0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

10:03 26-03-2026

Prawa autorskie: Fot. Apu GOMES / AFPFot. Apu GOMES / AFP

Instagram i Youtube uzależniają? Meta i Google przegrały proces

To pierwszy wyrok, w którym sąd stwierdził, że Meta i YouTube świadomie stworzyły uzależniające produkty, a ich zaniedbania doprowadziły do wyrządzenia krzywdy młodej użytkowniczce ich platform

Co się wydarzyło

25 marca 2026 po niespełna sześciu tygodniach procesu, ława przysięgłych w Los Angeles uznała, że Meta i Google celowo zaprojektowały swoje platformy tak, aby uzależniać młodych użytkowników. Sprawa dotyczyła 20-latki, która domagała się odszkodowania za krzywdy wyrządzone przez Instagrama i Youtube'a. Z obu serwisów kobieta zaczęła korzystać jako mała dziewczynka, przed ukończeniem 10 roku życia.

Podczas zeznań pokrzywdzona, która w postępowaniu sądowym posługiwała się inicjałami KGM, opowiadała, że w wyniku korzystania z mediów społecznościowych, popadła w depresję i zaczęła się samookaleczać. Gdy miała 13 lat, terapeutka zdiagnozowała u niej zaburzenia dysmorfii ciała i fobię społeczną, które KGM przypisuje zanurzeniu w świat internetowych platorm.

Ławnicy uznali, że firmy technologiczne dopuściły się zaniedbania i nie zapewniły odpowiednich ostrzeżeń dotyczących potencjalnych zagrożeń związanych z korzystaniem z ich produktów. Ważnym wątkiem w procesie była wadliwa weryfikacja wieku, która umożliwiała dzieciom korzystanie z platform – o czym Meta bardzo dobrze wiedziała.

Na rzecz poszkodowanej zasądzono 6 milionów dolarów odszkodowania, z czego 70 proc. ma pokryć Meta, resztę YouTube.

Pozwane były też TikTok i SnapChat, ale obie platformy już wcześniej zawarły z powódką ugodę.

Jaki jest kontekst

Przed amerykańskimi sądami toczą się setki podobnych postępowań. Argumenty przypominają te wysuwane przeciwko koncernom tytoniowym w latach 90. i skupiają się na dwóch kwestiach: uzależniających właściwościach produktów i celowym zaprzeczaniu o ich szkodliwości. Pozywając firmy z branży mediów społecznościowych, ich użytkownicy twierdzą, że niekończące się przewijaniem się czy automatyczne odtwarzanie filmów to funkcje, które sprawiły, że produkty te stały się uzależniające.

I choć nie ma dowodów naukowych, które potwierdzają tezę o uzależniejącym wpływie mediów społecznościowych – kompulsywnego sięgania po telefon nie da się bowiem porównać do alkoholu czy heroiny – to jednak o szkodliwości nadmiernego używania platform wśród najmłodszych mówi się sporo. To, co dla jednych będzie elementem życia społecznego, innych popchnie do izolacji, obsesyjnego porównywania się, czy radykalizacji.

Głośne publikacje psychologa społecznego Jonathana Haidta wskazywały, że telefony komórkowe i social media (oraz nadopiekuńcze rodzicielstwo) zmieniły ludzkie mózgi i doprowadziły do epidemii zaburzeń psychicznych. Recenzje tych rewelacji w czasopismach naukowych wskazywały, że korelacja może być wprost odwrotna – to dzieciaki w gorszym stanie psychicznym częściej sięgają po telefony i więcej czasu spędzają na platformach. Naukowcy ostrzegali też, że podobne publikacje żerują na strachu i wzbudzają panikę moralną.

O zgubnym wpływie mediów społecznościowych na dobrostan dzieci mówią jednak badania obserwacyjne, choć w takich trudno odróżnić, co jest przyczyną, a co skutkiem. Może być tak, że w sprawie złego samopoczucia i mediów społecznościowych zachodzi sprzężenie zwrotne.

Są też badania, które pokazują, że media społecznościowe, jeśli używane w sposób umiarkowany, mają neutralny wpływ na życie najmłodszych. A na grupy marginalizowane, które szukają wspólnoty, mogą nawet mieć pozytywny wpływ. Czy media społecznościowe więc szkodzą? Nie zawsze i nie każdemu, co należy odróżnić od tego, co za uszami mają Big Techy.

Dzień wcześniej Meta przegrała bowiem inny duży proces o odszkodowanie. Sąd w Nowym Meksyku uznał, że firma wprowadziła konsumentów w błąd, nie informując o niebezpieczeństwie związanym z wykorzystaniem seksualnym nieletnich, do którego może dojść na platformie. Na rzecz poszkodowanych sąd zasądził odszkowanie w wysokości 375 mln dolarów.

Pierwsze wyroki pojawiają się w momencie, gdy na całym świecie żywo dyskutuje się o zakazie mediów społecznościowych dla dzieci i młodzieży. Jako pierwsza w demokratycznym świecie nowe przepisy wprowadziła Australia, ograniczając osobom poniżej 15. roku życia dostęp do platform typu TikTok, Instagram, Kick, Reddit, Snapchat, Threads, czy YouTube. Model polega na przeniesieniu ciężaru weryfikacji wieku z dzieci i rodziców na gigantów cyfrowych. Za obecność nieletnich na platformach to oni będą płacić surowe kary.

O podobnych rozwiązaniach dyskutuje się w Grecji, Wielkiej Brytani, Francji, Japonii, Danii, a także Polsce.

Przeczytaj także: