Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Europosłowie Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik nie złożyli wymaganych przez samego prezesa partii oświadczeń o przynależności do PiS – podaje Wirtualna Polska. To nie dlatego, że chcą iść za Morawieckim, wkurzyli się o sam przymus podpisywania lojalek. Teraz Komitet Polityczny PiS będzie miał z nimi ból głowy
We wtorek zbiera się Komitet Polityczny PiS, który oficjalne ma stwierdzić, że ci politycy, którzy nie złożyli na Nowogrodzkiej wymaganych przez Jarosława Kaczyńskiego lojalek, zostaną usunięci z partii.
Takie ultimatum – albo lojalka albo życie poza PiS – wymierzone było w stowarzyszenie Mateusza Morawieckiego, ale pojawił się też niespodziewany efekt uboczny.
Wirtualna Polska informuje, że poza ludźmi Morawieckiego zwierającymi szeregi w ramach stowarzyszenia Rozwój Plus, lojalek nie podpisali również dwaj eurospołowie – Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik.
„Wąsik i Kamiński za Morawieckim nie pójdą. Oni się wkurzyli, że ktoś każe im jakieś lojalki podpisywać.
Wedle mojej wiedzy, to nie chodzi o to, że chcą do nas dołączać. Takich parlamentarzystów, którzy denerwują się na to, co się dzieje, jest cała masa" – mówi w nieoficjalnej rozmowie z WP stronnik Morawieckiego.
To może być kolejny kłopot dla Jarosława Kaczyńskiego. Żeby nie tracić autorytetu, powinien z partii usunąć również tych dwóch europosłów. Tymczasem PiS w ostatnich dniach walczy raczej o każde ręce na podkładzie, które do wtorku może jeszcze wyrwać z objęć Morawieckiego.
Jasne jest, że kiedy w czwartek o północy minęło ultimatum postawione przez Jarosława Kaczyńskiego i w piątek prezes wydał oświadczenie, w którym mówił, że „trzydziestu kilku posłów naszej formacji zrezygnowało z członkostwa”, nie pomylił się wcale w liczeniu.
Choć w stowarzyszeniu Morawieckiego jest 40 posłów, to Jarosław Kaczyński ewidentnie liczy, że do wtorku ta liczba jeszcze spadnie do „trzydziestu kilku” właśnie. A ostatnie dni z pewnością maślarze poświęcają na to, żeby harcerzy przekonać do powrotu.
Z jednym się już zresztą udało. W poniedziałek rzecznik PiS Rafał Bochenek poinformował, że poseł Grzegorz Lorek zrezygnował z uczestnictwa w inicjatywie byłego premiera i "wraca do PiS”. Lorek to były polityk AWS i Ligi Polskich Rodzin. Do Sejmu wszedł w 2018 roku.
„Harcerze” w rozmowie z WP mówią, że spodziewali się, że Lorek może być potencjalnie słabym ogniwem.
Przeczytaj także:
Rozłam w PiS, który dokonał się w ubiegłym tygodniu, a przypieczętowany zostanie we wtorek (28 lipca), od miesięcy wydawał się nieunikniony. Już w kwietniu sprawa wisiała na włosku, jednak koncepcja „dwóch płuc” pozwoliła chwilowo zażegnać wizję rozłamu w partii.
Tym razem nie dość, że się nie udało, to atmosfera wewnątrz partii zrobiła się bardzo ostra, a przeciwnicy publicznie już bez żadnych zahamowań obrzucali się błotem, czego szczytowym momentem była kłótnia Jacka Kurskiego z Robertem Gontarzem na antenie Telewizji Republika.
Kurski przeprowadził bezpardonowy atak na Mateusza Morawieckiego. Oskarżał go o współpracę z Donaldem Tuskiem, mówił m.in.:
„PiS ma być rozwalony w wyniku realizacji niemieckiego planu podboju Europy, a Morawiecki jest żałosnym trybikiem.”
Ten występ rozzłościł samego Jarosława Kaczyńskiego i może skończyć się dla Kurskiego nawet zakazem występów medialnych.
Ostatecznie, jak pisze WP, Nowogrodzka zaczyna rozumieć, że czas wyciszyć emocje, bo publiczne obrzucanie się błotem pomiędzy „malarzami” a „harcerzami” nikomu nie służy.
„Jeśli ich sondaże rzeczywiście okażą się niezłe, to w którymś momencie trzeba będzie wrócić do rozmów i być może zbudować coś wspólnie na przyszłoroczne wybory – ocenia w WP jeden z polityków PiS.
Przeczytaj także: