0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

05:24 29-06-2026

Prawa autorskie: fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.plfot. Jakub Włodek / ...

Jak ochronicie obywateli przed upałem? Apel naukowców do polityków

„To nie jest epizod pogodowy”. 50 naukowców zwróciło się z dramatycznym apelem do parlamentarzystów o rozpoczęcie debaty o sposobach ograniczania przyczyn kryzysu klimatycznego. „Polacy właśnie rozpoczęli wakacje w warunkach jednej z najintensywniejszych fal upałów, jakie dotknęły nasz kraj w ostatnich latach” .

Co się stało?

„To, czego doświadczamy na początku tegorocznych wakacji, nie jest pojedynczym epizodem pogodowym. Jest częścią długoterminowego trendu ocieplania się klimatu, którego konsekwencje środowiska naukowe opisują od wielu lat” – piszą sygnatariusze apelu.

"Wciąż brakuje spójnej, opartej na wiedzy naukowej strategii przygotowania Polski na coraz częstsze fale upałów, susze i gwałtowne opady. Brakuje systemowych działań

  • chroniących mieszkańców przed przegrzewaniem miast,
  • zwiększających retencję wody,
  • wzmacniających odporność infrastruktury
  • oraz wspierających społeczności najbardziej narażone na skutki zmiany klimatu".

„Każdy hektar zniszczonego lasu, osuszonego torfowiska czy wyciętej alei starych drzew oznacza utratę naturalnych mechanizmów chroniących społeczeństwo przed skutkami suszy, upałów i powodzi, której nie zastąpi żaden fundusz odbudowy”.

Przeczytaj także:

Publikujemy tekst apelu

Szanowny Panie Marszałku, Szanowne Panie Parlamentarzystki, Szanowni Panowie Parlamentarzyści,

Polacy właśnie rozpoczęli wakacje w warunkach jednej z najintensywniejszych fal upałów, jakie dotknęły nasz kraj w ostatnich latach. Prognozy meteorologiczne wskazują, że w wielu miejscach Polski temperatury przez kolejne godziny będą przekraczać 35°C, a noce nie przyniosą oczekiwanego i tak nam wszystkim potrzebnego ochłodzenia.

Dla milionów osób oznacza to nie tylko dyskomfort, lecz także realne zagrożenie dla zdrowia.

Mieszkańcy miast szukają schronienia w klimatyzowanych pomieszczeniach, rodzice ograniczają aktywności dzieci na świeżym powietrzu, a seniorzy i osoby przewlekle chore trafiają do szpitali z powodu odwodnienia i przegrzania organizmu. W popularnych miejscowościach wypoczynkowych nad morzem, jeziorami i rzekami tłumy szukają ochłody, podczas gdy w wielu regionach kraju utrzymuje się niski poziom wód, będący skutkiem długotrwałej suszy. Rolnicy alarmują o stratach w uprawach, które przełożą się na wzrost cen żywności odczuwalny przez wszystkich obywateli.

To, czego doświadczamy na początku tegorocznych wakacji, nie jest pojedynczym epizodem pogodowym. Jest częścią długoterminowego trendu ocieplania się klimatu, którego konsekwencje środowiska naukowe opisują od wielu lat.

Coraz częstsze i dłuższe fale upałów, przedłużające się okresy suszy oraz gwałtowne opady i nawałnice stają się trwałym elementem rzeczywistości społecznej, gospodarczej i przyrodniczej Polski.

Konsekwencje tych zmian są już widoczne. Rosną koszty energii potrzebnej do chłodzenia budynków, zwiększa się liczba hospitalizacji związanych z wysokimi temperaturami, pogarszają się warunki życia w gęsto zabudowanych miastach, a przyroda doświadcza coraz większej presji. Coraz częściej zagrożone są również podstawowe elementy bezpieczeństwa obywateli – dostęp do wody, stabilność produkcji żywności czy odporność infrastruktury na ekstremalne zjawiska pogodowe.

Chcemy przy tym podkreślić, że przyroda nie jest jedynie ofiarą kryzysu klimatycznego. Jest jednym z najbardziej skutecznych narzędzi obrony obywateli przed jego skutkami. Każdy hektar zniszczonego lasu, osuszonego torfowiska czy wyciętej alei starych drzew oznacza utratę naturalnych mechanizmów chroniących społeczeństwo przed skutkami suszy, upałów i powodzi, której nie zastąpi żaden fundusz odbudowy. Ochrona przyrody pozostaje najbardziej niedocenionym instrumentem polityki klimatycznej.

Od lat ostrzegamy przed skutkami zaniechań w obu tych obszarach. Władze mają pełen dostęp do komunikatów Komitetu ds Kryzysu Klimatycznego Polskiej Akademii Nauk.

Niestety, nadal nie widzimy działań politycznych odpowiadających skali zagrożenia. Kolejne rządy zbyt długo odkładały decyzje dotyczące transformacji energetycznej i adaptacji do zmiany klimatu, podczas gdy obywatele, samorządy i przedsiębiorcy coraz częściej samodzielnie podejmują wysiłki zmniejszania emisji i dostosowywania się do nowych warunków.

Wciąż brakuje spójnej, opartej na wiedzy naukowej strategii przygotowania Polski na coraz częstsze fale upałów, susze i gwałtowne opady. Brakuje systemowych działań chroniących mieszkańców przed przegrzewaniem miast, zwiększających retencję wody, wzmacniających odporność infrastruktury oraz wspierających społeczności najbardziej narażone na skutki zmiany klimatu.

Dlatego apelujemy o rozpoczęcie poważnej debaty parlamentarnej na temat sposobów ograniczania przyczyn kryzysu klimatycznego oraz przyspieszenia działań adaptacyjnych. Pytamy: jakie działania podejmuje państwo, aby chronić obywateli przed skutkami zmiany klimatu wywołanej działalnością człowieka?

Pierwsze dni tegorocznych wakacji pokazały, że problem nie należy do odległej przyszłości. Jest obecny tu i teraz – na ulicach naszych miast, w gospodarstwach rolnych, w szpitalach, w domach osób starszych i na terenach wypoczynkowych. Każdy kolejny rok zwłoki będzie zwiększał koszty społeczne, gospodarcze i środowiskowe.

Bez zdecydowanych działań trudno będzie zapewnić bezpieczną przyszłość obywatelom Polski. Jesteśmy otwarci na rozmowę i gotowi wspierać Państwa pracę nad mapą drogową dekarbonizacji i działań adaptacyjnych, zgodną z najnowszą wiedzą naukową.

Podpisali:

  • prof. dr hab. Piotr Skubała, Uniwersytet Śląski w Katowicach, Wydział Nauk Przyrodniczych
  • prof. dr hab. Joanna Pijanowska, Uniwersytet Warszawski, Wydział Biologii
  • dr Mariola Zalewska, Uniwersytet Warszawski, Wydział Zarządzania
  • prof. dr hab. inż. Bogdan Jaroszewicz, Uniwersytet Warszawski, Wydział Biologii
  • dr Mateusz Tałanda, Uniwersytet Warszawski, Wydział Biologii
  • mgr Zofia Owczarzak, Uniwersytet Warszawski, Wydział Biologii
  • prof. dr hab. Szymon Malinowski, Uniwersytet Warszawski, Wydział Fizyki
  • prof. dr hab. Wiesław Banyś, Uniwersytet Śląski, Wydział Humanistyczny
  • dr Maria Wacławek, Uniwersytet Śląski, Wydział Humanistyczny
  • dr Małgorzata Orłowska, Uniwersytet Warszawski, Wydział Biologii
  • dr Magdalena Ochwat, Uniwersytet Śląski w Katowicach, Wydział Humanistyczny
  • dr Agnieszka Błońska, Uniwersytet Śląski, Wydział Nauk Przyrodniczych
  • dr Łukasz Trembaczowski, Uniwersytet Śląski w Katowicach, Wydział Nauk Społecznych
  • prof. dr hab. Leszek Marynowski, Uniwersytet Śląski w Katowicach, Wydział Nauk Przyrodniczych
  • prof. dr hab. Barbara Tokarska-Guzik, Uniwersytet Śląski w Katowicach, Wydział Nauk Przyrodniczych
  • dr Anna Batorczak, Uniwersytet Warszawski, Uniwersyteckie Centrum Badań nad Środowiskiem Przyrodniczym i Zrównoważonym Rozwojem
  • dr hab. Anna Orczewska, prof. UŚ, Uniwersytet Śląski w Katowicach, Wydział Nauk Przyrodniczych
  • dr hab. Justyna Tymieniecka-Suchanek, prof. UŚ, Uniwersytet Śląski w Katowicach, Wydział Humanistyczny
  • dr hab. Mariusz Kistowski, prof. UG, Uniwersytet Gdański, Wydział Nauk Społecznych, Zakład Badań Krajobrazu i Kształtowania Środowiska
  • prof. dr hab. Andrzej Elżanowski, Uniwersytet Warszawski, Wydział Artes Liberales dr hab. Marta Wrzosek, Uniwersytet Warszawski, Ogród Botaniczny
  • dr Katarzyna Bielińska, Uniwersytet Warszawski, Wydział Filozofii
  • dr hab. Krzysztof Świerkosz prof. UWr, Uniwersytet Wrocławski, Wydział Nauk Przyrodniczych
  • prof. dr hab. Adam Rostański, Uniwersytet Śląski, Wydział Nauk Przyrodniczych
  • dr Anna Kujawa, Polskie Towarzystwo Mykologiczne
  • dr Andrzej Czech, UrsaBio Dezinfo Lab
  • dr hab. Magdalena Popowska,
  • prof.ucz. dr Jakub Rok, Uniwersytet Warszawski, EUROREG
  • dr inż. Andrzej Kepel, Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody “Salamandra”
  • prof. dr hab. Piotr Dawidowicz, Uniwersytet Warszawski, Wydział Biologii
  • dr hab. Przemysław Chylarecki, Muzeum i Instytut Zoologii PAN
  • dr Katarzyna Niedźwiecka, Uniwersytet Warszawski, Wydział Biologii
  • dr hab. Beata Gola, prof. UJ; Uniwersytet Jagielloński, Wydział Filozoficzny
  • dr hab. Monika Mętrak, Uniwersytet Warszawski, Wydział Biologii
  • dr hab. Aldona K. Uziębło, Uniwersytet Śląski w Katowicach, Wydział Nauk Przyrodniczych
  • dr Małgorzata Kowalik-Olubińska, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie, Wydział Nauk Społecznych
  • Mikołaj Iwan, Uniwersytet Warszawski, Wydział Biologii
  • dr hab. Adrianna Raczkowska, Uniwersytet Warszawski, Wydział Biologii
  • dr Lech Buchholz, Polskie Towarzystwo Entomologiczne (Regionalny Konserwator Przyrody w Kielcach)
  • prof. dr hab. Marcin Zych, Ogród Botaniczny Uniwersytetu Warszawskiego
  • dr. Andreas Buehler, Uniwersytet Warszawski, Wydział Biologii
  • dr Małgorzata Snarska-Nieznańska, Fundacja Code for Green
  • dr hab. inż. Radosław Barczak, Wydział Chemii, Uniwersytet Warszawski
  • Michał Kochanowski, Szkoła Doktorska Nauk Ścisłych i Przyrodniczych, Uniwersytet Warszawski
  • dr Paulina Sobiesiak-Penszko, Instytut Strategii Żywnościowych Grunt
  • dr Marcelina Zimny, Uniwersytet Warszawski, Wydział Biologii
  • dr Ewa Borzęcka, Uniwersytet Warszawski, Wydział Biologii
  • dr hab. Radosław Stachowiak, Uniwersytet Warszawski, Wydział Biologii
  • prof. Andrzej Olubiński, Wyższa Szkoła im. Pawła Włodkowica w Płocku
  • dr hab. Izabella Franiel, Uniwersytet Śląski w Katowicach, Wydział Nauk Przyrodniczych
  • dr hab. Bogdan H. Chojnicki, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu
  • dr Ewelina Ziemlińska, Uniwersytet Warszawski, Wydział Biologii
  • dr hab. Małgorzata Kamińska, Szkoła Wyższa im. Pawła Włodkowica w Płocku, Kolegium Studiów Pedagogicznych i Wychowania Fizycznego
  • prof. dr hab. Małgorzata Gaj, Uniwersytet Śląski w Katowicach, Instytut Biologii Biotechnologii i Ochrony Środowiska

20:16 28-06-2026

Prawa autorskie: "Wiesti niedieli", 28 czerwca 2026"Wiesti niedieli", 2...

Putin w telewizji ujawnia, że negocjuje z Ukrainą, ale jej propozycje odrzuca

W specjalnym nadzwyczajnym wywiadzie telewizyjnym Putin zapewnił w niedzielę, że uderzenia ukraińskie na Rosję powodują szkody w systemie energetycznym, ale nie są to „szkody krytyczne”. Ujawnił, że prowadzi negocjacje z Ukrainą, choć wcześniej powtarzał, że to w ogóle niemożliwe. Ciągle liczy na amerykańskie pośrednictwo.

Co się stało?

Po raz drugi tego samego dnia, 28 czerwca telewizja przerwała stały wieczorny program, by donieść o działaniach Putina.

  • Najpierw poinformowała o spotkaniu Putina z najważniejszymi urzędnikami w sprawie zaopatrzenia Rosji w paliwa po ukraińskich atakach (patrz – notka niżej)
  • Potem podała, że Putin udziela wywiadu na żywo swojemu nadwornemu „reporterowi” Pawłowi Zarubinowi i puściła ten wywiad.

Tym razem było nie tylko o ropie, ale o bezpieczeństwie energetycznym Rosji w ogóle. „Dziennikarz” Zarubin miał trzy pytania, oczywiście przygotowane wcześniej: o ukraińskie ataki, o kontakty ze stroną ukraińską (mimo że do tej pory Kreml powtarzał, że takich kontaktów nie ma i być nie może) i o sytuację na froncie.

Na pierwsze pytanie Putin odpowiedział ogólnie, na drugie – ujawnił rzeczy nowe (jeśli są prawdziwe), a na trzecie – z drobiazgową dokładnością opowiadał o sytuacji na froncie.

Ukraińskie ataki

W sprawie ataków ukraińskich Putin po raz pierwszy przyznał, że nie są tylko objawem desperacji Ukrainy, która wedle Putina ma przegrywać na froncie. Ataki na Rosję stwarzają realne problemy i utrudniają życie mieszkańcom (na wcześniejszym spotkaniu z ministrami i oligarchami Putin mówił o kolejkach na stacjach benzynowych, ale nie objaśnił, skąd się one wzięły; teraz przyznał się także do problemów z energią elektryczną).

Putin zapewnił, że wystarczy tylko zwiększyć produkcję środków obrony przeciwlotniczej, a problem będzie rozwiązany.

Przy czym „Rosja te środki ma”, a pozostaje do rozwiązania „kwestia produkcji”.

Podkreślił, że szkody są usuwane i po raz kolejny zapewnił, że nie są krytyczne. A celem ich jest „także” (zmiana narracji – z „tylko” na „także”) wprowadzenie zaniepokojenia i zniechęcenia w rosyjskim społeczeństwie, a następnie zatrzymanie rosyjskiego frontu. „Nie dopuścimy do tego” – zapewnił. A następnie zaprzeczył sam sobie, ogłaszając po raz kolejny, że ukraińskie ataki nie wpływają na sytuację na froncie. Więc niby nie ma do czego nie dopuszczać.

Krym ma zapasy paliw na kilka dni, a ministrowie zapewnili Putina, że zorganizują dostawy „lądem i morzem”. „Rosja będzie również importować energię, aby pokryć deficyt energetyczny” – powiedział Putin.

Rozmowy z Ukrainą

Ta część wypowiedzi zawierała pewne nowości, a skierowana była najwyraźniej do Amerykanów. Putin bowiem pokreślił w wywiadzie, że jest gotów na kolejne rozmowy z Amerykanami. Teraz więc Putin oznajmił, że choć 4 czerwca publicznie odmówił rozmów z prezydentem Ukrainy, to Ukraina i Rosja prowadzą rozmowy o zakończeniu wojny cały czas.

„Tak, rzeczywiście, kontakty [dotyczące Ukrainy] istnieją; zostały nawiązane w kilku obszarach, na kilku płaszczyznach. Nie widzę tu żadnych tajemnic. Są też nowe propozycje, a Rosja dokładnie je rozważa” – oznajmił Putin.

Ukraińcy proponują wedle Putina m.in. ograniczenie działań wojennych do czterech obwodów: ługańskiego, donieckiego, zaporoskiego i charkowskiego. Wyłączyłoby to spod działań wojennych obwody: sumski, charkowski, mikołajewski i dniepropietrowski. Ukraina miała też proponować zatrzymanie ataków w głąb obu państw. To – zdaniem Putina – ma dowodzić, że rosyjskie ataki na Ukrainę są „potężniejsze i bardziej destrukcyjne” niż ukraińskie na Rosję. Rosja się na to nie zgodzi, bo w te sposób Ukraińcy mogliby przesunąć wojska z obwodu sumskiego do Donbasu. W obwodzie sumskim Rosja nie ma żadnych interesów („do miasteczka Sumy zostało nam tylko 10 kilometrów, innych planów nie mamy”), ale musi ukarać Ukrainę za atak na sąsiadujący z nim obwód kurski w 2024 r. Więc zdobędzie tam sobie „strefę bezpieczeństwa”.

Na froncie

Następnie Putin przeszedł do niezwykle szczegółowego i długiego opisu sytuacji na froncie. Omówił sytuację z nazwami miejscowości i oddziałów – podawał więc detale, których zabrakło w części wypowiedzi dotyczącej sytuacji w Rosji. Twierdził, że są to dane „obiektywne”, bo potwierdzane przez rosyjskich „korespondentów wojskowych”. I po raz kolejny zapewnił, że Rosja osiągnie „wszystkie cele”. Są nimi obecnie „ostateczne wyzwolenie Donbasu i Noworosji”, czyli czterech obwodów Ukrainy (ługańskiego, donieckiego, zaporoskiego i charkowskiego) inkorporowanych do Rosji w 2022 r., ale do tej pory niezdobytych.

Wypowiedź nie zawierała gróźb pod adresem Zachodu. Ale Putin „nie wykluczył, że ukraińskie siły zbrojne podejmą próbę przeprowadzenia operacji dywersyjnej, aby odwrócić uwagę Rosji i jej wojsk od jej głównego celu – ostatecznego wyzwolenia Donbasu i Noworosji”.

Jaki jest kontekst?

Wywiad z nadwornym propagandystą Zarubinem, nadawany bez przygotowania, w pośpiechu i pod koniec dziennika (na zdjęciu) świadczy o dużym napięciu na Kremlu. Putin starała się pokazać jako ktoś, kto zna sytuację i nad nią panuje.

Opowieść o negocjacjach z Ukrainą miała najwyraźniej pokazać Putina jako kogoś gotowego do negocjacji – ale na tzw. warunkach Anchorage. Kreml od jesieni 2025 r. powtarza, że Trump obiecał Putinowi cztery ukraińskie obwody oraz liczne ustępstwa Ukrainy. Amerykanie twierdzą, że nic takiego nie miało miejsca, a Rosja po prostu nie jest zainteresowana przerwaniem wojny. Putin na początku czerwca publicznie odmówił spotkania z prezydentem Zełenskim, kiedy ten w otwartym liście zaproponował mu bezpośrednie negocjacje. Potem zadzwonił do Trumpa z życzeniami urodzinowymi i wymógł od niego zapewnienie, że „wkrótce” przyjadą na Kreml zięć Trumpa Kushner i partner biznesowy Witkoff. I podejmą zawieszone negocjacje. Ale amerykańska delegacja w Moskwie się nie pojawiła i po miesiącu nie ma nawet wstępnych terminów spotkania.

Tymczasem minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha powiedział 28 czerwca, że ​​wiara Rosji w „porozumienia” osiągnięte ze Stanami Zjednoczonymi podczas zeszłorocznego szczytu na Alasce okazała się błędna. „Rzeczywistość jasno pokazuje jedno: jeśli »Duch Anchorage« w ogóle istniał, to z pewnością już nie żyje” – powiedziała Sybiha.

To, co teraz Putin opowiada o kontaktach z Ukraińcami, świadczy jednak o tym, że Kreml szuka wyjścia z wojny z twarzą. Wcześniej oficjalna wersja brzmiała: z Ukrainą Rosja nie rozmawia, bo nie ma o czym i z kim. Władze Ukrainy są nielegalne, a Ukraina jest pachołkiem Zachodu – więc kwestię jej losów należy załatwić z Ameryką. Lista rosyjskich żądań jesienią 2025 r. liczyła ponad 20 punktów (a były też tam punkty dotyczące Polski). Teraz została w wywiadzie telewizyjnym zredukowana do roszczeń terytorialnych. Nadal jednak zakłada, że Ukraina miałaby oddać Rosji dolny bieg Dniepru.

Wewnętrzny odbiorca ma z tego wszystkiego zrozumieć, że Putin pragnie pokoju i nie jest winien wojnie.

Przesłanie było jednak najwyraźniej majstrowane pospiesznie, bo z rewelacji Putina wynika, że Ukraina ze wszystkich sił chce oszczędzić swój kraj i obywateli, a Rosja skupiona jest na zdobywaniu ruin będących pod kontrolą dronów.

Komentarzy strony ukraińskiej jeszcze nie ma.

Przeczytaj także:

18:16 28-06-2026

Prawa autorskie: "Wiesti Niedieli", 28 czerwca 2026 r."Wiesti Niedieli", 2...

Putin zauważył kolejki na stacjach benzynowych w Rosji

Na niedzielnym  spotkaniu na szczycie w sprawie problemów z paliwem w Rosji Putin po raz pierwszy przyznał się do kłopotów i do tego, że na stacjach benzynowych brakuje paliwa. Wezwał podwładnych, by temu zaradzili „systemowo”.

Co się stało?

Wieczorem 28 czerwca Putin odbył spotkanie z naftowymi oligarchami, ministrami i merem Moskwy na temat sytuacji paliwowej w Rosji. Po raz pierwszy przyznał, że w Rosji z powodu ukraińskich ataków są kłopoty z paliwem: na stacjach benzynowych tworzą się kolejki i nie wiadomo, jak uda się przeprowadzić żniwa bez oleju napędowego dla maszyn rolniczych.

Putin z jednej strony opowiadał, że sytuacja jest pod kontrolą, Rosja ma zapasy paliw („ich spadek jest niewielki, ledwie 4 proc.”), a „już w lipcu” ich produkcja wzrośnie. Z drugiej strony domagał się od rządu działań nadzwyczajnych, a od wojska – przeciwdziałania ukraińskim atakom.

„Dobrze wiecie, że problemy utrzymują się zarówno dla kierowców, jak i firm. Niestety, na stacjach benzynowych tworzą się kolejki i nie zawsze udaje się znaleźć odpowiednią benzynę. Oczywiście rozumiemy trudności, z jakimi borykają się producenci rolni i gospodarstwa rolne w okresie letnim”.

„Musimy dołożyć wszelkich starań, aby przedsiębiorstwa rolne przestrzegały sezonowych harmonogramów dostaw paliw. Od tego zależą plony”.

„Uważam, że aby ustabilizować rynek paliw, konieczne jest podjęcie działań systemowych, adekwatnych do skali obecnych wyzwań. Obejmuje to zwiększenie podaży i utrzymanie ekonomicznie uzasadnionych cen paliw”.

„Ponadto, w interesie krajowych konsumentów, wprowadzono tymczasowy, całkowity zakaz eksportu benzyny i paliwa lotniczego. Rozważana jest również konieczność wprowadzenia całkowitego zakazu eksportu oleju napędowego”.

„Dzisiaj, podczas szerokiego spotkania z szefami naszych głównych firm energetycznych, proponuję, abyśmy rozważyli dodatkowe rozwiązania mające na celu zapewnienie nieprzerwanych, stabilnych dostaw paliwa dla obywateli i przedsiębiorstw, przedsiębiorstw i organizacji o znaczeniu społecznym, a także omówili, w jaki sposób wdrażane są decyzje już podjęte w tym zakresie”.

Spotkanie odbyło się w gronie najbliższych współpracowników Putina: ministra obrony Biełousowa, ministra finansów Siłuanowa, mera Moskwy Sobianina, prezesa Rosniefti Sieczina, prezesa Gazpromu Miller i udziałowca Łukoilu Alekpierowa.

Z oficjalnych doniesień wynika, że Putin pochwalił za działania właśnie oligarchów – a nie ministrów: „Chciałbym szczególnie podkreślić, że w obecnej sytuacji najważniejsze firmy, w tym prywatne, okazują się wiarygodnymi partnerami państwa. Nietypowe wyzwania, które się pojawiają, są rozwiązywane w sposób jasny, szybki i kompetentny, w interesie kraju i naszych obywateli”.

Jaki jest kontekst?

28 czerwca Ukraińcy trafili dwie kolejne rafinerie: w Sławiańsku i w Jarosławiu. W sobotę zniszczyli kluczową dla Moskwy przepompownię gazu Wtorowo, fabrykę zbrojeniową w Wołgogradzie. W piątek – zakłady azotowe w Nowomoskowsku koło Tuły, w czwartek – dwie rafinerie w Ufie i magazyny ropy na Krymie. Na półwyspie obowiązuje od piątku stan wyjątkowy. Władze obiecują przywrócenie zasilenia, po czym następuje kolejny ukraiński atak. Ataki dronowe na Moskwę odbywają się codziennie.

Propaganda Kremla przedstawia jednak cały czas te kłopoty jako „przejściowe”, zaczyna się jednak odwoływać do „patriotyzmu” poddanych Putina i zapewnia, że – zwłaszcza na Krymie – „wszystko wytrzymają”. Narracja o „przejściowości” braków jest ogólna i konstruowana na podstawie założenia, że za jakiś czas uszkodzone rafinerie wrócą do pracy (naprawy te w nowomowie Kremla nazywają się „nieplanowanymi”). Nikt nie stawia publicznie pytania, co będzie, jeśli Ukraińcy znowu je zniszczą. Z niedzielnego sprawozdania ze spotkania u Putina nie wynikało, by ktokolwiek wspomniał tam o ataku na Sławiańsk i Jarosław. O uderzeniach w rafinerie w ogóle się w rosyjskiej telewizji nie mówi. Na razie.

Sprawozdane w głównym wydaniu wieczornego dziennika telewizyjnego spotkanie (na zdjęciu) jest istotną zmianą w narracji Kremla. Do tej pory Putin powtarzał tylko, że ukraiński ostrzał Rosji dowodzi „katastrofalnej sytuacji Ukrainy na froncie” i jest dowodem „terroryzmu”, ale w żaden sposób nie wpłynie na przebieg wojny. Problemów poddanych Putin nie zauważał. W tym czasie reportaże telewizyjne pokazywały kłopoty w dostarczaniu paliwa na front. O kłopotach na stacjach benzynowych propaganda nadal mówi półgębkiem, w kontekście „bohaterskiej walki ze światowym nazizmem”.

We wtorek Putin, zapewniwszy publicznie, że na froncie wszystko idzie wspaniale, wysłuchał raportu swoich ministrów, że są pewne kłopoty z paliwem, i zapewnień, że podejmowane są „działania systemowe”.

W niedzielę sytuacja była już gorsza, więc sam Putin powiedział, że są kłopoty i wezwał „do działań systemowych”. Kolejny raz powtórzył, by wojsko coś zrobiła z ukraińskimi dronami.

Przeczytaj także:

Tak jak mówił w rozmowie z OKO.press Marek Menkiszak z Ośrodka Studiów Wschodnich, Kreml dokonuje propagandowego zwrotu. Wprowadza do przekazu opowieść o tym, jak dotkliwe są ukraińskie ataki dronowe i rakietowe na Rosję. Odbywa się to w znajomym rytmie: najpierw Putin o niczym nie wie, a problemy zauważają bojarzy, potem Putin zauważa kłopoty i poleca im natychmiast zaradzić. Mówi to, kiedy do problemów publicznie przyznali się jego podwładni.

Właśnie tak propaganda dokonała poprzedniego zwrotu, kiedy o „specjalnej operacji wojskowej” zaczęła mówić „wojna”.

Przeczytaj także:

14:31 28-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Jakub Wlodek / Agencja Wyborcza.plFot. Jakub Wlodek / ...

Rekord czerwca pobity. 39,4°C w Słubicach i Toruniu

Gdy w Polsce z wypiekami śledzimy rekordowe pomiary IMGW, Francja liczy już bolesne koszty ekstremalnych upałów. Ponad tysiąc nadmiarowych zgonów w czerwcu to efekt kryzysu klimatycznego, który odpowiada za skrajne warunki pogodowe w Europie

Co się wydarzyło

Przez Polskę przechodzi kulminacyjna fala upałów. Już o godzinie 8 rano temperatura w Słubicach przekroczyła 30 stopni. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej publikuje pomiary ze wszystkich stacji w kraju co godzinę. O godzinie 16 padł polski rekord temperatur w czerwcu — i to na dwóch stacjach. W Słubicach i Toruniu termometry pokazały aż 39,4°C.

Zrzut ekranu 2026-06-28 o 16.22.57

Wczorajszy czerwcowy rekord, pobity również w Słubicach (38,9°C), szybko odchodzi więc do historii. Na razie rekord wszech czasów sprzed ponad wieku pozostaje niewzruszony. 29 lipca 1921 roku meteorolodzy odnotowali 40,2°C w Prószkowie (w woj. opolskim). Prognozy wskazują, że dziś ta granica może zostać przełamana, a temperatury mogą osiągnąć pułap 41°C.

IMGW ostrza dziś także przed intensywnymi burzami, które już w niedzielę po południu dotkną szczególnie zachodnie województwa.

Jaki jest kontekst

W niedzielę 28 czerwca ponad 191 milionów ludzi w Europie doświadcza temperatur wynoszących co najmniej 35°C – informuje brytyjski dziennik „The Guardian”. Jak podaje Le Monde, według Narodowej Agencji Zdrowia Publicznego Francja odnotowała ok. tysiąc dodatkowych zgonów podczas tej rekordowej fali upałów. Aż 85 proc. ofiar stanowiły osoby po 65 roku życia. A do większości dramatycznych zdarzeń dochodziło w domach. Fala, która testowała w ostatnich dniach wytrzymałość Francuzów i Włochów, przemiesza się teraz na wschód. Ostrzeżenia przed ekstremalnymi upałami wydano dziś w Polsce, Niemczech, Czechach, na Węgrzech i Słowacji.

Czesi swój rekord wszech czasów odnotowali już w sobotę 27 czerwca. Krajowy Instytut Hydrometeorologiczny podał, że temperatura 40,6°C. Także na południowym zachodzie Słowacji temperatury przekroczyły wczoraj 39°C., a prognozy sugerowały, że krajowy rekord z 2007 roku, wynoszący 40,3°C, może zostać pobity w niedzielę lub poniedziałek.

Jak pisał w OKO.press Wojciech Kość, skrajne warunki, które dziś obserwujemy, to wynik powstania nad polską tzw. kopuły ciepła. To zjawisko, które tworzy się, gdy wyż na skutek inwersji blokuje ciepłe powietrze. Z kolei inwersja – a dokładniej w tym przypadku: inwersja wyżowa – to warstwa ciepłego i bardzo suchego powietrza na wysokości około 1–2 km. Warstwa ta blokuje pionowe ruchy powietrza, przez co powietrze zalegające przy ziemi nie miesza się z tym wyżej. Jeśli pod taką warstwą znajdzie się ciepłe i suche powietrze – a z tym mamy do czynienia aktualnie nad Polską – każdego dnia nagrzewa się ono coraz mocniej od rozgrzanego słońcem gruntu.

Przeczytaj także:

12:24 28-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Mauricio VALENZUELA / AFPFot. Mauricio VALENZ...

Trzęsienia ziemi w Wenezueli. 1430 ofiar śmiertelnych, 55 tys. zaginionych

Wenezuela żyje małymi cudami. Spod gruzów budynków udało się uratować 11-letniego chłopca. Jednak liczba ofiar kataklizmu rośnie z dnia na dzień, a prawdziwą skalę dramatu pokazuje liczba zaginionych

Co się wydarzyło

W Wenezueli wciąż trwa akcja ratownicza po trzęsieniach ziemi, które zdewastowały nadmorskie stany. Najnowsze dane mówią o 1 430 ofiarach śmiertelnych i 3,4 tys. rannych. Jak podaje brytyjski dziennik „The Guardian”, co najmniej 68,9 tys. rodzin zgłosiło zaginięcie swoich bliskich. Odnaleziono 13 tys. z nich.

55 tys. wciąż uznaje się za zaginione.

W La Guaira, mieście najciężej dotkniętym kataklizmem, mieszkańcy używają łopat i gołych rąk, by dostać się pod gruzy zawalonych budynków. Pomagają im zagraniczne ekipy ratownicze, które na miejsce dotarły wcześniej niż służby z Caracas. To ratownicy m.in. ze Szwajcarii, Niemiec, Salwadoru, Hiszpanii, USA, Kataru, Chile, Kolumbii Ekwadoru, Holandii, Meksyku, Czech, Turcji. Kolejnych 30 ekip jest w drodze.

Do La Guaria ruszyło też humanitarne pospolite ruszenie. Ludzie, nie czekając na spóźnioną reakcją reżimu, samodzielnie organizowali transporty najpotrzebniejszych dóbr. W mieście brakuje bowiem żywności, środków czystości i leków.

Cały kraj wciąż liczy na małe cuda. W sobotę tymczasowa prezydent Delcy Rodriguez poinformowała, że spod gruzów w nadmorskim mieście Caraballeda odnaleziono dziecko. „Kilka minut temu w Caraballeda uratowano żywego 11-letniego chłopca. W tej chwili każde życie jest źródłem nadziei dla Wenezueli” – napisała Rodriguez na platformie X.

ONZ szacuje, że trzęsienia ziemi spowodowały szkody o wartości 6,7 mld dolarów, co stanowi 6 proc. PKB Wenezueli.

Jaki jest kontekst

W środę 24 czerwca wieczorem w Wenezueli miały miejsce dwa silne trzęsienia ziemi. W odstępie około 40 sekund w północno-zachodniej części kraju zarejestrowano dwie serie wstrząsów o sile 7,2 i 7,5 w skali Richtera. Potem nastąpiło ponad 200 wstrząsów wtórnych. To najsilniejszy kataklizm, jakiego doświadczyła Wenezuela od ponad wieku.

Kraj leży w strefie aktywnej sejsmicznie, gdzie spotykają się dwie płyty tektoniczne – karabiska z południowoamerykańską. Najbardziej katastrofalne w historii kraju były wydarzenia z 1812 roku, gdy silnie trzęsienie ziemi zniszczyło dużą część Méridy i Caracas. Szacuje się, że zginęło wówczas ponad 30 tys. osób.

Przeczytaj także: