Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Chiny wzywają do natychmiastowego zawieszenia broni w Iranie
Podczas niedzielnej konferencji prasowej zorganizowanej przy okazji corocznego zgromadzenia chińskiego parlamentu minister spraw zagranicznych Chin Wang Yi powiedział, że wojna USA z Iranem „nie przyniosła korzyści nikomu”.
Wang, określając Chiny jako „najważniejszą siłę pokoju, stabilności i sprawiedliwości na świecie”, powtórzył apel Pekinu o natychmiastowe zawieszenia broni. Miałoby to „zapobiec eskalacji sytuacji i uniknąć rozprzestrzeniania się ognia wojny”. „Historia Bliskiego Wschodu wielokrotnie pokazała światu, że siła militarna nie jest rozwiązaniem, a oręż rodzi jedynie nową nienawiść” – powiedział.
„Wszystkie strony powinny jak najszybciej powrócić do negocjacji i rozwiązać spory poprzez dialog” – dodał.
Szef chińskiej dyplomacji przedstawił też pięć zasad, które miałby prowadzić do rozwiązania obecnego kryzysu. Pekin domaga się poszanowania suwerenności i integralności terytorialnej wszystkich państw regionu. Sprzeciwia się nadużywaniu siły, bowiem cywile nie mogą być ofiarami wojny, a świat nie może cofnąć się do „prawa dżungli”.
Chiny podkreślają też zasada nieingerencji — kategorycznie odrzucają próby obalania rządów, bo jak twierdzą o losie regionu powinni decydować jego mieszkańcy. Szef chińskiej dyplomacji wezwał do rozwiązania politycznego i powrotu do negocjacji. Zaapelował też do światowych mocarstw o „powrót na drogę sprawiedliwości” i wzięcie odpowiedzialności za pokój, zamiast dążenia do dominacji.
Wang zapewnił, że Chiny, jako strategiczny partner państw Bliskiego Wschodu, są gotowe współpracować na rzecz przywrócenia ładu w regionie w ramach Globalnej Inicjatywy Bezpieczeństwa.
Od tygodnia trwa wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem. Opisujemy ją na bieżąco:
Przeczytaj także:
Sygnalizująca zaniepokojenie Chin wojną z Iranem wypowiedź szefa chińskiej dyplomacji pojawia się w niemal w przeddzień wizyty Donalda Trumpa w Pekinie. Wizyta prezydenta USA Donalda Trumpa jest planowana na tego miesiąca.
„Chiny i Stany Zjednoczone są mocarstwami i żadne z nich nie może zmienić drugiego, ale możemy zmienić sposób, w jaki ze sobą współpracujemy” – stwierdził w niedzielę Wang Yi.
Przywódcy Iranu od dawna utrzymują bliskie stosunki z Pekinem. Chiny – podobnie jak wiele innych krajów – z niepokojem obserwują zabójstwo irańskiego przywódcy ajatollaha Alego Chameneiego, a także gwałtowny wzrost cen ropy naftowej i uderzenie w globalną gospodarkę spowodowane eskalacją konfliktu.
W piątek Trump powiedział, że nie będzie żadnego porozumienia z Iranem, z wyjątkiem „bezwarunkowej kapitulacji”, nie precyzując jednak konkretnych żądań.
Europoseł Hetman z PSL ujawnił jako sasiąd Czarnka, że kandydat na premiera wskazany przez Kaczyńskiego ma na dachu domu instalację fotowoltaiczną. Pewnie teraz ją rozbiera – ironizował nawiązując do słów Czarnka o OZE-SROZE
W niedzielnym 8 marca 2026 programie „Kawa na ławę” w TVN24 dyskutowano o wskazaniu Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera w przyszłym rządzie PiS. Przedstawiciele koalicji rządowej i Konfederacji argumentowali, że ogłoszona 7 marca nominacja to ruch PR-owy, który ma zachęcić do powrotu wyborców PiS, którzy odpłynęli do obu Konfederacji. Czarnek jako „PiS-owski talib” (jak go nazwał Tomasz Trela z Lewicy) idealnie nadaje się do tej roli, ze swoim radykalnym przekazem – jak podsumowała Dorota Łoboda (KO) – antyunijnym, antyimigranckim, antykobiecym, antyukraińskim i antyekologicznym.
W tym momencie europoseł PSL Krzysztof Hetman odpalił polityczną bombę. Czarnek ma na swoim domu instalację fotowoltaiczną. Mam nadzieję, że po wczorajszym wystąpieniu będzie konsekwentny i w tej chwili siedzi na dachu i rozmontowuje instalację – mówił Hetman.
Wywołało to wesołość trójki przedstawicieli koalicji rządzącej i konsternację posła PiS Jana Dziedziczaka, który powiedział, że trzeba to sprawdzić. Po chwili przyjął linię obrony: decyzja o zakładaniu fotowoltaiki to wynik polityki obecnego rządu, który zabronił Polakom korzystania z węgla.
Hetman doprecyzował, że Czarnek założył baterie słoneczne jeszcze za rządów PiS. Pokazywał zebranym na telefonie komórkowym zdjęcie domu wiceprezesa PiS w google maps, ale kamera tego nie uchwyciła, zwłaszcza, że była tam nazwa ulicy i – jak powiedział prowadzący Konrad Piasecki – w grę wchodzi ochrona danych osobowych.
Przemysław Czarnek mieszka na obrzeżach Lublina w niedawno powstałym osiedlu domów jednorodzinnych.
„Okolica jest spokojna, urokliwa. Ludzie chętnie budują tu domy, bo żyje się jak na spokojnej wsi, a do centrum Lublina dojazd zajmuje zaledwie kilkanaście minut. O działkę w tej okolicy łatwo nie jest, ceny są dość wysokie”- pisał w 2024 roku „Fakt”. Na zdjęciu kilkunastu domów z osiedla tylko jeden ma instalację fotowoltaiczną.
Hetman – według jego własnych słów – jest sąsiadem Czarnka, choć „nie przez miedzę”. Z oświadczenia majątkowego europosła PSL wynika, że wraz z żoną ma 204-metrowy domu pod Lublinem.
Powodem złośliwej satysfakcji przedstawicieli koalicji rządzącej są radykalnie antyekokologiczne treści swego rodzaju wystąpienia programowego, jakie w sobotę 7 marca wygłosił Czarnek po wskazaniu go jako przyszłego premiera, a w każdym razie „maszynisty”, który ma doprowadzić pociąg PiS do wyborczego zwycięstwa.
Przeczytaj także:
Agata Szczęśnia cytowała w OKO.press jeden z szokujących fragmentów, w którym odrzucenie OZE łączy się z odrzuceniem UE:
„Co musi zrobić silne państwo, stając u boku prezydenta Nawrockiego, który mówi: po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy? Co ma to państwo zrobić? To państwo ma pojechać do Brukseli i powiedzieć – nie mamy już ETS w Polsce, nie ma żadnego ETS, wypowiadamy to, nasze firmy nie będą tego płacić!
Nie mamy żadnego miksu energetycznego waszego, żadnego Zielonego Ładu, żadnych OZE, sroze, dofinansowanych!
My mamy nasz miks węglowy, bo my mamy nasze bogactwa naturalne i wara wam od nich. My mamy nasz węgiel!”.
Stoi to w radykalnej sprzeczności z korzystaniem przez Czarnka jako konsumenta z OZE. Trochę tak, jakby ktoś ujawnił, że kandydatka PiS nie daj Boże przerwala ciążę.
Nazwisko Przemysława Czarnka pojawia się – uwaga! – w 933 tekstach OKO.press (tutaj ich zestawienie), co wskazuje na jego rolę w polskiej polityce jako ideologa i praktyka skrajnie prawicowej ideologii, z ortodoksją katolicką w tle.
Przeczytaj także:
Wybór nie został jeszcze podany do wiadomości publicznej i nie wiemy, kiedy to nastąpi. Wiele wskazuje na to, że chodzi o syna Alego Chameneiego, Modżtabę
Członek Zgromadzenia Ekspertów, Mohammad-Mahdi Mirbagheri, ogłosił dziś na łamach irańskich mediów: Zgromadzenie osiągnęło konsensus w sprawie wyboru nowego Najwyższego Przywódcy. Nie podaje jednak nazwiska – na to ogłoszenie musimy jeszcze poczekać.
Opóźnienie w wyborze wynika m.in. z problemów formalnych – część członków instytucji uważa, że ostateczna decyzja powinna zostać powzięta podczas spotkania twarzą w twarz. Z oczywistych względów takie spotkanie jest trudne do zorganizowania. We wtorek 3 marca Izraelczycy zaatakowali budynek należący do Zgromadzenia Ekspertów w Kom.
Izraelska armia mówi natomiast wprost, że zamierza zabić następcę i elektorów, którzy podejmują tę decyzję.
Wybory Najwyższego Przywódcy to w Islamskiej Republice Iranu wydarzenie niezwykle rzadkie. Dotychczas miało miejsce tylko raz – w 1989 roku po śmierci założyciela państwa i przywódcy rewolucji z 1979 roku – Ruhollaha Chomeiniego. Wówczas jego następcą został zabity 28 lutego w izraelsko-amerykańskim ataku Ali Chamenei. Jego wyboru dokonano już następnego dnia po śmierci jego poprzednika.
Tym razem, w warunkach wojennych, wybór trwa znacznie dłużej.
W ciągu ostatniego tygodnia kilkukrotnie pojawiały się plotki, że nowy przywódca został wybrany. Dotychczas za każdym razem je dementowano. Ale zwykle wskazywano na Modżtabę Chameneiego, syna dotychczasowego przywódcy.
Większość sygnałów wskazuje, że wybór, o którym mówi dziś Mirbagheri, dotyczy właśnie Chameneiego. Inny członek Zgromadzenia, Mohsen Heidari Alekasir, powiedział dziś w wywiadzie o następcy, że „nawet wielki szatan wspomniał jego imię”. Określenie to oznacza Stany Zjednoczone. W czwartek 5 marca Trump powiedział wprost, że uważa syna Alego Chameneiego za wybór nieakceptowalny.
Modżtaba Chamenei nie pełnił dotychczas istotnych państwowych funkcji. Był natomiast ważną osobą w biurze Najwyższego Przywódcy. Ma też być dobre kontakty i stosunki z jedną z najistotniejszych instytucji w Republice Islamskiej – Strażnikami Rewolucji. Jest uważany za osobę bardzo konserwatywną, kandydata kontynuacji. Część komentatorów sugeruje nawet, że może on prowadzić politykę bardziej bezwględną i agresywną niż jego ojciec.
Przeczytaj także:
Nagranie nie jest wyedytowane. Putin składa na nim życzenia i zanosi się niekontrolowanym kaszlem. Prosi o szklankę wody i zaczyna od nowa. Kreml szybko zastąpił klip właściwym, ale zachowana kopia robi furorę w sieci
Życzenia Putina są jak zwykle banalne i paternalistyczne. Opowiada w nich świat widziany przez starszego mężczyznę: „Zawsze świętujemy to święto z najjaśniejszymi, najcieplejszymi uczuciami. Podziwiamy nasze piękne kobiety. Z głębi serca składamy Wam wyrazy miłości, uznania i wdzięczności. Hojne, współczujące i prawdziwie mądre kobiety czynią świat lepszym i życzliwszym miejscem”.
Oraz:
„Z pewnością będziemy nadal tworzyć wszelkie warunki, zarówno na poziomie państwowym, jak i, jestem pewien, w rodzinach, aby ułatwić kobietom łączenie macierzyństwa z rozwojem zawodowym i udaną samorealizacją. Aby nie musiały rezygnować ze szczęścia rodzinnego, kobiecego i macierzyńskiego”
To, co te życzenia wyróżnia, to niekontrolowany kaszel, który Putin tłumaczy tym, że „dużo mówi”. Na nagraniu Putin kaszle jednak bardziej niż np. pod koniec czterogodzinnej „konferencji prasowej” w grudniu 2025.
„The Moscow Times” pisze, że niewycięty kaszel to błąd i że błędne nagranie zostało szybko zastąpione właściwym.
AKTUALIZACJA: 9 marca rzecznik Putina przyznał, że doszło do pomyłki: „Tak. To był błąd. Dopilnujemy, żeby ich więcej nie było” – powiedział.
Nie wiemy jednak naprawdę, czy propagandzie Kremla naprawdę zdarzył się kiks, czy jest to próba ocieplenia wizerunku dyktatura, a może ktoś chce pokazać, że Putin nie jest w pełni sil.
Ataki kaszlu w czasie wystąpień Putinowi się zdarzają, od dawna jednak nie ma plotek o tym, że jest chory – mimo że osiągnął on średnią wieku, w której władcy Kremla rozstają się z władzą (i światem).
Faktem też jest, że precyzyjna i bezlitosna propaganda Kremla, umiejąca wpływać na nastroje i wybory ludzi na całym świecie, ma liczne wpadki wizerunkowe, jeśli chodzi o samego Putina. A to pokazuje – nie robiąc przebitek – jak nie kontroluje podskakującej nogi, a nagrywa go z odległego mikrofonu, bo władca nie pozwala sobie wpiąć mikroportu (więc słuchać, jak Putin nerwowo stuka palcami w blat), a to ustawia go na wyjątkowo niekorzystnym tle:
To wszystko może być objawem feudalnych relacji na Kremlu, gdzie byle kto nie może zwrócić uwagi władcy, a z wyższą szarżą się nie dyskutuje. Ale może też być to skutek „męskiego” – tak jak to rozumie Putin – lekceważenia „drobiazgów”, jakimi są zasady dotyczące publicznych występów.
Wpadka z nagraniem nie jest pierwszą w trakcie ostatnich obchodów Dnia Kobiet na Kremlu.
Oficjalne obchody odbyły się na Kremlu 6 marca, kiedy Putin gościł u siebie „drogie panie”, w tym żołnierki, i wręczał im kwiaty. Z tego spotkania w świat poszło zadane z troską pytanie Putina, jak tam z łącznością na froncie. Na co „kobieta-pułkownik” objaśniła, że dobrze, choć są pewne kłopoty, ale należało wyłączyć wrogi Telegram.
Chodzi o to, że rosyjska armia najpierw straciła dostęp do starlinków Muska, a następnie Kreml z przyczyn wewnętrznych wyłącza jej Telegram. Chce go zastąpić w pełni kontrolowanym rosyjskim Maksem. Zapewne Kreml wierzy, że brak kontroli nad tym, co wojskowi ustalają na boku na Telegramie odpowiada za to, że Putin nie wie, co naprawdę się dzieje na froncie.
„Oczywiście, kwestia blokowania Telegramu została już poruszona; to wroga forma komunikacji. Ale musimy opracować coś własnego i odpowiednio to udoskonalić. Max już pracuje i wszystko będzie dobrze na pierwszej linii frontu” – powiedziała Putinowi „podpułkownik i dowódcą batalionu Sił Powietrzno-Kosmicznych” Irina Godunowa.
A następnie niezależni dziennikarze ustalili, że Godunowa – której obecność na spotkaniu i odpowiedź na pytanie musiała być efektem starannych prac kremlowskich służb – używa konta premium na Telegramie.
Przeczytaj także:
Wojna z Iranem zakończy się dopiero wtedy, gdy zginą wszyscy irańscy przywódcy, a Teheran nie będzie miał już funkcjonującej armii – powiedział w nocy Donald Trump na pokładzie Air Force One. – A w takiej sytuacji negocjacje będą bezprzedmiotowe, bo nie będzie ich z kim prowadzić
„W pewnym momencie nie sądzę, żeby został ktokolwiek, kto powie: »Poddajemy się«” – powiedział Trump.
Wojna z Iranem trwa już drugi tydzień.
Izrael poinformował, że w niedzielę rozpoczął nowe ataki na Iran. Irańskie państwowe media podały, że w niektórych częściach Teheranu słychać było potężne eksplozje, natomiast Izrael ogłosił, że zaatakował irańskie wyrzutnie rakietowe i centra dowodzenia.
Wojsko izraelskie poinformowało o przeprowadzeniu „precyzyjnego ataku” w Bejrucie na członków Sił Al-Kuds, oddziału Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej prowadzących operacje zagraniczne. Nie podano, kto był celem ataku ani gdzie on nastąpił.
W Kuwejcie w wyniku ataku dronów wybuchł ogromny pożar, płonie m.in. wieżowiec. Według armii irańskiej zaataowana miała być amerykańska baza helikopterów.
W niedzielę rano zaatakowana została amerykańska ambasada w Oslo – ale straty nie są poważne.
Po tym, jak w sobotę prezydent Iranu przeprosił sąsiednie kraje za ataki na tamtejsze placówki USA, mogło się wydawać, że napięcie choć trochę opadnie. Oświadczenie Pezeszkiana skrytykowali jednak irańscy konserwatyści. Biuro prezydenta doprecyzowało więc, że irańska armia zareaguje stanowczo na ataki z baz amerykańskich. Sekretarz irańskiej Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Ali Larijani powiedział w państwowej telewizji, że wśród irańskich urzędników nie ma żadnych rozbieżności co do sposobu prowadzenia wojny.
W sobotę wieczorem i w niedzielę 8 marca rano Iran atakował Arabię Saudyjską, Kuwejt i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Irańska Gwardia Rewolucyjna zaatakowała również siły amerykańskie w bazie w Bahrajnie. Zniszczony miał zostać też zakład odsalania wody.
Oświadczenia Trumpa o rozprawie z Iranem coraz bardziej przypominają rosyjskie komentarze w sprawie Ukrainy. Ludzie Putina od czterech lat wielkiej wojny opowiadają, że by zapanował pokój, konieczne jest usunięcie ukraińskich władz, które nie podobają się Moskwie. Rosyjscy propagandyści snują wizje zabicia prezydenta Zełenskiego. Przedstawiciele Kremla zaś twierdzą, że Ukraina powinna skapitulować, gdyż Rosja nie odstąpi od żadnego ze swoich celów i toczyć będzie wojnę do ich osiągnięcia.
Moskwa cały czas próbuje włączyć się w rozgrywkę dyplomatyczną w Zatoce Perskiej. W piątek przez telefon z prezydentem Pezeszkianem rozmawiał Putin. Jednocześnie „Washington Post” podał, że Irańczycy mieszą do amerykańskich baz w regionie korzystając z rosyjskich danych.
Trump to zlekceważył: „Jeśli przyjrzymy się temu, co wydarzyło się w Iranie w ostatnim tygodniu, zobaczymy, że jeśli otrzymują jakieś informacje, to nie są one dla nich zbyt pomocne” – powiedział Trump reporterom w samolocie Air Force One podczas lotu do Miami. Zignorował również pytanie o to, w jaki sposób pomoc Rosji dla Iranu w ten sposób może wpłynąć na jego pogląd na stosunki amerykańsko-rosyjskie .
Natomiast obecny w Air Force One negocjator Trumpa z Rosją Steve Witkoff powiedział, że zwrócił się do strony rosyjskiej „z prośbą o nieudostępnianie informacji wywiadowczych Teheranowi”.
Rzeczniczka Trumpa Karoline Leavitt pytana, czy ujawnienie informacji o rosyjskiej pomocy dla Iranu zachwiało wiarą Trumpa w zdolność Putina do zawarcia porozumienia pokojowego w wojnie rosyjsko-ukraińskiej, odpowiedziała: „Myślę, że prezydent powiedziałby, że pokój jest nadal osiągalnym celem w kontekście wojny rosyjsko-ukraińskiej”.
Tymczasem Stany Zjednoczone i ich sojusznicy na Bliskim Wschodzie szukają ukraińskiej pomocyw zwalczaniu irańskich dronów Szahed. Teheran dostarczał Rosji szahedy na potrzeby wojny z Ukrainą, a obecnie wykorzystuje je w atakach odwetowych w całym Zatoce Perskiej. Ukraina nauczyła się je zwalczać.
Przeczytaj także: