Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Ludność obywateli Polski maleje, choć dane Głównego Urzędu Statystycznego nie biorą pod uwagę liczby migrantów.
37 mln 490 tys. osób – tyle według danych Głównego Urzędu Statystycznego wynosiła liczba ludności Polski. To spadek o ok. 147 tys. w stosunku do końcówki 2023 roku. Takie dane wynikają między innymi z najniższej od zakończenia II wojny światowej liczby urodzeń. Było ich 252. tys. To liczba o 20 tys. niższa niż w poprzednim roku.
„Obserwowane procesy demograficzne wskazują, że sytuacja ludnościowa Polski pozostaje trudna. W najbliższej przyszłości nie należy oczekiwać istotnych zmian gwarantujących stabilny rozwój demograficzny. Niski poziom dzietności, utrzymujący się od trzech dekad, będzie miał negatywny wpływ także na przyszłą liczbę urodzeń, z uwagi na zmniejszającą się liczbę kobiet w wieku rozrodczym” – pisze GUS w swoim komunikacie GUS. Wyludnianie się Polski wzmaga również zjawisko wciąż wysokiem emigracji Polaków zagranicę – zaznaczają badacze Urzędu. Ostrzegają jednocześnie przed zjawiskiem starzenia się społeczeństwa.
„Niski poziom dzietności i urodzeń, przy jednoczesnym wydłużaniu się przeciętnego trwania życia, wpływa na coraz szybsze starzenie się społeczeństwa poprzez m.in. wzrost liczby i udziału najstarszych grup wieku ludności w ogólnej populacji – w 2023 r. grupa wieku 80 lat i więcej liczyła ponad 1,6 mln osób, tj. prawie 5 proc. ludności Polski (w 2010 r. było to 1,3 mln osób, tj. ponad 3 proc., a w 2000 r. – 770 tys. – 2 proc. populacji)” – dodał GUS. Dane te nie są jednak jeszcze uzupełnione o saldo migracji.
Jedną z przyczyn niskiej dzietności jest wyrok Trybunału Julii Przyłębskiej, który w październiku 2020 roku praktycznie uniemożliwił legalną aborcję w Polsce.
„Rosnący niepokój o przebieg ciąży i zdrowie matek przyczynia się do odraczania czy nawet rezygnacji z planów prokreacyjnych. Spadło zaufanie społeczne do władzy, a ono ma zasadnicze znaczenie przy podejmowaniu decyzji o dzieciach” – mówiła w rozmowie z OKO.press prof. Irena E. Kotowska, demografka i honorowa przewodnicząca Komitetu Nauk Demograficznych Polskiej Akademii Nauk.
„Mała liczba urodzeń nie zaskakuje. Po pierwsze mamy coraz mniej kobiet w wieku rozrodczym. Bo kobiety, które urodziły się na początku lat 80., czyli w trakcie wyżu demograficznego, mają teraz powyżej 40 lat i pomału wychodzą z okresu reprodukcyjnego. Na ich miejsce – w wiek reprodukcyjny – wchodzi mała liczba kobiet urodzonych na przełomie XX i XXI wieku. Teraz mają one niewiele ponad 20 lat i zaczynają rozważać zakładanie rodziny. Jest ich jednak znacznie mniej niż kobiet z pokolenia wyżowego, co oznacza, że rodzi się mniej dzieci, a liczba urodzeń będzie spadać. To pułapka niskiej dzietności. Najpierw mamy coraz mniej dzieci, a za dwie-trzy dekady mamy coraz mniej kobiet, które mogłyby dzieci rodzić” – mówi dr Osiewalska.
W ocenie ekspertów nie ma dużej szansy na wyraźne demograficzne odbicie, na co wskazują też dane Organizacji Narodów Zjednoczonych.
ONZ prognozował w zeszłym roku, że ludność Polski będzie wynosić: