Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Śledztwo dotyczące nieprawidłowości w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych przyspiesza, a prokuratorzy planują działania wobec ludzi z najbliższego otoczenia Mateusza Morawieckiego – donosi Onet. Chodzi o bliskiego współpracownika byłego premiera Mariusza Chłopika i byłego prezesa Agencji Rozwoju Przemysłu Cezariusza Lesisza
W tzw. aferze RARS pojawił się zupełnie nowy wątek – pieniądze mały być wyprowadzane nie tylko z Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, ale również z Banku Gospodarstwa Krajowego – pisze Onet.
Wątek ten pojawia się w czasie, gdy śledztwo w tej sprawie przyspiesza i – jak informuje portal – na krótkiej liście prokuratury, jako kolejni do przesłuchania w sprawie wyprowadzania pieniędzy, są Mariusz Chłopik i Cezariusz Lesisz – obaj blisko związani z Mateuszem Morawieckim.
O tym, że śledztwo w sprawie RARS przyspiesza, świadczyć ma fakt, iż 15 lipca o godz. 6.00 rano funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego wkroczyli do mieszkań i domów czworga współpracowników Morawieckiego Morawieckiego. Do małżeństwa Anny i Pawła P., a także Włodzimierza D. oraz Renaty K.
Kim są ci ludzie?
Anna P. szefowała fundacji Banku Gospodarstwa Krajowego jeszcze w czasie, kiedy premierem była Beata Szydło, a gdy Mateusz Morawiecki zajął jej miejsce, Anna P. została zastępczynią szefa jego gabinetu.
Jej mąż Paweł P. był pełnomocnikiem ds. zakupów prezesa RARS Michała Kuczmierowskiego. Przypomnijmy, że to właśnie Kuczmierowski jest jednym z głównych bohaterów afery RARS i po ucieczce do Londynu po przegranych przez PiS wyborach obecnie czeka na decyzję brytyjskiego sądu w sprawie ekstradycji.
Renata K. kierowała fundacją BGK po Annie P. To była dziennikarka Superstacji.
Natomiast Włodzimierz D. za PiS był prezesem spółki PL.2012+ zarządzającej Stadionem Narodowym, zasiadał też w radach nadzorczych kilku innych spółek Skarbu Państwa – wyjaśnia Onet.
Anna P., Renata K. I Włodzimierz D. usłyszeli już zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej, przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez fundację „Red is Bad” prowadzoną przez Pawła Sz. Postawił je wydział ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach.
Natomiast zarzuty postawione Pawłowi P. dotyczą „wpływania przez niego, jako przedstawiciela RARS, na zawieranie i realizację czterech umów na zakup agregatów prądotwórczych od spółki Pawła Sz. o łącznej wartości ponad 345 mln zł”, co miało polegać na "ingerowaniu w warunki tych umów oraz zmienianiu ich treści i wartości w sposób odbiegający od pierwotnych ustaleń”.
Jak pisze Onet, Anna P., Włodzimierz D. oraz Renata K. zostali zwolnieni z aresztu po wpłaceniu kaucji rzędu 40-50 tys. zł, natomiast Paweł P. został aresztowany na trzy miesiące i przebywa w areszcie śledczym w Mysłowicach.
Wszyscy czworo zostali pouczeni o bezwzględnym zakazie kontaktowania się zarówno między sobą jak i z Mariuszem Chłopikiem i Cezariuszem Lesiszem. To właśnie, zdaniem źródeł Onet, wskazuje wprost, że prokuratura planuje ich przesłuchać. Chłopik i Lesisz mieli być bowiem zaangażowani w kierowanie wartych setki milionów złotych zleceń z RARS i BGK do spółek Pawła Sz. i jego fundacji „Rad is Bad”.
Przeczytaj także:
Na czym polega afera RARS? Według funkcjonariuszy CBA w RARS stworzono system wyprowadzania pieniędzy poprzez podmioty związane z twórcą patriotycznych koszulek Pawłem Sz. Kontrakty zawierano z pominięciem prawa zamówień publicznych, czyli bez przetargów.
Pretekstem do takiej formy zakupów były sytuacje nadzwyczajne takie jak pandemia koronawirusa czy rosyjska agresja na Ukrainę. Zakupy okazywały się też nadzwyczajnie drogie, bo Sz. naliczał sobie gigantyczne marże.
Jak wyliczał Onet, najbardziej lukratywne kontrakty dotyczyły branż, w których wcześniej nie miał żadnego doświadczenia:
W grudniu 2023 roku, czyli dwa miesiące po wyborach, w których PiS stracił władzę, ruszyło śledztwo w sprawie RARS. Prokuratura długo nie mogła postawić jednak zarzutów ani Michałowi Kuczmierowskiemu, ani Pawłowi Sz., ponieważ tuż po ujawnieniu afery przez Onet latem 2024 roku, obaj uciekli za granicę.
Michał Kuczmierowski we wrześniu 2024 r. został aresztowany w Wielkiej Brytanii, a dziś – już na wolności – czeka w Londynie na rozprawę dotyczącą jego ekstradycji do Polski.
Natomiast Paweł Sz. został aresztowany na Dominikanie w październiku 2024 r. i deportowany do Polski. W lutym 2025 roku został zwolniony z aresztu po wpłacie poręczenia majątkowego w bitcoinach w wysokości odpowiadającej wówczas ok. 1 mln zł.
Kluczowe pytanie, jakie pojawia się w tej aferze, brzmi: czy RARS sfinansowała brudną kampanię kandydatów PiS, używając do tego firm należących do twórcy Red is Bad? Właśnie teraz prokuratura po raz pierwsze wydaje się wprost formułować takie tezy.
W oficjalnym komunikacie śledczy piszą:
„Pieniądze przeznaczono na finansowanie kampanii politycznych, w szczególności na opłacanie zespołu osób zajmujących się sztucznym kreowaniem zasięgów, budowaniem poparcia dla określonych narracji politycznych, tworzeniem materiałów propagandowych
oraz przedstawianiem polityków opozycji w negatywnym świetle. Działania te miały być koordynowane zgodnie z wytycznymi przekazywanymi przez Pawła Sz. i osoby z nim współpracujące".
Od dawna mówi się, że prokuratorzy chcą w tej aferze postawić zarzuty samemu Mateuszowi Morawieckiemu. Chodzi co najmniej o niedopełnienie obowiązków, bo jako premier powinien nadzorować działanie Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Morawieckiego miał obciążyć w zeznaniach Paweł Sz., który zdecydował się na współpracę z prokuraturą.
Morawiecki dotąd nie został jeszcze w tej sprawie przesłuchany. Stronnictwo maślarzy, wrogie Mateuszowi Morawieckiemu, z okazji rozłamu, do jakiego doszło właśnie PiS, sufluje teorię, jakoby Morawiecki celowo działał na szkodę partii, by w zamian uzyskać od rządu Donalda Tuska nietykalność właśnie w aferze RARS.
Przeczytaj także: