0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Ministerstwo Środowiska i KlimatuMinisterstwo Środowi...

To ostatni etap legislacyjny kluczowej dla ochrony środowiska oraz bezpieczeństwa żywnościowego części Zielonego Ładu – dyrektywy o odbudowie zasobów przyrodniczych. Gdyby weszła w życie, państwa członkowskie byłyby zobowiązane do odbudowy zdegradowanych, a bardzo ważnych dla bioróżnorodności i klimatu ekosystemów: mokradeł, bagien, łąk, jezior i lasów.

O tym, że ochrona przyrody, w tym m.in. torfowisk i mokradeł, które są „najskuteczniejszym magazynem węgla”, to priorytet dla resortu klimatu i środowiska, szefowa resortu Paulina Hennig-Kloska z Polski 2050 mówiła zaledwie na początku lutego. Teraz będzie musiała zagłosować przeciwko unijnej dyrektywie.

„Strategię ochrony mokradeł trzeba zaktualizować, trzeba ją wdrożyć, trzeba znaleźć na to pieniądze” – mówiła minister klimatu i środowiska podczas narady naukowej zorganizowanej w „Światowy Dzień Mokradeł” przez Centrum Ochrony Mokradeł, we współpracy z Wydziałem Biologii Uniwersytetu Warszawskiego.

„Zadanie ochrony i odtworzenia mokradeł to priorytet dla naszego resortu” – podkreśliła, dodając, że na ochronę przyrody trzeba przeznaczyć „więcej środków”.

Dziś losy dyrektywy o odbudowie zasobów przyrodniczych są niepewne, a Kloska – i cała Polska 2050 w związku z głosowaniem na forum UE, zostaje postawiona w trudnej sytuacji.

„To ogromny problem. Myśmy szli do wyborów z postulatami ekologicznymi” – komentuje w rozmowie z OKO.press Róża Thun, europosłanka Polski 2050.

„Wielka szkoda, ale cóż, takie są koszty bycia w koalicji” – mówi nam jeden z polityków Polski 2050 w kraju.

Polska na „nie”, jak za czasów PiS

Pomimo że w połowie marca dyrektywę o odbudowie zasobów przyrodniczych przegłosował Parlament Europejski, zgodnie z mechanizmami decyzyjnymi w UE teraz decydujący głos należy do unijnych ministrów i ministr środowiska. W poniedziałek 25 marca ma się odbyć ostateczne głosowanie w Radzie UE. Ale już w środę 20 marca stanowiska państw członkowskich będą ustalać ambasadorowie przy UE.

Jak dowiaduje się OKO.press, Polska nie poprze dyrektywy – pomimo że stanowisko szefującej Ministerstwu Środowiska i Klimatu Pauliny Hennig-Kloski oraz Polski 2050 jest w tej sprawie inne. Tak bowiem chce premier Donald Tusk.

Jak dowiadujemy się ze źródeł bliskich Polsce 2050, nad głosowaniem w sprawie ochrony zasobów naturalnych debatował w poniedziałek (18 marca) zarząd Polski 2050, utwierdzając się w swoim proekologicznym stanowisku. Polska 2050 szła bowiem do wyborów z progresywną, zieloną agendą. Partia Szymona Hołowni zapowiadała m.in. rozwój zielonej energetyki, ograniczenie wycinki lasów oraz rozwój parków narodowych i rezerwatów.

Ale we wtorek podczas obrad rządu doszło – jak to określił jeden z rozmówców – do „spięcia” między ministrą Pauliną Hennig-Kloską a Donaldem Tuskiem.

Premier „postawił na swoim”, jak mówi nasz rozmówca, podejmując decyzję, że w poniedziałek Polska zagłosuje przeciw dyrektywie.

Takie stanowisko Donalda Tuska nie zaskakuje w kontekście ostatnich wypowiedzi premiera na temat Zielonego Ładu oraz tego, że Platforma Obywatelska przeciwko dyrektywie głosowała już na forum Parlamentu Europejskiego, o czym pisaliśmy tutaj. Podobnie zresztą jak PSL oraz Prawo i Sprawiedliwość.

Za przyjęciem dyrektywy o odbudowie zasobów przyrodniczych podczas sesji plenarnej w PE 27 lutego opowiedzieli się jedynie europosłowie Lewicy oraz jedyna europosłanka Polski 2050 Róża Thun.

Przeczytaj także:

Róża Thun: „To wielki problem”

Jeszcze kilka godzin przed tym, jak dowiedzieliśmy się o decyzji premiera w tej sprawie, Róża Thun mówiła w rozmowie z OKO.press, że „nie wyobraża sobie, Polska 2050 miała tego rozwiązania nie poprzeć”.

„Jestem przekonana, że Polska 2050 i Ministerstwo Środowiska, które się tym zajmuje, będzie rekomendowało, żeby to [dyrektywę o odbudowie zasobów przyrodniczych – przyp. red.] poprzeć. Nie wyobrażam sobie, żeby mogli być przeciwko. Myśmy szli do wyborów z ekologicznymi postulatami, więc teraz, nie zagłosować za prawem o odbudowie zasobów przyrodniczych, to byłoby po prostu odwrócenie się tyłem do tego, co mówiliśmy w kampanii wyborczej. A wielu Polaków zagłosowało za zmianą rządu, bo chcą mieć zdrową glebę, zdrowe powietrze, walczyć z wyzwaniami klimatycznymi, nie marnować wody” – mówiła europosłanka Polski 2050.

Dodała, że „ma nadzieję, że premier jest na tyle odpowiedzialny za przyszłość, nie tylko Polek i Polaków, ale w ogóle naszej planety, że powie, żeby głosować za”.

Premier polecił jednak głosować na „nie”. Rozmówcy z kraju podkreślają, że cała sytuacja budzi ogromne rozczarowanie w kręgach Polski 2050.

„Wielka szkoda, ale cóż, takie są koszty bycia w koalicji” – powiedział nam jeden z polityków.

[tab tekst=„Zobacz zapowiedzi Polski 2050 o ”zielonej Polsce"]

Zielona Polska. Tani prąd, czyste powietrze

Właściciele domów, rolnicy i przedsiębiorcy będą mogli produkować tanią zieloną energię i na niej zarabiać. Dzięki pieniądzom z Krajowego Planu Odbudowy napędzimy Polskę energią z naszego słońca, wiatru i naszych biogazowni.

Pozwolimy na kupno prądu z paneli bezpośrednio od prywatnych właścicieli farm. Stanie się to proste jak zakupy przez internet, a przede wszystkim tańsze niż dzisiaj dzięki konkurencji między dostawcami. Rozbijemy państwowy monopol na sieci energetyczne.

Musimy chronić środowisko naturalne, a polskie lasy to nasze bogactwo narodowe. Niestety, ilość eksportowanego z Polski drewna rośnie w szybkim tempie i tylko w ciągu 4 lat wywieziono z kraju prawie 19 mln m³ drewna. Ograniczymy eksport nieprzetworzonego surowca poza obszar UE. Drewno z polskich lasów powinno przede wszystkim służyć polskiemu biznesowi. Skończymy z traktowaniem polskich lasów jak fabryk drewna.

Wyeliminujemy bezsensowne zręby, a najcenniejsze 20 proc. polskich lasów obejmiemy całkowitym zakazem wycinek. Będziemy również dążyć do zwiększenia powierzchni parków narodowych i rezerwatów przyrody, aby jeszcze lepiej chronić unikalne gatunki flory i fauny w Polsce.

Nieduża przewaga za dyrektywą

Jeśli Polska zagłosuje przeciwko dyrektywie, będzie to podtrzymanie stanowiska poprzedniego rządu Prawa i Sprawiedliwości oraz zaostrzenie już raz zadeklarowanej pozycji nowego rządu względem dyrektywy. Rząd Donalda Tuska do tej pory deklarował bowiem wstrzymanie się od głosu w sprawie dyrektywy, podobnie jak dwa inne kraje: Austria i Belgia.

Nie jest jeszcze pewne, czy Polska wybierze wstrzymać się od głosu, czy zagłosować przeciwko dyrektywie.

Przeciwko wejściu w życie dyrektywy mają zagłosować Finlandia, Włochy, Holandia i Szwecja. Ponadto od głosu mają wstrzymać się Austria i Belgia. Bez względu na to, czy Polska się wstrzyma od głosu, czy zagłosuje przeciwko, dyrektywa ma szansę przejść bardzo nieznaczną większością głosów 20 krajów, odpowiadających w sumie 66,13 proc. ludności.

„Wymagana większość dla takiego projektu to większość kwalifikowana, czyli co najmniej 15 krajów reprezentujących 65 proc. ludności. Mniejszość blokującą tworzą co najmniej cztery kraje, reprezentujące co najmniej 35 proc. ludności UE. Wygląda więc na to, że będzie poparcie dla dyrektywy, ale zapas jest bardzo niewielki” mówi OKO.press osoba z Rady.

Z Polską, czy bez, liczba krajów na „nie” już jest wystarczająca do zablokowania dyrektywy, ale nie jest przekroczony próg 35 proc. ludności.W sumie cztery kraje blokujące – przy założeniu, że Polska wstrzyma się od głosu – reprezentują w sumie 20,82 proc. ludności UE. Jeśli do tej grupy dołączy Polska opowiadając się przeciwko dyrektywie, krajów blokujących będzie pięć i będą one reprezentowały 29,19 proc. ludności UE – wciąż za mało o ponad 5 proc.

Dlatego zarówno środowe spotkanie ambasadorów przy UE, jak i poniedziałkowe spotkanie ministrów środowiska, będzie niezwykle emocjonujące. Wystarczy, że jeden większy lub dwa, trzy mniejsze kraje UE zmienią zdanie i dyrektywa o odbudowie zasobów przyrodniczych upadnie.

Zobacz kalkulator głosowania w Radzie UE.

Ratunek dla bioróżnorodności

Dyrektywa o odbudowie zasobów przyrodniczych to jeden z ważniejszych elementów Zielonego Ładu. Zobowiązuje państwa członkowskie do odbudowy siedlisk naturalnych znajdujących się w złym stanie. Chodzi o odbudowę zarówno ekosystemów morskich, jak i lądowych, w tym mokradeł, bagien czy torfowisk, które mają kluczowe znaczenie dla magazynowania wody oraz regulacji temperatur.

Zakłada także przywrócenie większej różnorodności biologicznej w ekosystemach rolniczych.

Zgodnie z nowymi przepisami do 2030 roku Unia musiałaby odtworzyć co najmniej 20 proc. zdegradowanych obszarów lądowych i morskich, a do 2050 roku – wszystkie ekosystemy wymagające odbudowy. Zakresem rozporządzenia objęte są lasy, obszary trawiaste i tereny podmokłe, a także rzeki, jeziora i rafy koralowe.

Odbudowa zasobów przyrodniczych miałaby dotyczyć także części terenów przeznaczonych pod uprawy, bo jednym z najbardziej efektywnych kosztowo sposobów ograniczania emisji w sektorze rolnym jest odbudowa wysuszonych torfowisk.

Dyrektywa o odbudowie zasobów przyrodniczych zakłada odbudowę co najmniej 30 proc. torfowisk do 2030 roku, a następnie do 2040 – 40 proc., do 2050 – 50 proc., przy czym przynajmniej jedną czwartą będzie trzeba ponownie nawodnić.

Rolnicy i prywatni właściciele gruntów będą mieć wybór, czy chcą nawadniać wysuszone torfowiska.

Zadania wymagane dyrektywą będą realizowane na podstawie krajowych planów odbudowy. Wskaźnikiem odbudowy ekosystemów będą m.in. dane dotyczące liczebności motyli oraz ptaków, udział tzw. elementów krajobrazu o wysokiej różnorodności na gruntach rolnych oraz poziom zasobów węgla organicznego w glebach na gruntach uprawnych.

Odbudowa ekosystemów ma kluczowe znaczenie dla rolnictwa oraz bezpieczeństwa żywności – ma prowadzić do ochrony gleb oraz m.in. zapylaczy – owadów, bez których nie ma produkcji żywności, a które obecnie masowo wymierają.

Polska 2050 o Zielonym Ładzie: „Tak, ale”

Polska 2050, podobnie jak Platforma Obywatelska, od czasu zaostrzenia protestów rolników, przyjmuje dość ostrożne stanowisko w kwestii Zielonego Ładu, na zasadzie „tak, ale…”.

„Będziemy bronić Zielonego Ładu, ale na własnych zasadach. Potrzebujemy zielonych, czystych lasów i czystego powietrza, ale (...) transformacja musi uwzględniać potrzeby i interesy ludzi, w tym rolników” – mówił Szymon Hołownia podczas konwencji samorządowej Trzeciej Drogi 2 marca.

19 marca lider Polski 2050 napisał na platformie X: „To się w głowie nie mieści, że PiS wpisał do KPO podatek od posiadania samochodów spalinowych. Tego podatku nie będzie dzięki ministrom z Polski 2050. Zielony ład? Tak, ale dla ludzi i metodą zachęt, nie nakazów i zakazów. Musi to na Rusi”.

Hołownia w ten sposób odniósł się do rewelacji ujawnionej przez Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej o tym, że PiS planowało taki podatek oraz, że w ramach rewizji KPO, MFiPR zamierza go z KPO wykreślić. Ale dodatkowe opodatkowanie wysokoemisyjnych aktywności czy produktów, to standardowa metoda eliminacji tego rodzaju rozwiązań w ramach osiągania celów zeroemisyjności, do której UE jest zobowiązana na mocy nowego prawa klimatycznego.

Wypowiedź Hołowni jest więc dość populistyczna – lider Polski 2050 chce się w ten sposób po prostu odciąć od krytykowanego i niepopularnego rozwiązania.

Skuteczne protesty rolników

Polska 2050 – w linii z Platformą Obywatelską, która dominuje w koalicji rządzącej – ma też dość kontrowersyjne stanowisko w kwestii odchodzenia od silników spalinowych. UE już przyjęła dyrektywę w tej sprawie, która także jest istotnym elementem Zielonego Ładu. Zakaz rejestracji aut z tego rodzaju silnikami po 2035 roku to ważny element na drodze do tzw. net zero.

Tymczasem o tym, że to rozwiązanie wymaga „przemyślenia” ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska mówiła już w Brukseli 4 marca. Hennig-Kloska powiedziała także, że zaproponowane przez Komisję cele redukcji emisji do 2040 roku o 90 proc. w porównaniu z poziomami z 1990 r. są „nierealne”. Tymczasem Komisja proponuje je jako krok pośredni na drodze do finalnego celu, jakim jest zeroemisyjność do 2050 roku.

„Chcemy jako rząd mieć cele ambitne, ale takie, które będą dbały o człowieka i gospodarkę” – mówiła Paulina Hennig-Kloska. „Musimy pamiętać, że transformacja musi być sprawiedliwa, gdzie nikt nie pozostanie poza nawiasem. Polska nie tylko z uwagi na historyczne uwarunkowania, ale także położenie geopolityczne i warunki klimatyczne ma do zrobienia po prostu więcej. Każdy nowy cel powinien uwzględniać ten punkt startowy” – zaznaczyła polska minister.

Dodała też, że „rozumie polskich rolników i ich bunt wobec tego nierównego konkurowania”, ale podkreśliła, że „każde rolnictwo musi dopasowywać się do zmieniających się warunków klimatycznych”.

„Jako Polska od wielu tygodni podejmujemy temat zapisów Zielonego Ładu ws. rolnictwa w Brukseli. Rozumiem polskich rolników i ich bunt wobec tego nierównego konkurowania. Natomiast z drugiej strony musimy mieć na uwadze, że każde rolnictwo musi dopasowywać się do zmieniających się warunków klimatycznych. Jeśli będziemy chcieli uprawiać rolę w ten sam sposób, w jaki robiliśmy to kiedyś, przy zmieniających się warunkach klimatycznych, to rolnicy będą osiągać gorsze rezultaty. Wprowadzanie ekosystemów może prowadzić do tego, że płody rolne będą lepsze, a plony wyższe” – powiedziała.

Dodała, że należy rozwiązać podstawowy problem zabezpieczenia ekonomicznego rolników i ich rodzin, by mogli utrzymywać się z pracy na roli.

;

Udostępnij:

Paulina Pacuła

Pracowała w telewizji Polsat News, portalu Money.pl, jako korespondentka publikowała m.in. w portalu Euobserver, Tygodniku Powszechnym, Business Insiderze. Obecnie studiuje nauki polityczne i stosunki międzynarodowe w Instytucie Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas przygotowując się do doktoratu. Stypendystka amerykańskiego programu dla dziennikarzy Central Eastern Journalism Fellowship Program oraz laureatka nagrody im. Leopolda Ungera. Pisze o demokracji, sprawach międzynarodowych i relacjach w Unii Europejskiej.

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze