0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Czy polsko-ukraińska historia wygra z dzisiejszą polityką? Czy skupieni na zbrodniach wojny przed 80 laty oderwiemy się od realiów tej dzisiejszej, która może pochłonąć oba nasze narody? Czy nasz patriotyzm ulegnie nacjonalistycznemu skrzywieniu?

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski 27 maja 2026 nadał elitarnej jednostce – Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” – imię Bohaterów Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). To wywołało w Polsce zdumienie, szok, oburzenie. Na fali narodowej krzywdy popłynął 29 maja prezydent Karol Nawrocki: „zaproponowałem, aby jednym z punktów posiedzeniu kapituły Orderu Orła Białego było odebranie Zełenskiemu Orderu”. Przyznał go prezydentowi Ukrainy Andrzej Duda 5 kwietnia 2023 roku, kapituła zbiera się 8 czerwca 2026.

Byłby to radykalny gest polityczny o trudnych do przecenienia konsekwencjach. Czy może się zdarzyć dalej? OKO.press pyta Aleksandra Kwaśniewskiego o opinię, a także o brak w Konstytucji zapisu o odbieraniu orderów, który może odegrać tu pewną rolę.

Przeczytaj także:

Czy Nawrocki może odebrać ten order?

Zgodnie z ustawą o orderach i odznaczenia – jak najbardziej tak. Art. 36 stanowi, że "prezydent może podjąć decyzję o pozbawieniu orderu – po zasięgnięciu opinii Kapituły, w razie stwierdzenia, że:

  1. nadanie orderu lub odznaczenia nastąpiło w wyniku wprowadzenia w błąd albo
  2. odznaczony dopuścił się czynu, wskutek którego stał się niegodny orderu lub odznaczenia".

Postanowienia Prezydenta są publikowane w „Monitorze Polskim”. I już.

Dotyczy to także najwyższego Orderu Orła Białego, ustanowionego w roku 1703 i odnowionego przez Sejm RP dwukrotnie: w 1921 r. oraz po przerwie na PRL w 1992 r. „Nadawanego za znamienite zasługi zarówno cywilne, jak i wojskowe, położone w czasie pokoju lub wojny, dla chwały i pożytku Rzeczypospolitej Polskiej”.

Ustawa stanowi, że „ordery i odznaczenia nadaje Prezydent RP, z własnej inicjatywy lub na wniosek Prezesa Rady Ministrów oraz Kapituł Orderów”.

Na pozór sprawa jest jednoznaczna, ale jest jeszcze art. 144 par. 3 Konstytucji RP, który wymienia 30 prerogatyw prezydenta, czyli decyzji, które zostały „zwolnione z wymogu uzyskania kontrasygnaty premiera”. W tym katalogu

jest „nadawanie orderów i odznaczeń”, ale „pozbawiania” nie ma.

Skoro nie ma, to należy wnosić, że pozbawianie należy do opisanych w par. 2 art. 144 „aktów urzędowych Prezydenta RP, które wymagają dla swojej ważności podpisu Prezesa Rady Ministrów, który przez podpisanie aktu ponosi odpowiedzialność przed Sejmem”.

W katalogu prezydenckich prerogatyw Konstytucja wymienia:

  1. zarządzanie wyborów do Sejmu i Senatu,
  2. zwoływanie pierwszego posiedzenia nowo wybranych Sejmu i Senatu,
  3. skracanie kadencji Sejmu w przypadkach określonych w Konstytucji,
  4. inicjatywę ustawodawczą,
  5. zarządzanie referendum ogólnokrajowego,
  6. podpisywanie albo odmowę podpisania ustawy,
  7. zarządzanie ogłoszenia ustawy oraz umowy międzynarodowej w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej,
  8. zwracanie się z orędziem do Sejmu, do Senatu lub do Zgromadzenia Narodowego,
  9. wniosek do Trybunału Konstytucyjnego,
  10. wniosek o przeprowadzenie kontroli przez Najwyższą Izbę Kontroli,
  11. desygnowanie i powoływanie Prezesa Rady Ministrów,
  12. przyjmowanie dymisji Rady Ministrów i powierzanie jej tymczasowego pełnienia obowiązków,
  13. wniosek do Sejmu o pociągnięcie do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu członka Rady Ministrów,
  14. odwoływanie ministra, któremu Sejm wyraził wotum nieufności,
  15. zwoływanie Rady Gabinetowej,
  16. nadawanie orderów i odznaczeń,
  17. powoływanie sędziów,
  18. stosowanie prawa łaski,
  19. nadawanie obywatelstwa polskiego i wyrażanie zgody na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego,
  20. powoływanie Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego,
  21. powoływanie Prezesa i Wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego,
  22. powoływanie Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego,
  23. powoływanie prezesów Sądu Najwyższego oraz wiceprezesów Naczelnego Sądu Administracyjnego,
  24. wniosek do Sejmu o powołanie Prezesa Narodowego Banku Polskiego,
  25. powoływanie członków Rady Polityki Pieniężnej,
  26. powoływanie i odwoływanie członków Rady Bezpieczeństwa Narodowego,
  27. powoływanie członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji,
  28. nadawanie statutu Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej oraz powoływanie i odwoływanie Szefa Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej,
  29. wydawanie zarządzeń na zasadach określonych w art. 93 Konstytucji,
  30. zrzeczenie się urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej.

Nawrocki już jednak ogłosił, że pozbawianie orderów to kompetencja prezydenta. Zapewne jego sztab będzie karkołomnie argumentował, że skoro Konstytucja daje prawo nadawać, to zostawia w tej dziedzinie prezydentowi decyzję, która może obejmować także odbieranie. Tak sobie wyobrażam naciąganie zapisów Konstytucji, które są jasne, choć niekoniecznie sensowne.

Kwaśniewski: nikt nie brał pod uwagę zabierania orderów

Zapytałem o to Aleksandra Kwaśniewskiego, który po wyborach 1993 roku był przewodniczącym Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego (aż do 5 grudnia 1995 r., kiedy zrezygnował jako wybrany prezydent).

Piotr Pacewicz, OKO.press: Skąd wziął się taki dziwny zapis, że prezydent samodzielnie nadaje ordery, ale nie może ich odbierać? Wygląda na przeoczenie, ale może był w tym jakiś zamysł?.

Aleksander Kwaśniewski, prezydent w latach 1995-2005: Nie pamiętam takich dyskusji przy pisaniu Konstytucji. Zapewne wszyscy uznawali, że

ordery Głowa Państwa nadaje z głową

i wystarczą ewentualne zapisy w aktach prawnych niższego rzędu. Nikt nie pomyślał, że order się najpierw daje, a potem odbiera. Jest jeszcze kwestia protokolarna, bo jeśli prezydent Zełenski dostał order podczas oficjalnej wizyty...

To była oficjalna wizyta 5 kwietnia 2023.

To oznacza, że order dla Zełenskiego

był zastosowaniem protokołu dyplomatycznego,

który reguluje oficjalne kontakty między państwami. Prezydent Duda dostał w rewanżu Order Księcia Jarosława Mądrego, najwyższe odznaczenie ukraińskie, bo takie są zasady. Jako prezydent dostałem kilkadziesiąt odznaczeń z krajów całego świata, od japońskiej Wielkiej Wstęgi Najwyższego Orderu Chryzantemy aż po Krzyż Wielki Orderu Słońca Peru, podczas wizyty w tych krajach, czy Order Honoru Republiki Armenii¹. Nie dlatego, że mam jakieś szczególne zasługi dla tych państw, ale dlatego, że takie obowiązują zasady. Odebranie orderu byłoby złamaniem protokołu.

Co miałaby wtedy zrobić Ukraina? Odebrać order Dudzie? To nie ma sensu.

Właśnie, to nie ma sensu. Zełenski dostał order jako uosobienie ukraińskiego państwa i narodu. Odbieranie orderu byłoby nieadekwatną odpowiedzią na niemądrą decyzję Zełenskiego, gruby błąd, jaki popełnił. Nie należy odpowiadać głupotą na głupotę.

Dlaczego Zełenski to zrobił?

W grę wchodzą zapewne jego polityczne kalkulacje, układanie się z własnymi narodowcami, szukanie poparcia w ukraińskiej polityce.

Pamiętajmy też, że dla Ukraińców UPA jest symbolem walki o niepodległość i dławionych aspiracji narodowych przez Związek Radziecki a wcześniej II Rzeczpospolitą czy Austro-Węgry. Gloryfikują Banderę czy UPA, zapominając o zbrodniach, jakie inspirowali i popełnili. Tragedia Wołynia jest spychana w niepamięć, zwłaszcza we wschodniej Ukrainie, skąd pochodzi Zełenski, prezydent mógł nie docenić tego, jakie to ma znaczenie dla Polaków.

Fatalne jest to, że jak mówiłem w naszej rozmowie o zbiórce „Pomóżmy Ukraińcom”, każdy błąd czy lapsus Ukrainy grozi reakcją naszych nacjonalistów i możemy się w Polsce utopić się w cynicznej grze ugrupowań politycznych, które sięgają po kartę antyukraińską. A Ukraina obok Europy i obrony demokracji przed autorytaryzmem będzie głównym tematem kampanii wyborczej.

Już jest.

Trzeba zrobić wszystko, by cała ta „polityka historyczna” nie zatruła dobrych relacji z Ukrainą, zwłaszcza wobec decyzji, jakie Unia Europejska ma podjąć w sprawie przyszłości Ukrainy. Poparcie Polski jest Ukrainie potrzebne, a integracja Ukrainy w Europie jest w polskim interesie.

Oddanie polityki polsko-ukraińskiej radykałom oznaczałoby zaprzepaszczenie szansy dla obu naszych krajów i regres w polityce, jaką prowadziliśmy w XX wieku.

Jak należałoby zatem odpowiedzieć na decyzję Zełenskiego?

Moim zdaniem ci wszyscy w Polsce, którzy twardo stoją na pozycjach proukraińskich, popierają walkę o niepodległość Ukrainy, ci wszyscy, którzy wzięli udział w akcie solidarności po ataku Rosji w lutym 2022 roku, ci wszyscy – my wszyscy – musimy manifestować, że inaczej patrzymy relacje z Ukrainą. I nie upodabniać się w niczym do antyukraińskiej prawicy, a wręcz przeciwnie. Wspierać włączanie Ukrainy w nurt europejski, podjąć poważne rozmów o wejściu Ukrainy do UE. Taką rolę Polska może odgrywać w Europie.

Teraz będzie trudniej. Nawet tzw. liberalne media uderzyły w dzwon narodowej trwogi.

Zełenski w tym niestety pomógł. Trzeba rozbroić ten granat.

Nie możemy sobie pozwolić na to, by zamiast budować relacje polsko-ukraińskie na wielkim wydarzeniu, jakim była pomoc udzielona uchodźcom ukraińskim, skupiać się na krwawej, dramatycznej, zbrodniczej przeszłości. Tak do pojednania nie dojdzie. To jest zapraszanie do konfliktu na wiele lat, który będzie źle służył obu stronom.

Strona ukraińska powinna wykonać jakiś gest,

wydać stanowisko, które by łagodziło sytuację. Z kolei strona polska powinna powiedzieć, co trzeba, ale unikać eskalacji konfliktu. Jeśli to się nie uda, politykę polsko-ukraińską będą prowadzili radykałowie po obu stronach granicy. Ze stratą dla obu naszych krajów, dla Europy i z korzyścią dla Rosji, która jest zachwycona tym, co się dzieje.

Zełenski dostał order za bohaterstwo Ukrainy

Kwaśniewski zwraca uwagę na protokół dyplomatyczny, zwyczajową wymiany orderów z okazji oficjalnych wizyt. Faktycznie z 290 wszystkich Orderów Orła Białego przyznanych w III RP aż 96 dostały głowy obcych państw, w tym – poza Zełenskim – trzej prezydenci Ukrainy: Leonid Kuczma (w 1997 r.), Wiktor Juszczenko (w 2005 r.) i Petro Poroszenko (w 2014 r.).

„Na szczęście nie daliśmy Wiktorowi Janukowyczowi” – mówi OKO.press Aleksander Kwaśniewski.

Wiktor Juszczenko, ustępując już ze stanowiska, specjalnym dekretem nadał w 2010 roku pośmiertny tytuł Bohatera Ukrainy Stepanowi Banderze, uznawanemu tam za duchowego ojca niepodległości. Podniosły się polskie protesty, ale nikt nie proponował odebrania Juszczence Orła Białego. Dekret prezydenta ostatecznie uchylił doniecki okręgowy sąd administracyjny, argumentując, że tytuł Bohatera Ukrainy może otrzymać tylko osoba będąca obywatelem Ukrainy, a Bandera został zamordowany przez KGB w 1959 roku, kiedy Ukrainy nie było.

Kwaśniewski jako jedyny z sześciu prezydentów III RP nadawał (przez 10 lat) ordery Orła Białego częściej obcokrajowcom (41) niż Polakom (27). Duda za to rozdał ich najwięcej (aż 108, w tym 24 zagraniczne), a Lech Kaczyński najmniej (29, w tym 7 zagranicznych, m.in. dla króla Arabii Saudyjskiej). Karol Nawrocki też mało – tylko 7, w tym jeden formalnie zagraniczny dla Andrzeja Poczobuta. Czyli zgodnie z hasłem „Po pierwsze Polacy”.

Oficjalnie Zełenski dostał order „w uznaniu znamienitych zasług w pogłębianiu przyjaznych i wszechstronnych stosunków między Polską a Ukrainą, za rozwijanie współpracy na rzecz demokracji, pokoju i bezpieczeństwa w Europie oraz niezłomność w obronie niezbywalnych praw człowieka”.

Andrzej Duda w wystąpianiu, ktore wciąż jest na stronie prezydent.pl wyszedł poza oficjalny ton.

Andrzej Duda i Wołodymyr Zełenski chwilę po udekorowaniu prezydenta Ukrainy Orderem Orła Białego, Warszawa 5 kwietnia 2022, Fot.  prezydent.pl

"Nie ma wątpliwości, że jest Pan, Panie Prezydencie, jesteś Wołodymirze, człowiekiem absolutnie wyjątkowym. Obserwując Twoją służbę dla Ojczyzny

trudno ukryć łzy wzruszenia.

Nie porzuciłeś ani Ukrainy, ani swoich Rodaków, obrońców ojczyzny w najtrudniejszej sytuacji, w jakiej się znaleźliście w historii Ukrainy, wobec agresji, która miała zniszczyć Wasze państwo, Wasz naród. Jesteś wzorem przywódcy państwa i narodu, ale także człowiekiem, który niezłomnie stoi na straży praw człowieka, praw obywatelskich, prawa do suwerenności, niepodległości, samostanowienia narodu" – mówił Duda.

Ukraina jako Hamlet Europy

Te słowa wprowadzają nas w najważniejszy wymiar sprawy. Zełenski dostał order jako przywódca narodu bohatersko walczącego z bezwzględną agresją rosyjskiego imperializmu, który z premedytacją morduje cywilów i cały czas zagraża Polsce i Europie. Według określenia kijowskiego intelektualisty Wołodymyra Jarmołenki Ukraina stała się Hamletem Europy, bo stawia przed nami pytanie być albo nie być. Prezydent Zełenski jest także naszym przywódcą po stronie „być”.

Pomysł Nawrockiego z odbieraniem orderu ze względu na polską pamięć o zbrodniach z czasów II wojny światowej to nie tylko naruszenie protokołu dyplomatycznego, ale

zakłócenie moralnej hierarchii,

w której bohaterstwo Ukrainy stanowi wartość najwyższą, a obrona przed inwazją Rosji na Zachód najczystszy interes narodowy, jaki można sobie wyobrazić.

Nawrocki od początku prezydentury toczy jednak wojnę z „banderyzmem”, proponował nawet nowelizację ustawy o IPN, żeby karać za „kłamstwo wołyńskie” i "propagowanie ideologii banderyzmu”.

Takie podejście ostro komentował w OKO.press Mirosław Skórka, przewodniczący Związku Ukraińców w Polsce: "Zamiast walczyć z «banderyzmem» lepiej się od Ukrainy uczyć obrony przed dronami.

Nawrockiemu pomyliły się wojny".

Skórka jako patriota polski i ukraiński zarzucał Nawrockiemu, że jego historyczne obsesje działają na korzyść Kremla i "nie sposób nazwać go patriotą, nawet jeśli z jego ust nie przestaje płynąć «tylko Polska, tylko Polacy». Czy «banderyzm» jest głównym zagrożeniem, przed którym musimy się bronić? – pytał Skórka.

Co powie kapituła?

Podczas posiedzenia kapituły Orderu Orła Białego Karol Nawrocki – zgodnie z ustawą – zasięgnie opinii kapituły. Jako prezydent sam jest „z automatu” Kawalerem Orderu, a także Wielkim Mistrzem Orderu i przewodniczącym Kapituły.

Piątka osób tworząca kapitułę (wszyscy otrzymali ten order) zapewne poprze pomysł odebrania go Zełenskiemu, co wynika z prawicowego profilu i biografii tych osób, a także jest rysem generacji, dla której tragedie i zbrodnie II wojny światowej są żywe – poza prawicowym publicystą Bronisławem Wildsteinem (rocznik 1952) członkowie kapituły są osiemdziesięciolatkami.

Prof. Michał Kleiber (Kanclerz Orderu, rocznik 1946), znany z konserwatywnych poglądów (np. na temat gender w nauce) już to zapowiedział,, „bo decyzja prezydenta Zełenskiego była skandaliczna”. Za będzie także Adam Bujak (rocznik 1942), słynny fotograf Jana Pawła II, który w 2025 roku był jednym z autorów listu w obronie arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego. Zofia Romaszewska (rocznik 1940), twórczyni razem z mężem słynnego Biura Interwencyjnego KOR, które koordynowało pomoc osobom represjonowanym przez władze PRL, wspierała wszystkich prawicowych prezydentów Lecha Kaczynskiefgo, Andrzeja Dudę i Karola Nawrockiego, ale jest znana z niezależności poglądów.

Komu by tu zabrać Orła Białego?

Po internecie krążą listy kawalerów Orderu, którym prezydent Nawrocki powinien go odebrać, zamiast skupiać się na przywódcy ukraińskiego narodu.

Sięgając na moment po lżejszy ton, możemy Nawrockiemu podsunąć, że mamy aż czterech kawalerów z Niemiec (w tym kanclerz Gerhard Schroeder), a przecież Niemcy chcą wziąć Polskę pod but, nie mówiąc o tym, że z powodu swoich zbrodni w czasie I i II wojny światowej – jak to ujął Jarosław Kaczyński – „takie państwo powinno siedzieć w kącie i przepraszać, że żyje, a nie próbować przewodzić”. Zabrać im czy zostawić Orły? A może zażądać reparacji wojennych, grożąc, że jak nie, to zabierzemy?

Kontrowersje budzić też kawaler z 1703 roku Iwan Mazepa, jeden z bohaterów narodowych Ukrainy, który do pewnego momentu służył Polsce, potem Rosji, a w końcu postawił na antyrosyjski sojusz ze Szwecją. Nie zabrał mu orderu wracający do władzy król August Mocny, przeciwko któremu Mazepa spiskował.

August Mocny okazał się słaby, czas na Nawrockiego.

Prezydenta czeka dużo pracy, bo w poprzednich stuleciach order dostała cała armia rosyjskich despotów i oprawców, car Piotr I Wielki, caryca Katarzyna II, odpowiedzialny za rzeź mieszkańców warszawskiej Pragi gen. Aleksander Suworow, a potem Aleksander I i Mikołaj I, czy wzbudzający dreszcz zgrozy z powodu antypolskich represji Nikołaj Nowosilcow.

W II RP Orła Białego dostały takie postaci jak faszysta Benito Mussolini czy Philippe Pétain (późniejszy) zdrajca Francji, splamiony kolaboracją z hitlerowskimi Niemcami.

Order odebrano tylko raz, w 1932 roku Wincentowi Witosowi po wyroku, jaki dostał w skandalicznym procesie brzeskim przeciwników sanacji. Odzyskał go w 1939 roku na mocy dekretu, który wydał pierwszy prezydent RP na uchodźstwie Władysław Raczkiewicz.

Polskie reakcje, odczucia żołnierzy

"Po niemal siedmiu latach prezydentury, licznych wizytach w Polsce (z rąk prezydenta Nawrockiego otrzymał nawet książkę o tragedii wołyńskiej), po rozmowach z polskimi politykami Zełenski powinien już wiedzieć, czym jest UPA i co znaczy w świadomości i sercach Polaków. Że to wielka rana, niezabliźniona wciąż, symbol czasów, który przez dziesięciolecia wpływa na nasze sąsiedzkie relacje.

Tyle powinien był się nauczyć.

Ukraina musi się zmierzyć z tym tematem, jeśli chce przynależeć do europejskiej wspólnoty. Tym bardziej że rosyjska propaganda wojenna mówi o potrzebie wyzwolenia jej od faszyzmu„ – czy to komentarz z TV Republika? Nie to Jagienka Wilczak z ”Polityki„. Obudził się też Lech Wałęsa: ”Ubliżył mi, odmawiam poparcia".

Wraca szantaż, że jak się Ukraina nie rozliczy z historią według polskich oczekiwań, to do Unii Europejskiej nie wejdzie. Wyrażali to już premier Tusk i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Generał Roman Polko w rozmowie z tabloidem „Fakt” oczekuje wycofania decyzji o nadaniu imienia UPA. I mówi to zupełnie serio!

Zapewne Zełenski nie spodziewał się aż takiej reakcji. Nadał imię UPA elitarnej jednostce „w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy”. To uzasadnienie należy rozumieć dosłownie.

Popatrzył Zełenski na tradycję narodową ukraińskimi oczami, także swoich żołnierzy, którzy – sam to widziałem na froncie w obwodzie zaporoskim – używają symboli narodowców, np. czarno-czerwonej flagi obok żółto-niebieskiej. I w najmniejszym stopniu nie jest to ich deklaracja za faszystowskim wykluczaniem narodowo obcych, antysemityzmem, nie mówiąc o mordowaniu Polaków na Wołyniu.

To ich zestaw żywych symboli, takich jak kotwica Polski Walczącej dla Polaków. Czerwono-czarne flagi nad mogiłami ukraińskich bohaterów nie mają antypolskiego charakteru. Tej oczywistości Polacy nie mogą i nie chcą pojąć – tłumaczy też „Wyborcza”.

Złagodzili? Raczej nie

Rzecznik MSZ Heorhij Tychyj wydał 30 maja oświadczenie, które miało chyba – jak to nazwał wyżej Aleksander Kwaśniewski — łagodzić sytuację i rozbrajać ten granat. "Dla naszych wojskowych walka UPA symbolizuje wyłącznie sprzeciw wobec imperialnej polityki Moskwy i w żadnym razie nie jest wymierzona przeciwko Polakom” – napisał Tychyj wyrażając znany nam już ukraiński punkt widzenia.

„Widzimy gwałtowną reakcję w Polsce. Jest to przykre, ponieważ dzieje się wbrew szerszemu trendowi rozwiązywania problematycznych kwestii w relacjach ukraińsko-polskich, który obserwowaliśmy przez ostatnie półtora roku” – dodał już bez śladu empatii dla polskich reakcji.

Powtórzył: „Inicjując nadanie honorowej nazwy swojemu pododdziałowi, nasi wojskowi z pewnością

nie mieli na celu obrażenia przyjaznego narodu polskiego.

Dla nich walka UPA symbolizuje wyłącznie sprzeciw wobec imperialnej polityki Moskwy i w żadnym razie nie jest wymierzona przeciwko Polakom”. I dodał rzecz oczywistą „Historia potwierdza, że na sporach między Ukraińcami a Polakami korzysta wyłącznie Moskwa”.

Nie wydaje się, by ten rodzaj argumentacji uspokoił reakcje przyjaznego narodu polskieg0, bo de facto ich nie uwzględnia, eksponuje wyłącznie punkt widzenia walczącego desperacko narodu.

Pytanie, na ile Polacy są gotowi popatrzeć ukraińskimi oczami i odczytać właściwą hierarchię znaczenia i wartości tego, co dzieje się dzisiaj.

Wygląda na to, że nasz patriotyzm jest na to za ciasny.

Wpis Donalda Tuska na X pozostaje w tej sytuacji nie tyle przestrogą, ile prognozą, która nad nami wisi: „Jeśli pokłócimy się o przeszłość, ktoś inny wygra przyszłość. Prezydent Ukrainy powinien to wreszcie rozumieć. Polski też. Zanim będzie za późno!”.

Zwłaszcza, że na brak odpowiedzialności prezydenta Nawrockiego możemy liczyć jak na Zawiszę, z przeproszeniem rycerza herbu Sulima za to porównanie.

Z przeszłością też się ruszyło

Cały ten kryzys jest tym bardziej niepotrzebny, że w głównym historycznym sporze o Wołyń jest progres. W listopadzie 2024 roku zostało zniesione moratorium na prace poszukiwawcze na terytorium Ukrainy. W 2025 roku odbyły się ekshumacje w Puźnikach w obwodzie tarnopolskim i w Starych Zboiskach pod Lwowem.

Jak opowiadała OKO.press ministra kultury Marta Cienkowska, "pierwsze rozmowy były trudne. Kiedy byłam Kijowie w lutym 2024 roku, nie do końca dostaliśmy odpowiedź ze strony ukraińskiej. Natomiast dzięki wielu spotkaniom, dzięki budowaniu wzajemnego zaufania – nie tylko na poziomie ministrów kultury, ale także dyplomatów, wsparcia obu ministrów spraw zagranicznych, a także prezydenta Wołodymyra Zełenskiego i premiera Donalda Tuska – strona ukraińska zrozumiała, jak ważne jest to dla naszego narodu, dla Polaków i Polek.

Rozmawialiśmy wielokrotnie, jak trudne jest rozdrapywanie ran historii, praca nad wspólną pamięcią w momencie konfliktu zbrojnego na terytorium Ukrainy. Ale zgodnie stwierdziliśmy, że jest to niezbędne, żeby wzajemne zaufanie obu narodów miało mocne podwaliny. Polki i Polacy oczekują i potrzebują uporządkowania spraw historycznych".

Od zawsze podkreślaliśmy, że trzeba uporządkować kwestie pochówków po stronie polskiej i po ukraińskiej, że tę historię trzeba zamknąć i zrobić to w sposób odpowiedni – mówił z kolei Krystynie Garbicz Mirosław Skórka, prezes Związku Ukraińców w Polsce. Mamy przełom, ponieważ strona ukraińska doszła do wniosku, że musi zacząć rozwiązywać problem teraz, nie po wojnie.

Wcześniej uważano, że to kwestia ważna, ale może poczekać.

Ukraina zdała sobie sprawę z tego, jak bardzo ten temat jest rozkręcany przez rosyjskie kanały propagandowe, których celem jest skłócenie społeczeństw.

Kultywować różnice w opowieściach o przeszłości jest łatwo. Łatwiej się wtedy zarządza emocjami wyborców. Jeśli chodzi o pamięć – mam prostą radę: zacznijmy wspólnie opowiadać o polsko-ukraińskich zwycięstwach. Polskie-ukraińskie zwycięstwo zaczęło się w lutym 2022 roku, kiedy Polacy zaczęli tak mocno pomagać Ukrainie" – mówił Mirosław Skórka.

¹Aleksander Kwaśniewski nie pamiętał wszystkich nazw orderów, OKO.press je sprawdziło i dodało do wypowiedzi prezydenta

Na zdjęciu Piotr Pacewicz
Piotr Pacewicz

Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze