0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

16:01 10-12-2024

CBA do likwidacji. Jest już projekt ustawy

Pisowska służba znana z fałszowania dokumentów i nielegalnych podsłuchów do likwidacji. Zdaniem premiera ostatnie lata działania CBA to „drwina z misji organizacji”.

Centralne Biuro Antykorupcyjne zostanie zlikwidowane. Rządowy projekt ustawy w tej sprawie został przyjęty we wtorek 10 grudnia podczas posiedzenia Rady Ministrów na wniosek ministra spraw wewnętrznych Tomasza Siemoniaka.

Nie wygląda to na zaskoczenie. Likwidacja CBA to realizacja zapowiedzi wyborczych ekipy rządzącej — KO, Trzeciej Drogi i Lewicy, która została zapisana w umowie koalicyjnej. Ale jednak nie wszystko tu jest proste: latem przeciwko projektowi wystąpiły organizacje społeczne. Fundacja Batorego zauważyła, że sama likwidacja skompromitowanej służby nie ma sensu. Bo jeśli nie mamy strategii antykorupcyjnej, to nie wiemy, czy potrzebujemy centralnego, ale niezależnego organu zwalczającego korupcję.

Co się wydarzyło?

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o likwidacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Według projektu zadania do tej pory realizowane przez Centralne Biuro Antykorupcyjne zostaną rozdzielone między Policję, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) oraz Krajową Administrację Skarbową (KAS).

W strukturach Policji ma powstać nowa jednostka — Centralne Biuro Zwalczania Korupcji. To tu trafi większość funkcjonariuszy z likwidowanego CBA – 950 z ok. 13oo etatów w CBA. KAS ma uzyskać około 150 nowych etatów, a ABW — 200.

Rozdzielony zostanie także dotychczasowy budżet CBA. Najwięcej pieniędzy – 73 proc. – trafi do policji, 15,5 proc. do ABW, a 11,5 proc. do KAS.

Jak ustaliła „Gazeta Wyborcza”, która jako pierwsza dotarła do treści projektu, Centralne Biuro Zwalczania Korupcji ma przejąć kluczowe zadania po CBA, czyli rozpoznawanie, zwalczanie i zapobieganie przestępczości korupcyjnej. Będzie miało w policji podobny status jak Centralne Biuro Śledcze. Siedziba CBZK najprawdopodobniej zostanie w Alejach Ujazdowskich, przy Kancelarii Premiera, gdzie mieści się CBA — donosi Wyborcza.

Weryfikacją oświadczeń majątkowych i oświadczeń o prowadzeniu działalności gospodarczej oraz prowadzeniem w tym zakresie czynności kontrolnych zajmie się Krajowa Administracja Skarbowa (KAS).

Najpoważniejszymi sprawami, czyli rozpoznawaniem, zwalczaniem i zapobieganiem przestępczości godzącej w podstawy ekonomiczne państwa oraz korupcji osób pełniących funkcje publiczne ma się zajmować Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Jak czytamy w projekcie, efektem planowanej reformy ma być stworzenie „optymalnych warunków prowadzenia działań antykorupcyjnych w Polsce”. Jak twierdzi ustawodawca, dotychczasowa koncepcja zakładająca centralizację większości działań antykorupcyjnych w ramach jednej instytucji (CBA), przy pozostawieniu niektórych zakresów działań antykorupcyjnych w gestii innych służb państwowych „nie okazała się optymalna i wymaga zmiany”.

„Rozłożenie ciężaru walki z korupcją na kilka instytucji pozwoli w przypadku wykrycia tego rodzaju przestępstw na podejmowanie skutecznych, profesjonalnych i w pełni niezależnych działań ukierunkowanych na ściganie faktycznych sprawców przestępstw korupcyjnych, nie zaś realizowania czynności wpisujących się w walkę polityczną” – można przeczytać w uzasadnieniu.

Jaki jest kontekst?

Centralne Biuro Antykorupcyjne to służba stworzona w 2006 roku przez PiS. CBA zostało założone przez działaczy PiS Mariusza Kamińskiego, Ernesta Bejdę i Macieja Wąsika.

CBA kojarzy się przede wszystkim z działaniami na polityczne zlecenie PiS oraz często nieudanymi operacjami specjalnymi. To CBA było autorem nieudanej i zakwestionowanej przez sąd prowokacji w sprawie tzw. afery gruntowej. Chodzi o prowokację CBA z 2007 roku, w ramach której służba chciała udowodnić, że za łapówkę dla ówczesnego ministra rolnictwa Andrzeja Leppera można odrolnić w Polsce ziemię. Szefem CBA był wówczas Mariusz Kamiński, Maciej Wąsik był jego zastępcą. Celem przeprowadzenia operacji specjalnej prowadzono nielegalne podsłuchy i fałszowano dokumenty.

W 2015 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uznał akcję za nielegalną i skazał Wąsika i Kamińskiego na 3 lata więzienia, a dwóch kolejnych agentów CBA na 2,5 roku więzienia.

To także dla CBA rząd Zjednoczonej Prawicy kupił szpiegowskie oprogramowanie Pegasus, którego wykorzystanie – m.in. wobec Krzysztofa Brejzy (KO) w kampanii wyborczej 2019 r. – jest dzisiaj przedmiotem badań sejmowej komisji śledczej.

Na zlecenie rządu Zjednoczonej Prawicy CBA zajmowało się też poszukiwaniem haków na niepokornych sędziów. Szeroko zakrojone działania CBA były elementem represji wobec sędziów.

Krytyka pomysłu prostej likwidacji CBA

„Bez analizy zjawisk korupcyjnych i stworzenia polityki antykorupcyjnej nie sposób ocenić, czy faktycznie CBA należy zlikwidować — zauważyli w czasie konsultacji projektu latem tego roku eksperci Fundacji Batorego. ”Z doświadczeń innych państw wynika, że

  • jeśli korupcja ma charakter systemowy, koncentruje się w elitach politycznych i gospodarczych, to taka jedna służba może być potrzebna. Ale musi mieć zagwarantowaną niezależności od tychże elit.
  • jeśli jednak przestępczość korupcyjna koncentruje się określonych obszarach, np. w sektorze zamówień publicznych czy na poziomie władz lokalnych, to wystarczy wzmocnienie i lepsza koordynacja istniejących organów ściągania. A także większy nacisk na prewencję, edukację i informację – stwierdzili.
„Sama likwidacja CBA będzie operacją fasadową. Rząd powinien potraktować plany likwidacji CBA jako okazję do przeglądu przepisów dotyczących przeciwdziałania korupcji i walki z nią”.

Przeczytaj także: