Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Trwają negocjacje unijnych liderów w sprawie obsady najwyższych stanowisk w UE. Jak donosi portal Politico, Europejska Partia Ludowa niespodziewanie zaproponowała, by Socjaliści i Demokraci podzielili się stanowiskiem, który miało być obsadzone przez ich kandydata
Jednak nie mogło obyć się bez zaskoczeń podczas poniedziałkowego nieformalnego szczytu europejskich przywódców w Brukseli. Podczas wieczornego spotkania liderzy państw członkowskich usiłują dogadać listę kandydatów na najwyższe stanowiska w UE.
Do obsadzenia są stanowiska:
Jak wynikało z wcześniejszych ustaleń, Europejska Partia Ludowa, której jednym z dwóch głównych negocjatorów jest premier Donald Tusk, miała zaproponować osoby na dwa stanowiska: osoby przewodniczącej Komisji Europejskiej oraz osoby przewodniczącej Parlamentowi Europejskiemu. Socjalistom i Demokratom miało przypaść stanowisko szefa Rady Europejskiej, a liberałom z Odnowić Europę stanowisko szefa unijnej dyplomacji.
Przeczytaj także:
Tymczasem podczas poniedziałkowych obrad, EPL zaproponowała, by pięcioletnią kadencję szefa Rady Europejskiej, która jest podzielona na dwie części po 2,5 roku, Socjaliści i Demokraci sprawowali na przemian z Europejską Partią Ludową.
Taki pomysł miał zgłosić chorwacki premier Andrej Plenković podczas szczytu EPL, który odbył się w południe.
Taka propozycja to efekt mocnej pozycji EPL, która po pierwsze wygrała wybory do Parlamentu Europejskiego, a po drugie w kluczowych krajach, pobiła Socjalistów i Demokratów. Tak się stało m.in. w Niemczech i Hiszpanii, gdzie centroprawica miażdżącą przewagą wygrała z rządzącymi w tych krajach partiami z S&D.
Ta sytuacja przekłada się na słabą pozycję negocjacyjną Socjalistów i Demokratów wobec EPL
Na podobnie słabej pozycji wobec liderów EPL są też liderzy z frakcji Odnowić Europę, w tym prezydent Francji Emmanuel Macron, którego partia przegrała ze skrajnie prawicowym Zjednoczeniem Narodowym (30 proc. poparcia dla ZN do 15 proc. dla Odrodzenia). To m.in. dlatego prezydent Francji zgodzi się na nominację dla dotychczasowej szefowej KE Ursuli von der Leyen, która jest kandydatką Europejskiej Partii Ludowej.
Macron, który jeszcze w 2019 roku ustawił się w roli „kingmakera” w procesie obsadzania topowych stanowisk w UE, po wyborczej porażce miał nieco spuścić z tonu i nie forsować alternatywnego kandydata.