0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

16:14 06-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Przemyslaw Skrzydlo / Agencja Wyborcza.plFot. Przemyslaw Skrz...

Bruksela zapowiada zaostrzenie ograniczeń wizowych wobec Rosjan

W przyszłym roku Komisja Europejska przedstawi propozycję dotyczącą zaostrzenia zasad wydawania wiz schengeńskich obywatelom Rosji. Wcześniej o to apełowało 11 krajów europejskich.

Co się wydarzyło?

O planowanych zaostrzeniach poinformował w piątek, 5 czerwca rzecznik Komisji Europejskiej ds. migracji Markus Lammert.

„Zaproponujemy wprowadzenie ukierunkowanych restrykcji wizowych w celu dodatkowego wyeliminowania zagrożeń dla bezpieczeństwa wynikających z wrogich działań państw trzecich” – zapowiedział Lammert.

Dodał, że odpowiednie środki ograniczające zostaną przedstawione w przyszłym roku w ramach przeglądu kodeksu wizowego, dlatego nie będą miały wpływu na bieżący sezon letni.

Do tego propozycja będzie miała ograniczony zakres, ponieważ wydawanie wiz pozostaje w gestii poszczególnych państw członkowskich, a Bruksela sprawuje jedynie nadzór ponadnarodowy.

Lammert też podkreślił, że liczba wiz schengeńskich wydanych obywatelom Rosji spadła z średniej rocznej wynoszącej 4 miliony przed pełnoskalową inwazją na Ukrainę do około pół miliona w 2025 roku.

„Ograniczenie wydawania wiz obywatelom Rosji było głównym priorytetem Komisji od samego początku rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2022 roku. Podjęliśmy bezprecedensowe działania i będziemy je kontynuować” – podkreślił.

Jaki jest kontekst?

Jest to odpowiedź KE na oficjalne pismo przesłane przez Polskę, Szwecję, Czechy, Danię, Estonię, Finlandię, Islandię, Łotwę, Litwę, Holandię i Norwegię. Kraje potępiają nieskoordynowane działania wewnątrz Unii, podkreślając, że przymykanie oczu na napływ podróżnych z Rosji podważa zaufanie społeczne i solidarność.

W ubiegłym roku dokumenty pozwalające na przebywanie w Unii Europejskiej otrzymało ponad 600 tysięcy Rosjan. Niemal pół miliona z nich dostało się do UE dzięki wizom turystycznym, niektóre z nich upoważniały do wielokrotnego wjazdu. Główna krytyka autorów listu była skierowana przeciwko Francji, Włochom i Hiszpanii.

W 2025 roku Francja wydała Rosjanom prawie 180 tysięcy wiz – znacznie więcej niż rok wcześniej, Włochy – prawie 160 tysięcy, a Hiszpania – około 100 tysięcy. W liście 11 krajów państwa te spotkały się z krytyką: „Niezwykle niepokojące jest obserwowanie, jak coraz więcej rosyjskich turystów wypoczywa na europejskich plażach i w kurortach, podczas gdy rakiety i drony nadal uderzają w ludność cywilną i infrastrukturę cywilną Ukrainy”.

Przeczytaj także:

10:57 06-06-2026

Prawa autorskie: Foto Andreas SOLARO / AFPFoto Andreas SOLARO ...

Nowy rząd Danii zapowiada zmiany w przemysłowej hodowli świń

W duńskich wyborach parlamentarnych w 2026 r. przemysłowa hodowla świń stała się jednym z głównych tematów kampanii. Wybory nawet zostały ochrzczone jako „wybory świń” („pig election”).

Co się wydarzyło?

„The Guardian” pisze, że po wyborach parlamentarnych w Danii, Mette Frederiksen, która zostanie premierem po raz trzeci, obiecała, że ​​nowy rząd podejmie kroki mające na celu likwidację drastycznej przemysłowej hodowli świń.

Ten temat stał się jednym z głównych wątków w kampanii wyborczej. W związku z tym wybory nawet zostały określone jako „wybory świń” („pig election”). Dzięki wieloletnim działaniom organizacji ekologicznych, prozwierzęcych i lokalnych społeczności kwestia dobrostanu zwierząt oraz zanieczyszczenia środowiska przez hodowle trafiła do centrum debaty publicznej.

„Uczyniliśmy hodowlę trzody chlewnej jednym z najważniejszych tematów politycznych. I wywalczyliśmy natychmiastową i systemową zmianę” – mówi Britta Riis, szefowa organizacji Animal Protection Denmark, jedna z głównych postaci tej kampanii.

Aktywiści twierdzą, że w tak intensywna hodowla tych zwierząt powoduje, że lochy są zmuszane do wydawania na świat większej liczby potomstwa, niż są w stanie fizycznie wykarmić.

Wskazują na przepełnione fermy, okropne warunki utrzymania zwierząt, wysoką śmiertelność prosiąt (w Danii co roku umiera około 9 milionów prosiąt, czyli ponad 25 tys. dziennie) oraz zanieczyszczenie wód azotanami i pestycydami związane z produkcją pasz i gospodarowaniem odchodami (toksyczne pozostałości pestycydów są obecne w 56% punktów poboru wody pitnej).

„Ludzie mieszkający w pobliżu ferm trzody chlewnej od dawna skarżą się na odór, twierdząc, że nie mogą otworzyć okien, wysuszyć prania ani cieszyć się swoimi ogrodami. Dochodzą do tego jeszcze toksyczny wpływ na lokalne stawy i rzeki oraz brak możliwości sprzedaży swoich domów” – relacjonuję „The Guardian”.

Inicjatywa obywatelska domagająca się reformy zebrała 50 tys. podpisów niezbędnych do rozpoczęcia debaty parlamentarnej w rekordowym tempie – w ciągu 72 godzin.

W dniach poprzedzających wybory (24 marca), podczas głosowania 53% Duńczyków stwierdziło w sondażach, że dobrostan zwierząt z pewnością wpłynie na sposób, w jaki oddadzą swój głos, a 95% domagało się pilnych działań na rzecz ochrony wody pitnej w kraju.

Jaki jest kontekst?

Dania jest szóstym co do wielkości eksporterem wieprzowiny na świecie. Kraj produkuje około 30 mln prosiąt rocznie, mimo że liczy zaledwie ok. 6 mln mieszkańców.

Reformy w sektorze rolnym i hodowlanym, które zapowiada koalicyjny rząd Frederiksen, mogą być przełomowym momentem dla kraju.

Symboliczną zmianą będzie reorganizacja administracji państwowej. Zamiast tradycyjnego (od 130 lat) ministra rolnictwa ma pojawić się minister ds. przyrody i dobrostanu zwierząt.

Według aktywistów zapowiedziane reformy są dużym wyzwaniem dla kraju, które „może sprawdzić, czy nowoczesna, zglobalizowana gospodarka jest w stanie zrównoważyć dobrobyt ekonomiczny z systemową ochroną świata przyrody”.

Natomiast lobby rolnicze ostrzega przed konsekwencjami gospodarczymi (w tym utrata miejsc pracy), argumentując, że reformy mogą osłabić konkurencyjność duńskiego sektora mięsnego.

Przeczytaj także:

08:06 06-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych UkrainyFot. Państwowa Służb...

W ciągu ostatniej doby Rosja zabiła w Ukrainie co najmniej 12 osób

Pod rosyjskim ostrzałem znalazły się doniecki, chersoński, zaporoski obwody. Ponad 50 osób zostało rannych.

Co się wydarzyło?

W nocy 6 czerwca wojsko rosyjskie wystrzeliło na Ukrainę 272 bezzałogowe statki powietrzne. Ukraińskim Siłom Powietrznym większość (249) dronów uderzeniowych udało się zestrzelić lub zneutralizować.

Odnotowano trafienia 19 bojowych dronów w 11 lokalizacjach, a także upadek szczątków w 13 lokalizacjach.

Wadym Fiłaszkin, szef donieckiej administracji wojskowej rano poinformował, że 5 czerwca Rosjanie zabili 6 mieszkańców obwodu donieckiego. Do tego w ciągu ostatniej doby w regionie zostało rannych kolejnych 19 osób.

Podsumowała dobę również Chersońska Administracja Wojskowa. W ciągu ostatnich 24 godzin pod ostrzałem dronów, artylerii i nalotów znalazło się wiele miejscowości obwodu oraz miasto Chersoń. Jak podają chersońskie władze lokalne, rosyjscy żołnierze ostrzeliwali infrastrukturę cywilną oraz dzielnice mieszkalne. Wskutek ataków zostały uszkodzone lub zniszczone budynki mieszkalne, administracyjne i gospodarcze, sklepy, lokal gastronomiczny, stacja benzynowa, wieża telefonii komórkowej oraz prywatne samochody.

Zginęło 6 osób, a kolejne 27 odniosło obrażenia.

W sobotę od rana jest kolejnych trzech rannych. Wśród rannych jest 66-letnia kobieta, która doznała wstrząsu mózgu w wyniku uderzenia drona w centrum Chersoniu.

Rankiem 6 czerwca Rosjanie zaatakowali też Zaporoże. Dron spowodował pożar na parkingu w pobliżu budynku wielorodzinnego. Pięć osób zwróciło się o pomoc medyczną.

Jaki jest kontekst?

Rosja codziennie atakuje ukraińskich cywili i nie zamierza kończyć wojny mimo ogromnych strat na froncie. Władimir Putin w odpowiedzi na list prezydenta Ukrainy powiedział, że nie widzi sensu spotkania z Wołydymyrem Zełenskim. Wcześniej Zełenski opublikował list otwarty do prezydenta Rosji Władimira Putina, w którym zaproponował ustalić termin i spotkać się, aby zakończyć wojnę.

„Niestety, strona rosyjska ponownie wybiera wojnę” – skomentował słowa Putina prezydent Ukrainy.

Od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę według danych ONZ zginęło co najmniej 15 850 osób cywilnych, w tym 791 dzieci. Ponad 44 tysiące osób odniosło obrażenia. Jak podkreślają predstawiciele organizacji, rzeczywiste liczby są prawdopodobnie znacznie wyższe.

Przeczytaj także:

06:38 06-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Maxim Shipenkov/Pool Photo via APFot. Maxim Shipenkov...

Ukraina: Putin boi się końca wojny, bo to byłby jego koniec

„Niestety, strona rosyjska znowu wybiera wojnę” – skomentował ukraiński prezydent reakcję Putina na list wzywający do bezpośrednich rozmów i zakończenia wojny

Co się wydarzyło?

Podczas transmisji z Międzynarodowego Forum Gospodarczego w Sankt Petersburgu Władimir Putin 5 czerwca powiedział, że „przy okazji” zapoznał się z otwartym listem Zełenskiego.

„Programowe wystąpienie Putina na forum ekonomicznym w Petersburgu po raz kolejny pokazało, że prezydent Rosji przebywa w innym wymiarze. Uważa bowiem, że Rosja ma się świetnie, a rosyjska armia zwycięża” – pisała w OKO.press Agnieszka Jędrzejczyk, szczegółowo analizując wypowiedzi Putina:

Przeczytaj także:

Putin mówił, że „nigdy nie odmówił” Zełenskiemu spotkania, ale sprzeciwia się „przelewaniu z pustego w próżne”. Przed spotkaniem z prezydentem Ukrainy należy „znaleźć rozwiązanie pozwalające na zakończenie wojny”.

„Niestety, strona rosyjska ponownie wybiera wojnę” – skomentował słowa Putina prezydent Ukrainy. Nazwał odpowiedź „słabą”.

„On [Władimir Putin] po prostu nie chce zakończyć wojny. Myślę, że wielu ludzi na świecie ta odpowiedź rozczarowała” – powiedział Zełenski.

„Nie chce niczego zmieniać, nie chce przyznać, że jego wojna podoba się tylko jemu i tym, którzy czerpią z niej zyski – wszyscy byli dziś bardzo uśmiechnięci. A to oznacza, że w Rosji powinno być mniej pieniędzy, a presja na Rosję – większa” – podkreślił ukraiński prezydent. Dodał, że planowane są spotkania z partnerami z Europy i Stanów Zjednoczonych.

Ohryzko: Putin boi się końca wojny

Były minister spraw zagranicznych Ukrainy Wołodymyr Ohryzko w komentarzu dla ukraińskiego portalu hromadske powiedział, że list prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego do przywódcy Rosji Władimira Putina świadczy o tym, że Putin „nie ma perspektyw”, a Europie pokazuje, że wojnę można zakończyć jedynie siłą.

Według dyplomaty list Zełenskiego można porównać do dekretu zezwalającego Rosji na zorganizowanie parady 9 maja, który ukraiński prezydent podpisał w przeddzień tego wydarzenia.

Zełenski wyraźnie pokazuje, że Putin nie ma przed sobą żadnych perspektyw, a wszystko, co mu wmawiają, jest dalekie od rzeczywistości – utrzymuje Ohryzko. Dodaje, że

Putin nie może skończyć wojny, bo oznaczałoby to jego osobisty koniec.

Ohryzko zaznacza, że z punktu widzenia wpływu na kraje europejskie i ich kręgi polityczne list Zełenskiego to „krok podjęty w odpowiednim czasie i słuszny”, ponieważ, jak twierdzi, kraje europejskie proszą Ukrainę, by nie atakowała Rosji ze względu na „zagrożenie eskalacją”.

„Zełenski, odpowiadając na te na razie ciche i ukryte, niepubliczne zarzuty, mówi: proszę, zaproponowałem. Jaka jest odpowiedź? Odpowiedź jest negatywna. Dlatego proszę, drodzy przyjaciele, zapomnijcie o waszej eskalacji i będziemy robić to, co musimy robić” – mówi.

Ataki ukraińskie na infrastrukturę Rosji

(Dziś w nocy ukraińskie drony zaatakowały miasto Ust-Labinsk w obwodzie krasnodarskim w Rosji. W wyniku uderzenia zapaliła się tam baza paliwowa. Prawdopodobnie zaatakowano również port Kronsztad w Sankt Petersburgu, wydarzyło się to już po raz drugi w tym tygodniu).

Donald Trump zapytany o to, czy po tym, gdy Zełenski zaproponował Putinowi osobiste spotkanie, chciałby, aby najpierw odbyli rozmowę bez udziału Stanów Zjednoczonych, powiedział, że Wołodymyr Zełenski i Władimir Putin muszą teraz „sami rozstrzygnąć” kwestię wojny rosyjsko-ukraińskiej.

„Niech sami sobie z tym poradzą. To ja doprowadziłem ich do tej sytuacji i myślę, że wszystko się ułoży” – odpowiedział prezydent Stanów Zjednoczonych.

Wyraził również przekonanie, że „zbliża się moment, w którym kwestia między Rosją a Ukrainą musi zostać rozwiązana”.

Jaki jest kontekst?

4 czerwca Wołodymyr Zełenski opublikował list otwarty do prezydenta Rosji Władimira Putina, w którym zaproponował ustalić termin i spotkać się, aby zakończyć wojnę. Wezwał do włączenia Europy i Stanów Zjednoczonych w rozmowy rosyjsko-ukraińskie. Spotkanie mogłoby się odbyć w Szwajcarii, Turcji lub krajach arabskich.

Przeczytaj także:

Zełenski przypomniał Putinowi, jakie są skutki wojny dla rosyjskiego społeczeństwa.

„Wczoraj otrzymałem raport dotyczący strat twojej armii na froncie na Ukrainie w maju. Po raz kolejny liczba ta przekroczyła 30 000 rosyjskich żołnierzy zabitych i ciężko rannych” – pisał ukraiński prezydent.

„Rosjanie w końcu czują się coraz mniej komfortowo z tą rzeczywistością – z faktem, że wojna przynosi Rosji coraz więcej negatywnych konsekwencji.

  • Nie lubią naszych dronów i rakiet.
  • Nie podoba im się niedobór benzyny i stale rosnące ceny.
  • Nie podoba im się ciągłe wprowadzanie ograniczeń.
  • Nie podoba im się Pański zamiar rozpoczęcia drugiej fali mobilizacji w celu rozszerzenia wojny na inny obszar Ukrainy lub wykorzystania jej przeciwko innym krajom sąsiadującym z Rosją.
  • Nie podoba im się fakt, że nie widać końca Pańskiej wojny”.

Przeczytaj także:

I dodał: „Nie będzie Pan miał wystarczająco pieniędzy ani kapitału politycznego, by dalej kupować lojalność Rosjan tak, jak to robił Pan przez ostatnie 26 lat. A my zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by świat pomógł przyspieszyć nadejście tej chwili”.

W OKO.press publikowaliśmy list prezydenta Zełenskiego w całości:

Przeczytaj także:

15:24 05-06-2026

Prawa autorskie: Fot. AFP / Kancelaria Prezydenta ZełenskiegoFot. AFP / Kancelari...

Afera wokół UPA. Szef gabinetu Zełenskiego w Polsce

Ukraińska delegacja przyjechała do Polski, żeby przedstawić rozwiązanie konfliktu wokół nadania jednostce wojskowej nazwy „bohaterów UPA”

Co się wydarzyło

Prezydenta Ukrainy reprezentuje jego najbliższy współpracownik i szef gabinetu generał Kyrył Budanow. Tematem rozmów jest kryzys dyplomatyczny pomiędzy Ukrainą i Polską, który rozpętał się w ubiegłym tygodniu, po tym, jak Wołodymyr Zełenski podjął decyzję o nadaniu jednej z elitarnych ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. UPA, czyli Ukraińska Powstańcza Armia, jest w Polsce kojarzona głównie z ludobójstwem Polaków na Wołyniu w 1943 roku. Ukraińcy przekonywali, że ich decyzja nie była próbą zafałszowania historii, tylko nawiązania do tradycji narodowych oraz uhonorowania żołnierzy za ich rolę w obronie niepodległości i integralności terytorialnej państwa.

Ukraińska delegacja przyjechała dziś do Warszawy z własnej inicjatywy i zaproponowała rozwiązanie sytuacji.

Jak przekazał rzecznik MSZ Maciej Wiewiór, gen. Budanow, a także jego zastępcy Iryna Wereszczuk i Serhij Kysłycia, spotkali się już z wiceministrem Marcinem Bosackim, który przedstawił Ukraińcom polskie stanowisko.

„Decyzja prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego wywołała ból i oburzenie w społeczeństwie polskim, które wspiera broniącą się Ukrainę od początku rosyjskiej agresji. Zaznaczył, że wzajemne relacje muszą być budowane na podstawie prawdy historycznej, szacunku dla ofiar i dialogu” – przekazał rzecznik MSZ.

Rozmowy dotyczyły też sytuacji na froncie, warunków rozmów pokojowych, a także strategicznej współpracy pomiędzy Polską i Ukrainą.

W sobotę 6 czerwca przed południem Budanow spotka się też z szefem polskiego resortu obrony Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Jak podaje PAP, współpracownicy Zełenskiego mają też porozmawiać z szefem prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcinem Przydaczem.

Jaki jest kontekst

Decyzja Wołodymyra Zełenskiego, by Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” nadać imię Bohaterów UPA, wywołała w Polsce oburzenie. Prezydent Karol Nawrocki zaproponował, by 8 czerwca na posiedzeniu Kapituły Orderu Orła Białego jednym z punktów było odebranie ukraińskiemu przywódcy najwyższego polskiego odznaczenia.

Jak pisał w OKO.press Edwin Bendyk, dziś dla Ukraińców UPA nie jest symbolem rzezi wołyńskiej, ale tożsamościowym spoiwem, napędzającym walkę z Rosją. W powszechnym odbiorze UPA w ogóle nie kojarzy się Ukraińcom z konfliktem z Polakami w trakcie II Wojny Światowej. Szef ukraińskiego MSZ Andrij Sybiha apelował, aby nie nakręcać spirali nienawiści. Podkreślał, że Warszawa i Kijów w ostatnim czasie odbudowywały „konstruktywny dialog” historyczny poprzez odblokowanie poszukiwań ofiar rzezi wołyńskiej i ekshumacje. „Z godnością i zgodnie z chrześcijańską tradycją przeprowadziliśmy w kilku miejscach ponowne pochówki ofiar” – przypominał Sybiha.

W specjalnym oświadczeniu szef polskiego MON odpowiedział, że choć że dla części Ukraińców formacja [red. – UPA] może być symbolem walki z sowieckim zniewoleniem, jednak dla Polaków pozostaje przede wszystkim symbolem zbrodni popełnionych na ludności cywilnej podczas rzezi wołyńskiej.

„Prawdziwa przyjaźń wymaga prawdy. A prawda jest taka: dla Polaków państwowa gloryfikacja UPA jest nie do przyjęcia” – stwierdził Kosiniak-Kamysz.

Przeczytaj także: