0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

14:30 17-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Sergei GAPON / AFPFot. Sergei GAPON / ...

„Ciepło z Polski dla Kijowa”. Trwa zbiórka na generatory prądu

„Chcemy kupić i wysłać do Kijowa 100 generatorów prądu i stacji zasilających” – piszą organizatorzy zbiórki. To doraźna pomoc, która ma pozwolić przetrwać mroźną zimę mieszkańcom stolicy Ukrainy

Co się wydarzyło

Pieniądze zbiera Fundacja Stand With Ukraine. Cel: zakup i wysłanie do Kijowa 100 generatorów prądu i stacji zasilających.

„Te urządzenia ratują życie. Generator pozwala ogrzać pomieszczenie, w którym chronią się starsi ludzie i dzieci. Umożliwia zagotowanie wody. Daje światło, które w wojennej rzeczywistości przywraca namiastkę bezpieczeństwa” – piszą organizatorzy.

I zachęcają do wsparcia: „Polacy wiedzą, czym jest solidarność w trudnych chwilach. Każda złotówka przybliża nas do wysłania transportu ze sprzętem. Dla nas to gest wsparcia — dla nich realna szansa, by przetrwać zimę”.

Link do zbiórki TUTAJ.

Jaki jest kontekst

W ostatnich dniach Rosja przeprowadziła jedne z najintensywniejszych ataków na infrastrukturę krytyczną Kijowa od początku pełnoskalowej agresji.

Ukraińcy i Ukrainki już ponad tydzień żyją w trybie awaryjnych przerw w dostawie prądu, bez ogrzewania i dostaw wody. Prąd pojawia się w mieszkaniach na 3-4 godziny na dobę, czasem tylko nocą.

A zima w tym roku nie odpuszcza. Temperatury spadają do -20 stopni.

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy kwalifikuje ataki Rosji na ukraiński sektor energetyczny jako zbrodnie przeciwko ludzkości. Od początku sezonu grzewczego odnotowano aż 256 ataków na infrastrukturę krytyczną.

O tym, jak radzą sobie mieszkańcy Kijowa w skrajnie trudnych warunkach, pisała w OKO.press Krystyna Garbicz:

Przeczytaj także:

13:55 17-01-2026

Prawa autorskie: AFP PHOTO / RUSSIAN PRESIDENTIAL PRESS OFFICEAFP PHOTO / RUSSIAN ...

Poligon Kapustin Jar pod ostrzałem ukraińskich dronów

Ukraińskie bezzałogowce zaatakowały poligon Kapustin Jar na południu Rosji, z którego były wystrzeliwane rosyjskie pociski balistyczne typu Oriesznik — poinformował ukraiński portal Militarnyj

Co się wydarzyło

Do ataku na 4 Państwowy Centralny Poligon Kapustin Jar doszło w nocy z 16 na 17 stycznia. Rosyjski portal monitorujący przestrzeń powietrzną na południu Rosji poinformował o intensywnej aktywności obrony przeciwlotniczej. Wiadomo, że do ataku wykorzystano bezzałogowce, a na miejscu wybuchł ogień.

Poligon Kapustin Jar jest wykorzystywany do wystrzeliwania pocisków balistycznych średniego zasięgu, w tym rakiet Oriesznik. Nowa rosyjska broń hipersoniczna została użyta dwukrotnie: 21 listopada 2024 r. w ataku na miasto Dniepr, 8 stycznia 2026 r. — do ataku na Lwów. Dla Putina Oriesznik to symbol rosyjskiej potęgi militarnej i broń propagandowa, która pozwala przekonać wątpiących obywateli, że zwycięstwo jest na wyciągnięcie ręki. O tej strategii pisała w OKO.press Agnieszka Jędrzejczyk:

Przeczytaj także:

Poligon służy też testowaniu różnego rodzaju pocisków krótkiego i średniego zasięgu, pocisków manewrujących i systemów obrony powietrznej. Poprzednio Ukraińcy zaatakowali go w lipcu 2024 roku. Drony uderzyły wówczas w budynki znajdujące się na polu testowym.

Jaki jest kontekst

W piątek 16 stycznia wieczorem prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przekazał, że według informacji wywiadowczych Rosja szykuje się do kolejnych zmasowanych ataków na Ukrainę.

„Szczerze rozmawiamy z partnerami o rakietach obrony powietrznej, o systemach, których tak bardzo potrzebujemy. Zaopatrzenie jest niewystarczające. Staramy się przyspieszyć i ważne jest, aby partnerzy nas słuchali” – mówił Zełenski.

Tysiące mieszkańców Kijowa i okolic wciąż pozostaje bez prądu i wody, a temperatury w nocy spadają do -18 stopni. Tak trudna sytuacja to wynik jednych z najcięższych rosyjskich ataków na infrastrukturę energetyczną ukraińskiej stolicy.

11:32 17-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Brendan SMIALOWSKI / AFPFot. Brendan SMIALOW...

Grenlandczycy protestują przeciwko Trumpowi

W sobotę w Danii i Grenlandii odbędą się protesty przeciwko planom siłowej aneksji wyspy przez USA. Donald Trump straszy konsekwencjami finansowymi tym, którzy mu przeszkodzą i w mediach społecznościowych ogłasza się „Królem Ceł”

Co się wydarzyło

W sobotę 17 stycznia w Grenlandii i Danii zaplanowano serię demonstracji przeciwko planowi aneksji Grenlandii przez USA. W Kopenhadze trwają spotkajnia dwupartyjnej delegacji amerykańskich kongresmenów z duńskimi i grenlandzkimi urzędnikami. W piątek 16 stycznia w stolicy Danii Amerykanów powitały flagi Grenlandii wywieszone na masztach kluczowych instytycji. Delegacja z Kongresu przyjechała załagodzić sytuację na linii USA-NATO, po tym jak Donald Trump ogłosił chęć przejęcia kontroli nad wyspą. Pokojowy ton spotkań nie ma jednak większego znaczenia, bo Białym Dom pozostaje nieugięty. W piątek 16 stycznia Donald Trump straszył, że wobec krajów, które będą blokować przejęcie Grenlandii, może sięgnąć po presją gospodarczą. „Mogę wprowadzić cła na kraje, jeśli nie zgodzą się w sprawie Grenlandii, bo potrzebujemy Grenlandii dla bezpieczeństwa narodowego. Mogę więc to zrobić” – mówił Trump. Poźniej w serwisie Truth Social Trump opublikował swoje czarno-białe zdjęcia, na których z zaciśnietymi pięściami i poważną miną, pochyla się nad biurkiem w Gabinecie Owalnym. Zdjęcia opatrzył podpisami: „Pan cło” i „Król cła”.

Organizacja Uagut, zrzeszająca Grenlandczyków mieszkających w Danii, w odezwie przed sobotnimi protestami poinformowała, że celem manifestacji jest "przekazanie jasnego i jednolitego przesłania o poszanowaniu demokracji i podstawowych praw człowieka w Grenlandii”.

„W obecnych czasach ważne jest, abyśmy pokazali zjednoczony front i szeroko współpracowali. Domagamy się poszanowania prawa Grenlandii do samostanowienia i poszanowania mieszkańców Grenlandii. Jest to walka nie tylko o Grenlandię, ale także o resztę świata” – przekazał mediom Poul Johannesen z inicjatywy obywatelskiej Hands Off Kalaallit Nunaat, cytowany przez brytyjski dziennik „The Guardian” .

W stolicy wyspy Nuuk hasłem protestu jest sprzeciw wobec traktowaniu Grenlandii „jako przedmiotu geopolitycznych negocjacji”.

Jaki jest kontekst

Trump zaostrzył kurs po tym, jak europejskie państwa podjęły decyzję o wysłaniu niewielkich kontyngentów wojskowych na Grenlandię. Symboliczna obecność europejskich żołnierzy na należącej do Danii wyspie ma w założeniu studzić zapędy administracja Donalda Trumpa do siłowej aneksji Grenlandii. 1

3 żołnierzy wysłały w czwartek na Grenlandię Niemcy, dołącza do nich również 2 oficerów łącznikowych z Norwegii. Na wyspie są już żołnierze z „francuskiej misji wojskowej” – w nieujawnionej liczbie. „Pierwsza grupa francuskich wojskowych jest już na miejscu i zostanie wzmocniona w najbliższych dniach środkami lądowymi, powietrznymi i morskimi” – tak mówił o tym prezydent Francji Emmanuel Macron.

Do ewentualnej obrony Grenlandii szykuje się też Dania. Duński minister obrony Troels Lund Poulsen zadeklarował już, że Dania zwiększy swoją obecność wojskową na wyspie. Wcześniej duński MON informował, że obecni na Grenlandii duńscy żołnierze otrzymali rozkaz natychmiastowego zbrojnego reagowania na ewentualne pojawienie się na wyspie sił agresora.

Przeczytaj także:

07:02 17-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.plFot. Maciek Jaźwieck...

Co z wyborami w Polsce 2050? Hołownia przerwał piątkową naradę

Szymon Hołownia oznajmił o 23 w piątek, że jest zmęczony i przerwał obrady Rady Krajowej, która miała zdecydować co z wyborami przewodniczącej/przewodniczącego tej partii. Nieoficjalnie wiadomo, że chce wystartować w tych wyborach, napotkał jednak na opór

W piątek 16 stycznia wieczorem zebrała się online Rada Krajowa Polski 2050. Miała zadecydować, co dalej z wyborami jej lidera po unieważnieniu II tury wyborów, które odbyły się 12 stycznia.

Jednak po godzinie 23 obrady przerwano. Jak poinformowała prowadząca obrady Agnieszka Buczyńska, podjęła ona decyzję o zarządzeniu przerwy do poniedziałku do godz. 18.00. Posłanka, której prowadzenie obrad miał przekazać Szymon Hołownia, zapewniła we wpisie na X, że jej decyzja była podyktowana „troską o zachowanie standardów”.

Jak donosi „Gazeta Wyborcza”, prawdziwą przyczyna był opór, jaki napotkał Hołownia. Przed piątkową Radą Krajową zaproponował dwa wyjścia: powtórka drugiej tury albo całych wyborów. Sam obstawał za powtórką całych wyborów, mógłby wtedy ubiegać się o ponowny wybór.

- Jest też trzeci scenariusz, czyli wydłużenie rządów lidera. Kadencja kończy mu się 18 stycznia, a dwa dni później to samo czeka cały zarząd partii – mówił „Wyborczej” polityk Polski 2050, który prosi o anonimowość. I dodaje: „Hołownia byłby pełniącym obowiązki do momentu rozpisania nowych wyborów przewodniczącego. Gotowe są już odpowiednie opinie prawne. Pozostaje tylko pytanie, jak długo miałaby trwać ta sytuacja przejściowa?”.

Według „Wyborczej”, Hołownia groził, że jeśli nie będzie powtórki całych wyborów, to jest gotów odejść z partii. Zwolennikom Hołowni nie udało się m.in. przegłosować wniosku o przeprowadzenie wyborów od początku. Kiedy Hołownia przekonał się, że nie ma większości, po godz. 23 wylogował się z obrad (odbywały się zdalnie). Polityk tłumaczył partyjnym działaczom, że jest zmęczony. Wznowienie obrad zapowiedziano na poniedziałek 19 stycznia.

Jaki jest kontekst

W poniedziałek 12 stycznia 2026 miała odbyć się druga, rozstrzygająca tura wyborów na przewodniczącą partii Polska 2050. Po pierwszej turze w wyborach zostały dwie kandydatki:

  • Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej;
  • Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska.

Głosowanie w II turze rozpoczęło się w poniedziałek o godz. 16. Ogłoszenie wyników planowano na godz. 22. W nocy biuro prasowe Polski 2050 poinformowało, że głosowanie unieważniono.

„Z powodu nieprzewidzianych problemów technicznych, niezależnych od Krajowej Komisji Wyborczej, doszło do przedwczesnego zamknięcia systemu głosowania. W związku z tym II tura wyborów Przewodniczącego Partii Polska 2050 z 12 stycznia 2026 r. została w całości unieważniona” – napisał w mediach społecznościowych poseł Polski 2050 Marcin Skonieczka.

W październiku 2025 roku Szymon Hołownia ogłosił, że nie wystartuje w wyborach na przewodniczącego partii Polska 2050. Miesiąc później zrezygnował z funkcji marszałka Sejmu.

Wcześniej zaczął starania o funkcję Wysokiego Komisarza ONZ do spraw Uchodźców. Otrzymał w tej kwestii poparcie rządu oraz prezydenta. W 2025 roku Hołownia odbył szereg podróży zagranicznych, które miały przybliżyć go do objęcia stanowiska. Ostatecznie jednak funkcję objął Barham Salih, były prezydent Iraku.

O przejęcie władzy po Szymonie Hołowni poza Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz (277 głosów w I turze), i Pauliną Hennig-Kloską (131), ubiegali się też Joanna Mucha (119), Ryszard Petru (95) i Rafał Kasprzyk (34).

Wyniki wyborów w Polsce 2050 są ważne nie tylko dla samej partii, ale również dla całej koalicji rządzącej.

„Być może ze względu na tę polityczną stawkę wybory w Polsce 2050 okazały się dużo ciekawsze i dużo bardziej brutalne niż początkowo można się było spodziewać. I niż by sugerował wizerunek centrowej, chodzącej środkiem drogi partii” – piszą w OKO.press Dominika Sitnicka i Agata Szczęśniak.

16:13 16-01-2026

Prawa autorskie: A photograph shows the wreckage of a burnt bus bearing a banner that reads "This was one of Tehran’s new buses that was paid for with the money of the people’s taxes,” in Tehran's Sadeghieh Square on January 15, 2026. A protest movement across Iran, initially sparked by economic grievances, has turned into one of the biggest challenges yet to the clerical leadership since it took power in 1979. (Photo by ATTA KENARE / AFP)A photograph shows t...

ISW: Brutalnie stłumione protesty w Iranie wygasają. Ale mułłowie zaczęli się bać

Masakry demonstrantów przeprowadzone przez władze Iranu doprowadziły do chwilowego stłumienia protestów. Masowa mobilizacja sił bezpieczeństwa jest jednak nie do utrzymania. Członkowie estabilishmentu zaczęli wyprowadzać oszczędności za granicę – ocenia amerykański Institute for the Study of War (ISW)

Co się wydarzyło?

Amerykański think-tank Institute for the Study of War (ISW), znany z precyzyjnych analiz toczących się obecnie konfliktów zbrojnych, opublikował swoją ocenę sytuacji w Iranie. Według ISW:

  • Niezwykle brutalne potraktowanie demonstrantów protestujących w styczniu w Iranie skutkowało wygaśnięciem fali protestów. Policja i wojsko wielokrotnie używały broni przeciwko demonstrantom – łączna liczba ofiar z całą pewnością przekroczyła 3 tysiące, według źródeł części zachodnich mediów mogło być ich jednak nawet kilkanaście tysięcy. Aresztowano też nie mniej niż 19 tysięcy uczestników protestów. Ta bezprecedensowa brutalność okazała się w krótkiej perspektywie skuteczna
  • Wprowadzenie armii do miast i demonstracja obecności na ulicach masowych sił bezpieczeństwa czasowo zapobiega odrodzeniu się akcji protestacyjnej.
  • „Mobilizacja sił bezpieczeństwa przez reżim w celu sekurytyzacji społeczeństwa jest nie do utrzymania, co stwarza możliwość wznowienia protestów, gdy reżim nie będzie już w stanie utrzymać tej mobilizacji” – podkreśla jednak ISW.
  • „Reżim raczej nie zajmie się czynnikami leżącymi u podstaw tego ruchu protestacyjnego, co umożliwia wznowienie protestów” – ocenia ISW i przypomina, że fala protestów była początkowo żywiołową reakcją społeczeństwa na pogarszającą się sytuację ekonomiczną kraju.
  • „Irańscy przywódcy przenoszą swoje rezerwy walutowe za granicę, co świadczy o braku zaufania do irańskiego systemu bankowego i może wskazywać na obawy o przyszłość reżimu” – podkreśla ISW.

Jaki jest kontekst?

Protesty w Iranie rozpoczęły się pod koniec grudnia w Teheranie. W pierwszej dekadzie stycznia objęły cały kraj i stały się masowe. Początkowo demonstranci wychodzili na ulicę z przyczyn przede wszystkim ekonomicznych – inflacja w Iranie przekroczyła w tym roku 5o proc. W kolejnej fazie protestów oliwy do ognia dolały władze Iranu – które ogłosiły stan wojenny i niemal całkowicie odcięły kraj od internetu. 8 i 9 stycznia władze przeprowadziły krwawą pacyfikację protestów – w wielu miastach kraju do demonstrantów strzelali żołnierze, funkcjonariusze policji i służb oracz członkowie Korpusu Strażników Rewolucji.

O sytuacji w Iranie pisze regularnie w OKO.press Jakub Szymczak:

Przeczytaj także: