Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W mediach pojawiają się różne scenariusze na temat sprawozdania finansowego komitetu PiS za ostatnie wybory parlamentarne.
W poniedziałek 30 grudnia 2024 roku Państwowa Komisja Wyborcza przyjęła sprawozdanie finansowe komitetu PiS za wybory parlamentarne w 2023 roku. PKW przyjmując sprawozdanie PiS, zaznaczyła w poniedziałkowej uchwale, że komisja nie przesądza tym samym o statusie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN.
Decyzja o tym, czy pieniądze trafią do komitetu PiS, jest teraz w rękach ministra finansów Andrzeja Domańskiego.
Różne osoby: autorytety prawne, politycy, marszałek Sejmu, rząd, a także członkowie samej PKW zabierają głos w sprawie tego, jaki powinien być kolejny ruch ministra finansów: wypłacić pieniądze czy nie?
Przeczytaj także:
W Sylwestra, czyli 31 grudnia 2023 roku było ostatnie posiedzenie rządu. Donald Tusk zabrał głos na posiedzeniu, dziękując ministrom, ale też zwrócił się do Domańskiego: „Patrzę na ministra finansów i on jest kolejnym przykładem tego, ile trzeba odporności, pewności moralnych i prawnych racji, żeby dobrze prowadzić polskie sprawy”.
Zapowiedział, że „2025 r. będzie rokiem pozytywnego przełomu” i powiedział, że „będziemy jeszcze, przynajmniej do lipca, tkwili w tym systemie prawa i bezprawia równocześnie, ale damy sobie z tym radę”.
Czy decyzja PKW oznacza, że PiS otrzyma środki z dotacji, które były dotychczas zablokowane? Oraz czy minister finansów wypłaci środki PiS? W tej sprawie pojawiają się różne głosy.
Jeszcze w poniedziałek 30 grudnia sprawę komentował jeden z członków PKW, konstytucjonalista, Ryszard Balicki. „Na miejscu ministra finansów Andrzeja Domańskiego pewnie nie wypłaciłbym pieniędzy Prawu i Sprawiedliwości, ale to nie moja decyzja” – mówił w TVN 24. Przypomnijmy, że to m.in. Balicki wstrzymał się od głosu ws. uchwały, podczas gdy 16 grudnia Balicki głosował za odroczeniem obrad PKW.
Zgodnie z kodeksem wyborczym poniedziałkowa uchwała PKW jest ostateczna i nie przysługuje od niej odwołanie. Tym samym minister finansów, który decyduje o wypłacie środków z dotacji, powinien wykonać uchwałę niezwłocznie.
„PKW uciekła od odpowiedzialności” – mówił w czwartek w radiu TOK FM Marcin Kierwiński, minister ds. odbudowy i były szef MSWiA. Dodał, że nie chce przesądzać o tym, co zrobi Andrzej Domański, ale można spodziewać się braku pośpiechu z wypłatą. „Nie chcę deklarować za pana ministra. Ale mogę powiedzieć, że Andrzej Domański jest człowiekiem o bardzo mocnym charakterze i bardzo mocno deklarował, że łamanie polskiego prawa przez komitet wyborczy PiS powinno zostać ukarane” – powiedział.
W PKW nie było w poniedziałek pełnej zgody co do tej uchwały. Za jej przyjęciem zagłosowało czterech członków, trzech było przeciwnych, a dwóch wstrzymało się od głosu. Jeszcze kilka tygodni wcześniej, ta sama PKW odrzuciła sprawozdanie PiS, a po uchyleniu tej decyzji przez Sąd Najwyższy odroczyła obrady.
Ryszard Kalisz, jeden z członków PKW w Tok FM podkreślał, że nie ma podstaw do wypłacenia subwencji PiS. „Ta izba nie jest sądem” – mówił i przywołał w tym kontekście art. 145. Kodeksu wyborczego, zgodnie z którym PKW postanawia o przyjęciu sprawozdania finansowego, jeżeli Sąd Najwyższy uwzględni skargę komitetu wyborczego. „Jeżeli dokument [orzeczenie Izby, przyp. red.] nie pochodzi od Sądu Najwyższego [Bo pochodzi od izby, wobec której istnieją wątpliwości czy jest sądem, przyp. red.]. Nie ma tej uchwały, bo są wątpliwości co do tego, czy jest to sąd”.
„Jeżeli minister finansów zamierza zrobić inaczej [niż uważa PKW], to powinien wydać rozstrzygnięcie, decyzję, dokument, który potem mógłby być przedmiotem kontroli sądu” – mówił rzecznik praw obywatelskich Marcin Wiącek w „Rozmowie Piaseckiego” TVN24. Jednocześnie zaznaczał, że decyzja o finansach dla partii nie powinna zależeć od ministra finansów. "Uważam, że niedopuszczalne jest w demokratycznym państwie to, aby decyzja o finansowaniu partii politycznej była decyzją ministra, polityka. Na tym opiera się system finansowania, że pieniądze dla partii politycznej powinny być przyznawane na podstawie ustawy z udziałem niezależnych organów – stwierdził Marcin Wiącek w „Rozmowie Piaseckiego” TVN24.
Cytowany przez „Rzeczpospolitą”prof. Jacek Zaleśny z Uniwersytetu Warszawskiego mówi, że minister finansów jest prawnie zobowiązany do wypłacenia pieniędzy PiS. Inaczej narazi się na odpowiedzialność karną i cywilną. „W pierwszej kolejności jest to odpowiedzialność karna z art. 231 kodeksu karnego. Zgodnie z tym przepisem funkcjonariusz publiczny nie wykonując działania, do którego jest prawnie zobowiązany, narusza interes publiczny, odpowiada karnie i grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności, a jeśli robi to w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej – 10 lat” – czytamy.
Za niewykonanie uchwały PKW ministrowi może grozić także odpowiedzialność cywilna za wyrządzoną szkodę. Jeżeli bowiem komitet wyborczy stwierdziłby, że zaniechanie działania ze strony ministra finansów spowodowało szkodę dla partii, to może on dochodzić jej naprawienia od osoby, która tę szkodę wyrządziła. „W tej sytuacji minister ryzykowałby poniesienie odpowiedzialności cywilnej przed sądem i konieczność naprawienia szkody z majątku własnego” – powiedział „Rzeczpospolitej” prof. Zaleśny.
Z kolei sędzia Igor Tuleya w tej sprawie wypowiada się jasno: „W Kodeksie wyborczym jest mowa o Sądzie Najwyższym, a Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych nie jest częścią Sądu Najwyższego” – powiedział w Tok FM, uzasadniając, dlaczego minister finansów nie powinien wypłacać subwencji dla Prawa i Sprawiedliwości po uchwale PKW.
Spór dotyczy rozliczenia kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości w 2023 roku. PKW zakwestionowała sprawozdanie partii. A PiS się odwołał do Sądu Najwyższego, dokładnie: do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.
Problem w tym, że status prawny Izby Kontroli SN jest kwestionowany m.in. przez rząd i część członków PKW. W ubiegłych latach kwestionował go także Trybunał Sprawiedliwości UE, Europejski Trybunał Praw Człowieka oraz sam Sąd Najwyższy. Izby za niezależny sąd również nie uznaje wiele autorytetów prawnych. Izbę tworzą bowiem włącznie neosędziowie, czyli sędziowie powołani nieprawidłowo przez również wadliwą Krajową Radę Sądownictwa.
Odrzucenie sprawozdania oznaczałoby dla PiS-u stratę 57,6 mln zł. Głównym powodem zakwestionowania rozliczenia jest spot kandydującego do Sejmu Zbigniewa Ziobry sfinansowany z Funduszu Sprawiedliwości.
Po tym, jak PiS złożył odwołanie, PKW 2 grudnia 2024 roku zwróciła się do SN o wyłączenie z orzekania neosędziów w tej sprawie. Wniosek ten został odrzucony. Zgodnie z przewidywaniami IKNiSP przychyliła się również do skargi PiS na decyzję PKW.
Czytaj więcej tekstów OKO.press:
Przeczytaj także: