0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

19:28 08-07-2026

Prawa autorskie: Fot. SAUL LOEB / AFPFot. SAUL LOEB / AFP

Donald Trump po szczycie NATO odtrąbia „wielki sukces”

Donald Trump po szczycie NATO w Ankarze nie szczędzi sojusznikom dobrych słów: „To dobrzy ludzie, którzy robią dużo dobrego dla swoich krajów”. Ale nie rozwiewa wątpliwości: w sprawie amerykańskiej obecności wojskowej w Europie czy planów ws. Grenlandii.

Co się wydarzyło?

Konferencja prasowa prezydenta USA po szczycie NATO w Ankarze trwała – nietypowo dla Trumpa – zaledwie 45 minut. Tymczasem reporterzy czekali na jego pojawienie się niemal trzy godziny. Z takim poślizgiem prezydent USA wyszedł do setek dziennikarzy.

„Właśnie zakończyliśmy bardzo udany szczyt NATO” – powiedział Trump.

W dusznej, bo wypchanej po brzegi sali, Trump pojawił się w otoczeniu swoich najważniejszych współpracowników: sekretarza stanu Marco Rubio, sekretarza wojny Pete'a Hegsetha i sekretarza skarbu Scotta Bessenta.

Stwierdził, że miał w Ankarze „świetny czas”, a szczyt był „wielkim sukcesem”. Kilkukrotnie podkreślił, że spotkanie Rady Północnoatlantyckiej przebiegało w bardzo serdecznej atmosferze („w pokoju było czuć mnóstwo miłości”), a sojusznicy deklarowali nawet, że go… kochają. „Mówili że mnie kochają, to miłe. To chyba miłe?” – relacjonował.

Dodawał, że w sali, gdzie odbywało się spotkanie, panowała „ogromna jedność".

„Jeśli z dzisiejszego dnia miałoby wyjść jedno słowo, byłoby to: zjednoczenie. Nigdy nie widziałem czegoś takiego” – mówił w typowy dla siebie, enigmatyczny sposób.

Zyski dla amerykańskiego przemysłu

Jedność, o której mówił Trump, to nie tyle jedność w postaci żelaznego zobowiązania do kolektywnej obrony, bo w tej kwestii prezydent Stanów Zjednoczonych nie złożył żadnych zapewnień. To jedność w sprawie zeszłorocznego porozumienia o zwiększeniu wydatków obronnych z 2 proc. do 5 proc., która, zdaniem Trumpa, doprowadziła do „historycznej zmiany w NATO”.

„Podnieśliśmy cel z 2 proc. do 5 proc. PKB, choć wszyscy mówili, że to niemożliwe. A teraz wszyscy mi dziękują” – mówił.

Trump podkreślił przede wszystkim, że szybkie zwiększenie wydatków na obronność przez europejskich sojuszników będzie korzystne dla amerykańskiego przemysłu obronnego, bo ci kupują przede wszystkim sprzęt produkowany w USA.

„Wszyscy chcą amerykańskiego sprzętu. Produkujemy najlepszy sprzęt na świecie” – chwalił.

Zapowiedział też zwiększenie produkcji amerykańskiego uzbrojenia, celem skrócenia czasu oczekiwania na dostawy z kilku lat do kilku tygodni.

Reakcja Trumpa po szczycie pokazuje, że

strategia udowodnienia, że Europa dowozi, poprzez ogłoszenie dziesiątek gigantycznych kontraktów obronnych, zadziałała.

Jeszcze przed rozpoczęciem szczytu, we wtorek 7 lipca podczas forum przemysłowego, ogłoszono umowy i inicjatywy warte dziesiątki miliardów dolarów. Od rozwoju europejskich zdolności dronowych i obrony powietrznej, po produkcję amunicji i pocisków dalekiego zasięgu.

Wiele z nich to projekty realizowane z amerykańskimi firmami. Lockheed Martin i niemiecki Rheinmetall podpisały porozumienie o pierwszej poza USA produkcji pocisków ATACMS. Polska Grupa Zbrojeniowa i amerykański Anduril ogłosiły współpracę przy produkcji pocisków Barracuda 500M. Polska, USA, Niemcy, Szwecja i Holandia porozumiały się w sprawie budowy europejskich zdolności serwisowania rakiet PAC-3 do systemów Patriot.

Sojusz ma też pozyskać do pięciu amerykańskich bezzałogowych samolotów rozpoznawczych Triton, które pozwalają prowadzić długotrwałą obserwację dużych obszarów morskich, m.in. w Arktyce. To tylko kilka z wielu przykładów kontraktów z pompą podpisanych podczas szczytu.

Ta strategia miała na celu swego rodzaju „udobruchanie” Trumpa poprzez przemówienie do niego jedynym językiem, jaki ten rozumie: językiem korzyści. Zapewnienia o jedności NATO i o tym, że szczyt był sukcesem sugerują, że okazała się choć na chwilę owocna.

Wojna w Iranie? „Wielki sukces”

Ze względu na to, że Trump przyjął pytania tylko od kilku dziennikarzy, nie poruszono tematów jego najbardziej kontrowersyjnych wypowiedzi sprzed rozpoczęcia szczytu: m.in. ponownych deklaracji o tym, że Stany Zjednoczone chciałyby przejąć kontrolę nad Grenlandią, ani o planowane zmiany w amerykańskiej obecności wojskowej w Europie.

W tym kontekście Trump podkreślał jedynie, że europejscy sojusznicy robią postępy w zwiększaniu własnych zdolności obronnych i w ten sposób „odpowiadają na wezwanie” USA.

„Wiele z tych krajów jest bardzo bogatych. Nie musimy im współczuć. Ale to nie oznacza, że są odpowiednio chronione. To duża różnica” – mówił w nie do końca zrozumiały sposób.

Podkreślał, że część państw już znacząco zwiększyła wydatki obronne, a pozostałe deklarują zmiany.

„Niektóre naprawdę odpowiedziały na wezwanie, inne dokonują dużych zmian i odpowiedzą na wezwanie. Myślę, że mogę powiedzieć, że wszystkie odpowiedzą” – stwierdził.

Największa część konferencji była poświęcona jednak wojnie z Iranem. Trump był pytany m.in. o to, czy konflikt stał się dla niego „ślepą uliczką” oraz o zmianę tonu wobec irańskich przywódców, których najpierw określał mianem „racjonalnych ludzi”, a podczas konferencji prasowej po spotkaniu z sekretarzem generalnym Sojuszu Markiem Rutte w środę 8 lipca powiedział, że to ”kłamcy, oszuści i chorzy ludzie".

W wymijającej odpowiedzi na te pytania Trump przekonywał, że amerykańska operacja w Iranie była „ogromnym sukcesem”, bo jej celem było zatrzymanie irańskiego programu nuklearnego. Zmianę opinii na temat przywódców Iranu wytłumaczył tym, że „poznał ich lepiej”.

„Mieli po prostu zły moment"

W wielu momentach Trump mówił jednak zupełnie nie na temat. Pytany o Iran przeszedł do krytyki polityki migracyjnej administracji Joe Bidena. Odpowiadając na pytanie o „zagrożenie komunizmem”, przeszedł do chwalenia się swoimi wynikami na TikToku i amerykańskich wyborach.

Nie zrezygnował też choć z częściowej krytyki części sojuszników NATO. Pytany o wcześniejsze słowa, że część państw NATO nie wsparła USA w konflikcie z Iranem, stwierdził, że „Hiszpania była bardzo zła”, ale poza tym „prawie wszystkie kraje”, w tym Włochy, "były dobre”.

„Mieli po prostu zły moment. Nie pomogli nam. Nie potrzebowaliśmy tej pomocy, ale gdybym jej chciał, wolałbym, żeby nie stali z boku” – powiedział.

Z jego poszczytowego wystąpienia wynika, że podejście do NATO ma – jak do wszystkiego – czysto transakcyjne. Aby był zainteresowany pozostaniem w Sojuszu, musi mieć poczucie, że się mu to opłaca.

Przeczytaj także: