Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Globalne emisje gazów cieplarnianych ustanowiły nowy rekord na poziomie 57,1 mld ton CO2 w 2023 roku, co stanowi wzrost o 1,3 proc. w porównaniu z 2022 i niemal przesądza o niepowodzeniu planu ograniczenia wzrostu temperatury o 1,5°C do końca wieku.
Nowe dane pochodzą z opublikowanego wczoraj raportu Programu Środowiskowego ONZ, analizującego „lukę” między globalną polityką klimatyczną, a właśnie celem 1,5°C zawartym w tzw. Porozumieniu Paryskim. Raport ukazuje się na kilka tygodni przed szczytem klimatycznym COP29 w Baku i kilka miesięcy przed wyznaczonym na luty przyszłego roku terminem przedłożenia przez kraje zaktualizowanych krajowych planów klimatycznych, czyli planów obniżenia emisji.
Rosnące emisje gazów cieplarnianych kumulują w atmosferę energię cieplną, co doprowadziło już do wzrostu temperatury o 1,62°C powyżej średniej z lat 1850-1900, a więc okresu sprzed gwałtownego rozwoju przemysłu. Naukowcy podejrzewają, że — na razie — to wciąż „tylko” czasowe przekroczenie progu 1,5°C, ale rosą obawy, że za kilka-kilkanaście lat próg ów zostanie przekroczony trwale.
By tak się nie stało emisje gazów cieplarnianych muszą zacząć radykalnie obniżać się dosłownie od zaraz. Raport szacuje, że emisje powinny spaść o 42 proc. do 2030 roku i o 57 proc. do 2035 roku (względem roku 2019), by świat utrzymał się na ścieżce prowadzącej do zatrzymania wzrostu temperatury o 1,5°C d roku 2100. Wydaje się — a według niektórych naukowców jest właściwie pewne — że są to cele niemożliwe do zrealizowania, a następnym progiem ocieplenia, na osiągnięciu którego powinny skupić się wysiłki, jest 2°C. Wymagałoby to obniżki emisji o 28 proc. do 2030 i o 37 proc. do 2035 roku. Czy to realne? Są co do tego zasadne wątpliwości, gdyż roczne tempo redukcji emisji musiałoby osiągnąć 7,5 proc. dla celu 1,5°C lub 4 proc. dla celu 2°C.
Aby osiągnąć te cele, niezbędne będą masowe inwestycje w technologie odnawialne, takie jak energia słoneczna i wiatrowa, które wniosłyby znaczną część redukcji emisji do 2030 roku. Ważną rolę odegrają także działania związane z ochroną lasów oraz przejście na bardziej efektywne technologie w budownictwie, transporcie i przemyśle. Swoją rolę ma także do odegrania energetyka jądrowa, a także — fundamentalnie — sfinansowanie tych wysiłków.
Kluczową rolę w realizacji zobowiązań klimatycznych mają kraje grupy G20, która odpowiada za większość globalnych emisji. Kraje G20 muszą nie tylko zwiększyć swoje wysiłki, ale także wesprzeć finansowo kraje biedniejsze, by zapewnić sprawiedliwe warunki realizacji globalnych celów klimatycznych — ponieważ to kraje globalnego Południa ponoszą skutki kryzysu klimatycznego nieproporcjonalne do swojego wkładu we wzrost emisji CO2. “Światowy kryzys klimatyczny wymaga mobilizacji o skali i tempie, jakich dotychczas nie obserwowano” – mówi cytowana w informacji prasowej Inger Andersen, dyrektor wykonawcza UNEP. Jak dodaje, uniknięcie ocieplenia o każdy ułamek stopnia oznacza ocalenie ludzi, ochronę gospodarek i uniknięcie szkód środowiskowych.
Raport podkreśla, że brak zdecydowanych działań spowoduje wzrost temperatury aż o 2,6–3,1°C w ciągu tego stulecia, co przyniesie katastrofalne skutki dla ludzi, środowiska i gospodarek. W scenariuszu zakładającym wdrożenie obecnych zobowiązań redukcyjnych (chodzi o przyszłe, a więc jeszcze niewdrożone polityki) temperatura wzrośnie o 2,6°C. Kontynuacja "business as usual" oznaczałaby wzrost o 3,1°C.
Przeczytaj także: