Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Poseł PiS Dariusz Matecki zrzekł się immunitetu poselskiego. W ten sposób uprzedził głosowanie Sejmu w jego sprawie. Teraz prokuratura może go tymczasowo aresztować, aby zapobiec mataczeniu w trwającym przeciwko politykowi śledztwie. Tuż przed zrzeczeniem się immunitetu Matecki, stojąc na mównicy sejmowej, sam sobie założył kajdanki.
W środę, 5 marca, Sejm zajmował się wnioskiem prokuratury o uchylenie immunitetu posłowi Dariuszowi Mateckiemu (PiS). Prokuratura chce mu postawić sześć zarzutów. Chodzi o przywłaszczenie pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości, pranie brudnych pieniędzy oraz pracę na fikcyjnym etacie w Lasach Państwowych. Przestępstwa te są zagrożone karą do 10 lat pozbawienia wolności.
Najpierw wnioskiem o uchylenie immunitetu zajmowała się sejmowa Komisja Regulaminowa, Spraw Poselskich i Immunitetowych. Podczas jej posiedzenia Matecki zapewnił, że nie będzie uciekał z kraju.
Poinformował, że od czasu wysłania przez prokuraturę wniosku do Sejmu był już kilkukrotnie w Niemczech – ale wrócił do Polski. „Mogłem lecieć do Waszyngtonu, bo mieszkam około dwustu kilometrów od tego lotniska w Berlinie, lotniska »Rafała Trzaskowskiego«" – dodał.
Podkreślał, że ma przyjaciół także w Stanach Zjednoczonych. Oraz że mógł pojechać swoim samochodem na Węgry i „pić teraz tokaja łowiąc sobie ryby nad Balatonem”. Ale jednak stawił się w Sejmie.
„Jestem na miejscu, chcę zeznawać, nigdzie z Warszawy się nie ruszam” – stwierdził.
Podczas swego wystąpienia przed komisją poseł przekonywał także, że prokurator prowadzący śledztwo w sprawie Funduszu Sprawiedliwości jest – jego zdaniem – stronniczy, na dowód przytaczał jego wpisy z platformy X.
W trakcie posiedzenia komisji doszło do scysji z posłem KO Arturem Łąckim. Najpierw do porządku przywoływał go przewodniczący komisji, a potem posłowie PiS zaczęli mu zarzucać, że jest pod wpływem alkoholu. Poseł Jan Kanthak złożył nawet wniosek o przebadanie go alkomatem.
„Skandal w Sejmie! Poseł Łącki awanturuje się na komisji! Zakłóca obrady, wykrzykuje kłamstwa, zachowuje się dziwacznie. Gdy padł wniosek o przebadanie go alkomatem – natychmiast uciekł! Czego się bał?!" – napisał na platformie X poseł Michał Woś.
W odpowiedzi Artur Łącki sam zgłosił się do policjantów z prośbą o przebadanie alkomatem. Całe badanie zostało nagrane, a film upubliczniony w sieci. Widać na nim, że wynik badania wykazał brak alkoholu w wydychanym powietrzu.
„Panowie z PiSu, albo przepraszacie za swoje dzisiejsze haniebne oskarżenia w moim kierunku, albo spotykamy się w sądzie” – napisał Łącki na X.
Ostatecznie Komisja Regulaminowa zarekomendowała Sejmowi uchylenie immunitetu Dariuszowi Mateckiemu i wyrażenie zgody na jego tymczasowe aresztowanie.
Jednak zanim doszło do głosowania, Matecki sam zrzekł się immunitetu.
„Pani marszałek, Wysoka Izbo, obywatele Rzeczypospolitej. Zrzekam się immunitetu poselskiego. Jest to konsekwencją moich poglądów. Poseł nie powinien stać ponad obywatelem (…). W czasie wyborów deklarowałem, że jestem za likwidacją immunitetów parlamentarnych oraz sędziowskich, więc jest to moje honorowe zobowiązanie" – mówił Matecki, stojąc na sejmowej mównicy.
Po czym stwierdził, że w całej sprawie chodzi o „polityczny spektakl”: „To nie jest śledztwo. To jest polityczna egzekucja na oczach miliona Polaków. Chcecie w TVN-ie posła w kajdankach. Proszę bardzo. Szanowni państwo, macie swój spektakl. Będziecie mieć posła w kajdankach na sejmowej mównicy” – powiedział, jednocześnie zakuwając się w kajdanki.
Pokazywał też planszę z wizerunkami Putina, Łukaszenki, Donalda Tuska i ministra Adama Bodnara, z napisem: „Every dictatorship will fall” (tłum.: „Każda dyktatura upadnie”).
Powiedział również krótki fragment wystąpienia w języku angielskim, który rozpoczął od słów: „This is a message from Poland to free world”. Oskarżył w nim rząd Donalda Tuska „opłacany przez Demokratów Bidena, państwo niemieckie i fundację Sorosa” o niszczenie demokracji.
Niewątpliwie ta wypowiedź została wygłoszona w celu rozpowszechniania jej wśród odbiorców anglojęzycznych, zapewne amerykańskich. Matecki prawdopodobnie chce się wpisać w ideologiczną wojnę o „wolność słowa”, którą pod takim hasłem prowadzą niektórzy członkowie administracji Donalda Trumpa w USA.
Dariusz Matecki ma być pociągnięty do odpowiedzialności karnej za przestępstwa finansowe. Jak szczegółowo informowaliśmy w OKO.press w ubiegłym tygodniu, trzy zarzuty są związane z konkursami na dotacje z Funduszu Sprawiedliwości, przeprowadzonymi w 2020 roku. Według ustaleń prokuratury Matecki w porozumieniu z innymi osobami z Ministerstwa Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry miał podjąć działania w celu wygrania konkursów przez powiązane z nim stowarzyszenia. I rzeczywiście te stowarzyszenia dostały dotacje – w sumie kilkanaście milionów złotych. Organizacje wydawały środki nieprawidłowo.
Prokuratura zarzuca również Mateckiemu, że przyjmował on tzw. dolę od osób zatrudnionych w stowarzyszeniach. Miał uzyskać w ten sposób nie mniej niż 450 tysięcy złotych.
Trzy kolejne zarzuty dotyczą pracy na fikcyjnym etapie w Lasach Państwowych. Chodzi o przekroczenie uprawnień oraz poświadczenie nieprawdy w dokumentach. Śledczy twierdzą, że umowa o pracę Mateckiego była fikcyjna, ponieważ nie wykonywał on w ogóle swoich zadań lub wykonywano je pozornie. Wystawiał też nierzetelne raporty dokumentujące jego pracę oraz podpisywał listy obecności, gdy „faktycznie nie wykonywał” czynności. Był też okres, gdy prace formalnie przypisaną Mateckiemu realizował inny pracownik Lasów Państwowych.
Przeczytaj także: