Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Pete Hegseth i generał Randy George wielokrotnie ścierali się w ostatnich miesiącach w temacie nominacji generalskich. Zwolnienie szefa sztabu amerykańskiej armii w trakcie kadencji jest bardzo rzadkim zdarzeniem
Wieczorem czasu amerykańskiego, w czwartek 2 kwietnia, amerykański sekretarz obrony Pete Hegseth poprosił szefa sztabu amerykańskiej armii, generała Randy'ego George'a, by ustąpił ze stanowiska. Rezygnacja weszła w życie ze skutkiem natychmiastowym. Obowiązki George'a przejął jego dotychczasowy zastępca Christopher C. LaNeve.
Powód roszady nie został publicznie podany. Amerykańska telewizja CBS na podstawie rozmów ze swoimi źródłami w amerykańskiej administracji podaje, że Hegseth i Trump chcą na tym stanowisku kogoś, kto będzie wprowadzał w życie ich wizje w sprawie armii.
Razem z szefem sztabu, ze swoich stanowisk zostali również usunięci generał David Hodne, dotychczasowy szef Dowództwa Transformacji i Szkolenia Armii USA i generał William Green Jr., szefa Korpusu Kapelanów.
Zwolnienie ze stanowiska szefa sztabu w trakcie czteroletniej kadencji jest w amerykańskiej armii niezwykle rzadkim wydarzeniem. W 2011 roku generał Martin Dempsey pełnił rolę tylko 149 dni, ale powód zmiany na stanowisku był zupełnie inny – Dempsey otrzymał od prezydenta Obamy awans na przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów – czyli najwyższe stanowisko w amerykańskiej armii. Wcześniej kadencji nie dopełnili w latach 70. generał Bernard W. Rogers (otrzymał awans na stanowisko w NATO) i generał Creighton W. Abrams Jr. (zmarł w trakcie pełnienia stanowiska).
„New York Times” pisze, że Hegseth i George od dłuższego czasu byli skonfliktowani. Hegseth blokował awans czwórki wojskowych na generała brygady. Z 29-osobowej listy do awansu, Hegseth naciskał na usunięcie czterech osób – dwóch czarnoskórych mężczyzn i dwójkę kobiet. Niemal wszystkie pozostałe osoby na liście to biali mężczyźni. Na początku kadencji Trump odwołał też przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów Charlesa Q Browna Jr. W opublikowanym 7 listopada 2024 roku (dwa dni po wyborach prezydenckich) wywiadzie, Hegseth mówił:
„Każdy generał, który był zaangażowany w to całe DEI [Diversity, Equality, Inclusion – różnorodność, równość, inkluzywność; polityka wyrównywania szans wobec dyskryminacji] woke gówno, musi odejść – czy to generał, admirał, czy ktokolwiek inny” – jasno sugerując, że Brown otrzymał stanowisko ze względu na swój kolor skóry.
Moment zwolnienia generała George'a sugeruje, że ruch mógł mieć coś wspólnego z wojną w Iranie. Na razie nie mamy jednak informacji potwierdzających taką spekulację.
Przeczytaj także:
Głównym powodem dymisji jest fatalnie przeprowadzony proces ujawniania akt śledztwa w sprawie pedofila i seksualnego przestępcy Jeffreya Epsteina. Zamiast oczyścić Trumpa, to go jeszcze bardziej pogrążyło.
W czwartek 2 kwietnia wieczorem Donald Trump w rozmowie z Fox News oznajmił, że zwolnił Prokurator Generalną USA Pam Bondi. Urzędem pokieruje na razie jej zastępca Todd Blanche, w przeszłości osobisty prawnik Trumpa.
Trump oświadczył, że Bondi przechodzi z rządu do sektora prywatnego. Według nieoficjalnych źródeł Trump był także niezadowolony z tego, że Bondi nie wystarczająco szybko starała się postawić przed sądem krytyków i przeciwników, wobec których chciał wnieść oskarżenia karne.
Podczas sprawowania funkcji najwyższego urzędnika organów ścigania w USA Pam Bondi była zagorzałą orędowniczką programu Trumpa i zburzyła długoletnią tradycję niezależności Departamentu Sprawiedliwości od Białego Domu.
Jednak to powtarzająca się krytyka dotycząca sposobu ujawniania akt sprawy Epsteina, w tym ze strony sojuszników Trumpa i niektórych republikańskich ustawodawców, zdominowała jej kadencję. Bondi zarzucano tuszowanie i fatalne zarządzanie ujawnianiem dokumentów ze śledztw Departamentu Sprawiedliwości prowadzonych wobec Epsteina.
Według New York Times, jej dymisja może oznaczać kolejne zmiany Departamencie Sprawiedliwości i wykorzystywanie amerykańskiego systemu prawnego przeciwko osobom wskazanym przez Trumpa.
Już za rządów Bondi, z Departamentu Sprawiedliwości usunięto kilkudziesięciu prokuratorów, którzy pracowali nad śledztwami związanymi z działalnością Trumpa. W przeszłości była Bondi prokuratorką generalną stanu Floryda.
Bondi jest drugą wysoką urzędniczką Trumpa, która została ostatnio odwołana. Niedawno Trump odwołał sekretarz bezpieczeństwa wewnętrznego Kristi Noem.
Przeczytaj także:
O grożącej jej dymisji pisaliśmy w OKO.press:
Przeczytaj także:
Jej sylwetkę opisaliśmy w OKO.press, gdy Trump zamierzał ją powołać na Prokurator Generalną USA:
Przeczytaj także:
Prowadzona przez USA i Izrael wojna na Bliskim Wschodzie odwraca uwagę mediów i opinii publicznej od losu antyrządowych demonstrantów, aresztowanych w Iranie po masowych protestach w styczniu 2026. Tymczasem w Iranie trwają bezprawne egzekucje.
Jak informuje brytyjski dziennik „The Guardian”, powołując się na dane organizacji broniących praw człowieka, w tym Iran Human Rights, co najmniej 145 osób aresztowanych podczas antyrządowych demonstracji w styczniu 2026 zostało już straconych w więzieniach. Organizacja Iran Human Rights ma też informacje o kolejnych 400 egzekucjach, które nie zostały jeszcze zweryfikowane. O powstrzymanie egzekucji 30 osób w lutym apelowała Amnesty International. Część z tych osób została już stracona.
W momencie gdy świat najbardziej przejmuje się rosnącymi cenami ropy, w Iranie trwają egzekucje demonstrantów.
„The Guardian” opisuje m.in. przypadek 30-letniego Peyvanda Naimiego, który został aresztowany w trakcie styczniowych protestów. Naimi był co najmniej przez miesiąc przetrzymywany w izolatce. W więzieniu był brutalnie przesłuchiwany, torturowany oraz głodzony. Poddano go też dwóm symulowanym egzekucjom przez powieszenie. Jest posądzany o udział w śmierci funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa podczas protestów oraz o świętowanie śmierci byłego najwyższego przywódcy Iranu, Alego Chameneiego (na zdjęciu powyżej). Rodzina Naimiego twierdzi, że poza udziałem w demonstracjach nie zrobił nic złego i że nie postawiono mu żadnych formalnych zarzutów. Nie ma z nim żadnego kontaktu. Odmówiono mu dostępu do adwokata. Jego krewni obawiają się, że grozi mu teraz egzekucja.
Dziennik opisuje przypadki egzekucji kilku osób, które brały udział w antyrządowych demonstracjach, a którym odmówiono prawa obrony i pozbawiono jakiegokolwiek kontaktu z rodziną. O losach swoich bliskich rodziny aresztowanych dowiadywały się z telewizji. Irańska telewizja państwowa pokazuje nagrania z wymuszonych przyznań do winy, a państwowe media publikują zdjęcia z egzekucji.
Na początku tego miesiąca publicznie powieszonych zostało trzech mężczyzn – Saleh Mohammadi, Mehdi Ghasemi i Saeed Davoudi. Młodzi mężczyźni zostali skazany za moharebeh, czyli „prowadzenie wojny przeciwko Bogu”. Dzień wcześniej stracony został Kourosh Keyvani, posiadający podwójne obywatelstwo szwedzko-irańskie. Chłopak został zabity za rzekome szpiegostwo na rzecz Izraela.
„Odcięcie dostępu do internetu uniemożliwia dokładne ustalenie, ile egzekucji przeprowadzono w tym roku. Wiele wyroków śmierci, a nawet zarzutów, które mogą prowadzić do kary śmierci, nie zostało oficjalnie ogłoszonych. Zamiast tego są one przekazywane wyłącznie samym więźniom i ich rodzinom ' – informuje ”The Guardian".
W styczniu 2026 w Iranie doszło do masowych antyrządowych protestów, które zostały brutalnie stłumione przez reżim. Aresztowano dziesiątki tysięcy osób. Prezydent USA Donald Trump kilkukrotnie wzywał władze Iranu do zaprzestania przemocy wobec protestujących. Bez skutku.
28 lutego USA i Izrael rozpoczęły wojnę przeciwko Iranowi. W ramach operacji „Epicka Furia” armia izraelska i siły USA zbombardowały cele w Iranie, zabijając najwyższego przywódcę Iranu ajatollaha Alego Chameneia i innych wysokich rangą przedstawicieli władz. Teheran w odpowiedzi zaatakował Izrael i kilka państw Zatoki Perskiej – Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabię Saudyjską, Katar, Bahrajn, Kuwejt oraz Irak, uderzając zarówno w amerykańskie bazy wojskowe, jak i obiekty cywilne.
Wojna w Iranie trwa już półtora miesiąca i jak wynika z zapowiedzi prezydenta Donalda Trumpa, może potrwać jeszcze około 2-3 tygodni. Donald Trump utrzymuje, że celem operacji w Iranie są:
Wojna w Iranie jest jednak z wielu powodów ogromną porażką Stanów Zjednoczonych.
Przeczytaj także:
Polska sprzeciwia się decyzji Izraela o wprowadzeniu kary śmierci wobec Palestyńczyków. MSZ podkreślił w oświadczeniu, że stosowanie kary śmierci wobec osób określonej narodowości jest „całkowicie niedopuszczalne”.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało oświadczenie, w którym wzywa rząd Izraela do utrzymania moratorium na wykonywanie egzekucji, jak i orzekanie kary śmierci.
W oświadczeniu podkreślono, że Polska sprzeciwia się karze śmierci „we wszystkich przypadkach i okolicznościach”, a stosowanie kary śmierci, które można by uznać za dyskryminujące wobec osób określonej narodowości, uznaje za „całkowicie niedopuszczalne”.
„Polska popiera stanowisko wyrażone przez Wysoką Przedstawiciel Unii Europejskiej do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Kaję Kallas w dniu 31 marca 2026 r. Sprzeciwiamy się karze śmierci we wszystkich przypadkach i okolicznościach. Całkowicie niedopuszczalne jest natomiast w państwie prawa stosowanie kary śmierci, które można by uznać za dyskryminujące wobec osób określonej narodowości. Ze względu na szczególną wrażliwość historyczną wzywamy więc Izrael do utrzymania moratorium zarówno na wykonywanie egzekucji, jak i orzekanie kary śmierci” – czytamy w oświadczeniu.
W oświadczeniu podkreślono także, że „Polska konsekwentnie stoi na stanowisku, że konfliktu izraelsko-palestyńskiego leżącego u podstaw większości zagrożeń dla bezpieczeństwa w regionie nie można rozwiązać inaczej, niż w drodze negocjacji prowadzonych w dobrej wierze i z poszanowaniem prawa międzynarodowego”.
30 marca izraelski Kneset przyjął dyskryminującą ustawę rozszerzającą zakres stosowania kary śmierci w przypadku przestępstw związanych z terroryzmem. Jak zwracała uwagę organizacja Human Rights Watch, z treści projektu ustawy jasno wynika, że miałaby ona zastosowanie przede wszystkim, jeśli nie wyłącznie, do Palestyńczyków.
„W ramach izraelskiego systemu sądów cywilnych projekt ustawy przewiduje karę śmierci za umyślne zabójstwo osoby z zamiarem »zaprzeczenia istnieniu Państwa Izrael«. Nakazuje on wykonywanie kary śmierci przez powieszenie, ogranicza dostęp do pomocy prawnej i odwiedziny członków rodziny, ogranicza nadzór zewnętrzny oraz przyznaje immunitet osobom zaangażowanym w wykonywanie egzekucji.
W ramach systemu sądów wojskowych na okupowanych terytoriach palestyńskich projekt ustawy przewiduje karę śmierci za zabójstwa zakwalifikowane jako akty terroryzmu zgodnie z definicją zawartą w prawie izraelskim, nawet bez wniosku prokuratury. Projekt ustawy zezwala sądom na orzeczenie dożywotniego więzienia jedynie w nieokreślonych wyjątkowych przypadkach, w których stwierdzono „szczególne powody«, ograniczając tym samym swobodę decyzyjną sądów. Zakazuje on również złagodzenia wyroków i nakazuje wykonanie kary w przyspieszonym terminie 90 dni.
Obywatele i mieszkańcy Izraela są wyraźnie wyłączeni z tego przepisu: jurysdykcja wojskowa dotyczy wyłącznie Palestyńczyków, podczas gdy izraelscy osadnicy są sądzeni przez sądy cywilne” – tłumaczy Human Rights Warch.
31 marca oświadczenie w sprawie ustawy wydała Kaja Kallas, Wysoka Przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa. Kallas podkreśliła, że UE jest przeciwna karze śmierci we wszystkich przypadkach i w każdych okolicznościach, a Izrael jeszcze do niedawna przestrzegał moratorium na wykonywanie egzekucji, jak i na orzekanie kary śmierci.
„Przyjęcie przez izraelski parlament ustawy o karze śmierci stanowi poważny krok wstecz w stosunku do tej praktyki i do własnych zobowiązań Izraela. Jesteśmy głęboko zaniepokojeni de facto dyskryminującym charakterem tej ustawy (…).
Kara śmierci stanowi naruszenie prawa do życia i nie może być wykonywana bez naruszenia absolutnego prawa do wolności od tortur i innego złego traktowania. Kara śmierci nie ma również udowodnionego skutku odstraszającego i sprawia, że wszelkie błędy sądowe stają się nieodwracalne” – napisała Kallas.
Jeszcze przed głosowaniem w Knesecie projekt ustawy przygotowany przez skrajnie prawicową partię Ocma Jehudit (Żydowska Siła) kierowaną przez Itamara Ben-Gewira, spotkał się z krytyką ministrów spraw zagranicznych Niemiec, Francji, Włoch i Wielkiej Brytanii, którzy ocenili, że ma on „de facto dyskryminujący” charakter wobec Palestyńczyków.
Przeczytaj także:
Karol Nawrocki podpisał w czwartek siedem ustaw – w tym nowelizację ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy. Skierował ją jednak do następczej oceny Trybunału Konstytucyjnego.
Wśród ustaw, które Karol Nawrocki podpisał jest ta dotycząca Państwowej Inspekcji Pracy. Prócz podpisu prezydent postanowił ją skierować – jak informuje kancelaria prezydenta – do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej. Sejm uchwalił tę ustawę 11 marca. Następnego dnia Senat przyjął ją bez poprawek.
Swoją decyzję w sprawie ustaw prezydent uzasadnił w filmie opublikowanym w mediach społecznościowych
„To była decyzja trudna, bo dotykająca samego fundamentu relacji między państwem a pracownikiem i pracodawcą” – powiedział. „To także istotne regulacje wobec niepokojącego trendu wzrostu bezrobocia. Ta ustawa ma swoje zdefiniowane cele. Umożliwia uruchomienie środków z Krajowego Planu Odbudowy” – powiedział prezydent, uzasadniając swoją decyzję w sprawie reformy PIP.
Fodał, że ustawa „uderza w patologię rynku pracy”, taką jak wymuszane umowy śmieciowe, fikcyjne samozatrudnienie i brak stabilności.
„Praca to nie tylko pieniądze, to również godność, stabilność, fundament decyzji o założeniu rodziny” – mówił. Zaznaczył jednak, że „od początku procedowania tego prawa miał wątpliwości”, dlatego skierował ustawę do oceny następczej TK.
Karol Naworocki podpisał również:
Nadanie PIP uprawnień do przekształcania umów to jeden z tzw. kamieni milowych, od którego realizacji zależy wypłata środków z Krajowego Planu Odbudowy. Polska ma czas na wdrożenie unijnej dyrektywy do 30 czerwca.
Pierwsza wersja projektu reformy PIP przygotowana przez ministerstwo nie została zaakceptowana przez premiera Donalda Tuska. Jak tłumaczył w połowie stycznia szef rządu, przesadna władza dla urzędników wprowadzana reformą, byłaby destrukcyjna dla firm i oznaczałaby utratę pracy przez wielu ludzi.
Projekt nowelizacji ustawy o PIP nadaje jej kompetencje do przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę. Zakłada, że odwołanie od decyzji inspektora będzie mogło być kierowane do okręgowego inspektora pracy, a następnie do powszechnego sądu pracy. Do czasu prawomocnego orzeczenia decyzja inspektora będzie wstrzymana. Projekt nie wprowadza więc rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji inspektora, jak zakładała pierwsza propozycja zmian w ustawie o PIP.
Więcej o ustawie pisała w OKO.press Ewelina Wołosik. W projekcie zapisano, że:
To właśnie ten zapis wcześniej wywołał największe kontrowersje i był powodem odrzucenia pierwszej wersji projektu.
W nowej wersji będzie tak:
A pracodawca będzie mógł:
Jeśli pracodawca nie zareaguje, inspektor będzie mógł wydać decyzję o przekształceniu umowy.
Przeczytaj także: