Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Na granicach ma też pracować wojsko. To decyzja prezydenta Karola Nawrockiego
Minister spraw wewnętrznych i administracji wydał rozporządzenie, które przedłuża kontrole na granicach Rzeczpospolitej z Niemcami i Litwą od Niedzieli Wielkanocnej 5 kwietnia do 1 października 2026.
„Decyzja ma na celu dalsze ograniczanie nielegalnej migracji oraz wzmocnienie bezpieczeństwa Polski” – uzasadnia MSWiA.
W sobotę 4 kwietnia podlaski oddział Straży Granicznej informował o zatrzymaniu sześciu osób na granicy z Litwą. Obywale Etiopii i Algierii zostali zawróceni na Litwę.
Natomiat prezydent Karol Nawrocki zdecydował o przedłużeniu wsparcia ze strony Wojska Polskiego dla Straży Granicznej. Poinformowało o tym w piątek 3 kwietnia 2026 Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.
Kontrole na graniach z Niemcami i Litwą obowiązują od 7 lipca 2025. Rząd twierdzi, że jest to „odpowiedź na presję migracyjną inspirowaną przez Białoruś”.
Jak podaje MSWiA, „w tym czasie skontrolowano ponad 3 miliony osób oraz ponad 1,5 miliona pojazdów”.
„Od przywrócenia kontroli na granicy z Litwą odmówiono wjazdu do naszego kraju ok. 700 osobom, z czego blisko 200 od stycznia 2026. Zatrzymano również ponad 270 cudzoziemców próbujących nielegalnie przekroczyć granicę. Zatrzymano także ponad 50 przemytników.
Na granicy z Niemcami odmówiono wjazdu ok. 550 osobom, w tym ponad 130 od stycznia 2026. Zatrzymano ponad 190 cudzoziemców próbujących nielegalnie przekroczyć granicę oraz ok. 40 przemytników. Ujęto także ok. 90 osób, które wcześniej nielegalnie przekroczyły granicę z Litwą, oraz ponad 120 osób, które nielegalnie przedostały się przez granicę z Białorusią” – informuje ministerstwo.
Jednak przyczyną wprowadzenia kontroli była przede wszystkim presja polityczna ze strony prawicowych środowisk. Latem 2025 roku Konfederacja i PiS prowadziły kampanię przeciwko rządowi Donalda Tuska, oskarżając go o bezradność wobec nielegalnych migrantów. Na przykład Krzysztof Bosak twierdził, że Niemcy zwożą do Polski „całe auta migrantów”.
Na granicy z Niemcami działały też bojówki zorganizowane przez Roberta Bąkiewicza. Jego Ruch Obrony Granic zakłócał pracę Straży Granicznej i rozkręcał na platformach społecznościowych antyimigrancką histerię.
W OKO.press wielokrotnie zajmowaliśmy się tym tematem:
Przeczytaj także:
Oficjalne zaufanie dla Putina spadło poniżej 75 proc. Tak źle nie było ani po ogłoszeniu „częściowej mobilizacji” jesienią 2022 r ani po ukraińskiej inwazji na obwód kurski w 2023 r.
Oficjalna sondażownia WCIOM utrzymuje, ze zaufanie do Putina nadal jest wyższe niż na początku pełnoskalowej agresji – wtedy wynosiło ledwie 70 proc.
Na dane te trzeba patrzeć oczywiście bardzo ostrożnie. Sondaże państwowa firma badawcza WCIOM robi telefonicznie, a w rosyjskim państwie wyrażanie poglądów, które się władzy nie podobają, jest karane. Sondaż jest raczej ostrożnym sygnałem ze strony administracji, że w kraju może narastać kryzys.
Warto zwrócić jednak uwagę na to, że druga oficjalna sondażownia – FOM – której na ogół w badaniach wychodzi to samo co WCIOM – zauważyła jeszcze większy spadek zaufania do Putina. Do 71 proc., co daje niespotykany spadek aż o 5 punktów procentowych.
Zaufanie do Putina zaczęło spadać po wyłączeniach internetu. Najpierw na prowincji i terenach przyfrontowych potem w metropoliach. W Moskwie i Petersburgu i okalających je obwodach żyje 30 mln ze 140 mln mieszkańców Rosji. A w europejskiej części Rosji dotkniętej wyłączeniami internetu – prawie 80 proc. mieszkańców Rosji.
W wielkich miastach internet był symbolem nowoczesności i zapewniał komfort usług i rozwój biznesu. Moskwa wręcz szczyciła się, że przoduje w usługach cyfrowych. Na prowincji – internet ułatwiał przetrwanie, bo zapewniał podstawowe informacje potrzebne do życia (np. informacje od nauczycieli dla rodziców, informacje o alarmach dronowych i wskazówki, gdzie się ukryć).
Powody wyłączeń nie są jasne. Wygląda jednak na to, że Putin dał się przekonać siłom bezpieczeństwa, że to zapewni bezpieczeństwo władzy, bo ograniczy niekontrolowany przez nią obieg informacji. Widać więc, że wyłączenia internetu mogą być przyczyną spadku oficjalnego zaufania dla Putina, jak i objawem głębszych zmian zachodzących w aparacie i społeczeństwie w piątym roku trzydniowej operacji specjalnej.
Na pewno przegrały teraz frakcje w aparacie wskazująca, że bez internetu perspektywy gospodarcze Rosji staną się jeszcze gorsze. Tymczasem Rosję toczy kryzys gospodarczy. Ceny towarów i podstawowych usług rosną, PKB spada. A ewentualne zyski ze sprzedaży drożejącej ropy (dzięki wojnie wywołanej przez Trumpa) i tak pójdą na wojnę a nie na poprawę warunków życia.
Dzień w dzień Rosja jest też atakowana przez ukraińskie drony i rakiety. Dotyczy to także Moskwy i Petersburga, nad który wiatr niesie też dym z płonących rosyjskich portów naftowych nad Bałtykiem. Tej nocy Ukraina zaatakowała rafinerię Łukoilu w Kstowie kolo Niznego Nowogrodu.
Tymczasem wojna z Ukrainą nie ma końca. Kremlowscy oficjele powtarzają, że „Rosja osiągnie wszystkie swoje cele” w Ukrainie. Mimo żałośnie małych, a okupywanych krwawymi stratami na froncie, postępów rosyjskiej armii, Kreml ogłosił ostatnio, że pełne wycofanie się armii ukraińskiej z Donbasu to dopiero początek jej żądań. Do tego Moskwa ogłosiła, że „nie zgodzi się” na przystąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej. Do tej pory domagała się jedynie zapewnień, że Ukraina nie wejdzie do NATO. W sprawie UE zostawiała Ukrainie wolną rękę.
Przeczytaj także:
Samolot zestrzelili Irańczycy nad swoim terytorium. Pilota samolotu Amerykanie odnaleźli w piątek, teraz uratowany miał zostać operator uzbrojenia. Trump i Netanjahu zwiększają nacisk na Iran, by otworzył cieśninę Ormuz.
Drugi członek załogi F15, w stopniu pułkownika, „doznał obrażeń”, ale „wszystko będzie z nim dobrze” – ogłosił Trump.
Członkowie załogi F-15E Strike Eagle, pierwszego samolotu, który został zestrzelony przez Irańczyków w tej wojnie, katapultowali się w piątek. Pilota wkrótce uratowano. Iran i Stany Zjednoczone ścigały się o odnalezienie drugiego członka załogi, operatora uzbrojenia. Irańscy urzędnicy oferowali nagrody pieniężne obywatelom, którzy odnajdą go „żywego”. W mediach społecznościowych można zobaczyć nagrania pokazujące setki Irańczyków zmierzających w górzysty teren w południowo-zachodnim Iranie, by szukać rozbitka.
Amerykańskie siły specjalne musiały wkroczyć głęboko na terytorium wroga, żeby go uratować.
Późnym wieczorem w sobotę, amerykańskie samoloty zrzuciły bomby i otworzyły ogień do irańskich oddziałów. W tym samym czasie siły amerykańskie zbliżyły się do miejsca pobytu drugiego lotnika. Trump napisał na Truth Social, że w akcji ratunkowej armia amerykańska „wysłała dziesiątki samolotów”. Amerykańcy urzędnicy przyznają, że w czasie akcji ratunkowej na lądzie doszło do starć z Irańczykami. Żaden Amerykanin miał nie zginąć. Irańczycy twierdzą, że zniszczyli jeden z samolotów uczestniczących w akcji ratunkowej. Amerykanie podali, że sami zniszczyli swój samolot, bo miał awarię przed startem z miejsca ewakuacji lotnika.
Dotychczas w wojnie przeciw Iranowi zginęło 13 żołnierzy USA, a 365 zostało rannych.
Wojna, która miała być szybką operacją, trwa od 28 lutego.
Incydent z zestrzeleniem F-15 był bolesnym ciosem dla reputacji Sił Powietrznych USA: po raz pierwszy od początku operacji w Iranie – i po raz pierwszy w ponad 20-letnich operacjach bojowych na całym świecie – amerykański F-15 został zestrzelony przez wroga (trzy kolejne samoloty zostały trafione „ogniem własnym” z kuwejckich systemów obrony powietrznej 1 marca). Jednak schwytanie pilotów wyrządziłoby Waszyngtonowi jeszcze większe szkody.
Trump cały czas wysyła sprzeczne komunikaty – od sugestii o postępach dyplomatycznych po groźby zbombardowania Republiki Islamskiej „z powrotem do epoki kamienia łupanego”. Grozi atakiem na irańskie elektrownie, jeśli jego żądania nie zostaną spełnione i wyznacza kolejne terminy na zawarcie porozumienia.
„Pamiętacie, jak dałem Iranowi dziesięć dni na ZAWARCIE UMOWY lub OTWORZENIE CIEŚNINY ORMUZ? Czas ucieka — 48 godzin, zanim spadnie na nich piekło. Chwała BOGU!” — napisał w poście na Truth Social.
Przeczytaj także:
Irańskie media informują, że w Bander-e Mahszahr na południu Iranu doszło do wybuchów i pożaru w zakładach petrochemicznych. Ponadto Iran zgłosił MAEA atak w pobliżu elektrowni jądrowej w Buszehrze.
Na zdjęciu: Minister nauki, badań i technologii Iranu Hossein Simaei Sarraf (w środku) odwiedza miejsce, które zostało trafione podczas piątkowych nalotów amerykańsko-izraelskich na Uniwersytecie im. Szahida Beheshtiego w Teheranie, w sobotę 4 kwietnia 2026 r. Fot. AP Photo/Vahid Salemi.
Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej poinformowała, że Iran powiadomił agencję o tym, że dziś rano w pobliżu elektrowni jądrowej w Buszehr, w południowo-zachodnim Iranie, nad Zatoką Perską spadł pocisk. Podkreślono, że jest to już czwarty tego typu incydent w ciągu ostatnich tygodni.
„Iran poinformował również IAEA, że jeden z pracowników ochrony fizycznej obiektu zginął od odłamka pocisku, a budynek na terenie elektrowni ucierpiał w wyniku fali uderzeniowej i od odłamków. Nie odnotowano wzrostu poziomu promieniowania” – czytamy w komunikacie MAEA.
Irańska agencja Tasnim podała, powołując się na irańską organizację energii atomowej, że główne instalacje nie zostały naruszone i produkcja nie została zakłócona.
Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi napisał w X, że dzisiejsze ataki Stanów Zjednoczonych i Izraela w pobliżu elektrowni jądrowej w Buszehr stanowią poważne zagrożenie zarówno dla Iranu, jak i dla całego regionu Rady Współpracy Państw Arabskich Zatoki Perskiej (GCC).
Aragczi stwierdził, że obiekt w Buszehr został czterokrotnie trafiony, i przypomniał „oburzenie Zachodu w związku z walkami w pobliżu elektrowni jądrowej w Zaporożu na Ukrainie”.
Zbudowana przy udziale Rosji elektrownia jądrowa Buszehr – to jedyna działająca elektrownia jądrowa w Iranie, położona na wybrzeżu Zatoki Perskiej. W 2025 roku około 20 procent personelu elektrowni jądrowej stanowili Rosjanie. Po rozpoczęciu 28 lutego wojny Izraela i Stanów Zjednoczonych przeciwko Iranowi Rosja ewakuowała już część personelu z elektrowni jądrowej.
Dziś Rosatom, rosyjska państwowa korporacja energii jądrowej, który jest operatorem elektrowni Buszehr, ewakuował kolejnych 198 pracowników z elektrowni. (Jak zaznacza Reuters, sobotnia ewakuacja była zaplanowana przed tym uderzeniem). Ostatni atak w pobliżu EJ Buszehr miał miejsce 27 marca. Wówczas Rosatom ewakuował 164 swoich pracowników, oświadczając, że sytuacja w obiekcie się pogarsza.
Rosatom planuje tymczasowo ograniczyć liczbę pracowników elektrowni do minimum, dopóki sytuacja w Iranie się nie ustabilizuje.
Według irańskiej agencji Fars celem dzisiejszego amerykańsko-izraelskiego ataku były instalacje w strefie ekonomicznej specjalizującej się w eksporcie ropy naftowej i produktów petrochemicznych. Gubernator prowincji Chuzestan informował o wybuchach w zakładach petrochemicznych w Bander-e Mahszahr i Bandar-e Emam. Jak pisze agencja Reuters, w wyniku tych ataków pięć osób zostało rannych.
3 kwietnia prezydent Trump zagroził Iranowi nowymi atakami na infrastrukturę, w szczególności na mosty i elektrownie.
1 kwietnia portal Axios poinformował, że Stany Zjednoczone i Iran prowadzą rozmowy na temat ewentualnego porozumienia, które przewidywałoby zawieszenie broni w zamian za otwarcie Cieśniny Ormuz przez Teheran.
Według mediów na polecenie Trumpa wiceprezydent J.D. Vance dał do zrozumienia pośrednikom w negocjacjach z Iranem, że Trump jest gotowy na zawieszenie broni, jeśli spełnione zostaną określone wymagania USA. Natomiast dziennik „Wall Street Journal”, że próby pośredników (Pakistanu) mające na celu zbliżenie Stanów Zjednoczonych i Iranu do zawieszenia broni znalazły się w impasie. Według źródeł WSJ Iran miał przekazać mediatorom, że nie chce spotykać się z przedstawicielami USA w Islamabadzie w najbliższych dniach, a żądania USA uznał za niemożliwe do przyjęcia.
W sobotę irański msz Aragczi na X napisał, że Iran nigdy nie odrzucił propozycji rozmów pokojowych z USA w Islamabadzie, a media amerykańskie błędnie przedstawiają stanowisko Teheranu w tej sprawie.
„Zależy nam przede wszystkim na warunkach ostatecznego i trwałego ZAKOŃCZENIA nielegalnej wojny, którą nam narzucono” – napisał.
Przeczytaj także:
Od soboty 4 kwietnia obowiązują nowe maksymalne ceny paliw. Zgodnie z nowymi przepisami powinny obowiązywać do wtorku, 7 kwietnia.
Zgodnie z piątkowym obwieszczeniem ministra energii Miłosza Motyki wszystkie podmioty sprzedające paliwa od soboty 4 kwietnia do wtorku 7 kwietnia włącznie zobowiązane są do stosowania cen nie wyższych niż ustalona cena maksymalna określona na poziomie:
(W porównaniu do cen z piątku jest minimalny wzrost – w przypadku benzyny o 2 grosze, oleju napędowego – o 23 grosze).
Cena maksymalna jest ustalana według określonej formuły, obejmującej średnią cenę hurtową paliw na rynku krajowym, powiększoną o akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedażową w wysokości 0,30 zł za litr oraz podatek VAT.
„Benzyna oraz olej napędowy nie mogą być sprzedawane drożej niż podany limit” – podkreśla Ministerstwo Energii. Dodaje, że nowa cena obowiązuje od dnia następnego po publikacji w Dzienniku Urzędowym „Monitor Polski”. W przypadku dni wolnych od pracy obowiązuje cena ogłoszona w ostatnim dniu roboczym przed weekendem lub świętami oraz innymi dniami wolnymi od pracy.
Za naruszenie przepisów przewidziane są wysokie kary – przekroczenie ustalonych cen może skutkować grzywną do 1 mln zł (nakładać ją będzie szef Krajowej Administracji Skarbowej).
W piątek, 27 marca Sejm przyjął ustawy, które mają ograniczyć wzrost cen paliw na stacjach. Nowe przepisy miałyby obniżyć VAT (z 23% do 8%) i akcyzę do minimalnych dopuszczalnych poziomów (o 29 gr dla benzyny i 28 gr dla oleju napędowego) oraz wprowadzić maksymalne ceny detaliczne. Sejm przyjął projekty niemal jednomyślnie, choć wcześniej w stronę rządu padała krytyka ze strony opozycyjnych partii, że rząd zbyt długo – prawie miesiąc od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie – zwlekał z wprowadzeniem rozwiązań i w związku z tym stracili zwykli Polacy.
Tego samego dnia po południu ustawę przyjął Senat a wieczorem rzecznik prezydenta poinformował o jego podpisie. W sobotę opublikowano je w Dzienniku Ustaw, a przepisy weszły w życie w niedzielę 29 marca.
Przeczytaj także:
Premier Donald Tusk, ogłaszając w zeszłym tygodniu decyzję o interwencji, nazwał program CPN – „Ceny Paliwa Niżej”.
Te rozwiązania są odpowiedzią polskiego rządu w związku z kryzysową sytuacją wywołaną poprzez atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran. Przez zablokowaną przez konflikt Cieśninę Ormuz wcześniej przepływało 20-30 proc. światowych dostaw ropy naftowej.
„Polska wprowadza najsilniejszy w Europie pakiet rozwiązań, który obniża ceny paliw, wspiera polskie rodziny i polską gospodarkę” – zapewnia Ministerstwo Energii.
Dokładną analizę na temat nowej regulacji napisał w OKO.press Marcel Wandas:
Przeczytaj także: