Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Przywódca, w przeciwieństwie do prezydenta Republiki Islamskiej Masuda Pezeszkiana, nie przyznaje, że część frustracji protestujących jest zrozumiała. Chamenei grozi ostrą odpowiedzią tym, którzy dalej będą się buntować
W nocy z czwartku 8 stycznia na piątek 9 stycznia mieliśmy do czynienia z intensyfikacją protestów w Iranie. Jednocześnie irańskie władze silnie ograniczały dostęp obywateli do Internetu, łączność wciąż jest ograniczona. Stąd nie mamy wciąż pełnego obrazu tego, co się wydarzyło.
Obrazy, które do nas docierają, są jednak niepokojące.
Wiemy na pewno, że przynajmniej w Teheranie mieliśmy do czynienia z największymi demonstracjami od początku protestów. Na ulice irańskiej stolicy wyszło najwięcej ludzi od protestów z przełomu 2022 i 2023 roku. Nie było jednak jednej demonstracji, ludzie gromadzili się w co najmniej kilku punktach w stolicy, wykrzykując antyrządowe hasła.
Najbardziej niepokojące doniesienia i zdjęcia pochodzą z miasta Fardis niedaleko Teheranu. Wciąż w pełni niezweryfikowane doniesienia mówią o kilkudziesięciu ofiarach śmiertelnych ataków służb bezpieczeństwa na protestujących. Na dokładniejsze informacje wciąż musimy jednak poczekać. Jeśli wiadomości o tych i wielu innych ofiarach się potwierdzą, może to wzmocnić siłę protestu.
Do protestów odniósł się dziś irański przywódca, Ali Chamenei. Jego reakcja jest zupełnie inna niż dotychczasowe słowa prezydenta kraju Masuda Pezeszkiana. Prezydent przyznawał, że rozumie frustracje wielu Irańczyków sytuacją gospodarczą. To jednak nie Pezeszkian jest kluczową postacią w irańskim systemie politycznym, a Chamenei. A przywódca w przemówieniu transmitowanym w państwowej telewizji postawił na potępienie o groźby.
Oskarżył protestujących o działanie w odpowiedzi na apel prezydenta USA, Donalda Trumpa i nazwał ich najemnikami.
„Wczoraj wieczorem w Teheranie grupa wandali i awanturników zniszczyła budynek należący do państwa, do ludu, tylko po to, by zadowolić prezydenta Stanów Zjednoczonych” – mówił Chamenei dziś w Teheranie. I zapowiedział ostrą odpowiedź na kolejne wystąpienia.
Iran odwołuje dziś wiele lotów przychodzących do kraju – m.in. z Turcji i Dubaju.
Protesty rozpoczęły się pod koniec grudnia od strajków sklepikarzy w Teheranie. Zostały wywołane przede wszystkim fatalną sytuacją gospodarczą kraju i szybko słabnącą irańską walutą. Irańczycy w ostatnich latach przyzwyczaili się do stosunkowo wysokiej inflacji, ale rząd i bank centralny od dłuższego czasu nie są w stanie zapanowac nad sytuacją.
Niezadowolenie społeczne szybko rozprzestrzeniło się po całym kraju, a wśród protestujących widać przedstawicieli bardzo różnych grup i klas społecznych. W Iranie w ostatniej dekadzie spore protesty wybuchały trzykrotnie: w 2017, 2019 i 2022 roku. Żaden z nich nie przyniósł żadnych zmian w systemie politycznym kraju, choć niektóre demonstracje osiągały spore rozmiary. W każdym z tych przypadków były też ofiary śmiertelne, a aparat bezpieczeństwa ostatecznie był w stanie rozbić bunt.
Na dziś bardzo trudno przewidzieć, co stanie się dalej. Wieczór 8 stycznia i noc były jednak przełomowe w obecnej fali protestów.
Przeczytaj także: