Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
To już oficjalnie. Skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD) wygrała wybory w Saksonii-Anhalt i zgarnęła niemal 44-procentowe poparcie. AfD nie ma większości, która pozwoliłaby na samodzielne rządy. Koalicja z BSW mogłaby jednak, po raz pierwszy od II wojny światowej, pozwolić skrajnej prawicy przejąć władzę w landzie
— Napisaliśmy historię — głosił jeszcze w niedzielę Ulrich Siegmund, lider AfD na antenie telewizji ARD. Oficjalne wyniki wyborów w Saksonii-Anhalt potwierdzają: AfD zdobyła 43,8 proc. głosów i zostawiła daleko w tyle resztę kandydatów.
Drugi wynik zajęło bowiem CDU z zaledwie 17,2 proc. głosów. Dalej:
Skrajna prawica osiągnęła więc więcej niż dawały jej przedwyborcze sondaże wskazujące na ok. 41 proc. głosów. Podwoiła swój wynik sprzed pięciu lat. A poparcie dla rządzącego CDU spadło o ponad połowę, z 37 procent na 17,2.
Saksonia-Anhalt odnotowała rekordową, jak na ten land, frekwencję. Do urn wyborczych poszło 77,8 procent wyborców.
Podczas poprzednich wyborów wyniosła ona 60,3 proc.
Jak będzie wyglądał podział mandatów?
39 to za mało, by AfD objęło samodzielne rządy. Prawica szeroko uśmiecha się do BSW, populistycznej formacji stawiającej na ograniczenia imigracji, sprzeciw wobec zielonej polityki, zaprzestanie pomocy wojskowej dla Ukrainy, porozumienie z Rosją a także głoszącej hasła antyglobalistyczne. Gdyby doszło do sojuszu, skrajna prawica mogłaby objać władzę w landzie – i byłby to polityczny przełom.
Potencjalna opozycja, czyli koalicja CDU-SPD-Zielonych i Lewicy, ma dokładnie tyle głosów, co AfD. Problemem jest uchwała wewnętrzna CDU, która zakazuje koalicji z Lewicą jako partią postkomunistyczną i tym samym rozsadza od środka pomysł bloku koalicyjnego. Koalicja może jednak być nieformalna – tak funkcjonuje to w Turyngii, gdzie Lewica w najważniejszych kwestiach głosuje ramię w ramię z chadekami.
Jak pisała na łamach OKO.press Miłada Jędrysik, Saksonia-Anhalt była w niedzielę obserwowana z dużym zaniepokojeniem jako ten kraj związkowy, w którym Alternatywa dla Niemiec może po raz pierwszy zdobyć władzę.
A jest to, przypomnijmy, partia z bliskimi związkami z Moskwą, domagająca się nie tylko usunięcia z kraju nielegalnych imigrantów, ale też odesłania do krajów pochodzenia tych, którzy przebywają w Niemczech legalnie lub nawet tam się urodzili. Politycy AfD domagają się też rewizji spojrzenia na historię II wojny światowej i nazizmu.
Jak jednak uspokaja w rozmowie z Pauliną Pacułą z OKO.press niemiecka politolożka Anna-Sophie Heinze, „rząd AfD w Saksonii-Anhalt byłby oczywiście przełomem, ale nie oznaczałby automatycznie ani upadku „zapory ogniowej” wobec AfD na poziomie federalnym, ani końca demokracji w Niemczech".
Przeczytaj także:
Przeczytaj także: