów przyjął na siebie rolę chwalącego wszystkie decyzje Trumpa, stwierdził, że amerykańska operacja była „absolutnie konieczna".

Jaki jest kontekst?

Po miesiącu wojny i ponad dwóch miesiącach negocjacji Irańczycy i Amerykanie podpisali w połowie czerwca wstępne porozumienie, które miało zakończyć bliskowschodni konflikt. Jak pisał w OKO.press Jakub Szymczak, było one odbierane raczej jako „kapitulacja" USA, któremu nie udało się ani obalić reżimu w Teheranie, ani zmusić Iran do rezygnacji z programu produkcji rakiet balistycznych. Zawarte zostało w nim jednak zobowiązanie Iranu do zaprzestania prób wyprodukowania broni jądrowej.

Przeczytaj także:

16:04 07-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Gavriil Grigorov / POOL / AFPFot. Gavriil Grigoro...

MKOl znosi sankcje wobec rosyjskich sportowców

Międzynarodowy Komitet Olimpijski otwiera drogę rosyjskim sportowcom do kwalifikacji do Igrzysk Olimpijskich w Los Angeles w 2028 roku. Kreml już cieszy się z powrotu do międzynarodowej rywalizacji

Co się wydarzyło

7 lipca 2026 Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) tymczasowo zniósł zawieszenie Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego, które obowiązywało od 12 października 2023 roku. Co więcej, rosyjscy sportowcy nie podlegają już wcześniejszym ograniczeniom i zaleceniom dotyczącym neutralności.

Rada Wykonawcza MKOl, po analizie prawnej, uznała, że skoro Rosyjski Komitet Olimpijski nie zrzesza już organizacji sportowych z terytoriów należących do jurysdykcji Narodowego Komitetu Olimpijskiego Ukrainy, to nie ma powodu, żeby wykluczać Rosjan ze startu w zawodach sportowych. Powodem zawieszenia rosyjskiego komitetu była nie tyle agresja Rosji na Ukrainę, tylko przyjęcie do struktur komitetu organizacji sportowych z okupowanych przez Rosję obwodów: donieckiego, ługańskiego, chersońskiego i zaporoskiego. Wówczas MKOl wydał również komunikat, w którym zalecał międzynarodowym federacjom dopuszczanie rosyjskich i białoruskich sportowców wyłącznie jako zawodników neutralnych, pod warunkiem że nie popierają wojny przeciwko Ukrainie i nie są związani z siłami zbrojnymi lub klubami resortów siłowych. Teraz te ograniczenia już nie obowiązują.

Rosyjski minister sportu Michaił Diegtiariow już zapowiedział, że decyzja MKOl powinna umożliwić rosyjskim sportowcom pełny powrót na międzynarodową scenę sportową. „Powrót naszego kraju do rodziny olimpijskiej to zielone światło dla międzynarodowych federacji, aby przywrócić wszystkich naszych sportowców” – ocenił Diegtiariow.

Jaki jest kontekst

Nie jest jasne, czy Rosja będzie mogła wystawić swoją flagę, barwy i hymn na Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles w 2028 roku. Z komunikatu MKOl wynika, że w kwalifikacjach będą o tym decydować konkretne federacje.

Na Igrzyskach w Paryżu rosyjscy zawodnicy występowali, choć było to tylko 15 osób. Startowali wówczas jako sportowcy neutralni, pod biało-zieloną flagą stworzoną przez MKOl. A w szranki mogli stawać tylko indywidualnie, konkurencje drużynowe były dla nich nieosiągalne. Ograniczenia dotyczyły też rosyjskich kibiców, którzy nie mogli wnosić na trybuny symbolów narodowych. Dla Kremla wykluczenie z międzynarodowej rywalizacji było dotkliwą stratą, dlatego Putin domagał się tworzenia alternatywnych turniejów i zawodów. Sport w rosyjskiej polityce od zawsze był elementem soft power i machiny propagandowej.

15:22 07-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Klaudia Radecka / Agencja Wyborcza.plFot. Klaudia Radecka...

Szczyt NATO. Amerykanie będą produkować i serwisować sprzęt w Europie, także w Polsce

Szczyt NATO w Ankarze to nowe umowy zbrojeniowe. Polska będzie współproducentem pocisków balistycznych Barracuda i jednym z krajów serwisujących pociski PAC-3 do wyrzutni Patriot

Co się wydarzyło

Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz ogłosił, że Polska razem z USA, Niemcami, Holandią i Szwecją podpisała porozumienie w sprawie utworzenia w Europie centrum serwisowania pocisków PAC-3 do systemów Patriot. „Te państwa to najbardziej zaufani sojusznicy, bo tylko takim przekazuje się zdolności do produkcji. Zaczynamy od serwisowania, które czasem zabierało dwa lata” – mówił Kosiniak-Kamysz podczas konferencji prasowej w Ankarze.

Dodał, że Polska robi wszystko, żeby umożliwić transfer technologii z USA do Europy. Michael Duffey z Departamentu Wojny USA powiedział, że Stany Zjednoczone nie wykluczają też produkcji zaawansowanych pocisków PAC-3 Patriot firmy Lockheed Martin poza granicami kraju. „Zdecydowanie pozostawiamy tę kwestię otwartą” – stwierdził podczas spotkania amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego.

Jak sugerował Kosiniak-Kamysz, takie wielomiliardowe umowy są możliwe dla tych państw, które zachowują najlepsze relacje z Amerykanami. Wicepremier stwierdził, że sojusznik – w domyśle USA – jest wdzięczny za to, co kraje ogłoszonego dziś konsorcjum, zrobiły dla obronności Ukrainy na początku wojny, a tę wdzięczność okazuje w postaci transferu technologii.

Szef MON ogłosił też drugą lukratywną umowę z amerykańską firmą Anduril. Chodzi o wspólną inwestycję w pociski manewrujące dalekiego zasięgu Barracuda 500, które mają być kilkukrotnie tańsze w produkcji niż klasyczne rakiety. „Polska będzie producentem, ale będzie też dystrybutorem dla innych państw europejskich. Dzisiaj takie porozumienie zostało podpisane z Estonią i Łotwą” – poinformował Kosiniak-Kamysz. „Z kraju, który był klientem, który kupował sprzęt zbrojeniowy na różnych rynkach, stajemy się współproducentem” – dodał.

Jaki jest kontekst

To nie jedyna amerykańska technologia, która ma trafić do Europy. Amerykański gigant Lockheed Martin i niemiecki Rheinmetall ogłosiły współpracę przy tworzeniu europejskiego centrum produkcji, integracji i dystrybucji pocisków balistycznych ATACMS dla członków NATO i krajów sojuszniczych.

Jak pisała w OKO.press Paulina Pacuła, która relacjonuje wydarzenia w Ankarze, szczyt NATO odbywa się w momencie największej od lat debaty o przyszłości relacji transatlantyckich. Administracja Donalda Trumpa domaga się od europejskich sojuszników większego udziału w kosztach obrony i prowadzi przegląd amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. Mark Rutte od wielu miesięcy zapewnia, że nic takiego się nie dzieje, a NATO przechodzi jedynie wewnętrzną transformację. Tymczasem eksperci wskazują, że głównym wyzwaniem dla NATO będzie przeprowadzenie tej zmiany bez stworzenia tzw. luki odstraszania, czyli sytuacji, w której Europa nie zdąży jeszcze zbudować własnych zdolności, a Rosja uzna, że amerykańskie zaangażowanie słabnie.

Przeczytaj także: