Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prezydent korzysta z propozycji premiera. Karol Nawrocki zaprosił na spotkanie w sprawie SAFE Tuska, szefa MON i prezesa NBP. Rozmowa odbędzie się na dzień przed posiedzeniem Sejmu. Nawrocki chce, by posłowie przeprocedowali projekt już w przyszłym tygodniu.
„W imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, zaprosiłem dziś Premiera Donalda Tuska, Wicepremiera, szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz Prezesa NBP prof. Adama Glapińskiego na spotkanie z Panem Prezydentem, które odbędzie się we wtorek 10 marca 2026 r. o godz. 15 w Pałacu Prezydenckim” — przekazał szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki.
Tu wpisz swoją treść
Rozmowa ma koncentrować się na zapowiedzianym w środę przez Nawrockiego i Glapińskiego programie „Polski SAFE 0 proc.”. Premier w piątek rano, jak pisaliśmy na łamach OKO.press, wezwał publicznie prezydenta do przedstawienia konkretów. I zapowiedział, że rząd potrzebuje kilku godzin, by opracować projekt uchwały i przeprocedować go w Sejmie podczas nadchodzącego posiedzenia.
Prezydent zdaje się mówić sprawdzam: we wtorek o 15 najprawdopodobniej przedstawi konkrety dotyczące programu szefowi MON oraz premierowi. Licząc, że projekt wyjdzie z Sejmu między 11 a 13 marca.
Przeczytaj także:
Z rosyjskiej niewoli uwolniono kolejnych 300 żołnierzy i dwóch ukraiński cywilów. Od początku pełnoskalowej inwazji do Ukrainy wróciło 6922 jeńców wojennych.
W piątek, 6 marca odbyła się wymiana jeńców wojennych między Ukrainą a Rosją. Jest to drugi etap wymiany uzgodnionej podczas rozmów pokojowych w Genewie w połowie lutego.
Jak informuje Sztab koordynacyjny ds. postępowania z jeńcami wojennymi Ukrainy do domu wracają żołnierze Sił Lądowych, Sił Powietrznych, Sił Morskich, Sił Transportowych, Sił Powietrznych, Sił Bezzałogowych, a także żołnierze Gwardii Narodowej Ukrainy i Państwowej Służby Granicznej. Większość z nich była w niewoli ponad rok, niektórzy od 2022 roku.
Wśród uwolnionych dzisiaj obrońców, oprócz żołnierzy i sierżantów, są również oficerowie. Najmłodszy uwolniony jeniec ma 26 lat, a najstarszy – 60.
„Uwolnieni obrońcy zostaną przewiezieni do ośrodków medycznych w celu przeprowadzenia wszystkich niezbędnych badań, dalszego leczenia i rehabilitacji medycznej. Otrzymają niezbędną pomoc, dokumenty i należne świadczenia pieniężne” – zaznaczył Sztab koordynacyjny. Wyraził też wdzięczność Stanom Zjednoczonym Ameryki i Zjednoczonym Emiratom Arabskim za pośrednictwo i wsparcie w tym procesie.
Wczoraj, rano 5 marca szef rosyjskiej delegacji negocjacyjnej i doradca prezydenta Rosji Władimir Miediński informował, że w ramach porozumień w Genewie 5-6 marca odbędzie się wymiana jeńców wojennych w liczbie 500 na 500 osób.
Wcześniej nadzieję na „dobre wiadomości” w sprawie wymiany jeńców wyrażaził prezydent Ukrainy.
Później, około południa pojawiła się informacja o przeprowadzeniu pierwszego etapu uzgodnionej wymiany jeńców. Odbyła się ona w formacie 200 na 200.
Przeczytaj także:
Od początku pełnoskalowej inwazji do Ukrainy wróciło 6922 jeńców wojennych.
W połowie lutego na konferencji prasowej podczas Konferencji bezpieczeństwa w Monachium Zełenski powiedział, że w rosyjskiej niewoli przebywa obecnie około 7 tysięcy Ukraińców, a w Ukrainie – 4 tysiące rosyjskich jeńców. Ponadto w Ukrainie ponad 70 tys. osób jest zaginionych.
Przeczytaj także:
Na razie w związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie nie wiadomo, kiedy i gdzie będą kontynuowana rozmowy w sprawie zakończenia rosyjskiej wojny w Ukrainie. Więcej o tym pisaliśmy w tym tekście:
Przeczytaj także:
Premier Tusk ponagla prezydenta i czeka na konkrety jego propozycji SAFE 0% – a rząd w kilka godzin przekształci go w projekt ustawy i natychmiast skieruje do Sejmu.
„Za dużo emocji, za dużo plotek. Tu nie ma czego ukrywać, tylko kawa na ławę i jedziemy, bo sytuacja wymaga pełnej solidarności wszystkich instytucji” – powiedział w piątek dziennikarzom premier Donald Tusk.
To był komentarz do zaproponowanego w środę programu „SAFE 0%”, opracowanego przez prezydenta Karola Nawrockiego i prezesa NBP Adama Glapińskiego.
Tyle że obaj nie przedstawili żadnych konkretów. Nie wiadomo więc, jak w praktyce miałoby wyglądać finansowanie polskiej obronności przez Narodowy Bank Polski.
Zwłaszcza, że – jak podkreślał w OKO.press Wojciech Paczos – „rolą NBP nie jest pożyczanie rządowi na 0 proc. – na prośbę prezydenta, czy kogokolwiek. Takie pożyczanie wiązałoby się z ryzykiem utraty wiarygodności (wartość pieniądza papierowego jest oparta na wiarygodności banku centralnego), a za tym ze wzrostem inflacji i osłabieniem waluty. Takie pożyczanie likwiduje też dyscyplinujący mechanizm rynkowy dla rządu. Dlatego jest zabronione w Konstytucji”.
Przeczytaj także:
W piątek, podczas konferencji prasowej, premier Donald Tusk zaapelował o odłożenie polityki na bok i rozpoczęcie rozmów w sprawie finansowania polskiej obronności. „To nie może być pojedynek polityczny i alternatywa dla tego, co już się udało załatwić, ale z tego może być bardzo dobra synergia” – ocenił Tusk twierdząc, że rząd czeka. I jest w stanie w kilka godzin przekształcić konkrety w projekt ustawy.
„Jeśli dzisiaj dostanę ten materiał, to w poniedziałek w Sejmie będzie projekt ustawy dotyczący możliwości uchronienia tych środków” – oświadczył szef rządu.
Donald Tusk zazaczył, że sprawa powinna zostać załatwiona szybko i ... w świetle reflektorów, żeby nie było tu dwuznaczności.
W czwartek opublikował w sieci wezwanie skierowane do prezydenta. Wskazał w nim, że NBP doniosło, że pod koniec 2024 i 2025 roku Bank odniósł straty zbliżające się do 100 miliardów złotych. I że nie można ich wykluczyć również w kolejnych latach. „No to jak to jest? Pieniędzy dla rządu nie ma, bo są gigantyczne straty, a tu pojawiają się jakieś cudowne możliwości?” – mówi Donald Tusk.
SAFE to unijny program pożyczek wspierających obronność krajów UE. Polska jest jego największym beneficjentem i ma otrzymać nawet 43,7 miliarda euro (blisko 200 miliardów złotych) na dozbrojenie armii i jej modernizację. Rząd zadeklarował, że 89 procent tych środków ma trafić do polskich firm zbrojeniowych. Prezydent Nawrocki zwleka z podpisaniem ustawy.
Przeczytaj także:
Również PiS i Konfederacja są przeciwni udziałowi Polski w unijnym programie SAFE. Pisaliśmy szczegółowo, że podnoszone przez te ugrupowania zastrzeżenia nie mają nic wspólnego z programem SAFE. Głównie chodzi im o to, że ten program, jak wszystkie fundusze unijne, musi być realizowany zgodnie z zasadą warunkowości, która m.in. wymaga praworządności, czyli zgody z wartościami unijnymi, w każdym kraju uczestniczącym. Kontrargumenty prawicy rozbroiła skutecznie w swoim tekście Paulina Pacuła:
Przeczytaj także:
W Warszawie przebywa obecnie unijny komisarz ds. obrony Andrius Kubilius, który nie ukrywał zdumienia dyskusją wokół SAFE. „To są pieniądze dla Polaków, dla Polek. To oznacza, że będą powstawały nowe zakłady – bez tych środków nie będą powstawały nowe fabryki, nie będą tworzone nowe miejsca pracy. Możemy dzięki temu wzmocnić sektor obronny i jeżeli nie skorzystamy z tych środków, to ta szansa na choćby budowę skutecznej ochrony przeciwrakietowej zostanie zaprzepaszczona” – podkreślił.
Przeczytaj także:
Izrael ogłosił w nocy, że wchodzi w kolejny etap wojny z Iranem i zintensyfikował ostrzały. „Wczorajsza noc była najgorsza. Dom trząsł się przez pięć minut bez przerwy” – powiedział BBC mieszkaniec Teheranu. USA złagodziło z kolei sankcje na rosyjską ropę.
Teheran i Bejrut znalazły się w nocy pod silnym ostrzałem Izraela.
W stolicy Libanu odnotowano 26 ataków – głównie w infrastrukturę Hezbollahu. Zniszczono co najmniej trzy budynki. Setki ludzi spędziły noc na ulicach – bo izraelska armia nakazała im ewakuację, głównie z południa Bejrutu.
„Widziałem, jak niektórzy wybiegali ze swoich domów boso” – mówił CNN właściciel miejscowej kwiaciarni, Husejn. Izraelski minister finansów Becacel Smotricz dodał, że region ten, uznawany za bastion Hezbollahu, może podzielić losy Chan Junis w Strefie Gazy.
W centrum Iranu, prawie dwa tysiące kilometrów dalej, bombardowania, odłosy wybuchow i samolotów przelatujących nad miastem słychać było jeszcze rano. J
ak przekazuje katarska telewizja Al Jazeera, co najmniej dwie osoby zginęły w wyniku czwartkowego ataku rakietowego USA i Izraela w Sziraz, na południu Iranu. Do uderzenia doszło w jednej z dzielnic mieszkalnych.
Al Jazeera podała też, że mieszkańcy Dubaju otrzymali w piątek rano ostrzeżenia o konieczności schronienia się przed potencjalnym zagrożeniem rakietowym ze strony Iranu. W Kuwejcie odłamki przechwyconego irańskiego pocisku uszkodziły samochód, władze Bahrajnu przekazały z kolei, że w nocy w stolicy, w Manamie, doszło do kilku pożarów. Pociski irańskie trafiły w hotel i dwa budynki mieszkalne. Nie ma jednak informacji o ofiarach ataków.
Drony lub pociski wystrzeliwane z Iranu przechwyciły Katar, Kuwejt, Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Tymczasem USA zdecydowały o złagodzeniu sankcji na rosyjską ropę na 30 dni – tak, by umożliwić Indiom dostawy ropy z Rosji z powodu wstrzymania dostaw z państw arabskich z powodu zablokowania przez Iran Cieśniny Ormuz. W Zatoce Perskiej, w cieśninie Ormuz, którędy przepływa niemal połowa indyjskiego importu ropy i gazy, utknęły miliony baryłek ropy i gazu z Iraku, Arabii Saudyjskiej, Kuwejtu i ZEA.
Władze Indii twierdzą, że stają na skraju paraliżu kraju, bo zapasów wystarczy im raptem na 25 dni.
„Chcemy oczyścić wszystko. Nie chcemy kogoś, kto odbudowywałby [reżim – przyp.red.] w 10 lat” – mówił prezydenta USA Donald Trump w wywiadzie dla NBC News. Twierdzi, że Stany Zjednoczone już „mają kilku ludzi”, którzy jego zdaniem sprawdziliby się w roli nowych liderów Iranu. Wykluczył przy tym wkroczenie wojsk amerykańskim na terytorium Iranu uznając to za stratę czasu.
Nasilone nocne ataki w Bejrucie i Teheranu władze Izraela, uzasadniały tym , że zakończyły wstępną fazę uderzeniową i przechodzą do „następnego etapu” inwazji, którym ma być intensyfikacja uderzeń w „fundamenty reżimu” i jego „potencjał militarny”.
Koncepcja zdaje się zmieniać; jeszcze przed kilkoma dniami Trump mówił o operacji, która potrwa do miesiąca. Dziś – że nie ma limitów czasowych. „Nie mogą mieć broni nuklearnej. To numer jeden, dwa i trzy. Numer cztery: żadnych rakiet balistycznych” – ogłosił w wywiadzue dla magazynu „Time”.
Jak podaje Irański Czerwony Półksiężyc, co najmniej 1332 osoby zginęły od rozpoczęcia wojny w Iranie.
Senat, a potem Izba Reprezentantów USA odrzuciły rezolucję, która zobowiązywała Donalda Trumpa do wstrzymania ataków na Iran aż do czasu uzyskania autoryzacji Kongresu. To ósma już nieudana próba zahamowania jego zapędów militarnych
Projekt rezolucji zakazującej Trumpowi dalszej wojny z Iranem pojawił się na najpierw na obradach Senatu USA w czwartek 5 marca – gdzie storpedowali go Republikanie. Niemal wszyscy, z wyjątkiem Randa Paula z Kentucky, zagłosowali przeciwko rezolucji. Za projektem głosowali niemal wszyscy Demokraci, z wyjątkiem John Fettermanna (Pensylwania). „Obaj politycy mają długą tradycję sprzeciwiania się władzom swoich ugrupowań” – zwraca uwagę Maciej Czarnecki z „Wyborczej”.
Jeszcze tego samego dnia projekt rezolucji trafił do Izby Reprezentantów. I tam również został odrzucony. „New York Times” informuje, że ręka w rękę, z Republikanami zagłosowała część Demokratów. Za rezolucją, która zabrania Trumpowi interwencji militarnych bez zatwierdzenia ich przez Kongres zagłosowało 212 kongresmenów. Przeciwko – 219. Jak czytamy w NYT, wśród nich jest czterech Demokratów. Dwóch Republikanów z kolei, powołując się na argumenty dotyczące nadużywania władzy wykonawczej przez Donalda Trumpa i lekceważenie władzy ustawodawczej, zagłosowało za przyjęciem rezolucji.
Projekt rezolucji przygotowała dwójka polityków, Thomas Massie, republikanin z Kentucky, oraz Ro Khanna, demokrata (Kalifornia).
Przeczytaj także:
Ten pierwszy podczas obrad Izby wskazywał, że amerykańska konstytucja przyznaje Kongresowi, a nie prezydentowi, uprawnienia do inicjowania wojny. To efekt Rezolucji o Uprawnieniach Wojennych (War Powers Resolution) z 1973 roku, która pozwala na szerszą debatę wokół ewentualnego zaangażowania się Stanów Zjednoczonych w konflikt.
Jak wynika z tych zapisów, prezydent może wysłać siły zbrojne do działań wojennych tylko w przypadku narodowego stanu wyjątkowego (np. ataku na terytorium USA), na mocy autoryzacji Kongresu lub wypowiedzenia wojny.
Republikanie twierdzą, że ową autoryzację sprowadzić można do poinformowania Kongresu o użyciu siły.
Przypomnijmy: w przypadku braku zgody Kongresu, operacje wojskowe muszą zostać zakończone w ciągu 60 dni (z możliwością przedłużenia o 30 dni na bezpieczne wycofanie wojsk).
Rezolucja, którą nieskutecznie wprowadzić w życie usiłowali Demokraci, jest już ósmą nieudaną próbą powściągnięcia zapędów militarnych Donalda Trumpa. Wcześniej senatorowie głosowali w sprawie interwencji w Wenezueli, uderzeń w łodzie na Karaibach i Pacyfiku, czy akcji przeciw Iranowi.
W czwartek 5 marca w Izbie Reprezentantów słychać było głosy, że uchwalenie rezolucji ograniczającej władzę Trumpa w obecnym momencie to de facto prezent dla wrogów, osłabiający siłę USA. Inni podnosili, że wojna w Iranie jest nielegalna.
Kongres, jak podaje agencja Reutersa, może jednak wkrótce odegrać większą rolę, jeśli Biały Dom zwróci się o uchwalenie dodatkowych środków, by m.in. uzupełnić zasoby kluczowych rodzajów amunicji, szybko zużywanej przez wojsko w Iranie.
Według agencji mowa nawet o wsparciu w wysokości 50 miliardów dolarów. Mike Johnson, przewodniczący Izby Reprezentantów powiedział, że „czeka na Biały Dom i Pentagon, by dali mu znać” w tej sprawie, i że prowadzi już dialog z administracją na temat dodatkowych środków.
Przeczytaj także: