Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Jarosław Kaczyński odpowiada na pytania komisji śledczej ds. wyborów kopertowych. Podkreśla, że dla niego organizacja wyborów prezydenckich w ten sposób był „oczywistością”
Prezes PiS od ponad godziny odpowiada na pytania komisji śledczej zajmującej się wyborami kopertowymi w 2020 roku. Jak podkreśla Jarosław Kaczyński, decyzja o wyborach kopertowych była oczywistością. Co oznacza, że nikt mu się nie sprzeciwił, kiedy podjął decyzję, że to “jest właściwy pogląd”.
Obrona Kaczyńskiego wygląda zaś tak: owszem, podjął decyzję o wyborach kopertowych 10 maja 2020, bo to była oczywistość. Ale była to decyzja “wewnętrzna”. Zaś formalnie decyzję o wyborach kopertowych została podjęta w partii politycznej. Partie zaś są fundamentem mechanizmu demokracji parlamentarnej. To, że marszałek Sejmu Elżbieta Witek nic o decyzji o wyborach kopertowych nie wiedziała, nie ma znaczenia, bo na koniec Sejm, którym zarządza, potwierdził decyzję. Kto brał udział w podejmowaniu decyzji, tego Kaczyński nie ujawnił, gdyż po latach “mógłby się pomylić”.
Warto zauważyć też, że Kaczyński poniża przed komisją Adama Bielana i wychwala pod niebiosa Mateusza Morawieckiego. Bielan uchodził do tej pory za pomysłodawcę wyborów kopertowych. Kaczyński powiedział publicznie, że był nieistotny i on nawet nie pamięta telefonu od niego.
A to, że Bielan był członkiem sztabu wyborczego kandydata Andrzeja Dudy w ogóle nie było dla Kaczyńskiego ważne. Bielan był po prostu “osobą, która zna”. Nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy Adam Bielan był jego bliskim współpracownikiem.
Premier Morawiecki – w opinii Jarosława Kaczyńskiego – wszystkie decyzje wydał prawidłowo. Kaczyński nie wie, kto koordynował proces wyborczy (bo nie była to PKW, marszałkini Sejmu ani premier), lecz wie, że decyzje – “zgodnie z prawem i prakseologią” – miały oparcie w opiniach dyrektorów i wicedyrektorów departamentów, których nazwy Kaczyński sobie w tej chwili nie przypomina.
Kaczyński, operujący w świecie, którym jego pogląd zamienia się w “oczywistość”, znalazł się w nowej sytuacji, bo komisja stawia mu opór. Nie pozwala na monologi i go kontruje. Nie pomagały łacińskie wtręty i skomplikowane, niepotrzebne słowa (“prakseologia”). Kaczyński powtarza, że komisja nie ma prawa go przesłuchiwać, bo łamie prawo, Konstytucję i zdrowy rozsądek.
Jako że to PO zablokowała wybory kopertowe, a teraz jeszcze przesłuchuje tych, którzy tylko chcieli wypełnić obowiązek konstytucyjny. Kaczyński nie jest w stanie jednak przejąć kontroli nad zeznaniami.
“Nikt nie jest ponad prawem, nawet pan. Tu jest Pan świadkiem. Traktujemy pana z szacunkiem, ale ma Pan odpowiadać na pytania” – powiedział przewodniczący komisji Dariusz Joński.