0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: AP Photo/Wason WanichakornAP Photo/Wason Wanic...

Wybory w Tajlandii: porażka prodemokratycznej Partii Ludowej

Progresywiści z Partii Ludowej prowadzili w sondażach. Te mogły jednak nie uwzględnić niuansów skomplikowanego systemu wyborczego. Tryiumfują konserwatyści

Co się wydarzyło

W 65-milionowej Tajlandii głosowano dzisiaj w wyborach parlamentarnych.

Wyborcy głosowali za pomocą trzech kart do głosowania. Dwie z nich dotyczyło wyborów parlamentarnych – 400 posłów pochodzi z okręgów jednomandatowychch, a kolejna setka z list krajowych. Trzecia karta dotyczy natomiast referendum konstytucyjnego.

Obywatele decydowali w nim, czy parlament ma rozpocząć prace nad nową ustawą zasadniczą. Obecna została narzucona przez wojsko po zamachu stanu w 2014 roku. Ewentualna zmiana konstytucji może być krokiem ku demokratyzacji kraju, w którym więcej od wyborców do powiedzenia ma armia i król.

Faworytem do zwycięstwa jest Partia Ludowa. Startuje w wyborach po raz pierwszy, ponieważ jej poprzedniczka – partia Move Foreward – została rozwiązana przez sąd konstytucyjny w 2024 roku. Powód? Proponowała zniesienie prawa, które zakazuje obrażania króla. Move Foreward wygrało wybory w 2023 roku i zdobyło wówczas 151 miejsc. Było to zbyt mało, by rządzić i zmienić ustrój Tajlandii na bardziej demokratyczny.

Partia Ludowa pod przewodnictwem 38-letniego Natthaphonga Ruengpanyawuta od wznowienia działalności pod nowym szyldem była liderem sondaży. Tuż przed wyborami jej sondażowe wyniki pokazywały 30-35 proc. poparcia. Druga w sondażach konserwatywna i promonarchistyczna partia Bhumjaithai notowała około 20 proc. poparcia.

Pierwsze wyniki sugerują jednak coś zupełnie innego. Po zliczeniu 25 proc. głosów tajskie media przewidują, że możemy mieć do czynienia ze zdecydowanym zwycięstwem Bhumjaithai. Konserwatyści mogą zdobyć blisko 200 miejsc w parlamencie, Partia Ludowa – niecałe sto. Inne szacunki wskazują na mniejszą dysproporcję (175 vs 150). Ale obecne trendy sugerują, że mamy do czynienia ze sporym zwycięstwem konserwatystów.

Jaki jest kontekst

Pomimo dobrych wyników sondażowych, progresywna Partia Ludowa miała niewielkie szanse na faktyczne rządy. Jeśli jednak cześciowe wyniki się potwierdzą, będzie to spora porażka ruchu na rzecz demokratyzacji. Lider Partii Ludowej uznał już porażkę i powiedział, że partia jest gotowa na działalność w opozycji wobec rządu.

Tajlandia mierzy się z najsłabszym od dawna wzrostem gospodarczym. Tajska gospodarka nie może wrócić na przedpandemiczne tory, od recezji z 2020 roku notuje wzrosty około 2 proc., w tym roku Bank Światowy przewiduje 1,6 proc. Tajlandia w dużej mierze polega na turystyce, a liczba turystów wciąż utrzymuje się na poziomie sprzed 2020 roku. W zeszłym roku na nowo rozbudził się spór graniczny z Kambodżą, przekształcony w krótką wojnę.

27 grudnia przedstawiciele obu krajów podpisali zawieszenie broni, umowa nie kończy jednak przygranicznych sporów. Zarówno rząd Tajlandii, jak i Kambodży poinformowaly, że porozumienie nie wpływa na toczące sie dyskusje dotyczące przebiegu granicy między państwami. „Komunikacja między ministrem obrony i szefem sił zbrojnych obydwu stron będzie nadal toczyć się na poziomioe politycznym” – poinformował Natthaphon.

Patriotyczna atmosfera wokół starcia mogła pomóc konserwatystom osiągnąć lepszy wynik wyborczy. W trakcie kampanii Natthaphong Ruengpanyawut musiał przepraszać za swoje słowa z 2023 o tym, że nie popiera tajskiej armii.

Przeczytaj także:

14:19 08-02-2026

Prawa autorskie: Fot. Russian Federal Security Service/Russia-1 TV channel via APFot. Russian Federal...

Rosjanie: mężczyzna podejrzany o postrzelenie generała w Moskwie zatrzymany w Dubaju

Urodzony w Ukrainie Liubomyr Korba jest podejrzewany o zamach na generała Władimira Aleksiejewa. Generał przeżył atak

Co się wydarzyło

Rosjanie przekazali, że mężczyzna podejrzany o postrzelenie generała Władimira Aleksiejewa został dziś zatrzymany w Dubaju. W piątek 6 lutego o 7 rano czasu lokalnego Aleksiejew został kilkukrotnie postrzelony na klatce schodowej budynku mieszkalnego w Moskwie.

Sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia. Dziś władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich zatrzymały w Dubaju Liubomyra Korbę, którego Rosjanie podejrzewają o przeprowadzenie zamachu. Według rosyjskich śledzcych Korba miał się urodzić w 1960 roku na terenie Ukrainy, wówczas będącej częścią ZSRR.

„Guardian” podaje, że emiratcy śledczy sądzą, że za zamachem stoi Ukraina. Nikt jednak dotychczas nie przyznał się do zorganizowania ataku. Władze Emiratów przekazują podejrzanego Rosji.

Jaki jest kontekst

Aleksiejew przeżył zamach. Napastnik, podając się za kuriera, dwukrotnie strzelił do Aleksiejewa, raniąc go w stopę i ramię. Aleksiejew próbował wyrwać napastnikowi broń – wtedy ponownie został postrzelony, tym razem w klatkę piersiową.

Aleksiejew pełni funkcję pierwszego zastępcy szefa rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU od 2011 roku. W 2022 roku, podczas oblężenia Mariupola, brał udział w rozmowach ze stroną ukraińską.

W czerwcu 2023 roku uczestniczył w negocjacjach z buntownikiem Jewgenijem Prigożynem, założycielem PMC Wagner, prywatnej firmy wojskowej, który razem ze swoimi oddziałami ruszył na Moskwę.

W grudniu 2016 r. Stany Zjednoczone nałożyły sankcje na Aleksiejewa w związku z cyberatakami mającymi na celu wpłynięcie na wynik wyborów prezydenckich w USA.

W 2019 r. wiceszef GRU został objęty sankcjami przez Unię Europejską w związku z otruciem Siergieja Skripala i jego córki w brytyjskim Salisbury.

Od początku wojny ukraińskie agencje wywiadowcze zaatakowały dziesiątki rosyjskich oficerów wojskowych i urzędników. W grudniu 2025 r. inny wysoki rangą oficer GRU, generał Fanił Sarwarow, zginął w wyniku wybuchu ładunku wybuchowego pod samochodem w Moskwie. Sawarow dowodził departamentem szkolenia operacyjnego Sztabu Generalnego rosyjskiej armii.

Przeczytaj także:

12:42 08-02-2026

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

Hołownia z nową rolą w Polsce 2050

Założyciel partii oddał władzę Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz. Pozostaje jednak w zarządzie Polski 2050

Co się wydarzyło

Szymon Hołownia został wybrany do zarządu Polski 2050 na posiedzeniu Rady Krajowej partii w sobotę 7 lutego. Było to pierwsze posiedzenie po wyborze Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz na przewodniczącą partii. Innymi wybranymi do zarządu są Paulina Hennig-Kloska, Rafał Kasprzyk i Sławomir Ćwik.

Według statutu partii, przewodnicząca wybiera do czterech członków zarządu. Skorzystała z tego prawa we wtorek 3 lutego i wypełniła stanowiska:

  • wiceprzewodniczącej – została nią Ewa Schaedler,
  • drugiego wiceprzewodniczącego – to Adam Rudawski,

Nie zmienił się skarbnik (Łukasz Osmalak), i sekretarz partii (Robert Sitnik).

Jaki jest kontekst

W powtórzonej II turze wyborów na przewodniczącą partii 31 stycznia Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zdobyła 350 głosów, jej rywalka Paulina Hennig-Kloska – 309.

Wybory rozbudziły emocje wśród polityków Polski 2050, a przez kilka tygodni partia Szymona Hołowni gościła w mediach jako obiekt żartów. Politycy ujawniali prywante wiadomości SMS, demonstracyjnie opuszczano grupy na komunikatorach, wzajemne oskarżano się o zdradę na platformach cyfrowych.

Hołownia nie wziął udziału w wyborach. W listopadzie zgodnie z zapisami umowy koalicyjnej złożył rezygnację z funkcji Marszałka Sejmu. Wcześniej, we wrześniu 2025 roku ogłosił, że zamierza ubiegać się o stanowisko Wysokiego Komisarza ds. Uchodźców ONZ. W grudniu wybrano jednak innego kandydata, byłego prezydenta Iraku Barhama Saliha.

Pomimo zmiany na szczycie władz partyjnych, oficjalna nazwa partii wciąż brzmi Polska 2050 Szymona Hołowni.

Przeczytaj także:

11:37 08-02-2026

Prawa autorskie: AP Photo/Eugene HoshikoAP Photo/Eugene Hosh...

Wybory w Japonii: Takaichi zdecydowanie zwycięża

Pierwsza kobieta w historii Japonii na czele rządu może poprawić wynik swojej partii nawet o 100 miejsc w Izbie Reprezentantów

Co się wydarzyło

Zgodnie z przewidywaniami, przyspieszone wybory parlamentarne w Japonii niemal na pewno wygrywa Partia Liberalno-Demokratyczna z premierką Sanae Takaichi na czele. Państwowa telewizja NHK podała na podstawie sondażu exit poll, że PLD ma wygrać pomiędzy 274 a 328 miejsc w Izbie Reprezentantów. Do samodzielnej większości potrzebne są 233 miejsca.

Oznacza to, że Takaichi może osiągnąć bardzo zbliżony wynik do jej politycznego mentora, zamordowanego w 2022 roku premiera Shinzo Abe. Pod jego przewodnictwem partia w trzech wyborach latach 2012-2017 zdobywała między 284 a 294 miejsca w Izbie.

Jaki jest kontekst

W poprzednich wyborach w październiku 2024 roku PLD zdobyła tylko 191 miejsc w 465-osobowej Izbie Reprezentantów. W wyniku tamtych wyborów premier Shigeru Ishiba stanął na czele rządu mniejszościowego. Miał słaby mandat do rządzenia i kiepską pozycję w partii po drugim najgorszym wyniku LDP w historii partii. We wrześniu 2025 roku Ishiba ogłosił, że rezygnuje z szefowania partią i z pozycji premiera. Takaichi wygrała wybory wewnątrz partii i objęła stanowisko premierki. Od tego momentu notowania partii zaczęły sukcesywnie rosnąć. Dlatego Takaichi zdecydowała się na rozpisanie nowych wyborów, by odzyskać większość w Izbie Reprezentantów.

Sondażowe wyniki wyborów pokazują, że ruch się opłacił.

Takaichi znana jest z ostrych poglądów na temat stosunków japońsko-chińskich. W listopadzie powiedziała, że Japonia może interweniować, jeżeli Chiny zaatakują Tajwan. Znacząco zwiększyła też japoński budżet obronny. W odpowiedzi na wypowiedź premierki, Chiny odpowiedziały ograniczeniem liczby chińskich turystów podróżujących do Japonii, wstrzymaniem importu japońskich owoców morza, sugerowały też ograniczenia w eksporcie metali rzadkich. Japońska liderka może zinterpretować wynik wyborów jako potwierdzenie jej twardej postawy wobec Chin.

Premierka będzie musiała sie jednak zmierzyć też z gospodarczą stagnacją Japonii i problemami Japończyków z kosztami życia.

Przeczytaj także:

10:32 08-02-2026

Prawa autorskie: AP Photo/R S Iyer, FileAP Photo/R S Iyer, F...

Indyjskie firmy naftowe unikają rosyjskiej ropy po umowie z Trumpem

To konsekwencja amerykańskiej polityki i indyjsko-amerykańskiej umowy z początku lutego. W zamian Amerykanie obniżają cła na Indie

Co się wydarzyło

Reuters donosi, że największe rosyjskie firmy naftowe odmawiają konkraktów na import rosyjskiej ropy na marzec i kwiecień. Powołując się na handlarza, który jest w kontakcie z największymi firmami, agencja pisze, że zmiana dotyczy trzech dużych firm: Indian Oil, Bharat Petroleum i Reliance Industries. Firmy te odpowiadają razem za większość zdolności rafinacyjnych Indii. Reliance Industries jest największą indyjską spółką i 45. na świecie według Forbes.

Źródła Reutersa mówią też, że firmy te planują w najbliższych miesiącach dalej unikać kontraktów na rosyjską ropę.

Zapytany o zmianę w strategii rzecznik indyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych Indii powiedział, że jest to realizacja strategii dywersyfikacji źródeł ropy dla indyjskiej gospodarki.

Jaki jest kontekst

W piątek 6 lutego Donald Trump wydał dekret, w którym wycofał 25-procentowe cła na indyjskie produkty. To wycofanie się z ruchu z sierpnia 2025 roku, gdy amerykański prezydent nałożył na Indie cła za zakup rosyjskiej ropy (podnosząc łączny poziom ceł do 50 proc.). To z kolei wynik wcześniejszej, wstępnej umowy indyjsko-amerykańskiej, którą oba kraje osiągnęły 2 lutego. Umowa ta w założeniu obniża ostateczny poziom ceł do 18 proc., z możliwością dalszego ich obniżania.

Po 2022 roku, gdy UE odwróciła się od Rosji i jej surowców, Indie stały się jednym z głównych odbiorców eksportu rosyjskich surowców energetycznych. Przed 2022 rokiem import ropy z Rosji był w Indiach ledwo zauważalny na tle całego sektora. W 2023 i 2024 roku Rosja była głównym dostawcą, odpowiadającym za mniej więcej jedną trzecią importu.

Krytycy zwracali jednak uwagę, że w indyjsko-amerykańskiej umowie z 2 lutego nie ma słowa o rosyjskiej ropie. Wiadomośc Reutersa potwierdzają jednak, że Indie zamierzają zmienić politykę dotyczącą rosyjskiej ropy.

Przeczytaj także: