Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prawicowo-populistyczny ruch ANO zdobył 34,51 proc. głosów, co oznacza 80 mandatów w 200-osobowym parlamencie. Najbardziej prawdopodobna jest koalicja rządząca złożona z trzech prawicowych partii
O 2 w nocy podliczono wszystkie głosy w czeskich wyborach parlamentarnych, które odbyły się 3 i 4 października. Zwyciężył prawicowo-populistyczny ruch ANO, zdobywając 34,51 proc. głosów. Oznacza to 80 posłów w 200-osobowej izbie. Partia miliardera, właściciela koncernu Agrofert Andreja Babisza uzyskała wynik o kilka punktów procentowych wyższy, niż dawały jej przedwyborcze sondaże.
Spolu (Razem), centroprawicowa koalicja pod wodzą obecnego premiera Petra Fiali, zdobyła 23,36 proc. głosów – to także nieco więcej, niż wskazywały sondaże. Spolu będzie mieć 52 deputowanych.
Następny jest współrządzący obecnie centrowy ruch STAN (Starostové a nezávislí – Burmistrzowie i Niezależni) z 11,23% głosów, co oznacza 22 mandaty, oraz progresywni Piraci z 8,87% głosów (18 mandatów).
Skrajnie prawicowa partia SPD (Svoboda a přímá demokracie – Wolność i demokracja bezpośrednia) Tomio Okamury zdobyła 7,78% głosów (15 mandatów), a nowy antyekologiczny ruch Motoristé sobě (Zmotoryzowani dla Siebie) 6,77% (13 mandatów).
Progu nie przekroczył założony przez komunistów komitet Stačilo! (Dość!), który łączył program socjalny z konserwatyzmem i eurosceptycyzmem (na wzór słowackiego SMERu i niemieckiego Sojuszu Sary Wagenknecht).
ANO nie może rządzić samodzielnie. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to koalicja ANO-SPD-Zmotoryzowani.
Negocjacje odbyły się w noc wyborczą w Průhonicach, gdzie mieszka Babiš. „Negocjacje będą kontynuowane” – powiedział Babiš.
Frekwencja w wyborach była wyjątkowo wysoko jak na Czechy – wyniosła 68,95 proc.
Andrej Babiš już raz był premierem – w latach 2017-2021.
„Cztery lata rządów Babiša były okresem stagnacji i – w okresie pandemii – wielkiego chaosu. Były też oczywiście okresem, w którym ze względu na konflikt interesów premiera-oligarchy Unia zablokowała Czechom część dotacji. Nie można jednak mówić o wielkim upadku demokracji czy likwidacji państwa prawa, tudzież zamachu na instytucje publiczne. I niewiele wskazuje na to, by tym razem miało być inaczej” – pisał w OKO.press Jakub Medek.
Wyborom w Czechach towarzyszyła obawa, że kraj dołączy do Węgier i Słowacji i zasili prorosyjską frakcję w Europie Środkowej. ANO jest w tej samej grupie w Parlamencie Europejskim – „Patrioci za Europą" – co partia Viktora Orbana.
Oznaczałoby to też torpedowanie europejskiej pomocy dla Ukrainy i pogorszenie sytuacji uchodźców z Ukrainy w Czechach. Komentatorzy wskazują, że o ile potencjalni koalicjanci SPD faktycznie są antyukraińscy, postawa samego Babisza jest niejednoznaczna.
"Złą wiadomością natomiast jest to, że Babiš najprawdopodobniej będzie teraz tworzył rząd z dwiema skrajnie prawicowymi partiami — pełnymi typów spod ciemnej gwiazdy, ignorantów, pozerów, łapówkarzy, zwolenników teorii spiskowych oraz zarozumiałych bufonów, w których odbija się fala ultrareakcyjnych nastrojów, mających swoje epicentrum w trumpowskiej Ameryce.
Niebezpieczeństwo powstającego rządu polega więc również na tym, że nie chodzi tylko o czeski czy postkomunistyczny fenomen, lecz o szerszy symptom choroby zachodnich demokracji, które nie potrafią reagować na wzrost potęgi korporacji technologicznych, narodziny nowej klasy oligarchów, radykalne pogłębianie nierówności i związany z tym rozpad spójności społecznej” – napisał redaktor naczelny czeskiego serwisu Deník Referendum, Jakub Patočka.
Przeczytaj także: