0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

13:24 09-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamins...

Prezydent wetuje blokowanie nielegalnych treści w internecie

To weto w imię wolności słowa – przekonuje prezydent Karol Nawrocki. A minister cyfryzacji odpowiada: „najpierw algorytmy, najpierw hejt, najpierw zło – dopiero potem obywatele. Wstyd”

Co się wydarzyło

W piątek 9 stycznia prezydent Karol Nawrocki poinformował, że podpisał dwanaście ustaw. Wśród nich: zmiany w kodeksie pracy i planach inwestycyjnych gmin, poprawa bezpieczeństwa Bałtyku, czy uporządkowanie spółdzielni mieszkaniowych. Prezydent podkreślił, że od początku kadencji podpisał w sumie 144 ustaw, które skierował na jego biurko Parlament. „Są granice, których przekroczyć jednak nie wolno” – dodał Nawrocki, informując o trzech kolejnych wetach.

Najważniejsze weto dotyczy nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, która miała zapewnić skuteczne stosowanie w Polsce przepisów unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA), dotyczącego m.in. blokowania nielegalnych treści w internecie.

Chodzi m.in. o groźby karalne, namowę do popełnienia samobójstwa, pochwalanie zachowań o charakterze pedofilskim, propagowanie ideologii totalitarnych, a także nawoływanie do nienawiści i znieważanie na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych – w tym treści zawierające mowę nienawiści.

Blokowaniu mogłyby podlegać też treści naruszające prawa autorskie lub odnoszące się do nielegalnej sprzedaży towarów i nielegalnego świadczenia usług.

Autorzy zablokowanych treści mogliby odwołać się od urzędniczej decyzji do sądu w ciągu 14 dni.

Nawrocki o cenzorskich zapędach rządu

W uzasadnieniu weta Karol Nawrocki podkreślił, że ustawa miała chronić dzieci przed zagrożeniami cyfrowymi, ale złe wrzutki legislacyjne rządu zepsuły cały projekt. Nawrockiemu nie podoba się przede wszystkim, że kontrolę nad blokowaniem treści mieliby „urzędnicy podlegli rządowi”, a nie niezależne sądy.

Według prezydenta przypomina to fabułę książki George'a Orwella „Rok 1984”.

„Aby przykryć cenzorskie zapędy, użyto dobra dzieci” – stwierdził Nawrocki.

„Miało ono stać się cynicznym parawanem, za którym ukryta zostanie realna intencja, czyli swoboda kontroli wypowiedzi” – dodał prezydent. I zaapelował do rządu o szybkie poprawki.

W odpowiedzi minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, stwierdził, że prezydenckie weto nie jest obroną wolności słowa, ale „klauzulą bezpieczeństwa dla pedofilów i oszustów, którzy mogą czuć się w polskiej sieci bezkarni”.

„Ta ustawa stawiała obywateli na pierwszym miejscu: wzmacniała prawo do odwołania od decyzji platformy, dawała prawo do życia bez hejtu, oszustw i brudnych kampanii z zagranicy. Chroniła dzieci przed przemocą i pedofilami. Chroniła rodziny przed dezinformacją. Chroniła Polskę przed ruską propagandą. Chroniła wreszcie użytkowników przed algorytmami, które dziś decydują, co widzimy online. Wetując DSA Prezydent mówi: najpierw algorytmy, najpierw hejt, najpierw zło – dopiero potem obywatele. Wstyd!” – napisał Gawkowski.

Jaki jest kontekst

Prezydent zawetował też Ustawę o Narodowym Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) oraz Ustawę dotycząca rynku ubezpieczeń. Podczas kilkumiesięcznej kadencji Karol Nawrocki sięgał po weto chętniej i częściej niż jego poprzednicy. W sumie zablokował w ten sposób już 23 ustawy.

O tej strategii opowiadały w Programie Politycznym Agata Szczęśniak i Dominika Sitnicka.

Przeczytaj także:

12:45 09-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl.Fot. Slawomir Kamins...

Gwałt na komisariacie. Jest oświadczenie Komendy Głównej Policji

„Choć sprawca dotychczas nosił mundur, to jednak policja zawsze będzie stać po stronie ofiary, dlatego nie było żadnych wątpliwości i także postępowanie w związku z wydaleniem tego funkcjonariusza z naszej formacji zostało wszczęte w trybie pilnym” – oświadczyła KGP

Co się wydarzyło

3 stycznia 2026 w koszarach oddziału prewencji policji w Piasecznie pijany dowódca miał zgwałcić 22-letnią policjantkę.

Jak przekazał 9 stycznia w Sejmie szef MSWiA Marcin Kierwiński, do zdarzenia doszło o 3:30 w nocy. Wcześniej funkcjonariusze policji, wbrew wewnętrznym przepisom, spożywali na terenie placówki alkohol. Poszkodowana kobieta o gwałcie najpierw poinformowała kolegów, a ci zaalarmowali służby.

Jak podaje w najnowszym oświadczeniu Komenda Główna Policji, zgłoszenie w sprawie popełnienia przestępstwa wpłynęło do dyżurnego Odziału Prewencji Policji o godzinie 5:30. Dowódca, który dopuścił się gwałtu, zdążył opuścić jednostkę i udać się do domu. Został zatrzymany o godzinie 7:00, 40 minut po tym, jak po razy pierwszy przesłuchano policjantkę. Do formalnego zatrzymania podejrzanego doszło o godzinie 14.45, po zakończeniu czynności procesowych realizowanych z pokrzywdzoną.

41-letni mężczyzna usłyszał zarzut gwałtu i wymuszenia innej czynności seksualnej. Grozi mu od 2 do 15 lat pozbawienia wolności.

„Nie ma zamiatania pod dywan”

Komenda Główna podkreśla, że od samego początku, zarówno pokrzywdzonej, jak i rodzinie sprawcy udzielono pomocy psychologicznej. W jednostce trwają kontrole zarządzone przez komendantów głównego i stołecznego. Oddzielnie postępowania sprawdzające prowadzi inspektor wyznaczony przez MSWiA.

„Choć sprawca dotychczas nosił mundur, to jednak policja zawsze będzie stać po stronie ofiary, dlatego nie było żadnych wątpliwości i także postępowanie w związku z wydaleniem tego funkcjonariusza z naszej formacji zostało wszczęte w trybie pilnym” – zaznaczyła w oświadczeniu KGP.

„Nie ma zamiatania sprawy pod dywan i to jest bardzo dobra informacja przede wszystkim dla obywateli” – komentował sprawę w czwartek 8 grudnia na antenie Polsat News minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.

„Bez względu na to, kto jakie stanowisko zajmuje, czy jest w mundurze, czy jest w służbach, czy jest Kowalskim, który popełnia przestępstwa – wszyscy jesteśmy równi wobec prawa” – dodał szef resortu sprawiedliwości.

Przeczytaj także:

11:34 09-01-2026

Prawa autorskie: Photo by KHAMENEI.IR / AFPPhoto by KHAMENEI.IR...

Chamenei o protestujacych: wandale i awanturnicy. Iran po nocy protestów

Przywódca, w przeciwieństwie do prezydenta Republiki Islamskiej Masuda Pezeszkiana, nie przyznaje, że część frustracji protestujących jest zrozumiała. Chamenei grozi ostrą odpowiedzią tym, którzy dalej będą się buntować

Co się wydarzyło

W nocy z czwartku 8 stycznia na piątek 9 stycznia mieliśmy do czynienia z intensyfikacją protestów w Iranie. Jednocześnie irańskie władze silnie ograniczały dostęp obywateli do Internetu, łączność wciąż jest ograniczona. Stąd nie mamy wciąż pełnego obrazu tego, co się wydarzyło.

Obrazy, które do nas docierają, są jednak niepokojące.

Wiemy na pewno, że przynajmniej w Teheranie mieliśmy do czynienia z największymi demonstracjami od początku protestów. Na ulice irańskiej stolicy wyszło najwięcej ludzi od protestów z przełomu 2022 i 2023 roku. Nie było jednak jednej demonstracji, ludzie gromadzili się w co najmniej kilku punktach w stolicy, wykrzykując antyrządowe hasła.

Najbardziej niepokojące doniesienia i zdjęcia pochodzą z miasta Fardis niedaleko Teheranu. Wciąż w pełni niezweryfikowane doniesienia mówią o kilkudziesięciu ofiarach śmiertelnych ataków służb bezpieczeństwa na protestujących. Na dokładniejsze informacje wciąż musimy jednak poczekać. Jeśli wiadomości o tych i wielu innych ofiarach się potwierdzą, może to wzmocnić siłę protestu.

Przemówienie przywódcy

Do protestów odniósł się dziś irański przywódca, Ali Chamenei. Jego reakcja jest zupełnie inna niż dotychczasowe słowa prezydenta kraju Masuda Pezeszkiana. Prezydent przyznawał, że rozumie frustracje wielu Irańczyków sytuacją gospodarczą. To jednak nie Pezeszkian jest kluczową postacią w irańskim systemie politycznym, a Chamenei. A przywódca w przemówieniu transmitowanym w państwowej telewizji postawił na potępienie o groźby.

Oskarżył protestujących o działanie w odpowiedzi na apel prezydenta USA, Donalda Trumpa i nazwał ich najemnikami.

„Wczoraj wieczorem w Teheranie grupa wandali i awanturników zniszczyła budynek należący do państwa, do ludu, tylko po to, by zadowolić prezydenta Stanów Zjednoczonych” – mówił Chamenei dziś w Teheranie. I zapowiedział ostrą odpowiedź na kolejne wystąpienia.

Iran odwołuje dziś wiele lotów przychodzących do kraju – m.in. z Turcji i Dubaju.

Jaki jest kontekst

Protesty rozpoczęły się pod koniec grudnia od strajków sklepikarzy w Teheranie. Zostały wywołane przede wszystkim fatalną sytuacją gospodarczą kraju i szybko słabnącą irańską walutą. Irańczycy w ostatnich latach przyzwyczaili się do stosunkowo wysokiej inflacji, ale rząd i bank centralny od dłuższego czasu nie są w stanie zapanowac nad sytuacją.

Niezadowolenie społeczne szybko rozprzestrzeniło się po całym kraju, a wśród protestujących widać przedstawicieli bardzo różnych grup i klas społecznych. W Iranie w ostatniej dekadzie spore protesty wybuchały trzykrotnie: w 2017, 2019 i 2022 roku. Żaden z nich nie przyniósł żadnych zmian w systemie politycznym kraju, choć niektóre demonstracje osiągały spore rozmiary. W każdym z tych przypadków były też ofiary śmiertelne, a aparat bezpieczeństwa ostatecznie był w stanie rozbić bunt.

Na dziś bardzo trudno przewidzieć, co stanie się dalej. Wieczór 8 stycznia i noc były jednak przełomowe w obecnej fali protestów.

Przeczytaj inne teksty na ten temat w OKO.press

Przeczytaj także:

11:16 09-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Luis ACOSTA / AFPFot. Luis ACOSTA / A...

Trump: Nie będzie drugiej fali ataków na Wenezuelę

Prezydent Stanów Zjednoczonych stwierdził, że wobec współpracy wenezuelskich władz z amerykańską administracją kolejne uderzenia na Caracas nie są potrzebne

Co się wydarzyło

Prezydent Donald Trump ogłosił, że odwołał drugą falę ataków na Wenezuelę, które miały nastąpić po sobotniej operacji (3 stycznia 2026), w której Stany Zjednoczone zatrzymały prezydenta Nicolása Maduro. Powód? Dobra współpraca wenezuelskich władz z Amerykanami.

Jak przekazał Trump, z więzień na znak dążenia do pokoju zwolniona została duża liczba więźniów politycznych. Prezydent USA docenia też współpracę w obszarze „odbudowy infrastruktury naftowej i gazowej”.

W związku z tym Trump uznał, że kolejne ataki nie będą potrzebne. „Jednak wszystkie okręty USA pozostaną na miejscach ze względów bezpieczeństwa. Co najmniej 100 miliardów dolarów zostanie zainwestowane przez BIG OIL (duże koncerny naftowe – red.), z którymi spotkam się dzisiaj w Białym Domu” – dodał prezydent Stanów Zjednoczonych.

Wcześniej Trump zapowiedział, że zamierza spotkać się z laureatką Pokojowej Nagrody Nobla Marią Coriną Machado. Po obaleniu i ekstradycji prezydenta, władzę w Wenezueli – za zgodą Amerykanów – przejęła Delca Rodriguez, od 20 lat związana z reżimami Chaveza i Maduro. Trump stwierdził, że chce wolnych wyborów w Wenezueli, ale nie dojdzie do nich szybko.

„Zanim to zrobimy, to trochę potrwa. Musimy odbudować kraj. Teraz nie mogliby przeprowadzić wyborów. Nie wiedzieliby nawet, jak zorganizować wybory. W tej chwili kraj stał się krajem trzeciego świata i nie wiedzieliby, jak przeprowadzić wybory. Odbudujemy ropę i infrastrukturę naftową. Zarobimy dużo pieniędzy, a potem zajmiemy się resztą” – mówił Trump.

Amerykański prezydent wprost przyznaje, że to USA będą kontrolować wenezuelski sektor naftowy, a zyski popłyną do obu krajów (nie wiadomo, w jakich proporcjach).

Jaki jest kontekst

O historii amerykańso-wenezuelskich sporów o ropę pisał w OKO.press Szymon Opryszek.

„Nawet jeśli poprzedni rząd bezprawnie wywłaszczył aktywa naftowe amerykańskich firm bez godziwego odszkodowania, Wenezuela nie ukradła żadnej ropy USA” – mówił naszemu dziennikarzowi ekonomista Oscar José Torrealba, dyrektor ds. badań w Instytucie Nauk Politycznych im. Hernána Echavarríi Olózagi w Kolumbii.

Zgodnie z prawem międzynarodowym i zasadą ONZ o trwałej suwerenności nad zasobami naturalnymi, ustanowioną w 1962 roku, suwerenne państwa mają niezbywalne prawo do kontrolowania i dysponowania zasobami na swoim terytorium.

Dlaczego dziś Trump mówi głównie o ropie, a nie narkobiznesie Maduro?

„Ludzie Trumpa musieli przeprowadzić sondaże w USA i zdali sobie sprawę, że retoryka naftowa może być bardziej atrakcyjna. Zmienili więc kurs i teraz słyszymy, jak Amerykanie powtarzają: będziemy mieli dostęp do ropy, będziemy zarządzać Wenezuelą, nic to nie będzie nas kosztowało” – tłumaczył wenezuelski ekspert Parsifal D’Sola Alvarado, który kieruje Centrum Badań Latynoamerykańsko-Chińskich z siedzibami w Bogocie i Madrycie. „A każdy, kto ma choćby podstawową wiedzę o tym, jak działa zdewastowany przemysł naftowy w Wenezueli wie, że wymaga on dwóch fundamentalnych rzeczy: wielomiliardowych inwestycji i wykwalifikowanego personelu, którego w Wenezueli już nie ma”.

„Amerykanie mówią, że będą sprzedawać ropę na arenie międzynarodowej. A kto jest największym nabywcą wenezuelskiej ropy?” – pyta D’Sola Alvarado. „Oczywiście Chiny. A przecież Pekin byłby zadowolony: pozbędzie się problemu z unikaniem sankcji, wszystko będzie legalne, ropę będzie można kupić na wolnym rynku”.

Trump to wie. I myśli jak biznesmen, a nie polityczny strateg. Traktuje wenezuelską ropę jak łup wojenny, który może szybko spieniężyć. W tej sytuacji demokratyczna transformacja polityczna w Wenezueli schodzi na dalszy plan.

Przeczytaj także:

09:59 09-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.plFot. Marek Podmokły ...

Fikcyjne studia Bosaka w Collegium Humanum

Ze śledztwa Gońca wynika, że Krzysztof Bosak miał studiować na uczelni Collegium Humanum w latach 2020–2022, mimo że wcześniej publicznie zaprzeczał, jakoby w ogóle rozpoczął tam naukę

Co się wydarzyło

Przed rozpoczęciem studiów na Collegium Humanum Krzysztof Bosak osobiście spotkał się z rektorem uczelni Pawłem C., dziś podejrzewanym o o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą – informuje portal Goniec. Do rozmowy w gmachu uczelni doszło 7 grudnia 2020 roku. Tego samego dnia Bosak został wpisany do uczelnianego systemu jako student pierwszego roku studiów licencjackich i automatycznie – decyzją administracyjną – przeniesiony na semestr trzeci.

Ze śledztwa Gońca wynika, że Bosak osobiście na uczelni pojawił się zaledwie dwa razy. Jego sprawami zajmował się Tomasz Warowny, rzekomo wieloletni współpracownik z czasów Młodzieży Wszechpolskiej. Oficjalnie Warowny miał pomagać Bosakowi w sprawach administracyjnych, ale z relacji byłych pracowników i studentów wynika, że ten pojawiał się za niego na zajęciach, dostarczał prace zaliczeniowe, a nawet zdawał egzaminy.

Według portalu, zabezpieczona przez prokuraturę dokumentacja wskazuje, że Bosak nie zaliczył m.in. praktyk zawodowych, kilkukrotnie nie zdał egzaminów w pierwszych terminach, a część zaliczeń uzyskał na podstawie prac pisemnych.

Goniec ustalił również, że dokumentacja studencka Bosaka była przechowywana oddzielnie — w sejfie rektora Pawła C. — a nie w archiwum uczelni, gdzie znajdowały się akta pozostałych studentów.

Wcześniej Bosak kilkukrotnie zmieniał stanowisko w sprawie swoich studiów na prywatnej uczelni. Najpierw twierdził, że jedynie „rozważał” studiowanie, potem przyznał, że jednak był studentem przez dwa semestry, ale nigdy nie chciał dyplomu oraz nie miał czasu studiować.

Bosak odniósł się do publikacji we wpisie w mediach społecznościowych. Stwierdził, że redakcja Gońca działa w złej wierze, a wszystkie zarzuty „mają charakter fałszywych plotek, insynuacji, pomówień i zwykłych kłamstw”.

„Kłamstwem jest, że ktokolwiek uczestniczył za mnie w zajęciach, zaliczeniach, egzaminach czy spełniał jakiekolwiek inne obowiązki studenckie. Tomasz Warowny rzetelnie i etycznie wykonywał obowiązki asystenta i nic ponad to. Kłamstwem jest także, że Tomasz wywodzi się z Młodzieży Wszechpolskiej” – napisał Bosak.

Jaki jest kontekst

Śledztwo ws. Collegium Humanum trwa od 2022 roku i prowadzi je katowicki wydział Prokuratury Krajowej i Delegatura Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Rzeszowie.

W sprawie Prokuratura postawiła zarzuty już 82 osobom, w tym m.in. ważnym politykom, samorządowcom, urzędnikom i rektorom uczelni. Zarzuty usłyszał m.in. prezydent Wrocławia Jacek Sutryk, byli europosłowie PiS Karol Karski i Ryszard Czarnecki oraz były rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy – Błażej Spychalski.

Wśród oskarżonych są także rektorzy wyższych uczelni, profesorowie i wykładowcy oraz funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej.

Śledztwo wykazało, że Collegium Humanum w zamian za łapówki wydawało fałszywe dokumenty związane z przebiegiem i ukończeniem studiów – m.in. świadectwa ukończenia studiów podyplomowych, w tym dyplomy MBA, które dają prawo do zasiadania w radach nadzorczych spółek z udziałem Skarbu Państwa.

Ale w aferę zaangażowane są też inne uczelnie niepubliczne w Polsce.

Jak wynika z ustaleń OKO.press, na polskich uczelniach niepublicznych funkcjonowała akademicka „ośmiornica”, czerpiąca zyski między innymi z wystawiania fałszywych dyplomów. W działaniach tej siatki wyraźny jest wątek, który można określić jako postkomunistyczno-prorosyjski. Punktem wspólnym są bowiem byli działacze PRL-owskiego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej.

Przeczytaj także: