Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Koszty partycypacji w inwestycjach pod tani i stabilny najem blokują dziś wielu zainteresowanych. Dlatego rząd pomoże tym, których nie stać dziś na wkład w TBS i SIM
Rząd chce poprawić dostępność społecznej mieszkaniówki. Z informacji, do których dotarła „Rzeczpospolita” wynika, że Ministerstwo Rozwoju i Technologii przygotowało projekt preferencyjnych kredytów, które pomogą partycypować w kosztach budowy mieszkań powstających w ramach Towarzystw Budownictwa Społecznego (TBS) i Społecznych Inicjatyw Mieszkaniowych (SIM).
Dziś koszty partycypacji, wynoszące do 100 tys. zł, trzeba pokryć albo z własnej kieszeni, albo zaciągając wysoko oprocentowaną pożyczkę gotówkową. A to według szacunków MRiT stanowi barierę dla 40 proc. gospodarstw domowych, które kwalifikowałyby się do stabilnego, taniego najmu.
„Chcemy, by banki na partycypację lub wkład budowlany udzielały kredytu konsumenckiego. Będzie on objęty gwarancją Banku Gospodarstwa Krajowego. W zamian za to oczekujemy od banków, które będą oferować ten produkt, że zastosują oprocentowanie takie, jak przy kredytach hipotecznych. Dzięki temu zapewnimy kredytobiorcom dostęp do finansowania nie gorszego, niż to, z którego korzystają osoby, zaciągające kredyt mieszkaniowy, co będzie dla nich rozwiązaniem zdecydowanie korzystnym” – tłumaczył w rozmowie z „Rzeczpospolitą” wiceminister rozwoju Tomasz Lewandowski (Lewica).
Według MRiT do 2030 roku z preferencyjnego kredytu skorzysta ok. 30 tys. gospodarstw domowych.
Dziś w zasobie TBS znajduje się ponad 130 tys. mieszkań, tylko w 2026 ma przybyć 18 tys. lokali. W SiM-ach wybudowano do tej pory 2,3 tys. mieszkań, na ukończeniu znajduje się 7,7 tys. inwestycji. Budownictwo społeczne, zaniedbane w ostatnich dwóch dekadach, przeżywa renesans dzięki radykalnej zmianie polityki mieszkaniowej. Programy dotowania kredytów hipotecznych odeszły w niepamięć, zamiast tego władze finansują rozwój sieci lokali pod stabilny i tani najem. Według strategii mieszkaniowej ogłoszonej w marcu 2026 roku rząd chce objąć wsparciem przede wszystkim ludzi znajdujących się w tzw. luce czynszowej. Rodzin lub młodych singli zbyt bogatych na socjalną pomoc państwa, ale zbyt biednych na rynek – własność mieszkania lub najem prywatny – ma być dziś w Polsce aż 4 mln. „Zależy nam na tym, aby Polki i Polacy mieli prawdziwy wybór. Jeśli nie chcą lub nie mogą wziąć 30-letniego kredytu hipotecznego, otrzymają ofertę stabilnego najmu w porządnych mieszkaniach o dostępnym czynszu” – mówił OKO.press wiceminister Tomasz Lewandowski.
Aby program się udał, nie wystarczy jednak tylko budować. Trzeba usuwać bariery, a więc poprawiać dostępność oferty. I właśnie dlatego już wcześniej rząd zaprosił do inwestycji w najem lokatorski spółdzielnie mieszkaniowe, które w latach 90. przekształciły się w deweloperów produkujących mieszkania na własność w ramach wspólnot. Rząd zaoferował też wsparcie w uporządkowaniu sytuacji miejskich gruntów, ale z jednym zastrzeżeniem – jeśli gmina pozyska uprawnienia do spornych działek, nie będzie mogła bawić się na tym terenie w deweloperkę. Rząd ustalił też stawki czynszów dla przyszłych lokatorów. W zależności od miasta będą one wahać się od 20 do 30 zł za metr. W Warszawie za mieszkanie rzędu 50 m² najemcy będą płacić ok. 1200/1500 zł miesięcznie. To trzy razy mniej niż na rynku prywatnym.
„Mówimy o cenie i standardzie, który dziś dla wielu jest nieosiągalny. Mieszkania będą w blokach energooszczędnych, co oznacza niskie koszty eksploatacji. Wiele realizacji to też fajna architektura. Zobaczmy, co udało się zrobić w warszawskiej Falenicy, gdzie zabudowa nawiązuje do lokalnej architektury, czyli tzw. świdermajerów” – mówił nam wiceminister Lewandowski.
Przeczytaj także: