Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Blokada humanitarna w Gazie trwa już niemal dwa miesiące. W tym czasie do palestyńskiej enklawy nie trafiła żadna żywność. Palestyńczycy głodują, na świeże warzywa pozwolić sobie mogą tylko zamożniejsi
W piątek 25 kwietnia Światowy Program Żywnościowy (World Food Programme, WFP) napisał w oświadczeniu:
„Dzisiaj WFP dostarczyło ostatnie pozostałe zapasy żywności do kuchni wydających gorące posiłki w Strefie Gazy. Oczekuje się, że w najbliższych dniach kuchnie te całkowicie wyczerpią zapasy żywności. Od tygodni kuchnie wydające gorące posiłki były jedynym stałym źródłem pomocy żywnościowej dla mieszkańców Gazy. Pomimo dotarcia jedynie do połowy populacji i zaspokojenia tylko 25 procent dziennego zapotrzebowania na żywność, zapewniały one kluczowe wsparcie”.
Od 2 marca tego roku Izrael wstrzymał dostawy wszelkiej pomocy humanitarnej do Strefy Gazy. Zbliżają się dwa miesiące, odkąd palestyńska enklawa musi radzić sobie z tym, co udało się zgromadzić do tego momentu. Dla wielu oznacza to głód lub znaczne obniżenie racji żywnościowych. A sytuacja będzie się pogarszała — na dziś nie ma sygnałów, że blokada humanitarna może zostać przerwana.
W opublikowanym dziś tekście agencja AP opisuje, jak z sytuacją radzą sobie Mariam an-Nadżdżar i jej teściowa. Kobiety mieszkają w rozległym miasteczku namiotowym na obrzeżach Chan Junus na południu Strefy Gazy. W piątek kobiety przyszykowały posiłek z czterech puszek groszku, marchewki z niewielkim dodatkiem bulionu i przypraw, udało się też ugotować talerz ryżu. Obiad ugotowały na ognisku. W ten sposób ich 11-osobowa rodzina spożyła swój jedyny posiłek w ostatni piątek.
Nadżdżar przekazała dziennikarzom, że piątek to specjalny dzień, w który zbiera się cała rodzina i je wystawny obiad.
„Teraz jemy groszek i ryż. Przed wojną nigdy nie jedliśmy konserwowego groszku. Robimy tak tylko podczas tej wojny, która zniszczyła nasze życia”.
AP pisze, że mieszkańcy Strefy Gazy jedzą teraz niemal wyłącznie warzywa konserwowe, ryż, makaron i soczewicę. Mięso, mleko i owoce zniknęły. Inne produkty są rzadkie, a ich ceny są bardzo wysokie i niemal nikt nie może sobie na nie pozwolić.
Izrael stoi na stanowisku, że blokada pomocy humanitarnej to taktyka, która ma zmusić Hamas do uwolnienia pozostałych izraelskich zakładników. Trwa od początku marca, a od 18 marca do Strefy Gazy wróciła regularna wojna i codziennie w izraelskich atakach giną dziesiątki osób.
Jedyne świeże warzywa, jakie są dostępne w Gazie to miejscowa produkcja. Ale ta znacznie się zmniejszyła w stosunku do czasów przed 2023 rokiem. Ze względu na działania wojenne i trudności z dostępem do wody. Cena kilograma pomidorów to dziś 50 szekli (ok. 50 zł), około 15 razy więcej niż przed wojną.
Dziś nie widać ani końca blokady humanitarnej, ani końca wojny, ani końca izraelskiej obecności w Strefie Gazy.
W sobotę w przemówieniu premier Izraela Benjamin Netanjahu powiedział, że nie ma mowy, by po zakończeniu wojny zezwolić na rządy rządzącej na Zachodnim Brzegu Autonomii Palestyńskiej. I zapowiedział permanentną kontrolę wojskową Strefy. I powtórzył plany „dobrowolnej relokacji” Palestyńczyków z enklawy. Izraelski premier mówił też:
„Więc pomysł, że stworzy się państwo palestyńskie i to przyniesie pokój… ten pomysł to głupota, nic więcej niż głupota. Właśnie próbowaliśmy stworzyć państwo palestyńskie w Gazie. Widzieliście, co to przyniosło, prawda? Nie mamy w tej kwestii żadnych wątpliwości”.
Przeczytaj także: