Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: European Commission President Ursula von der Leyen arrives for the LXV Mercosur Summit in Montevideo on December 6, 2024. - Mercosur and the European Union have concluded "negotiations for a free trade agreement," European Commission President Ursula von der Leyen announced in Montevideo on December 6. (Photo by Eitan ABRAMOVICH / AFP)European Commission ...

Tymczasowa wersja umowy z Mercosur wchodzi w życie

1 maja na tymczasowych zasadach zaczęła obowiązywać umowa handlowa pomiędzy UE a południowoamerykańskim obszarem wolnego handlu Mercosur.

Co się wydarzyło?

Układ z Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem wszedł w życie mimo zastrzeżeń rolników z kilku krajów – w tym Polski – i zaskarżenia umowy przez Parlament Europejski do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Ten sprawdzi zgodność umowy z unijnym prawem. Europarlamentarzyści mieli nadzieję, że odsunie to w czasie wprowadzenie umowy. Komisja zdecydowała jednak, że użyje jednego z przepisów Traktatu o funkcjonowaniu UE, stanowiącego, że przed wejściem w życie przepisów umowy międzynarodowej w życie można wprowadzić wstępną, tymczasową jej wersję. Niezależnie od protestów 9 stycznia 2026 na jej wprowadzenie zgodziła się większość państw członkowskich, poza Polską, Francją, Irlandią, Węgrami i Austrią. Orędowniczką połączenia dwóch rynków była szefowa KE, Ursula von der Leyen.

Warunki tymczasowej umowy są identyczne wobec tych zawartych w trwałym porozumieniu. Znosi ona cła na 91 proc. produktów w wymianie handlowej, w tym cła na samochody, ubrania, obuwie, wino i napoje alkoholowe. Mercosur zgodził się też na obniżenie lub zniesienie ceł na unijne produkty rolne – obecnie cła sięgają 55 proc.

Korzyści będzie liczył europejski przemysł, szczególnie ten samochodowy. Branża liczy na trzykrotny wzrost eksportu swoich modeli do krajów strefy Mercosur. Mogłoby to zrekompensować straty europejskich firm na chińskim rynku, gdzie przegrywają konkurencję z krajowymi producentami. Przeciwko umowie protestowali producenci żywności. Europejskie produkty będą musiały konkurować z tymi z Ameryki Południowej, gdzie koszty funkcjonowania gospodarstw są niższe – argumentowali rolnicy. Żywność z Ameryki Południowej importowana do UE będzie musiała spełnić europejskie normy bezpieczeństwa, a jej napływ do Europy ograniczają ujęte w umowie restrykcje. Określają one okresy przejściowe prowadzące do obniżenia cła do docelowego poziomu oraz kwoty ilościowe produktów dopuszczonych na rynek UE.

Najważniejsze z produktów objętych ograniczeniami to:

  • wołowina: dopuszczonych 99 tys. ton rocznie z 6-letnim okresem przejściowym dojścia do niższego cła i końcowym cłem 7,5 proc. Roczna produkcja w UE wynosi 6 mln ton. W Polsce – 500 tysięcy ton.
  • drób: 180 tys. ton po 5 latach, bez cła. Roczna produkcja mięsa drobiowego w UE to 13 mln ton. W Polsce – 3 mln ton.
  • ser: 30 tys. ton, cło zdejmowane stopniowo przez 10 lat aż do osiągnięcia zera procent. Roczna produkcja w UE to 10 mln ton. W Polsce – niemal 1 mln ton.
  • kukurydza i sorgo, czyli ważne składniki pasz: ilość 1 mln ton osiągnięta po 5 latach obowiązywania umowy, bez cła. W UE produkuje się 60 mln ton kukurydzy i ponad milion ton sorgo rocznie. Polska produkcja kukurydzy wynosi ok. 10 mln ton. Sorgo to wciąż nisza.

Mimo to minister rolnictwa Stefan Krajewski zapowiedział dalszy sprzeciw Polski wobec umowy. „Skarga do TSUE została złożona przez Parlament Europejski i jest rozpatrywana. Nie wykluczamy złożenia takiej skargi jako Polska, ale skargi nie składa minister rolnictwa. Tak jak minister rolnictwa nie jest odpowiedzialny za podpisanie bądź niepodpisanie umów międzynarodowych handlowych” – mówił kilka dni temu polityk PSL.

Przeczytaj także:

07:55 01-05-2026

Prawa autorskie: Fot. Paweł Malecki / Agencja Wyborcza.plFot. Paweł Malecki /...

Janusz Kowalski poza PiS. WP: w tle afera Zondacrypto

Janusz Kowalski nie jest już posłem Prawa i Sprawiedliwości. O swojej decyzji poinformował w czwartek.

Co się wydarzyło?

Janusz Kowalski złożył rezygnację członkostwa w klubie Parlamentarnym Prawa i Sprawiedliwości. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych polityków prawicy wcześniej był członkiem Suwerennej Polski Zbigniewa Ziobry, wchłoniętej przez PiS. Jak podał rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Rafał Bochenek, „konsekwencją tej decyzji – zgodnie ze statutem – jest także wystąpienie z partii PiS”.

„Dziś złożyłem rezygnację z członkostwa w klubie parlamentarnym Prawa i Sprawiedliwości. Serdecznie dziękuję Koleżankom i Kolegom z PiS za lata świetnej współpracy. Pozostanę posłem niezrzeszonym skupionym na pracy dla Polski” – przekazał Kowalski, który jeszcze kilka godzin wcześniej występował na sejmowej mównicy w imieniu klubu Prawa i Sprawiedliwości, krytykując ministrę klimatu Paulinę Hennig-Kloskę.

Według ustaleń Wirtualnej Polski rezygnacja Kowalskiego związana jest z aferą Zondacrypto. Portal donosi o spotkaniach posła z Przemysławem Kralem, byłym prezesem kryptowalutowego bankruta. Według informacji WP Kowalski rozmawiał z nim przynajmniej kilkukrotnie przy włączonych „zagłuszarkach” zakłócających pracę urządzeń nagrywających. Giełda kryptowalut upadła, pozostawiając klientów bez dostępu do ulokowanych tam środków. Jej szefostwo jest oskarżane o powiązania z prawicą. Firma sponsorowała konserwatywną konferencję CPAC w Rzeszowie z udziałem kandydującego wtedy na prezydenta Karola Nawrockiego, intensywnie reklamowała się w TV Republika, finansowała także Polski Komitet Olimpijski, kierowany przez kojarzonego z PiS prezesa Pawła Piesiewicza.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

Kowalski posłem po raz pierwszy został w 2019 roku, a do Sejmu wszedł z list Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry. Kojarzony jest między innymi jako wiceminister aktywów państwowych i wiceszef resortu rolnictwa w rządzie PiS, a także zaciekły przeciwnik polityki transformacji energetycznej i ograniczania emisji dwutlenku węgla do atmosfery. W latach 2014-15 był też wiceprezydentem Opola.

15:47 30-04-2026

Prawa autorskie: Fot. Josep LAgencja GazetaO / AFPFot. Josep LAgencja ...

Izrael zatrzymał statki Globalnej Flotylli Sumud, które zmierzały do Gazy

W nocy na 30 kwietnia izraelska marynarka wojenna przechwyciła statki Globalnej Flotylli Sumud na wodach międzynarodowych w pobliżu Krety. Ponad 1100 km od wybrzeży Strefy Gazy. Na pokładzie znajdowała się obywatelka Polski.

Co się wydarzyło?

Organizatorzy misji przekazują, że izraelska marynarka wojenna przechwyciła w ciągu nocy 15 z 58 ich statków. Według Times of Israel, w nocy zatrzymano około 175 aktywistów.

Jak informuje Global Sumud Polska, w misji wzięło udział ponad tysiąc wolontariuszy i wolontariuszek z całego świata. Flotylla zamierza przełamać izraelską blokadę Gazy i dostarczyć tam pomoc humanitarną.

Według informacji Global Sumud Polska izraelskie siły wojskowe na motorówkach zbliżyły się do łodzi flotylli, zagłuszyły kanały radiowe, w tym kanał alarmowy dla jednostek cywilnych, nękały uczestników dronami, celowały laserami i karabinami automatycznymi w stronę nieuzbrojonej misji cywilnej. Dalej nakazały zmianę kursu w kierunku izraelskiego portu Aszdod pod groźbą zatrzymania, konsekwencji prawnych i konfiskaty jednostek.

Wśród zatrzymanych jest Magdalena Górska – polska badaczka, adiunktka na Uniwersytecie Utrechckim, zaangażowana w działania na rzecz zakończenia współpracy uczelni z izraelskimi instytucjami bezpośrednio powiązanymi z kompleksem militarnym.

W wyprawie też wzięli udział inni polscy delegaci – Łukasz Kozak, Agata Wisłocka, Michał Grosz, Bartosz Baxi Ostrowski, Filip Ziarkiewicz i Kareem Mohammed Fatouh Awad.

Według ostatnich informacji Global Sumud Polska są bezpieczni i kontynuują rejs w kierunku Gazy na pozostałych statkach.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało komunikat, w którym zaznacza, że „z zaniepokojeniem monitoruje doniesienia o działaniach podjętych przez siły zbrojne Izraela wobec aktywistów uczestniczących w rejsie tzw. Global Sumud Flotilla”.

„Siłowe działania na wodach międzynarodowych to poważne naruszenie prawa międzynarodowego, w tym prawa morza. Wzywamy wszystkie strony do przestrzegania obowiązującego prawa międzynarodowego” – czytamy w komunikacie. MSZ dodaje, że polska służba konsularna podjęła działania w celu zapewnienia pomocy konsularnej obywatelom RP i jest w kontakcie z ich bliskimi.

„W MSZ pracuje Zespół Zarządzania Kryzysowego, który zebrał się niezwłocznie po otrzymaniu informacji o możliwym zagrożeniu bezpieczeństwa polskich obywateli. Oczekujemy pilnego wyjaśnienia wszystkich okoliczności przeprowadzenia akcji sił zbrojnych Izraela oraz żądamy zagwarantowania bezpieczeństwa uczestnikom Flotylli” – podkreśla resort spraw zagranicznych.

W związku z przechwyceniem statków Flotylli Global Sumud Polska zapowiada protesty solidarnościowe od razu w kilku miastach.

Jaki jest kontekst?

Zatrzymana Flotylla wypłynęła z Barcelony 12 kwietnia. Jest jedną z dwóch, które w tym miesiącu zmierzały w kierunku Strefy Gazy. W niedzielę z Sycylii wyruszył konwój 65 jednostek należących do Globalnej Flotylli Sumud.

Pierwsza flotylla, w której wzięło udział prawie 500 osób z 40 krajów świata, w tym z Polski, wyruszyła do Strefy Gazy we wrześniu 2025 roku. W październiku izraelska marynarka wojenna ją zatrzymała, wśród zatrzymanych była m.in. działaczka na rzecz klimatu Greta Thunberg. Wkrótce aktywistów deportowano do ich krajów.

Przeczytaj także:

14:04 30-04-2026

Prawa autorskie: Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.plFot. Patryk Ogorzałe...

Prezydent Nawrocki zawetował rozwody pozasądowe, bo rodzina ma trwać

„Rolą państwa nie jest ułatwiać rozpad tego, co najważniejsze. Rolą państwa jest to, by rodziny chronić” – uzasadnił swoje weto prezydent. Chodzi o nowelizację Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, która daje możliwość pozasądowego rozwiązania małżeństwa.

Co się wydarzyło?

Prezydent Nawrocki poinformował, że 30 kwietnia zawetował nowelizację Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, która wprowadza możliwość rozwiązania małżeństwa przed kierownikiem Urzędu Stanu Cywilnego bez rozprawy rozwodowej przed sądem.

To rozwiązanie byłoby przewidziane dla par, które chcą się rozstać i spełniają następujące warunki:

  • ich staż małżeński wynosi co najmniej rok,
  • nie mają wspólnych małoletnich dzieci,
  • żona nie jest we wspólnej ciąży,
  • obydwoje chcą rozwodu i zgodnie oświadczają, że nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia,
  • nie toczy się między nimi sprawa o rozwód, separację lub unieważnienie małżeństwa,
  • mają polskie obywatelstwo lub mieszkają w Polsce.

Kierownik USC weryfikowałby spełnienie tych przesłanek oraz miałby poinformować parę o skutkach rozwodu, dostępnych formach wsparcia w kryzysie małżeńskim. Natomiast rozwód nie następowałby od razu.

Jak wyjaśniała w OKO.press Angelika Pitoń, jeśli obie strony nadal chcą rozwodu, muszą znów przyjść do USC i przed kierownikiem urzędu, w dowolnej miejscowości w Polsce, złożyć oświadczenie woli o rozwiązaniu małżeństwa. Mogą to zrobić najwcześniej miesiąc po pierwszej wizycie.

Dopiero po kolejnej wizycie i przekonaniu się, że decyzja nie jest pochopna urzędnik, po sprawdzeniu formalności, dokonuje wpisu w rejestrze stanu cywilnego.

Według prawników ta ustawa dawała szansę na odblokowania sądów. Natomiast według prawicowych ugrupowań politycznych – jest to atak na rodzinę.

I tak swoje weto uzasadniał też Karol Nawrocki. „Małżeństwo nie jest zwykłym wpisem w rejestrze. Małżeństwo jest jednym z fundamentów życia społecznego. Jest fundamentem rodziny, fundamentem wychowania dzieci, fundamentem trwania wspólnoty narodowej”.

Jego zdaniem ustawa obniża rangę instytucji – małżeństwa. „Ochrona nie polega na ułatwianiu rozstania. Ochrona polega na wspieraniu trwałości pomimo różnych trudności” – uważa prezydent.

Według Nawrockiego rozwiązania małżeństwa przez sąd jest „gwarancją, że decyzja o rozwodzie jest przemyślana, rzeczywista i niekrzywdząca dla żadnej ze stron”. Dodał, że podejmując decyzję, brał pod uwagę rekomendacje ekspertów Rady Rodziny i Demografii przy Prezydencie oraz Związku Dużych Rodzin „Trzy Plus”.

Na weto prezydenta zareagował premier Donald Tusk we wpisie na platformie X. „Czuję, że najbardziej niezadowoleni z tego będą posłowie PiS”.

Jaki jest kontekst?

Według prawników ta ustawa dawała szansę na odblokowanie sądów.

Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, w 2024 roku sąd orzekł o rozwodzie niemal 57,5 tysiąca razy. W 24,5 tys. przypadków były to małżeństwa nieposiadające dzieci, które w teorii mogłyby zostać objęte nowymi przepisami. To aż 42 procent wszystkich rozwodów.

„Takie zmiany powinny zostać wprowadzone w Polsce już dawno. Mówimy o sytuacjach, gdy dwoje dorosłych ludzi chce się dobrowolnie rozstać, zakończyć małżeństwo w sposób kulturalny i zgodny, bez orzekania o winie. Nie widzę powodu, dla którego takie pary, nieposiadające dzieci, miałyby czekać rok czy dwa lata na sądowy finał sprawy, co do której są zgodni. Blokują tylko miejsce na naprawdę poważne sprawy z punktu widzenia wymiaru sprawiedliwości, chociażby te, gdzie ważą się losy małoletnich dzieci” – mówiła w rozmowie z naszą dziennikarką adwokat Katarzyna Topczewska. Więcej w tym tekście:

Przeczytaj także:

12:12 30-04-2026

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

Ministra zdrowia utrzymuje stanowisko

Sejm debatował nad wnioskiem PiS o wotum nieufności wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Przed głosowaniem ministry bronił premier Tusk: „Dobrze sprawuje swoje obowiązki”.

Co się wydarzyło?

W czwartek, 30 kwietnia posłowie i posłanki debatowali nad odwołaniem ministry zdrowia Sobierańskiej-Grendy. Sejm odrzucił wniosek o odwołanie ministry. Przeciw byli wszyscy posłowie Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, Centrum i Polski 2050 – 238 posłów i posłanek.

Za głosowało 212 posłów, w tym wszyscy obecni na sali przedstawiciele PiS i Konfederacji.

Nikt nie wstrzymał się od głosu.

Premier Donald Tusk bronił ministry przed głosowaniem. Zaznaczył, że wcześniej potrafiła naprawić system zdrowia na poziomie województwa pomorskiego.

„Po bardzo ciężkiej pracy doprowadziła do świetnej kondycji system szpitali, za który odpowiada województwo pomorskie, okazała się świetnym fachowcem i odpornym na ataki i zupełnie niewrażliwą osobą na polityczne pokusy” – mówił Tusk. Dodał, że to jest wielki atut ministry, która wzięła na siebie odpowiedzialność za odpolitycznianie debaty w zakresie ochrony zdrowia.

Premier zaznaczył, że Sobierańska-Grenda podjęła się trudnego zadania, jakim jest naprawa systemu ochrony zdrowia. Dodał, że zadania w tym resorcie to dla każdego ministra z dowolnej partii są „zawsze droga przez mękę z oczywistych względów”.

Tusk zaznaczył, że wydatki na ochronę zdrowia w ciągu ostatnich lat zwiększono w dwa razy. W 2019 roku na ochronę zdrowia poprzednia władza wydała 102 miliardy złotych, a obecny rząd w 2025 roku wydał ponad 100% więcej, 236 miliardów złotych. I to wydarzyło pomimo tego, że Polska powinna przeznaczać 5 proc. PKB na obronność ze względu na sytuację geograficzną i zagrożenie ze strony Rosji.

„Musimy działać w realiach, jakie daje nam dzisiejsze prawo daje. I te realia mówią, że musimy mądrzej wydawać te pieniądze, które są dzisiaj do naszej dyspozycji. Powtarzam, to nie są małe pieniądze, to są dwa razy większe pieniądze, jakie przeznaczali na ochronę zdrowia niż nasi poprzednicy”.

Premier podkreślił, że nikt nie zamierza prywatyzować szpitali, a pani minister szuka metod, aby szpitale funkcjonowały o wiele sprawniej.

„Szpital nie jest po to, żeby jakiś oddział, mając bardzo mało procedur do wykonania, utrzymywać za gigantyczne pieniądze, to jest bez sensu. Ja wiem, że to jest bardzo trudne. Ja wiem, że to zawsze budzi opór. Opór władz samorządowych, mieszkańców. Każdy chciałby mieć maksimum u siebie.

Wiem o tym, ale odwagą pani minister jest zaproponować, żeby to było nie to wymarzone maksimum, bo wtedy potrzebne byłyby biliony, a nie miliardy, biliony. Nie ma tych bilionów. Tylko żeby te relatywnie duże pieniądze, jakie mamy do dyspozycji wydać najmądrzej, najmądrzej z punktu widzenia pacjenta. Bardzo was proszę o to, żebyście w tej sprawie pomagali, a nie przeszkadzali” – kontynuował premier.

Tusk zaznaczył, że Sobierańska-Grenda jest atakowana niepotrzebnie, tak samo, jak wcześniej Izabela Leszczyna.

„Przecież wy nie myślicie o zdrowiu ludzi, tylko wy myślicie o tym, jak wrócić do władzy. Wiecie, kto chce wrócić do władzy? [...]

  • Ja oszczędzę państwu nazwisk, bo nie chcętych ludzi za bardzo krzywdzić. Więc powiem tylko, że:
  • pani Danuta, kandydatka na posłankę z Wałbrzycha w roku 2023, kandydatka z list Konfederacji powiedziała, że raka można wyleczyć mrożoną cytryną.
  • Pan Marek, kandydat Konfederacji na posła z województwa lubuskiego, także w roku 2023 zaproponował terapię raka orzechami.
  • Pani Dorota, kandydatka Konfederacji na posłankę z Chełma w roku 2023. Ogłosiła światu, że picie moczu chroni przed rakiem.
  • Pan Stanisław, kandydat z tego samego Chełma z tej samej listy Konfederacji stwierdził: Żydzi są odporni na raka. A raka można leczyć cynamonem.
  • Pan Ryszard z tej samej partii na posła z Lublina, też w 2023 roku. Zaproponował terapię raka mleczem” – wyliczał.

„Naprawdę warto wesprzeć panią minister, najbardziej kompetentną osobę, która potrafiła naprawić system ochrony zdrowia na poziomie województwa. System, który wówczas był rzeczywiście w sytuacji bardzo trudnej” – mówił Tusk. I podsumował:

„Dobrze sprawuje swoje obowiązki i będzie dalej kierowała resortem zdrowia”.

Jaki jest kontekst?

Prawo i Sprawiedliwość złożyło wniosek o wotum nieufności wobec minister zdrowia 15 kwietnia. Pod wnioskiem podpisało się ponad 160 posłów PiS. Opozycja zarzuca Sobierańskiej-Grendzie, że nie przedstawiła żadnej spójnej strategii naprawy ochrony zdrowia wobec pogarszającej się sytuacji.

PiS domagał się dymisji Sobierańskiej- Grendy w związku z „pogłębieniem kryzysu finansowego w ochronie zdrowia, chaotycznie wprowadzanymi zmianami w szpitalnictwie oraz niezrealizowaniem żadnego z niezbyt ambitnych celów postawionych przez politycznego mocodawcę”.

„Pani Sobierańska-Grenda jest przykładem na to, jak można demolować jedną z najważniejszych płaszczyzn działania tego państwa, ochronę zdrowia. To jest ta pani, której marzeniem jest likwidacja 30 proc. szpitali. To jest ta pani, której marzeniem byłoby, żeby każdy płacił fakturę u lekarza, a później refundował ją sobie w NFZ, jeśli by się udało. Czyli to jest ta pani, która chciałaby prywatyzacji służby zdrowia” – mówił na początku kwietnia Przemysław Czarnek, wiceprezes PiS, którego cytuje PAP.

Według wniosku PiS „jedynym namacalnym osiągnięciem jej kadencji pozostaje nieudolnie ukrywana lista drastycznych cięć w budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia”.

Sobierańska- Grenda objęła stanowisko po Izabele Leszczynie w lipcu 2025 roku. Wkrótce była krytykowana m.in. za propozycje wprowadzenia oszczędności w budżecie NFZ w 2026 roku.

NFZ mierzy się z ogromną luką finansową – według ostatnich szacunków Ministerstwa Zdrowia sięga ona 18 mld zł. Budżet NFZ na 2026 wynosi 221 mld zł. Od 1 kwietnia NFZ ograniczył finansowanie niektórych badań diagnostycznych, co do końca roku ma przynieść 625 mln zł oszczędności.

Przeczytaj także:

O wotum nieufności dla ministry klimatu pisze Katarzyna Kojzar:

Przeczytaj także: